Widok

Rower do/z pracy - podjazd pod Jaskówke

Hej, mieszkam na Morenie i chciałbym zjezdzac rowerem do SKM wrzeszcz w drodze do pracy. Po robocie wjezdzalbym nim na gore. Rower sluzylby praktycznie tylko do tego - zero jazdy po lesie i szutrach. Dodam ze rowrzystą jestem żadnym wiec zalezy mi na tym zeby w ogole podjechac i jak sie da to wybrac takiego rodzaju rower jakim da sie to zrobic najlatwiej. Chcialbym tak podrozowac caly rok o ile sie da.

Troche czytalem o tym i caly czas zastanawiam sie co kupic - z jednej strony trekingi i gorale maja wiecej przelozen a z drugiej na miejskich rowerach jezdzi sie wygodniej - tylko pytanie czy to sie sprawdzi na jaskowej gdzie w miejskim bede mial 3 lub 5 przelozej max.

Uprzejma prośba o poradę.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Wrzuć swój post do działu "Sport/Rowery", tam na pewno dostaniesz odpowiednie wskazówki :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

najlepiej rower ze wspomaganiem - Jaśkowa nie będzie Ci straszna. A tak na serio to jakis crossowy z szerokim zakresem przełożeń
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Słabo widzę miejskie na tą górkę. 3 biegi odpadają na dzień dobry, bo standardowe przełożenie jest za twarde. 5 ma bardzo podobne najlżejsze przełożenie, więc też odpada. 7 już jako tako, choć warto by było zejść poniżej zalecanego przełożenia. 8 już daje radę bez kombinowania.

Czy na miejskich jest wygodniej można się spierać. Ręce mniej obciążone ale plecy bardziej. Wyprostowana sylwetka, to większe opory powietrza. Rowery miejskie (typu holender) wydają się mniej stabilne w prowadzeniu (czasami widzę jak dziewczyny maja problem z równą jazdą, a jak jeszcze mają obładowany koszyk na kierownicy...), lepiej coś w stylu trekkinga.

Podstawowe pytanie czy rower będzie zostawał przy PKP, czy jedzie dalej z tobą?
Ile chcesz wydać?
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Dzieki za komenatarze. Moje przemyslenia sa podobne ale chcialem zapytac kogos kto ma doswiadczenie. Tak, rower bede zostawial przy PKP dlatego nie chce niczego drogiego/wyszukanego tymbardziej ze jak przyjdzie kiepska pogoda sprzet bedzie dostawał nieźle w kość stojac tam okolo 9-ciu godzin dziennie - stad na poczatku myslalem o miejskim bo przelozenia w piascie, lancuch osloniety - po prostu lepiej przygotowany na takie warunki.

Mam na rower przeznaczone okolo 1000 zl. Oczywiscie uzywki wchodza w gre.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

To będziemy się z kolegą wymijać :-)
To moja trasa i w cieplejsze zimy też jeżdżę.
Tu nie ma się co zastanawiać. Najlepszy będzie rower górski.
Zwrotny i wystarczająco szybki, opony z grubym bieżnikiem. Na tej trasie łatwo przebić dętkę o łupiny kasztanowca jeśli ma się łyse opony.
Na takim odcinku plecy nie zdążą rozboleć nawet jak rower będzie mało wygodny.
Przełożenia w piaście to problem z serwisem. Przerzutkę zewnętrzną łatwo wymienić.
Ze względu na kradzieże rower powinien być mało atrakcyjny myślę że używka do 200 zł. Trzeba tylko poszukać. Można zainwestować w nowe zębatki, przerzutki i łańcuch. Do tego U-lock ale z tańszy żeby nie zabił ceną i wagą.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Po mieście jeżdżę przeważnie na slickach i jeszcze nie trafiło mi się przebić na kasztanach. Trzeba by mieć jakieś super lekkie lub po prostu zjechane na maksa. Tak czy inaczej warto mieć wkładki antyprzebiciowe, bo w mieście zawsze coś czyha, jak nie szkło, to druty, gwoździe czy pinezki.

