Widok

Czy ktoś żałuje zakupu mieszkania na kredyt?

Witajcie, mam pytanie do osób, które kupiły mieszkanie na kredyt: czy żałujecie, że wzięliście kredyt na mieszkanie? Dlaczego (nie)?
popieram tę opinię 34 nie zgadzam się z tą opinią 1
a co tu żałować albo nie?
każda sytuacja jest inna
a zawsze to lepiej mieszkać u siebie i urządzać
po swojemu, niż w wynajmowanym całe życie
chociaż to też zależy, na przykład od pracy
czy jej specyfiki
popieram tę opinię 46 nie zgadzam się z tą opinią 11
Ani przez chwilę nie żałuję. Przede wszystkim ze względu na dziecko, które nie "tuła" się po wynajmowanych mieszkaniach. Kredyt spłacam od 3 lat i rata wraz z czynszem + prąd jest niższa o ok. 100 zl od czynszu który płaciłam za wynajem. A wynajmowałam długo (prawie 10 lat) od 3 różnych osób. Ostatni Pan był już w zaawansowanym wieku i za bardzo nie lubił małych dzieci- jego wybór. Dodatkowo w mieszkaniu na kredyt malujesz, przemeblowujesz kiedy chcesz i jak chcesz.
popieram tę opinię 72 nie zgadzam się z tą opinią 11
1)A możesz się powiedzilić jakie mieszkanie wynajmowalas i ile masz teraz "NA SWOIM- czytaj banku",
2)Ile oddalas juz przez ten czas banku? , tzn ile splacilas dług (czyli wlasność banku)?? oraz jaki jest bilans odsetki & kapitał:)
3)Liczysz że jak coś się zepsuje w wynajmowanym mieszkaniu to najemca usuwa usterki, np.zepsuta pralka, odkurzacz, kuchenka ubezpieczenie przed zalaniem, konserwacje roznego rodzaju???
4)Przelicz to sobie jeszcze raz i teraz powiedz ze jestes na swoim:D
popieram tę opinię 29 nie zgadzam się z tą opinią 58
Z obserwacji moich i moich znajomych:
- mało kto "wynajmuje" odkurzacz razem z mieszkaniem, zazwyczaj wynajmujący musi sam sobie kupić
- zepsutej kuchenki szczerze mówiąc w życiu nie widziałam.
- konserwacje? W sensie że co, malowanie ścian? Zazwyczaj wynajmujący malują sobie sami - JEŚLI WŁAŚCICIEL SIĘ W OGÓLE ZGODZI. Większe remonty? Nie słyszałam, żeby komuś właściciel w trakcie najmu zrobił remont i to w dodatku na swój koszt.
- ubezpieczenie - wliczone w cenę najmu, właściciel na pewno na tym nie traci

Poza tym - czy wynajmując mieszkanie jesteś bardziej "na swoim" niż "kredyciarze"? Nie wydaje mi się. Idź drwić gdzie indziej.
popieram tę opinię 74 nie zgadzam się z tą opinią 11
Kupiliśmy z żoną 35 m2 (2 pokoiki, duży balkon, duża łazienka, widna kuchnia) w Gdyni na karwinach z myślą o wynajmie za 120 tys PLN - za gotówkę!!

Urządziliśmy łazienkę (kafle, kabina, pralka), kuchnię (kafle, kuchenka, lodówka, mebelki "na wymiar", sypialnię (łóżko, komody), zrobiliśmy "remont" odświeżający mieszkanie (gładzie, cyklinowanie parkietu, wykładziny) i daliśmy ogłoszenie na trojmiasto.pl.

Znaleźliśmy FANTASTYCZNYCH lokatorów. Po pierwsze byli mocno zdziwieni, że WSZYSTKO jest dokładnie tak jak w ogłoszeniu, żadnych ukrytych wad, żadnych przekłamań itp.

Dostali pełną swobodę w aranżacji mieszkania, mogą sobie wieszać na ścianach co chcą, mogą sobie robić tak naprawdę co im się żywnie podoba. Mieszkają u nas już drugi rok i NIGDY nie spóźnili się z zapłatą czynszu, mieszkanie jest czyściutkie, zadbane. Inną sprawą jest, że nie wtrącamy się niemalże w ogóle w to co się w tym mieszkaniu dzieje. Chcą obrazek na ścianę - proszę bardzo, chcą półeczkę ? voilea... chcą cośtam... no problem...

Zastanawiamy się, czy nie kupić im zmywarki ;-)

Można znaleźć "fajnych" lokatorów... ale też trzeba dać ludziom poczucie, że mieszkają "u siebie". Nam się chyba to udało...
popieram tę opinię 120 nie zgadzam się z tą opinią 11
je tego nie kupuję
popieram tę opinię 17 nie zgadzam się z tą opinią 9
Nikt Ci nie każe kupować ;-) możesz wynająć...

A gdzie takie "rarytasy" - tu: Gdynia Karwiny Makuszyńskiego 50

SM "Za falochronem"
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 1
Dwa pokoje + widna kuchnia na takiej powierzchni? Gdzie? Jeśli wolno spytać?
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 0
Gdynia Karwiny Makuszyńskiego 50

SM "Za falochronem"
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3
Co za chamska reklama....
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
nie wiem jak załączyć plik z rzutem mieszkania....
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Najlepsza oferta poza bankowa jak dla mnie, polecam zapoznanie się z tą ofertą ofertybezbik.pl - Korzystałem, a z moją historią kredytową, nie koniecznie było to łatwe, ale udało się dostać kredyt bez BIK. Możesz wziąć kredyt nawet do 15 000zł.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 11
~pawgra, zrobiliśmy podobnie ze swoim mieszkaniem i też jesteśmy zadowoleni z najemców. Zawsze płacą na czas, są sympatyczni i dogadujemy się bez problemu. Mimo wszystko życzę im, aby gdy będą na to gotowi mogli sobie kupić własne mieszkanie.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja wynajmuję kawalerkę i remonty (malowanie całego mieszkania/ wymiana kabiny prysznicowej i mebli) przeprowadzane były przez właściciela. Minus sytuacji, nie miałam wpływu na kolor/rodzaj farby/mebli.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2

a wynajmując mieszkanie spłacasz kredyt (czyli dług) osoby, która Ci mieszkanie "banku" wynajmuje :)
więc nie rozumiem o co chodzi...
naprawa usterek na koszt właścicieli, ale chyba nie wierzysz w to, że dokładają do tego interesu? Ty płacisz im tyle czynszu, żeby mieli z tego zysk
ja zdecydowałem się na kupno mieszkania w http://artmodern.pl koszt kredytu z czynszem wyszedł 100zł więcej niż wynajem bardzo podobnego mieszkania wielkościowo, tylko gorszego pod względem standardu wykończenia
teraz o wszystkim decyduję sam i nie musze pytać ani prosić się właścicieli o zgodę na jakiekolwiek zmiany w mieszkaniu... więc mimo wszystko własne M jest lepsze niż wynajmowane
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja żałuję, głównie dlatego że straciłem na tym kasę. Dodatkowo nie czuję się dobrze będąc niewolnikiem banku i nosząc np ubezpieczenie co roku w zębach. Kredyt wziąłem na 80%, nadpłaciłem kolejne 20% i niestety jeszcze kilka lat muszę oszczędzać żeby się uwolnić od kredytu.
Jakbym chciał sprzedać to ze stratą bo: ceny mieszkań spadają, zapłacone odsetki, ewentualny podatek.

Według mnie jeśli kredyt to jak najmniejszy ( nie napalać się na drogie lokalizacje, duże mieszkania ) , spłacić jak najszybciej i ewentualnie myśleć o lepszym , większym.
Kredyt LTV 100% na 30 lat bez zamiaru spłaty w 5-10 lat to rozwiązanie dla hazardzistów lub idiotów.
popieram tę opinię 81 nie zgadzam się z tą opinią 16
Ale nie czujesz że jesteś na swoim:P:P:P:P. Mi najbardziej się podobają te teksty dev i posredników, to jest coś na miarę handlarzy aut tzw.Mirków
"Panie klima działa tylko nabić trzeba"
popieram tę opinię 36 nie zgadzam się z tą opinią 3
Zgadzam się kredyt jest dla idiotów co nie mysla
popieram tę opinię 42 nie zgadzam się z tą opinią 78
aniaa....a ile wziełaś??
popieram tę opinię 29 nie zgadzam się z tą opinią 4
Wkurzają mnie takie drwiny. To jest mój własny wybór. Ostatnio wynajmowałam (od 2005-2011) ok. 60m2 za 1350 zł już bez opłat. A rata obecnie wynosi 815 zł (zależna od Wiboru) + 272 zł czynsz + 90 zł prąd, mieszkanie ma 71m2.Mam tylko kredyt na mieszkanie. Reszta czyli wykończenie,meble, sprzet RTV AGD (drobny, duży) kupiłam w trakcie mieszkania lub wynajmowania. Tak jak ktoś pisał, nie wszyscy zapewniają to w wynajmowanych mieszkaniach.
Jako zabezpieczenie (dla mnie) mam działkę rolną (którą bez problemu można odrolnić i przekształcić w budowlaną-3000m2) w gminie Trąbki Wielkie. Oczywiście że przeraża mnie ten okres kredytowania. Przez 2 lata spłaciłam może 4000 zł kapitału. Ale i tak skazana byłabym na wynajem ( z racji pracy). Nie mam babci z mieszkaniem, bogatych rodziców...
popieram tę opinię 74 nie zgadzam się z tą opinią 7
Ja wynajmuje za 650 zl 50 metrow. Woda z miasta, ogrzewanie również, wiec oplaty nie sa wysokie. Mieszkanie wyposażone, ubezpieczone przez właścicieli, oni rownież odpowiadają za sprawność urządzeń typu pralka lodówka itp.

Mieszkanie w centrum prawie gdynii.

rata za to mieszkanie wynosiła by teraz jakieś 1200 zl.
Niż idzie więc wynajmujący bedą schodzić jeszcze bardziej z ceny. Poprzedni wlaściciel mieszkania z ktorego się wyprowadziłem, nie może znaleść do tej pory nikogo na moje miejsce, mieszkanie stoi juz 4 miesiac (w centrum). Ale portale home brocker i open finanse dalej pisza że najlepsza inwestycja jest zakup mieszkania i wynajem... tylko pytanie jakie się nasuwa to komu je wynając:D
Sprawa jest prosta nie ma studentów, nie ma wynajmów:)
A nie trudno znaleść staty o ile się skórczyła ta eliterna grupa społeczna do której sam kiedyś należałem:)
popieram tę opinię 30 nie zgadzam się z tą opinią 8
Ja nie zaluje decyzji, mamy kredyt na dom, wiadomo ze kazdy by chcial nie miec kredytu i miec wlasne mieszkanie/dom, ale czasami sie nie da.

Ciesze sie ze mieszkamy nie u tesciow tylko u siebie, ze mamy wlasny ogrodek gdzie dziecko moze przebywac calymi dniami na swiezym powietrzu, ma piaskownice wlasna, hustawke itd. my mamy swoje warzywa i owoce.

jesli dzis mialabym znow decydowac wzielabym kredyt ponownie
popieram tę opinię 40 nie zgadzam się z tą opinią 26
Jaką sielanką powiało, normalnie jak opinie zakładów na trójmiasto.pl
Wszystko tak fajnie a jak dochodzi co do czego, to okazuje się że są wystawiane przez właściciela i rodzine(i wielkie rozczarowanie). Jak jestes w stanie splacic kredyt w pare lat to można jeszcze machnać reką na te 20-30 % ktore oddasz wiecej Banku.
Gorzej sytuacja bedzię wyglądać jak niedaj Bóg stracisz prace, zmienisz na miej płatną i dziecko niebedzie się miało gdziekolwiek się bawić. U brata alberta może nie być miejsca
popieram tę opinię 38 nie zgadzam się z tą opinią 22
i co żałujecie??? czy jesteście szczesliwi że cale zycie harujecie na dev lub bankiera??
popieram tę opinię 28 nie zgadzam się z tą opinią 16
Szczęśliwszy jest ten, kto haruje na właściciela wynajmowanego mieszkania?
popieram tę opinię 61 nie zgadzam się z tą opinią 26
Wielu przeciwnikow kredytow hipotecznych zdaje sie zauwazac ponizsze fakty bardzo wybiorczo:

* Jesli stracisz prace i nie stac cie na splate kredytu to tracisz dach nad glowa. To sie zgadza, ale jesli stracisz prace i nie placisz za wynajem to myslicie, ze nie zostaniecie eksmitowani i bedziecie mieszkac za darmo?

* Mieszkanie na kredyt przez 30 lat jest wlasnoscia banku. I tak i nie. Poczatkowo placisz bankowi w zasadzie same odsetki, wiec rzeczywiscie niewiele idzie na twoje, ale jesli po 15 latach bank zlicytuje twoja nieruchomosc, to odzyskujesz wartosc proporcjonalna do kwoty nieruchomosci, ktora do tej pory splaciles. Wynajmujac nie zobaczysz nawet grosza z placonego przez 15 lat czynszu.

* Nikt nie bierze kredytu z wrodzonej zlosliwosci. Kazdy chcialby sie bogato urodzic i dostac mieszkanie od rodziny albo miec tak dobre zarobki, zeby moc splacic nieruchomosc z oszczednosci. Nie kazdy ma jednak takie szczescie.

* Nikt nie chce placic dwa razy wiecej za swoja nieruchomosc (tyle mniej wiecej sie nadplaca biorac 30-letni kredyt). Nikt tez nie chce placic tak wysokich cen za dom/mieszkanie/dzialke/materialy budowlane jakie mamy obecnie. Jesli masz czarodziejska rozdzke, za pomoca ktorej mozna obnizyc ceny/odsetki kredytu to chetnie skorzystam. Poki co musze sobie radzic w rzeczywistosci jaka zastalem i na jaka nie mam wplywu.
popieram tę opinię 119 nie zgadzam się z tą opinią 5
..Nikt nie chce placic ...
odp:Nie płacisz 2,3 razy wiecej w najlepszym przypadku.

..Mieszkanie na kredyt przez 30 lat jest ciasnogłowa banku.
odp: po 15 latach jak bank zlicytuje mieszkanie to co odzyskasz grosze.
Jednak jak od raty kredytu odejmiesz koszt wynajmu to przez 15 lat z tego uzbiera juz się niezła sumka. Nie musisz płacić kasy w powietrze na ubezpieczenie niskiego wkładu własnego, własnej smierci, ryzyk innych i haraczy dla banku.
Po za tym patrząc na obecna sytuacje zauważyłeś że osoby które straciły prace mając zaciągnięty kredyt ,tracąc prace niedość że bank im zlicytuje mieszkanie , to jego wartość i tak jest mniejsza niź wierzytelności wobec banku - mieszkania taniej ai beda tanieć. Wiec tu i tu jesteś bezdomny tylko że w przykadku zaciągnięcia kredytu musisz jeszcze dalej spłacać bankierów

..Jesli stracisz prace i nie stac cie na splate kredytu to tracisz dach nad glowa.
odp: tak w tym przypadku mozesz się gdzieś przekulać, i masz psychike nie obciążoną , koniecznością dalszej spłaty raty pomino zlicytowania mieszkania przez Bank
popieram tę opinię 27 nie zgadzam się z tą opinią 14
"Jednak jak od raty kredytu odejmiesz koszt wynajmu to przez 15 lat z tego uzbiera juz się niezła sumka."

W sumie nie bralem tej opcji pod uwage i na zdrowy rozum powinno byc sporo racji w tym co mowisz - czyli plan bylby taki, zeby wynajmowac i rownoczesnie odkladac kase. Zawsze jestem ostrozny z "niezlymi" czy "okraglymi" sumkami, wiec sprawdzilem, jak sprawa wyglada dla najpopularniejszego kupna i wynajmu.

I tak, najpopularniejsze mieszkanie to dwa pokoje o metrazu 51.4m2 (http://mojafirma.infor.pl/budzet-domowy/tanie-mieszkanie/311798,Dwa-pokoje-z-kuchnia-ciagle-najpopularniejsze.html).

Sredni koszt takiego mieszkania w Trojmiescie (z wyzej sie ceniacego rynku wtornego) to 51.4 * 5029 = 258490 PLN (koszt metra wziety z barometru cen: http://dom.trojmiasto.pl/barometr.html#type=&districtListWhatSelected=--+wybierz+--&size=0&first_month=2013-05-01&last_month=2013-11-01&chart=1&refresh_chart=1).

Rata kredytu dla takiego mieszkania na 30 lat to okolo 1350PLN (http://kalkulatorkredytuhipotecznego.com/#result). UWAGA: Nie bralem pod uwage dodatkowych kosztow ubezpieczen czy notarialnych.

Z kolei sredni koszt najmu to 1567PLN (http://wynajem.pl/nieruchomo%C5%9Bci/s_powierzchnia-do_53_powierzchnia-od_50_strona_b_wojew%C3%B3dztwo_pomorskie.html) - wyszukiwalem wg. powierzchni od 50m do 53m.

Czyli wbrew logice biorac kredyt jestesmy okolo 217PLN miesiecznie na plusie w porownaniu do wynajmu...

Teraz przy uproszczonym wyliczeniu, po 15 latach rownych rat oprocentowanych 5.6% mamy splaconego kapitalu okolo 81500PLN, czyli pozostalo nam do splaty okolo 177000. Dodatkowo na roznicy miedzy najmem zyskujemy okolo 39000 Zakladam, ze polowa tej kwoty zostanie zjedzona przez dodatkowe oplaty zwiazane z zakupem mieszkania i kredytem (naprostujcie mnie jesli sie myle). Gdyby teraz powinela sie nam noga, to jesli bank zlicytuje mieszkanie za 157500 to i tak jestesmy na zero. Wiekszy problem mamy, gdy nie mozemy splacac rat po kilku latach od zaciagniecia kredytu, bo wowczas faktycznie ogromna czesc naszych wplat zostaje zjedzona przez odsetki. Z kolei po 15 latach ryzyko coraz bardziej maleje, bo coraz mniejsza czesc raty idzie na odsetki.
popieram tę opinię 23 nie zgadzam się z tą opinią 4
Ja wynajmuje mieszkanie za 650 zl 45 metrow. Wiec wystarczy poszukac. Ta średnia cena ktora podaleś jest chyba dla apartametow z wliczona cena oplat(ogrzewanie, prad, woda itp), poniewa nie ktorzy tak podaja.
Po za tym odlicz sobie od tego jeszcze zurzycie eksploatacyjne rzeczy elektrycznych i innych z ktorych korzystasz
popieram tę opinię 15 nie zgadzam się z tą opinią 23
Po za tym mozesz podac twoje wyliczenia z splaty kapitalu w przeciagu tych 15 lat. Podaj ile kasy oddlaes bakowi przez te 15 lat. I czy uzgledniles jeszcze mozliwa strate wartosci mieszkania
popieram tę opinię 12 nie zgadzam się z tą opinią 1
Jesli chodzi o ceny to podalem link, z ktorego obliczylem srednia (wczoraj bylo tam 20 ofert). Nie wiem, czy wliczone sa tam oplaty, gdy ja wynajmowalem mieszkanie to musialem sam placic za czynsz i wszystkie media. Zauwaz, ze rowniez przy wyliczaniu kosztu zakupu wzialem cene srednia, ktora rowniez uwzglednia luksusowe apartamenty. Na pewno znajdziesz mieszkania drozsze jak i tansze jesli poszukasz.

Co do oplat zwiazanych z naprawami to faktycznie kupujac wlasne mieszkanie musisz je ponosic sam. Jesli trafisz na dobrego wlascieciela od ktorego wynajmujesz to masz to zglowy. Podkreslam "jesli".

Cena nieruchomosci moze spasc albo wzrosnac, nie jestem ekspertem zeby sie tu wypowiadac. Tak samo moze wzrosnac lub spasc wysokosc czynszu.

Do wyliczenia rat uzylem kalkulkatora:

http://www.kalbi.pl/kalkulator-kredytowy-258490-5_6-30-year-1-1

Tak jak napisalem, po 15 latach masz splacone 81500PLN kapitalu (czyli niecala jedna trzecia wartosci mieszkania). Reszta to zysk banku (w sumie splata wynosi okolo 285000. Czy chcialbym mniej zaplacic bankowi? Jasne, gdyby byl bank pozyczajacy na nizszy procent i udzielil mi kredytu to bez wahania bym sie do niego udal. Jak wczesniej wspomnialem, nie mam na to wplywu.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Niestety wybrałeś okreś wynajmu mieszkan a raczej jego zestawienie z okresu gdzie ilosc mieszkań na wynajem jest bardzo mało. Najelpszymi miesiacami są okresy od czerwca do września, w którym można przebierac w wynajmach jak również są to miesiące w ktorych mieszkań w skali roku wynajmuje się najwięcej.
Banki juz się boją o swoje iwestycje z lat 2007-2012 i nie chcą aby banka rosła bardziej, ponieważ jeśli mieszkania pojda nagle web na szyje to ich zabezpieczenia i przesacowane wartosci mieszkań bedą nie opkrywały zabezpieczenia. Do kancelari znajmowego już przychodza ludzie z banków którzy mowią że teraz zacznie się licytacja mieszkań osób ktore nie są wstanie spłacać rat. Wiec minimalizujac straty chcą sprzedać mieszkania za nim bedą warte bezcen. Kolejnym mechanizem zabezpieczania banków i nieumozliwienia rozdmuchania się banki jest wskład wlasny który bedzie obowiązowywał od 2014, mający na lecu zmiejszyć pomyt (kupno mieszkań) aby banieczka nie pekła tak nagle.
Moi znajomi pokumowali mieszkania w czasie górki bankowej i teraz ich wartosci nierychomosci składły o 40-50%. Wiec odlicz sobie prosze jeszcze od twoich analiz ceny strat ktorzy ponieśli ludzie na przełomie minionych lat.
Ten stan który jest obecnie nie bedzie wiecznie trwac, ponieważ panswo nie bedzie mogło sobie pozwolic na tak niskie stopy procentowe w przysłych latach( nawet lobby tu nie pomoze). I osoby które się teraz pozaciągały beda płacic wyzsze raty, czesc osob nie bedzie wstanie spalic rat i zacznei sie licytacja co zwiekszy podac na rynku i ceny pojda w dol. W innych drajach UE ten model się sprawdził. Kolejnym czynnkiem bedzie koniec dopłat do odsetek dla osob ktore brały kredyty w rodzina na swoim. Raty podskocza im o 30-40 % co spowoduje ten sam czynnik co podwyzka stop procentowych.
AMEN
Teraz jest troche wiekszy ruch w mieszkaniach bo ludzie chcca sdarzyc przez wprowadzeniem zabezpieczneia wymaganego wkładu wlasnego.
popieram tę opinię 26 nie zgadzam się z tą opinią 2
Nie znalazlem informacji o srednich cenach najmu, dlatego sam wyliczylem te wartosc, na pewno mozna by uzyskac dokladniejsze dane w dluzszym okresie czasu. Akurat jesli chodzi o miesiace, o ktorych wspominasz to zdaje sie, ze srednia cena mieszkania tez byla odrobine nizsza. Nie twierdze, ze kupujac mieszkanie na kredyt zamiast wynajmujac zawsze na tym zarobisz, ale zanim podejmie sie decyzje warto przekalkulowac koszta dla wlasnego scenariusza. Sam bylem zaskoczony, ze biorac ceny usrednione koszt kredytu wyszedl nizszy niz najmu, ale to moze dac rozne rezultaty w zaleznosci od sytuacji i konkretnych nieruchomosci.

Co do strachu bankow to bylbym ostrozny, jakos nie zauwazylem, zeby kiedykolwiek daly sobie zrobic krzywde. Zreszta uplynniajac w kredytach troche wiecej gotowki moga bez problemu doprowadzic do kolejnej banki mieszkaniowej. Mam nadzieje, ze tak sie nie stanie i banki troche racjonalniej zaczna podchodzic do udzielania kredytow (wklad wlasny jest moim zdaniem krokiem w dobra strone).

Jesli chodzi o osoby, ktore kupily mieszkanie na szczycie banki i maja problemy ze splata, to faktycznie sa w bardzo ciezkiej sytuacji. Do tej pory splacily w zasadzie same odsetki od kredytu a ich nieruchomosci sa teraz warte mniej niz kwota pozostala do splaty. Nie wiem dokladnie ile jest takich osob, znam pare, ktore kupily na gorce ale nadal moga splacac kredyt i nie zanosi sie, zeby w najblizszym czasie to sie zmienilo.

Tez mi sie wydaje, ze obecny ruch w sprzedazy mieszkan jest napedzany mozliwoscia zaciagniecia kredytu bez wkladu wlasnego i mam nadzieje, ze ceny po nowym roku znow zaczna spadac. Natomiast trudno mi uwierzyc w zapewnienia niektorych, ze ceny spadna jeszcze 20-30%. Tego jednak nie mam jak zweryfikowac i jedynie czas pokaze, czy przewidywania sie spelnia.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Banki uczą się na błędach np USA czy w Hiszpanii. Dlatego teraz nie sa skłonne aby banka znowu rosła, ponieważ wynikiem tego bedzie brak spłat przez kredytobiorców.
Gdyby baki tych że panstw nie pozwoliły do peknięcia banki to ludzie by nie licytowali mieszkan i nie zwiekszyła by się gwałtownie podaż. Logiczne jest ze jak duzo cześć spolecznstwa nie ma kasy na słate to mieszkania wracają do obiegu ponownie i ceny spadaja. Dlatego banki lat 2007 -2013 nie moga cofnać i co ma byc to bedzie(dlatego licytują obecnie zadłuzonych), natomiast nowy kredytobiorcy są bardziej brani pod lupe, co powoduje że nie każdy może ten kredyt dostać. A to zmiejsza popyt przez co ceny spadaja. Ja tylko czekan na sytuacje z inrandli , hiszpani czy włochów. Niestety niektórzy ludzie ucierplia ale niestety ten ambarans kiedys musi się skonczyc
popieram tę opinię 14 nie zgadzam się z tą opinią 2
A ty cwaniaku pewnie masz mieszkanko po babci albo masz super zarobki lub pracowałeś za granicą i sobie kupiłeś,ja nie miałam wyboru i musiałam wziąć kredyt,nie będę czekać na czyjąś śmierć albo na cud.Jakoś dajemy radę i nie żałujemy
popieram tę opinię 23 nie zgadzam się z tą opinią 8
Możesz się jak to nazwałeś "przekulać" (czytaj: wrócić do rodziców/rodzeństwa) ... a mieszkanie wynająć po konkurencyjnej cenie - często to wystarczy na spłatę kredytu
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 3
a wynajmujący na kogo haruje całe zycie?
na kredyt tego od kogo wynajmuje...co za róznica?
popieram tę opinię 13 nie zgadzam się z tą opinią 1
Naucz się pisać analfabeto bo nie wiadomo o co ci chodzi a nie bawisz się w analityka.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 7
Nikogo nikt nie zmusza być najemcą.możesz iść pod most.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
Są 4 opcje do wyboru:

1. jesteś szczęściarzem to dostajesz spadek - mówisz że kredyt to zło

2. jesteś nieudacznikiem to mieszkasz z rodzicami - mówisz że kredyt to zło

3. wynajmujesz mieszkanie - mówisz że kredyt to zło.
przestaniesz płacić to cię z niego wyrzucą i jesteś bezdomny

4. kupujesz mieszkanie na kredyt
przestaniesz płacić to cię z niego wyrzucą i jesteś bezdomny

Ja wybrałem opcję nr 4. Dopiero za 27 lat będzie to moje mieszkanie, ale kiedyś będzie.... w przeciwieństwie do opcji nr 3
popieram tę opinię 44 nie zgadzam się z tą opinią 4
Zgadzam się z tym, że trzeba szukać by znaleźć dobrą ofertę.
Problem w tym, że takich dobrych ofert jest stosunkowo mało w stosunku do zapotrzebowania rynku. Drugą sprawą są warunki w jakich mieszkamy za jakąś cenę.
Mieszkania dwupokojowe to około 1500zł. Oczywiście można znaleźć taniej ale dobre oferty schodzą naprawdę szybko.
Kawalerki to koszt 1200-1400zł.
W wynajęcie pokoju w mieszkaniu to zazwyczaj koszt 700-1000zł (z opłatami).

Kilku znajomych brało kredyt i podaje jakie mają raty do płacenia. Okazuje się, że za mieszkanie 2pokojowe płacą mniej niż ja za kawalerkę.
Przy wynajmie po 30latach nie masz nic.
Przy kredycie po 30latach masz mieszkanie i płacisz niskie opłaty.

Patrząc przyszłościowo - kredyt to inwestycja na przyszłość. Ciężko odłożyć pieniądze z wypłaty a bez względu na to co mamy płacić - kredyt czy czynsz - na to pieniądze szybciej się znajdą. Nawet w kryzysowej sytuacji bo gdzieś mieszkać trzeba.
No chyba, że wychodzi się z założenia, że komuś można nie płacić a bank nie będzie wyrozumiały...

Za te 30lat osoby, które wynajmują nadal będą płacić 1000-1500 za mieszkanie. A osoby, które wzięły kredyt będą płacić sam czynsz do wspólnoty i opłaty za media.
Osobiście wolę tę drugą opcję. :)
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 5
tak,bo zawsze może go zmienić razem z mieszkaniem :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
to chyba w trabkach wielkich wynajmujesz
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
z perspektywy czasu, powiedzmy że kupiłeś w 2008 mieszkanko:

1) dodaj 50 - 60 tys zł na wykończenie mieszkania
2) dodaj zmianę kursu franka jaka miała miejsce z 2008-2013 (oczywiście teraz to już nie nastąpi ale wtedy też tak mówili czyli +100 000zł)
3) dodaj stratę wartości mieszkania, to zawsze min. 30 - 60 tys zł
ja kupiłem w 2008, kolega w 2012 - rok później deweloper sprzedawał te same mieszkanka o 10-15% taniej (niestety),
4) dodaj ryzyko, że będziesz musiał zmienić mieszkanie (50m, 2 pokoje a ty masz żonę i dzieci - potrzebujesz min. 70m i 4 pokoje)

Oczywiście najem mieszkania to rónież koszty dodatkowe a włąściciele są różni.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1
4. kupujesz mieszkanie na kredyt
przestaniesz płacić to cię z niego wyrzucą i jesteś bezdomny
ODP. zapomnialeś dodać że jak starcisz mieszkanie (skredytowane) to jesteś bezdomny i dalej musisz spłacać bank, bo bank czy komornik licytuje mieszkanie za 2/3 ceny kupna nie liczać strat jakie powstają podczas obniżki cenowej.:)
Wiec podczas straty pracy, wynajmujac czy bedac na kredycie tracisz mieszkanie, lecz nie musisz spłać dalej banku. Przydkład kupileś mieszkanie za 300 tys. Tracisz prace bank liczytyje za 2/3 ceny+ ceny mieruchomosci ida w dol o 20 %. To mieszkanie zostanie sprzedane za 160 tys. Nie masz mieszkania a kredyt dalej musisz spłacać tj 140 tys.
Na wynajmie poprostu tracisz mieszkanie...
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 4
Problem nie jest w tym czy kredyt czy wynajem.
Zastanówcie się 10 razy zanim weźmiecie szczególnie w młodym wieku kredyt bo nigdy nie wiecie czy za kilka lat nie będziecie chcieć sie przeprowadzić. A znam takie osoby mające "garb" na 30 lat na mieszkanie którego nie potrzebują.
Dobrą opcją jest wynajmować przez kilka lat powiedzmy 5 - 8. MIeszkać w róznych dzielnicach (albo nawet miastach) i poznać jakie są plusy i minusy każdej z dzielnic. Przy zakupie jesteś zablkowany dużym kredytem i mimo że nie podoba Ci sie np dana dzielnica to nie jesteś już aż taki mobilny.
Co do opłat za kredyt i najem. Widzę że często ludzie podają różne ! kwoty. Przede wszystkim NIGDY nie wliczajcie opłat ekspl. podając ile kosztuje najem bo to zaburza porównanie !.
CZynsz do spółdzielni/wspólnoty trzeba płacić w każdym przypadku - czy wynajmujesz mieszkanie tylko czy też je kupujesz więc wliczanie czynszu do kosztu porównawczego nie ma żadnego sensu.
KOszt wynajęcia 2 pokojowego mieszkania obecnie to spokojnie ok. 1000 - 1200 zł. w zależności od dzielnicy ! plus opłaty !
Kredyt tak jak napisałeś ale plus OPŁATY ! nie zapominajcie o tym.
Co do zakupu - NIGDY nie kupujcie mieszkań jeśli ich cena nie jest niższa niż 15 - 20 % od średniej na rynku !!!
Zawsze szukajcie okazji. Najlepiej obejrzeć naprawdę wiele mieszkań - 50 - 70 przed decyzją. Zarówno nowych jak i z rynku wtórnego aby mieć duże porównanie i aby łatwo się orientować co jest okazją na rynku.
PO prostu więcej rozsądku przy zakupie i najmie.
Znam problem z dwóch stron.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 0
Po pierwsze po 15 latach mamy spłaconego kapitału duuuużo mniej, niż 81500. Zapominasz o tym, że w ciągu pierwszej połowy okresu kredytowania rata to w większości odsetki, nie kapitał.

Po drugie koszty dodatkowe typu notariusz, prowizja, opcjonalne ubezpieczenie to zazwyczaj koszty rzędu kilku tysięcy złotych, a nie 20 tys.

Tak naprawdę, jeśli ktoś nie ma innego wyjścia, to powinien wziąć jak najmniejszy kredyt i starać się go spłacić jak najszybciej.
Tak właśnie z mężem zrobiliśmy.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dokładnie. Wolę już mieć ten kredyt i mieszkać u siebie a w wieku 50 lat odpocząć we własnym wyrku czy na balkonie/ogrodku niż taką samą wartość płacić za wynajm mieszkania. Za mieszkanie srednio 1000zł. Musisz sie prosic, byc zaleznym, najwyzej potraca Ci z kaucji,ale czy to jest na dluzsza mete?watpie!
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
Szczęśliwszy, ponieważ na pewno wolny. W Polsce chęć posiadania iluzorycznej własności (na kredyt) i przywiązania się do jednego miejsca jest niebezpiecznie wysoka. Tylko około 3 % Polaków wynajmuje mieszkania. Dla przykładu Szwedów i NIemców około 50 %. Ich elastyczność jest jednym z wielu czynników wpływającyh na wysoki standard życia człowieka, zadowolenia z życia i ogólnie wysoki poziom rozwoju gospodarczego.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
> Ja wynajmuje mieszkanie za 650 zl 45 metrow. Wiec wystarczy poszukac.

Podaj proszę ofertę w tej cenie.
Tutaj oferty z olx w cenie od 600 do 700 zł:
https://www.olx.pl/nieruchomosci/mieszkania/wynajem/gdansk/?search%5Bfilter_float_price%3Afrom%5D=600&search%5Bfilter_float_price%3Ato%5D=700

Są to mieszkania dla 1 osoby lub ewentualnie 2 niewymagających, natomiast kredyty zaciągają zazwyczaj ludzie ze stabilnymi dochodami lub rodziny, które muszą się po prostu gdzieś podziać. Nie jestem entuzjastką kredytów, sami ich unikaliśmy mając niepewną sytuację materialną i wynajmowaliśmy mieszkanie o niskim standardzie. Ale ile czasu można tak mieszkać? 30 lat? Z dziećmi?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Bardzo dobrze to wszystko wygląda do momentu gdy (nikomu tego nie życzę) w trakcie spłaty kredytu umiera główny "dostarczyciel" gotówki na spłatę kredytu lub mniej drastycznie, traci dobrze płatną pracę pozwalającą spłacać zadłużenie (w tych czasach jest bardzo prawdopodobne). A dziecko, zawsze może bawić się na państwowej huśtawce lub nawet obcej. Na zdrowie mu to wyjdzie, bo będzie w kontakcie z innymi dziećmi i będzie uczyło dzielenia się tą huśtawką. Warzywa i owoce najbardziej do mnie przemawiają. Ale jeśli bym miałbym brać kredyt i nie dać zarobić Pani ze straganu, która sprzedaje swoje uprawy to wziąłbym kredyt inwestycyjny, kupił dużo ziemi i uprawiał, by zarabiać na kredyt i jednocześnie jeść swoje, zdrowo.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
w centrum prawie Gdyni? a gdzie jest prawie Gdynia? :P
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 3
Na maksa
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 1
to nie wiesz?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Tak samo uwielbiam ludzi, którzy w spadku po dziadkach otrzymali mieszkania na Starym Mieście, rodzice wybudowali sobie za Trójmiastem dom i zostawili/sprzedali mieszkanie, aby młodzi mieli "łatwiej" w życiu... Pomijam już przypadki, gdzie rodzice kupują mieszkanie, bo to równie często się zdarza.

W 9/10 przypadkach, to osoby opisane powyżej najczęściej drwią z tych, którzy wzięli kredyt hipoteczny. W moim przypadku również nie było innego wyjścia jak wziąć kredyt na 30 lat. Natomiast, kupiłem ruinę w Jelitkowie, i z własnych oszczędności zrobiłem remont - powiększyłem budynek i odnowiłem ogród, o ile to co wcześniej znajdowało się w tym miejscu można nazwać ogrodem. Nie mam żadnego problemu z tym, że spłacam kredyt. Natomiast, było to poprzedzone latami wyrzeczeń i odmawiania sobie różnego rodzaju przyjemności.

Moja rada dla osób biorących kredyt hipoteczny jest następująca. Jak ktoś bierze kredyt hipoteczny, to niech robi to z głową. Żadne 110% LTV i pożyczki gotówkowej od miłej Pani z Open Finance na wykończenie, bo to najszybsza droga do depresji...
popieram tę opinię 20 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie wszyscy posiadający mieszkania drwią sobie z kredytobiorców. Ja osobiście Was wszystkich podziwiam za odwagę i gotowość wzięcia na swoje barki tak poważnego obciążenia finansowego na wiele lat. Ale mam też pełną świadomość, że często kredyt to jedyna droga do posiadania własnego M. Nie wrzucaj zatem wszystkich spadkobierców mieszkań po dziadkach do jednego worka.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 5
cały świat żyje na kredytach, mądralo ty
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 8
myślisz ze wszystkim mamusia i tatus przepisuje mieszkania
popieram tę opinię 13 nie zgadzam się z tą opinią 5
cóż ma napisać ktoś taki jak ty ,któremu żaden bank kredytu nie da....większośc negatywnych opiinii pochodzi właśnie od takich..ja kredyt dostałem bez problemu mogłem wybrac z ofert 3 banków,kupiłem mieszkanie w dobrym czasie...mając emeryture mundurową i zarabiając nie mało leje na to ze mieszkanie przez 19 lat bedzie jeszcze banku...wynajumują wyłacznie Ci którzy nie mają szansy na kredyt....a ich mieszkanie w wynajety zalezy wyłacznie od karpysu wynajmującego
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 4
Taki mądry? A gdzie Ty mieszkasz? U rodziców? Idąc twoim tokiem "myślenia" można by powiedzieć, że mieszkanie u rodziców jest dla ciot i maminsynków... wynajmowanie dla frajerów... kredyt dla idiotów... kupno za gotówkę dla złodziei którzy dorobili się na plecach innych... dworzec dla nieudaczników i bezdomnych... hotel dla tych co śpią na pieniądzach... KAŻDY ROBI TO CO CHCE MIESZKA TAM GDZIE CHCE ALBO TAM GDZIE GO STAĆ I CHU* CI DO TEGO :)

pozdro dla normalnych ludzi a nie hejterów i wszystko wiedzących "geniuszy"
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 2
nie !
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 15
ja wynajmuję za 700 plus opłaty czynsz,gaz,prąd 34m 2 pokoje centrum gdańska mieszkanie jest umeblowane
popieram tę opinię 16 nie zgadzam się z tą opinią 3
Dzień dobry :)
Wraz z rodzinką zamieszkiwałem przez 5 lat w mieszkaniu wynajętym od osób zamieszkałych w Niemczech, płatność za wynajmowane mieszkanie wraz z czynszem kształtowała się na poziomie 1050 zł plus rachunek za gaz wg zużycia bieżącego. Czasami nawet 350-450 złotych /ogrzewanie było gazowe/
Udało mi się zawrzeć umowę z bankiem na kredyt denominowany w euro /2011 rok/ i w obecnej chwili oprocentowanie wynosi 2,63% w skali roku. Kwota kredytu 220.000 przy okresie kredytowania 20 lat. Miałem wkład własny w wysokości 160.000 złotych. Spłacam w euro nie w złotówkach po kursie banku, chociaż taka możliwość istnieje...
Mimo że kredyt zawsze jest utrudnieniem to jednak nie żałujemy gdyż jesteśmy "u siebie" i nie pytam się o to czy mogę coś zrobić czy też nie...
Nie neguję wynajmu ale w Polsce nie ma jeszcze ludzi żyjących z tych usług w pełnym tego słowa znaczeniu, zawsze spotykałem się z sytuacją że tu i teraz owszem chcemy wynająć ale w razie jakby co to żeby nie było kłopotów z wyprowadzką, czyli ryzyko tylko najlepiej po stronie najemcy. Za kredytem i swoim mieszkaniem przemawiał jeszcze fakt, że nie chcieliśmy już czekać na informację o wypowiedzeniu umowy, bo w końcu ile razy w życiu można się przeprowadzać ???
popieram tę opinię 26 nie zgadzam się z tą opinią 2
Mialeś dyzy wkład wlasny.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja z meżem zabrałeam kredyt 1,5 roku temu. Okładalismy odłożylismy sobie nawet 15000 zl przez 2 lata zyjąc na wynajmowanym mieszkaniu . Oplaty to 600 zl w centrum gdanska. Nie wiem czemu sie podkusilismy na ten kredyt. Moglismy jak szwagier oszczedzac i sie przemeczyc a kredyt zabrac na 20% wartosci mieszkania. zabralismy kredyt na 100% , maż stracił prace we wrześniu, i nie może znaleść tak platnej jak poprzednio. Już 2 razy był u nas komornik i straszył nas ze zabiora nam mieszkanie. Najgorsze jest to ze ceny mieszkan sa niższe obecnie niz 2 lata temu, wiec jak zabiora nam mieszkanie to i tak bedziemy musieli spalac raty w PKO SA. jakies 80 tys. zl. Jestesmy załamani co nas podkusiło aby zabrac ten kredyt. Może to ciagle w radio trabia że bedzie drożej, drozej ,drozej i dalismy sie nabrac...:( pomożcie bo juz zachodze w glowe co zrobic
popieram tę opinię 26 nie zgadzam się z tą opinią 5
Jak napiszesz jaką masz kwotę kredytu czyli ile pozostało do spłaty, jaki okres kredytowania, jakie oprocentowanie i jaką płacisz ratę a do tego wysokość raty jaką masz płacić to pomyślę co można zrobić i może się uda coś podpowiedzieć. Ważne też jest to jaką macie nieruchomość /parametry/.
Zajmuję się zawodowo nieruchomościami ale to nie jest żadna oferta współpracy :)
A komornika się nie bójcie, z nim też można wiele załatwić i idą na rękę jak trzeba.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 20
fakt jest niezaprzeczalny ale też zbierałem trochę i sam i później z żoną na wkład własny ale uzbieranie całości to raczej jest ciężkie dla rodziny... dlatego między innymi kredyt był potrzebny....
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 2
Ja również tracę mieszkanie. Juz nawet na stronie http://www.licytacje.komornik.pl/ komornik mi je wystawił do licytacji.
Kupilam je za 360 tys . Wycenione zostalo na 210tys przy pierwszej licytacji a teraz na pojsc za 140:(. Nie wiem co mam zrobić, z komornikiem nie moge się dogadać. Powiedział mi że było trzeba placic. I że teraz duzo osob jest w podobnej sytuacji i bedzie ich coraz wiecej.
Kredyt zabralem w 2008 roku, ale niestety sprawy potoczyły sie jak potoczyły i jestem bez pracy. Najgorzej mnie przeraża fakt spłaty 210 tys za mieszkanie po licytacji mieszkania. Co robić!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Mogłam sprzedać mieszkanie szybciej, na wlasną ręke jak byl jeszcze czas na to:(. Znajomy pośrednik mi powiedział że do 2016 bedzie duza nadpodaż mieszkań na rynku wtórnym, po ludzie z wyżu umieraja, a mlodzieć ucieka. Macie jakiś pomysł jak dogadać sie z bankiem???
popieram tę opinię 21 nie zgadzam się z tą opinią 1
Tak to jest być na swoim - bankowym. Było trzeba myśleć głową przed zabraniem kredytu, jakie mogą być jego konsekwencje. Było trzeba nie być takim optymistą, i słuchać się własnego rozsądku a nie ludzi którzy utrzymują rodziny z pośrednictwa. Zresztą wcale im się nie dziwie, bo ludzie byli .... i będą nadal wykorzystywani.Trzeba się z tym pogodzić taki jest świat.
popieram tę opinię 16 nie zgadzam się z tą opinią 3
http://www.bankier.pl/wiadomosc/Hiszpania-przytloczona-popsutymi-kredytami-2991785.html u nas bedzie jeszcze gorzej, tylko niech stopy skoczą do góry w 2014.
popieram tę opinię 16 nie zgadzam się z tą opinią 1
nie przesadzaj, na dziesiatki tysiecy mieszkan w trojmiescie 10-15 przeznaczone na licytacje to margines.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 16
Ja się naliczyłem 65 mieszkań w Gdyni, Sopocie, gdańsku nie licząc przybrzeżnych wiosek i miasteczek. A mieszkania średnio się licytuje co miesiąc półtora wiec należy przemnożyć tą liczbę przez 12 lat.
popieram tę opinię 15 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mialo być 12 miesiecy sorki. Po za tym duża cześc osob sprzedaje mieszkianie przed zajeciem przez komornika.
popieram tę opinię 15 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja nie żałuję.

1. W wynajmowanym mieszkaniu i tak musiałam płacić za drobne naprawy a po paru latach wszystko zaczynało się sypać, więc każdego dnia stresowałam się czy np. kanapa się nie rozpadnie-bo będę musiała kombinować nową na własną rękę.
W swoim mieszkaniu - też naprawiam na własną rękę ale meble kupiłam porządne, będą mi służyć na dłużej.

2. Za wynajmowane mieszkanie płaciłam ok 1500 zł razem z opłatami. Raty kredytu mam w tej chwili 1000 - dodając opłaty to i tak wychodzi mniej, niż wynajem.

3. Mogę sobie malować ściany na różowo, wbijać gwoździe w podłogę - co tylko chcę, nikomu nic do tego. Nie muszę się nikogo pytać o pozwolenie.

4. Obydwoje z mężem pochodzimy z biednych rodzin i nie możemy liczyć na jakiekolwiek mieszkania w spadku - musieliśmy zadbać o siebie i tym samym o nasze dziecko - ono już kredytu nie będzie musiało brać.

5. Rata kredytu nie jest jakąś bajońską sumą. Nawet, jeżeli któreś z nas straci pracę- damy radę, najwyżej zaciśniemy pasa.

6. Płacąc za wynajem spłacałam kredyt obcej osobie - wolę płacić swój
popieram tę opinię 21 nie zgadzam się z tą opinią 18
Może możesz liczyć na pomoc rodziny???? chociaz te 210 tys. do splaty po licytacji mieszkania to szczyt bezczelności. Wspołczuje Ci i życze powodzenia, może gwiazdka z nieba spadnie w twoim kierunku.
A mieszkanie spróbujj sprzedać sama bez komornika,(jak się da jeszcze) może dostaniesz 170 tys a reszte niestety bedziesz musiała splacać. Sprzedaj jak najszybciej, bo mają być straszne spadki niedługo.
Pozdro
popieram tę opinię 16 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jak piszecie ceny wynajmów sa teraz dużo tańsze niż kredyt. Wiec można sobie odłożyć a w przyszlości kupić wieksze mieszkanie bo ceny bedą spadać. A propagandy rządu i telewizji nigdy nie słuchałam i nie słucham.
Ja wynajmuje za 600 zl 48 metrów i zyje bez stresów.
Nie pośrednicy nie udzielajcie się tutaj ... ok
popieram tę opinię 18 nie zgadzam się z tą opinią 4
Nie, nie mogę liczyć na pomoc rodziny. Dlaczego mam sprzedawać mieszkanie??

Dlaczego taka sfrustrowana jesteś? Ciekawa jestem, jak doprowadziłaś do tego, że zabierają Ci mieszkanie? Do pracy nie chciało się iść?

Ciężko pracujemy na to, żeby mieć na tą ratę - ale robię to dla mojego dziecka, żeby miało dach nad głową, kiedy dorośnie.

Skoro nie mam, gdzie mieszkać i i tak muszę wynająć, to jak mam odłożyć na mieszkanie? Po 400 zł miesięcznie z tej nadwyżki?

Poza tym pytanie brzmiało chyba "czy żałujecie?" a nie "dlaczego nienawidzisz ludzi, którzy mają kredyt i są zadowoleni?".

A mieszkanie za 600 zł 48 metrów - po pierwsze to w to nie wierzę a jeżeli już, to chyba w strasznym standardzie ono musi być.
Kiedy zakłada się rodzinę, chce się trochę lepszych warunków dla swoich bliskich.
popieram tę opinię 13 nie zgadzam się z tą opinią 17
A pośredniczku nieruchomosci. Umiesz liczyc, wiesz co bedzie za rok, jak spadna nieruchmosci. Twoje dziecko moglo by miec mieszkanie i kase na dobry start jak by ich rodzice myslelli glowa. Ale znajac zycie nawet dziecka nie masz tylko płaca Ci za pisanie herezji. Bo jakoś kowalskiego trzeba przekonać. Poczytaj u góry jakie problemy ludzie maja!!!!!!!!
popieram tę opinię 15 nie zgadzam się z tą opinią 8
Ale z Ciebie burak. Nie dość, że jesteś życiowym nieudacznikiem, nie możesz znieść faktu, że ktoś żyje normalnie to jeszcze masz czelność krytykować mnie za to, że zapewniam dziecku dom??
Nie chlejcie tyle, weźcie się do roboty i trochę więcej radości z życia będzie.
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 15
Zycze Ci Artur B. tego Co mają inni u gory, czyli "komornika". Po za tym tylko jedni ludzie mowią na ludzi, którzy nie chca sobie zawiazywać pentle na szyje nieudacznicy i są to "ludki z nieruchomości". Mnie niestety takie argumenty nie przekonują, marionetka nie jestem.
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 6
Wzruszające jest to masowe powoływanie się, że "to dla dzieci", itp. - g.wno prawda. Większość ludzi kupiła z powodu presji otoczenia i po to by się pochwalić rzekomo swoim (banku), a potem znalazła sobie słowo-wytrych, które rzekomo tłumaczy głupotę, jaką jest branie kredytu na 30 lat (po 1 kredyty są dla ludzi bogatych, po 2 kredyt jest ok, ale na 10 lat max). Robicie swoim dzieciom potężna krzywdę. Ktoś wyżej napisał, że przynajmniej dziecko nie będzie już musiało brać kredytu - rozumiem, że masz 50 lat a dziecko dopiero w drodze ? Bo jeżeli masz 30 lat i dziecko, to dobrze wychowane dziecko raczej życzy rodzicom jak najdłuższego życia, więc tak czy siak będzie musiało wziąć kredyt albo mieszkać z wami.

Tymczasem Niemcy i Szwajcarzy, o odpowiednio 3 i 5 x większej sile nabywczej zarobków wynajmują i się tego nie wstydzą, tracą pracę w jednym miejscu, przenoszą się w drugie (całymi rodzinami !) - nie ma to jak polskie pomachiwanie szabelką i zastawianie się. Niewolnicy na własne życzenie i przez własną głupotę i zaściankowość. Tylko niewielka część osób z kredytami z dniem zawarcia umowy kredytu nie obniża wcale a wcale swojego poziomu życia - to dla takich osób w cywilizowanych krajach są kredyty, dla pozostałych osób jest wynajem (który sprzyja również w życiu zawodowym - najlepszy pracownik do wyciskania to ten z kredytem). Jeżeli po wzięciu kredytu zacząłeś oszczędzać na jedzeniu, wakacjach, kulturze, rozrywce - tzn., że kredyt nie jest dla Ciebie.
popieram tę opinię 40 nie zgadzam się z tą opinią 5
Spójrz na to z mojej strony: moi rodzice wynajmowali mieszkanie. Odeszli i nie zostało po nich nic. Nawet, jeżeli będziemy żyli długo - dziecko może zostać z nami bo mieszkanie jest duże, może też wynająć. Ale po naszej śmierci ma nieruchomość - spłaconą. Może sprzedać, może zamienić, może mieszkać.
popieram tę opinię 17 nie zgadzam się z tą opinią 18
Ale kiedy będzie w największej potrzebie, tj. w momencie usamodzielnienia się, będzie w takiej samej sytuacji jak wy - albo dożywotni kredyt albo wynajem.
popieram tę opinię 19 nie zgadzam się z tą opinią 4
Artur B. czy jak sie podpisujesz -"ja" - czesto wypowiadasz się na forach firm budowlanych i giełdowych. Ale pomijajac ten fakt a co jeśli bedziesz miał 2 dzieci. Tę kase która oddajesz bankowi mobłyś przeznaczyć na rozwoj dziecka, studia, mieszkanie. Ja juz po 3,5 latach pracy jestem wstanie kupic 28 metrowe mieszkanie w gdynii. Mogłbym się zastawić zabrać kredyt, kupic za dobry samochód klasy wyzszej, zajechać pod dom rodziców i czuć ich dume. Syn ma nowy samochód i mieszkanie,co za gość. A wynajmuje oszczedzam za 2-3 lata kupie sobie swoje mieszkanie i może nowszy samochód. A pożniej bede kisł kase, na sportowy wóz przed 30 stka:)
Mam ochote z tobą pogadać za 15 lat:), kto bedzie bardziej szcześliwy:) i kto zapewni lepszy byt rodzinie. Niestety niektórzy zyją chwilą, albo nie potrafia mysleć sami i perpywiktycznie ale to nie mój problem. Wiecej czytajcie wiecej artykułow pisanych przez PZFD. Już wyjaśniam skró t"Polski Związek Firm Deweloperskich"
popieram tę opinię 19 nie zgadzam się z tą opinią 6
Moze kupie, moze zmienie....moze, za duzo moze. Kazdy ma swoj sposob na zycie i nie zawsze to co jest dobre dla Ciebie jest dobre dla innych.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2
Gdzie jesteś w stanie kupić mieszkanie? W "gdynii"? Na pewno? A może w Gdyni?

Co oznacza "perpywiktycznie"?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja również mam znajomego komornika i nie mogę od miesiąca się z nim umówić na piwko. Ostatnio jak go widziałem, to mówił że teraz ma gorący okres tzw. żniwa. Dużo osób ma problemy z płatnościami bankowymi głownie zaciągniętymi w frankach jak i złotówkach. Nie wiem, co dalej bedzię z tą Polska jak tak wszystko u nas się sypie.
popieram tę opinię 14 nie zgadzam się z tą opinią 2
ja nie, ponieważ wcześniej wynajmowałam i płaciłam tyle, że pokrywa to aktualną ratę + opłaty :)))
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 3
Co prawda nie mamy jeszcze podpisanego kredytu ale zdecydujemy się by dokończyć budowę. Strach jest bo 15 lat trzeba spłacać ale nie chcemy mieszkać u rodziców już.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 2
zablokowany - spam
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
A wiesz że istnieje takie coś jak umowa kupna-najmu, i w niej ustalasz co i jak. Mozna również zawrzeć umowę bez okresu miesięcznego wypowiedzenia ze strony wynajmującego(np dajemy sobie okres ochrony 12 miesiecy). Ja nie miałem problemu że ktoś chciał mnie wyrzucic za pięć minut, nie żyje w stresie. A na swoim Ciesze się ze jesteś:) zapomnialeś dodać pętlowym bankowym:D. Ale jak ktoś wyzej napisał każdy ma rozum, i podejmuje decyzje mam nadzieje że swiadomie
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 2
Jak się ciesze że przeczytalem ten wątek, ponieważ planowałem zabrać kredyt hipoteczny jednak się wstrzymałem z zakupem a dzisiaj się dowiedziałem, że jest redukcja w firmie i niestety muszę szukać innej pracy. Myślę że trudno mi bedzie znaleść tak somo płata prace. Ale nie jest źle, bo zona ma prace i jakoś sobie damy rade, a z kredytem to bym sobie chyba włosy wyrwał albo jak w innych krajach skoczył z mostu.
Jeszcze raz dzieki chlopaki ,dziewczyny za rozjaśnienie umysłu, bo mi trudno było pojąc te zależności ekonomiczne i wżyciu bym nie pomysłał że kredyt przy rodzinie średnio zarabiającej się nie oplaca.
Pozdro jeszcze raz
popieram tę opinię 19 nie zgadzam się z tą opinią 4
Brawo za decyzję, bo potem za nieudaczników, których przerosły możliwości płacą ci normalni, którzy potrafią zadbać o swoje finanse i nie mają problemów ze spłatą swoich zobowiązań.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 11
Możesz powiedzieć z jakiej racji Ci normalni maja pożniej placic, to jeśli kolega straciłby prace przed zabraniu kredytu, to dobrze że się nie zdecydował bo czasy są takie że nikt nie może być pewny pracy. A takie teksty z nieudacznikami, to tylko mogą pisać developerzy kótrych musimy wspierać z podatków (MDM) bo są tak zachłanni że bez pomocy rządu by sobie nie poradzili.Więc prosze Ciebie, abyś się ogarnał bo Polacy machać szabelką już nie mogą :)
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 2
w 100% się z tobą zgadzam. Cała ta szajką żeruje tylko na ludziach chcących się pokazać. Ja mam dziecko, i też myśle przezornie w ostatnich latach, nie jesteśmy niemcami którzy zarabiaja 4 razy tyle co my a mieszkania mają w tych samych cenach.
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 2
"kici"....."Nieudane kredyty", z których nie uda się odzyskać banki powetują sobie m.in. np. wyższym oprocentowaniem dla pozostałych kredytobiorców.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1
a czy wiesz, że ta umowa jest sprzeczna z przepisami kc? bo możesz sobie siedzieć na tym wynajetym mieszkaniu nawet 3 lata...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Obejrzyj na youtube film "Tajemnice banków i kart kredytowych", to już nigdy nie podkusi Cię do wzięcia kredytu. Pozdrawiam.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0
Do Maxa:
Obejrzyj na youtube film "Tajemnice banków i kart kredytowych", to już nigdy nie podkusi Cię do wzięcia kredytu. Link:
http://www.youtube.com/watch?v=6QBQiOcxlas
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jakie spadki?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zastanawiam, się tylko czy w Niemczech prawo też tak chroni niepłacącego lokatora jak w PL ?
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
My nie żałujemy, bo wzięliśmy kredyt "z głową", to znaczy stosunkowo niewielki w stosunku do zdolności kredytowej, nie na bardzo długi czas (a itak spłacamy jeszcze szybciej) i z ratą malejącą. Mieliśmy też duży wkład własny no i wybraliśmy kredyt z takimi warunkami, żeby były dla nas możliwie korzystne. Obydwoje pracujemy, rata kredytu niej est jakąś wielką częścią naszych dochodów, więc niczego nie musimy sobie odmawiać. No i mamy odłożoną rezerwę, więc w razie nieprzewidzianych wydatków, zmniejszenia dochodów itp mamy z czego przez jakiś czas spłacać.
Moglibyśmy wynajmować mieszkanie, tak jak przez kilka poprzednich lat i spokojnie zbierać dalej, żeby kupić całość za gotówkę ale jednak wzięcie kredytu naprawdę wychodziło nam w tej sytuacji taniej (a liczę tylko odsetki, nie spłatę kapitału). Poza tym, jak już ktoś napisał w Polsce wynajmuje się od osób prywatnych, które w każdej chwili mogą zmienić plany, co do mieszkania w którym mieszkasz i np postanowić je sprzedać, albo dać dziecku, które zakłada własną rodzinę. Ciężko w takiej sytuacji czuć się komfortowo i "u siebie". Nic niem można w takim mieszkaniu zrobić dla siebie, albo się nie opłaca, bo nie wiadomo, czy nie będzie się trzeba niedługo wynosić.
Co do kredytów to nie rozumiem, jak odpowiedzialni ludzie mogą brać go na granicy zdolności kredytowej i bez wkładu własnego.
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 7
Ja również tracę mieszkanie, komornik juz na nim siedzi. Miałam jakieś oszczędności 20 tys. na czarna godzine, ale znalazłam prace o polowe mniej płatna niż poprzednia. Pracodawcy mowią że mamy kryzys i nie mogą więcej dać. Szukałam czegoś bardziej płatnego, ale nie udało mi to się dotąd - niestety. Obecna pensja idzie na życie, a oszczędności w przeciągu roku się roztopiły i od pół roku nie mam z czego płacić za rate. Mieszkanie spłacam już 4 lata i nic nie zapowiadało się że nie będę mogła spłacać je dalej. Obecenie po licytacji mieszkania bedą musiała dalej spłacać kredyt, ponieważ pieniądze z licytacji nie pokryją wartości mieszkania na jaką zabrałam kredyt. Mieszkanie staniało o 35%. Wiec nie życze wam podobnej sytuacji, jak mi się przytrafiła ale nigdy nie można być pewnym że wszystko się potoczy po waszej myśli.
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 2
Czy slyszeliscie, aby ktos uzywal wyrazenia "zabrac kredyt"? Pierwszy raz sie z tym spotkalam, wydaje mi sie, ze wszystkie posty w ktorych to dziwaczne wyrazenie wystepuje sa pisane przez jedna i ta sama osobe.O
popieram tę opinię 15 nie zgadzam się z tą opinią 2
Wydaje mi się, że ktoś z adminów namieszał coś w bazie i zamienił wszystkie "wziąć" na "zabrać". Dam sobie rękę uciąć, że tekstów "zabrać kredyt" tu nie było.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Też jestem pewien, że tak właśnie jest. Jakiś troll, który sam sobie odpowiada. Wystarczy spojrzeć jak zmienia swoje ip, pewnie przez tora - a to UK, a to USA.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
dajcie spokój, to jakiś psychopata - piszę z jednego IP i zmienia ciągle swoje nazwy. Napisz, że jesteś zadowolony z kredytu to Cię zlinczuje:-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Odnoszę identyczne wrażenie. Pisze je ta sama osoba.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Z częścią się zgodzę, z częścią nie.

Kredyty nie są dla ludzi biednych, ponadto kredyt na max. 10 w ostateczności 15 lat (jeżeli jest się lekarzem, prawnikiem, itp.) - jest dobrym rozwiązaniem o ile ma się poduszkę finansową i w miarę pewną sytuację zawodową (oczywiście nie ma czegoś takiego jak pewność w tych czasach, gdzie w imię zwiększenia zysku firmy z 584 na 598 milionów zwalnia się 500 osób - ale nie ma co ukrywać, że hr-owiec (bezproduktywne osoby, powiedziałbym wrzody), marketingowiec czy handlowiec mogą bardzo łatwo wylecieć bez względu na moment, lekarz będzie miał jednak komfort).

Kredyt w żadnym wypadku nie jest dla osób, które po jego zaciągnięciu przerzucają się z mięsa 97% na mięso 68%, kino/teatr zamieniają na film z Internetu, wyjście do knajpki na puszkę Żubra, wypisują dziecko z nauki niemieckiego, przestają jeździć na wakacje - (jedynym pozytywem "kryzysu" jest przerzucenie z auta na komunikację miejską, ale i tak nadal mamy wielu opornych, którzy wolą żreć wałówę, ale wciąż jeździć wypierdzianym Passatem). Wiele z tych osób (Polak nigdy nie przyzna się do błędu, a na osobę, która miała w przeszłości rację w doradzaniu po prostu się obrazi; nagle jak za dotknięciem różdżki nikomu nie wali na Szadółkach, nikt nie ma zacieków czy grzyba w nowym budownictwie, itp.) będzie iść w zaparte twierdząc, że "mi więcej nie potrzeba" (a to nic innego jak bezradność i ukrywana złość, znam wiele takich osób). Oszczędzanie na kulturze, nauce, rozrywce, poznawaniu świata zawsze wyjdzie bokiem, w najlepszym wypadku skończy się schamieniem i zburaczeniem.

Natomiast bawi mnie wiecznie maglowany argument o wbijaniu gwoździ na wynajmowanym - ktoś wyżej pisał o mieszkaniu w Gdyni, gdzie odpowiednie podejście skutkuje nawet kupowaniem przez właściciela mieszkania zmywarki ! Odpowiednie podejście zawsze się zwróci. Dwa - współczuję (umysłowo) osobom, dla których ważniejsze jest wbicie gwoździa czy pomalowanie ściany na swój kolor aniżeli wysłanie dziecka na kurs językowy czy na wakacje. Jakby nie liczyć, wynajem jest tańszy i daje swobodę przy utracie pracy.

Przejdźmy do najważniejszej kwestii - mając kredyt na 30 lat jesteś najlepszym pracownikiem - będziesz rozwijał dywan za szefem, aby tylko Cię nie wyrzucił. A jak już wyrzuci to pamiętaj, że sprzedaż mieszkania to obecnie kilka miesięcy (a bez obniżenia ceny rok), natomiast prawdopodobnie wciąż zostanie Ci do spłaty reszta kredytu, a pozostaniesz bez mieszkania. Wynajmując tracisz pracę / usuwa Cię właściciel - przenosisz się do klatki obok, dziecko nie musi zmieniać szkoły, a jeżeli tracisz pracę to wynajmujesz tam, gdzie pojawi się nowa propozycja, nie jesteś przykuty.

CZY KTOŚ ZAKREDYTOWANY ODPOWIE NA PYTANIE dlaczego Szwajcarom czy Niemcom nie spada z głowy korona z tytułu wynajmu, który jest w tych krajach najnormalniejszą praktyką ? I dziwnym trafem jeżdżą na wakacje kilka razy do roku, wydają na kulturę, rozrywkę. DLACZEGO POLAK MUSI MIEĆ SWOJE ? (błąd - banku) Żeby w początkowej fazie (tej bez grzybów, zacieków, odgłosów sąsiadki) walnąć bruderszafcika przy barku ze znajomym przy winku i pochwalić się meblami z Ikei ? A potem zęby w ścianę przez 30 lat. Czy te osoby zakładają, że będą wiecznie zdrowie ? Zdają sobie sprawę, że mieszkają w kraju, gdzie utrata pracy w wieku 40 lat skutkuje długotrwałym bezrobociem i de facto zmarnowaniem reszty życia ?

Polak widocznie będzie wiecznie taki jak zawsze był i jest - ponad stan, szabelka, lans. Niemiec ma w d*pie opinię środowiska (zresztą czegoś takiego jak krytyka za wynajem w tych krajach nie uświadczymy, to wymysł developerów i idiotów, których dało się ubrać w te kredyty), jeżeli w Hamburgu dadzą mu znacznie lepsze warunki pracy niż w Bremie, to przeniesie się do Hamburga, jeżeli straci pracę i centrum Monachium będzie za drogie, to przeniesie się na obrzeża Monachium - proste. Ale dla Polaka to ujma na honorze :D
popieram tę opinię 31 nie zgadzam się z tą opinią 8
"Dwa - współczuję (umysłowo) osobom, dla których ważniejsze jest wbicie gwoździa czy pomalowanie ściany na swój kolor aniżeli wysłanie dziecka na kurs językowy czy na wakacje. Jakby nie liczyć, wynajem jest tańszy i daje swobodę przy utracie pracy. " - akurat w większości przypadków wynajem jest droższy, niż kupno na kredyt, więc na pewno w ten sposób nie poszalejesz z kursem językowym. No, chyba że mówimy o tej grupie osób, o której piszesz w 1 części postu - tacy pogardzą kamienicą i wielką płytą, bo muszą mieć "NOWE", więc koniecznie dużo droższe, tacy rzeczywiście lubią przepłacać. Zgadzam się też, że kredyt to strzał w kolano dla osób, które nie potrafią oszczędzać - ZAWSZE trzeba mieć rezerwę finansową chociażby na rok spłaty kredytu, w razie gdyby coś w życiu nie wyszło.
Strasznie chwalisz wynajem, ale nawet zakładając, że za wynajem zapłacisz tyle samo co za "pętlę" - co będzie, gdy przejdziesz na emeryturę? Emerytury w Polsce są bardzo niskie, mało którego emeryta stać chociażby na wynajem najmniejszej kawalerki. Ja jednak po 30 latach pętli na szyi wolałabym mieć już święty spokój zarówno z kredytem, jak i z opłatą za wynajem.
Dlatego póki co pompuję swoją "poduszkę finansową" i szykuję się do zakładania pętli ;)
popieram tę opinię 19 nie zgadzam się z tą opinią 3
http://finanse.wp.pl/kat,1033715,opage,3,title,To-najlepszy-moment-na-zakup-wlasnego-mieszkania,wid,16174711,wiadomosc.html#opinie

Komentarze mowia same za siebie. Społeczeństwo nie jest takie gupie jak wam się wydaje
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 1
absolutnie nie zaluje.mieszkalismy w wynajmowanym ponad rok a od 4 lat splacamy swoje 47 m.rata taka sama.zadnych problemow z bankiem.mieszkam u siebie i robie co chce.dziecko ma swoje miejsce .za wynajem placilam 1000 plus czynsz i tv oraz prad.a ze mam na glowie kredyt na 30 lat....... no trudno jakos trzeba zyc .napewno nie u obcych ani nie na garnuszku u mamy jak to teraz robi wiele mlodych malzenstw.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 3
Niestety nie mieszkasz u siebie a w mieszkaniu banku
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Nie patrz na ceny OFERTOWE na ogłoszeniach (zarówno sprzedaż jak i wynajem) bo na dzień dobry trzeba się starać, by nie utargować minimum 10-15% - kuzyn lokal dla swojej firmy wynajmuję za 1000 PLN, a ofertowa wynosiła 1300 PLN, więc oczekiwania właścicieli mieszkań można włożyć między bajki. Lokal w dobrym położeniu - nawet uwzględniając spadek cen wart jest myślę z 250 tys. Rata kredytu dla takiego mieszkania to minimum 1250 zł. Gdzie tu oszczędność ? Pomijam już to, że miejsce postojowe ma w cenie (a więc minimum 10-15 tys. do przodu w zależności od lokalizacji). I znam dziesiątki takich przykładów, jeżeli trafi się na fajnego właściciela i zadeklaruje długi, bezproblemowy najem to opusty mogą być jeszcze większe. 250 zł mamy więc na 1,5 h języka w tygodniu :)

O emeryturze, cóż - w tym kraju trzeba o niej myśleć już po zdaniu matury (nie, nie po studiach), być może wcale jej nie będzie, ZUS padnie, będzie hiperinflacja i mieszkania będzie można kupić za 10 000 dolarów ? Nie ma lepszego zadbania o emeryturę jak ciągły rozwój, awanse pionowe - jak pisałem pracownik z kredytem jest najlepszy dla pracodawcy, bo nigdzie się nie ruszy.

Jestem przekonany, że te 3 minusy są od osób, które szczególnie zabolały sformułowania, że kredyty nie są dla ludzi biednych oraz nie dla tych, którzy z oszczędności zmieniają mięso 97% na mięso 68% i myślą, że to bez znaczenia "bo mi to wystarczy". Paradoksalnie ludzi biednych nie stać również na oszczędzanie (buty, jedzenie i wiele innych - lepsze i finalnie tańsze jedne buty na kilka lat niż nowe co 3 miesiące, lepiej mniej mięsa ale lepszej jakości niż więcej ale GUANianej - szybsze wydatki na leki).

mala - wybacz, ale nie mogłem się powstrzymać - dziecko śpi i będzie z Wami dzielić pokój, czy Wy lub dziecko śpicie w kuchni ? (zwanej salonem z aneksem) Chyba, że te 47 metrów zaaranżowaliście na 3 pokoje (są już takie oferty na rynku) to cofam to co napisałem.
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 3
"mala - wybacz, ale nie mogłem się powstrzymać - dziecko śpi i będzie z Wami dzielić pokój, czy Wy lub dziecko śpicie w kuchni ? (zwanej salonem z aneksem) Chyba, że te 47 metrów zaaranżowaliście na 3 pokoje (są już takie oferty na rynku) to cofam to co napisałem."

A po co koniecznie 3 pokoje? Czyżby nowoczesny konsumpcjonizm pt. "MUSI być sypialnia i MUSI być salon"? Na rodzinę z jednym dzieckiem wystarczy mieszkanie dwupokojowe, a 47m spokojnie wystarczy na dwa pokoje i ODDZIELNĄ kuchnię.

Co do emerytur - fakt, Zus pewnie padnie i emerytur wcale nie będzie, tak czy siak na starość lepiej mieć mieszkanie niż nie mieć.
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 2
tu nie chodzi o konsumpcjonizm, ale o przestrzeń do życia. W większym mieszkaniu ludzie nie są tak zestresowani - zupełnie tak jak ze zwierzętami. Jest mniej konfliktów. Wychowałam się w mieszkaniu 2pokojowym o powierzchni ok. 50 m, w którym mieszkało 6 osób. Było często wesoło i rodzinnie, ale zero prywatności i spokoju. Teraz mieszkam w mieszkaniu,gdzie przypada ok. 25 m na osobę, i jest przynajmniej czym oddychać...
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 2
nie porównuj Polski do Niemiec, można się tu rozpisywać ale to nas niewolono przez lata, u nas była komuna, spójrz na rozziew między ex-ddr a RfN, to źle rządzono; Niemiec inaczej zarabia i nie ma parcia na własne bo mu taniej i lżej wychodzi wynajmowac, gdyby u nas tak było to ludzie też by wynajmowali.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 0
Najwiekszy problem w naszym rządzie jest. RNS i MDM oraz niskie stopy procentowe wprowadzone na chwile, powoduja tylko zwiekszenie popytu dlatego ceny sa jakie są i spadaja powoli.Nikt z młodych nie rozumie że jak teraz kupia mieszkanie po niskich stopach to jak w 2014 stopy pojda do gory to ich rata znacząco wzrośnie, i albo sobie nic nie odłoża albo nie beda w stanie pogodzić rodzinnego budrzetu z rata. Nikt im tego w banku nie powie. Niemiecki rząd nigdy by nie pozwolił aby przy naszych zarobkach mieszkania Kosztowały tyle co u nas. Ale robienie metliku w glowach ludzi którzy niczym sie nie interesują powoduje że doczekamy się zielonej wyspy tzn USA Hiszpani i Cypru. Niektórzy młodzi bez swiatopogladu tego nie widza. Chociaż jak ktoś umieścił w poście wyzej linka do wp, widać że społeczeństwo uodporniło juz się na manipulacje i zaczyna powoli samemu myśleć i podejmować decyzje.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0
Opisujesz wręcz luksusową sytuację finansową, którą się szczycisz, potem piszesz, że nie rozumiesz ludzi, którzy biorą kredyt duży w stosunku do zarobków. A co mają robić? Mieszkać pod mostem?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Rata za mieszkanie pochłania nam 1/10 naszych dochodów. Uważam to za w miarę rozsądne kredytowzięcie
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 1
NIE ŻAŁUJE, kupiłam mieszkanie 47 m kw. w 2006 r. do remontu w dobrej dzielnicy w Gdyni, miałam swoje 155 tys zł ale chciałam zrobić kapitalny remont zatem wzięłam w sumie 110 tys zł kredytu w CHF, rata obecna 550zł, mieszkanie laleczka, nie żałuję bo kto by mi wynająl za 550zł takie lokum? żałuje bo mogłam poczekać parę lat (ale kto to wiedział) i kupić mały domek 100 m kw....
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 2
hahah ciekawe :D ile jest warte dzis po spadku 20% cen w gdyni , wirtualnie wystawiane drogo, nikt tego nie kupuje bo ceny zrownane z gdanskiem -a zaplecza i zycia zadnego
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 4
ale takich jak ty jest garstka. Ty bedziesz w stanie w przeciagu paru lat mimo spłaty kredytu odłozyć na szybsza splate. Ludzie pakują się w kredyt jak ich kredyt pochładnia 1/2 1/3 dochodów. :D. I po 2 w kredyt jedynie się opalca pakować jesli ceny mieszkań mogą pojśc w gore, a niestyty tak nie bedzie. Po komentarzach do sponsorowanego artykułu na portalu wp widać, że już nikt w to nie wierzy, bo każdy widzi jak u nas jest
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 2
Czego zalowac sie zastanawiam... Osobiscie moze tego ze mieszkanie moglem kupic wieksze -ale co tam.

Ogolnie -jestesmy spoleczenstwem nie migrujacym, wiec zakup mieszkania to jedyne wlasciwe wyjscie -z jednego powodu, zyjemy w kraju rozwijajacym sie z perspektywa wysokiej inflacji jeszcze przez przynajmniej 20 lat, a inflacja to glowny sprzymierzeniec kredytobiorcow (mieszkaniowych). Mianowicie, u mnie od pierwszej raty minelo dopiero 5 lat, ale juz odczuwam malejaca uciazliwosc z tego tytolu. 5 lat temu rata to bylo 20% zarobkow, dzis okolo 15% -za 10 lat nie bede tego wydatku zauwazal -a ceny wynajmu napewno beda wyzsze. Bo ludzi bedzie po prostu na wiecej stac.
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 5
Ciekawe po czym takie ekonomisci wnosza że wynajem bedzie droższy.
Moj brat pracuje nie uczelni na UG, i studentów z roku na rok jest coraz mniej a to za sprawą niżu demograficznego. Z drugiej strony emigracja zarobkowa i rodzenie dzieci za granica, gdzie jest polityka pro rodzinna. Wiec mój drogi, wyjaśnie Ci co się dzieje z tymi dziećmi których są na teraz w uk i norwegi. Polskie dzieci nie bedą miały za 25 lat, swoich dzieci w Polsce a w UK i Norwegi, bo zycie jest jedno i patriotyzm jest przereklamowany. Kolejnym czynnikiem jest jedno dziecko w rodzinie lub wogle. Zastanów się jeszcze raz co napisałes i przemysl to dobrze
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 2
główne grzechy polaków co do kredytów:

1. biorą kredyty owczym pędem na zasadzie, że jak będę miał/a problem to reszta obywateli będzie miała ten sam problem - błąd bank dobiera się do doopy indywidualnie jeśli nie spłacacie
2. nie potrafią negocjować - zaślepieni własnym M podpisujecie wszystko jak leci
3. zakładają że od dnia podpisania kredytu będa zarabiać coraz więcej i nigdy nie stracą pracy - a co jak będziecie zarabiac mniej?
4. wyliczają że ich stać na spłatę ale co do złotówki, czasami nawet nie zostaje na kawę w kawiarni raz z miesiącu - i płaczecie, że spędzacie czas w mieszkaniu który zaczynacie nienawidzieć bo na nic innego was nie stać
5. kupują mieszkania za duże i w centrum - dorabiacie sobie teorię, że to musi być centrum i dużę mieszkanie bo drugiego już nie kupicie, nie zakładacie, że taniej wyjdzie kupić 10 km od centrum i dojeżdżać
6. nie wiedzą, że kredyty są dla bogatych - tak tak kochani, kupując mieszkanie za 300 tys. po 30 latach oddajecie średnio bankowi 600 tys., jak kupiliście mieszkanie za 500 tys. to bank po 30 latach ma drugie tyle z was
7 nie mają świadomości, że nieprzemyślany kredyt to zasadzka życia - będziecie utrzymywać pracowników banku przez 30 lat, każda zarobiona przez was złotówka w kredycie oddaje 50 gr na bank...
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 1
Jak wyliczyleś, że bankowi oddaje sie drugie tyle?
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 7
ja nic nie muszę liczyć, wystarczy że ludzie w banku liczą...
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 1
>> 2. nie potrafią negocjować - zaślepieni własnym M podpisujecie wszystko jak leci
Z negocjacjami jest jak z przecenami. Czasem się uda a czasem nie ;-(
>> 5. kupują mieszkania za duże i w centrum - dorabiacie sobie teorię, że to musi być centrum i dużę mieszkanie bo drugiego już nie kupicie, nie zakładacie, że taniej wyjdzie kupić 10 km od centrum i dojeżdżać
Nikt nie chce spędzać życia w samochodzie w korkach. Sam do pracy, żonę do pracy, dzieci do przedszkola, córkę do koleżanki a mieszkasz na zadupiu, pada śnieg/deszcze/ciemno/późno i nie puścisz dziecka samopas bo wiesz że autobus jedzie raz na godzinę (jak przyjedzie).
Jak kupiłem mieszkanie to miałem bezpośrednie połączenie do pracy i 4 linie. Po 2 miesiącach jest jedna do Gdańska i jedna do Wrzeszcza i obowiązkowa przesiadka ;-/
>> 6. nie wiedzą, że kredyty są dla bogatych - tak tak kochani, kupując mieszkanie za 300 tys. po 30 latach oddajecie średnio bankowi 600 tys., jak kupiliście mieszkanie za 500 tys. to bank po 30 latach ma drugie tyle z was-
Jak tą kasę wpłacisz do banku to po 30 latach oddadzą Ci 2,5 raza więcej (1,03^30=2,43)
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wzięłam kredyt na 36m2 i póki co nie żałuję. Oczywiście nigdy nie wiadomo co będzie, ale jeżeli człowiek rozsądnie podchodzi do życia nie wyląduje na bruku, nawet jak straci pracę. Wynajmując, też nikt nie pozwoli mieszkać za darmo w razie straty pracy. Nie jest to wielkie mieszkanie w centrum miasta, ale nie spłacam kredytu komuś. Nikt mi mieszkania nie kupi ani nie da, spadku tez po nikim nie odziedziczę, na przysłowiowego "męża z mieszkaniem " wolę nie liczyć ;) Kredyt będę spłacać ja, moje dzieci już nie. Trzeba myśleć rozsądnie ale i pozytywnie,nie bać się kredytu. Bo inaczej obudzilibyśmy się w wieku 50 lat w wynajmowanym mieszkaniu. To nie dla mnie.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 7
Nie żałuje.

Brałem kredyt na 100 tys. mieszkanie warte rynkowo ok. 210 tys Spłacam 2 lata. Pozostało mi 60 tys do spłaty. Za 3 lata będzie po kredycie. A jak się noga powinie? To wydłużę kredyt z 5 na 20 lat i będę spłacał po 400 zł miesiecznie - gdzieś wynajmęza tyle mieszkanie 40 m kw.? Nie sądze.

Tak jak ktoś napisał. Kredyt na 90-100% wartości na 25-35 lat, gdzie rata to 40-50% dochodów to nie kredyt a już hazard.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 1
ja kupiłem mieszkanie za 230 tys i wyjamuje je teraz za 1000zł
jak bym kupił za 100 tys to pewnie 400-500zł by mi się opłacało.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
to pytanie jest bez sensu. mozna żałować że się związało z kobietą, która przytyła 20 kg, ale nie tego że się wzięło kredyt. chyba że chodzi o alternatywne możliwości finansowania (jakie?)
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2
Ja żałuję że nie wziąłem kredytu na mieszkanie zanim się boom zrobił.
Wtedy myślałem że jest drogo, rok później już wiedziałem jak bardzo się pomyliłem.
Chciałem w tym roku wziąć kredyt na mieszkanie, ale sytuacja z pracą mi się zachwiała i się nie zdecydowałem od razu. 350k PLN na mieszkanie z rynku wtórnego które musiałbym jeszcze wyremontować, to wcale nie tak dużo pieniędzy. Rata kredytu po wyliczeniu wyszła mi około 2000 miesięcznie. Jestem singlem, jeżeli nie zarobię 2k PLN miesięcznie to nie mam na mieszkanie, na samą ratę, a jeszcze trzeba media opłacić i za coś żyć. I jak się teraz na coś takiego zdecydować?
Rząd wprowadza program Mieszkanie dla Młodych. Program startuje od przyszłego roku a ceny mieszkań już idą w górę, koszty kredytu też.
Wiadomo kto zyska na tym programie - banki i developerzy. Społeczeństwo, podatnicy - zrzucą się na mamonę dla banków i developerów. Skoro w tym roku mogli sprzedawać taniej, to dlaczego nie mogą w przyszły? Bo naczelnym zadaniem korporacji typu bank czy developer mieszkaniowy jest zarobić pieniądze. Skoro rząd daje, to te korporacje wyciągną rękę po te pieniądze. Tylko ten Młody będzie musiał pracować przez kolejne 20-30 lat żeby im tę kasiorę oddać.
Nie mówię że mieszkania mają być za darmo, ale uważam że ich wartość rynkowa jest mocno przewartościowana, ceny poszły w górę przy okazji boomu kredytowego, tuż przed kryzysem, a później tylko lekko spadły.
Prawda jest taka, że jeżeli jesteś Młodym w tym kraju, nie chcesz uciekać za granicą, zwiążesz się z drugą osobą, chcesz mieć dzieci, to musisz sobie pętlę kredytową zarzucić na szyję i mieć nadzieję że jakoś się uda, że pracy nie stracisz a jeśli stracisz to nie na długo.
No i człowiek chciałby też żyć. Samochód kupić, na wakacje pojechać, dziecko na dodatkowe zajęcia posłać. W obecnej sytuacji mało kto się na to decyduje (związek, dziecko, hipoteka). Odbije się to czkawką za kilkanaście/dziesiąt lat.

Dlaczego rząd nie przeznaczy tych pieniędzy które idą na 'dopłaty' (do kieszeni bankowców i developerów) w programie Rodzina na Swoim i Mieszkanie dla Młodych na budowanie tanich (nie darmowych, tanich, z kredytem 0%) mieszkań dla swoich obywateli? Dlaczego nie założyć państwowego przedsiębiorstwa budowlanego które nie ma za zadanie zarabiać dla swoich akcjonariuszy tylko wychodzić 'na zero' i budować swoim akcjonariuszom (podatnikom, czyli nam) mieszkania?
Pewnie, byłaby to konkurencja dla obecnego układu, ale 100% zapotrzebowania i tak by nie pokryło, a przynajmniej pieniądze nie szły by do kieszeni prywaciarzy, często zagranicznych.
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 1

zgadzam się

Politycy szantażują nasze sumienia i najbardziej by chcieli, żebyśmy:
a) rodzili dużo dzieci
b) kupowali mieszkania na kredyt
c) zakładali firmy

ad. a) dostaniesz 1000 zł więc warto (nieważne, że ten 1000 wystarczy na pieluchy na 3 miesiące)
ad. b) jest program mieszkanie dla młodych (też nieważne, że przez to mieszkania mogą podrożeć)
ad. c) wow dofinansowanie wow 21 tysięcy można dostać wow urząd pracy wow wow. nie wypłacisz się zusowi i stracisz wszystkie oszczędności, zdrowie i nerwy i w końcu i tak wyjedziesz z tego kraju, bo tu się nie da żyć. WOW emigracja WOW. A jak nawet przeżyjesz bo czasem da się zarobić, to zaraz cię ktoś okradnie (bo przecież jak masz kasę, to pewnie bierzesz łapówki w urzędzie), albo pobije, bo masz krzywą twarz i nie nosisz medalika.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 1
Niestety wizja Państwowych Przedsiębiorstw Mieszkaniowych PPM wręcz przeraża!!!
1) Prywatne śmieci w Gdańsku cena za wywóz 10 zł / osoba
Nowa ustawa śmieciowa 70 zł od mieszkania dla 4-osobowej rodziny
2) Nowe stołki dla swoich: pensja, dodatki itp.
Wynik: cena mieszkania większa niż u dewelopera! Niestety!
Deweloper jak ma możliwość kupić działkę w dobrej cenie to bierze walizkę pieniędzy i następnego dnia podpisuje papiery u notariusza. Jest ryzyko ale i opcja zarobienia.
Prezes PPM najpierw przetarg, później zastanawianie się czy jakiś polityk nie zarzuci że nieuczciwie, czy w gazecie nie opiszą (w końcu ciepłą państwową posadkę można stracić) a jak już się uda to wiadomo ze przepłacone 2x.
Deweloper ciśnie wykonawców, żeby wybudowali dobrze i na czas bo jak nie to wykłada z własnej kieszeni i jeszcze go w prasie obsmarują.
PPM jak przy stadionie narodowym, opóźnienia a milionowe premie się należą.
Samo życie. Przykre ale prawdziwe.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0
Niestety!
Masz rację....
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
"Dlaczego nie założyć państwowego przedsiębiorstwa budowlanego które nie ma za zadanie zarabiać dla swoich akcjonariuszy tylko wychodzić 'na zero' i budować swoim akcjonariuszom (podatnikom, czyli nam) mieszkania?
Pewnie, byłaby to konkurencja dla obecnego układu, ale 100% zapotrzebowania i tak by nie pokryło, a przynajmniej pieniądze nie szły by do kieszeni prywaciarzy, często zagranicznych."

Świetnie powiedziane. A wiecie dlaczego nawet nikt się nie zastanowi nad czymś takim? Bo w świecie krwiożerczego kapitalizmu nie do pomyślenia jest żeby jakaś firma mogła wychodzić na zero tylko po to, by być po prostu przydatną dla społeczeństwa. Coś takiego nie mieści się w głowach ludzi (władz, polityków i przede wszystkim światowej finansjery korporacyjnej, która rządzi całym światem) przesiąkniętych ideą "maksymalizacja zysku za wszelką cenę". Dlatego właśnie jemy sól drogową w codziennej żywności i płacimy lichwę dla banków, korporacji i zachodnich kapitałów. Program MDM z pewnością pomoże bankom i deweloperom, może też i kilku ludziom młodym w tym żeby mniej zapłacili do banku. Jak chcecie to możecie poczytać więcej na http://program-mdm.pl/
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Moja odpowiedź brzmi nie

Wynajmowałam za granicą mieszkanie przez 5 lat i jak sobie podliczyłam, ile przez ten czas wyrzuciła pieniędzy w błoto, to... W Polsce kupiłam mieszkanie, 60% na kredyt, 40% wkład własny + wykończenie za gotówkę. Zrobiliśmy z mężem, jak chcieliśmy, mamy przepiękne mieszkanie blisko centrum. Owszem, strach, że noga może się powinąć jest, ale zawsze można to albo a) sprzedać, b) wynieść się na wieś do rodziców i wynając, niech spłacają ci, którzy myślą, że kredytu brać się nie opłaca, że to dla idiotów :>
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1
A czego tu żałować???!!! W końcu na swoim no i inwestuję w swoje mieszkanie a nie w najem.Owszem ciężko jest jak się ratę płaci ale przynajmniej wiem , że to robię dla siebie i rodziny:)
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 5
Jak moi rodzice brali kredyt na mieszkanie to też było ciężko. Minęło 5lat, przyszła dewaluacja i ich kredyt okazał się być śmiesznie niski.
Moja dziewczyna kupiła chatę w kredycie we Frankach. Po 5 latach mieszkania staniały, frank zdrożał a odpicowane mieszkanko musiała wynająć bo mieszka u mnie ale cieszy ją niska rata kredytu (oprocentowanie około zera) i to, że spłaca kapitał.
Ja wstrzymałem się z zakupem 5 lat i wynajmowałem kawalerkę koszt 60 tys zł.

Dużo ale :
1) Nie poniosłem kosztu mebli i wykończenia mieszkania (jakieś 30 tys zł)
2) Mieszkania staniały 30 % w okresie od 2008 i teraz za duże mieszkanie zapłaciłem 180 tys mniej niż w szczycie 2008r.
3) Przez 5 lat zaoszczędziłem na ratach kredytu 48 000zł
4) Dziś byłem wolny i mogłem kupić taniej mieszkanie na kredyt w PLN bez konieczności martwienia się co zrobić z moim poprzednim lokalem.

Wychodzi na to, że każda opcja się opłaca ;-) ale ja polecam zacząć od wynajętego mieszkania przez pierwsze 2-3 lata. Zwykle po 3 latach sytuacja życiowa się na tyle zmienia (nowa praca, nowy partner, dziecko) że bez kredytu łatwiej podjąć finalną decyzję jaką jest zakup mieszkania i 30letni kredyt.
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 1
Teoretycznie kredyt nie jest głupi, bo jest parę groszy różnicy w comiesięcznych wydatkach.
ALE:
Pomyślmy przyszłościowo. Nie da się ukryć, że często aby rozwijać się zawodowo, trzeba być przygotowanym na zmianę miejsca zamieszkania. Mieszkanie na kredyt jest trochę kulą u nogi. Niby możesz je komuś wynająć itd, ale z reguły to jest tak, że się myśli o zamieszkaniu w swoim gniazdku.
Jako osoba młoda w życiu nie zrobiłabym sobie krzywdy mieszkaniem na kilkudziesięcioletni kredyt. Bałabym się, że zostanę w tym samym miejscu na zawsze i wiedziałabym już, jak będzie wyglądać kolejne 30 lat mojego życia. Praca, kredyt, własne mieszkanie itd. W tej chwili wynajmuję mieszkanie w centrum Gdańska, za swój pokój płacę około 500-600 zł zależnie od rachunków, do tego mogę sobie malować ściany i wieszać na nich, co mi się podoba. Jak będzie potrzeba wyprowadzki, to jedynym moim problemem będzie skręcenie mebli i wynajem przyczepki.
ALE CO KTO WOLI
Jedni siedzą i robią dzieci, biorą kredyty i utrzymują banki. Ewentualnie czekają, aż wynajmę od nich mieszkanie. Inni lubią po prostu zmiany i nie znoszą kajdanek.

EDIT: dodaję, że wszystko zależy od wieku. Gdybym miała 50 lat i stałą pracę, zastanowiłabym się nad mieszkaniem na kredyt, żeby mieć co przekazać dzieciom/wnukom. Ale na pewno nie przed 40-50 rokiem życia...
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 6
a kto Ci da kredyt po 50tce?
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 4
wezmę kredyt tylko wtedy, gdy będzie mnie na to stać. Kredyt można wziąć też na 10 lat, a nie 40
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 1
,, dodaję, że wszystko zależy od wieku. Gdybym miała 50 lat i stałą pracę, zastanowiłabym się nad mieszkaniem na kredyt, żeby mieć co przekazać dzieciom/wnukom. Ale na pewno nie przed 40-50 rokiem życia..."
Fajna perspektywa dla dzieci, pozostawiony kredyt
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 4
no tak, bo ludzie umierają w wieku 60 lat a kredyty biorą tylko na 40
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
A dzieci też zamierzasz mieć po 50, czy wcale? Bo jeśli byś się na nie zdecydowała wcześniej, to już te zmiany, przeprowadzki i życie "bez kajdanek" nie będą ci się wydawały takie zabawne. Dzieciaka już tak szybko nie zapakujesz do przyczepki, obok skręcanego stolika z ikei ;) W tedy zresztą na pewno już nie wystarczy Ci do przeprowadzki jedna przyczepka :P
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 6
To jest swoista pułapka i jak ktoś powyżej wspomniał obciążenie kredytowe nie powinno obniżać standardu życia w podstawowym zakresie tzn. pokarm, usługi medyczne itp.

Zarabiać 2-3 tys i brać kredyt na zakup mieszkania domu to nie jest najlepsza decyzja życiowa.

Przykładowo rata za mieszkanie 2 jednostki a zarabiam 10 jednostek i to ma wtedy ręce i nogi.
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zapomniałam dodać, że ja MYŚLĘ. Nie robię dzieci i nie biorę kredytów póki co, bo mnie na to po prostu nie stać. Przewiduję konsekwencje swoich decyzji.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 4
Ok, ale w jednym miejscu piszesz, że dzieci nie robisz (zakładam, że nie planujesz), a w innym, że możesz wziąć kredyt w wieku 50 lat, żeby móc mieszkanie dzieciom zostawić. Czyli jednak zakładasz, że będziesz je miała.
Wiec wygląda na to, że masz zamiar jednak z jakimiś dziećmi do pięćdziesiątki "żyć bez kajdanek" , być mobilna i przeprowadzać się z jednego wynajmowanego mieszkania do kolejnego.
Owszem, jest to możliwe, ale to mało wygodne rozwiązanie. Może z perspektywy studentki wynajmującej jeden pokój to się wydaje proste (wiem, bo też tak na studiach robiłam), ale mając rodzinę w pewnym momencie życie na walizkach przestaje być zabawne i po trzeba trochę stabilizacji.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 2
Tę stabilizacją jest wg Ciebie kredyt ponad możliwości ? (podkreślam, ponad możliwości - a takich jest większość)
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 3
A skąd Ty wiesz, że takich jest większość?
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
Każdy kredyt hipoteczny gdy nie ma się minimum 20% wkładu i możliwości spłaty calości w max 10 lat jest kredytem ponad możliwości.

Nie oznacza to , że trzeba ten kredyt splacić w 10 lat i że trzeba te 20% wnieść jako wkład własny bo są osoby , które zarabiają na kredycie hipotecznym t.j mają gotówkę ale tą gotówkę inwestują a mieszkanie kupują na kredyt.
Czyli nawet jak biorą kredyt ltv 100% to ich aktywa pokrywają minimum 20% kredytu gdy zaczynają go splacać i minimum 100% kredytu po 10 latach.

a kredyciarz gołodupiec jak bierze kredyt to ma ltv 100% i nie ma nic a po 10 latach też nie ma nic i ltv 120%
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0
Też się zgodzę, że kredyt ponad możliwość to głupota, ale nie wszyscy takie biorą.
Trzeba myśleć, liczyć i brać pod uwagę różne scenariusze, nie tylko te optymistyczne.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wziąłem za duże - tego żałuję.

Reszta to bicie piany: jeśli nie masz bogatych starych i nie jesteś w 1% zarabiających 20k/miesiąc, to albo kredyt, albo kątem u rodziny, albo wynajem. Nie za bardzo jest tu wybór.

Aha, można jeszcze mieszkać w komunalce i mieć za złe tym, którzy MUSZĄ przepłacać...
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0
Widzę, że po publikacji na głównej zlecieli się 110% LTV...

Ktoś wymienił 4 opcje zakupu mieszkania - teraz już się nie dziwię, skąd tylu kredyciarzy, skoro nikt nie wpadł na to, że ktoś mógł np. 6-7 lat pracować za granicą i przywieźć 60-70% wkładu własnego albo rozkręcić w Polsce dochodową działalność (jeżeli ktoś zamyka firmę, bo po drugim roku ZUS wzrasta o 600 zł, to i tak nigdy by na mieszkanie nie odłożył ani tego nie rozkręcił) i kupić za gotówkę.

47 m2 - jak ktoś wyżej napisał, nie jest to przestrzeń do życia dla 2+1 i prędzej czy później to wyjdzie, a jeżeli osobne pokoje to dla kogoś burżujstwo to nie mam więcej pytań (a jeżeli taka osoba ma dodatkowo kredyt to współczuje).

Uznajmy, że każdy ma swój rozum i odpowiada za swoje decyzje - ale nie do zaakceptowania jest lament franciszkanów i nawoływania o pomoc i powtórkę sytuacji z Węgier - kiedy PLN-owcy byli "frajerami" to nie chcieli się dzielić z nikim korzyściami wynikającymi z kursu i niższej raty, teraz gdy CHF drogi (i raczej niżej nie zejdzie, jak już to w górę) żądają zrzutki za to, że uprawiają hazard.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 4
Dlaczego nie kupie mieszkania na kredyt:
1) Wizja spłaty na 30 lat, jest jak dla mnie nie do zrobienia. Spłata kredyty to spłata mieszkania 2 lub 3 razy. Czego nie ma na wynajętym, czyli de fakto już to mi przyniosło oszczędności brak spłaty odsetek
2) Opcja kupna mieszkania = strata pracy strata mieszkania
3) Wynajęte mieszkanie = strata pracy, prawo lokatorskie, polskie sądy czyli mieszkam jeszcze z 5 lat, a jak by moja żona jeszcze zaciążyła to ulala.
Nie dajcie sobie wmówić że jeżeli wynajmujecie i macie umowę i nie płacicie za wynajem to jesteście usunięci. Prawnie nie można, ponieważ aby to zrobić musielibyście podpisać notarialnie umowę z właścicielem a umowa musiała by być w ramach umowy najmu okazjonalnego. W innym przypadku tak jak pisałem wyżej...
4) Bez wkładu własnego połowy sumy i/lub patrząc na nowe przepisy rządu niestety ale żeby uzbierać wymagany wkład trzeba albo ostro harować albo wziąć kolejny kredyt gotówkowy który obniży wasza zdolność na mieszkanie hipoteczne
5) Będąc na własnej działalności bez pełnej księgowości niestety ale nie dostaniesz super kredytu.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 7

Czemu za każdym razem jak jest mowa o kredytach hipotecznych,

to mówi się prawie zawsze o 30 latach na 100 procent wartości nieruchomości. Skoro kogoś stać na to, żeby bankowi przez 30 lat oddać za dwa mieszkania, to jaki problem przez 15 lat spłacić jedno mieszkanie?
Czemu nikt nie pokaże ciemnemu ludowi, że kupując mieszkanie np, za 200 tys. zł nie trzeba bankowi przez 30 lat oddawać ponad 400 tys? Wkład własny 30-50 tys. zł i krótszy okres kredytu daje już ponad 100 tys zł odsetek mniej.

Kto każe wam wynajmować mieszkania 2-3 pokojowe i płacić 1500 za sam wynajem, zamiast wynająć brzydką kawalerkę za 700 zł w PRLowskim bloku i przez te 3-5 lat odłożyć we dwójkę te 50 tys. Wstyd przed znajomymi z "fejsika"?

Jak dwie osoby pracujące nie były i nie są w stanie przez kilka lat odłożyć tych 30-50 tys. na wkład własny, to znaczy że ich na mieszkanie wyraźnie nie stać. Skoro ich nie stać, to kupują mieszkanie na kredyt za dwukrotnie wyższą cenę? Gdzie tu logika? Na 99 procent zostaną bankrutami, bo w przypadku utraty pracy lub dłuższej choroby przez jedną osobę, leżą i kwiczą, bo albo nie zjedzą, albo raty nie zapłacą.

Kolejna sprawa; najwięcej kredytów mają pracownicy banków i innych korporacji, którym wyprano mózg i wmówiono, że dzięki pracy w firmie X mają nowe życie itp. Owszem zarabiacie dużo, ale jak wasz wiek zbliży się do 35-40 lat, firma bez skrupułów wymieni was na nowszy tańszy model. Gdzie znajdziecie zatrudnienie? Na kasie w markecie lub telemarketingu za grosze. Przecież zespół musi być młody i dynamiczny. Popatrzcie na waszych współpracowników. Ile osób ma więcej niż te 35-40 lat?
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 7
Szkoda, że tak mało osób myśli jak Ty. Niestety czasami trzeba niedelikatnie lub wręcz brutalnie. Dlaczego nie wezmę kredytu lub jeżeli wezmę to na 5 max. 10 lat ?:

spokój psychiczny, spokojny sen: coś bezcennego. Pomijając powszechnie znane efekty życia w stresie coraz więcej badań wskazuje, że to stres jest jednym z najbardziej rakotwórczych czynników.

obiektywne prognozy: dalsza emigracja zarobkowa, spadek dzietności, wymieranie starszego pokolenia i pozostawianie mieszkań w spadku, 20% wymaganego wkładu własnego, malejąca siła nabywcza... można tak wymieniać. Ceny powinny spaść jeszcze o 15-20%. Po co ładować się z pieniędzmi teraz w coś na czym stracę przez kilka lat 20%, skoro mogę za 200-300 zł miesięcznie mniej przez ten czas wynajmować, odkładać na wkład własny i za parę lat mieć np. 50% wkładu w momencie, gdy spadki przystopują (przewiduję raczej scenariusz japoński i długi marazm cenowy)

teraz jest najlepszy moment na rozwój zawodowy (uważam, że do 30-35 roku życia należy dojść do swojego maksymalnego poziomu wiedzy / wyszkolenia - potem to będzie na nic, tracąc pracę po 40-tce jest się niestety dla pracodawców wrakiem), warto więc iść tam, gdzie rozwój, co może wiązać się np. z przerzutką na jakiś czas z Gdańska do Gdyni lub na odwrót

preferuję:

mięso 97% (albo i 100% tylko trzeba wiedzieć gdzie) vs. mięso 68% + azotany

narty w Alpach (w przeliczeniu na przejechane kilometry są tańsze niż w PL) vs. w Szczyrku

kilka wypadów np. w polskie góry albo jakąś fajną wyprawę vs. działka pod miastem

wyjście do teatru albo na inteligentny film vs. papkę w TV

fajny drink vs. Żubr w puszce

wysłać dziecko na j. niemiecki vs. zanieść kasę do banku

odczekać choroby wieku dziecięcego w nowych inwestycjach i wybrać świadomie vs. kupić na pałę a potem walczyć z grzybem

móc zrównać pracodawcę z ziemią w przypadku jawnego naruszenia moich interesów vs. rozwijać za nim dywan

Ale co zrobić - rozkład normalny na całym świecie jest mniej więcej taki sam: 10% myśli i zarabia na innych, 90% niewolniczy się na te owe 10%... Iskierka nadziei w tym, że kolejne pokolenie widząc jak zostały wrobione roczniki 8X nie popełni tych samych błędów.
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 5
Jak się nie miało wyjścia, to choćby kredyt był nie do spłaty, nie ma co żałować:( Jak mus to mus.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 8
Możesz jakoś zdefiniować ten mus ? Ktoś stał nad Tobą z dubeltówką w momencie podpisywania umowy ? Ręce opadają...
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 5
Moj brat traci mieszkanie również na 30 lat. W zeszłym roku kupował, nie spłacał pare miesiecy i nagle oprocentowanie w banku mu podskoczyło, bo jest osobą już mniej wiarygodna. Teraz zapożycza się u rodziny aby mieć na rate, ale nie wiem jak długo bedziemy w stanie mu pomagać.
Rodzice mu odradzali kredyty, ale że koledzy mieli mieszkanie nie swoje a banku to on tez musiał mieć. NIech to beddzie przestroga dla reszty
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 0
Obecnie rata kredytu na kwotę 300 tys. zł zaciągniętego na 30 lat wynosi ok. 1490 zł. Dla porównania, we wrześniu 2012 r. oprocentowanie wynosiło jeszcze 6,66 proc. - rata wynosiła ok. 1930 zł. W ciągu kilkunastu miesięcy rata spadła aż o 25 proc. - wylicza Sadowski.
Wiec jak stopy wrócą do normalnego poziomu III kwartał 2014 rata będzie wynosić 2000zl. Czemu banki ten fakt omijają
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 1
Zadałem sobię trochę trudu - wycinki wstępniaków artykułów z lat odpowiednio 2009, 2010 "Taniej już nie będzie. Sytuacja na rynku nieruchomości wchodzi powoli w fazę stabilizacji. Polskie banki odblokowały finansowanie na kredyty hipoteczne, stopniowo wzrasta popyt na mieszkania, a deweloperzy i klienci dostrzegają niedosyt nowych inwestycji.Według analityków rynkowych, czwarty kwartał 2009 roku to ostatni moment na wynegocjowanie niskiej ceny na zakup mieszkania." 2010: "Rok 2010 w nieruchomościach. Taniej nie będzie . Ceny się ustabilizują, banki chętniej będą udzielały kredytów, wzrośnie popyt na mieszkania - tak prognozują ekonomiści i specjaliści od rynku nieruchomości. Sytuacja już zaczyna się stabilizować.". Tak więc eksperci i developerzy swoje a rynek swoje.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
To niech brat do pracy idzie a nie pożycza...
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 4
http://www.ipla.tv/Kto-ma-racje-mieszkanie-dla-mlodych-czy-mieszkanie/vod-5846917

5:20 kwitensencja programu:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
i 9:10 do 10:)
i dlaczego mamy wzrosty cen:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
http://www.knf.gov.pl/Images/Prezentacja_reko_S_tcm75-32877.pdf
polecam dla lubiacych wiedziec co komisja nadzoru finasowego o tym mysli:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
str 21 Znaczna część minionej dekady i początek bieżącej to okres
rekordowo niskich stóp procentowych, które były jedną
z przyczyn baniek spekulacyjnych na rynkach nieruchomości
i kryzysu finansowego (inwestorzy poszukiwali wyższych
stóp zwrotu)

Co pisza specjalisci z KNF a nie home brocker.
I warto poczytac czemu wprowadzili wklad wlasny.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
W ciągu zaledwie roku ilosc kredytów zagrozonych wzrosła z 4 do 11,4 procent a tendencja ma sie nasilać strona 7.
I co na to deweloperzy:D

Mieszkania od 2004 roku wzrosły o 162 % a obnizone zostaly dopiero o 28% dla gadnska .Strona 8
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Obecnie połowa udzielanych kredytów jest z LTV
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Używasz zwrotów, których nie rozumiesz. Twoja wypowiedź bez podania wartości tego współczynnika jest bez sensu.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Obcielo mi mistrzu tekst przy wpisywaniu nie wiem czemu.
Znam "
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
mnijesze niz 80 procent. Strona 7.
Wiec po prowadzaniu reokmentacji S, czyli 20% wkładu własnego ilosc udzielanych kredytów zmiejszy sie o ponad 50 procet. Co spowoduje spac popytu o conajmiej 30%. A co z cenami dalej w gore:)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Rozumiem, więc że przy spadku popytu ceny musza zejść w dół. Rekomendacja powoduje również inny pożyteczny czynnik. Aby uzbierać wkład własny będzie trzeba odkładać miesięcznie np 1500zl aby po 13 miesiącach uzbierać wymaganą sumę. Może niektórzy sobie uświadomią przed zabraniem kredytu jak to jest zyć z ratą. Plusem rekomendacji jest zmiejszenie wartości odsetkowej, która oddamy bankowi.

