Widok

Kto ma problem z sasiadami???

Dzień Dobry :) Zacznę od tego, że mieszkam w bloku 4 piętrowym i obok mnie mieszka stary dziad z zona i nękają mnie. Mam poukładane życie ( męża, dziecko ). Ten starszy pan bezpodstawnie oskarża mnie o wszystko! Donosi, pisze różne pisma, wzywa policje ( raz na miesiąc przyjdą do mnie znajomi lub rodzina- co nie co wypijemy ale zachowujemy się rozsądnie i kulturalnie ) i wydaje mnie się, ze ten Pan chyba nie śpi cala noc lub tylko czeka na okazję żeby zadzwonić na Policje. Jest chamski i obrażliwy. Potrafił nawet zadzwonić do szkoły i powiedzieć, ze maltretuje dziecko ( miałam bardzo nie przyjemna rozmowę- dyrekcja nawet nie dała mnie się wytłumaczyć ). Już myślałam o prawniku ale raczej nikt za mną nie stanie bo ludzie maja własne życie. Napomknę, że jednym sąsiadom w ten sam sposób zniszczyli życie że aż się wyprowadzili.
popieram tę opinię 59 nie zgadzam się z tą opinią 56
prawnik jak najbardziej

i nagrywaj wszystko co owy 'starszy pan' mówi :) masz na pewno telefon z dyktafonem... to co opisujesz podchodzi już bardzo mocno pod nękanie, wygrana sprawa, każdy prawnik weźmie z połykiem...
popieram tę opinię 101 nie zgadzam się z tą opinią 18
czasami prawnik nie pomoze, bo choc może byc wygrana w sadzie,czasem zyc juz nie mozna.
Z mojego doswiadczenia JUZ WIEM, że najlepiej i najzdrowiej jest zapobiegac czyli: nie spoufalac sie, nie kolegować, nie zwierzac. Dystans, dystans i jeszcze raz dystans. na "dzien dobry" i to w 100% wystarczy. sasiedzi to obcy ludzie z którymi łaczy tylko i wyłacznie klatka schodowa. Ja wychodzę z takiego załóżenia. Im mniej wiedza, tym lepiej. Nie raz widziałam jak sie kończą te wielkie, kawkowe przyjaznie..

Jakos nikt nie zauważył innego problemu, zadrosnych, zawistnych sąsiadów. Którym sie wydaje, że innym lepiej sie dzieje.Widza wszystko, nawet nowe buty. Nowe zakupy nie mówiąc o samochodzie. Chore? tak ale potrafia tacy snuć historie wyssane z palca,nastawiać innych sasiadów.
Mamy z takim do czynienia. Ale takich to nalezy olewac i nie znizac sie do ich poziomu, bo tylko na to czekaja.
popieram tę opinię 45 nie zgadzam się z tą opinią 8
tylko prawnik
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 1
mieszkam w tym domu 48 lat,sąsiedzi byli różni ,nigdy znikim nie miałam kłopotów,teraz po znajomości nowej Dyrektor Z.L.K.wprowadziła się jej znajoma ,lub kuzynka,jej piesek zrobił kupę na schodach,zwruciłam jej uwage żeby posprzątała,posprzątała ,ale serwetki z kupą dała do mojej skrzynki na listy,napisałam doZ.L.K.pieska pilnuje,ale blokuje mi przejście do śmietnika,nie tylko mie ale mieszka tu pani sąsiadka ma 90 lat,stawialiśmy jej śmieci koło auta,nie pomogło.Zrobiłam zdięcie ,i wysłałam do dyrektor, żeby zobaczyła jak blokuje nam przejście do śmietnika nie pomogła moje zdięcie dyrektorka wysłała jako dowód przeciwko mnie,do Urzędu Miasta żeby mnie ukarano,napisałam do Burmistrza.emiljan.B.w Jaworze ,dostałam od dyrektorki Ewa.G.mam się odwoływać do Policji lubSądu,to podwórko jest zapleczem gminy,od Gminy kupiłam mieszkanie,ta pani jest bardzo towarzyska to jej prywatna sprawa ale straszy swoim sędziom,żonatym.ja mam chory kręgosłup jak wynosze śmieci,co dziennie po troche,dużo nie uniose,nieraz pomagają mi dzieci ale nie zawsze,pracują,sąsiad chce 15zł to bardzo drogo.Popełniliśmy błąd,wybaliśmy młodego Burmistrza ,serdecznie prosze o pomoc
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Super pomysł.
Współczuję takiego sąsiada.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 4
Na pewno jesteście bez winy? Nie wierzę, że facet tylko ze złośliwości z Tobą walczy. Może nie rozumiesz zasad współżycia sąsiedzkiego?
W moim poprzednim mieszkaniu miałam sąsiadów, którzy też nie rozumieli, czemu się ich czepiają - wystawiali na klatkę schodową worki ze smieciami, żeby je "przy okazji" wynieść do śmietnika (i stały tak prawie codziennie), pod ich drzwiami stała galeria brudnych, raczej nie pachnących butów, bo sąsiedzi buty zostawiali przed drzwiami, żeby ich nie wnosić do domu, a auto sąsiad stawiał pod samym wejściem do klatki, utrudniając wejście i wyjście - szczególnie matkom z wózkiem. Imprezy odbywały się wg nich rzadko - raz na tydzień - głośne, głośne.
I też na wszelkie uwagi reagowali tak jak Ty - "wszyscy są złośliwi i się czepiają".
popieram tę opinię 161 nie zgadzam się z tą opinią 95
trafili na miekkich ludzi i tyle ;) sa skuteczne sposoby, powiedz ze sprzedajesz mieszkanie i juz nie bedzie mial problemu, bedzie agencja towarzyska, oficjalna.....takze zyczysz mu zdrowia - tyle ze stanowczo bo widze ze d*py wolowe z was raczej...
popieram tę opinię 68 nie zgadzam się z tą opinią 22
Donosi ale niby co i gdzie na policje do SM.wzywa policję ale na co co przecież musi mieć jakieś uzasadnienie że policja przyjeżdża ,zakłócacie ciszę czy a jak inni sąsiedzi w 4 p bloku wszystko słychać więc chyba mogą poświadczyć że jest cisz ,no chyba że facet ma podstawy .

Pogadaj z innymi sąsiadami czy też mają z nim takie przejścia .
popieram tę opinię 57 nie zgadzam się z tą opinią 2
Rozmawiałam z sąsiadami. Przechodzili podobne sprawy. Też załatwiali to z prawnikami. Tylko, że 3/4 sąsiadów stoi za nim bo sa w tym samym wieku. Przeszkadzają im psy, dzieci i w ogole młodzi ludzie.
popieram tę opinię 23 nie zgadzam się z tą opinią 50
chyba nikt nie lubi jak mu pies wyje godzinę i dzieci drą japy
nie mówię że tak jest może faktycznie ci ludzie oczekują ciszy wsi w środku miasta ( jak połowa tego zrytego społeczeństwa) ale może jednak wasze zachowanie jest uciążliwe...
popieram tę opinię 84 nie zgadzam się z tą opinią 23
Szkoda , że ci strsi ludzie zapomnieli , jak sami kiedyś wychowywali dzieci .
popieram tę opinię 46 nie zgadzam się z tą opinią 45
Szkoda, że my młodzi jeszcze nie wiemy co to znaczy starość.
popieram tę opinię 33 nie zgadzam się z tą opinią 24
Ty chyba baranie nie masz dzieci i dlatego tak piszesz.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
zablokowany - Wulgarna treść opinii
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 22
My mieliśmy identyczną sytuację jak mieszkaliśmy w naszym pierwszym mieszkaniu, cały blok to byli starsi ludzie, ale pod nami mieszkał wyjatkowo zgryzliwy człowiek. Pierwszą awanture nam urządził jak przyszli do nas moi Rodzice z siostrą, zaczął walic po rurach i po suficie, zeszliśmy do niego i zapytalismy o co chodzi, zaczął sie wydzierac ze u nas lataja jakieś konie, obrażał nas, wyzywał i darł się że nam życie umili i powsadza nas do więzienia... byliśmy w szoku bo grzecznie siedzieliśmy przy kawie i ciachu. No i sie zaczęło codzienne walenie po rurach, stukanie w sufit, czatował na mnie na klatce z wiecznymi pretensjami, w końcu doczekaliśmy się wezwania do spóldzielni mieszkaniowej i na komisariat gdzie złożył skargi. Na szczęscie po wyjaśnieniach okazało się ze ten człowiek był znany z tego że na wszystkich składał skargi więc niky mu już nie wierzył, mój mąż sie wkurzył i dopadł go jednego dnia w piwnicy, docisnął do ściany i wytłumaczył mu po męsku że jak nam nie da spokoju to tak go urzadzi że go rodzona żona nie pozna. I o dziwo pomogło... dziad dał nam spokój. Nie można być grzecznym bo to starszy człowiek, tacy ludzie wykorzystują to że człowiek jest młody i z szacunku do starszych jest dla niego wyrozumiały. Nie wolno dać sobie wejśc na głowę. Jeżeli taka rozmowa nie da efektu złożyłabym pozew na policję i do spóldzielni lub wspólnoty, sąsiedzi na pewno potwierdzą jak jest naprawde bo pewnie wszyscy go znaja. Nagrywanie tych grózb jest dobrym pomysłem, złożyłabym sprawę o uprczywe nękanie i tyle. Jak dziad jest bezkarny to nie da wam normalnie życ!!!
popieram tę opinię 119 nie zgadzam się z tą opinią 16
Jak byla ostatnio u mnie Policja też mi powiedzieli , że jest to osoba która notorycznie składa skargi ale też powiedzieli żeby z nim nie zadzierać. To o co chodzi ? Po czyjej stronie stoją?
popieram tę opinię 45 nie zgadzam się z tą opinią 9
Bo to jest polska - chory kraj
popieram tę opinię 13 nie zgadzam się z tą opinią 4
Kiedy to czytam to mam wrażenie, że mieliśmy tego samego sąsiada. Sprawa w sądzie- starszy pan został ukarany za bezpodstawne wzywanie policji. 3 lata koszmaru, przyjeżdżała policja( dziecko spało, cicho grał telewizor), zdarzało się nawet, że wzywał, gdy nas nie było w domu, a np impreza była 2 piętra wyżej, a panu się wydawało,że to u nas. Proponuję udać się do dzielnicowego, do spółdzielni i razem można takiemu sąsiadowi "umilić" życie.
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 1
TO znaczy to jest tak. Ten pan może wszystko bo czuje sie zarządca budynku. Jeden sąsiad stawiał auto pod klatką ale w przypadku gdy miał spore zakupy, co zrobił sąsiad? Wysypał gwozdzie lub kluczem przejechał po jego aucie ale oczywiście gdy jego syn podjezdza pod klatkę po schorowana zonę to jest dobrze tak?? Nikt nie może mieć pretensji? Lodówkę i pralkę ma w piwnicy gdzie ciągnie prąd za który my lokatorzy płacimy to jest dobrze tak?? On po prostu nienawidzi wszystkich do okola i albo będziesz grać tak jak on chce albo zostaniesz zmieszany z błotem! A ja nie mam zamiaru jemu się pod podporządkowywać. Mam dość tych oszczerstw i kłamstw w kierunku mojej osoby. Nigdy go nie wyzwalam i wszystko znosiłam ale ten telefon do szkoły to już przesada. Chyba faktycznie muszę się zgłosić do prawnika i nagrywać go na telefon.
popieram tę opinię 49 nie zgadzam się z tą opinią 9
A może poprosić kilku łysych panów o wizytę u tego dziada? Gwarantuję że nie będzie taki odważny! Niech mu uprzejmie wytłumaczą że jak nie da wam spokoju to następnym razem nie będą tacy uprzejmi...
popieram tę opinię 62 nie zgadzam się z tą opinią 17
Może i by było dobre ale ma już z 80 lat. Padnie na zawał gdy zobaczy łysych typków i bede miała go na sumieniu. Chcialam jeszcze dodac że ten pan podsłuchuje wszystko co sie dzieje przed klatką ( chyba domofon ma do ucha przyczepiony ). Była taka sytuacja. Przyjechał do mnie szwagier i przy okazji przywiózł mi sztangę fajek. Przed klatka staliśmy i sobie o różnych rzeczach opowiadaliśmy. Wiecie co zrobił sąsiad? Usłyszał przez domofon, że szwagier przywiózł mi fajki a potem opowiadał, że mój mąż handluje papierosami.
popieram tę opinię 15 nie zgadzam się z tą opinią 15
jak padnie na zawał to skończy się problem
popieram tę opinię 33 nie zgadzam się z tą opinią 13
A nawet jeżeli handlowałby, to co? Akcyza jest? Jak jest, to może męża w pompkę cmoknąć.
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 7
Kretyn.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 4
W koncu Ty padniesz na zawal,ajk sie za to nie wezmiesz.Ja tez poprosilabym "łysych panów" o pomoc.Dziad napewno uspokoi sie.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
Są tacy ludzie, dla których całym życiem są sprawy innych. Kolega mieszka w bloku, gdzie 2 sąsiadki notorycznie na wszystkich donoszą, prześcigają się w wizytach na komendzie, gdzie każdy policjant, gdy je tam widzi, ucieka, żeby czasem nie przyjąć ich sto dwudziestego pierwszego zgłoszenia. Takie babska nie rozumieją, że naruszają czyjąś prywatność, im się po prostu wydaje, że "strzegą prawa" ;)
popieram tę opinię 48 nie zgadzam się z tą opinią 8
zablokowany
popieram tę opinię 45 nie zgadzam się z tą opinią 1
takie zachowania bywają niestety objawami choroby ...szczegolnie w tym wieku
popieram tę opinię 33 nie zgadzam się z tą opinią 7
Też tak uważam, ale ludzie chorzy powinni się leczyć, a nie uprzykrzać życie innym. Na Przymorzu, w wieżowcu na ul. Śląskiej starsza pani ma pretensje do mnie np. o remont sąsiadów z mojego piętra, kórzy mieszkają obok mnie. Chyba nie dosłyszy skąd dochodzą hałasy, ale czemu nie iść z pretensjami do kogoś, kto mieszka nad nią. Zresztą, nawet jeśli sąsiedzi robią remont, to mają do tego prawo, a jak babka lubi mieszkać w brudzie i nigdy w życiu remontu nie robiła to nie zrozumie. Imprez żadnych nigdy nie robiliśmy, dzieci nie mamy, odwiedza nas rodzina z dziećmi raz na 2-3 tygodnie, ale babka ma dalej pretensje, że u nas jest głośno między innymi dlatego, że dzieci biegają i ogólnie o to, że chodzimy po mieszkaniu (w kapciach bez obcasów). Nas nie ma w domu przez większość dnia, więc chyba jest chora i to bardzo.
popieram tę opinię 13 nie zgadzam się z tą opinią 4
tacy niemili ludzie mogą być niemili, bo mają dość swoich sąsiadów. Przeczytałam dyskusję, i wierzę, że upierdliwymi sąsiadami w TYM przypadku sa ludzie, którym uprzykrzanie życia innym sprawia frajdę. I jest pewnie jedyną rozrywka.
Co jednak zrobić, gdy jest się młoda osobą pogodnie nastawiona do zycia i ma się równie młodych sąsiadów, którzy są nieznośni???
Mieszkamy w bloku, gdzie większość mieszkań zajęta jest przez młodych ludzi, wynajmowane są mieszkania lub kupione. Nad nami mieszka para z dzieckiem, młody nauczył się chyba niedawno chodzić bo wczesniej nie było tam słychac praktycznie nic. Teraz można wyznaczać trasy małych stópek:) nie mam nic przeciw dzieciom, ale z punktu widzenia osoby mieszkającej POD jest to bardziej niż uciązliwe. Od 6 rano do późnych godzin wieczornych słychac tuptanie małego a potem jego taty,który wraca z pracy i na prawde mocno tupie, słychac wywracanie rzeczy, wrzaski i inne hałasy.
Dodam, że gdy chce się odpocząc po pracy może byc to na prawde wkurzające. Postanowiliśmy im grzecznie zwrócić uwagę.
Nic to nie dało. Patrzyli na nas jak na idiotów.
i co z tym fantem???
popieram tę opinię 44 nie zgadzam się z tą opinią 23
No kurczę,chodzenie dziecka nie jest jakimś przestępstwem. Jeszcze nie potrafimy latać,ale rozumiem że jest to dla ciebie problem,bo nasze mieszkania są bardzo akustyczne. Co do starszego pana z głównego wątku podejrzewam, że ma jakieś zaburzenia psychiczne,a z zaburzoną osobą walczy się trudno. Chyba,że wziąć go od drugiej strony iść do niego z ciastem i powiedzieć,że ci ciężko ,kiedy stosunki sąsiedzkie nie układają się najlepiej. że chciałabyś żyć w zgodzie bla,bla,bla.
Ja mam sąsiadów "z górnej półki" bo mieszkam na "ekskluzywnym" osiedlu,a nie macie pojęcia jaka wiocha się tu szerzy. Blokowanie miejsc parkingowych, załatwianie potrzeb psów na hali garażowej, worki ze śmieciami i buty na klatce schodowej.... Sąsiedzi ważna sprawa. Kiedyś mieszkałam w zwykłym bloku,a ludzie byli wspaniali. Jak sąsiadka zrobiła sałatkę,czy faworki,to wpadała nas poczęstować, dzieciaki bawiły się zgodnie, wszystko było przegadywane i panowała ogólna życzliwość.
popieram tę opinię 53 nie zgadzam się z tą opinią 7
Jeżeli przeszkadza ci stukot małych stópek to raczej nie jest to wina sąsiadów tylko akustyki w budynku. Problemem jest to, że przy odbiorze mieszkania sprawdzane jest tylko czy blok się nie zawali a komfort mieszkańców nie ma już znaczenia. Sam mieszkam w domu, ale niedawno miałem "okazję" spędzić trochę czasu w starym bloku (cegła, lata pięćdziesiąte) i czułem się , jakbym miał dodatkowych lokatorów. Słychać było nawet jak zapalają światło. Raczej ciężko jest wymagać od sąsiadów, żeby powstrzymywali się od chodzenia po swoim mieszkaniu. Może zgłoście sprawę do wspólnoty, chociaż nie wiem jakie macie opcje wyciszenia budynku na tym etapie.
popieram tę opinię 17 nie zgadzam się z tą opinią 8
20 centymetrów styropianu do sufitu ;)

Są maty wyciszające, zarówno na podłogi jak i sufity. Tylko jak znam ludzi, to na taką propozycję każą spier...ać, bo to przecież kosztuje.
popieram tę opinię 21 nie zgadzam się z tą opinią 8
Idiota.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 6
na dekiel wali Ci . ja mam trójkę dzieciaków i tez zawsze goniłem jak mi ktos zwracł uwagę do domku sie wyprowadz jak ci dzieci przeszkadzają . mam i pętać zebyś odpoczeła. maszczęscie mieszkam w domku,
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 64
Ty się pisać naucz człowieku. Co chcesz przekazać tym swoim dzieciom? Nawyki pszenno-buraczane?
popieram tę opinię 35 nie zgadzam się z tą opinią 1
Widocznie to nie są dzieci tylko bachory i pewnie tak samo debilne jak ich tatuś.
popieram tę opinię 14 nie zgadzam się z tą opinią 1
...no to chyba powinni przywiązać dziecko do kaloryfera żebyście mogli odpocząć...żałosne...
popieram tę opinię 14 nie zgadzam się z tą opinią 28
Nie przywiązać dziecko do kaloryfera,tylko założyć miękkie kapcie (najlepiej z ABS-em - to takie anty-poślizgowe) i po problemie.
Nikt nie lubi stukania nad głową - chyba że ty !!!!!!!!!!!!!!!!!!
popieram tę opinię 25 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jak ktoś jest tak wrażliwy, ze mu przeszkadzają odgłosy normalnego życia u sąsiadów to niech po prostu przed wynajęciem, czy kupnem mieszkania zwróci uwagę na to, czy jest dobrze izolowane. Nikt nie będzie po swoim mieszkaniu na palcach chodził, żeby sąsiadom nie przeszkadzać. Ja na szczęscie głównie trafiam na tolerancyjnych sąsiadów. Mimo, że w tej chwili w klatce tez mieszkają głównie starsze osoby, to raczej nas lubią i nie robią nam problemów. Nawet jak raz na jakiś czas zdarzy się nam zrobić większą imprezę (mieszkanie 'studenckie'). Zdarzyło się kilka razy, że przyszedł ktoś zwrócić nam uwagę, ale nigdy nikt po policję nie dzwonił, czy się nie mścił. Raz tylko była akcja z sąsiadką z dołu... studentką, której przeszkadzała muzyka puszczona z laptopa w sobotę o 14, zbyt głośna rozmowa przez telefon, czy... kaszel. Zrobiła większą aferę z tego powodu, ale nikt jej nie potraktował poważnie, my jej powiedzieliśmy co na jej temat sądzimy i był spokój... ostatnio chyba nawet jej przeszło, widocznie chwilowo coś jej się w główce pomieszało.
Chociaż i tak najlepsi byli sąsiedzi na poprzednim mieszkaniu, można było iść do nich o 3 w nocy wiertarkę pożyczyć mówiąc, że rano oddasz. Nikt sie nei czepiał nikogo o nic. Może trochę dziwny, ale i tak dużo zdrowszy układ niż wzajemne ściganie i donoszenie na siebie nawzajem o byle co.
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 14
Dokładnie. Kwestia dogadania z sąsiadami. Niestety największą winę ponoszą deweloperzy, którzy stawiają niesamowicie cienkie ściany; i tak, nawet szum wody może być dla kogoś denerwujący.
Rozwiązaniem są zatyczki przemysłowe, które pozwalają na spokojny sen wolny od szczekania psa sąsiadów czy szumu wody spłukiwanej w toalecie.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 6
Nieprawda. Fakt ze na poczatatku sprawdzisz czy w mieszkaniu mieszkalo by sie wygodnie nie wyklucza innego faktu ze za miesiac ktos inny z twoich przyszlych sasiadow sie wyprowadzi a na jego miejsce wprowadzi sie jakis lachmyta ktory momentalnie zepsuje atmosfere naokolo. A muzyka z laptopa jest rzeczywiscie halasliwa i denerwujaca. Sam to wiem i kiedy slucham z laptopa to tylko przez sluchawki. Z glosnika w laptopie, gdzie ida tylko wysokie ostre dzwieki, rzeczywiscie slychac az nawet u sasiadow moich sasiadow. Tutaj rozgrzeszyl bym ta studentke. Moze jej przeszkadzalo to w nauce. A w szkole nie ma litosci. Jak nie zdasz egzaminu to trzeba zaliczac ponownie. To jest paskudny klopot w czasie wakacji.
popieram tę opinię 18 nie zgadzam się z tą opinią 3
pewnie narażam się na kolejne gromy od oburzonych rodziców, ale dziecięcy hałas to NAPRAWDĘ duży problem. Mieszkam na nowo wybudowanym osiedlu, można powiedzieć ekskluzywnym. Nie wszystkie mieszkania są jeszcze zajęte, te które mają już lokatorów zamieszkują głównie młode małżeństwa z dziećmi. Naprawdę nie mam nic do dzieci, bardzo je lubię, być może w przyszłości będę mieć własne. Ale lubić dzieci to jedno, a totalny brak kontroli nad nimi.
1. Przede wszystkim płacz i wrzask, nieustanny. Pod nad i obok mojego mieszkania są dzieci w różnym wieku, jak jedno skończy, to drugie zaczyna. Nie jestem ekspertem, ale chyba można poradzić coś, przynajmniej w niektórych przypadkach, żeby dzieciak nie darł się godzinę bez przerwy tak że uszy bolą.
2. Hałas w na klatce schodowej. Mamy metalowe barierki przy schodach i świetną zabawą dla tych dzieci jest walenie w nie czym popadnie. Za pierwszym razem myślałam że zawału dostanę, serio. A rodzice ze stoickim spokojem wchodzą lub schodzą dalej schodami i w ogóle nie reagują.
3. Kolejna kwestia. Winda. Notorycznie jest blokowana, bo rodzice nie są w stanie grzecznie wprowadzić dziecka do windy, które droczy się z nimi i wbiega i wybiega. Może to i śmieszne, ale czasem człowiekowi naprawdę się śpieszy i staje się to uciążliwe.
4. Podwórko. Niestety mamy podwórko pod samymi oknami i rozumiem że nie da się zachować absolutnej ciszy w trakcie zabawy, ale te piski przechodzące w ultradźwięki chyba nie są konieczne.

Mam niestety to nieszczęście że pracuję często popołudniami i na nocne zmiany i w związku z tym nie wpisuję się w plan dnia sąsiadów, którzy pracują w powiedzmy "normalnych" godzinach. Więc kiedy oni wstają do pracy i z nimi też dzieci przy niemiłosiernym hałasie, ja mam zawszę zapewnioną pobudkę kiedy próbuję odespać zmianę.

Przy tym wszystkim rodzice, nie wykazują niestety w ogóle dobrej woli. Każda próba zwrócenia delikatnie uwagi kwitowane jest stwierdzeniem, że nie mam dzieci to nie zrozumiem....Wkurza mnie to że posiadanie dzieci jest usprawiedliwieniem dla każdej sytuacji.
popieram tę opinię 93 nie zgadzam się z tą opinią 18
bezdziecka, widać, że naprawdę sama nie masz jeszcze dzieci i zapomniałaś już jako, to było, kiedy Ty nim byłaś, bo:
1. To naprawdę nie jest takie proste uciszyć płączące lub drące się dziecko. Nawet przy najszczerszych chęciach. Np płaczące z powodu kolki niemowlę lub kilkulatek wpadający w histerię, bo czegoś ie dostał, albo bo jest po prostu zmęczony. Nie mówiąć już o wrzaskach w nocy, bo coś się przyśniło, a takiemu półprzytomnemu maluchowi naprawdę ciężko jest przemówić do rozsądku. Czasami najlepszym albo nawet jedynym sposobem poradzenia sobie z wrzaskiem jest po prostu przeczekać.
2. Co do barierek to tu faktycznie możnaby się bardziej postarać, żeby dziecko w nie nie waliło. Chociażby trzymać za rękę....o ile ma się ją wolną , a nie obładowaną zakupmi lub młodszym dzieckiem.
3.Tu też możnaby się postarać zrobić to z dzieckiem sprawnie, alen ie zawsze jest to takie proste. Poza tym, to bez przesady, o ile to niby może opóźnić windę ? O minutę? A jeśli tak bardzo się spieszysz, to idź schodami.
4.A gdzie niby się dzieci mają wyszaleć, jeśli nie na placu zabaw? W mieszkaniu nie, bo sąsiadom przeszkadza tupanie po podłodze, na placu nie, bo hałas za oknem. Jeśli ktoś ma z tym problem, to trzeba kupić lub wynająć mieszkanie w takim miejscu, żeby placu zabaw nie było pod oknami. Też są takie do wyboru na rynku.
popieram tę opinię 18 nie zgadzam się z tą opinią 39
1. Przeczekać... o tak... gratuluję inwencji!
2. Aaaa.. czyli rozmowa z dzieckiem i wytłumaczenie też przerasta możliwości?
3. No racja... przecież teraz wychowuje się "bezstresowo" i dziecko może robić, co mu się podoba... A może by tak mama z dzieckiem poszła schodami? No tak - nie ma takiej opcji!
4. No fakt... rzeczywiście najlepiej aby wszyscy nieposiadający dzieci wyprowadzili się z bloku. Bo to ich wina, że rodzice nie potrafią zapanować nad dziećmi.

Musze przyznać, że obecnie młodzi rodzice uważają, że im się wszystko należy, że wszystko mogą, a wszyscy się ich czepiają. No fakt... Wpływają na przyrost naturalny więc nie pogadasz...

Ja też byłem dzieckiem, ale moi rodzice potrafili mi wszystko wytłumaczyć, potrafili rozmawiać. Niestety u obecnych młodych rodziców nie widzę chęci do rozmowy z dzieckiem.
popieram tę opinię 44 nie zgadzam się z tą opinią 14
Michał
1. miałeś kiedyś w domu niemowlaka? Najlepiej takiego, którego męczą kolki? Jeśli tak i masz jakąś super metodę, żeby przestał płakać to się podziel. Chętnie sie dowiem.
2. rozmawiać możesz np z 3-4 latkiem, ale niema gwarancji, że będzie słuchał. Ale "tłumaczenie" dwulatkowi naprawdę na niewiele się zda.
3.Mamie z dzieckiem trudniej pójść schodami niż zdrowemu, młodemu człowiekowi, który podobno się spieszy.I ludzie bez dzieci też często blokują windę albo nawet ją psują (np podczas wprowadzania się czy remonyu, kiedy koniecznie muszą wwieźć nią naraz cały dobytek lub tonę materiałów budowlanych).
4. Naprawdę nie rozumiem, jak można mieć pretensje o plac zabaw pod oknem, jeżeli zazwyczaj przed kupnem albo wynajęciem mieszkania wie się, że jest właśnie tam umiejscowiony. To tak, jakby mieszkając przy ulicy miało się pretensję, że samochody jeżdżą. Mieszkanie zwykle wcześniej się wybiera i trzeba wybierająć wziąć pod uwagę takie sprawy, a nie tylko cenę.

I ską wiesz, że niby Ty byłeś takim super dobrze wychowanym dzieckiem? Może Tobie się teraz wydaje, że rodzice z Tobą potrafili rozmawiać i wszystko Ci wytłumaczyć, bo pamiętasz, jak to było, jak miałeś powiedzmy więcej niż 10 lat. Jako niemowlak i kilkulatek też pewne płakałeś, biegałeś i histeryzowałeś. Być może Ciebie też co wrażliwsi sąsiedzi uważali za rozwydrzonego i hałaśliwego bachora!
popieram tę opinię 18 nie zgadzam się z tą opinią 14
Zawsze znajdzie się wytłumaczenie:
1. A to, że niemowlak i on wszystkiego nie rozumie i jeszcze nie zrozumie
2. A to dwulatek...no musi się wybiegać, a gdzie to ma zrobić jak nie w domu, bo na dworze zimno i pada deszcz
3. A to sześciolatek...no na podwórku po to jest przecież plac zabaw a miasto to nie las
4. A to piętnastolatek....człowieku nigdy na imprezie nie byłeś, przecież on nie pójdzie do zakonu...trzy imprezy w tygodniu to przecież nie jest na okrągło.
5. A to osiemnastolatek.....spierd@#@aj!!!.

Większość narzekających, tylko narzeka ale pewnie nie jest lepsza....jak to się mowi, cudze widzicie swojego nie znacie.
popieram tę opinię 15 nie zgadzam się z tą opinią 7
te stare panny i starzy kawalerzy powinni płacić 50 % dodatkowo bykowe
a może się wyniosą, najlepiej na księżyc, jak bym się ucieszyła, przeszkadzają im dzieci, to kupić sobie dom za milion w lesie, nie ma pieniędzy, to nie s...adaaaaalaaa
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 31
Gratuluję kultury, interpunkcji i pięknych opisów, Pani Olu.
popieram tę opinię 15 nie zgadzam się z tą opinią 2
Jak zamierzasz zrobić z domu cyrk to może wyprowadź się z przychówkiem do okrągłego namiotu na jakąś polanę aż wychowasz dzieci tak żeby zachowały odrobinę kultury i nauczyły się współżycia w społeczeństwie. Wychowuje się dzieci od najmłodszych lat.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0
żenujące, współczuję twoim sąsiadom
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
Kamilio, to nie tuptajace dziecko tylko niezwracajacy uwagi na nie rodzice sa winni. Pewnie gapia sie w komputer cale popoludnie a dzieciak szaleje. Dziecko niewinne ale starzy powinni trzymac oko na swoja latorosl a nie na ekran monitora. U mnie ten sam problem. Mloda matka nie umie chodzic po mieszkaniu spokojnie powoli tylko stale biega uderzajac mocno pietami po podlodze az naczynia w szafkach kuchennych dzwiecza. Trudno znalezc odpowiednich domownikow.
popieram tę opinię 35 nie zgadzam się z tą opinią 4
Mam dokładnie taką samą sytuację. Mieszkałam z rodzicami w bloku, gdzie nad nami mieszkała rodzina z 6 dzieci i takich problemów nie było, jak teraz we własnym M, a tylko 2 dzieci.
Dzieciaki biegają cały czas(chyba można kupić dzieciom kapcie, albo skarpetki antypoślizgowe), a mamuśka po 22 za sprzątanie się bierze i cały czas szura wszystkim po podłodze.
Imprezki też są często, wtedy jakoś swoje dzieci wyworzą i do rana wieśniackie imprezy (krzyki, śpiewy i libacje).
Każdy ma prawo do odpoczynku w swoim domu i są na to przepisy.
Argument o dzieciach rozwydrzonych, to żaden argument. Jak rodzice nie potrafią zapanować nad swoimi dziećmi, to niech się sami do lasu przeprowadzą.
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 0
:) kurde mam do Ciebie i Tobie podobnych ludzi radę - wyprowadźcie się na wieś albo postawcie dom jednorodzinny. Czytam te brednie i nie wierzę, że jesteście całkiem zdrowi psychicznie... Kupiliście mieszkanie w bloku, to czego się spodziewaliście? Swoją drogą to podziękujcie teraz sobie, że wybraliście takiego dewelopera i tak wybudowany blok, że słyszycie tupot stóp małego dziecka - chore! Sufit chyba ma 1 cm grubości i jest z blachy.
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 14
Tak teraz budują dykta ,sklejka + rigips.To nie ich wina nie będą fruwać po mieszkaniu,muszą chodzić.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1
A co powiesz na skaczących, tupiących w dzień i w nocy nastolatków piętro wyżej ?
A po zwróceniu uwagi komentarz ojca - to są tylko dzieci ...
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nic nie dało? A czego oczekiwalas? Ze zamkną dziecko w klatce a sami przestaną chodzić?
Ludzie drodzy!! Macie mieszkanie w bloku to macie sąsiadów, starszych lub młodszych, z dziećmi, zwierzętami lub bez. Bloki budowane są w taki a nie inny sposób i niestety wszystko słychać. Jeżeli to wam przeszkadza to proponuje wyciszyć sufit
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
To policjanci powinni je ponękać paragrafem za bezzasadne wszczynanie działań. Za drugim, trzecim razem dowalić mandat.
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 8
skoro na lewo ciągnie prąd to zgłoś to.skoro on rysuje samochody albo podkłada gwoździe to zróbcie to samo jak on zaparkuje.jak się nie postawicie to dalej będzie tańczyć pod jego muzykę.walcz jego metodami.JAK KUBA BOGU, TAK BÓG KUBIE....
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
mam to samo ze śmieciami i butami na klatce schodowej- ciule przynieś.li takie zwyczaje ze wsi chyba
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 0
Moi znajomi poradzili sobie z podobnym zjawiskiem dość bezwzględnie. sąsiedzi zostawiali buty na klatce schodowej. Na uprzejme prośby właściciele butów argumentowali, że przestrzeń klatki schodowej jest wspólna i nigdy im nie przyszło do głowy że taki argument działa w dwie strony. Moja koleżanka zrobiła zaczyn z drożdży i wlała po odrobinie do każdego z butów. Uczyniła to około godziny 23-ej. Wyrosło... Około 7-ej rano był co prawda raban na całą klatkę schodową, ale wystawiania butów sąsiedzi nigdy już nie zaryzykowali.
popieram tę opinię 24 nie zgadzam się z tą opinią 2
nie wiesz co zrobic z woreczkami ze smieciami? nozyk i odspawac denko. a jak koles nie posprzata - zawolac kogo trzeba.
do brata przychodzi straz miejska: sasiad sie skarzy, ze pies szczeka non stop u was; wszystko ok, ale pies zdechl rok temu, prosze pana.
dlaczego w takim wypadku koles nie dostanie mandatu za nieuzasadnione wezwanie? 500 pln dla zrytegop emeryta i po sprawie.
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 1
Co wy macie do tych butów na klatce mieszkam na parterze. Ja i sąsiad trzymamy buty i nikomu to nie przeszkadza, czasem naniesiemy jakiegoś błota to się zamiata klatkę i jest ok, a w wiatrołapie dzieciaki trzymają swoje 2 towery, według mnie to jest na plus, że nie boje się, że mi jakiś sąsiad podpierdzieli te buty i rowery.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 12
masakra, nie sądzisz, że powinieneś wrócić na wieś, skąd przybyłeś? tam nie musiałbyś wystawiać butów za drzwiami, bo nie ma drzwi
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0
U mnie aż takiej tragedii nie ma. Może nie ze wszystkimi sąsiadami żyję na przyjacielskiej stopie, ale jakoś się dogadujemy
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 0
U mnie w klatce też większość to ludzie starsi, którym wszystko przeszkadza. Wobec nich trzeba krótko i treściwie. Starzy ludzie na zachodzie podróżują a Polscy emeryci to mohery, bieda i chorzy psychicznie ludzie, którzy mszą się na tym co udało się coś w życiu osiągnąć.
popieram tę opinię 30 nie zgadzam się z tą opinią 29
Też będziecie starzy, i obyście byli biedni i marudni - niech Wami nowe pokolenie posteruje ręcznie - przypomnicie może sobie, co teraz wypisywaliście!
popieram tę opinię 27 nie zgadzam się z tą opinią 22
jak bede stary, to bede mieszkał w domu w górach nad jeziorem, albo podróżował po świecie :)))))))
popieram tę opinię 23 nie zgadzam się z tą opinią 20
Ha, ha, ha! Chyba, że wygrasz w Lotto!
popieram tę opinię 17 nie zgadzam się z tą opinią 7
Może nie dochodzi to do tego twojego zakutego łba, ale można w życiu coś osiągnąć PRACĄ i samorozwojem, a nie narzekaniem i złorzeczeniem innym.
popieram tę opinię 22 nie zgadzam się z tą opinią 11
Takim ludziom nie wytłumaczysz. Będą siedzieć i narzekać na swój los, ale do pracy się nie wezmą. To chyba jest ten Homo Sovieticus.
popieram tę opinię 13 nie zgadzam się z tą opinią 2
Taaaa, podróżował.
Od lekarza do apteki i szpitala. W najlepszym wypadku komunikacją miejską.
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 4
Ciekaw jestem, czy jak co niedzielę lecisz do kościoła się wyspowiadać, to spowiadasz się z naruszenia najważniejszego przykazania- przykazania miłości. Wątpię. Jad z Ciebie kapie jak z- o ironio- zęba węża.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 8
Z tą biedą to trochę przesadziłeś . W polskiej mentalności starych ludzi w głowie się nie mieści , że mogą gdzieś jechać , realizować własne pasje . Dla nich najważniejsze to napchać kieszenie dzieciom i wnukom , a co niedzielę serwować obiadki .Nic dla siebie . Nie wszyscy mają głodowe emerytury
popieram tę opinię 23 nie zgadzam się z tą opinią 2
Fakt ze trudno dobrac sobie sasiadow. My nie wybieramy, oni sami przychodza.
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 2
No cóż, Mileno, z niektórymi nie da się po dobroci. Nie przejmuj się i olewaj dziada, a jak wam mocno zalezie za skórę to przejdź na sterowanie ręczne. I tyle.
http://www.rgkosakowo.pl/
popieram tę opinię 13 nie zgadzam się z tą opinią 5
Ze starszymi osobami jest o tyle problem, że im się po prostu nudzi albo całe życie z kimś walczyli i muszą mieć wroga. Tak jak piszą najlepiej wszystko nagrywać. Poza tym też możesz zadzwonić na policje. Może załatw go jego metodami
popieram tę opinię 30 nie zgadzam się z tą opinią 5
Co to znaczy "sterowanie ręczne"?

To znaczy,że słownie nic nie wskórałaś/łeś ,
wtedy ręcznie "ukierunkowujesz" dziada.
Zazwyczaj robić to pokątnie i z dyskrecją
popieram tę opinię 14 nie zgadzam się z tą opinią 4
Na przykład w piwnicy zatrzasnąć :P
popieram tę opinię 19 nie zgadzam się z tą opinią 3
Pojsc na skarge do proboszcza;)
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 4
Ze starszymi osobami w większości przypadków jest tak , że nie mają kasy aby gdzieś wyjechać, wyjść na lody, kawkę i ciasteczko do kawiarni na ploty, czy do teatru a może na jakieś spotkania seniorów. W naszym chorym kraju starość kojarzy się z siedzeniem w samotności w oknie i obserwowanie życia innych. Oby kiedyś się to zmieniło...
Są gorsze przypadki sąsiadów.....na przykład różne choroby psychiczne , wierzcie mi , że może być coś gorszego niż hałas dzieci czy tupanie lub głośna muzyka.I przestańcie narzekać a doceńcie to co macie , bo nie jest pewne , że kiedyś nie będzie gorzej!
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 2
zablokowany - spam
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
To mi się poszczęściło. Zamieszkałam na Chyloni z chłopakiem i całą klatką starych ludzi, ale są naprawdę w porządku, a tak się bałam na początku :D
popieram tę opinię 13 nie zgadzam się z tą opinią 2
Też kiedyś miałam taką sąsiadkę (osiedle domów szeregowych). Dobudowaliśmy taras, sąsiadka stwierdziła, że po to, żeby ją podglądać ale kiedy siedzieliśmy ze znajomymi w ogródku, natychmiast miała coś do zrobienia w swoim. Pomalowaliśmy swój płot (drewniany) na biało - natychmiast pomalowała ze swojej strony na, hm, "musztardowy". Nasza córka pomieszkiwała u koleżanki - ojciec wyrzucił ją z domu. Syn wyjechał na wakacje - pewnie siedzi w więzieniu, itp. itd. Jej samej nie przeszkadzało uprawianie przez jej córkę seksu w samochodzie pod domem, czy w ogródku - na oczach innych sąsiadów... Dodam, że sąsiadka była młodsza od nas. Tak skutecznie zatruła nam życie, że w końcu sprzedaliśmy dom komuś, kto odegrał się za nas, hihi. Kupiliśmy normalne mieszkanie i teraz mam świetnych sąsiadów - starszych i młodszych. Do pozazdroszczenia. Kwestia szczęścia?
popieram tę opinię 22 nie zgadzam się z tą opinią 0

problem z sąsiadami

jestem młody od niedawna mieszkamy z dziewczyną w bloku na 8 piętrze a pod nami też młodzi chyba studenci . Jestem kierowca dostawca i wtaje o 3-4 rano i człowiek po 22 chciałby spać za to tamci rąb muzyka na full drą mordy raz drugi ok ale za trzecim nie wytrzymałem wychodząc z domu o 3.30 w nocy gdy juz u nich impreza skonczyła sie gdzies o 2 i poszli spać ja zjechałem niżej włozyłem karteczke w dzwonek od dzwi tak by go przyblokowac debilom o pojechalem winda w dol i do roboty od miesiaca mam spokoj sa ciszej a od 23 juz praktycznie ich nie slychac :)
popieram tę opinię 32 nie zgadzam się z tą opinią 1
szanuj sąsiada swego bo możesz mieć gorszego? :)
Sam akurat mam w czteropiętrowym bloku w klatce trzech ciekawskich a najciekawsza sąsiadka mieszka na parterze.
Kobieta nie jest zła nawet miła ale trzeba trzymać na "dystans" tylko dzień dobry/ dzień dobry, wszystko, nic za dużo nie rozmawiać, bardzo ciekawa wszystkiego.
popieram tę opinię 13 nie zgadzam się z tą opinią 0
Żyj i daj żyć innym. Każdy ma inne godziny pracy i rozkład dnia. Dlaczego mam być terroryzowana przez kogoś kto musi wcześnie wstać a sam nie przejmuje się tym kiedy śpią inni? Kończę studia i pracuję, żeby połączyć to ze studiami, głownie w weekendy i na nocne zmiany i prawda jest taka że często odsypiam zarwane nocki śpiąc do południa. Ale czy kogoś to obchodzi? Dla reszty mieszkańców to pełnia dnia, rozumiem normalne, wynikające z codziennego funkcjonowania drobne hałasy, ale niektórzy zachowują się tak, jakby mieszkali sami w całym bloku. A zwrócenie uwagi kończy się komentarzem "to trzeba zmienić prace" bezczelność. Ludzie narzekają że studenci to darmozjady, a jak pracują to też źle.
Natomiast kiedy ja zaproszę znajomych na urodziny albo po prostu, bez okazji, jesteśmy cicho, siedzimy, rozmawiamy, w tle tylko cicho gra muzyka, to zaraz dzwonienie do drzwi przez sąsiadów, i do domofonu przez stróża osiedla (sąsiedzi dzwonią do niego ze skargami). I wielkie pretensje. Ze dzieci budzimy, że on/ona musi wcześnie wstać do pracy. I w weekendy i w tygodniu pretensje. Ludzie, traktujcie innych tak, jakbyście sami chcieli być traktowani
popieram tę opinię 20 nie zgadzam się z tą opinią 4
co robić ??? zamienić mieszkanie, poszukać rodziny z 5-ciorgiem dzieci i dwoma psami i zaproponować zamianę. Po miesiącu odwiedzić starszych państwa, ciekawe jak się czują ???
popieram tę opinię 14 nie zgadzam się z tą opinią 3
..najlepiej porozmawiać z dzielnicowym,zaprosić do siebie i przedstawić sprawę...jaką ma Pani gehennę z tym dziadem...może dziadzisko się wystraszy jak zobaczy dzielnicowego,powodzenia życzę (y)
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 4
Nie sadze zeby dzielnicowemu chcialo sie mieszac w te sprawe. Ale generalnie masz racje. Bo dzielnicowy ma autorytet a Ciebie to taki pucyfal tylko niegrzecznie zignoruje.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
To nie dziala ....Policjanci przychodza na obiadki do nich a zwlaszcza dzielnicowy :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Chcesz impreze, odz na dyskotekę, do pubu , na koncert. Miszkanie nie jest od imprezowania!!! a co z dzieckiem obisz coz.... Może masz az duże mniemanie o sobie i faktycznie potrzebny Tobie nadzór MOPu !... Chcesz zmieniac swiat sproboj sma się zmienić a później zobacz jak sąsiad zareaguje jak dalej ebdzie się czepial do zglos to na policje. A najpierw zacznij od siebie bo to ze masz mieszkanie nie znaczy ze masz caly dom!!!.. A jak wyrwalas się z jakiejś "wiochy z pod Lublina" gdzie mieszkalo się w domku, i każdy robil co mu się podobalo TO NIESTETY ALE MUSISZ SIE NAUCZYC SZANOWAC SASIADOW!!!
popieram tę opinię 19 nie zgadzam się z tą opinią 17
Ja mam taja sasiadke z synalkiem kawalerem co pisze ze np godz 8'45 ktos przeszedl z kuchni do pokoju, godz 10'.45 kpcos spadlo nieznanego pochodzenia, napisala pismo ze jak sie wprowadzilismy to jej golebie zaczely robic kupe na balkonie, nadzor budowlany mamy bo za 3,5 cm zaduzo kleju pod terakata i sciany nie konsttukcyjjne powodujace halas, ludzia gada ze kladami jezdzmi, teraz nowosc gaza ja trujemy, spoldzielnia mieszkaniowa przychodzila, policja , teraz co cheile odwoluja sie pismo za pismem pisza na nas , normalnie prasy sie nadaje ale naruszyc g to jeszcze gorzej... A najlepsze jest to ze napsala pismo do spoldzielni ze jestesmy bezczelni, ze maz jej dwa razy dzien dobry powiedzial hehe takze rece opadaja, mozna by pisac i pisac... Jak mozna trafic,
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 15
a potrafisz to napisać jeszcze raz, tym razem zrozumiale po polsku?
popieram tę opinię 37 nie zgadzam się z tą opinią 0
Żartujesz?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
TUTEJSZA?

KUP SOBIE SŁOWNIK ORTOGRAFICZNY!

"wiochy z pod Lublina"

w Lublinie piszą i mówią gramatycznie
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3
U mnie podczas remontu do mieszkania (jak do swojego) wpadł sąsiad (mieszkający 2 pietra wyżej, jakoś nikomu mieszkającemu bliżej nie przeszkadzały hałasy... w końcu nie da się ich uniknąć przy remoncie) i zaczął się drzeć na mego męża, a że jest on z natury spokojnym człowiekiem, to grzecznie go uprzedził, że: albo się uspokoi i zacznie rozmawiać w sposób kulturalny, albo zaraz opuści nasz lokal (dodam tylko, że przy wzroście ponad 2m i słusznej budowie ciała nie trudno uwierzyć, że był by w stanie szybko go wyprowadzić).
... i pomogło :) A teraz, stosunki mamy bardzo dobre.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 2
cieszcie sie ze nie macie mieszkania wynajętego STUDENTOM !!! dopiero 3 wizyta Policji i zgłoszenie do Administstracji osiedla przynioslo rezultat przestrzegania ciszy nocnej
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 1
A ile czasu trwał ten remont? Bo my już kilka lat z naszego życia spędziliśmy przy niesamowitym hałasie remontów u sąsiadów w kolejnych naszych mieszkaniach. U niektórych taki remont potrafił trwać dwa lata. Czy można się dziwić, że sąsiedzi czasem tracą cierpliwość?
popieram tę opinię 18 nie zgadzam się z tą opinią 0
Remont trwał z przerwami przez 2miesiące. Na klatce wywiesiliśmy kartkę z przeprosinami za uciążliwości zw. z remontem oraz terminy wykonywania prac. No, cóż jak się mieszka w 50 letnim bloku to trzeba się liczyć z tym, że remonty są i będą... sami od czasu naszego remontu "wysłuchaliśmy" już nie jednego.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1

co zrobiliście w mieszkaniu żeby je wyciszyć?

co macie na podłogach pod panelami,na ścianie za głośnikami - jeśli nic, to dziękuję za takich sąsiadów jak wy.
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 2
W Gdyni na Benislawskiego 20 mieszka upierdliwa rodzina.
W średnim wieku z jednym synem. Ciagle z nimi problemy, pisza skargi donosy i td.
A sie okazalo ze mąż sasiadki to zwykly zlodziej z wyrokiem który aby nie siedziec poszedł na uklad i na Wszystkich donosi szczególnie na kolegów z pracy. A w bloku udają świętych;)
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 3
Ja wpierw zaprosil bym na grzeczna dyskusje niewygodnego sasiada i sprobowal wyjasnic w czym dokladnie jest problem. Sa sasiedzi po powaznych przejsciach w zyciu i ci szczegolnie sa bardzo wrazliwi na jakiekolwiek zaklocenia w normalnym spokojnym egzystowaniu. Duza rozpietosc wieku pomiedzy lokatorami ma tez znaczenie. Przyznam ze jest trudno z nimi zyc chociaz wcale nie musza oni byc zlosliwi. Po prostu zzarci sa przez nerwowe przedtem warunki zyciowe jie ich w przeszlosci doswiadczyly. Wcale tutaj nie zamierzam klasc winy tylko na starszych obywateli poniewaz mlodziez czasem (studenci szczegolnie) potrafia zaklocic zycie wszystkim mieszkancom na calej klatce schodowej. Pijanstwo, sprowadzanie kolegow/kolezanek i glosna wrecz wrzaskliwa muzyka. Sam pamietam mialem podobne problemy w przeszlosci z grupa czterech mlodziencow ktorzy sciagali na noc dziewczynki a starzy sasiedzi byli zbyt oniesmieleni aby protestowac. Moze jestem nieobznajomiony z obecnymi przepisami obowiazujacymi mieszkancow budynkow wielomieszkaniowych. Ostatni raz mieszkalem w takich warunkach jakies 25 lat temu. Nie mniej bez wzgledu na to czy budynek jest czynszowy czy stanowi calkowita wlasnosc mieszkancow, nadal jest tam administaracja ktora doglada tego wszystkiego. Nadal musza obowiazywac przepisy ustalone z gory i zarowno administracje jak i mieszkancy musza je przestrzegac. Jezeli administracje sa zawalone setkami innych problemow i nie sa w stanie wyegzekwowac od winowajcy posluszenstwa wobec prawa wtedy oczywiscie policja i jak to nie pomoze sprawe do sadu. Wszystkie skargi do administracji musza byc dla sadu odnotowane. Nic na gebe. Prawnik moze byc potrzebny ale uwazam ze kazdy zdrowo myslacy potrafi sam napisac skarge z wymienieniem nazwisk "konkretnych" sasiadow. Halasliwi mieszkancy musza byc eksmitowani za zaklocanie porzadku. Nie wachac sie. Co taki sasiad moze wam zrobic. Nie pobije was, nie zniszczy samochodu bo bedzie obawial sie o swoje auto a poza tym wiadomo ze sam bedzie zaraz o to podejrzany. Maly klopot jest w tym ze sady takze sa zawiklane w wiele roznych spraw i na rozprawe sadowa mozna czekac dlugo. Nawet kilka miesiecy. A na koniec to dodam ze na zachodzie praktykuje sie zamieszkiwanie budynkow mieszkancami o podobnym przedziale wiekowym. Wtedy ludzie potrafia sie lepiej zrozumiec i do siebie przystosowac. Nalezy juz zawczasu zasiegnac jezyka u osob znajacych te sprawy jak sobie radzic. Najwiecej cierpia ci ktorzy nie wiedza jak przeciwdzialac podobnym przypadkom.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 3
My wprowadzilsmy się prawie rok temu. Budynek nowy, był zamieszkany wtedy przez 5 rodzin łącznie z nami. Wiadomo- gołe sciany, beton na podłogach, wszystko trzeba było robić i problemów nie było. Na piętrze mamy sąsiadów ok 50-tki. Na moje "dzień dobry" kobieta nigdy nie odpowiadała, ale nie przejęłam się. Jej mąż za to się kłaniał. Z upływem miesięcy ludzie się wprowadzali. Kiedyś widziałam jak ta właśnie sąsiadka z piętra przykleja kartkę sąsiadom z parteru " połóżcie ręcznik pod drzwi, robicie syf, tu nie ma sprzątaczy" jakoś tak. Ok, wiadomo, wszędzie pył to się roznosi, ale... Jakis czas później odkryłam kartkę na drzwiach " sprzątnij to stolec, TU NIE MA SPRZĄTACZY"... wiedziałam, ze to ona.Wyjaśniajaąc sytuację- mam psa, który na klatkach nie sra. Zrobiłam rundkę po klatce i zobaczyłam coś, co okazało się resztką psiego jedzenia, która jak się domyśliłam wypadła mi ze smieci, które wynosiłam, a w które wepchałam puszkę z tym jedzeniem. wkurzona zapukałam do sąsiadki, jednak mi nie otworzyli. Potem dorwałam ją na klatce i wytłumaczyłam, ze jak ma jakis problem to niech nie boi powiedzieć jak człowiekowi w oczy. Na koniec wytłumaczyłam pani co to było i, że przy wynoszeniu smieci nie zauwazyłam. Zwiała do domu. Potem się dowiedziałam od sąsiadów, ze przedstawia sie jako " przedstawicielka wspólnoty" i pyta się ich, czy mój pies im nie przeszkadza. Od tej pory próbuję ją dorwać, ale zrecznie mnie unika. Na sąsiada doniosła, że ciągnie na lewo prad, mimo, że na czas remontu za niego płacił. Wiecznie drukują ( wraz z meżem) karteczki o ciszy po godz. 19, zakazie wiercenia, zakazie palenia pod klatką (!) itd. Uważają się za gospodarzy, bo mieszkali tam jako pierwsi. Do bolu fałszywi, udają pomocnych sąsiadów dla nowych wprowadzających się. Ona wiecznie siedzi w domu, a w oknie rusza się ciagle firanka. Jak wynosi śmieci to mam wrażenie, ze zaraz złamie kark wpatrując się w moje okna. Niby nic piekielnego, ale denerwuje, biorąc pod uwagę to co robili wcześniej. Ostatnie mieszkania się remontują, a oni urządzają pielgrzymki i po godz. 19 ochrzaniają ludzi, ze z mieszkań dobiegają hałasy. Wkrecili w to sąsiada policjanta, który straszy swoją pozycją. Zrobiłam eksperyment i o 20 zaczeliśmy z męzem montować lustra w łazience. Nikt nie przyszedł- wiem, ze ta kobieta się mnie boi. Mimo wszystko taka upierdliwość jest straszna.
popieram tę opinię 13 nie zgadzam się z tą opinią 2
Zgadzam sie z Toba Elka. To co powyzej napisalem moze brzmi troche teoretycznie dla ludzi mieszkajacych w Polsce. Tu gdzie ja jestem istnieja podobne problemy. Spowodowane sa one nie rasa i miejscem gdzie kto na swiecie sie urodzil a raczej kultura jaka z domu ktos wyniosl i wyksztalceniem polaczonym z jaka tez praca wykonuje. Czasem dobrze wyksztalcony facet ale bez roboty potrafi zachowac sie jak nygus. Brak pracy go zdeprawuje. Jak wspominalem budynki musza byc przez kogos czy jakas administracje kontrolowane. Tam sie sklada zazalenia i przynajmniej raz na pol roku powinny odbyc sie zebrania czy (po szkolnemu) wywiadowki w swietlicy administracji z glownymi domownikami gdzie administrator domu albo kompleksu budynkow mieszkalnych omowi te bolesne sprawy z wymienieniem nazwisk tych ktorzy przysparzaja problemy. Niech wtedy wstana i wytlumacza sie. Jesli sprawy nie ulegna poprawie do nastepnego zebrania wtedy taki lokator musi zostac oblozony dodatkiem finansowym (karnym) do czynszu za naprzyklad zanieczyszczanie klatki schodowej lub zostawianie workow ze smieciami. Za granica zamontowane sa videokamery na kazdym pietrze na klatkach schodowych. Policjant mieszkajacy tam jako lokator nie moze straszyc nikogo swoim "autorytetem" tylko dlatego ze druga strona to jego dobrzy koledzy. Tylko wtedy jezeli zostal wezwany bedac na sluzbie. Jako sasiadowi nie wolno mu brac stronniczosci. Prawo omawia te sprawy ale nie wiem jak u was. Nawet sedziowie potrafili popelniac przestepstwa probujac oniesmielac ludzi swoja pozycja. Absolutnie nie bac sie takich. Twardo walczyc o swoje. A ze inni sasiedzi wola siedziec cicho to normalne ze spoleczenstwo sklada sie w 80% ze zwyklych wygodnisiow i tchorzy. Liczyc mozna tylko i wylacznie na siebie i na pomysl jaki sie ma zeby rozwiazac problem. Jesli masz telefon komorkowy to trzeba zrobic zdjecia feralnych problemow. W sadach to tez sie liczy. Bardzo uciazliwych sasiadow administracja musi miec legalna sile wyeksmitowac. Zauwaz ze np. w Nowym Jorku jest wiele budynkow mieszkalnych, kondominiow ktore maja po 50 pieter. No jak by tam zycie wygladalo jak by kazdy robil co tylko chce? Chyba cala chalupa by sie zawalila.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3
Takie zachowanie może sugerować chorobę Alzheimera - chorzy są pobudliwi, agesywni i podejrzliwi.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 6
Ale co z takimi zrobic? Niema zadnej u was kontroli nad tym kto sie wprowadza. Jak ja wypelnialem aplikacje do mieszkania w budynku to musialem wypelnic caly arkusz z pytaniami odnosnie mojego zdrowia, czy potrzebowac bede asysty w codziennym zyciu itp. Dokladny tzw. background check. Po prostu zarzady budynkow mieszkalnych chca wszystko o Tobie wiedziec za nim dopuszcza Ciebie do zamieszkania u nich. Same pieniadze nie wystarcza.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
mam wrażenie że sąsiedzi mieszkający nade mną zaoszczędzili na kosztach przy wprowadzaniu się i nie położyli pod podłogę korka. Prawie codziennie mam głośny tupot nad głową - ich dzieci bardzo lubią biegać po mieszkaniu.
Ale nie idę do nich ze skargą - jestem młody, wytrzymam.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 9
Nie było by problemów z sąsiadami gdybyśmy się nawzajem szanowali.Mieszkam na 1 piętrze ,nade mną jest mieszkanie które jest od wielu lat wynajmowane i nigdy nie było specjalnych problemów. Dwa miesiące temu wprowadzili się ludzie z dwójką małych dzieci i zaczął się horror. Te rozwrzeszczane bachory ganiają cały czas tupiąc niemiłosiernie w podłogę. Wcześniej też mieszkali tam ludzie z dziećmi i nie było problemów. Ci kompletnie nie kontrolują swoich dzieci. Byłem u nich zwracałem uwagę i pomogło to na godzine. Tylko mi nie mówcie że dzieci muszą się wyszaleć, i że musze przeprowadzić się do domu, bo to właśnie tacy ludzie ,którzy nie potrafią uszanować innych mieszkańców powinni kupić sobie dom i dać innym żyć w spokoju. Nie ma dla mnie znaczenia czy w sufit wali mi kopytami rozpuszczony bachor czy staruszka swoją laską czy balkonikiem ,trzeba pamiętać ,że pod nami ktoś mieszka i może mu to przeszkadzać.
popieram tę opinię 21 nie zgadzam się z tą opinią 2
Zgadzam się w 100%. Też mam nad głową małżeństwo z dwójką dzieci, które biegają, skaczą, walą w kaloryfery, rzucają różnymi przedmiotami, drą się niemiłosiernie. Ja powoli tracę zmysły, a oni na prośbę o uszanowanie mojego spokoju skaczą razem z dziećmi, żeby mi dopiec. Niestety nie bardzo wiem co mogę więcej zrobić, usłyszałam już od nich, że to są przecież dzieci, że ich nie zwiążą, że muszą się wybiegać (tylko dlaczego u licha nie na dworze?). Nie zapomnieli również wspomnieć, żebym się wyprowadziła jak mi się nie podoba. Dodam jeszcze, że mieszkam w tym mieszkaniu od 25 lat, a oni wprowadzili się 1,5 roku temu. Wcześniej nie było żadnych problemów, ponieważ na wzajem z sąsiadami szanowaliśmy swoje prawo do spokoju we własnych mieszkaniach. Obecnie jestem w rozsypce, dzieci często wstają o 5 rano i urządzają przebieżki w butach, ja chodzę późno spać, bo taki ma tryb funkcjonowania, wynikający często z wielu obowiązków. Zarówno oni, jaki i ja, jesteśmy właścicielami swoich mieszkań, płacimy taki sam czynsz, jednak im mieszka się wygodnie, ja natomiast od pewnego czasu popadam w depresję. Ja naprawdę rozumiem i szanuję to, że ludzie mają dzieci, ale na Boga, jak można tak traktować drugiego człowieka. Przecież dzieci można zająć na tysiąc sposobów, nie muszą to być sprinty po mieszkaniu. W moim otoczeniu jest wiele dzieci, jednak ich rodzice pierwszym czego uczą jest szacunek do drugiego człowieka. Przepraszam za ten przydługi wywód, wiem, że nie wnosi nic do dyskusji, miałam napisać dwa słowa, ale mnie poniosło. Pozdrawiam
popieram tę opinię 33 nie zgadzam się z tą opinią 2
Oczywiście, nas kiedyś uczono, że trzeba się liczyć z sąsiadami, a teraz młode pokolenie liczy się tylko ze sobą, inni nie istnieją dla nich - oczywiście do czasu, kiedy oni będą starzy i wtedy okaże się, że mają te same problemy, co Ty teraz. Ale na to trzeba jeszcze poczekać.
Pozostaje tylko życzyć im z całego serca, by na stare lata zrozumieli, co to znaczy mieć uciążliwych sąsiadów! By mieli jak najgorszych!!!
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 2
Problem tkwi w rodzicach ,dla których ich dziecko jest pępkiem wszechświata,może robić wszystko na co ma ochote ,a spróbuj zwrócić mu uwagę to obrzucą cie obelgami ,że śmiesz czepiać jego dziecka. Taką postawę widzę u bardzo wielu moich znajomych,taki bachor gdy podrośnie i będzie miał z siedemnaście lat da "popalić" swoim rodzicom,bo nie będzie nauczony szanować innych. Ja będe swoich sąsiadów wychowywał waleniem w sufit i rury ,może są na tyle rozgarnięci ,jak pies Pawłowa i zrozumieją zależność -tupiący bachor=walenie w rury
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 4
Brrrrrawo! Walimy w rury, żeby pokazać własną głupotę czy jak? Kiedyś musiałem wywiercić kilka dziur pod listwy podłogowe (godzina ok 19-19.30) i oczywiście niedorobiony sąsiad z dołu zaczął mi walić w kaloryfery i drzeć japę, że jest późno i mam przestać wiercić. No to co mi pozostało? Złapałem za telefon i zadzwoniłem na policje, że wali w rury, wydziera się, itd. Jednego żałuję - nie widziałem jego miny jak pukała policja ;]
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 15
Mam to samo. W końcu nie wytrzymałem i sprzedaję mieszkanie. To chyba jedyne wyjście, bo tupoty są nie do opisania.
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 2
radzę pójść do prawnika, odżałuj 100 zł, bo czerwona pieczęć naprawdę działa. Przestrasz dziadów i będziesz miała spokój, naprawdę warto.
a twoje rozmowy z nimi nie pomogą, bo to jakieś dziadostwo!
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 2
Mam podobny problem. Zupełnie nie wiem, co robić, bo próby porozumienia z sąsiadami nic nie dały. Wspólnota "umywa" ręce i odsyła na policję. Policja nie czuje się kompetentna i tak w kółko. We własnym mieszkaniu nie mam spokoju lub chodzę w zatyczkach do uszu. Chcąc nie chcąc żyję życiem tej upiornej rodziny. To straszne, że prawo jest praktycznie bezradne i ludzie całkowicie bezkarnie mogą zatruwać życie innym.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
O proszę. To identycznie jak u mnie, z tym że ja mieszkam NAD taką rodzinką. Skoro u nas słychać te hałasy i wiem, że słyszą je sąsiedzi z parteru(!), to co dopiero przeżywają lokatorzy, którzy mieszkają bezpośrednio pod nimi... Zero szacunku do innych...

