Widok

Restauracja kaszubska

Mieliśmy wesele w tej restauracji jeśli chodzi o sale górna piękna bez zastrzen,z wyjątkiem że Pani właścicielka wymaga wykupienia kwiatów ponieważ twierdzi że to świadczy o niej i restauracji jak na stołach ich nie ma dla mnie to dziwne bo jeśli jest taki wymóg to kwiaty być powinny !ja ich nie chciałam i zostałam skrytykowana ą to był koszt 600 zł,

Obsługa daje dużo do myślenia jedzenie zabieranie zbyt szybko goście szli tańczyć wracali coś zjeść a ich talerzy z posiłkiem już nie było,obiad tak samo,mięso odrazu pasowałi do pojemników niewiem po co jak to bylo przeznaczone dla gości upomnialam kelnerów i wystawili spowrote m

Pokoje czyste,zadbane jeden minus brak rolet ponieeaz wesele kończą się ok 4 więc już jest jasno mimo zmeczenia trudno jak wychodzi słońce...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Potwierdzam opinię. Fakt, nie byłam na weselu a dwa razy na stypie ale zasada działania podobna.
Za pierwszym razem na obiad czekaliśmy prawie pół godziny (!) i to bez żadnych wyjaśnień (dodam, że przyszliśmy do restauracji z lekkim opóźnieniem niż zakładaliśmy podpisując umowę więc obiad powinien być już gotowy). Obiad taki sobie, powiedziałabym, że nawet lekko chłodny. Obsługa zbyt opieszała.
Za drugim razem na obiad również należało czekać ale z innych powodów. Salę obsługiwało trzech kelnerów (dziewczyna i dwóch panów - jedne z nich chyba był jakimś kierownikiem, szefem kelnerów albo coś w tym stylu bo chodził jak kogut). Co z tego skoro pierwsze danei roznosiła jedna kelnerka. Te osoby, które jako pierwsze dostały zupę zdążyły ją zjeśc i czekały na drugie danie gdy pozostałe osoby nadal czekały głodne. Tym którzy jako ostatni dostali zupę to prawie natychmiast im naczynie zabrano. W czasie posiłku przy zupie i później w trakcie drugiego dania chodził chodził jeden z kelnerów - ten "kierownik" i liczył. Nie wiem co liczył ale chodził za plecami żałobników i za każdym na sekundę stawał. Nie wiem czy liczył w ten sposób osoby czy talerze czy ilość nałożonego jedzenia. Nie mam pojęcia. Jeżeli liczył gości to mógł zrobić to spokojnie stając w jednym miejscu i niezauważalnie wszystkich zliczyć - żałobnicy siedzieli na miejscu, nie wstawali, byli spokojni więc ten sposób zliczania jak najbardziej był odpowiedni. Zamiast tego w miarę kulturalnego i niezauważalnego zliczania chodził, kręcił i stresował co niektóre osoby. To jego chodzenie było bardzo zauważalne i niezbyt miłe (nie każdy lubi gdy ktoś mu patrzy do talerza zwłaszcza z za jego pleców).
Wystrój może i był ładny ale obsługa to jeden wielki koszmar. Albo zbyt powolna albo zbyt szybka (wtedy gdy musiała nadgonić swoją opieszałość). Jedzenie takie sobie w smaku a do tego niezbyt gorące, co niektóre porcje nawet do ciepłych ciężko było zaliczyć. To na tyle.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Moja opinia nie dotyczy restauracji, ponieważ tam nie byłam. Ale denerwują mnie ludzie, którzy opisują takie rzeczy, sama kiedyś byłam kelnerką i wiem jaka ciężka to praca. Dogodzić każdemu z gości z osobna przy różnego rodzaju imprezach to na prawdę wielka sztuka. Wydaje mi się że nigdy nie dogodzi się wszystkim . Jedna osoba stwierdzi, że kelner zbiera talerze za szybko, osoba siedząca dwa miejsca dalej, że za wolno. Proponuje Pani "anonim" która zapewne na co dzień siedzi jak ta kura na kasie w biedronce, a zapraszana jest tylko na stypy do rodziny, bo przecież mąż jej do restauracji nie weźmie, aby kiedyś spróbowała jak to wygląda z zaplecza kuchennego. Ciekawe czy chociaż prze pół godziny by wytrzymała patrząc na takich ludzi swojego pokroju, którzy tylko narzekają i patrzą tym tępym wzrokiem....
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Każdy będzie miał inne zdanie na ten tema i znajdą się i ci zadowoleni i ci niezadowoleni, nigdy nie da się dogodzić każdemu, tak już niestety jest
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Pani Kasiu proszę się uspokoić. To żaden wstyd pracować na kasie w Biedronce ale akurat tam mnie Pani nie znajdzie. Męża jeszcze nie mam ale z narzeczonym wychodzimy często i gęsto do różnych mniejszych i większych restauracji więc jakieś porównanie mam. Nadepnęłam Pani na odcisk swoją opinią? Może to Pani jest jedną z tych kelnerek, które tam pracują stąd to oburzenie? Każdy ma prawo wyrazić swoją opinię a moja opinia jest akurat taka a nie inna. Na stypy, na to smutne, krótkie spotkanie restauracja ta ma prawo bytu zwłaszcza w sąsiedztwie dwóch cmentarzy ale innej imprezy np wesela nie zorganizowałabym w tym miejscu. Nie mówię o marudzeniu osób, które siedziały dwa miejsca dalej od osób, które już dostały obiad a o osobach siedzących dwa rzędy dalej i dostały obiad dużo później i do tego prawie zimny. Swoją drogą skoro Pani nie była w tej restauracji to może najpierw powinna Pani tam się przejść a później oceniać czy ktoś się czepia czy mówi prawdę.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry