Widok

Problem.

Mam mały kłopot ze strojem na wesele rodzinne. Mam sukienkę, ale buty na obcasach dotarły na ostatnią minutę. Więc, nie wiem jak będzie wyglądała sprawa tańców. Buty ubieram na bosą stopę, od razu mówię, że nie mam płaskich butów na zmianę, nie dałam raby dobrać. Jeżeli rozbolą stopy i zacznę tańczyć na bosaka nie będzie to nic złego? Zastanawiałam się również nad tym, aby iść boso do pasuje to do lekkiej i zwiewnej kreacji. Ale tylko mam taki pomysł.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2

Jeżeli jesteś hobbitem ewentualnie elfem to sądzę, że możesz iść na boso.
Co do tańczenia bez butów - nie ma to jak czarne stopy przy eleganckim wyglądzie reszty ciała. Pomijam oczywiście kwestie możliwości zdeptania przez kogoś gołej stopy albo skaleczenia się rozbitym kieliszkiem, co może się zdarzyć.
Ogólnie - gratuluję fantazji!
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0

Iść na boso to była tylko myśl.
A zamierzam zdjąć obcasy, jak będą stopy boleć oczywiście nie od razu.
Butów na zmianę nie mam.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

Odradzam Ci takie rozwiązanie, na weselu przyjaciółki taka przygoda a' la rusałka zakończyła się szyciem rany w stopie (pozostał kawałek tłuczonego przez Młodych szkła- notabene tłukli go- o ironio- "na szczęście" ;-))

Jeśli już naprawdę nie masz płaskich butów, zabierz letnie sandałki na płaskim obcasie- chociaż jedną parę na pewno masz. Jak nie ten kolor, trudno. Po oczepinach i tak już nikt nie zwraca uwagi na ubiór, raczej się co niektórzy rozbierają ( piszę z obserwacji jako wielokrotny gość weselny) :D A Twoje stopy przynajmniej nie ucierpią ;-)
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0

teraz jest moda, że buty a w szczególności spzilki zakłada się na gołe stopy. Jest to modne i wygodne, więc nawet nie masz co się zastanawiać. Rajstopy to porażka i chyba już tylko w zaściankowej Polsce "nie wypada iść bez rajstop na wesele czy do kościoła". Niestety wierzą w to nie tylko nasze babcie. Ale mam nadzieję, że nie pójdziesz tą drogą. Postaraj się trochę pochodzić w tych butach wcześniej, żeby je rozchodzić i będzie OK.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ja z kolei zrozumiałam wypowiedź Autorki wątku tak, że problemem nie jest dla niej włożenie butów na gołą stopę, tylko to, że będą to szpilki, w których nie przywykła chodzić ;-) Ale może mylę się w interpretacji. Też nie widzę nic złego we włożeniu butów na gołą stopę, sama tak zrobiłam, bo w upał nie wyobrażałam sobie inaczej. Zresztą miałam długą suknię i widać było i tak tylko czubki butów. Przetańczyłam w nich całą noc i obeszło się bez najmniejszego nawet otarcia, pęcherzy i bólu stopy. Ale były to solidne skórzane buty, które sporo kosztowały. Ten wydatek szybko mi się jednak zwrócił, bo nie były białe, tylko cieliste ( nude) i używam ich do dziś :)
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0

Nie pytam się czy mogę tańczyć na bosaka?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Czyli jednak mylna interpretacja :) Tak jak pisałam Tobie wyżej- odradzam. Nie tylko z powodów estetycznych ( czarne stopy i elegancka sukienka słabo się komponują, jak już ktoś wyżej zauważył), ale i zdrowotnych ( wspomniane szycie rany w stopie po kawałku tłuczonego szkła). W Twojej sytuacji pewnie najrozsądniej byłoby zabrać na zmianę letnie sandałki na płaskim obcasie.Ale zrobisz jak uważasz :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Na stopy baletki w kolorze cielistym, a szpilki na gołą stopę, ale przed tym jedwab w sprayu.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ale ja chciałam w ogóle na bosaka iść, bo pasuje mi to do kiecki.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 4

To po co w ogóle kupowałaś buty?
Boso cały czas? W kościele? Potem? W drodze do knajpy? Nawet jak bedzie ulewa? Litości....
Ja rozumiem zdjąć buty po wielu godzinach. Sama byłam nie raz na weselach, gdzie po imprezie około 5 rano laski szukały butów, bo leżało po kątach wiele par ;p Sama też raz tak zrobiłam, że ostatnie 2 godziny na boso (byłam na obcasach ponad 16 godzin i miałam już dość), ale młodzi nie tłukli szkła na sali ;) I nie byłam z gołymi nogami, miałam też zapasowe pończochy w razie co.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Dokładnie tak... jeśli uroczystość ma miejsce w kościele, to nie wyobrażam sobie, by ktokolwiek był na bosaka- szacunek do miejsca wymaga jednak obuwia ( tak jak do meczetu dla odmiany nie wejdzie się w obuwiu, a do żydowskiej synagogi- bez nakrycia głowy). Szacunek do Młodych wymaga zresztą również, by nie afiszować się nazbyt oryginalnymi pomysłami, bo pewnie taka "rusałka" skradłaby całe show ;-) Pomijam fakt, że ryzyko urazów stopy jest naprawdę spore, a wędrówka po chodniku z miejsca uroczystości na salę i prezentowanie tam czarnych od brudu stóp już na wejście to dla mnie totalne science- fiction. Owszem, widywałam na weselach dziewczyny tańczące na bosaka, ale było to już dobrze nad ranem, gdy sala była prawie pusta, no i Młodzi nie tłukli szkła. W życiu nie zaryzykowałabym takiej opcji u siebie- czułabym dyskomfort już na sama myśl, że moje brudne stopy są głównym punktem programu ;-)
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0

Jakich wskazówek więcej oczekujesz? Sprawa jest nadzwyczaj prosta-stopy muszą być bezpieczne, bo będziesz jedną z bardziej dynamicznych osób. Jeśli założysz cieliste baleriny, to nie będą się wyróżniać.
Jeśli masz parcie, by latać boso, to miej w torebce Crocksy(żartobliwie)-daje 100%, że na boso polegniesz i zatęsknisz za obuwiem;)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Na studniówce cały czas prawie na bosaka i jakoś nic mi się nie stało.
Ale na samym weselu już taniec bez butów chociaż będzie niekulturalny?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2

Jak zaczniesz biegać na boso po północy to już jakoś wszyscy to zrozumieją.
Wytrwaj chociaż tyle, dla przyzwoitości.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

A wcześniej? Po prostu wolę tańczyć boso.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

Jeśli na siłę chcesz się wyróżnić i zwrócić na siebie uwagę wszystkich Gości, to proszę bardzo ;-) Ale pewnych rzeczy w pewnych okolicznościach robić po prostu nie wypada. Ślub i wesele to mimo wszystko jednak co innego niż studniówka, gdzie bohaterami są wszyscy goście. To jest dzień Młodej Pary i to na niej skupia się cała uwaga zaproszonych, a nie na gościu weselnym, który chyba w imię własnej wygody chce skraść Młodym całe show ;-) Bo chyba zdajesz sobie sprawę, że robiąc tak, jak zamierzasz, będziesz główną gwiazdą wieczoru :D I nie mogę się oprzeć wrażeniu, że to celowe zwrócenie na siebie uwagi, skoro nie jesteś w stanie przyjąć racjonalnych argumentów osób tutaj się wypowiadających. Zrobisz jak uważasz, ale ja jako Panna Młoda nie chciałabym, aby na moim weselu ktoś wywinął mi taki numer. Na szczęście moi Goście potrafili przyjść ubrani stosownie do powagi dnia i okoliczności. A dla wygody zabrali po prostu płaskie obuwie na zmianę, więc nie rozumiem, dlaczego dla Ciebie taka opcja to aż tak wielki problem. Nie wierzę, że nie masz ani jednej pary płaskich butów- czy to balerinek, czy sandałków. Szczerze mówiąc uważam, że po prostu na siłę chcesz tego dnia zwrócić na siebie uwagę i tyle ;-) Nie wiem, czy sama jesteś już po ślubie, ale jeśli nie, zobaczysz, jak się będziesz czuć, gdy Tobie jako Pannie Młodej ktoś wywinie taki numer i to ten ktoś będzie osobą numer 1 na Twoim weselu ;-)

I na koniec- skoro tak bardzo obstajesz przy swoim, nie widzę sensu zadawania pytania na forum- i tak nie przyjmujesz żadnych argumentów, które tu padły, łącznie ze zdrowotnymi :)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Nie obstawiam na swoim, w taki razie rezygnuję z idei pójścia boso. Znam pannę młodą i zapowiedziała mi, że na weselu taniec na bosaka, żeby nie robić problemów, bo i tak na tym pnie skończą.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2

Jasne, że pewnie część pań pod koniec będzie boso. Zdarza się to często. Ale co innego wejście na boso od początku a co innego po wielu godzinach gdzies nad ranem, jak nogi obolałe. Nie wyobrażam sobie żeby u mnie na weselu któraś od wejścia była boso ( latami były by opowieści z cyklu - a pamiętacie jak wujek X się spił i te idiotkę która zaoszczędzić chciała na butach i była boso?). Wszystkie wytrzymały do końca, nawet do 6 rano i żyły.

Autorko ile masz lat, że nie wiesz jak zachować sie w dniu czyjegoś ślubu?
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Mnie też o to tylko chodzi- by Autorka wątku nie robiła szopki od samego początku uroczystości, począwszy od ceremonii ślubu. Jeśli rozbolą Ją stopy po wielogodzinnym tańcu- nikt do niej pretensji mieć nie będzie, gdy zdejmie buty ( choć nadal uważam, że jest to niehigieniczne, nieeleganckie i ryzykowne dla stopy, z powodzeniem wystarczyłoby zamienić szpilki na płaskie buty). Tutaj cała sprawa opiera się jednak o co innego, mianowicie bose stopy jako element "stylizacji". A to duża różnica.

Niewykluczone, że nawet sama Panna Młoda po północnych oczepinach zdejmie obuwie. Ale to jest jej dzień i jej wolno więcej. Robienie z siebie gwiazdy na czyjejś imprezie w sposób, który na bank przyciągnie uwagę wszystkich gości- to dla mnie przejaw nietaktu i braku szacunku do Młodych.

Cokolwiek Panna Młoda by nie mówiła, zapewne z grzeczności, i tak pomyśli swoje. Zrozumiesz to, Autorko, gdy sama nią zostaniesz :) A póki co, skoro pytasz o radę na forum- przyjmij ją proszę od tych, którzy ten najważniejszy dzień mają już za sobą i piszą o swoich odczuciach znanych z doświadczenia ;-)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Dokładnie.
Zastanawia mnie jeszcze jedna sprawa. Mianowicie autorka postu pisze, że buty przyszły na ostatnią chwilę. Ok, zdarza sie. To kiedy te weselicho? Jutro? Jesli tak to patrząc za okno - deszcz, wichura, zimno jak cholera, temperatura po 3-5 stopni - to faktycznie idealne warunki na stylizacje na bosaka. O tak , proponuję faktycznie już do kościoła pójść w płaszczu, szaliku i czapce no i bose stopy. Na pewno będzie autorce wątku miło, ciepło i komfortowo i nikt nie zwróci na nią uwagi hehehehe
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

O weselu na ostatnią chwilę autorka pisała prawie miesiąc temu. Liczę, że to tylko zwyczajny internetowy troll. Bo nie wyobrażam sobie jak ktoś może być na tyle nierozgarnięty, by myśleć o pójściu na czyjś ślub bez butów.
Z drugiej strony - co to za sukienka, że pasuje do gołej stopy? Mi kojarzy się tylko zwykła plażówka. A w tym też nie wypada iść na czyjś ślub.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

W sumie racja :) To może załapała sie boso gdy śnieg akurat padał ;p
Jak by nie patrzeć - wg wszystkich pań na boso na wesele nie wypada i tyle ;p
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ja też w pierwszej chwili pomyślałam, że ktoś zwyczajnie trolluje i ma ubaw z naszych wpisów. Ale bywałam już na wielu weselach i różne rzeczy widziałam, chyba nic mnie już nie jest w stanie zaszokować ani zaskoczyć. Standardem jest na przykład, że zawsze znajdzie się ktoś, kto ubierze się w białą strojną kieckę ( a nie jest Panną Młodą :P) albo dla odmiany- przyjdzie od stóp do głów na czarno jak na pogrzeb. Widywałam też babeczki w sukniach balowych z piórami, cekinami i innymi akcesoriami pasującymi w środku lata jak świni siodło ( z Sylwestrem im się pomyliło), jak również kawalerów w dżinsach i adidasach, manifestujących pełny luz ( tak jakby RAZ w życiu nie mogli ubrać się elegancko). Sami styliści :D Większość z nich chyba nie miała jeszcze po prostu własnego wesela, bo pewnie wtedy poziom empatii nieco by zwyżkował. Myślę więc, że post Autorki był na serio, niestety. Dziękuję Bogu, że nikt z moich Gości nie wpadł na żaden z wymienionych pomysłów :D
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

A z waszych doświadczeń studniówkowych zdejmowałyście buty do tańca? Z ciekawości pytam.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2

Ja nie i do głowy mi to nawet nie przyszło. Wzięłam na wszelki wypadek płaskie buty na zmianę, ale okazały się niepotrzebne, bo byłam madrzejsza przed szkodą i ubrałam po prostu dobrze wyprofilowane, porządne skórzane szpilki. Wydałam na nie mnóstwo pieniędzy, ale wiedziałam, że komfort mojej stopy jest najważniejszy. Lepiej mieć jedną parę dobrych jakościowo butów niż 20 takich, które deformują stopę. To moja jak dotychczas najlepsza inwestycja, która zwróciła mi się już daaaaaawno temu. Te buty służą mi do dziś i są w idealnym stanie.

Wątek nie jest jednak o studniówkach, gdzie wolno prawie wszystko i można poszaleć. Ślub to dzień Młodej Pary. A nie dzień osób, które chyba z zazdrości chcą być bardziej zauważalne od Młodych, więc cudują z dziwacznymi pomysłami. Takie jest moje zdanie i - jak widać po wypowiedziach w tym wątku- nie tylko moje ;-)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ale o studniówkę się pytam z ciekawości. Żadna nie bawiła się bez butów?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2

Ale to forum nazywa się WESELE ;-) Poszukaj działu HYDEPARK i tam pytaj, o co chcesz :)

P.S. Zaczynam podejrzewać, że naprawdę trollujesz :) Cóż, jeśli nawet masz z tego ubaw, że parę osób się nabrało, może choć tyle dobrego z tego będzie, że osoby, które dopiero planują swoje wesele, zastanowią się dwa razy, zanim zaproszą jako swego gościa kogoś, kto chce być tego dnia ważniejszy od nich :D

Z mojej strony to ostatni post, może znajdzie się ktoś, kto będzie Cię chciał "karmić" dalej :-) Pozdrawiam :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry