Widok

Porodówka Redłowo Gdynia

Hej wszystkim, są tu jakieś mamy które rodziły w szpitalu Gdynia Redłowo? Termin mam na 13 sierpnia i chciałabym się dowiedzieć jak to wszystko wygląda:) Bardzo mi zależy żeby mój partner był przy porodzie ale z tego co widze na stronie są tylko 3 sale do porodów rodzinnych a nie wyobrażam sobie rodzić w sali dwuosobowej gdzie obok leży inna kobieta... Jak wygląda oddział położniczy gdzie trafia sie z maluszkiem zaraz po porodzie, chodzi mi o ilość mamuś obecnych na takiej sali? To mój pierwszy poród i panicznie się boję a niestety opinie sprzed kilku lat nie napawają optymizmem, dlatego też zastanawiam się jak jest teraz :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ja rodziłam w lipcu tego roku w Redłowie, ale przez cc, więc w kwestii porodu rodzinnego nie pomogę. Odnośnie położnictwa, to ja trafiłam do pokoju 2-osobowego z łazienką, ale były też pokoje 3-4 osobowe z łazienkami.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Hej Rodziłam w 2015 i 2017 przed i po remoncie.
Obecność męża bądź partnera nie jest problemem w dzisiejszych czasach to juz norma .
Za pierwszym razem 3 sale porodowe były zajęte więc położyli mnie własnie na tą salę oczekującą o której mówisz ,duża sala ,na środku mur zamiast parawanu, obłożony kaflami ,a przed Tobą długie biurko i kącik dla noworodka gdzie położna przynosiła dzieci by zmierzyć,zważyć itp ,oprócz położnej, lekarza,którzy zaglądali do mnie co jakiś czas i męża nikogo tam nie było ,krążyli między salami bo rodziły 4 osoby .Wierz mi,że super to ogarnęli . miałam poczekać,aż posprzątają salę i wtedy mieli mnie przenieść ale urodziłam w ciągu godz i nie zdązyłam zobaczyć ani jednej z 3 sal :) Dałam radę,mąż był cały czas przy mnie ,traktowali go normalnie wręcz z uśmiechem,że robi za kolejną położną :) Przy drugim porodzie w 2017 również nie zobaczyłam tej słynnej porodówki bo czekali na odbiór po remoncie i sale porodowe otworzyli 3 dni po moim wyjściu, rodziłam na 1 pietrze w pokoju porodowym.
Wierz mi,że jak będzie Cię bolało będziesz miała w nosie czy rodzi ktoś obok czy nie ,poczucie wstydu zniknie, zaczniesz się modlić by to się już skończyło :) ,a krzyczy z bólu ok 95% dziewczyn i nawet na oddziale położniczym je słychać więc nie masz się czego obawiać. każda z nas jest inna ,każda ma inny próg bólu,u każdej poród będzie przebiegał inaczej. Dasz rade - zobaczysz :)
Personel na porodówce według mnie ok współpracuj z nimi i lekarzem ,przede wszystkim słuchaj co mówią bo to pomocne w tym całym szoku możesz zapomnieć o wszystkim co dotychczas wiedziałaś.
Jeśli chodzi o remont to różnica z 2015 a 2017 jest ogromna ,czysto ,schludnie , leżałam na sali 3 osobowej z łazienką (czysta , nowa ,zadbana ,papier toaletowy i ręczniki papierowe dokładane 2 razy dziennie , pościel zmieniana z rana choć jak wszędzie mają deficyt ,zabierz podkłady poporodowe ominie Cię proszenie o zmianę , ciepła woda !!! ( w 2015 raczej było z nią słabo :) raz była raz nie ) ,gdyby wymienili również łóżka to byłoby super :) Personel pomocny ,pomoc laktacyjna zadowalająca , leki przeciwbólowe dostępne na życzenie nawet same położne daja od siebie ,bierz od razu 2 szt - lepiej działa . Fakt jest mało położnych i pielęgniarek w pierwszych godz po porodzie zaglądają częściej mimo tego,że mają masę pracy - nawet w nocy. Zawsze ktoś się kręci więc można pytać o wszystko korzystaj z tego jak ktoś przyjdzie i pytaj ,proś o pomoc bo po co masz biegać za nimi po oddziale. Ja jestem zadowolona z opieki i pobytu (nie potrzebowałam w niczym pomocy ) ale jeśli ktoś myśli,że będą warunki jak w SPA i prywatna położna tylko dla nich to się rozczaruje ,będzie bolało , będzie momentami niefajnie , snu raczej dużo nie będzie ( polecam sen od razu jak znajdziesz się w łóżku bo maluszek tez pierwsze godz po porodzie śpi ciągiem więc jest szansa na odpoczynek i regenerację,potem już będzie słabo ) ale będziesz miała swojego maluszka i reszta mało Cię będzie obchodzić ,dwie doby zlecą migusiem i hop do domku .
Ps. 2 czy 3 osoby na sali to nie zabójstwo - zawsze możesz z kimś porozmawiać ( szybciej zleci czas) , zawsze ktoś przypilnuje twojego dziecka jak pójdziesz się kąpać ( a będziesz to robić często dla własnego komfortu ) , a może się z kimś zaprzyjaźnisz ( to też fajna sprawa :) tez z tym panikowałam ale jak już byłam na sali to zupełnie inaczej do tego podchodziłam.
Aha i zabierz sobie coś do jedzenia po porodzie bo jeśli urodzisz w nocy to czekasz do śniadania ( ja byłam głodna jak nigdy w życiu jadam już poł godz po porodzie )
W razie innych pytań ,chętnie odpowiem .
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ogólnie jestem przerażona bo nie znosze szpitali, źle mi się niestety kojarzą :) Ale w sumie kto to lubi :P A dużo tych podkładów zabrać? Kupiłam Bella mama (10 szt. w opakowaniu) ale chyba jeszcze dokupie :P A jak oceniasz lekarzy i położne na oddziale położniczym bo od tego też sporo zależy :P Mój facet jest troche pyskaty i jak tylko ktoś na mnie krzyknie to się zaraz uruchomi :P Boje się że w panice nie ogarne niczego co do mnie sie mówi, a w stresie gadam głupoty jakby mnie ktoś nakręcił :) Spać nie będe bo w emocjach zawsze mam z tym problem więc na sen nie licze:P Warunków jak w SPA absolutnie nie wymagam, dla mnie większe znaczenie ma personel i jego podejście niż warunki lokalowe, bardzo sie obawiam karmienia piersią że źle przystawie, że nie będe umiała karmić i nie chciałabym zeby położna krzyczała ze nie umiem karmić piersią i jestem beznadziejną matką (przypadek mojej kolażanki, która niestety po swoim porodzie nabawiła sie depresji poprzez podejście personelu - rodziła w innym mieście ale jednak obawy są) im bliżej tym bardziej jestem przerażona :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Jezeli wszystko jest ok. z matka i dzieckiem, to wypisuja po 2-3 dobie. Ja mialam kupione 2 paczki podkladow, ale zapakowalam tylko 1 opakowanie. Zawsze mozesz przygotowac awaryjna torbe, ktora ktos poznie przywiezie. Z wazniejszych rzeczy polecam tez wode do picia (najlepiej kilka butelek 0.5 litra, bo co prawda jesc sie chce ale pic rowniez). Odnosnie personelu, to polozne i lekarze sa bardzo mili (spedzilam czas zarowno na patologii, pooperacyjnej, poloznictwie) i zlego slowa na nich nie moge powiedziec. Jezeli chodzi o karmienie piersia, to u mnie bylo z tym ciezko na poczatku, panie tlumacza jak trzymac i jak przystawiac dziecko. Wiadomo jednym wychodzi lepiej (zwlaszcza wielorodkom), innym gorzej. Jezeli bedziesz miala z tym problem, to jest tzw. kuchnia laktacyjna, gdzie mozna przygotowac pokarm dla maluszka (jest tam gotowe mleko i buteleczki). To racja, ze przy 2-3 osobach w pokoju czas szybciej leci, zawsze jest z kim pogadac i ewentualnie wymienic sie doswiadczeniami (gorzej jak sie trafi na jakas osobe jeczaca i wiecznie marudzaca). Ja jakbym miala byc przez kilka dni sama, to chyba nabawilabym sie jakiejs depresji. Lozka faktycznie mogliby wymienic, bo jak dla mnie byly dosyc wysokie i w moim przypadku wstawanie z niego po cc wymagalo troche wiecej wprawy i wysilku.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Wiesz co tych podkładów za dużo nie kupuj (chociaż nadwyżka przyda się później dla maluszka) .
Po pierwszym porodzie leżałam tam tydzień (żołtaczka u małego pojawiła sie w drugiej dobie jak juz miałam wypis do domu :) pech :) ) i na personel nie mogę narzekać .Przerobiłam chyba wszystkich lekarzy i wszystkie pielęgniarki położnicze jak i pedriatryczne ( tak sa dwa rodzaje zawsze na dyżurze ) Sama jestem pyskata i mówie co myslę ale mimo warunków przed remontem ,jednej wspólnej łazienki na korytarzu jak i podejścia do mnie i dziecka nie miałam zastrzeżen,a wierz mi,że jestem cięzki przypadek :)
Przy porodzie wszystko dla mnie było nowe i ciekawe, położna cierpliwa (mino 4 porodów na raz i dużo pracy ) z troską do mnie podchodziła co jakiś czas sprawdzając rozwarcie i zapytać o to jak się czuje , poród jeden jak i drugi postępował ekspresowo więc sama wpadłam w panikę nie wiedząc co się dzieje ,a ona złapała mnie za twarz kazała spojrzeć w oczy i z troska cierpliwie mówiła,żebym dmuchała świeczki (bo oddychałam jak parowóz - nie chodziłam do szkoły rodzenia,pierwszy poród więc skąd miałam wiedzieć jak to sie robi :) ) Z tego bólu to chyba znicze elektroniczne bym zdmuchnęła :) Z tego co słyszałam nie lubią panikar i roszczeniowych rodzących ,masz z nimi współpracować ,słuchać co mówią i będzie dobrze ,jesli musisz krzycz ale sie nie wydzieraj ( jest w tym różnica) ,a Twój facet niech najlepiej stanie koło Ciebie i nie wzywa co chwilę położnej :) bo Ciebie boli - owszem będzie bolało ale pamietaj dasz radę
Lekarz przyszedł na końcówkę, sprawdził rozwarcie i był czas rodzić (bez różnicy mi było co się bedzię działo byleby dziecku ani mnie nie stała się krzywda ) dopiero przy szyciu jak szok minał trochę się z lekarzem pośmiałam ,a trwało to jakieś pół godz więc można było zamienić kilka słów. Rodziłam w nocy ,personelu było mniej ,wszyscy zmęczeni ale uważam,że nie mogę do niczego się przyczepić. na sali poporodowej jest już inny personel (lekarze ci sami ) bardzo pomocna jest pielęgniarka dziecięca taka starsza grubsza Pani. Przyszła do nas w nocy zajrzeć czy wszystko jest ok ale dziewczyna obok miała nadmiar pokarmu i zaczęła płakać z bólu więc zapaliła światło ,postawiła krzesło ,posadziła dziewczynę i cierpliwie powtarzam cierpliwie uczyła ją odciągać pokarm i karmić małą, stała tak długo ,aż młoda mama uznała,że jest ok. Inna za to przyniosła liście od kapusty ,a jeszcze inna pielegniarka sama przyszła nam dać leki przeciwbólowe mówiła,że mamy wziąć będzie nam lzej.
Wszystko zależy od twojego nastawienia ,nie idz tam z nastawieniem,że ktoś będzie Cię traktował źle, nie czytaj opinii bo to nie pokrywa się z realiami ,zazwyczaj sa to opinie właśnie tych co żadają od szpitala i personelu opieki ( właściwie skakania) tylko nad nimi. Bierz pod uwagę,że położnic jest dużo ,a personelu na zmianie 3-4 ,takie mamy realia.
Co do karmienia piersią pierwszy raz to robisz tuż po porodzie ,położna sama Ci pokaże jak to się robi, potem na sali możesz prosić o pomoc. Polecam zabrać ci kółko poporodowe z racji tego,że na siedząco na łóżku jest niewygodnie,a na krześle to już w ogóle ciężko siedzieć. Ja karmiłam na leżąco i tak było mi najwygodniej,za to dziewczynie obok właśnie na krześle (siadasz na kółko ,na kolanach zwinięta poduszka do wysokości twoich piersi ,kładziesz dziecko i karmisz nie schylając się do przodu ,ręce się nie męczą ....) Znajdziesz odpowiedni dla siebie sposób lub poproś pielęgniarkę I błagam nie stresuj się bo maluszek to wyczuje ,a Tobie będzie jeszcze ciężej.
Pytaj jeśli masz pytania - prosta zasada :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

Jeśli chodzi karmienie to wiedz,że nawał pokarmu przychodzi w 2-3 dobie .
Tuż po porodzie karmisz maluszka siarą ,a potem dziecko zazwyczaj długo śpi opite wodami płodowymi ( ma zapas na jakis czas i nie jest głodne) , a Ty czekasz aż będziesz mogła sama go karmić :) Ech to oczekiwanie ,mój syn spał 8 godz ,a ja głupia czekałam ,aż sie obudzi zamiast sama spać :)
Przy pełnych piersiach karmienie może trwać tylko 5 minut i dziecku to wystarcza więc nie stresuj się od razu że za mało zjadło .
Moj syn był od urodzenia niespokojny bo nie produkowałam tak szybko mleka i się nie najadał. W 4 dobie byłam juz wymęczona,on ciągle płakał ,nawet w odwiedziny spokojnie wyjść nie mogłam,położnej zrobiło sie mnie żal i mówi ,, idź mama do gości za 10 min przywiozę Ci małego " i poszłam ,nie wiedziałam o co jej chodzi :) przywiozła mojego maluszka ,leżał na brzuszku taki spokojny i spał przeszło 4 godz :)
Okazało się,że dały mu właśnie takie gotowe buteleczki z mlekiem HIPP ,ja w tym czasie odpoczęłam, uspokoiłam się ,mleko się nazbierało i mogłam na nowo podejść do karmienia. Butla z mlekiem to nie zabójstwo ,mój syn wcale nie odrzucił piersi ,karmiłam go sama piersią do 4 miesiąca,a potem mieszanie raz butla raz pierś i wcale nie jestem wyrodną matka jak to sie teraz mówi :)
Zawsze jest jakiś sposób ,a tą położną zapamietam na długo :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry