nowy wąteknowy wątek
Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)
[Rodzina i dziecko bez ogłoszeń]

Hej,
chciałabym poruszyc temat Waszych tesciowych. Czy od slubu Wasze relacje uległy zmianie?
Spotykałam sie 4 lata z facetem, jego mamuśka była naprawde w porządku...troche przemadrzała, ale nigdy nie miałam ochoty wpadać z nią w dyskusje, które mogłyby wywołać konflikt, (ona uznaje raczej tylko swoje zdanie, takiej osobie wystarczy przytaknac, i tematy leca dalej) i nadszedł moment, gdy jego brat wziął ślub, młoda zona rok po slubie uprzedziła mnie, żebym uważała na teściową, bo po ślubie i po urodzeniu dziecka wszystko wyjdzie, i wcale nie bedzie wesolo.
Wiecznie "dobre" rady, obrazanie sie o nic, nagadywanie do meza..nie wierzyłam.
Młodzi wyjechali za granicę i narazie mają spokój.
My wzielismy slub. I ..zaczelo sie ...
najpierw dogadywania, ze i tak najlepiej u mamusi, ciagle telefony, kiedy bedziemy, czemu nie przyjechaliśmy ( był np dzień wolny od pracy). Przemilczałam, po co sie kłócic. Ja nie z tych co sie lubia klocic. Mąż prowadzi firmę i w rodzinnej miejscowosci matki oddalonej 35km od nas ma kilku klientów, wobec tego jest dwa razy w tygodniu u niej. Ja jestem obecnie w ciazy, wiec namawiana- jezdzilam z mezem i zostawalismy na 4, 5 dni. Matka latala kolo niego jak oparzona, z obiadkiem, nie myjcie naczyn, nie zagladajcie do lodowki, sama wam zrobie (horror). Nietaktem byloby nawet samodzielne podgrzanie zupy :/ bo jak tylko wchodzilam do kuchni to juz byla tuz za mna...jak cien!!!Bedac u kogos tak spora ilosc czasu- normalne, ze czesc czasu spedzalam sama w pokoju, ile mozna siedziec z tesciowa i gadac o serialach, ktorych nie ogladasz..
i zaczely sie dogadywania na moj temat do meza, ze jej dokuczam, bo nie spedzam z nia czasu, nie chce z nia gadac, jestem niemila...kto wie co jeszcze wymyslala, to jeszcze i tak nic! paliła w kuchni, zamykala okna i psikała odswiezaczem po calym domu, tak ze od razu dusilo mnie w gardle. Musiałam albo wyjsc z domu i pootwierac okna w pokoju, albo sie zamknac i siedziec w przeciagu.Jak wychodzilam na zewnatrz, leciala za mna i od razu zapalala papierocha. Niewazne, ze dym lecial na mnie. Miarka powoli zaczela sie przebierac...doczepiala sie, ze za czesto i dlugo sie kapie, itp itd
po kazdym jej posilku mialam taka rewolucje w zoladku, ze nie co chwila ladowalam w toalecie. Zaczelam gotowac sobie sama.(obraza, jak tak mozna???)
Powiedzialam mezowi, ze albo zwroci jej uwage, albo ja jej zwroce , a wtedy bedzie obraza majestatu. Maminsynus zwrocil uwage, wyszła afera, ze to wszystko nieprawda. I ja wyszlam na ta zla. Dalej zaczela nagadywac na mnie niestworzone historie. I w tym momencie stwierdziłam, ze kontakty z ta chora kobieta ograniczam do minimum. Szwagierka miala swieta racje. Z mezem kłótnie non stop, ja w ciazy, noce nieprzespane, płacz itp. i po co ?
Teraz mąż jak ma klienta, to zasuwa 35km w tą i z powrotem, jest pozno, ale przynajmniej nie mam z nia za duzo kontaktu.
Znowu pretensje, jak tylko ma okazje to stara sie mu nagadac i wypytac " o co jej chodzi", ze ona przeze mnie wpadnie w depresje, robi z siebie taka ofiare, ze szok.
I w poprzedni weekend pojechalismy na dwa dni, chcialam miec dobre stosunki, staralam sie z nia porozmawiac o glupotach, w przeprosinach (chyba) kupila mi jakas bluzke(pewnie z lumpexu, ale niewazne, i tak nie w tym rzecz ;) )i tak w tym chodzic nie bede bo brzydkie i za male :)
i zaczela nagadywac na druga synowa(maja roczne dziecko), ze jej syn chodzi glodny, caly dzien pracuje, wraca i nie ma ani obiadu i musi sprzatac w domu, ze Młoda zle karmi dziecko, dlatego ma problem z zalatwianiem, ze mu pic nie daje i on cierpi, ze nie smaruje go oliwka, ze zle go klada spac, bo za pozno, po to zeby sie wyspac do 9 (dziecko od 4 miesiaca zycia przesypia cala noc)
i dlatego im placze przed snem ( jej dzieci przeciez nigdy nie plakaly!! to nienormalne, ze dziecko placze bez przyczyny!), ze za pozno nauczyl sie chodzic (11 mcy)- jej dzieci chodzily od 9 miesiaca, ze wybrali mu zydowskie imie, tak bardzo go skrzywdzili!
moze juz starczy, duzo tego bylo :)
i wpadłam z nia w dyskusje, ze
po pierwsze imie jej syna tez jest zydowskie, to skwitowala, ze przeciez wszystkie imiona sa zydowskie ( co mogla poiwiedziec :P?)

skoro dziecko jest zadbane, wesole, smieje sie caly dzien, spi cala noc, tzn. ze sobie mlodzi doskonale daja rade, i nie mozna mowic o nich w taki sposob.
I ze lepiej polozyc dziecko pozniej spac (22,23) i przynajmniej nie musza budzic sie w nocy i go uspokajac (tesciowa szczysci sie tym, ze przez 3 lata musiala codziennie o 2 w nocy sie budzic i bawic zmoim mezem klockami przez dwie godziny- hehehehe rozbawilo mnie to)to sie nazywa dobre wychowanie ;)

Ii znowu afera, tesciowa obrazona opuscila pokoj, ja jestem niemila, ze wyrazam swoje zdanie w zlym tonie...
nawet maz mi zwrocil uwage.
Zostawilam maminsynka z mamusia w pokoju i niech mnie pocaluja w d...niemal trzasnelam drzwiami i od tamtego czasu mnie nie widziala,

a jemu powiedzialam, ze jeszcze raz bedzie staral sie powstrzymac mnie przed wyrazeniem niewygodnych dla niej opinii, to wyprowadzi sie do niej (na szczescie mam swoje mieszkanie, wiec jakakolwiek zaleznosc nie wchodzi w rachube :) ) i sie uspokoil...
od wczoraj jestesmy w domku, i moja noga za predko tam nie postanie...
niech posiedzi sobie sama i przemysli swoje postepowanie, chociaz chyba i tak to niczego jej nie nauczy, ma juz 55 lat i madrzejsza juz nie bedzie...
ciekawe jak za 3, 5 miesiaca urodzi sie Dzidzia, wtedy pewnie bedzie starala sie wejsc mi na glowe...
i skoro tak zle wypowiada sie o swojej synowej, mimo ze ona w mlodym wieku doskonale daje sobie rade z dzieckiem(kazdy to widzi i ja chwali) to napewno tez bedzie gadala na moj temat wszystkim, jaka to ja bede niedobra, nierozgarnieta matka...
horror :)
dziecko bedzie chyba widziala raz na 3 miesiace, na godzine :)

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

No chyba nic nie zrobisz... nieczego nie zmienisz. Jedyne co - to swoje podejscie.By ustawic meza, by zakreslic jakies zasady itp przynajmniej z nim.
Dla niej staraj sie byc mila,usmiechnieta, zyj swoim zyciem i staraj sie nie myslec o niej,o tym co robi, bo zwariujesz.A bez sensu jest nosisc w sobie zle emocje. Powodzenia zycze, bo bedzie potrzebne,cierpliwosci ;)

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

niech zgadnę - czy teściowa jest sama???

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

55 lat to nie taka stara, ale spoko ja też mam stukniętą teściową. nawet nie dawno założyłam wątek jak radzić sobie z taką idiotką bo inaczej jej nie da się nazwać

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

Dobre ,dobre.Nic nie poradzicie. Moja teściowa nie uznaje mnie od 20lat.
Na szczęście my mieszkamy na jednym osiedlu ,ona na drugim i widujemy
się raz na 6 m-cy.
Kluczem jest to ,że mąż ma jeszcze 2 siostry i 2 braci ,więc niema tego złego co by na dobre wyszło.
Dodam ,że moja mama mieszka blok na przeciwko mojej teściowej.
U mojej mamy mąż potrafi być 2 razy w tygodniu.

BAJKOWO ,przebrania, zabawa i rozrywka dla dzieci i dorosłych.
Pilotów 3 ,Gdańsk-Zaspa , www.jolka-fasolka.pl
Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

MOJA TEŻ JEST DZIWNA SZALONA DZIKA MASAKA....PRUBÓJE SIE Z NIA DOGADAĆ ALE SIE NIE UDAJE I ONA EŻ OBGADUJE SWOJE POZOSTAŁA SYNOWE I CO MYŚLI ŻE JA NIE WIEMŻE MNIE TEŻ OBGADUJE ....PORAŻKA..JEST FAŁSZYA I KŁAMIE PATRZĄC PROSTO W OCZY...JA OGÓLNIE JAK NAJRZADZIEJ DO NIEJ CHODZE TERAZ MAMY DZIECI WIEC MUSZE ALE ROBIE TO DLA DZIECI NIE DLA NIEJ.

imageimage
Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

Ja swojej unikam jak sie da,jej i szwagierki starej panny.koszmar.

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

Pasztetowa nie wędlina,teściowa nie rodzina :)

image
image
Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

No to jeszcze wrzuć paseczek z czasem do śmierci teściowej.

lumpenproletariackie prostactwo

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

no wlasnie nie jest sama...
ale tesciu ja skwitowal: "dalej wchodz im tak w d..."

najgorsze jest to, ze przed slubem mnie uwielbiala, a teraz jakas odmiana w mozgu...
zabralam jej syna, w sumie tylko ona plakala na slubie jak bobr, jak 31 latek sie zenil hahahhaha

macie racje, jak najdalej i jak najrzadziej sie spotykac...

tylko pytanie, czy przy spotkaniu tylko dzien dobry, do widzenia, czy starac sie z nia porozmawiac..
ale od pewnego czasu mam na nia takie uczulenie,ze az mi sie nie chce na nia patrzec ...
dobrze,ze mieszkamy oddzielnie!

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

jak bedziesz z nia ograniczac slowa podczas spotkania to zrozumie ze jest cos nie tak :] ja z moja tez w pewnym momencie nie rozmawialam i bylo tylko dzien dobry i do widzenia. Zrozumiala.

image
image
Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

Pociesze Cie ze nie jestes jedyna :) mam podobna sytuacje, ja jak z moja tesciowa poklocilam sie przy mezu to nie obylo sie bez trzesniecia drzwiami :) oczywiscie synus na poczatku byl po stronie mamusi! no bo jakby inaczej!Ja nie pojawilam sie u niej przez dobre pol roku jak nie wiecej. Do mnie tez nagadywala na swoja druga synowa, ze ona taka siaka i owaka, ze zle dzieci wychowuje. Ale moja szwagierka od razu ja pogonila i nie dala wejsc sobie na glowe. Teraz urodzilo sie jej 3 dziecko, ma juz 4 mies i pomimo tego ze tesciowa i moja szwagierka mieszkaja od siebie 3 minuty drogi NA PIESZO to tesciowa nie odwiedza ich. Bardziej moja szwagierka wyciaga reke do niej zeby sie spotkac zeby wnuka zobaczyla ale nie skutkuje to. U mnie bylo tak ze starala mi sie wejsc na glowe, ale ja niestety tez jestem pyskata i byle baba nie bedzie mnie ustawiac. Powiem Ci ze wszystko sie zmienilo kiedy moja tesciowa wyszla za maz po raz drugi (pierwszy maz zmarl), teraz przezywa druga młodosc i nie ma czasu absolutnie dla wnukow. Moj maz przejrzal w koncu na oczy jaka ma mame i ze za duzo sobie wymysla i tez juz ma o niej swoje zdanie. Jestem tylko ciekawa jak bede u mnie kiedy urodzi sie nasze drugie dziecko (jestem po terminie) bo niby jestem ''tą lepsza'' synowa heheh, dzwonila tylko wtedy do mnie kiedy potrzebowala zrobic wlosy :) ale teraz widzialam ze sama chyba zrobila bo do fryzjera by na pewno nie poszla bo szkoda jej kasy.

głowa do gory i olac tesciowa :) z nia nie zyjesz a nie jest Ci teraz potrzebny stres :)

image
image
Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

ja mogłabym napisać książkę na ten temat, ale szkoda czasu i papieru. Kontaktów z teściami (oboje są tacy sami) nie utrzymuję od ślubu praktycznie, po urodzeniu dzieci sytuacja zrobiła się jeszcze ciekawsza, bo wnuków też nie uznają. Mąż na szczęście odciął się od nich zupełnie.

Czekamy tylko aż któreś z nich będzie potrzebowało pomocy, bo jednak są coraz starsi. Wtedy może zacznie im brakować rodziny

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

Dziewczyny nie narzekajcie -tez kiedys możecie byc takie same . Po za tym mozecie sie odciąć a co maja powiedziec ci którzy mieszkaja z tesciami ?

Zawsze może byc gorzej -wierzcie mi

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

będziecie jeszcze gorsze niż swoje teściowe z takim podejściem....

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

zorka, nie badz tego taka pewna. Moze Ty lubisz jak Ci tesciowa rozkazuje i stawia pod sciana ale jak widac wiekszoc tego tolerowac nie musi :)

image
image
Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

No widzisz, żeby mieszkać z teściami to też oni muszą się na to zgodzić, moi teściowie zbudowali dom z dwoma osobnymi mieszkaniami. Jedno dla nich, drugie dla drugiego syna. I jeszcze głośno o tym mówią. I już pomijając czy ktoś chciałby z nimi/obok nich mieszkać, to po prostu mój mąż nie ma tam wstępu ( o mnie nie myślę nawet bo jestem obca:)-, bo to nie jest jego dom.

Dodam może, że mój mąż jest wykształconym człowiekiem, utrzymuje się sam od kiedy skończył 19 lat, a jego brat ma 25 lat, mieszka z rodzicami, którzy spłacają jego kredyty na samochód czy wakacje, a maturę zdał tylko dzięki ówczesnemu ministrowi edukacji panu Giertychowi (pewnie pamiętacie)

Nie wiem jaką będę teściową, ale dla swoich dzieci będę zawsze najlepszą matką jaką potrafię być, u mojej teściowej już to nie gra - ona po prostu nie kocha swojego syna...Więc czego oczekiwać.

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

wychodzi na to, ze na świecie są same idealne synowe, które pragną zgody w rodzinie jak niczego na świecie natomiast teściowe to same złośliwe zołzy, które tylko czekają żeby doprowadzić swoją synową do załamania nerwowego

Popatrzcie na to z innej strony. Teściowa to czesto starsza, samotna osoba. Ma prawo do "dziwnych" zachowań, ma prawo do własnych przyzwyczajeń (tym bardziej u siebie w domu), też ma prawo do własnego zdania. Wymagacie żeby teściowa szanowała wasze zdanie, ale zdania teściowej już uszanować nie umiecie.

Na przykładzie autorki wątku: uważam na przykład że strzelanie focha i zamykanie się w drugim pokoju w gościach to jednak, delikatnie mówiąc, nietakt.
To samo samodzielne przygotowywanie posiłków.
Mi byłoby co najmniej przykro gdyby mój gość sam gotował sobie obiad.

Jasne, teściowe mają wady, jak każdy człowiek. Ale synowe też nie są perfekcyjne. I ciekawa jestem co te teściowe miałyby do powiedzenia tu na forum na Wasz temat.

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

to czemu tesciowa jak na poczatku sie ją pozna jest tak mila ze az w d*p** wejdzie bez wazeliny a pozniej zmienia sie o 180 stopni?? Ja nie mowie ze synowe sa idealne bo nikt nie jest ale skoro ktos sie stara naprawde byc mily i podchodzi z sercem a dostaje w zamian d*p** no to przepraszam bardzo...

''Na przykładzie autorki wątku: uważam na przykład że strzelanie focha i zamykanie się w drugim pokoju w gościach to jednak, delikatnie mówiąc, nietakt.
To samo samodzielne przygotowywanie posiłków.
Mi byłoby co najmniej przykro gdyby mój gość sam gotował sobie obiad''

Ja w tym nie widze nic dziwnego, w gosciach? przeciez to rodzina. Ja nie widze nic zlego w tym ze chcialabym sama przygotowac posilek bo przeciez to jest odciazenie kogos od pracy w kuchni, jak masz imprezy rodzinne i sterczysz caly dzien w kuchni to tez masz dosc na koniec dnia, wiec mala pomoc by sie przydala. A jesli ktos jest u Ciebie 4-5 dni tak jak napisala Isabel no to juz trzeba troche wiecej czasu poswiecic na siedzenie w kuchni...

To normalne ze bedą przeciwnicy tego wątku np takie ktore juz sa tesciowymi ;) ale nie kazda tesciowa taka jest... znam takie na ktore bym zlego slowa nie dala powiedziec

image
image
Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

"Ja w tym nie widze nic dziwnego, w gosciach? przeciez to rodzina."

- a coś było mówione o tym, że teściowa to nie rodzina

Jak sie przyjeżdża do kogoś w odwiedziny to sie jest w gościach. Nie mieszkasz u teściowej tylko przyjeżdżasz na kawę, czy tam nawet na noc, wiec jesteś w gościach.
Nic dziwnego że są niesnaski jak sie zachowujesz jak u siebie.
Rozumiem swobodnie, ale bez przesady.

Ciężko mi sobie wyobrazić że kiedyś jakaś lafirynda bedzie mi sie panoszyć po chałupie, rządzić i wydziwiać, bo co? Bo jest żoną mojego syna? Mój dom bedzie moim domem tylko dla niego. Ona bedzie zawsze gościem, chociażby była najlepszą synową na świecie to nigdy nie bedzie moją córką.

P.S. Nie jestem teściową :P
Próbuję spojrzeć na sytuację od drugiej strony.

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

Ja sie zgadzam z BT, chociaz sama mam problemy ze swoja tesciowa, zawsze staram sie spojrzec z drugiej strony. NIe robie fochow typu,nie bedzie widziec wnukow,czy nie odwiedzam jej pare miesiecy. Wiem, ze tez ma uczucia i w glebi serca chce dobrze, mimo, ze zdaje sie zupelnie inaczej (mi i mezowi).
Ale jest to rodzina, zycie jest krotkie, nie warto miec w sobie zlosci i tym bardziej jej pokazywac mamie sowjego meza...

(tutaj tesciowa byla przed slubem tez jakas nieciekawa ;) nie zmienila sie o 180' po slubie, wiec taki ma charakter,takie spojrzenie na swiat)
care diem

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

czy właśnie nazwałaś kobiety, które się tu wypowiadają "panoszącymi się lafiryndami?" :) najs
czyli synowa to intruz, ale ma do Ciebie mówić "mamusiu", włazić w d*pkę, stosować się do "cennych rad" itp?
I jeśli dom teściowej jest domem teściowej to niech nie wciska nosa do domu syna i synowej.

A wracając do wątku
Ja byłam cierpliwa w stosunku do swojej teściowej do czasu... jak się obraziła na mnie i na męża (oboje mamy 28 lat, mieszkamy na innej dzielnicy), że nie poszliśmy do kościoła na jakąś mszę w tygodniu jak nam kazała i kazała mojemu mężowi ubrać sandały bo jest ciepło (których nigdy nie nosi) :/ to był że tak powiem ten jeden kroczek za daleko. Wtedy uświadomiłam sobie, że ona nas traktuje jak guaniarzy i myśli, że za nas przeżyje nasze życie. Niby banał, ale ja od tamtej pory trzymam dystans.

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

a ja mam bardzo fajną teściową i to tylko dlatego, że mój obecny mąż jest po rozwodzie. Z poprzedniczką wiecznie się kłóciły, darły koty, obrażanie i nerwy. I przy drugim małżeństwie chyba zrozumiała, że to niewłaściwa droga. Ja szanuję jej zdanie i staram się być miła, on ze swojej strony to samo. Nie ma uszczypliwości. A przyjaciółkami na śmierć i życie tez nie musimy być:-)

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

eh... te teściowe... ja mam do swojej 350 km i jestem z tego zadowolona, widzę ją kilka razy w roku... ale i wtedy zawsze musi czymś wkurzyć... teście chyba tak już mają, zwłaszcza teściowe... na szczęście męża nie ciągnie do rodzinnego domu, bo daleko i brak czasu a z resztą wyprowadził się dawno temu to się odzwyczaił od całych dni z rodzicami :)

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

tesciowe pewnie pisalyby na synowe,z e sa ksiezniczki, foszaste ksiezniczki. A to dlatego, ze one nie potrafia zrozumiec, ze mlode synowe chca zyc po swojemu i tu jest pies pogrzebany. Ciagle komentuja zle wychowanie wnukow, ale w wiekszosci przypadkow jest po prostu inne od tego jak tesciowa wychowywala wlasne dzieci. Inne nie znaczy gorsze. Czasy sie zmieniaja, a tesciowym sie wydaje, ze sa najmadrzejsze na swiecie, mysla, ze moga we wszystko bez pytania wtykac nochala, a tak nie jest. A jak tylko trafia na rownie silna osobowosc to od razu, ze synowa jest zla, bo to, bo tamto. Niech kazdy zyje wlasnym zyciem, a nie wcina sie w cudze. Bo ona smazyla lepsze kotleciki synkowi, niz jego obecna zona. No prosze was...JA znam przypadek, gdzie tesciowa synowej do gara zagladala i komentowala, ze jej synus lubi ziemniaczki inaczej pokrojone. Wszystko na swoje granice i pora, zeby tesciowe to zrozumialy.

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

a dodam, ze facetowi wisi tak naprawde czy dostanie schabowego czy "dewolaja", a ziemniaczki puree, z okrasa czy w mundurkach. Malo ktory przecietny facet zwraca na to uwage. O ile nie jest kucharzem czy esteta, je co ma na talezy, ktory zonka podala. Wazne, zeby bylo dobre, w miare duzo i roznorodnie.

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

Wolalabys nie opuszczac wc przez4dni w tygodniu i jesc stary skisniety rosol czy tygodniowego kotleta na loju swinskim,czy ugotowac sobie swoje zdrowe jedzonko bedac w ciazy?po ktorym nie leci z Ciebie i gora i dolem.Niestety bywalismy tam za czesto a zdrowia swojego i dziecka narazac nie bede.A wszelkie komentarze negatywne nt.kuchni tesciowej hehe o czym tu mowa,lepiej ugotowac swoje:)
A co do zamykania w pokoju,to moze powinnam z nia siedziec cale dnie i sluchac wywodow na druga synowa i jej 'nieszczesliwego'dziecka...,?

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

Ja nie mam starszej,samotnej teściowej,nie jestem idealna ale jak ona chiciała i potrzebowała pomocy to byłam przy suce,potem odwdzięczyła się orabiając mi d*pe, mąż do końca życia będzię spłacać długi jakie na niego narobiła-ale zawsze mówi że nie prawdą jest że wszystkie swoje dzieci kocha się równo bo ona mojego męża kocha najbardziej- PYTAM GDZIE TU kurkA BYĆ MIŁYM DLA TAKIEJ waginY,JAK COŚ CHCE WIE GDZIE PRZYJŚĆ,WIE GDZIE SIE WTRĄCAĆ.I MOJEMU MĘŻOWI JAK I RESZCIE RODZINY GŁUPOT GADAĆ,A ŻEBY BYŁA ŚWIETA CHOCIAŻ BYŁA TO KAŻDE DZIECKO Z INNYM,A JEDNEMU PRÓBOWAŁA DRUGIE WMÓWIĆ-WIĘC NIE PISZ ŻE TO MY SYNOWE PRZESADZAMY,TYLKO WY TEŚCIOWE JESTEŚCIE rąbNIĘTE!!!

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

nie przytakuj, bo ona mysli, ze jest ok. Jak ona tak mysli po twoim ok, to jak przestajesz sie odzywac to nic dziwnego, ze nie wie o co ci chodzi:) Moja rada to nie daj sobie wejsc na glowe i smialo wyrazaj wlasne zdanie. I jasno powiedz mezowi, zeby wytyczyl jakies granice i stanal po twojej stronie. Pora zrzucic pieluche i odejsc od maminego cyca. Powodzenia ci zycze. Moja tez taka slodka, a wiem, ze mi d*pe obrabia bo mi jej siostra mowila o szczegolach, ktorych nie mogla wiedziec. Ciotka powiedziala to co powiedziala zdziwiona, w bardzo zlym kontekscie. Dobrze, ze twoja nie jest nawiedzona. Moja katoliczka co tydzien kosciolek, a opowiada ludziom, ze od zlych oczu kwiatki jej wiedna w domu:) Od urodzenia dziecka musialam sporo sama walczyc, bo maz nie widzial oczywiscie problemu. Ona wpieprzala sie we wszystko, wszystko komentowala, wszystko bylo zle. Ale nie ze mna te numery:) JEstem dorosla, madra osoba i od razu mowilam, ze sobie nie zycze takich komentarzy i rad, bo wiem jak mam sie dzieciakiem opiekowac. Po kilku latach mama spokoj, ale co sie nawalczylam to moje. Tesciu byl po mojej stronie, ale tesciowa to typ czolgu, ktoremu kazdy w domu ustepuje dla swietego spokoju "bo ona taka jest, bo ona sie nie zmieni". Ale ja nie zamierzam zyc w niezgodzie z sama soba i od razu wlaczala mi sie moja asertywnosc. Polecam Tobie tez. Mozna zyc w zgodzie, ale jasno zaznaczaj granice, ktorych przekroczyc nie mozna. I wymagaj od meza wsparcia i szacunku. Moze on nie wiem, ze Tobie jest naprawde zle?

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

Z mojego doświadczenia teściowe to odwieczny problem tylko i wyłącznie w rodzinach gorzej sytuowanych z problemami społeczno-prawnymi i uzależnieniami.

W normalnych przeciętnych rodzinach teściowe to skarb zarówno dla małżonków jak i wnuków.
Kobieta która nienawidzi matki własnego męża czy facet który nienawidzi matki własnej żony to patologia często zawistna i głupia.

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

Edyta, coś w tym chyba jest ;)
Jak tak patrze po znajomych to faktycznie może być tak jak piszesz ;)

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

"Z mojego doświadczenia teściowe to odwieczny problem tylko i wyłącznie w rodzinach gorzej sytuowanych z problemami społeczno-prawnymi i uzależnieniami." co za bzdura... :D co ma piernik do wiatraka? jak ktoś jest złośliwy lub po prostu się nie dogaduje, to status materialny nie ma tu nic do rzeczy...

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

no tak, ale jeśli ktoś jest złośliwy i sie nie potrafi dogadać z innymi ludźmi to nie ma problemów społecznych? Pewnie ma ;)

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

BT w tym przypadku piszesz pitoly ;)
ale kazdy ma prawo do wlasnego zdania ;)

takim tokiem rozumowania problemy w zyciu moglaby miec tylko patologia ;D

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

hehehe, wiem wiem... przecież w "normalnych" rodzinach też zdarzają się problemy i fochy ;)

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

Isabel wcale nie musisz siedzieć u teściowej, jak będziecie mieć dzieci to rozumiem. Wykaż trochę asertywności i nie przebywaj tam cały czas. Matka pewnie i tak woli jak syn jest sam. W każdym razie Ty jesteś tam gościem, teściowa ma prawo czuć się jak u siebie. Dla Ciebie przecież się nie zmieni, to jej syn się w Tobie zakochał, nie ona.

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

Jestem w szoku jak to czytam.I dopiero teraz zdaje sobie sprawe jakie ja mialam szczescie...Tesciowa gotuje dla nas obiadki,dzwoni do mnie jak jest w sklepie czy cos kupic,nie wtraca sie,nie obrabia mi d**y i co najlepsze zawsze jest po mojej stronie,a nie po meza:))Prawdziwy skarb:)

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

Moja to chce wszystko wiedzieć. Dzwoni codziennie gada z meżem godzinę i wypytuje - co na obiad, a gdzie byliście, a kto dzwonil jak zajęte było, ona wie wszystko, nawet jak zaszłam w ciążę i mąż zadzwonił do niej, że jestem w ciąży to ona "Wiedziałam -śniło mi się" Kurrrr.... Nie odbieram tel po czasie dzwoni mówię byłam w sklepie nie moglam gadać a ona "wiedziałam tak myslałam" wkurza mnie. i tylko narzeka ona nie ma siły, nie ma co ubrac -jak jest ciepło to gada nie mam co ubrac jakby bylo zimno to bym miala jak jest zimno to na odwrót nie przyjedzie bo nie da rady przypilnowac wnuka, nie ma pieniedzy itp. mieszka 100km od nas i rok temu byla i my ich odwiedzilismy wstyczniu i miala przyjechac jak bedzie miala pieniadze, pieniadze dostala i wymyslila pretekst ze ona sie nie nadaje na jazde pociagiem. ach szkoda słów bo mogłabym pisac i pisac. nie lubię jej pieprzenia. Wtrąca sie do dziecka, a ty idz do lekarza, a ty to, a ty tamto.....

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

mamaalanka, widzisz, ty to doceniasz, a ktoś inny by pomyślał, że:
- gotuje nam obiadki, bo uważa że ja nie potrafię ugotować jej synkowi porządnego obiadu
- robi nam zakupy, bo uważa, że ja kupuję złe produkty i w ogóle sie wtrąca w moją kuchnię, w moją lodówkę i w moje gotowanie :-/
itp itd

Także widzicie. Jedno zachowanie a można w dwojaki sposób sobie wytłumaczyć. A jak ktoś chce strzelić focha na teściową to zawsze sobie jakiś powód znajdzie. A potem teściowa jest winna, że synowa przewrażliwiona :P

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

BT nie odwracaj kota. Wredne teściowe są, były i będą. To nie kwestia przedstawiania sytuacji w dwojaki sposób tylko wredne teściowe chodzą po tym świecie.

Moja co prawda jest kochana, dba o mnie/nas. Zawsze mogę na nią liczyć. Pomimo tego mieszkać z nią albo nawet klatkę obok bym nie chciała. Zdrowiej. Jest niestety też nadopiekuńcza. Nie nakazuje, nie uważa że wie lepiej ale jest nadopiekuńcza pomimo wszystko. Czasem to mnie drażni ale można wytrzymać, za dużo ciepła od niej dostałam żeby źle o niej pomyśleć.

Wredne teściowe jednak są, świetnym przykładem jest teściowa mojej teściowej czyli babcia. Po takich przebojach jak miała moja teściowa ze swoją wiem, że mi takich jazd nie będzie robić.

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

to jeszcze nic moja babcia czyli teściowa mojej mamy mieszka z nami . Jest złośliwa do tego stopnia że dosłownie pływa codziennie rano.Nie jest na nic chora bo gdyby była to leczyłaby się sprZĄTAŁA PO SOBIE MYŁA SIĘ .Ona tego nie robi przez całą noc nawet nie wstanie do toalety rano zasikany jest calutki pokój a w dzień pół mieszkania . :( To już jest tak męczące że nie wiemy za bardzo co robić można ją prosić po dobroci i wręcz siłą to nic nie daję zawsze jest to samo a na koniec jej głupi tekścik "to nie ja" albo "ja nie sikam " żenujące do granic .Bezradność w tym temacie nie zna granic

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

Milka, wiem że były i beda, są przypadki złośliwości z czystej zołzowatości. Tylko że w wiekszości przypadków teściowe chcą dobrze, mają dobre intencje, chcą uczestniczyć w zyciu rodziny, chcą pomagać (np. radą), nie chcą być odsuwane, chcą czuć się potrzebne.
Czasami im nie wychodzi i to co robią jest źle odbierane. Czasami mają swoje "jazdy", swoje dziwne zachowania, dziwne przyzwyczajenia, ale kto ich nie ma?

Dlatego najlepiej jest po prostu zwyczajnie porozmawiać, a nie sie obrażać, nie odzywać, uciekać, zamykać, wyżywać na mężu....
Skąd ta teściowa może wiedzieć o co chodzi jak nikt jej nic nie powie normalnie tylko od razu zjeby albo jakieś uniki.

Jednak bede tych teściowych bronić, bo akurat w moim najbliższym otoczeniu to synowe okazują się być tymi wrednymi zołzami.
I podejrzewam, że tutaj też mogłoby się takich kilka znaleźć. Po prostu nie uwierzę, że teściowa to jest zawsze ta "zła".

Ja bym chciała żeby znalazł się tutaj, na wzór tego wątku, wątek teściowych, które jadą po swoich synowych. Wtedy by sie okazało jakie to one są idealne.
Ale nieeee, bo wtedy powiecie, że one bzdury wypisują z czystej złośliwej zołzowatości i nie ma w tym ani słowa prawdy.

A temat babć to jest w ogóle osobny temat na osobny wątek.

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

Cos w tym jest. Ja mam cięzki charakter imoja teściowa tez ma przez to ciężko. Naszczescie nie mieszkamy razem i wiem jak mamy sie unikac lub dogadac (tak, niera sie dogadujemy), gdy pojawia sie sytuacja, ze jednak jestesmy razem. Ale to ja jestem ta zla.

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

bo nie ma sie co oszukiwac kobieta zawsze ciagnie do swojej matki i swojej rodziny co jest poniekat naturalne ze jak masz problem to idziesz do swojej mamy. przez to tesciowe moga byc albo czuc sie troche odsuniete zwlaszcza jak nie maja corki. to jest troche tak ze mama corki zyskuje syna a mama syna troche go traci a corki raczej nie zyskuje. do tego nie oszukujmy konkurujemy o to ktora jest najwazniejsza kobieta w jego zyciu i wcale nie jest tak latwo oddac/zrzec sie tego bo jakas "obca baba" wypelnila serce ukochanego synka. jest to naturalny ale nielatwy proces i dotyczy osob juz starszych. synowe tez nie sa swieta ale one z kolei musza ustalic swoja pozycje. ja mam super tesciowa ale czasami mam do niej waty o pewne rzeczy i nie podoba mi sie co robi. mieszkamy daleko wiec nie jest to na co dzien. dam glowe ze jej sie nie podobaja pewne moje zachowania ale ich nie komentuje jak ja nie komentuje jej.

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

Tyle, ze to jest wlasnie troche smieszne, jak z komedii, by kobiety rywalizowaly o meza,syna ;D
Teoretycznie i rowniez wedlug naszego kosciola, to zona jest najwazniejsza dla meza, potem dzieci, dopiero potem rodzice. Wiec, tesciowe nie powinny walczyc ;)

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

ale tu przeciez nie chodzi o zasady tylko uczucia i to najsilniejsze jakie jest milosc matki do dziecka, nie sadze ze ktokolwiek podejmuje walke swiadomie, tylko ciezko jest poprzestawiac swoje myslenie. a te wszystkie objawy nadopiekunczosci wtracania sie dasow sa wlasnie tego przejawem. synkowie sa mamusi, corki tatusiow. jest jeszcze jedno, kobiety z regoly zostaja wdowami wiec praktycznie zyja same. malo ktora ma zainteresowania, czy robi cos poza domem, bo sie przeciez poswiecila rodzinie i wychowywaniu dzieci, nawet jak pracowala zawodowo. ile matek tu ma hobby, zaitersowania, a raczej czas na ich wykonywanie? jak sie zostaje samemu to automatycznie kierujesz sie do najblizszej osoby czyli syna, no i wnukow. jak ktos jest na maciezynskim to jezdzi do swoich rodzicow, a do tesciow glownie z mezem, w weekendy. nie rozumiem tu wypowiedzi ze tesciowa nie przyjezdza bo nie ma pieniedzy - tak ciezko jest jej sfinansowac ta podroz. bedac na wojennej sciezce z tesciowymi krzywdzicie najblizsze wam osoby - meza i dzieci, bo stawianie meza w takiej sytuacji jest okropne dla niego, bo jaka nie jest to jest jego matka ktora wychowala go na osobe z ktora dzielicie zycie, a wasze dzieci traca cenny czas z dziadkami bo najczesciej nawet jezeli sie nie zgadzaja z wami nic nie pobije czasu spedzonego z dziadkami a nigdy nie wiadomo ile go zostalo. moj tesc umarl pare tyg temu i nie moge odzalowac ze moja corka nie bedzie go pamietac

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

miłość do dziecka jest zrozumiala ale teściowe powinny zrozumieć, że nadchodzi czas gdy dziecko zaczyna wlasne życie którego za dziecka nie przeżyją. Wspomóc, doradzić ale nie przeżyć. Walczyć o syna? milości nikt im nie odbierze ale to synowa z synem żyje pod jednym dachem, rodzi mu dzieci, sypia, gotuje, pierze gacie, wspomaga w cięzkich chwilach - jest żoną więc matki muszą zrozumieć, że nadchodzi czas kiedy trzeba ustąpić

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

Duzo racji masz Walerka,na pewno ciezko jest "oddac" syna innej kobiecie jak sie go kocha i opiekuje cale zycie.ALe jak Mika87 napsiala, taka kolej rzeczy ;)
Ale np. nie zauwazylam u nikogo (naprawde) by stwierdzenie, coreczka tatusia i synus mamusi bylo prawdziwe.

Wychowujac syna nalezy pamietac, ze wychowujemy go dla jego przyszlej zony ;)

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

Walerka dużo prawdy jest w tym co napisałas.

Milka, ciekawe czy ty tak łatwo ustąpisz i się odsuniesz jak twoje dziecko założy nową rodzinę? Pies niestety nie wystarczy ;)

W tym własnie tkwi ambaras żeby dwoje chciało na raz, jak jest ugodowa synowa i ugodowa tesciowa to się zawsze dogadają.
Ważne jest odpowiednie podejście do sprawy obu stron.
Dobra wola tylko jednej ze stron niestety nie wystarczy.

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

DObre podsumowanie ;)

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

tak, ustąpię bo taka kolej rzeczy. Co to ogóle za pytanie? przesadziłaś i to ostro, forma pytania retorycznego zupełnie nie na miejscu. U mnie w rodzinie wszystkie kobiety są "zdrowymi" teściowymi więc mam od kogo się uczyć :] Jak ktoś ładnie napisał wychowujemy synów dla ich przyszłych żon.

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

"tak, ustąpię bo taka kolej rzeczy. Co to ogóle za pytanie? przesadziłaś i to ostro, forma pytania retorycznego zupełnie nie na miejscu."

- i o tym właśnie piszę. Nadinterpretacja i przewrażliwienie. Coś mi sie zdaje ze dobrą tesciową nie bedziesz ;)

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

a mi się wydaje że na zbyt dużo sobie pozwalasz, obym ja zaraz nie zaczęła oceniać ciebie, daruj sobie i nie odpuj na moje posty, wszystkowiedząca teściowo

niestety ale zauważyłam że kobiety +55 mają postawy wielce roszczeniowe, wszystko wiedzą najlepiej i BT jest tego świetnym przykładem. Chwała że moja teściowa jest normalna

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

"a mi się wydaje że na zbyt dużo sobie pozwalasz, obym ja zaraz nie zaczęła oceniać ciebie, daruj sobie i nie odpuj na moje posty, wszystkowiedząca teściowo"

- potwierdzasz tym samym to co napisałam. Także dziękuję bardzo, znów się potwierdziła moja teoria.

P.S. Nie jestem teściową ;) Już to wczesniej pisałam :P
Także i tym razem Ci nie wyszło :P

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

a ja myślę że do ciebie nie dociera to co napisałam. Nie odpisuj na moje posty.

Chwała że nikt z twoim charakterem nie jest moją teściową, ciągle szukasz potwierdzenia swoich racji ktorych niestety nie masz. Teściowa nie jesteś ale kiedyś pewnie będziesz i to chyba z najgorszych koszmarów, udawadniającą co chwila że jej zdanie tylko jest ważne.

Gdyby było tak jak piszesz heh ciągle użerałabym się z moją teściową a póki co od lat żyjemy w zgodzie, ba, jest mi bliższa niż moja własna rodzina.

Spojrz w lustro i idź wychwalać siebie albo ksiązkę napisz o swoich sukcesach w życiu bo jesteś narcystyczna ;/

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

zgadzam się z BT - w całości, nawet odnośnie uwag o Milka87 - mam identyczne wrażenie odnośnie jej wypowiedzi

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

To gratulacje Milka należą się twojej teściowej, bo musi mieć stalowe nerwy ;)
Jeśli tak samo się do niej odnosisz jak np. do mnie (a pewnie tak też może być, bo styl wypowiedzi to kwestia charakteru po prostu) to naprawdę teściową masz złotą, że nie daje się sprowokować.

Nie dam ci tej satysfakcji - ponownie odpisałam na twojego posta :P

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

Jestem teściową. Dziewczynie a następnie synowej przychyliłam niebo. Dziecko z patologi musi mieć w życiu dobrze .Syn naukowiec kochał do szaleństwa.Wyjechali do większego miasta.Wizyty nasze zapowiedziane kochaliśmy strasznie mocno wnuka.W domu lepiej troszkę jak w jej rodzinnym ona zawsze niezadowolona.Więc , żeby im pomóc to woziiłłam gotówkę odjeżdzając po wielkanocy zostawiłam 1000zł.To kupiłam samochód.To spłaciłam kredyt mieszkaniowy.Oczywiście księżna- synowa przyjeżdzała nigdy mi nie pomogła w domu.Wizyty u mnie co 3 tygodnie ja u nich co 3 m-ce.Książkę by na jej temat napisać można.Zastanowiło mnie , ze od jakiegoś czasu syn się normalnie ze mną kłóci. Pierwsza kłótnia była 1 godz przed wigilią.Chciałam wziąśc tax i jechać do domu 150 km.Zostałam, ona stała w kuchni i zauważyłam u niej ironiczny uśmiech.Tych kłótni było jeszcze kilka nawet jak wybudowali dom. Kiedy niechciałam do nich jechać bo syn będzie się kłocił niewiadomo o co.Więc jak ona powiedziała,ze kłótni nie będzie to niebyło. Zastanawiające.Prosze sobie wyobrażić, że nul kazała mu się kłócić bo inaczej 3 m-ce spania w pokoju stołowym.Dziś syn jest szczęśliwy z mądrą i piękną kobietą.A obciązenie poatologiczne zostało i mówi ja tylo chciałam być kochana.Ona kochać nie umie.A ja płaciłam lata przedszkola i teraz płacę za obiady drugiemu wnukowi.Nie ma wstydu.Juz jestem emerytką ale ona nie oddaje długów.Sam tego nauczyłam

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

Matko Święta co to jest?
Uchowaj Panie od takiej teściowej .
Rozumiem pewne rozżalenie ,ale bez przesady.

Chociaż gdzie takie teściowe są?(kupiła mieszkanie ,samochód) płaciła ,zapraszała ,za przeproszeniem srali muchy.

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

BT będziesz teraz udawadniac jaka jesteś ugodowa i malokonfliktowa? o co ci chodzi? zejdź ze mnie. dla mojej tesciowej jestem miła i będę bo wiem, że jest normalna i można się z nią dogadać, nie jestem konfliktowa ale jeśli ktoś jest tak egocentryczny jak ty to walę prosto z mostu. Nigdy z teściową nie miałam konfliktu a nawet jeśli były spięcia zawsze bez problemu się dogadałyśmy. Ja to potrafię i n ie muszę ci tego udowadniać. Gorzej w druga stronę. I chyba prosiłam żebyś nie odp na moje posty.

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

TY jesteś dla mnie nikim, taka prawda, nie jesteś dla mnie żadną bliską osobą, wkurzyłaś mnie więc nie mam zamiary się hamować. Nie daję mojej teściowej absolutnie żadnych podstaw do tego by miała trzymać nerwy na wodzy. Mamy świetny kontakt. A to że przy twojej narcystycznej naturze daję się sprowokować powinno ci tylko dać do myslenia czy aby z tobą jest wszystko ok. Przeczytaj swoje wypowiedzi i dalej wychwalaj siebie ;/

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

uspokój się kobieto, wypij sobie herbatkę, na spacer idź, do teściowej sobie zadzwoń.... bo coś jest nie tak z twoimi nerwami :P

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

O mojej teściowej to bym książkę wielkości encyklopedii mogła napisać ;)

np.wczoraj przyszła odwiedzić wnuka i poprosiła aby podać jej go na ręce"ale daj mi go tu nad kanapą w razie jak bym go upuściła" !!!!!!!Małego nie podałam.

Gdy przychodzi zagląda nam do lodówki"Boże ile wy jecie"!!!! "na pewno tego wszystkiego nie zjecie,pewnie wyrzucacie"!!!

Teściowa wychodzi z założenia,że skoro jest starsza to WSZYSTKO wie lepiej!!!


image
Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

Oj tam, mi się wydaje, że czasem przewrażliwione jesteście... Jak ktoś obcy by Wam tak powiedział, to byście sobie z tego nic nie robiły, ale to TEŚCIOWA, więc wszystko świadczy przeciwko niej...

Jakby chciała nad kanapą, to bym dała nad kanapą, ewentualnie sama bym przytrzymała troszkę, w razie czego... a to mało ludzi boi się, że takie dziecko małe upuści?

A jakby mi ktoś powiedział, że mam za dużo jedzenia w lodówce, to bym odpowiedziała, że to oczywiste, że tego nie zjemy, i dlatego was zaprosiliśmy, żebyście nam pomogli.

Każdy człowiek ma jakieś wady...

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

Jeżeli ktoś się boi brać tak małe dziecko na ręce to NIE BIERZE!!!


image
Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

No i co, jak mi mąż powie, że się boi wziąć po raz pierwszy dziecko na ręce, to też nie ma brać?

A co jak ja się będę bała wziąć swoje pierwsze dziecko na ręce?

Bez przesady, strach jest po to, żeby go pokonywać, jeśli ktoś się boi, ale chciałby spróbować, to bym dała, tylko pokazała, jak trzeba trzymać, i przytrzymywała, żeby w razie czego nie upadło... Jakoś nie spotkałam się jeszcze u nikogo z reakcją, że jak się boisz to nie dam, sama jako dziecko trzymałam malutkich kuzynów i kuzynki mimo tego, że się bałam, nikt nie robił z tego afery, tylko pomagał:)

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

Ale ja nigdzie nie napisałam,że ona się bała go wziąć!!!!!

Zresztą skoro masz cudowną teściową to po jaką cholerę zaglądasz do takiego wątku????


image
Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

A co, jest to zabronione? :)

image image
Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

miliani wyobraź sobie że ja nie tylko do teściowej bym tak zareagowała a do każdego.

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

no ok, to może ja jestem jakaś dziwna:)

image image
Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

Oj uwierz że jesteś!!!!!

Re: Tesciowa...odwieczny problem, wasze doswiadczenia sa ciekawsze od moich ?:)

http://www.youtube.com/watch?v=ZWDfRIuH74M&feature=related a propo teściowych, tak z przymrużeniem oka ;)