Zanim przekładnia planetarna zacznie szwankować, to zdążysz kilka razy zmienić zębatki i łańcuch ;)
Okresowa konserwacja nie wydaje się skomplikowana i ludzie robią to spokojnie w domach. Problemy zaczynają się jeżeli coś faktycznie zacznie się psuć, wtedy bywa taniej kupić nową piastę :(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Co do opon się zgadzam, na ddr praktycznie nie ma jak zaluczyć kichy, chyba, że jeździ się na jakichś wysilonych oponaxh, super lekkich. Co do przekładni planetarnej to jest wygodna, ale tu chodzi o podjazd pod jaśkówkę w drodze z pracy. Jeśli zakładamy, że autor chce przy okazji walczyć ze sobą to może być i single speed, ale normalny wjazd wymaga miękkiego przełożenia, więc mówiąc o planetarnej musimy myśleć raczej o 8 biegach niż 3. A to winduje cenę (budżet określono na 1000 zł) oraz zwiększone prawdopodobieństwo zniknięcia ze stacji.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Przyznałbym wam rację żeby nie 5 przebitych dętek i to praktycznie dzień po dniu. Te kilka przebić dało mi bardzo do myślenia. Jedyna opcja to były łupiny kasztanów, które na jesieni pokrywają dokładnie drogę pod kasztanowcami. Jeśli bieżnik jest cienki lub starty co się zdarza po sezonie i mamy pecha to jest kicha.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Równie dobrze mogło być szkło. Bywa, że się wbije i praktycznie nie widać, czasem tak wrednie, że nawet palcem nie idzie wyczuć, a mimo to dętkę drapie i przebija. Nieraz trzeba chwilę spędzić, żeby wymacać co przebiło dętkę, przy tym mocno wywijając oponę na różne strony.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

Żaden górski, w zadanych warunkach potrzebny jest lekki rower z miękkimi przełożeniami. Gdyby nie zostawianie na stacji to poleciłbym hybrydę, a tak - byle co z przerzutką zewnętrzną ( bo taniej), dużą pierwszą zębatką, bez amortyzatora - asfalt na całej drodze, mniejsza waga, mniejsze straty energii. Bardzo prosty rower miejski, ale nie typu holender, tylko rower typu zwykły rower. W dół i tak nie można grzać, bo to jednak ddr z przejazdami przez ulice, ludźmi itp. Po południu, pod górkę lepsza pozycja wyprostowana, by móc oddychać pełną piersią. Pytanie w jakim stroju zamierzasz jeździć i czy się chcesz kąpać w pracy. Zakładam, że nie. Kup na rynku rower za 100 zł, a potem kiedyś dokupisz sobie drugi potrządny. Commuter z pozostawianiem na stacji to szczególny typ bicykla: brzydki, tani, dostosowany do jednej trasy, szczególnego ubioru i dwóch stylów jazdy.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Znowu wielkie dzieki za wszystkie komentarze. Kąpiel w pracy odpada. Równiez nie robi mi, że opory powietrza podczas zjazdu beda wieksze bo nie robi mi czy bede jechal 30 czy 40 km/h. Nie chce amortyzatorow też - tylko blotniki ma miec zeby mnie nie zachlapalo całego bo fajnie byloby sie nie przebierac (no chyba ze bedzie padalo/bedzie zima to kupie sobie jakas super kurtke na rower - na tym nie musze oszczedzac bo nie bede jej zostawial na PKP :)
Jednak poprosze jeszcze o pomoc w definicji czym jest zwykly rower :) np link do takiego roweru.

Ze swojej strony robilem rozeznanie i tak:
Z decathlonu mam 2 opcje:
https://www.decathlon.pl/rower-trekingowy-riverside-100-id_8379019.html - tansza 6 przelozen
https://www.decathlon.pl/rower-trekkingowy-riverside120-id_8379017.html - drozsza 8 przelozen

no i taka perelka na olx:
https://www.olx.pl/oferta/rower-trekkingowy-santosa-28-cali-CID767-IDngBcg.html#7598689ef8 - bagaznik bym zdemontowal reszta wyglada git

Czy to sa strzaly w miare udane w kontekscie tego co mi radzicie?

Widzialem jeszcze rowery w necie marek Kands czy Lazaro ale one nie sa dostepne w sklepach stacjonarnych a bez przymiarki nie chcialbym kupować...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Jeżdżę na identycznej Santosie po lesie i do pracy, z tym, że wymieniłem już czały napęd, hamulce, bagażnik... Została rama, widelec, kierownica i przednie koło. Rower stalowy, 16 kg - to główna wada. 6 zębatek z tyłu, 48-38-28 z przodu, matetki indeksowane najstarszego typu shimano. Słabym punktem są łożyska, ale 15 lat wytrzymały. Bagażnik do wymiany, albo wyrzucenia - nie polecam plecaka, bo w ciepłe dni całe plecy spocone. Opony oryginalne, kichę zaliczyłem raz, albo wcale. Na Pachołek po płytach wjeżdżałem na oryginalnych przełożeniach, więc Jaśkówka spokojnie wchodzi w grę. Uwaga, z racj wieku rower ma wolnobieg, a ni kasetę. Tylne widełki da się rozszerzyć do 8, za metodą Sheldona Browna (deską) i wstawić kasetę 8 ( wymagana zmiana koła). Zwróć przy zakupie uwagę na luzy w sterach, bo u mnie gwint na widelcu się zerwał, pomogła podwójna nakrętka. Hamulce cantilever, ale pivoty pasują do v- brake, więc w razie potrzeby da się wymienić. Typowy rower marki rower - santosa jest tajwańska, była sprzedawana chyba jednorazowo ok 15-20 lat temu. Daje radę, tylko waga może zniechęcić.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

16kg to bez tragedii, na co dzień jeżdżę ~18kg. Upierdliwe pod górkę ale można się przyzwyczaić.

Są plecaki z wygiętymi plecami, więc poci się głównie tylko dolna część.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Riverside 100 ma ten sam problem co przekładnie planetarne, czyli będzie ciężko pod górę.
Riverside 120 lepiej pod tym względem.

Jak ten Santos nie zajechany, to się sprawdzi.
Pewnie na dzień dobry do wymiany chwyty kierownicy, zwłaszcza jak to bardziej porowaty materiał i nałapał potu.
Koniecznie do sprawdzenia hamulce. Pierwszy zjazd jest stromy i bez hamowania wypada się z prędkością >40km/h na skrzyżowanie. Kierowcy mają tam ograniczoną widoczność, poza tym nie każdy zwraca uwagę, a duża prędkość rowerzystów nie pomaga. Były już tam poważne wypadki.
Koła są ponoć nowe, więc przesiadka na kasetę na razie bez sensu. Dopiero jak będzie trzeba zmienić tylne koło, to warto o tym pomyśleć.

Warto na początek dokupić porządny chlapacz coś w tym stylu: https://www.rowerystylowe.pl/images/chlapacz_old_school_korona/3/10507/700/500/0
Będzie mniej wody na buty leciało.
Opaski odblaskowe, żeby nogawki nie wkręcały się w korbę i łańcuch.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Gripy twarda guma, żadnej porowatości, jakoś nie mogę się zebrać do wymiany, ale wiek im nie straszny. Błotniki klasyczne, pełne, oryginalnie blaszane, tylny z tendencją do pękania. Można za 30-50 sł wyhaczyć komplet polietylenowych, tylko trzeba brać wąskie, bo przedni widelec wąski, albo zwężać nad parą. Klasyczne błotniki to podstawa, gdy nie jesteśmy maniakami ubłoconej odzieży.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Pod linkami są rowery z kołami 28. Radzę to przemyśleć
Wiele lat dojeżdżam do pracy na góralu ze stalową ramą.
Jeździłem na kołach 26 potem na 28 i wróciłem na 26 ze względu na zwrotność.
Dla mnie to duża zaleta.
Opony do 28 mają mniejsze bieżniki, jak już wspominałem na Jaśkowej jest problem z kasztanami.
Straciłem jeden rower przypięty pod sklepem więc jeśli ma stać pod dworcem zdecydowanie odradzam zakup nowego.

Rower musi być sprawny codziennie więc powinien być jak najprostszy w budowie. Czyli jednak zewnętrzna przerzutka.

Na deszcz nie kurtka tylko peleryna, żeby kaptur nie ograniczał widoczności zakładam na niego kask. Kask ogólnie też polecam bo zdarzają się sytuacje stresowe. W deszcz na nogi przydają się też stuptuty. Taki zestaw zajmuje mało miejsca i jest lekki. Ja jeżdżę z plecakiem, kiedyś jeździłem z sakwami ale wolę plecak. Rzecz gustu. Przy zjeździe z Moreny do Wrzeszcza pot raczej nie będzie problemem w drodze powrotnej pewnie trochę go będzie :-).

Ja w górę Jaśkowej jadę na 2 biegu przód i 6 z tyłu. Mało korzystam z przerzutek i tak naprawdę mógłbym nie mieć przerzutek. Kiedyś redukowałem biegi na najbardziej stromej części trasy przed samą Moreną ale doświadczalnie stwierdziłem że lepiej mi się wjeżdża właśnie na 2 i 6.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Rozmiar kół nie ma decydującego wpływu na zwrotność roweru.

Zewnętrzne przerzutki wcale nie są takie proste w budowie. Jak się popsuje, to i tak nie naprawisz i musisz wymienić. Do regulacji potrzebujesz 3 śrubek (w lepszych jest jeszcze czwarta), dwie od zakresu ruchu, trzecia od napięcia linki (ustawienia indeksu). W planetarnych masz jedno pokrętło regulacji napięcia linki, ustawiasz wskazany w instrukcji bieg (np. 4 w 8 biegowych) i regulujesz naciąg linki, tak żeby wskaźniki się zgrały.
Wewnętrzna przekładnia jest lepiej chroniona przed uszkodzeniami i korozją (aż tak dobrze niestety nie są uszczelnione). Nie ma ryzyka przypadkowego zahaczenia podczas jazdy, czy w stojaku jak ktoś będzie wyciągał swój rower. Nie ma problemu ze zużywającymi się kółeczkami, zatrzeć linki też mi się jeszcze nie udało mimo całorocznej jazdy (w góralu dużo więcej mam z tym zachodu).

W omawianym przypadku główną rolę odgrywa cena. Piasty 3 biegowe są tanie i trwałe ale nie nadają się na górzysty teren. Za cenę takiej piasty można pewnie skompletować cały napęd na wolnobiegu i przerzutkach "sis". Dodatkowo otrzyma się większy zakres przełożeń. Za cenę 8 biegowej można mieć kilka używanych rowerów lub jeden tani nowy.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Koła 28" to nie tylko problem ze zwrotnością, gł. przez silniejszy żyroskop. Jest problem z transportem publicznym.

28" nie pasi w SKM i PKM.

Ok, ja i tak nie dam żadnego mojego roweru na wieszak w wagonie, więc nie pasowanie do wieszaka by mnie ograniczało, ale np. 26 mieści się w korytarzyku EN57 (gdy w wózkarni gnieżdżą się menele) Duże koła dają przewagę w sporcie, ale nie w życiu. Oczywiści zakładacz chce rower parkować, ale zdziwi się, jak często jest pokusa wozić go.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Do samolotu też lepsze 26 :))))))))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

Efekt żyroskopowy na rowerze czuć dopiero przy jakichś 40km/h. Dużo bardziej liczy się geometria roweru niż rozmiar koła.

Jeżdżę SKM, PKM, IC z 29er-em (rama 21") i nie mam problemu ze zmieszczeniem się. Jest dłuższy od mojego crossa (22") na miasto.
Jak popatrzysz na rozmiarówkę ram, to rozstaw osi między typowym XC a crossami to pojedyncze centymetry. Różnica na obręczach to jakieś 6cm (dla całego roweru), jeżeli uwzględnisz szerokość opony, to będzie mniej.

Dla mnie główne różnice są w oponach. 28" dalej większy wybór szosowych, turystycznych, miejskich, 26" daje większy balon i lepszy wybór zimowych.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Potwierdzam: jesienne, deszczowe, błotne, przedzimowe, zimowe, śnieżne, lodowe, roztopowe, przedwiosenne, wiosenne, piachowe, asfaltowe..........................
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Efekt żyroskopowy ma pomijalne znaczenie w jeździe na rowerze, nie on też powoduje, że rower jedzie stabilnie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Dla Wasyla istotne jest, aby kupić 3 rodzaje opon na zimę: do ddr odśnieżonych, nieodśnieżonych ze śnirgiem i posolonych z błotem pośnirgowym. Rano wyjrzy przez okno i założy odpowiednie opony do roweru za 500 zł.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Jak ktoś chce koła 28 to proszę bardzo tylko po co ? Bo szybciej będzie jechał. Na trasie Morena Wrzeszcz nie ma to sensu. Koła 28 szybkość, koła 26 zwrotność i dożo większy wybór opon na różne warunki. Zdaje się też że góral jest dedykowany na górki a tu akurat jest taki wariant trasy.

Najbardziej popularne są ciągle przerzutki zewnętrzne, o czymś to świadczy. Gdy się zepsuje idę do pierwszego sklepu kupuje drugą i w pół godziny mam wymienioną. Ile czasu będziesz naprawiał przerzutkę w piaście ? Jaka jest dostępność części ? Nie wymieniałem jeszcze przerzutki w rowerze a jeżdżę nim 15 lat. Jak już pisałem rzadki zmieniam biegi.

Tak naprawdę najlepszy jest rower bez przerzutek z dobrze dobranym przełożeniem.

Trasa Morena wrzeszcz to jakieś 4 km. Na takim dystansie tak naprawdę nie ma też znaczenia czy rama będzie ze stali czy z aluminium.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Góral nie jest na górki, ale na bezdroża, górzyste i skaliste. Do podjazdów jest szosówka wspinaczkowa :)
Co Ty tak ciągle o tej zwrotności, jakbyś chciał slalomy kręcić, albo miał gruz na Jaśkówce. Zwrotność stoi w opozycji do stabilności i wiele osób sobie stabilność chwali. Ekstrema takie jak rower cyrkowy z maksymalną zwrotnością bez stabilności, albo rowek, który sam jedzie, ale skręcić się nie daje nie są pożądane. Realizuje się rąbjednak widelcem, a wielkość koła po prostu utrudnia lub ułatwia wykonanie niektórych konfiguracji. Ja wiem, że są zapiekli zwolennicy górali, nawet do wyścigów szosowych, wypraw na Ksmczatkę, czy dojazdów do szkoły, ale popularność tego fość specjalistycznrgo sprzętu wynikało z mody, a potem z tego, że całe pokolenie małych Polaków wychowało się na góralach i nie wyobraža sobie, że coś może być lepsze. Jeśli komuś góral i koła 26 są obiektywnie i absolutnie optymalnym rozwiązaniem, niechaj pomyka na góralu. Z tym, że koniec historii, jak się okazało, nie nastąpił. Ciekawe na czym jeździł Fukuyama :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

SG zacznijmy od tego, że przy takim typie jazdy nie ma kompletnie znaczenia rozmiar koła (w granicach rozsądku).
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

No to może mega zwrotność na składaku? I do pociągu wchodzi ;)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Woźę składaki w bagażu samolotami, IATAowskmi i Ryanairem, pociągami, w tym Regio z kilkoma przesiadkami, autobusem rejsowym Polskiegobusa, jachtem, nawet raz bralem go w plecaku w góry. Owszem, niewiele nieskładanych rowerów dorówna zwrotnością składakom. Ale mają poważną wadę : żle się przechowują na parkingach (a to był plan wątkozakładacza) . Za łatwo się rozkladają na części.

tX
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

To może hulajnoga.
Czyli jak zwykle w podobnych tematach na tym forum.
Najlepiej 29 cali i nówka na aluminiowej ramie nie za 1000 zł tylko co najmniej 2000.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Nie było mowy o kopycie. Jak nie ma kopyta (ja nie mam), to musi mieć duży zakres przełożeń. Ja mam 800%.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Opory powietrza to są istotne przy v>25 km/h. Pod Jaśkówkę nie będą miały żadnego znaczenia, a z górki najwyżej będzie jechał 30 zamiast 45.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Mieszkamy nad morzem, wiatry lubią hulać ;)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
do góry