Widok

Uwagi budowlanego lajkonika

Mój kolega, który zajmuje się deweloperką, rzucił mi kiedyś tekst:
"Jakbym wiedział, ile problemów jest ze zwykłym postawieniem chaty i przyłączeniem do niej mediów, to wcześniej bym sobie w łeb strzelił.
Ja to robię dla N domów. na raz, dlatego jeszcze tego nie zrobiłem
Jeśli ktoś to robi wyłacznie dla jednego domu, to jest wariatem"

Koleżanka dopiero co kupiła działkę.
Nie jestem w żadnym stopniu zaangażowany. Ot.. zwykła życzliwość, żeby pomóc.
Po tym, co na razie wyczailiśmy (ani Ona, ani ja, nie mieliśmy dotąd z tą tematyką nic wspólnego)... to mi za chwilę łeb eksploduje a Ona wyląduje na Sreberku albo w kryminale, bo komuś tętnice przegryzie :)
A jestem przekonany, że to dopiero początki...

Mój kolega miał rację.
Dziwię się jakim cudem ludzie o własnych siłach, dają radę cokolwiek zbudować :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Też mi się tak wydawało ale ogólnie nie jest tak źle :) Działka kupiona w sierpniu 2016... po 3 miesiącach myślę "po co mi to było... chyba jednak trzeba sprzedać... :/" wodę trzeba podłączyć... slrzynki na prąd nie ma, choć cała domumentacja gotowa... i jeszcze archeolog... Najgorsze w tym wszystkim jest CZEKANIE na każdy dokument z urzędów, starostw itp. Na szczęście mamy mieszkanie więc rozłożyliśmy wszystko w czasie, tak samo jal koszta projektu, dokumentów, geodetòw itp. itd.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Póki co, uważam, że osoba biegła w przepisach i papierologii, miałaby niezły zarobek i terminy zaklepane na długo naprzód :D
Troszkę pogadałem z tym kolegą, który teraz ma to w małym paluszku.
Przelicznik widzę taki: minuta rozmowy z kimś kumatym = kilka godzin siedzenia w Necie (w przepisach czy na jakichś forach, gdzie ludzie wszystko opisują).
Pomijając zupełnie fakt, że nigdzie się raczej nie znajdzie informacji, że np. w Wydziale Geodezji Urzędu Gminy w D*pkach Zamorskich warto rozmawiać akurat z panią Anią a nie Basią, bo to wredna zołza jest :)

A najbardziej dobijające jest to, że urzędas (przeciętny) wychodzi z założenia, że petent powinien doskonale się na wszystkim znać.
Pytanie: "co jeszcze powinienem wiedzieć?" ich rozwala... choć trafiają się chlubne wyjątki :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

Przed przystąpieniem do budowy inwestor powinien zapewnić kierownika budowy. Warto dołożyć parę złociszy żeby kierownik był prawdziwy, a nie "malowany" i do jego obowiązków dołączyć dodatkowo reprezentowanie inwestora w urzędach w celu pozyskania wymaganych uzgodnień i decyzji.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Póki co, o dziwo!!!, w Urzędach o wszystkim mnie informują, pomagają a nawet dzwonią jak coś jest źle wypełnione lub jak coś jest gotowe do odbiooru.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Hm... Wszędzie są Ludzie i Człowiek Człowieka zrozumie i pomoże :)
Budowa to wielka, wspaniała przygoda. Trzeba głowy i cierpliwości ale WARTO!
Sam proces jest ważny, o efektach nie wspomnę ;)

Ps
U mnie wszystkimi sprawami "urzędowymi" zajmuje się Mąż gdyż "lubi i dobrze się w tym czuje".
Ja ogarniam już tylko eboki, pisma, finanse... itd., żeby byla płynność i na czas.
Kontaktami z naszym Urzędem Gminy i Powiatu jestem ZACHWYCONA!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Zupełnie przypadkiem trafiłem na fajny blog: Budowa oczami laika.
Przelane prawie na żywo przemyślenia i perypetie małżeńśtwa, które z budowlanką nie miało nigdy nic wspólnego.
Od etapu wyszukiwania działki, poprzez papierologię, do samej budowy.
Rzecz dzieje się w realiach łódzkich, zatem jest np. PGE Obrót i PGE Dystrybucja (a nie "nasza" Energa)...ale to większego znaczenia nie ma.
Najwyrąźniej w całej Polsce przeboje z urzędami mogą wykończyć nerwowo co słabszych psychicznie :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
do góry