Człowieka ze wsi wyprowadzisz, wsi z człowieka nigdy...
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1
Ciekawe, jak długo wytrzymasz? Do 50-tki czy dłużej? Wątpię!!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja mysle ,ze wszyscy powinni zrozumiec sie na wzajem ,ale tez trzeba sie dostososywac do tego ze sie mieszka w bloku a nie gdzes w buszu i jest cos takiego jak cisza nocna.I pamietaj moja droga ,ze jest taka zasada zyj i daj zyc innym.A na pewnonikt na ciebie nie bedzie donosil.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
Jeśli jest to odpowiedź do mojego postu to zupełnie jej nie rozumiem, pasowałaby raczej jako odpowiedź dla moich sąsiadów. Nie mieszkam w buszu? No właśnie wiem, dlatego żyję tak, żeby innym nie uprzykrzać życia, a w buszu żyją dzikie zwierzęta. Żyj i daj żyć innym? Przepraszam? Ktoś wali mi nad głową, ja proszę tylko o to, żeby nie walił, więc nie daję żyć walącemu? Czy zasada daj żyć innym obowiązuje tylko tych mieszkających pod spodem? Czy mieszkający na górze są z niej zwolnieni? Wprost nie mieści mi się to w głowie.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Czasami zwierzeta lepiej zachowuja sie niz ludzie,a ty nie bierz tak wszystkiego do siebie.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0

A nie nazywa sie czasem Kabat??

U nas na Żabiance tez taki paskud mieszka.
Najprawdopodobniej były współpracownik UB/SB.
Ma swuetne układy z koegami z V Komisariaru, którzy jakims cudem wierza we wszystkie jego kłamstwa...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
ten z Żabianki to z wieżowca... ?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mnie nękał stary dziad i jego żona , przeszkadzała mu nawet spuszczana woda , ale kiedy mnie postraszył , że gdyby był młodszy to..... powiedziałem co bym mu zrobił gdyby był młodszy i się uspokoił i jego żona też , póżniej zaminiłem mieszkanie i sasiedzi poniżej też dziadkowie i tamtego znajomi stwierdzili , ze nas wogóle nie słychać , pan z którym się zamieniliśmy zmarł ,a na to wprowadzili sie małolaci i wówczas dopiero doświadczył co oznacza impreza :):) kilka razy w tygodniu :):) i kolesie po kikunastu piwkach do rana :):)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
jest takie pojecie w prawie jak STALKING.
Wszelkie konfrontacje z tym panem staraj sie dokumentowac : albo na pismie, albo dyktafonem, albo kamerą (monitoring osiedlowy tez dobry).
Nie informuj go o nagrywaniu rozmów: jako osoba prywatna (a nie firma) nie musisz nikogo o tym informowac, dodatkowo w celach procesowych masz prawo zbierac takie dowody.
Zapisuj daty, godziny, swiadków, w jakiej okolicznosci odbyla sie konfrontacja (skąd i gdzie sie wtedy udawalas, winda, dzieci etc,czy delikwent byl opryskiliwy, jakich uzywal słów, co sugerował).

Dla sadu wystarczy okolo 4-6 miesiecy takiego natarczywego nękania by zasądzic gosciowi zakaz zbliżania sie do danej osoby i grzywnę.
Bardziej natarczywe bądź agresywniejsze działania sąsiada mogą poskutkowac karą pozbawienia wolnosci do lat 3 w zawieszeniu lub bez zawieszenia (jesli był uprzednio karany i ma złą opinię)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
Ciekawe jak ma działać zakaz zbliżania w przypadku sąsiada.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
Widzę,że większość wpisów jest przeciwko starszym ludziom.Ponieważ moi rodzice mieli problem z sąsiadami przez kilka lat pozwolę stanąć w obronie starszych ludzi.Nie jest to kulturalne w ogóle źle wyrażać o starszych.Tym ,którzy to czynią przypominam ze tez będą w podobnym być może wieku Małżeństwo z 2 dzieci mieszka nad moimi rodzicami.Akustyka w betonowym bloku przeogromna.Rzeczywiście uciążliwe są późne kąpiele prawie nocne trzaskanie drzwiami czy głośne rozkładanie kanapy. Nastoletni chłopiec potrafił jeździć na rolkach w ciągu dnia nad ich głową.Wrażliwość starszego człowieka jest zazwyczaj inna niż osoby młodszej.Proszę mi wierzyć po licznych interwencjach udało się osiągnąć względny spokój.Każdy człowiek ma prawo do tzw miru domowego.jest to pojęcie prawne. I nie chodzi tu tylko o ciszę nocną. Jestem oburzona wszystkimi negatywnymi opiniami na tym forum tym bardziej ,że starsi ludzie nie zawsze skutecznie się bronią
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 13
Wie Pani, ja nie jestem starszą osobą. Mam dwójkę dzieci w wieku kilkunastu lat. Mamy starsze osoby jako sąsiadów "z dołu". Uczę dzieci już od wielu lat, iż tupanie na mamę lub na siostrę to kara dla sąsiada. Biorą to pod uwagę. Kiedy coś im spadnie lub trzasną drzwiami przepraszają domowników. Kiedyś spotkały sąsiadkę na klatce schodowej i przeprosiły za wczorajsze tupanie z kuzynami (były urodzinki...) - była wzruszona. Wiem, że takie rzeczy da się dzieciom wyjaśnić i załatwić pozytywnie. Posiadanie dzieci nie powinno usprawiedliwiać uciążliwości sąsiedzkiej.
popieram tę opinię 26 nie zgadzam się z tą opinią 3
Ja jestem młodą osobą, z dziećmi, z psem.
WIEM, życie mnie nauczyło, mieszkając w bloku 4-piętrowym na Przymorzu, ze tacy ludzie jak Ty, NIE są bez winy!!!!!!!!!!!!

Chcesz imprezować ze znajomymi? Masz kawiarnie, dyskoteki, puby itd, dlaczego sąsiad ma brać w tym udział??????????????

Właśnie mam takich sąsiadów, którzy tez czasami robią imprezy. U mnie w domu wtedy nawet telewizji nie można słuchać. W soboty przez pól dnia od rana leci na cały regulator muzyka, w naszym mieszkaniu ciężko jest rozmawiać- a o wypoczynku nie ma mowy!!

Ktos powie,ze w dzień można wszystko guzik prawda! Można tyle ile nie zakłóca spokoju innym sąsiadom.

Moje dzieci nauczyłam, ze bieganie jest fajne, ale na podwórku. Pies mój jest nauczony, by nie szczekać bez powodu- bo ktoś przejdzie, bo ktoś rozmawia na korytarzu.

Mozna nauczyć się kultury i poszanowania dla drugiego człowieka, ale jak burak przyjeżdża ze wsi, gdzie mordy się drze, trzaska drzwiami, imprezuje, to ma w 4 literach innych. Bo różnica jest wielka miedzy życiem w domu jednorodzinnym a blokiem. Niestety żaden burak tego nie pojmuje.

Zatem podkreślam, ze nie wierzę iż jesteś bez winy. Masz gdzieś innych, bo zapatrzona jesteś tylko w czubek własnego nosa.
Wierzę, ze sąsiad może być upierdliwy i lubi donosy- ale popatrz prawdzie w oczy- nie miałby powodu, nie pisałby skarg.
popieram tę opinię 18 nie zgadzam się z tą opinią 6
Albo raczej to staruch który nie ma co robić i nawet jakby nie było powodu to z nudów policje wezwie ;) Zero szacunku dla starszych, umrzeć młodo, żeby nie stać się jednym z nich.
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 10
OJ pewnie tez sie postarzejesz i bedziesz staruchem.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 2
Zaproś go do siebie i porozmawiaj z nim życzliwie ale stanowczo,
"odwróć kota ogonem"- zaproś go do siebie na winko, zakoleguj sie z nim,
to działa
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
Moja Sąsiadka (żeby nie było - mieszkająca 3 piętra niżej, prawie w moim wieku, zawsze się lubiłyśmy, co jakiś czas kawkowałyśmy itd.) swego czasu też wystawiała swoje buty na klatkę :] tak po całym tygodniu stania ich na klatce zrobiłam Jej kawał i ustawiłam po 1 bucie na różnych piętrach ;P