Może ceny spadną do normalnego poziomu.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
załuje
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ostatnio przeczytałem że banki w dobie jednego z większych kryzysów osiągnęły jeden z najlepszych wyników finansowych, a to wszystko dzięki wam.
Nie wiem czy oglądaliście, ale warto. Od około jednej trzeciej jest o bankach, ale warto obejrzeć całość.
http://www.youtube.com/watch?v=0QYRA49aucs
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
youtube.com/watch?v=0QYRA49aucs
30 minuta
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Liczba nowo podpisanych umów kredytowych dla rynku wtórnego i pierownego
zrodło nbp
2007 - 314 000 tys
2008 - 286 000 tys
2009 - 189 000 tys
2010 - 230 000 tys
2011 - 231 000 tys
2012 - 192 000 tys
2013 - 176 000 tys
Jakie mamy wzrosty:)

wartoś umów kredytówych
zrodło NBP
2007 - 56 mld
2008 - 57 mld
2009 - 38 mld
2010 - 48 mld
2011 - 49 mld
2012 - 38 mld
2013 - narazie 27
Ale mamy wzrosty:)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Liczba nowo podpisanych umów kredytowych dla rynku wtórnego i pierownego
zrodło nbp
2007 - 314 000 tys
2008 - 286 000 tys
2009 - 189 000 tys
2010 - 230 000 tys
2011 - 231 000 tys
2012 - 192 000 tys
2013 - 176 000 tys
Jakie mamy wzrosty:)

wartoś umów kredytówych
zrodło NBP
2007 - 56 mld
2008 - 57 mld
2009 - 38 mld
2010 - 48 mld
2011 - 49 mld
2012 - 38 mld
2013 - narazie 27
Ale mamy wzrosty:)
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
Możesz podać link do danych/raportu NBP? Chętnie się z nim zapoznam, bo też monitoruje rynek, zeby okreslić moment "czy to już":)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja też mam kredyt na mieszkanie i do jakiegoś czasu bardzo żałowałam że go mam bo rata była wysoka co niestety odbijało się na życiu codziennym .. ale udało mi się przenieść kredyt do innego banku na lepszych warunkach i teraz jestem bardzo zadowolona bo mieć 200 zł a ich nie mieć to dla mnie spora różnica.

No i z własnego doświadczenia szczerze polecam konsultować takie sprawy z doradcami finsowymi bo oni nie gryzą..:)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 7
No i muszę odszukać gdzieś ten artykuł o wynikach banków.
Tylko tam chodziło o ogólne wyniki a nie tylko o kredyty mieszkaniowe.
Przecież zdzierają też na innych usługach, choćby na obsłudze kart płatniczych.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
na stronach nbp i rp zobacz
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
według mnie, wbrew opinii "ekspertów" -naciągaczy, aktualnie jest najgorszy moment na zakup nieruchomości. A podawane przez "ekspertów" argumenty "ZA" są w rzeczywistości argumentami "PRZECIW", a mianowicie:

1. najniższe stopy procentowe:
to powoduje, że banki zwiększyły marże, a marża z umowy obowiązuje przez cały czas trwania umowy a stopy są zmienne i już pojawiają się artykuły mówiące o wzroście stóp w 2014

2. ostatni rok na udzielanie kredytów na LTV 100%
jest to kolejny powód do podtrzymywania wysokich marż i naciągania na drogie ubezpieczenia, jak również niechęć deweloperów do obniżek

3. MdM
deweloperzy trzymają ceny bo spodziewają się zwiększonego popytu poprzez MdM

Moim zdaniem, czas pokaże że MdM nie pobudzi rynku na tyle aby utrzymywać ceny - pogram ma duże ograniczenia: wiek , pierwsze mieszkania, tylko tanie lokalizacje się załapują itd.

Zwiększenie stóp spowodują zmniejszenie marż.

Wprowadzenie w perspektywie 2 lat wkładu własnego 20% spowoduje, że liczba kredytów spadnie o połowę (wg przytaczanych wcześniej danych połowa kredytów ma ltv>80%) a tym samy liczba transakcji, dodatkowy spadek będzie wynikał ze zmniejszającej się liczby osób zainteresowanych kredytami - niż demograficzny, a także główna grupa zainteresowanych to będą ludzie w wieku 25-30 lat, aktualnie większość osób w wieku +30 ze zdolnością ma mieszkania i jest już utopiona w kredytach).

Dodatkowo od 2015 zaczną się pojawiać pierwsze "ofiary" programu RnS, t.j. osoby które nie będą w stanie płacić znacznie wyższych rat, co też może mieć wpływ na rynek nieruchomości.
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zgadzam się mniej więcej z Twoją argumentacją.
Moment jest dokładnie najgorszy na zakup właśnie z powodu zbyt niskich stóp procentowych.
Ludzie zazwyczaj liczą sobie zdolność "na styk" - nie ma żadnego marginesu. Chcą wziąć kredytu jak najwięcej się da aby nie tylko kupić mieszkanie ale oczywiście od razu wszystko !! w nim urządzić i to w jak najlepszym stylu aby pokazać się znajomym...
Czy ludzie już zapomnieli kiedy lokaty miały oprocentowanie na 16 - 18 % ? Nie pamiętają jakie wtedy były odsetki od kredytów ? Szły w dziesiątki procent !
Jakie jest więc prawdopodobieństwo że stopy skoczą z tak niskich jak obecnie (w CH to jest około 0,00 - 0,20 % !!) na jeszcze niższe a jakie że na wyższe ?
Co będzie jak stopy skoczą np na 6 - 8 % ? O ile wzrosną raty ?
Zakup nieruchomości jest zbyt poważny aby dokonywać go w pośpiechu bez dokładnej ! analizy własnej sytuacji finansowej ale nie tylko na ten moment ale w perpsektywie 10 -> 20 -> 30 lat !
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 1
Zdaniem eksperta - nie naciągacza, tylko realisty i praktyka.... czas na zakupy nieruchomości jest niezły, może nie najlepszy ale niezły..... sam żałuję że nie mam odpowiednich środków bo pojawiają się na rynku ciekawe oferty...
1. to się zgadza ale marża podlega negocjacjom, tylko trzeba umieć to wykonać i bezwzględnie się targować.... a co widzę z reguły??? Tępe i bezrozumne podpisywanie umów oraz częste lekceważenie udzielanych wskazówek, ponieważ ktoś lubi panią Basię z okienka etc.... Tylko że pani z okienka za rok będzie już byłym pracownikiem a umowa jest z bankiem i to na kilkadziesiąt lat.
2. branie kredytu z LTV=100% i więcej to po prostu klasyka bankowej zachłanności z zastosowaniem cross-sellingu, misselingu i uproduktowienia klienta w maksymalny sposób, w skrócie mówiąc, bank uśmiechając się do Was i podsuwając kolejne kwitki wziął od Was wszystko co tylko można i jeszcze wmówił Wam że to okazja....
Ludzie kochani... BANK NIE JEST WASZYM PRZYJACIELEM TYLKO ROBI Z WAMI INTERESY !!!! A oszaleli z chciwości właściciele banków posuną się do wszelkich draństw żeby zabrać Wam ostatnią koszulę..... Bijcie się o każdą złotówkę, nie zgadzajcie się i nie dajcie sobą manipulować, porównujcie oferty i bezwzględnie wykorzystujcie wiedzę jaką posiadacie, nie bójcie się odejść od banku i bezczelnie flirtować z konkurencją, wysuwajcie swoje propozycje i żądajcie ich rozpatrzenia.... I nade wszystko pamiętajcie że w nieruchomościach i kredytach wszystko musi być na papierze - "na gębę - to tylko krem Nivea" jak mawiał mój wykładowca i bardzo doświadczony pośrednik w obrocie nieruchomościami :)
3. MdM kojarzy mi się tylko dobrze kiedy wspominam obejrzane odcinki "Mann do Materny......" ale akurat z tym się zgadzam.... program pomaga, ale deweloperom utrzymywać wysokie ceny nieruchomości.....
Jeżeli wprowadzi się obowiązkowy wkład własny to przy obecnych rozwiązaniach prawnych znowu skorzystają na tym instytucje finansowe, bowiem Kupujący musi zapłacić część sam a to spowoduje zwiększenie możliwych do odzyskania środków jakie bank włoży w transakcję wraz z odsetkami....
W obecnej chwili oceniam że w przypadku windykacji i egzekucji z nieruchomości bank odzyskuje około 30-60% środków włożonych jako kredyt... co przy obowiązkowym wkładzie własnym będzie skutkować zmniejszeniem straty...
Chętnie wysłucham również Państwa uwag jako pośrednik w obrocie nieruchomościami.....
załączam pozdrowienia....
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
Panowie, od tego wątku z całą pewnością nie stanieją mieszkania i nie spadną koszty kredytu....chciałoby się kupić mieszkanie, ale nie ma za co...ale jak frajerów traktować tych co kupili to lekka przesada.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 5
Popieram w 100% !!!
Jeśli już nie macie innego wyjścia niż kredyt, róbcie to chociaż z głową i nie dajcie sobą manipulować.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 0
nick "~:-)" o ip 31.61.140* Ale z Ciebie obłudnik. Twoj cyctat z gory "Brawo za decyzję, bo potem za nieudaczników, których przerosły możliwości płacą ci normalni, którzy potrafią zadbać o swoje finanse i nie mają problemów ze spłatą swoich zobowiązań."
Wypisz wymaluj naciagacz:)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
pośredniku, nie wiem co masz na myśli mówiąc, że czas na zakupy jest niezły - wszystko zależy od referencji i wydaje mi się że w tym stwierdzeniu odnosisz się do przeszłości - oczywiście lepiej jest kupić w tym roku niż w zeszłym, lepiej było w 2012 niż 2011 itd aż do szczytu górki.
Ja twierdząc , ze aktualnie jest najgorszy moment na zakup odnoszę się do tego co będzie w perespektuwie 6,12,18... 36 miesięcy.

I wydaje mi się , że jest więcej argumentów za tym, iż co każde 6 miesięcy bedzie coraz lepszy czas na zakupy, przynajmniem do czasu gdy ustabilizuje się sytuacja po wprowadzeniu 20% wkładu własnego. Mam tu na mysli korzystniejsze kredyty i ceny nieruchomości.

A głownym argumentem jest malejący popyt, co widać z danych przedstawianych przez aaa, ta tendencja utrzymywałaby się bez wprowadzenia wkładu własnego a wkład własny spotęguje tą tendencję. Nie oszukujmy się rynek się nasyca, aktualni klienci to nowe roczniki, ktorych jest coraz mniej i ci , których nie było stać na kredyt (czyli ta mniej zamożna grupa potencjalnych klientów, którym będzie jeszcze ciężej kupic mieszkanie ze wzgędu na wkład własny).

Oczywiście istnieje ryzyko , że przy zmniejszonym popycie na kredyty banki będą chciały zniwelować spadek dochodów poprzez podniesienie opłat , natomiast w przypadku dlaszego spadku popytu na mieszkania ceny mieszkań nie mogą wzrosąć.

Nie do końca się zgadzam, że na wprowadzeniu wkładu własnego zarobią instytucje finansowe - to prawda że poprawi to odzyskiwanie środków ale spowoduje drastyczny spadek liczy i wartości udzielanych kredytów.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
W minimalnym stopniu, ale grosz do grosza... myślę, że sporo osób czytając ten temat odłożyło swoją decyzję w czasie lub na zawsze, a to w pewnym stopniu działa na obniżki a nie utrzymanie obecnego modus operandi.

Podkreślam po raz kolejny, interes w wysokich cenach mieszkań mają tylko dzieci developerów oraz zawistnicy, którzy kupili na górce a teraz nie mogą sprzedać za tyle, za ile kupili. Normalni ludzie tracą na wysokich cenach, a jeszcze bardziej traci Państwo (spada konsumpcja - identyczny casus jak z autami z kratką, co z tego, że wpływ z jednego auta jest średnio wyższy, skoro sprzedaż runęła ? Albo opłaty za przejazd A1 - po zmniejszeniu o 20%, ruch zwiększył się o bodajże 40%).
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
"~asas"...obłudnik?...każdy ma prawo do oceny, ale w Twoim przypadku błędnie odczytujesz moje intencje...a przypadku użycia zwrotu naciągacz....to chyba nie rozumiesz znaczenia tego słowa.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kredyty hipoteczne biora tylko nieudacznicy albo osoby ktorym na skutek losowy powinela sie noga. Rozsadny czlowiek nie przeplaca, a kredyt to nic innego jak przeplacanie. Dlatego tez aktualnie slowo kredyciarz stalo sie synonimen slowa nieudacznik.
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 20
Ciebie nie stać na kredyt, więc jak do Ciebie się zwracać?....meganieudacznik?...skąd o Cibie taka troska o innych?
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 7
o matko ! nie mogę w to uwierzyć co czytam...
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
w sopocie mieszkania na przeciągu roku spadły o 1000 zl
w gdynii o 300 zl ale experci dalej uwazaja ze mieszkaniówka wychodzi na prostą i ceny się urealniają.
Patrzać na biedniejące społeczeństwo to za roczek ceny beda jak z przed 2006 roku
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 3
http://biznes.onet.pl/faktpl-te-raty-nas-pograza,18490,5596394,1,prasa-detal

myślący kredyciarz wykorzystuje dopłaty z RdS i równowartość odsetek, które dostaje w prezencie od podatników odkłada (np 300-400zł na miesiąc) po 8 latach ma odłożone ok. 15-20% kapitału (nadpłaca kredyt) , doliczając 10-15% kapitału spłaconego przez te 8 lat ma spłacone ok 30% kapitału. W tym wypadku po zakończeniu RnS wysokość raty nie powinna znacznie odbiegać od rat początkowych.

Gorzej z tymi co przejadają ten prezent albo takimi którzy żyją na styk , w takich przypadkach koniec RNS może być bardzo bolesny
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 1
ja tez żałuje, ale byłam młoda i głupia ekonomicznie.
Ach zycie:(
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 0
wdomachzbetonu.blogspot.com/
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
http://wdomachzbetonu.blogspot.com/2014/01/rekordowa-sprzedaz-niektorych.html heheh
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
JA w tym roku staram się o http://mieszkaniedlamlodych.com/zapytaj-o-doplate/ i mam nadzieję, że nie pożałuję decyzji. :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
kosz
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
transport międzynarodowy
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kredyt to zlo, w niektorych przypadkach to jednak zlo konieczne. Nie ma sensu przejmowac sie trollami i tym co pisza o ludziach bioracych kredyty, bo dla wiekszosci Polakow kredyt to niestety smutna koniecznosc. Pomimo wszystko warto sie do niego przygotowac, dobrze wszystko skalkulowac i wziac pod uwage rozne, nawet najczarniejsze scenariusze. Ludzie czesto licza 'na styk' i zakladaja, ze zawsze 'jakos to bedzie'. To jest ten podstawowy, najgorszy blad, bo sytuacja na swiecie jest teraz bardzo niestabilna, a to niestety przeklada sie na niestabilnosc zatrudnienia, itp.

Mieszkania teraz tanieja i ceny na pewno jeszcze spadna. Tak stalo sie w Hiszpanii, tak stalo sie pozniej w Irlandii. Mozliwe, ze u nas nie dojdzie do tak duzego zalamania, ale mysle, ze mozna jeszcze liczyc na spadki w wys. 10-15% cen nieruchomosci, szczegolnie po planowanym na rok 2017 wprowadzeniu koniecznosci posiadania 20% wkladu wlasnego.
Te chwilowe wzrosty sprzedazy mieszkan w zeszlym roku byly zreszta glownie spowodowane lekiem przed koncem kredytowania zakupow w 100%. Zamiast odlozyc zamiar zakupu na rok czy dwa i oszczedzac na ten wklad wlasny, czesc osob rzucila sie w panice do kupowania mieszkan i zapewne czesc z tych osob jeszcze pozaluje swojej decyzji.
W obecnej sytuacji uwazam, ze nie warto myslec o zakupie na kredyt, jesli nie ma sie odlozonej kwoty w wysokosci minimum 50% wartosci nieruchomosci. Wysoki wklad wlasny i minimalny okres kredytowania to podstawa.

Sama obecnie wynajmuje mieszkanie. Oczywiscie, ze nie jestem 'na swoim', ale oprocz minusow taka sytuacja posiada tez plusy, na przyklad to, ze mam mozliwosc zmiany lokalizacji, jesli zajdzie taka potrzeba. Tylko jeden raz mialam klopot z wlascicielem mieszkania, ktore wynajmowalam. Szybko wprowadzilam sie do innego lokum i po kilku latach tez prawdopodobnie bede musiala je zmienic na inne, blizej obecnej siedziby mojej firmy.
Mieszkan pod wynajem jest zreszta na rynku coraz wiecej, co sprawia, ze mozna negocjowac ceny i przebierac w ofertach. Zakup wlasnego mieszkania oczywiscie planuje, ale po sprawdzeniu ofert bankow i przeliczeniu wszystkiego, wiem, ze musze zaczekac.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 4
http://biznes.onet.pl/przestajemy-placic-kredyty-mieszkaniowe,18490,5610740,1,prasa-detal#mark

niestety tendencja jest oczywista, a przed nami jeszcze kilka strzałów , które ten proces spotęgują,a przede wszystkim:
- kończące się 8 letnie okresy w ktorych obowiązują dopłaty do odsetek w ramach RnS
- mozliwy wzrost stóp procentowych
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Hehe miałem to wkleić, z dedykacją dla naciągacza :) Ale daruj sobie - i tak się nie ustosunkuje, obsmaruje Cię, i doda że mieszkania będą drożeć, bo tak :), i nikt nie ma problemów z kredytami wziętymi ponad możliwości. (jego różowa argumentacja)

Dodałbym jeszcze fakt, że z autopsji wiem, że na kredyt "hipoteczny" (w Polsce jest on tylko z nazwy, patrz USA) często zrzuca się cała rodzinka (bo synuś kupił apartament 39 m2 to trzeba pomóc), i tylko dlatego póki co konsumpcyjne mają znacznie wyższy wskaźnik złych kredytów, gdyż to hipo mają priorytet.

Stopy procentowe - to jest tak pewne jak podatki i śmierć. W tej chwili mamy najniższe stopy procentowe w historii - nie wiem co musiałoby się stać, aby wytrwały tak do końca roku. Natomiast martwiące dla wszystkich, bez względu na poglądy dot. cen mieszkań i kredytów, mogą być kwestie wschodnie - był moment, że złotówka w króciutkim czasie straciła bardzo dużo względem euro (wystarczyło zająć bazę wojskową na Krymie). Wejście Rosji na wschód Ukrainy oznaczać będzie gwałtowną deprecjację PLN, a wtedy stopy nie pójdą w górę o 0,25 pp. a o całe kilka punktów - a nie trzeba chyba tłumaczyć jak to wpłynie na wysokość rat.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do nnn

''Jaką sielanką powiało, normalnie jak opinie zakładów na trójmiasto.pl
Wszystko tak fajnie a jak dochodzi co do czego, to okazuje się że są wystawiane przez właściciela i rodzine(i wielkie rozczarowanie). Jak jestes w stanie splacic kredyt w pare lat to można jeszcze machnać reką na te 20-30 % ktore oddasz wiecej Banku.
Gorzej sytuacja bedzię wyglądać jak niedaj Bóg stracisz prace, zmienisz na miej płatną i dziecko niebedzie się miało gdziekolwiek się bawić. U brata alberta może nie być miejsca''

Pewnie sie zdziwisz ale tak wlasnie jest sielanka. Nawet jak moj maz lub ja starce prace lub bedziemy mieli gorzej platna prace i tak jestesmy w stanie splacac kredyt i daruj sobie teksty z bratem albertem bo pewnie cale zycie bedziesz pisal i mowil ze szkoda tych 20-30% lub i wiecej oddac bankowi. Ja wole oddac nawet 50% bankowi ale mieszkac u siebie i wiedziec ze po 30-40 latach jak mnie juz nie bedzie moje dziecko bedzie mialo spadek po mnie.

nie wiesz nic o mojej sytuacji i wypisujesz takie bzdety, widocznie u Ciebie jest opcja albo wynajam albo brat Albert i nic wiecej.

zycze aby to sie zmienilo
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
meribel Twoje marzenia o nizszych cenach moze sie kiedys sprawdza ale watpie. jak na razie sytuacja jest odwrotna. stabilizacja i delikatne podwyzki. ja pisze o realnych cenach a Ty o marzeniach. i nie pisz o obsmarowaniu jak sam to robisz wobec wszystkich ktorzy mysla inaczej niz Ty. jestem po wczorajszej rozmowie z prezesem wiodacego dewelopera w skali kraju. wynik rozmowy: nie ma co liczyc na obnizki. koniec tematu.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
Stabilizacja i delikatne podwyżki - jedynie w baaardzo dobrych lokalizacjach, delikatne podwyżki: jak ktoś dotychczas sprzedawał za np. 5400 za metr, to teraz podniósł pod MDM :) Przeciętne i słabe lokalizacje pierwotny - stabilizacja lub lekki minus, wtórny cały czas leci w dół. Jeżeli jest inaczej - podaj jakieś dane, dokumenty, linki. Bo jak na razie walisz pustymi frazesami.

Hahaha - no jak tak powiedział, no to faktycznie koniec tematu ;) Kompromitujesz się takimi akcjami. To nic nowego - wielu dewów woli nie sprzedawać latami, niż obniżyć choćby o grosz (ale to nie ma żadnego wpływu na to, że siła nabywcza Polaków spada i w portfelach jest gorzej). Co innego, gdyby trzymali ceny, a mieszkania szły jak bułeczki - wtedy jest to zachowanie rynkowe. A trzymać "bo tak mi się podoba" nie ma nic wspólnego z rynkiem.

To nie są moje marzenia, tylko każdego normalnego człowieka. Wysokie ceny mieszkań = hossa dla dewów... i tyle. Niższe ceny mieszkań - większy wpływy z VAT z każdej dziedziny gospodarki, zwiększona konsumpcja, a nawet budowlańcy i producenci cementu na tym skorzystają - bo przy niższych cenach sprzedaje się więcej mieszkań a tym samym jest więcej rozpoczętych budów. Ale jak sam przyznałeś masz mieszkania pod wynajem, więc nie zależy Ci na spadku cen - więc jesteś ostatnią osoba, która powinna się w tym temacie wypowiadać.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A co sądzicie o tym nowym dofinansowaniu MdM do kredytu hipotecznego. Z tego co czytam dotyczy tylko mieszkań nowych w stanie deweloperskim. A może jednak istnieje możliwość na uzyskanie dofinansowania do mieszkania z rynku wtórnego?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
nie ma szans... MDM dotyczy wyłącznie rynku pierwotnego i to nie wszystkich ofert ...
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
prawda jest taka, że często deweloperzy dają zniżki opiewające na kwoty podobne do tych, które można uzyskać przy MDM. niemniej jednak, jak sobie przeglądam oferty mieszkań na portalach z nieruchomościami typu prywatnaoferta.pl czy allegro.pl i patrzę na ceny, to stwierdzam, że lepiej kupić mieszkanie z rynku wtórnego w jakimś dobrym stanie, bo jest o wiele taniej niż u deweloperów. a nie mam z tym problemu, że ktoś mieszkał tam wcześniej...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Polecam poniższy link planującym zakup przewartościowanych w Polsce mieszkań i to w dodatku na kredyt
http://finanse.wp.pl/kat,1033695,opage,2,wid,16550779,mopinie.html
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
pusty jalowy slogan ! co ma Portugalia do Polski? Portugalia, Hiszpania, Grecja i Wlochy to w Europie kraje pelne nierobow i dzieci mieszkajacych do 40 z rodzicami. Siesta poobiednia bo po co pracowac, We Wloszech dorosli do 40 mieszkaja z rodzicami, w Grecji masowo oszukuja swoje Panstwo biorac latami emerytury za zmarlych. Hiszpania? Kraj nierobow, Portugalia? Ceny zawyzone o 50% do Hiszpanii ! To co tam ma byc? raj?
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
To prawada że Polska to nie Hiszpania i Protugalia, ale to marne pocieszenie. Jak ostatnio podano problem pustostanów nie dotyczy tylko Hiszpani i Portugali ale w zasadzie całej Europy- Francja i Włochy 2 mln , nie dużo mniej W Niemczech, setki tysięcy w UK, Irlandii, Grecji. I czy faktycznie w całej Europie są same nieroby?

Kluczowa jest przyczyna takiej sytuacji. A przyczyna we wszystkich krajach UE jest podobna, skala może byc różna. Źródło tkwi w stosunkowo tanich kredytach i sztucznym zwiększeniu popytu poprzez zakupy na kredyt. Pod tym względem sytuacja w Polsce jest identyczna jak w innych krajach UE t.j. tanie kredyty -> zakupy na kredyt -> wzrost cen.

Różnice mogą tkwić w ilości wybudowanych mieszkań, być może w Polsce buduje sie trochę ostrożniej. W Polsce jest też duzo większy zysk niż w Europie zachodniej przez co jest margines dla obniżki cen. Ponadto wprowadza się programy sztucznie podtrzymujące sprzedaż (RnS, MdM, wykup mieszkań przez Państwo).

Piszesz że w Hiszpani ceny zawyżone są ( a moze raczej były )o 50%, a u nas to tak nie jest, ceny także są znacznie zawyżone (spokojnie 20-30%).

Ciekawe jak Polska wygląda pod względem ilości pustostanów - bo co do tego, że takowe są to wątpliwości nie ma, w samym trójmieście są inwestycje deweloperskie które sprzedają się latami , ponadto tysiące ofert z rynku wtórnego, w inncyh rejonach kraju może być jeszcze gorzej.

Zamiast się pocieszać , że Polska to nie Hiszpania lepiej wyciagać wnioski i uczyc się na błędach innych. Polska idzie tą samą drogą i jedynie skala może być inna ale to samo zjawisko nastąpi. Zauważcie , że Europą kręciły te same banki a banki i kredyty to jest wspólny mianownik dla całej Europy
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
nie chce mi sie szukac po necie wiec tylko jeden link o rynku w niemczech
http://www.dw.de/horrendalne-czynsze-w-niemczech/a-16831731
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
Ciekawy artykul. W Niemczech czynsz wynoszacy 34% dochodow rodziny jest nazywany "niebotycznym", w Gdansku - przecietnym...
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0
jak niemiec zarobi 3 tys euro i odda tysiac to caly czas ludzie w Polsce mowia, ze w Niemczech jest tanio a jak w Polsce odda z 3 tys zl 1000 na mieszkanie to jest drogo. smiesza mnie te porownania.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3
Tutaj sytuacja akurat jest odwrotna, Niemcy placac 34% dochodu na mieszkanie bija na alarm i mowia, ze to niebotyczne kwoty. Planowane sa regulacje prawne (a jakze, przeciez to Niemcy), ktore maja zahamowac wzrost czynszow. W Gdansku przecietnie tez przeznacza sie 34% dochodow na wynajem mieszkania, ale nie zauwazylem zadnych nawolywan do prawnego uregulowania cen czy pomocy najmujacym, raczej rynek reguluje sie sam. Poza tym wez pod uwage, ze w twoim przykladzie Niemcowi zostaje na zycie 2 tysiace euro a Polakowi okolo 500 przy porownywalnych kosztach zycia.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie chodzi o sam koszt wynajmu mieszkania człowieku. Niemcy mają takie same ceny jak u nas a zarabiają 3 razy więcej.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
Ja nie żałuje. Kupiłem niedawno mieszkanie z dopłatą w Warszawie. Raz, że obecnie zdolność moja była znacznie wyższa niż kilka lat temu to jeszcze rząd dopłacił mi do wkładu własnego. ..
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 6
Jeżeli ktoś uważa, że płaci za dużą ratę albo chce się przekonać ile może zaoszczędzić, jak już to ktoś na tym forum zrobił to zachęcam do kontaktu z doradcą finansowym. Mnie takie spotkanie nic nie kosztowało a zaoszczędziłem kilka stówek i od razu lepiej się spłaca :) ewentualnie mogę polecić albo ułatwić kontakt :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 5
kicia,tylko że w Niemczech nie wydaje się tyle na życie co w Polsce.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ani przez chwilę nie żałowałem zakupu mieszkania na kredyt. Koszty ogólnie wychodzą porównywalne jak za wynajem, a mieszka się całkiem inaczej. Jest się u siebie, a nie mieszka się u kogoś. Moim zdaniem, jeśli masz możliwość zakupu mieszkania na kredyt, to kupuj.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
Koszty wychodzą porównywalne, dopóki stać Cię na spłatę rat. W momencie, gdy bank wypowiada Ci umowę choćby pod pretekstem (ma do tego prawo) nie wpłacenia jednej raty w terminie, jesteś w porównaniu z wynajmem w plecy o wartość kredytu do spłaty minus wycena "niezależnego" rzeczoznawcy bankowego. Generalnie najczęściej jest to 50-100 tys. złotych (jeżeli brałeś kredyt w latach 2006-2009). Niewątpliwie jest to ekstatyczne przeżycie wrócić do mamy i nadal spłacać pewne miesięczne kwoty. (przy wynajmowaniu i stracie pracy nie ma dodatkowych kosztów)

Powyższe nie tyczy się osób o ugruntowanej pozycji zawodowej (czyt. nie juniorów i seniorów w korporacjach, nawet jeśli mają o sobie takie mniemanie - a to główna "destynacja" banków).
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
do tego mobilnosc, jak kupisz mieszkanie to w jakims sensie jestes przywiazany do danego miejsca a jak wynajmujesz to mozesz zmienic prace na inne miasto i po klopocie.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1
Nie wiedziałem, że nadejdzie taki dzień, że się z nim zgodzę. Ale to chyba wynika z tego, że żyje z wynajmu.

To jest argument niesamowicie lekceważony (królem jest wysokość ratki, królową wyprowadzka od rodziców) przez w zasadzie zdecydowaną większość kupujących / wynajmujących. Ktoś kto dąży do tego aby się rozwijać (w każdej płaszczyźnie) a przede wszystkim spłacić kredyt szybciej / uzbierać na wkład własny, będzie szedł tam, gdzie lepsza praca. Niestety większość Polaków ma ambicję na zasadzie weekend z kiełbą i piwem z Biedry, i to im wystarczy - podobnie podchodzą do spłacania kredytu (na razie jest ok - a że na wakacjach nie byli od lat, to szczegół) i zamiast zmieniać pracę i robić nadwyżki, to zanurzają się w przeciętniactwie, spłacają sobie te raty, dopóty dopóki nie następuje bum i problem z płynnością. A wtedy puka Pan rzeczoznawca i mieszkanie nie jest warte 350 tys. wg wyceny z 2006 roku, a 280 tys. wg wyceny z tego roku, więc trzeba będzie jeszcze płacić po powrocie do mamy.

Mam niemało znajomych, którzy obrali drogę szukania coraz to lepszej pracy i często po powrocie do Trójmiasta po np. 5 latach na południu Polski, mają 50% wkładu na mieszkanie. A im większy wkład i lepsza pozycja zawodowa, tym bardziej opłaca się tę resztę kwoty dobrać z kredytu. Ale brać kredyt już na starcie, bez pewnej lub perspektywicznej posady, bez rezerwy na min. kilka miesięcy jest pospolitą głupotą. I takie podejście niestety dominuje. Wynajem jest zarąbisty na start. A jak ktoś jest obrotny, to nie będzie potrzebował nawet 5 lat żeby się ustabilizować. Stabilizacja to słowo klucz.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
"Nie wiedziałem, że nadejdzie taki dzień, że się z nim zgodzę."

Kazdy popelnia bledy. Wybaczam.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ciekawe pytanie, ja nie żałuje zaciągnięcia kredytu. cieszę się że miałem zdolność z żoną i teraz o 4 lat mieszkamy razem w mieszkaniu, które z każdym miesiące staje się bardziej nasze.
Wiadomo, że kredyty są bardzo drogie, ale jest to w sumie jedyna opcja dla przeciętnego polaka by mieszkać na swoim. Nie będę tu się już rozwodził nad tym czy warto wynajmować mieszkanie czy nie, bo to oczywistością jest ;)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
I dalej jak mantra, "na swoim". Na swoim będziesz, jak opłacisz wszystkie raty na czas, jakiekolwiek opóźnienie i zostajesz bez mieszkania i z długiem, w przypadku wynajmu zostajesz bez długu. Poza tym wynajem jest zwyczajnie tańszy, argument mobilności już poruszyliśmy. A jak już ma się dobrą pozycję zawodową, spory wkład własny (tak, można bez pomocy rodziców), to wtedy np. kredyt na 10 lat nie jest zły. Na początku kariery zawodowej - głupota.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
i dziwnym trafem w krajach bogatszych od Polski zdecydowanie wiecej osob wynajmuje niz kupuje a w Polsce na odwrot.

http://media.ingbank.pl/pr/225577/polacy-wybieraja-mieszkania-na-wlasnosc-wynika-z-miedzynarodowego-badania-ing

http://biznes.pl/magazyny/nieruchomosci/mieszkania/mieszkania-wlasnosciowe-dominuja-w-biedniejszych-k,5634222,magazyn-detal.html
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Wiem, że to forum Gdańska, ale przeczytałem całe i się wypowiem. Piszecie, że wynajem jest tańszy, hmmm - mieszkam w Krakowie i wygląda to tak.

Mieszkanie 2 pokojowe, koszt czynszu 1500 zł (na rynku można znaleźć od 1300 w górę, ale ta dolna granica to masakra jakaś, a nie mieszkanie) + 300 zł czynsz + 50 prąd + 40 internet. Tyle płacimy 1890 zł miesięcznie!

Zaczęliśmy z żoną interesować się kredytem i wygląda sprawa tak.

Mieszkanie 2 pokojowe, 20% wpłaty własnej mamy aktualnie, kredyt 220 000, okres spłaty 20 lat. Po dobrych negocjacjach rata wynosie 1310 zł lub 1350 (niższa rata będzie wtedy gdy zadeklarujemy, że na nasze prywatne konto będzie wpływać m.in 2000 zł miesięcznie z jakiegokolwiek tytułu przez 3 lata, więc prosta sprawa) + 250 zł czynsz + prąd + internet. Własne mieszkenie na 20-letni kredyt wyniesie nas około 1600 zł. Wiadomo, że jeszcze dochodzą koszty okołokredytowe, ale kwota i tak będzie niższa.

Ogólnie jestem przeciwnikiem kredytów, ale wynajem w Krakowie jest drogi... dodatkowo mamy małą córeczkę + ja prowadzę firmę w domu, sklep internetowy i towar w jednym pokoju. Kasy nam nie brakuje, radzimy sobie - ale zacząłem myśleć czy kredyt nam się po prostu nie opłaca? Firma się rozrasta i jak tendencja się utrzyma będzie nas stać na nadpłacanie, jednak rozum mi podpowiada, że tendencja to nic pewnego i może lepiej 2 lata poczekać i mieć 30-40% wkładu własnego.

Ciężki temat. To są pieniądze, które sami odłożyliśmy - naszą pracą, bez układu, bez niczego. Rodzice nie są jakoś zamożni, ale są nam w stanie dołożyć 20k, czyli na malowanie, kuchnie i łazienkę + podłogi starczy w takim normalnym standardzie.

Ciężka decyzja, z jednej strony nie chcę mieć kredytu, ale z drugiej wkurzają mnie pytania właściciela mieszkania co robię, bo widzi, że dużo jestem w domu, po co do nas kurierzy codziennie jeżdżą itd... pfff, nie jego sprawa.

Problem jest jeszcze taki, że kończą ostatnie osiedle w naszej ukochanej dzielnicy i na kolejne mieszkania będziemy długooo czekać. Sam nie wiem - podałem Wam kwoty, co Wy o tym sądzicie? Kredyt na pewno wyjdzie taniej od wynajmu w Krakowie, chyba że ktoś godzi się na życie w spartiańskich warunkach.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
jeśli masz pracę i pewność, że jej nie stracisz to kredyt nie jest taki zły. Ja zaryzykowałam, mam kredyt, spłacam go od 2 lat, ale dzięki temu spełniło się moje marzenie
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wiesz, pewności w firmie nigdy nie ma. Prowadzę dwie firmy i jedna z nich miała w zeszłym roku naprawdę bardzo wysoki dochód, a ten rok ma słaby. Druga firma to sklep internetowy i przynosi on całkiem niezły dochód każdego miesiąca. Więc finansowo jesteśmy ustawieni ok, niczego nam nie brakuje, ale zdaje sobie sprawę, że to nie jest milion złotych oszczędności i przy takim zakupie jak mieszkanie łatwo przesadzić przy meblowaniu i ta kasa może się rozejść z prędkością światła. Staram się podejść do tego chłodno, aby nie przepłacić.

Żona jest teraz na urlopie macierzyńskim, więc dostaje pieniądze z ZUS'u, jak wróci do pracy jest w stanie zarabiać 2500 zł netto. Więc w zależności do miesiąca z naszymi pensjami jesteśmy w stanie zarobić od 5/6 tysięcy do tak naprawdę nieograniczonej ilości, bo to firma, chociaż nasz najlepszy miesiąc to 14 400, ale to było w zeszłym roku, jak pierwsza firma miała swój rozkwit, teraz liczę, że max to 8000 zł. Wiesz, kwoty wydają się duże i kredyt przy takich zarobkach to nie problem, ale dążę do tego, że firma to niewiadoma. Najlepszy miesiąc w tym roku to połowa kwoty z najlepszego miesiąca zeszłego roku, a jak za rok najlepszy miesiąć spadnie na 3500? Więc wiesz, jakbym miał pewność 10 000 miesięcznie, to bym tu nie pisał, tylko kupował ;)

Uważam, że trzeba podjąć maksymalnie dobrą decyzję, a to nie jest łatwe. Wynajem w Krakowie jest po prostu drogi i tyle, świerzbi mnie jak płacę 1500 na czyjś kredyt co miesiąc od trzech lat... a jakbym ustawił swoją ratę na tyle to miałbym kredyt jakoś na 17/18 lat i już 3 lata za sobą... więc zdaję sobie sprawę, że czas leci na moją niekorzyść.

Dzięki za szybą odpowiedź, zgodzę się z Tobą, że chyba warto - tak jak mówię jestem przeciwnikiem kredytów,ale wiem, że moja firma nie ma szans na zarabianie milionów, bo nie jest innowacyjna, ale może zarabiać bardzo solidnie tysiące - więc na mieszkanie za gotówkę w najbliższych latach raczej nie będę mógł sobie pozwolić - może za 6 lat? Chociaż też wątpię - pewnie do 10 by się udało, a jak wziąłbym kredyt na te 18 lat, to już sporo spłacił, a może po 10 już całośc. Cholera wie :) Trudna sprawa, bo na wynajmie niewygodnie mi się żyje jednak. Zawsze ktoś, kogo nie znam ma klucze do całego mojego towaru firmy, nie ukrywam, że jak wyjeżdżam to martwi mnie to... że przyjadę i bęzdzie zonk.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mimo wielu swoich ograniczeń powiem tak - lepszy rydz niż nic. 10% dopłat dla singli i 15% dla małżeństw to już jest coś. Fakt, że trzeba spełnić kilka warunków - ale cóż, takie jest życie ;/
Najtrudniejszy wydaje się chyba ten aby spełnić limit cenowy w przeliczeniu na 1 mkw. Patrząc na http://doplatamdm.pl/limity/ trudno jest je spełnić w naszym mieście.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dopłata jest zerowana (albo i gorzej) przez koszty kredytu, więc sumarycznie jest to kolejny przekręt i tylko osoby, które nie znają podstaw matematyki sądzą, że kupują o 10% taniej.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
Ja dopłaty nawet nie biorę pod uwagę, bo mam wtedy narzucony kredyt odgórnie, czyli znacznie droższy, jestem zablokowany na znacznie dłuższy okres niż 2 lata z szybszą spłatą, to ma być korzystne? Uważam, że RnS to jest projekt dla deweloperów i banków, bo w Krakowie, aby zmieścić się w limicie musisz mieszkać na Wzgórzach Krzesławickich, Mistrzejowicach lub za autostradą A4, jeszcze niby w Krakowie... dojazd do centrum komunikacją miejską od 35 do 50 minut, autem niby szybciej - ale te miejsca są ciągle zakorkowane. Dla mnie to jest jakaś kpina, a nie program. Jakby chcieli pomóc obywatelom, to by zrobili dopłatę procentową do mieszkania, w zależności od wartości i tyle - a nie takie dopłaty, to niech sobie wsadzą gdzieś.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja staram się o kredyt i nie wiem czy go dostanę - nie mam wkładu włąsnego. Co prawda czytałam na http://direct.money.pl/artykuly/kredyty/kredyt-hipoteczny-bez-wkladu-wlasnego,106,0,1786730.html że wkład nie jest koniecznościa ale jednak banki na to patrzą. Co do żałowania to ja wolę spłącać raty za dom, który będzie mój niż płacić czynsz za coś co moje nigdy nie będzie i tym samym spłacać komuś kredyt.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Z tego co wyczytałam to praktycznie każdy bank wymaga wkładu własnego (co najmniej 5%). Ale poczytaj jeszcze a najlepiej to idź do banku, tam Ci wszystko wyjaśnią. Podobno w ING są dobre warunki.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
nie 5 a 10% a w ING min 20%.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Nie żałuję, mam kredyt na jeszcze 29 lat, mój dom się buduje, ja wciąż wynajmuję mieszkanie - aktualnie spłacam tylko odsetki od wypłaconej kwoty, czyli ok tysiaka, rata ostateczna będzie ~1500.

Problemem ludzi jest to, że zakładają "że jak stracę pracę to drugiej tak dobrze płatnej nie znajdę", sęk w tym, żeby dopasować ratę kredytu do tego, żeby dać radę spłacać jak znajdzie się byle jaką pracę. Dobre zarobki powinno się brać tylko pod uwagę przy zdolności, ratę brać względnie niską, resztę odkładać. Ja swój kredyt spłacę nawet jakbym miała smażyć hamburgery w makdonaldzie.
Jestem z innego miasta, więc jeśli nawet coś kiedyś odziedziczę to będę mogła wynająć lub sprzedać.

Przez 2 lata wynajmowałam mieszkanie "bezproblemowo" czyli było tak dopóki coś się nie zdarzyło. Cokolwiek się zepsuło to właściciel zwlekał z naprawą, próbował przerzucać na mnie jej koszty itd, a na końcu podniósł cenę - już i tak niemałą, bo jak stwierdził "musiał wymienić piec". Mieszkanie na ostatecznym zadupiu (karczemki), niedogrzane 50m2 z (jak się okazało później) grzybem za 1250 to lekka przesada. W cenie brak jakichkolwiek opłat eksploatacyjnych, które zimą wynosiły ok 700 zł ze względu na to, że był to parter z garażem - pustym i nieogrzewanym - poniżej. Szybko musiałam przeorganizować swoje życie i na szybko znaleźć inne mieszkanie, na szczęście ostatnie, bo budowa była już w trakcie. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji kilkakrotnie, zero stabilności, zależność od widzimisiów właścicieli.

Zgodnie z KC drobne naprawy, malowanie itd nalezą do najemcy, więc osoby piszące, ze to odpada powinny dobrze przeczytać sobie kodeks zanim podliczą oszczędności związane z wynajmem.

Kredyt mam na 90%, 10% miałam własne, MDM na który się przypadkiem załapałam pokrył mi te wszystkie opłaty związane z kredytem. Na wykończenie odkładam ze środków bieżących - przecież nie trzeba od razu wykańczać na tip - top i meblować całości.

A jeśli nawet stracę pracę przy smażeniu hamburgerów i nie będę mogła zapłacić mojego 1500 to pojadę na zmywak. Kredyty nie tyle są dla bogatych czy biednych, ale dla ogarniętych
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 2
Tylko najpierw dobrze się zastanowić czy będziesz miała z czego spłacać, żeby nie skończyć jak osoby z kredytami w frankach, chociaż tutaj raczej zawiniło coś innego, ale zmiany kursów walut też trzeba brać pod uwagę przy takich kredytach. W zależności od banku http://www.hipoteczny-kredyt.info/kredyt-hipoteczny-forum/938-ranking-kredytow-hipotecznych-2015-porownaj-oprocentowanie-marze-i-prowizje.html kredyty różnią się, że względu na oprocentowanie oraz prowizje.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A jak skończyły te osoby z tymi frankami...ktoś przestał płacić, bo nic nie słyszałem o tym?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ogolnie kredyty we frankach sa najlepiej spalcanymi kredytami
po drugie przy takiej masie kredytow frankowych zapewne ktos mial klopoty i przestal splacac. w takiej sytuacji zapewne niesplacajacy musial sie spotkac z bankiem i komornikiem. Nic w tym nadzwyczajnego.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Mam dwa kredyty hipoteczne, absolutnie nie żałuję :) pozdrawiam
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja to mógłbym całe życie wynajmować mieszkanie i w przypadku grubego wzrostu dochodów kupić sobie hacjendę pod miastem za gotówę, ale jest tylko jeden problem - jeżeli nie przyfarcę i całe życie będę zarabiał okolice średniej krajowej, to przy polskich emeryturach na starość jestem skazany na mieszkanie w pokoju, o ile ktoś w ogóle z takim dziadkiem podpisze umowę wynajmu. Na zachodzie emeryta zarabiającego przed emeryturą średnią krajową stać na wynajęcie normalnego mieszkania i godne życie, u nas jedynie na wegetację.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jak pisałem nizej :)
Mam dwa kredyty hipoteczne, nie żałuję. Mam fajne mieszkanie w ktorym mieszkam, drugie się wynajmuje samo splaca i jeszcze sporo zostaje :) pozdrawiam wszystkich mało rozumnych cielaków którzy boją się banków a o kredytach wiedzą tyle co ja o strzyżeniu owiec.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pogadamy jak stopy pójdą do góry i ceny najmu spadną
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Brałem kredyt pierwszy w roku 2012, wtedy stopy były wysokie i dawaliśmy radę. Poza tym z roku na rok więcej zarabiamy jak i większość społeczeństwa więc jestem spokojny :)
Drugie mieszkanie kupilismy okazyjnie, więc jeśli nie będzie nam się kalkulował wynajem to je po prostu sprzedamy, tyle tylko że jakoś w ogóle nie szykuje się podwyżka stóp procentowych...a jeżeli za 5-7 lat Polska przyjmie EURO walutę to w ogóle będzie tak, jakby ktoś spłacił za mnie jakieś 25% kredytu :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Niestety kredyt nie kojarzy się z niczym miłym, ale czasami jest jak przykra konieczność. A co sądzicie o programie Mieszkanie dla Młodych? Czy jakkolwiek pomaga w tym bólu, męce i udręce?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zależy jaką masz marżę banku przy kredycie MDM a jaką normalnie jesteś w stanie wynegocjować. Jednak MDM ma niewątpliwy plus że daje sporo gotówki na starcie jako wkład własny , a bez tego nie dostaniesz już praktycznie kredytu, no chyba że masz bardzo kreatywnego doradcę, wtedy mozna to "obejść"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
To zależy w dużej mierze czy decyzja była przemyślana :) Jeśli ktoś ma ustabilizowaną sytuacje finansową to raczej nie ma co żałować tym bardziej, że nowe siedla jak np: mieszkanie deweloper wydają się bardzo wygodnymi miejscami do życia :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jeżeli ktoś podjął przemyślaną decyzję, nie powinien jej żałować. Jak zostało na początku wspomniane, lepiej mieć swoje mieszkanie, niż wynajmować. Niestety kupno nieruchomości wiąże się często z dużym zobowiązaniem np. wzięciem kredytu. Polecam przeczytać artykuł i bliżej zapoznać się z tematem http://domowekaty.pl/pomocna-lista-wymagan-zadan-dla-kupujacych-mieszkanie.html
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
nie zaluje bo i czego zalowac ? Skoro czlowiek jest istota myslaca to powinien swiadomie podejmowac decyzje.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Teraz nie jest łatwo uzyskać kredyt hipoteczny. Spróbuj u nich http://actumfinanse.pl/. Z tego co wiem udzielają kredytów pod hipotekę. Własny dom to chyba marzenie wszystkich, czasami trzeba zaryzykować aby coś mieć.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
po pierwsze nie jest mi potrzebna Wasza reklama, po drugie nie mam problemow z kredytem.

A po trzecie Wasze pozyczki pod zastaw nieruchomosci sa dobrze znane jako oszustwa tzw " mafii mieszkaniowej".

Oglupiacie ludzi, dajecie mikro pozyczki a pozniej ludzie nie moga jej splacic bo albo konta nie ma albo nikt nie chce przyjac pieniedzy. A wszystko po to aby przejac cudza nieruchomosc za grosze.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
My wzięliśmy kredyt, bo nie było opcji kupna mieszkania za gotówkę. Ale staraliśmy się wziąć taki, który jakoś da radę spłacić. Chcieliśmy większe mieszkanie, ale trudno, lepsze mniejsze, ale łatwiejsze do spłacania, niż wymarzone, ale przypłacone wieloletnim stresem i zmartwieniami. Teraz jesteśmy na etapie meblowania, też niełatwa sprawa, ale wszystko po kolei, bez pośpiechu. Teraz na tapecie mamy salon i wybieramy meble modułowe - to też sposób na ograniczony budżet, bo kupujemy nie wszystko na raz, tylko po trochu, wydatki rozkładają się w czasie, mieszkanie pięknieje z miesiąca na miesiąc
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie ma czego żałować!
Własne mieszkanie to może nie same plusy, ale zawsze !własne! .
Nawet to brane na kredyt, bo chyba lepiej płacić ratę, mieć pewne 4 kąty i dach nad głową, niż wynajmować, płacić właścicielowi i cały czas żyć w niepewności, czy nie trzeba będzie zmienić lokalu.
Dla wszystkich chętnych polecam sprawdzić ten artykuł: http://4tiger.pl/na-wlasne-mieszkania-nigdy-nie-jest-za-pozno/
Może pomoże im podjąć decyzję.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nam się udało kupić bardzo fajne, duże mieszkanie w Gdyni na osiedlu Brama Sopocka i nigdy tej decyzji nie żałowaliśmy. Sami na stałe mieszkamy w Wwie ale teraz chętniej odwiedzamy Trójmiasto a latem, chociaż nie tylko wynajmujemy je. Dla nas okazało się oną idealna inwestycją, na której jeszcze możemy zarobić.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nigdy nie żałowałam. Mamy własne mieszkanie, mieszka się super. Komfort i swoboda. Wcześniej mieszkaliśmy z teściami na 50 m2, teraz mamy swoje mieszkanie na osiedlu 2 Potoki i mieszka się super. Przy oddaniu nie było problemów, ale Polnord nam polecali, teraz powoli kończymy meblowanie, a decyzji bym nie zmieniła.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wiadomo że kredyt to spory wydatek, ale za to mieszkanko własne. Teraz nawet sami deweloperzy ułatwiają zdobycie kredytu. U nich tak jest https://www.eurostyl.com.pl . Nie pobierają za to dodatkowych opłat.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja nie chciałam brać hipoteki bo to dla mnie zbyt ryzykowna decyzja. Potem możesz przez całe życie tonąć w długach. My z mężem budowaliśmy dom powolutku dzięki pożyczkom Profi Credit. Mają niskie oprocentowanie ,a spłacasz w długim terminie także polecam.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
oby nie kredyt we Franku :) ale KNF już i tak zabronił bankom udzielania kredytów w innych walutach niż ta w jakiej klient osiąga dochody
teraz interesują mnie tylko nowe mieszkania Łódź - z niej pochodzę
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie. Pierwsze mieszkanie kupiliśmy na kredyt - spłacony w 3 lata. Kolejne również - 2 lata kredytu. Teraz mamy w sumie 3 - pod inwestycje, nie dla siebie. Można czekać w nieskończoność aż będzie się miało kasę na zakup, ale wszystko ucieka. Ludzie oczekują stabilizacji, chcą mieć coś na własność - chyba logiczne, co nie?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ale gdzie Wy konkretnie kupujecie te nieruchomości? Pytanie do przedmówcy. Trójmiasto?
U mnie w rodzinie mieli mieszkanie, które chcieli wynająć przy uczelni. Fakt, że stan był bardzo słaby, ale ulica za terenem uczelni. Cenę obniżyli o 300 zł, a i tak nie znaleźli chętnego. Ostatnie mieszkanie zostało sprzedane, ale też za bezcen. Gdzie zatem te zyski?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
stąd wniosek, że studenci wolą zapłacić więcej i mieszkać przyzwoicie
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
W Zakopanem inwestujemy. Po prostu uważam, że tylko kurorty całoroczne mają sens pod względem inwestycyjnym. Tam już stawki są wyśróbowane, a mimo to i tak nieruchomości zyskują corocznie na wartości. Jak spojrzysz na ap7.pl to masz tam nieruchomości, które można kupić z gwarantowanym zyskiem na poziomie 6 proc. A w tych czasach to rzadkość - na lokacie zarobisz max 2 proc. na rękę, a nawet o to ciężko.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Możesz pokazać konkretnie tą ofertę? Przeglądałam kilka, niczego takiego nie ma. Ale brzmi ciekawie - nie słyszałam jeszcze o czymś takim.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Przymierzam się do zakupu mieszkania na kredyt.
Pierwsze, kupione za gotówkę. Na nie pożyczka hipoteczna, na 15 lat do włożenia w dom.
Po przeprowadzce do domu, wynajem pierwszego mieszkania i zamiast szybszej spłaty pożyczki, zakup drugiego mieszkania, na kredyt.
Wynajem obu mieszkań do chwili gdy dzieci będą gotowe iść na swoje.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
o z tym drugim mieszkaniem to bym sie wstrzymał, bo to brzmi jak strzał w stope..
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja nie żałuję. To była świadomie podjęta decyzja, wiedziałem na co mogę sobie pozwolić a na co nie. Nie mam dużego kredytu więc rata też nie jest specjalnie duża. Gdzieś mieszkać trzeba więc jak nie kredyt to podobną kwotę musiałbym zapłacić za wynajem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Przede wszystkim trzeba dobrze przemyśleć decyzję o zakupie, bo jeśli już chcę się zobowiązać kredytem na całe życie, to nie mogę żałować że np. mieszkanie jest źle zlokalizowane, nie podoba mi się itp. Warto wtedy skorzystać z usług pośrednika, który dobierze ofertę pod wymagania klienta. Ja zdecydowałam się na zakup mieszkania na Mazurach i skorzystałam z usług firmy vivapol. Dobrali dla mnie idealne mieszkanie i ani chwili nie żałowałam że je kupiłam
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ciekawostka

Moja sytuacja była bardzo trudna. Wiedziałam, ze stracę pracę. Samotnie wychowuję syna- 3 latka. Mimo tego wzięłam kredyt (108 000 ) na mieszkanie. Nie miałam wyjścia. Wynajem u mnie w mieście to koszt 700-800 PLN, plus rachunki. Ratę będę miała w porywach wahań- 600- 700 PLN (chyba, że będzie kryzys, to wrośnie więcej, w tej chwili jest to 520 PLN). I coż... Bezrobotna byłam kilka dni. Teraz jestem w nowej pracy. Rewelacji nie ma, ale na życie wystarcza. A mojejmu synowi zostawię kiedyś mieszkanie w spadku, i nie będziemy się tułali po stancjach. Zresztą, kto by wynajął samej mamie z dzieckiem :-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mieszkań na rynku jest dużo, ale możliwość obrotu nimi jest utrudniona, szczególnie dla właścicieli mieszkań w podeszłym wieku. Zamiast programu mieszkanie + należałoby czym prędzej utworzyć Agencję Mieszkaniową, której zadaniem byłby obrót mieszkaniami tzn. wykup np. od samotnych osób starszych, a następnie sprzedaż lub wynajem innym potrzebującym.
Gdyby zajęła się tym państwowa agencja, gwarantująca że osoba starsza przy sprzedaży starego mieszkania (np. dużego na 4 piętrze bez windy) i kupnie innego (np. mniejszego na parterze), nie zostanie oszukana (jak ma to miejsce obecnie przez funkcjonujących na rynku różnej maści cwaniaków), gdyby ktoś zajął się stroną formalną takich zamian, gdyby agencja np. pokryła koszty notarialne, to chętnych byłoby wielu. Dzięki temu na rynku pojawiłoby się sporo mieszkań, które można byłoby wynająć potrzebującym rodzinom, samotnym matkom itp. na takich zasadach, które są planowane w programie mieszkanie +, czyli wynajem z możliwością dojścia do własności.
Jedyny mankament tego pomysłu to: mniej potencjalnych klientów dla developerów.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jeśli ktoś z forumowiczów ma chwilkę, bardzo proszę o podzielenie się swoją opinią w ankiecie (chodzi o wynajem sprzętu budowlanego): https://goo.gl/forms/NhmZEfyXNNeoHWcT2

Lczy się dla mnie każdy głos :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Ja właśnie staram się o kredyt bo wynajmuję od dwóch lat. W trójmieście. Według moich obliczeń powinienem zaoszczędzić na tym ok. 400-500zł/mc. Chcę kupić mieszkanie z 50% wpłaty własnej. Na maksymalny okres lat gdzie rata wyniesie ok. 600zł. Kredyt będę mógł spłacić po 3 latach bez odsetek. (daj Bóg) :) Wiadomo że rynek pracy jest nie pewny ale te 500 czy 600 zł zawsze da się zarobić, nawet wożąc pizze w razie problemów z zatrudnieniem. Mój problem polega na tym że już niedługo uderzy 4 z przodu więc ryzyko jest dość duże. Mieszkanie też zawsze można komuś wynająć. Kredyt hipoteczny tylko wtedy kiedy ma się przynajmniej te 50% lub więcej własnego wkładu z przeciwnym razie przez 25-30 lat spłacimy bankowi dwa i pół mieszkania.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Cóż, taka prawda. Kredyty i pożyczki są coraz popularniejsze, bo niby skąd nabrać na wszystko pieniędzy?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
dobra drukarka, dobrej jakosc papier, toner i jedziesz z koksem
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
A później lądujesz na 5 lat za kratami za wprowadzanie do obrotu fałszywek... Super pomysł.
Wiem jedno, jak mnie nie stać, to nie zaciągam kredytu. Działą to też w drugą stronę, gdy mnie stać to zaciągam, bo jednak bez kredytu trudno byłoby ogarnąć pewne sprawy zakupowe, remontowe czy budowlane.... Niestety wiele osób nie czyta umów, wierzy w zapewnienia doradców... A wystarczyłoby zapoznać się z kilkoma wskazówkami zawartymi chociażby na http://www.elblag.net/artykuly/kiedy-warto-pozyczac-pieniadze,26975.htm
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Dokładnie, ale niektórzy jak usłyszą że dostaną to ich duma roznosi a potem się budzą jak nie ma na spłatę. A to przecież minimum 30 lat regularnego płacenia rat, czy się ma czy nie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Cześć, mieszkanie na kredyt nie jestem złym rozwiązaniem. Można spokojnie funkcjonować ze świadomością spłaty kredytu. Nie uważam tego, za coś naprawdę uwłaczającego. Kwestia tego żeby wybrać odpowiednie mieszkanie, takie którego potem nie będziemy żałować. Ze swoje strony mogę polecić oferte biura nieruchomości Russjan. Ciekawa oferta, naprawdę wysoki poziom mieszkań.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
reklama w kazdym watku ))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Absolutnie nie żałuje z uwagi na to,że gdybym nie wzięła kredytu to nadal wynajmowałabym mieszkanie a wynajem jest obecine bardzo drogi. Szczeglnie jeśli chcecie mieszkac w jakiejś dobrej dzielnicy bliżej centrum, a nie na peryferiach...

Brałam do tej pory kilka pozyczek,nie tylko kredyt na mieszkanie. Kalkulowalam sobie wcześniej czy będe mogła je spłacić. Jeśli moge tutaj polecić jakąś firmę to będzie to Ferratum: https://www.ferratum.pl - z uwagi na dobre warunki oraz szybkość udzielenia pożyczki.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Sporo osób szuka mieszkań z dobrym połączeniem do centrum, a jednocześnie blisko natury, z dala od hałasu i najlepiej blisko lasu. U styku ulic Bysławskiej i Poezji powstaje właśnie nowe osiedle "Miasteczko Wawer", nowoczesne, przestronne mieszkania blisko lasu. Ceny i metraże mieszkań mozna sprawdzić tutaj http://www.miasteczkowawer.pl/mieszkania Niektóre są już zarezerwowane,
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
cwierc mozgu ludzie juz pedza do Wawy bo tam cos sie buduje hahahah
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Chyba tak samo w przypadku pozyczek przez internet jak i kredytów najważniejsze jest https://loando.pl/wpis/jak-zaciagac-pozyczki-dopasowane-do-naszych-mozliwosci-finansowych .
Wiem, ze w przypadku kredytu na 30 lat może to brzmieć absurdalnie, ale chodzi mi tutaj o wkład własny. Osobiście uważam, że powinno to być 30 proc. minimum. Dobry start spowoduje, że może spłata długu nie będzie aż takim ogromnym obciążeniem dla naszego portfela. Poza tym trzeba pamiętać o tym, że życie pisze różne scenariusze i nie wszystko może potoczyć się według naszych ustaleń. My jesteśmy w trakcie budownia domu, mamy kredyt, ale nie żałujemy tej decyzji.