Sytuacja powtórzyła się 2 razy i R. zaniechała wystawiania butów ;) oczywiście wiedziała, że to ja :] i dla "jaj", a nie złośliwie :)
image
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
Kiwi co ty opowiadasz? A co usprawiedliwia chamstwo starszych ludzi? Kto im daje prawo do pouczania innych na każdym kroku? To że sa starsi nie zwalnia ich z kultury i szanowania innych, a jeżeli innych chce sie pouczać lub uczyc kultury to trzeba zacząc od siebie!
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 3
A co usprawiedliwia chamstwo młodych ludzi? Nic ,tak samo jak nic nie usprawiedliwia chamstwa starych. To bez znaczenia cham to cham. Dla mnie pozwalanie dzieciom biegać , tupać ,wydzierać się ,trzaskać dzwiami w mieszkaniu to chamstwo,bo zakłuca innym spokój. Od tego są rodzice,aby przypilnować swoich dzieci. Oczywiście zdarzają się ludzie ,którym przeszkadza jak sąsiad pierdnie i to jest przegięcie,bo przecież trzeba normalnie żyć.
popieram tę opinię 12 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja mam niby super sąsiadów, ale irytuje mnie to, że nie można przejść obok nich nie tłumacząc się za każdym razem dokąd i po co się idzie. :/ I zastanawiam się jak się zachować, co powiedzieć, żeby jednocześnie nie wyjść na niewychowaną?
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja miałam prze kilka lat duży problem z sąsiadami. Niestety pani i pan, którzy tam mieszkali nadużywali alkoholu, więc po niedługim czasie z mieszkania zaczął dobiegać nieprzyjemny zapach, pojawiły się karaluchy (czasami drzwi zostawiali otwarte i widać było, że mieszkanie jest w opłakanym stanie). Jednak najgorsze było, kiedy odłączyli im prąd, wtedy palili świeczkami i tylko strach, że zasną i wszystko pójdzie z dymem. Po jakimś czasie ich eksmitowali i teraz mieszka tam miła, starsza pani,ale ile człowiek się najadł strachu...
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
kilka postów wyzej opisałam naszą sytuację. ostatnio rozmawiałam z nowo wprowadzoną sąsiadką, która podzieliła moje zdanie na temat sąsiadów z piętra. wręcz powiedziała cyt." nie mogę patrzeć już na tę jej mordkę" ;) no może trochę dosadniej to ujeła. Ostatnio nakryła ją na nasłuchiwaniu pod drzwiami , bo ktos wiercił. Cala klatka jest zawalona kartkami typu: zabrania sie hałasowania bla, bla..... Noż kurdę- jak sąsiedzi mają urządzić nowe mieszkania? Przypominam: beton i gołe sciany. My już swoje zrobilismy, ale szlag mnie trafia jak ci ludzie manipulują administracją. Myślałam, zeby zadzwonić do administratora i porozmawiać na temat tych karteczek, bo to wygląda komicznie- jak ktoś obcy przychodzi to puka się w czoło widząc to. Ostatnio w regulaminie ktos podkreślił na czerwono punkt dot. hałasowania i remontów, a 2 dni pozniej powiesił 2 kartki mówiące o tym samym- jakby chciał dac sąsiadom cos do zrozumienia. Wewn. regulamin mowi ze po 19 zakaz hałasowania. Nikt w pozniejszych godzinach nie wierci, ale do tych jełopów to nie dociera, chcą chyba sobie podporzadkować cały budynek. Ja mam malutkie dziecko i absolutnie rozumiem wszelkie prace remontowe, a te trwaja od rana do godz. 19. Wiem, ze wkrotce sie skonczą, ale ci ludzie doprowadzą mnie do szału- chciałabym dac im jakąs nauczkę, ale dziecinnie nie bede się bawić w przyklejanie kartek na drzwi tak jak oni to tylko potrafią. Moze ktos ma jakis pomysł? Powiedziec administratorowi, ze niektorzy lokatorzy nie zyczą sobie takich karteczek, bo nie jestesmy idiotami? Nie wiem jak to rozwiazac a czeka nas jeszcze conajmniej 30 lat mieszkania obok tych ewenementów....
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
Zostaw te karteczki niech wiszą,nie zwracajcie uwagi.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0

Też mi się to zdarzyło, najpierw kawa i pogawędka o niczym a teraz się dogadujemy na spokojnie. Nawet sobie pożyczamy wiertarkę i cukier hah
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja mam problem z sąsiadami pietro niżej. Blok z cegly z lat 50tych z kominami z gory do dolu. Jak na parterze kichną to na 4 pietrze mowia na zdrowie.Akustyka okropna wszystko slychac. Sąsiada z dolu przeszkadza wszystko. po mieszkaniu nie mozna chodzic bo podloga skrzypi. Podloga zostala wymieniona a im dalej skrzypi. Po tymi sasiadami jest rodzina gdzie sie bija i pija to nie pojdzie i nie zwroci im uwagi bo zostanie zjechany a nas sie czepia.Nie jestem nocnym markiem i zwykle o2-3 w nocy spie a sasiad robil nam takie pobudki ze u nas sa imprezki. Niedociera do nich ze imprezka jest w sasiednie kladce nad nami. Wszedzie polozylam dywany, robil mi sasiad awantury ze kot chodzi w nocy po mieszkaniu. Wtedy nie wytrzymalam a jestem spokojnym czlowiekiem z powiezialam mu pare slow do sluchu postraszylam policja ale podzialalo na krotko. Ja rozumiem ze starsi ludzie nie moga spac i nasluchuja co sie dzieje w bloku ale ten moj to ma jakies omomy sluchowe. W koncu sprzedalam mieszkanie ale z tego co slyszalam nowym lokatorm tez zyc nie daje.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
-Grzybami Mileno sąsiada poczęstuj
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
również mieszkam w nowym bloku. Wszystkie mieszkania praktycznie zamieszkane i wyremontowane. Jeszcze słychać wiercenie za scianą, ale to juz końcówka ( chyba ;-)). Partery mają ogródki, a jeden zajmują matrony trzy, od rana do nocy drące ryje pod oknami. Ciągłe posiadówy, DZIEŃ W DZIEŃ, o ile w dzień jakos to zniosę, to nocami jest nie do zniesienia. Administracja chyba nic z tym nie zrobiła, bo zero poprawy. Nie mam zamiaru na noc zamykać u siebie okien, kiedy duchota na dworze. Nie mam zamiaru wysłuchiwać sąsiedzkich dyskusji o 1 w nocy, mam wrażenie, że duskusja toczy sie z moim udziałem. Chcę, zeby moje dziecko nie budziło się co 10 minut przestraszone nagłą salwą śmiechu.
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 1
Zwróć uwagę kulturalnie raz, drugi raz.
Za trzecim razem wyjedź na tydzień lub dwa na wakacje. Wypełnij lodówkę browarem zaproś na hatę na ten czas towarzystwo np.studentów, kuzynów tudzież inne małolaty z przykazaniem aby nic nie poniszczyli, by siedzieli na zewnątrz, tudzież okna na oścież i mają przez ten tydzień drzeć ryja w niebogłosy w dzień i noc. Głośna muzyka mile widziana 24/7.
Nie zapomnij ostrzec przed akcją resztę tych normalnych sąsiadów.
Mi się sprawdza zawsze odwrócenie ról.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 4
Niestety nie mam takiej możliwości- w 3 mieście jestem nowa, z dala od rodziny i znajomych, no i mam malutkie dziecko. zresztą odnoszę wrażenie, że na nie to by nie podziałało. Co do reszty sąsiadów- podobne patologie jak one są przez nie werbowane na piwko, czy dwa i koło się zamyka. Ja mam to nieszczeście mieszkać nad nimi, ale sąsiadka z drugiej strony bloku też je słyszy. Za następną imprezą chyba wyleje im wiadro wody na te blond łby.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
też nie głupie rozwiązanie, można by obornik rozrzucić , albo świeże mięsko w meble ogrodowe zainstalować. Mieszkając nad nimi masz tyle możliwości aby im się odpłacić że nie chciałabym być w ich skórze....tylko ty i twoja fantazja. Wolnoć tomku w swoim domku działa w obie strony. Może nie tak ostentacyjnie z wiadra ale nie żałuj wody i mów że obficie kwiatki podlewasz :D
http://www.rgkosakowo.pl/
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
Jak ktoś jest SWOŁOCZ a ty nie to bardzo trudny problem do rozwiązania. Jego cel to wykonczyc cie psychicznie. Ja mam taki problem z idiota sąsiadem. Na kazdą obrazliwa zaczepke brakuje mi odpowiedzi.Nie chce się rozpisywać z tym problemem ale naprawdę jest dużo idiotow na tym swiecie aby dokuczać sąsiadom którzy sa pogodni a tak naprawdę tez mamy problemy.
PS
Duzo jest ciekawych wypowiedzi powyżej.Troche nawet się uspokoiłam chociaż problem jest nadaj .No może jutro będzie lepiej bo przecież kij ma dwa konce.Pozdrawiam serdecznie z AU
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
przestał?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mam problem z sąsiadką. Przez 5 lat był absolutny spokój, ale niedawno inna sąsiadka wyjechała do USA i zostawiła mi klucze do jej mieszkania. Tamta pani mieszka pod nią i twierdzi, że nie ogrzewam mieszkania sąsiadki, a przez to ona marznie. Udowadniałam jej, że piec jest włączony (grzeję na 19,lub 20 stopni), mieszkanie jest puste, więc trudno, żebym ogrzewała je na 25 stopni. Ona twierdzi, że przeze mnie marznie, złożyła skargę na mnie do spółdzielni... Wytłumaczyłam się, spółdzielnia przyznała mi rację. Sąsiadka nie zaprzestała nękania, wezwała policję, gdy przyszła do mnie 4 znajomych i rozmawialiśmy tylko, przy wyłączonym telewizorze, przy winku i sałatkach. Głośno nie było, zwykłe rozmowy i wiadomo, trochę się śmialiśmy. Policjanci nawet byli zdziwieni, tylko mnie pouczyli, bo nie było podstaw do mandatu. Jest mi przykro, bo konflikt rozpoczął sie od tego sezonu grzewczego, ja robię przysługę innej osobie opiekując się jej mieszkaniem a jeszcze mi się dostaje i mam wroga w człowieku... Teraz doniosła do Urzędu Skarbowego, że mamy z mężem za dobre samochody (ja nauczyciel, mąż dentysta)... znów musiałam się tłumaczyć, bo ten super samochód, którym jeździłam ponad miesiąc był zastępczym, bo ktoś mnie stuknął na parkingu... Ale ona tego nie wiedziała, i doniosła, że za szybko się wzbogacamy :) Co robić? Kocham to mieszkanie, to miejsce, nie chcę się wyprowadzać, ale boję sie, że zacznie nam niszczyć życie... jestem wychowawca nauczycielem i to naprawdę niekomfortowe, kiedy przychodzi do ciebie policja do domu...
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 2
My mieliśmy podobna sytuacje jak mieszkaliśmy na Przymorzu, pod nami mieszkał starszy Pan, wyjątkowo zgryzliwy i złośliwy. Zaczął nas nachodzić i robic awantury, walił nam po rurach, wyczekiwał pod klatka żeby na nas nawrzeszczeć... czepiał sie jakiś wymyślonych rzeczy. W końcu dostaliśmy wezwanie do SM bo napisał na nas donos na 4 strony formatu a4 czego on tam nie nawypisywał.. że ja niby biegam w drewniakach po nocach po klatce, że walę młotkiem w podłogę... psychol normalnie... w Spóldzielni Pan tylko sie śmiał bo na poprzednich lokatorów podobne rzeczy wypisywał wiec juz mu nie wierzyli, zreszta żaden z sąsiadów nie potwierdził tego co nam zarzucał. Skończyło się na tymże mąz dopadł go w piwnicy i po męsku mu wytłumaczył żeby sie od nas odczepił... poskutkowało:) poza tym złożyliśmy na [policje oskarżenie o uporczywym nękaniu i pomówieniach, z tego co wiem dzielnicowy przemówił mu do rozsądku i przestał nas nękać! I myśle że to samo powinnas zrobić... złożyć skargę do dzielnicowego o uporczywe nękanie i pomówienia, to działa! Bo takie starsze osoby to najchetniej na głowy by nam wlazły!
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0
A dlaczego sąsiadka ma ogrzewać jej mieszkanie?Jak sąsiadce się będzie chciało siedzieć w zimnym mieszkaniu,to nie może bo na dole będzie za zimno?To sąsiedzi mają decydować jaką kto ma temperaturę w mieszkaniu?
Przecież nie musisz nawet dwudziestu stopni utrzymywać jak nikogo tam nie ma.
Ze skarbówki pytali na podstawie donosu?
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 0
Niestety, z tym ogrzewaniem jest tak, że trzeba ogrzewać, nawet puste mieszkanie. Przynajmniej takie ma przepisy nasza spółdzielnia, z tym że w regulaminie jest napisane, że wymagane jest 16 stopni. Ja teraz ogrzewam nawet na 18, ale i tak się czepia. Tak, Skarbówka odezwała się na podstawie donosu, są szybsi niż błyskawica... nie wiem, czy mają obowiązek sprawdzać donosy czy co, ale dzwonili chyba natychmiast po jej telefonie, dwa dni po tym spotkaniu ze znajomymi do którego wezwała policję...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jeszcze sprostuję... w sumie to wiem na 100% czy ze Skarbówki dzwonili na podstawie donosu, bo nie chcieli mi udzielic takiej informacji. Ale wszystko na to wskazuje, czyżby był to taki dziwny zbieg okoliczności...?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
To musisz chyba babcie przetrzymać.Zaraz w spółdzielni i skarbówce o ile to ona,ją poznają i zaczną sami ignorować.Najlepiej chyba o ile bezpośrednio Cię nie atakuje,to też ignoruj,bo dasz jej cel w życiu w przerwach między słuchaniem nieszporów w radiu.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Masz rację, tak zrobię. Nie mam czasu ani ochoty na darcie kotów z kimkolwiek. Mam nadzieję, że jej przejdzie... Zresztą, nie mam nic do ukrycia, nic złego nie robię, więc niech sobie donosi ile chce...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Witam. Od 7 lat męczę się z sąsiadką "wariatką". Bezpodstawne wzywanie Policji do dla mnie codzienność. Przyjeżdżają, wzruszają ramionami, albo się śmieją, niektórzy współczują i nic. Była nawet rozprawa w sądzie. Byłam świadkiem pomocniczym policji i nic....Opieka społeczna mnie zbywa, dzielnicowy nie ma czasu. Bezradność. Co się dzieje w Polsce!!!
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ciekawe czy za trzydzieści lat,Ty taka będziesz.;-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 7
Mam nadzieję , że tak źle to nie będzie. Sąsiadeczka moja ma papiery na głowę. Ona jest "mądrą wariatką". Po kilku wymianach zdań ze mną mnie nie zaczepia. Niestety mam dwójkę dzieci i teraz ich nachodzi gdy mnie nie ma w domu. Czy to jest normalne? Szczerze życzę wszystkim tym , którzy sądzą iż problemy z sąsiadami to jedynie wymysł o spotkanie tak "Uprzejmego sąsiada" na swojej drodze.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie powinnaś na to pozwalać, zgłoś oficjalne oskarżenie na policji u dzielnicowego o uporczywe nękanie, to jest karalne!!! Ja rozumiem co to znaczy bo miałam z takim starym sąsiadem ubekiem do czynienia, oskarżenie na policji u mnie podziałało, no i mój mąz raz nie wytrzymał i dopadł go w piwnicy i mu wytłumaczył że ma nam dać spokój... tak po męsku... poskutkowało bo sie odczepił.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Policja powiedziała, że powinnam z kodeksu cywilnego. Sama nie dam radę, a na adwokata mnie nie stać. Policja oskarżyła ją o bezpodstawne wzywania, ale mnie nie poinformowano o wyniku sprawy. Sąsiadeczka ma troszeczkę pieniążków i na rozprawie była z adwokatem. opieka społeczna jak poszłam zgłosić problem kazała napisać pismo, bo oni nie interweniują na takie słowne donosy. ponoć wszyscy ją wszędzie( tę wariatkę ) znają i nie mogą z nią nic zrobić. Jak zgłosiłam to dzielnicowemu to gdy do niej przyszedł, a ona go nie wpuściła do domu, bo nie była z nim umówiona to on poszedł i po sprawie. Nie rozumiem o co chodzi? Czy musi się coś nie daj Boże stać, aby później wszyscy byli zaskoczeni ?!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie jesteś z tym sama autorko. Ja miałam nastepującą sytuację 5.01.2015 Wyskoczyłam z domu do sklepu, bo zachciało mi się czegoś słodkiego. Nie doszłam. W drodze dorwał mnie ojciec sąsiada - niby emeryt, starszy człowiek, a wielki jak szafa gdańska i silny (czego skutki odczuwałam bity tydzień na swoim ciele).

Dopadł mnie z oskarżeniem, że powiadomiłam 4.01.2015 policję twierdząc iż jego syn bije swoje dzieci. Wszystko ładnie, pięknie tylko w porze rzeczonego wezwania byłam poza domem, bez mojego smartfona w kieszeni. Zostałam zwyzywana od suk, blerw, szmat, dz...wek. Kiedy zapytałam czy już skończył i może się wyeliminować oraz czy jego syn potrzebuje adwokata - zostałam skopana, następnie usiadł na mnie i zaczął mnie dusić ze słowami "ja Cie dz...wko nauczę szacunku!" Gdyby nie ludzie, którzy się zbiegli widząc z balkonów (policja tez była) co ten człowiek wyczynia, prawdopodobnie nie żyłabym. Brzmi nieprawdopodobnie - ale tacy bywają starsi ludzie.

A tak między Bogiem a prawdą - gdybym chciała wezwać policję: zrobiłabym to dawno. Wnuki tego furiata (5 lat i 2 lata) są nieznośne. Piszczą, wrzeszczą, walą zabawkami. Przysięgam, ja w tym wieku byłam mniej problematyczna. Potrafiłam spokojnie usiąść na tyłku i godzinami bawić się lalkami czy przeglądać książeczki. Umiałam uszanować to, że w bloku nie mieszkam sama, a także że sąsiedzi potrzebują wypoczynku. Finał historii był taki,że leżałam w szpitalu.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2
To załóż mu sprawę o odszkodowanie.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
20 lutego będzie sprawa w sądzie ;)
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
To szybko.Ciekawe jakim twardzielem będzie w sądzie:-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Właśnie trzeba tragedii, aby inni zobaczyli, że ktoś jest wariatem. Współczuję i życzę zdrowia.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Na komisariacie sie rzucał i sapał,że jestem nierobem ktory caly dzien podsluchuje jego syna.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Natalia, trzymaj się!
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 1
staram się.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Witam.Ja mam podobny problem,ale Wy jesteście w o tyle lepszej sytuacji,ze wiecie kto wam "dobrze"życzy.Ja niestety nie wiem. Przeprowadziłam się 2 lata temu na wieś z miasta,sprzedałam mieszkanie.mieszkanie. Mieszkaliśmy sobie nie wadząc nikomu,ponieważ nie znaliśmy nikogo,nie udzielaliśmy się za bardzo.Dwa miesiące temu otworzyłam drzwi policji i jakie było moje zdziwienie kiedy zaczęli pytać mnie gdzie przebywa mój ojciec(postanowi wykupić sobie miejsce w domu opieki),gdzie jest moja córka(wyprowadziła się po pól roku mieszkania z nami ze względu na prace).Policja oświadczyła mi,ze dostali donos do prokuratury,ze giną moi współmieszkańcy,nie widać ojca i córki i ze ten ktoś prosi o interwencje bo inaczej pójdzie do mediów. Uśmiałam się tylko i policja tez,dałam spokój,poza tym nie wiedziałam kto taki donos złożył.Jakie było moje zdziwienie kiedy dostałam telefon z OPS z którego korzystam.Pani,która zajmuje się moim terenem powiedziała,ze był u niej jakiś starszy pan z mojej wsi i stwierdził,ze wykorzystujemy mojego syna 22 letniego,niepełnosprawnego,ze każemy mu zbierać gałęzie na opal itp i ze on nas obserwuje.Dla mnie jest to śmieszne,nie utrzymujemy tu żadnych kontaktów towarzyskich,żyjemy tak,żeby innym nie zawadzać..Nie wiem jak mam na to reagować,poza tym nie wiem kto to wymyśla,kiedy wychodzę patrze podejrzliwie na wszystkich.Niestety ja nie wiem komu zawdzięczać wizyty policji i inne przyjemności,także w sumie mam ręce związane.Pozdrawiam
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Posadz tuje itp wokol plotu tak aby te staruchy nie widzialy co robisz na swoim terenie. Mozesz tez zrobic drewniany plot taki ala mur. Kup tez psa. Jak ktos sie zblizy do plotu aby zajrzec przez deski pies podbiegnie poszczeka sploszy sasiada ze WSI a Ty bedziesz widziala z ktorej strony pod plotem ktos Ciebie podglada. Mozesz tez na swoim terenie postawic slupy ( w rogach dzialki) przymocowac kamery i dla zabawy raz na tydzien obejrzec na przyspieszonym tempie czy ktos Ciebie podglada.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 1
Pies na wsi to dobry pomysł. Możesz jeszcze zamontować światło na podwórzu takie czułe na ruch. Wieczorami jak ktoś podejdzie to zapalać się będzie i oświetlać ciekawskiego sąsiada. Powodzenia.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Lepiej poszukaj sobie "uprzejmej" pomocnej dłoni która sąsiadce wybije zęby z mordy i tyle.
Po co te całe ceregiele. Wariat tylko jak jest pod presją to trzyma poziom.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Miałem problem z sąsiadami, robili imprezy
jak zaczynali o 20:00 to kończyli 3-5 dni później około 6:00 rano

Policja przyjmowała zgłoszenie o zakłócanie ciszy nocnej ale nie dzwoniłem wcześniej jak 22:45, Bo jak robiłem to tuż po 22:00 to... "pewnie już kończą, niech pan poczeka"

Tak więc pytanie o której te imprezy u Ciebie się odbywają?
Ja jak robiłem imprezę gdzie wiedziałem że chcę grać głośniej muzykę to kilka dni wcześniej poszedłem uprzedzić sąsiadów, przyjęli do wiadomości nie protestowali i na policję nie donosili ale... tak głośną imprezę zrobiłem raz w ciągu 5 lat.

Swoją drogą znam takiego człowieka który irytuje się na sąsiadów "bo klepią kotlety na obiad a przecież mogą w mięsnym kupić rozklepane" (w ciągu dnia).

Z pozostałych wypowiedzi wnioskuję że drażni go/ich wszystko tak więc może jednak są upierdliwi - w takim razie współczuję.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ludzie, wbijcie sobie to swoich baniaków że mieszkanie to nie lokal rozrywkowy i nie słuzy do urzadzania imprez. Chcesz sie podrzeć ze znajomymi to zaproś ich do klubu/knajpy i tam krzycz tańcz, a sąsiadom daj żyć w spokoju. Ktoś może rano musi wstać do pracy

Mieszkam w niedużym bloku od 15 lat i nikt nigdy nie przyszedł do mnie ze skarga na hałasy, bo staram sie nie utrudniac ludziom życia. Moja sąsiadka z góry potrafi za to o 22:30 właczyc pralkę albo brać kapiel. na szczęscie nie urządza imprez
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 7
W Polsce prawo nie funkcjonuje jak w Niemczech czy Szwajcarii np.i radzić trzeba sobie samemu w ramach prawa,bo uczciwych prawo w Polandi dotyczy.Zaproście kilka razy fajnych chłopaków,niech zobaczą jakie macie ciekawe towarzystwo,które na pierwszy rzut oka widać,że "fajni są"dzielnicowy nie powie wam jak do tej pory żeby z sąsiadami nie zadzierać tylko sąsiadom a oni zapewniam posłuchają.Prawnik w Polsce to wyrzucony pieniądz a efekt "0".Sam mam takiego starego dziada w bloku .Świństwa innym robić,ploty i donosić do pani która jest w zarządzie i razem innym życie utrudniać ile wlezie ale już nie mnie /na razie/ mam nadzieje.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
Prawnik w PL to nigdy nie wyrzucony pieniądz - nie masz pojęcia jak zmieniają się przepisy, wykładnia, czy interpretacja wyroków.

Pytanie tylko, czy jest sens ciągnąć sprawę.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Mam dla Ciebie złą wiadomość.
Nic mu nie zrobisz, a nawet jak wygrasz w sądzie to on dostanie 500 zł wyroku i tyle.
Znam identyczny przypadek w domkach szeregowych.
Kobieta nie lubiąca dzieci pisze na sąsiadów obok wszędzie, MOPS, MOPR , US, UM, wzywa policje za każdym razem jak ktoś wpada. Ma już wyrok.
I co.... Nic.
Policja przyjeżdża, bo jak nie to ona pisze kargę do komendanta, że nie było reakcji.

IMO albo się wyprowadź , albo OKO za OKO.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
policji nie musisz wpuszczać do mieszkania, jak przyjadą to postoją pod drzwiami posłuchają że jest cicho i sobie pójdą. Raz , drugi, trzeci a potem to zjeb*ją dziadka za zawracanie 4 liter
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Takie sprawy zazwyczaj mają drugie dno. Jestem przekonany, że jest jakaś przyczyna jego zachowań. Być może hałas z twojej strony, który popycha go już do desperackich działań by ci dopiec i usadzić skoro normalne sugestie nie docierają.

Skoro masz dziecko to oznacza, że wasze rozsądne zachowanie oznacza masę nadmiernych decybeli. I to jest zazwyczaj główną przyczyną.
Znam życie na tyle, że nic nie dzieje się bez powodu.
A uciążliwość hałasu potrafi człowieka do takiego stanu doprowadzić, że nie będzie przebierał w środkach.

Więc jak już się żalisz to napisz przynajmniej prawdę odnośnie kwestii chociażby hałasu.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1
Rozumiem, że sytuacja jest trudna ale pomyśl ile jeszcze będziesz tam mieszkać i czy chcesz mieć konflikt z tym sąsiadem przez ten cały czas? Może jakoś da się dogadać.
The woods are lovely, dark and deep...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pamiętaj, że każde wezwanie policji musi być jakoś uzasadnione. Złośliwość to za mało. Sąsiadowi zacząłbym robić sprawy z kodeksu wykroczeń, może to go przekona do spokoju?

Art. 66. Bezprawne wywołanie alarmu
Dz.U.2015.0.1094 t.j. - Ustawa z dnia 20 maja 1971 r. - Kodeks wykroczeń
§ 1. Kto, chcąc wywołać niepotrzebną czynność, fałszywą informacją lub w inny sposób wprowadza w błąd instytucję użyteczności publicznej albo organ ochrony bezpieczeństwa, porządku publicznego lub zdrowia,
podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 1.500 zł.
§ 2. Jeżeli wykroczenie spowodowało niepotrzebną czynność, można orzec nawiązkę do wysokości 1.000 złotych.

"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.

popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zazdrosc o kase, ktora rzuca sie nierobom w oczy
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1

kto takich problemów nie ma ;) to normalka, ale tak czy siak współczuję
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry