Widok

nnt: mój pies umiera - czy lepiej go uśpić?

Mój pies bardzo poważnie zachorował. Jest to złośliwy nowotwór, który postępuję w straszliwym tempie. Od kilkunastu dni codziennie jest gorzej - pies stopniowo traci siły. Od kilku dni nie jest już w stanie stanąć na nogach, tylko leży w jednym miejscu i ewentualnie próbuje się czołgać, ale na to też nie ma siły. Nie wiem co robić - znajomy weterynarz stwierdził, że uśpienie psa jest dla niego wielkim stresem i nie jest to takie proste (trzeba znaleźć żyłę, a to stary pies i trudno to zrobić), że lepiej pozwolić mu odejść w spokoju. Teraz część rodziny nie chce go uśpić z tego powodu. A ja nie mogę patrzeć jak tak leży całymi dniami pod domem i pewnie bardzo cierpi. Dodam, że to pies wielkiej rasy i za bardzo nie ma możliwości go gdzieś przenieść itp. Co najlepiej zrobić w tej sytuacji?
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 3
dwa miesiące temu mojego pieska rodzice uspali bo juz lezał i praktycznie nie jadł,równiez był chory ,straszne przezycie bo był z nami 17 lat :( :(:(:(:(
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kilka lat temu, nasz pies też zachorował, tylko, że nikt nie stwierdził co mu jest, a było naprawdę źle, pies się męczył...

Mimo, że to wielki ból, bo był jak członek rodziny, był z nami kilkanaście lat, to zdecydowaliśmy się go uśpić, żeby mógł spokojnie zasnąć i już się nie męczyć ...
imageimage
image
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zadzwoń do innego weterynarza, jeżeli jesteś z Gdańska to polecam lecznicę na Bitwy Oliwskiej. Co do samego uśpienia, nigdy nie uśpiłam żadnego zwierzaka, nie mogłam. Nie wiem też czy to był dobry wybór:(
image
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dla mnie to żadne miłość patrzeć jak zwierzę cierpi i każdego dnia opada z sił. Niestety, kiedy nadchodzi ten moment trzeba umieć podjąć taką decyzję. Zwłaszcza, że psiak jest stary, schorowany i nie ma szans na wyleczenie. Bardzo często weterynarze nie proponują tego ostatecznego rozwiązania i żywcem wyłudzają kasę od właścicieli bo Ci cały czas wierzą, że uda się uratować psiaka. Sama stałam przed taką decyzją i widziałam jak moja psina opada z sił i jej organizm przestaje walczyć. Wraz z lekarzem, który znał ją od szczeniaka zdecydowaliśmy, że to odpowiedni moment, aby oszczędzić jej cierpienia, miała 15 lat. Polecam weterynarza na Żabiance, pod przychodnią na Gdyńskiej.
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tak, ja też zawsze myślałam, że w takiej sytuacji jest to zaoszczędzenie cierpienia. Pierwszy raz spotkałam się z opinią, że pies będzie wiedział, że go zabijamy, będzie się stresował i może nawet bronić....i że gdyby bardzo cierpiał, to by np. wył (wówczas byśmy go uśpili). Już sama nie wiem, co jest lepsze dla psa w tej sytuacji - powoli opadac z sił aż to końca, czy dostać zastrzyk (stres itd.). Nie wiem co robić :(
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
Ja uśpiłam... nie mogłam patrzeć na jego cierpienie
Bardzo to przeżyłam ale drugi raz postąpiłabym tak samo
[url=http://www.forumticker.net/]image

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
To jest bardzo przykre dla właściciela uśpić swojego ukochanego pupila ja to zrobiłem 12.9.2014 pies (sunia ) miałem ją 15 lat i następnego dnia cierpiałem z tego powodu.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
w lutym także uśpiłam moją suczkę. miała takie guzy, że ropa powoli zaczęła wychodzić. a ona ledwo się trzymała, była zresztą po 2 operacjach, ale mimo to rak powracał. u nas nie było innego sposobu, więc musieliśmy ją uśpić, bo widać było jak strasznie się czuje. drugi raz też bym tak zrobiła widząc jak pies wygląda.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
niestety też byłam w takiej sytuacji.
nasza suczka miała operację ale nic nie pomogło, wydaliśmy bardzo dużo pieniędzy i weterynarz dawał nam nadzieję do końca. było już bardzo źle, strasznie cierpiała, nie miała siły wstać jeść, trochę piła ale od razu wymiotowała. Następnego dnia sama odeszła, spokojnie na swoim kocyku. okropne przeżycie. staszne cierpienie, piesek jak członek rodziny:-(
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Mój pies miał chore nerki ( wyniki dawały mu max 2 tygodnie), dializowałam, walczyłam 5 miesięcy aż uśpiłam bo i tak nie było sensu cierpienia ciągnąć. Wet. znała go 16 lat tez było jej ciężko bo to znajoma ale decyzje podjęłam po słowach że nie wiemy nigdy jak bardzo pies cierpi.
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
nie pozwól psu się męczyć-Ty jesteś jego jedyną nadzieją że ulżysz mu w cierpieniu, on Ci nie powie jak bardzo go boli. Oka z mu dużo miłości w tych ostatnich chwilach...
"Kiedys traktowałam ludzi dobrze, dzisiaj z wzajemnością..."
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie miałam psa, ale ślicznego kochanego szczurka - gdy zachorowała długo walczyłyśmy, ale wciąż słabła - sparaliżowało jej łapki, nie jadła, siusiała pod siebie. Chciałam dać jej czas, dawałam leki. Męczyła się chyba 2 miesiące. Prawie całkiem wyłysiała. Nie chciałabym umierać w ten sposób.

Moje drugie szczurzątko spotkał podobny los - niestety zachorowała na to samo. Gdy okazało się że ma te same objawy podjęłam decyzję o uśpieniu. Byłam przy niej jak pani doktor dała jej zastrzyk, głaskałam i widziałam, jak jej ciało się odprężało, pyszczek rozpogadza. Widać było że jej ulżyło.

Nie wiem jak to jest z cierpieniem zwierząt - ponieważ one nie mówią, to nigdy się nie dowiemy co czują i kiedy pragną śmierci. Jedyne co możemy zrobić to wczuć się w ich sytuację i postąpić według własnego sumienia.
image
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
ja bym uspila..nie umialabym patrzec jak sie meczy, zwlaszcza ze widzisz ze cierpi i nie ma szans na poprawe..wspolczuje bo tez mam pieska:(
image
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
współczuję również, to straszna decyzja i obawiam się, że też kiedyś przed nią stanę.
Ale ja bym uśpiła...
Sama wiem jak to jest, jak ciągle przez wiele miesięcy boli i wtedy nawet śmierć niestraszna, byleby tylko przestało boleć! Myślę, że zwierzęta nie rozumieją śmierci, a tylko pragną by skończyło się cierpienie...
image[/url]image[/url]
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
straszna decyzja... współczuję Twojemu psu cierpienia i Wam konieczności podjęci jakiejś decyzji...



jeśli nie ma nadziei na wyleczenie/poprawę - a śmierć psiaka jest wyłącznie kwestią dni/tygodni(w bólu i cierpieniu) - to również zdecydowałabym się na uśpienie...



również polecam Dr Darka Sularza z przychodni weterynaryjnej na Gdyńskiej (Żabianka, w piwnicy - wejście na szczycie budynku - przychodni). moimi psami zajmuje się od nastu lat... (i kilkorga znajomych)
image
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja uśpiłam swoją sunię ... kochałam ją bardzoooooooo przez 17,5 roku
ratowałam - zrobiłam operacje bo lekarze dawali szansę .. .operacja ok ale nerki padły ...

po kilku dniach: NOC - masakra... płacz ... walka z myślami ... widok cierpiacego psiaka, jedziemy ... opinia kolejnego lekarza ... decyzja DOBRANOC wredotko ... achhhh dziś wiem ze to była dobra decyzja, wtedy też to wiedziałam tyle że przez łzy i smarki cieknące z nosa ...


popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0
Również stawałam przed decyzją uśpienia psiaka, raz jako już dorosła kobieta, dwa razy moi rodzice musieli taką decyzję podjąć
Za każdym razem ze wszystkich sił staraliśmy się psiaki ratować, operacje, leki, ale niestety nie udawało się.
Nie mogłam patrzeć jak moje kochane zwierze cierpi :( Decyzja była strasznie ciężka, ale jeżeli kiedyś będę musiała podjąć kolejną to postąpię tak samo, nie pozwolę na przedłużanie życia w cierpieniu, to nie ma sensu.
https://www.facebook.com/groups/200268143516906/?fref=ts

Zapraszam grupa zamknięta, sprzedaż ubranek dziewczęcych
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Miałam parę lat temu psa który miał raka ,był młody bo miał 6 lat ,zaczął bardzo śmierdzieć wiedziałam że nie pożyje długo ,widziałam że cierpi byłam u weta kazał zrobić dietę ryż gotowany z mięsem i warzywami ( zawsze jadł dobrze nie dostawał resztek ze stołu) nie pomogło po około 2 tygodniach znowu u weta a ten dalej dieta,na drugi dzień od wizyty zaczął sapać,wymiotować,wiedziałam że to koniec ,moja mama chciała dzwonić po weta ale nie zdążyła zdechł na moich rękach,trzymałam go do samego końca wiem że się męczył i żałuję że nie byłam uparta na uśpienie bo wiem że cierpiał a wet twierdził że za młody na uśpienie i go nie uśpi,tylko k.... kasę chciał ciągnąć szczęście w nieszczęściu że trzeciej wizyty nie było........Wiem że to ciężka decyzja ale lepiej jak uśpisz bo teraz zwierzak się męczy i to bardzo a wet będzie kasę z ciebie ściągał i dawał tobie nadzieję .
"przedłużanie życia w cierpieniu, to nie ma sensu."
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
W zeszłym roku tez stałam przed tą ciężką decyzją. Moj najdroższy piesek był z nami 13 lat. Przez ostatnie 3 lata swojego życia dużo chorowała, przez ten okres ciągłe wizyty u weterynarza, trzy operacje, w tym usunęcie zmian nowotworowych. Niestety rak był silniejszy niż nasza kochana dzielna sunia i nasza miłość :( Weterynarz, który opiekował się naszym pieskiem przez te ostatnie trzy lata jej życia, zaleczał na bieżąco jej choroby, które wynikały ze starości na koniec po prostu powiedział nam, że rak zajął płuca i kręgosłup i on teraz może podawać tylko leki przeciwbólowe, żeby zwierzak nie cierpiał. Minął już rok,a jeszcze łąpie się na tym, że jak wchodze do domu po pracy to czekam, aż mnie obskoczy szczęścliwy psiak :) Ciężko się przyzwyczaić do pustego mieszkania :( Ale wiem, że podjęłam odpowiednią decyzję, człowiek jest odpowiedzialny za swojego psa i tak naprawdę to tylko przez nasz "egoizm" tak trudno podjąć tą przykrą, ostateczną decyzję, bo piesek po uspaniu już nie cierpi, a to my tutaj zostajemy z tym bólem i pewnie tego podświadomie najbardziej się boimy.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
to bardzo boli...strasznie ci współczuję
moją suczkę uśpiłam kilka lat temu ponieważ już nie jadła- anie chciałam żeby umierała cierpiąc śmiercią głodową
mój pies był już bardzo wyczerpany, trafiłam na ludzkiego weterynarza-myslę, że to jest b.ważne-nie idź do byle kogo
właściwie od razu jak zaczął jej podawać ten zastrzyk odpłynęła, była już bardzo słaba, lekarz mi powiedział, że bardzo się męczyła, i że to był ostatni moment....
ale bądź tu człowieku mądry...
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Ja też miałam do wyboru albo uśpić psa z chorobą albo czekać i patrzeć jak się męczy ! Wybrałam niestety najprostsze rozwiązanie i usałam ale wierz mi nie ma co męczyć zwierzęcia i patrzeć jak się męczy. To są okropne chwile i wiem, że ciężko. Zrobisz jak ci serce dyktuje. Mi weterynarz tak zalecił a jak jest u Ciebie?? Co mówi wet?? Jest szansa??
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Patrzenie na cierpiacego psa jest naprawde straszne, tak jak wiekszosc forumowiczek rowniez pomoglabym mu w cierpieniu usypiajac go. Jezeli jest to dla ciebie zbyt trudne wyslij kogos kto byl mniej zwiazany ze zwierzakiem. Ja mialam taka sama sytuacje widzialam ze sie meczy ale ja nie mialam serca by isc go uspac i wysylalam kolezanke. Bylo mi cholernie ciezko ale nie widzialam jak na moich oczach odchodzi.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dzisiaj u mojego starszego psa zdiagnozowano mocznicę :(((( od przedwczoraj nie je i nie pije :( dzisiaj 2 godziny byłam z nią na kroplówce, jutro powtórka.

jeśli do poniedziałku nie zainteresuje się jedzeniem i piciem - trzeba będzie podjąć tą straszną decyzję :((((((((((

wyniki krwi ma masakryczne......

nie ma siły nawet stać, nie mówić o chodzeniu :(((



jest mi z tym bardzo źle :((((((((((( patrzę jak gaśnie :((((
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Agusia współczuje, my mamy dwa psy, są kochane i nie wyobrażam sobie takich chwil.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Karola - jest baaardzo ciężko...

nasi lekarze nie zalecali iść z wynikami do innego lekarza(jak jutro będziemy na kroplówce) - bo każdy inny lekarz widząc wyniki skreśliłby psa...

a Oni dają Jej szansę :(




nie wiecie gdzie jutro poza Kaprów i Bitwy Oliwskiej można złapać weterynarza?
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
AgusiaGda, wiem gdzie można w Gdyni, ale to pewnie za daleko..

Co do psich męk..
Ja miałam psa (poprzednią Suzi) 14 lat. Zmarła na moich rękach w dni moich imienin.
Kilka dni nie jadła, w dzień śmierci ciężko jej się chodziło, kiedy moja mama wyszła z nią na spacer przed pracą, na schodach było widać, że zaczyna się coś dziać..
Wychodzą do pracy, mama powiedziała jej, że nie musi na nią czekać..
I tak, koło południa psina zdechła..
Płakałam strasznie, wiadomo jako dziecko przeżywa się takie chwile.. Cieszę się jednak że nie cierpiała długo i bardzo. Pewnie gdyby miała się męczyć, zdecydowalibyśmy się na uśpienie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
wolałabym Gdańsk - ale jeśli nie będzie wyboru - pojedziemy do Gdyni.

podaj proszą namiary.



Jak ognia unikam lecznicy na Kaprów. Dlatego baaaardzo nie chcę tam jechać - nawet na kroplówkę... poza tym boję się, że jak zobaczą w jakim stanie jest pies - to jutro go uśpią...

a jak już to musi się stać - to chcę, żeby to zrobił nasz Weterynarz. Człowiek, który kocha zwierzęta i nie traktuje ich przedmiotowo...
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mieliśmy cięzko chorego szczura, był już cały łysy, chudy mały szkieletorek, z pyska zaczeła mu lecieć krew, nie jadł i nie pił i tak sie meczył kilka tygodni. Żaden weterynarz nie chciał uśpić szczura, mówili że mam go wyrzucić (psychopaci! jak w ogóle weterynarzem może być ktoś kto radzi wyrzuć chore zwierzę, nawet szczura?). No i już nie mogłam patrzec jak zdycha i kazałam męzowi iść go dobić, no bo co tu robić? Daliśmy mu sie napić piwa (bo to piwosz był straszny), upił się i zdechł. Nawet nie wiecie jaką ulgę poczułam, że zdechł i że przestał się męczyć. Płakałam po nim strasznie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
współczuje Agusia, moja psina umarła mi na rękach prawie dwa lata temu, tez chorowała i też stałam przed tak trudną decyzją, nie umiałam jej podjąć, dobrze że los zdecydował za mnie; płakała cała rodzina, mieliśmy ją od małego, miała 14 lat... po 3 mies. wzięłam ze schroniska Pusię, była "lekiem", ale i tak wciąż jak wspominam Kamę to mam łzy w oczach i ściska w gardle dlatego rozumiem ból i cierpienie wszystkich tak związanych ze swoimi zwierzakami; na pocieszenie tylko powiem, że czas leczy rany i moja nowa psina mi bardzo pomogła
http://www.slubnemarzenie.com.pl
Kartki i zaproszenia okolicznościowe dla dzieci i dorosłych
min. na Chrzest, I Komunię, urodziny, rocznice.
Zaproszenia, zawiadomienia, zawieszki, winietki itd. na ślub
Ślubne dekoracje kościołów i sal weselnych
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Uśpij go - niech się psiak nie męczy, przyznaję, że pierwszy raz spotkałam się z opinią, że dla psa to wielki stres ale nawet jeśli tak jest to będzie to jedna chwila a nie cierpienie, które może trwać jeszcze całkiem długo.
Dla mnie wybór byłby prosty, poza tym co to za odejście " w spokoju" skoro tak bardzo boli !
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
no i stało się...


dzisiaj rano musiałyśmy uśpić Sunię :(((((

nie miałyśmy z kim zostawić Gabrysia(Mąż w pracy), musiał jechać z nami, zmieniałyśmy się przy Suni(jedna w gabinecie, druga w aucie z Młodym). Byłam przy niej do samego końca. Jest mi chooolernie ciężko i smutno... przez weekend i dziś wylałam morze łez.

To jedno z najgorszych doświadczeń w moim życiu. Kto musiał podjąć taką decyzję - ten rozumie o czym piszę.



Biedna w piątek ostatni raz chodziła, w sobotę wcale nie siusiała. Nie jadła i nie piła(w czwartek ostatni raz). Wczoraj zrobiła siusiu, bo dostała jakiś lek jak była na kroplówce. Wiem, że nie było wyjścia, że trzeba było ją uśpić.

Ale serce.... serce pęka i krwawi... była z nami 15 lat...
image
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
Agusia doskonale rozumiem co przeżywasz, przykro mi bardzo i mocno cię ściskam
http://www.slubnemarzenie.com.pl
Kartki i zaproszenia okolicznościowe dla dzieci i dorosłych
min. na Chrzest, I Komunię, urodziny, rocznice.
Zaproszenia, zawiadomienia, zawieszki, winietki itd. na ślub
Ślubne dekoracje kościołów i sal weselnych
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
dzięki Karolinko
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
to niby nie ludzie, a jednak bardzo przeżywa się ich odejście. Szczególnie jak trzeba podjąć taką decyzję o uśpieniu ...

My kilka lat temu uśpiliśmy naszego psa, ale po zastrzyku musiałam wyjść ( mama z nim została) nie dałam rady tam siedzieć i patrzeć :(

Agusia, siły życzę!
imageimage
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jeśli będziesz chorowanego psa targać do weterynarza, żeby go uśpić, to przyczynisz mu bólu i stresu.
Uważam że łatwiej mu będzie umrzeć w domu, gdzie czuje się bezpiecznie, wśród kochających osób.

Doświadczyliśmy tego ostatnio, i mam już wyrobione zdanie (też dptyczy dużego psa i przypadku złośliwego nowotworu). A cierpienie? Cierpienie jest tak czy siak.
Dodam że znajomi usypiali u weterynarza psa dużej rasy, coś nie wyszło, pies walczył o oddech, dobijano go zastrzykiem w serce po kilkudziesięciu minutach dramatycznego konania. W poczekalni ciekawscy, pod psem twarda podłoga...
Tak się nie rozstaje z przyjacielem.

Przytul swoje psidło.
Bardzo mi przykro.
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
dzięki Sylwia!


akurat nie było "naszego" Pana Doktora, była młoda lekarka(pierwszy raz Ją widziałyśmy) - szalenie sympatyczna i ludzka.
Sunia poczekała na mnie - dopiero jak przyszłam, pożegnałam się, to głupi jaś zadziałał do końca, zasnęła. A kolejny zastrzyk - to już dosłownie sekundy.


Pani Doktor pomogła mi ją zawinąć w kocyki, zwróciła uwagę, że zabawka wypadła, nie pozwoliłam zapakować jej w worek. Zabrałyśmy na działkę i sąsiad ją pochował.



Gabryś cały dzień chodzi i pyta o "Abę"...
Druga Psica nie może sobie miejsca znaleźć i jest taka "przepraszam, że żyję" - ciągle chowa się po kątach.



Ciężko jest.
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Agusia, trzymajcie sie!!!!!!! znam to uczucie. musiałam uspic i psa i kota, a ostatnio królika. cos okropnego, ale czasem to jedyne wyjscie...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
dzięki mMajaa - niestety to było jedyne słuszne wyjście...


ale co innego rozum, co innego serce w tym wypadku
image
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Aga- pies się już nie męczy, a to chyba gorszy widok :(..

Szczęście w nieszczęściu, że Gabryś jeszcze mały i nie rozpacza za psiakiem, jakby miał już więcej lat.
Wtedy byś miała jeszcze dziecko w rozpaczy!

15 lat, długo;/
image

image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Gabryś nie rozpacza - ale ciągle pyta o Sunię... kilkadziesiąt razy dziennie.

czy Saba śpi? Czy pojedziemy do Saby? a Saba to, a Saba tamto... (oczywiście po swojemu)

długo i dlatego teraz tak pusto, smutno...


dobrze, że jest Gabryś i druga Psica - przy Nim nie możemy się rozklejać no i razem z Psicą czynią to jakoś bardziej znośnym.
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja tez musialam podjac wczoraj ta trudna decyzje. Moj piesek mial raka zlosliwego jader,niewydolnosc oddechowo-krazeniowa i w niedziele wypadl z balkonu z trzeciego pietra. Nikt z rodziny tego nie widzial,ale sasiadka z naprzeciwka mowila ze wygladal tak jak by mu sie zakrecilo w glowie,a ze w ciagu 3tygodni schudl tak ze byla sama skora i kosci to widocznie go przeciazylo i wypadl przez barierki;( Byl z nami przez 15lat;( a weterynarz byl w szoku,ze wypadl z takiej wysokosci i nic kompletnie sobie nie zrobil tylko najprawdobodobniej mial wstrzas mozgu;(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mój psiak również miał nowotwór dodatkowo nerka przestała pracować. My uśpiliśmy naszego psiaka- wył z bólu, przez 4 dni jeździliśmy do weterynarza po zastrzyki przeciwbólowe aby się nie męczył- i tak nie pomagały bo piszczał z bólu. weterynarz liczył że może psiak zacznie jeść przez te 4 dni i przybierze trochę na wadze to podejmie się operacji, jednak z dnia na dzień było gorzej. psiak przestał jeść i pić, był tak chudy że żebra było mu widać, nie było mowy o operacji, nie mogliśmy patrzeć na jego męczarnie i pomogliśmy mu odejść w spokoju. Pamiętam jak dziś, miałam wtedy 15 lat. pojechałam z tatą uśpić psiaka, tata uwielbia zwierzęta w momencie gdy trzeba było psa przytrzymać aby lekarz wprowadził przez strzykawkę środek usypiający, mój tata wybuchnął płaczem i wyszedł, bo powiedział że nie da rady:( ale wiem że robiliśmy dobrze.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Gosik - mocno Cię przytulam! Współczuję bardzo. Wiem co czujesz.

u nas pierwszą Sunię uśpiliśmy w sierpniu 2011, a rok później (różnica dosłownie kilku dni) odeszła druga Suńka(miała problemy z serduszkiem, jakiś czas była już na lekach) :(((

zbyt pusto było po odejściu Funny - nie wytrzymaliśmy długo bez psa. Przygarnęliśmy kilkumiesięczną podopieczną pewnej fundacji ;)
image
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Ja byłam w 6 m-cu ciąży jak piesek zaczął się źle czuć, w końcu stała się tragedia, pękł niewykryty guz śledziony, krwotok wewnętrzny, transufzja, operacja, udało się. 3 dni później zaczęły się przerzuty, z dnia na dzień guzy, powinnam była uśpić ale nie mogłam, byłam w fatalnym stanie, leżałam, wyłam i się łudziłam, poszliśmy do onko-weta, dostał pierwszą chęmię, o północy pojechaliśmy na żabiankę na bitwy oliwskiej na kroplówkę wzmacniającą, pierwszy raz spokojnie położyłam się spać wiedząc że jest okej po kroplówce (tak wstawałam w nocy i sprawdzałam czy żyje) no i za godzinę okazało się że pieska już nie ma.

Cieszę się że odszedł sam, a nie że musiałam uśpić bo się zbierałam a nie miałam odwagi, plus nadzieja że się uda. Na szczęście wszystko to trwało tylko 2 tygodnie.

Minął ponad rok a ja się poryczałam pisząc to, wspólczuje wszystkim takich decyzji, jedne z najgorszych w życiu.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
witam, ja tez tak myślałam, ale teraz czytam na necie, że niektóre pieski z tego wyszły i zastanawiam się, może by jeszcze nasz staruszek pożył kilka lat ... może by w końcu coś pomogło... może by się znalazł sposób na wyleczenie... może on chciał żyć, a ja go uśpiłam.. obwiniam się, nie potrafię sobie z tym poradzić :(((
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Moja suczka odeszła w wieku 14 i pół roku. W ostatnich dniach nie chciała jeść, robić kupki, a na koniec pić i siusiać, nie mogla utrzymać się na łapach i wodziła za nami wzrokiem prosząc o towarzystwo. Do końca walczyliśmy o nią wiedząc, że szanse są małe. To duży pies, a one żyją znacznie krócej niż małe. Miała guza na wątrobie i serduszko szwankowało. Leki zamiast pomagać, szkodziły. Ostatnimi dniami dawaliśmy jej kroplówki i leki przeciwbólowe, ale nie zgodziliśmy się na eutanazję. Mimo to odeszła spokojnie, głowę położyła na łapkach i przestała oddychać. Wyglądała jakby spała. Leżała tak jak gdy była zdrowa. Nawet oczka jej się same zamknęły. Nie piszczała i nie szamotała się, po prostu odpłynęła. Nigdy nie usypiałam i nigdy nie uśpię żadnego swojego przyjaciela. W ostatnich chwilach będę uśmierzać ból ale nie zadecyduję kiedy ma nastąpić ta najsmutniejsza chwila. Słyszałam wiele historii o usypianiu, gdzie zwierzę orientowało się, że coś jest nie tak i umierało przerażone, zwłaszcza gdy widziało tak swojego właściciela. Eutanazja może jest odpowiednia tylko dla zwierząt poturbowanych w wypadkach, bardzo cierpiących, gdy leki przeciwbólowe nie działają. W innym przypadku jestem na NIE dla eutanazji.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 6
no i poryczałam się.......
byłam dziś u weta ze swoją 13 letnią sunią,w ciągu kilku dni zrobił się z niej balonik,miała już dwie operacje usunięcia guzów sutków w ostatnich dwóch latach i sterylkę.
Psinka ma wodobrzusze a co za tym idzie coś dużo poważniejszego,jeszcze nie wiadomo czy serce,wątroba,nerki.......albo wszystko razem........
Pobrał krew do badań,zrobił usg,pojechałam na rtg-wyniki jutro,ale boję się,bo wiem,że dobrze nie będzie.Sunia nie da rady wejść po schodach,szybko się męczy,na dworze kilka minut pochodi i już kuleje,boli mnie to,bo widzę,że cierpi i boję się,że wkrótce czeka mnie decyzja.........trudna decyzja.......
jeszcze się łudzę,zobaczymy co wet nam powie.....ale dziś już mówi,że dobrze to nie wygląda:(
image
image
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Trzymajcie się, Annika.
Wczoraj widziałam psa znajomych, kilkunastoletniego. Jeszcze niedawno nie było widać po nim wieku, same mięśnie, sierść błyszcząca. Teraz jest chudy przeraźliwie (widać wszystkie kości), a brzuch to balon. Ale trzyma się. Może będzie lepiej. :)))
Jestem z wami całym sercem i żeby jeszcze była poprawa i trochę darowanego czasu.

Poza tym wyczerpałam już pulę porzuconych przez zwierzę forumowiczek, - dla ciebie, Annika, nie ma miejsca, twoja sunia musi więc zostać. ;)
Moje szczęście psie odeszło równo dwa tygodnie temu. Jak i jej matka, i ta suczka odchodząc zabrała ze sobą kawał mojej duszy.
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Annika - trzymaj się. Mam nadzieję, że lekarze będą mogli pomóc suni.

Sajwer - przytulam mocno.

Chociaż minęło już tyle czasu od odejścia Pierwszej i Drugiej Suni, to teraz poryczałam się czytając stare wpisy. Jeszcze mi się zdarza płakać jak na ulicy widzę taką "wełnę" jak moja Druga.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Agusia, minelo ponad 5 lat, jak moi rodzice uspili mojego najlepszego przyjaciela z dziecinstwa.
Dla mnie Fafik- to byl czlowiek zamkniety w ciele psa.
Wrazliwy, madry, smieszny i zarazem odwazny mieszaniec owczarka niemieckiego. Czasami sobie o nim przypomne, lzy cisna mi sie do oczu.
Pod koniec zycia strasznie schudl. Zawsze uwielbial placki ziemniaczane. Prosilam mame zeby troszke mu usmazyla tych plackow, tak zeby pod koniec swojej drogi zjadl.
Niestety byl w stanie zjesc tylko jednego malego placka... mam lzy w oczach jak to pisze...
Pare dni pozniej zostal uspiony, a ja kleczalam i wyłam histerycznie w miejscu gdzie stala jego buda...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Annika, sciskam cie mocno i doskonale wiem co czujesz. Mam nadzieje ze twoja suczka odejdzie bez bolu, w spokoju, a ty szybciej pogodzisz sie z odejsciem. Buziaki
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
najgorsze,że wracają teraz wszystkie wspomnienia,jak nasza sunia przylatywała i popiskiwała,że malutka Julka się obudziła,jak się bawiły razem,bo młodego nasza psina nie za bardzo lubi:/
teraz często wychodzimy na dwór,bo dostała lek,po którym siusia sporo,w domku drepta,troszkę zjadła,ale boli jej spojrzenie,gdy nie ma siły i boi się wejść po schodach.......
image
image
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Agusia, dziękuję.

Annika, no to wasza sunia ma te chwile normalności, na pewno czuje się kochana. To bardzo ważne. A może dlatego się trzyma, dla was?
Hej, może jeszcze będzie lepiej. Myślę że tak. :)))
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
oj wyszło troszkę..........ma wodobrzusze,guzki na wątrobie i nie funkcjonuje jak trzeba,podejrzewa też weterynarz zaczynający się nowotwór szpiku,bo wyniki cienkie:(
na razie jest na zastrzykach,wczoraj 4,dziś aż 6 i tabletki,ale widać poprawę,jest radośniejsza,ale same kości wystają i troszkę brzusio się zmniejszył,na wodobrzusze pomaga,mam nadzieję,że będzie lepiej,wyleczyć się nie da,ale choć ten czas,który został trzeba jakiś komfort bycia jej zapewnić
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
poradźcie co robić.........
psina dalej na zastrzykach wodobrzusze troszkę się dzięki nim zmniejszyło,ale sunia chudnie,je trochę,chodzi,ale wet mówi,że prawdopodobnie ma przerzuty,że nie uda mi się jej "podtuczyć",nie wiadomo ile czasu będzie na zastrzykach a nam skończyły się pieniądzę,nie wiem co robić......nie uśpię jej w takim stanie,bo widać że chce żyć,drepta,skubie jedzenie,tablety podaję na silę,ale nie mam powodu by podjąć drastyczną decyzję,tylko brak kasy na leczenie.....
sprzedaję co tylko mogę by jej pomóc ehhhhhhh
image
image
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Annika, musisz przede wszystkim podejsc do tego z rozsadkiem. Psinie przedluzasz zycie jak tylko mozesz. Ona zyje dzieki tym wszystkim lekom, ktore w nia pakujecie.
Masz dzieci, sama piszesz ze koncza sie fundusze. Pomysl o rodzinie...
Wiem ze pies jest dla was bardzo wazny w zyciu, ale smierc- w tym przypadku psa- jest sprawa naturalna. My tez kiedys kiedys umrzemy.
Ja bym dala tej suczce odejsc spokojnie, w poczuciu ze robiliscie wszystko by ja leczyc i poprawic komfort zycia.
Pomysl o tym, ze niedlugo skoncza sie jej cierpienia. Choroba nowotworowa bardzo wyniszcza organizm. Ona chudnie bo moze miec rowniez straszliwe mdlosci- spowodowane lekami.
Pomysl o rodzinie, o sobie, dzieciach.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
My w lipcu uśpiliśmy naszą najkochańszą sunie. Synek, 5 latek, jakoś bardzo tego nie przeżył. Gorzej ze mną ehh...Może dlatego, że nie znał jej jak była żywiołowym psiakiem. Na koniec była na sterydach. Miała manie jedzenia i wogóle nie było z nią kontaktu. Może trzeba było wcześniej ale było cholernie ciężko.

Annika my u weta za uśpienie zapłaciliśmy 450 zł ze wszystkim. Pies ważył ok 35 kg. To jest spory wydatek.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
właśnie,my dziennie na zastrzyki wydajemy 20-30zł w zależności od ilości bo raz 4 raz 6 a raz 3 zastrzyki........weterynarz super,bierze zaliczkowo,częściowo,ale podsumowując tanio nie wychodzi.......ale jeszcze nie jestem psychicznie gotowa i psina także,jakoś siły jeszcze ma,być moze właśnie leki tak pomagają
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Czy ktoś może poradzić ? Poszukuję dobrego okulisty dla mojego 12 letniego Maxa. To nie jaskra ,ani zaćma.
Anika współczuję ,ale daj zasnąć psinie
BAJKOWO ,przebrania, zabawa i rozrywka dla dzieci i dorosłych.
Pilotów 3 ,Gdańsk-Zaspa , www.jolka-fasolka.pl
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
jolka nie mogę:(nie mam w sobie tyle siły,póki się cieszy na nasz widok,póki załatwia się na dworzze i drepta choć coraz wolniej,nie boli ją,tak twierdzi weterynarz jak dziś byłam na usg,że trzeba o nią powalczyć podtrzymać.........chciałabym,że by sama odeszła we śnie,na spokojnie
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Bardzo Ci współczuję.Niedawno sama musiałam uśpić swojego psa chorego na serce.Weterynarz powiedziała,że to ja decyduję,kiedy pies cierpi tak mocno,że nie może już wytrzymać.I wtedy trzeba uśpić.....I rzeczywiście kiedy przestał wstawać i jeść po prostu wiedziałam,że nadszedł już czas...Ale zamówiłam wizytę domową,więc pies nie stresował się i odszedł u siebie na podwórku.Nie było żadnych gwałtownych reakcji,po prostu położył się i zasnął..rzeczywiście ciało wyrażnie się odprężyło i po prostu widziałam,że poczuł ulgę.Żegnała go cała rodzina,był wśród najbliższych.Mamy zaprzyjażnioną panią weterynarz,więc zgodziła się,żebyśmy pochowali go w naszym ogródku pod brzózką(bo normalnie podobno nie wolno,trzeba oddawać ciało do spalenia). To było bardzo smutne przeżycie,ale nie żałuje..Wiem,że skróciłam potworne cierpienie zwierzęciu,które miało do mnie bezgraniczne zaufanie i wiedziało,że robię to dla jego dobra.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
dzięki:)podniosłaś mnie trochę na duchu i myślę,że jeszcze nie czas....jeszcze popróbujemy
image
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
najbardziej zastanawia mnie stwierdzenie ,że pies leży pod domem .....a niby był członkiem rodziny. Nie ważne ,że mieszkacie w domu jednorodzinnym tylo jak go traktowaliście.....

Jednak ja osobiście walczyłabym o każdy dzień życia psa.....skoro walczę o życie mamy tak walczyłabym o każdy dzień życia psa...w końcu to członek rodziny
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 4
Japsiara.... a gdzie mieli go pochować??? W lodówce???
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 1
O matko a ja nie chciałabym cierpieć bez sensu żeby tylko ktoś miał satysfakcje ze zrobił wszystko co się da, ja dwa psy uśpiłam ale to była masakra jeden miał 16 lat i co 10 minut ataki padaczki więc raczej nie sądzę żeby był zadowolony z takiego życia.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja psiara- a moze mieli wypchac tego psa i postawic na komodzie???

Jak mozna byc taka egoistka zeby walczyc o kazdy dzien zycia psa, ktory cierpi ogromne katusze! Trzymasz/ trzymalabys psa dla siebie, zeby cieszylo sie twoje oko na jego widok?
Ja pracuje z bardzo ciezko chorymi ludzmi, ich rodziny modla sie o smierc, bo cialo chorej najblizszej osoby, trawione jest przez postepujace choroby, narzady rozklada cuchnace, ropiejace raczydlo!
Pies musi odejsc w milosci i swiadomosci ze cale zycie byl kochany.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zgadzam się z Graszką. Jeśli nie ma cienia nadziei na wyleczenie czy też poprawę umożliwiającą w miarę normalne funkcjonowanie - to moim zdaniem czekanie aż pies sam odejdzie jest egoizmem właściciela, który woli mieć czyste sumienie(że nie zdecydował o uśpieniu zwierzęcia).
Tak to już jest, że pewne choroby przysparzają ogrom cierpienia/bólu i okradają z godności nie dając szans na wyzdrowienie... O ile w przypadku ludzi eutanazja jest zabroniona - o tyle zwierzętom możemy skrócić męki. Właśnie z miłości.

W przypadku naszej Saby wszystko potoczyło się błyskawicznie - w ciągu kilku dni. Przez weekend nadzieja umarła. Strasznie przykro było patrzeć jak stan suni się pogarsza, jak kroplówki nie pomagają, jak psica dosłownie z każdą godziną "odchodzi" po kawałku - jakby cząstka jej ulatywała. Biedne umęczone psie ciałko i te kochające, wierne psie oczy proszące o pomoc. I nasz kochany piegowaty nos, wymęczone powykręcane uszka(miała swego czasu problemy z nawracającymi krwotokami w uszach, wiele zabiegów przeszła)...
W poniedziałek nie pozostało nic innego jak pomóc psinie odejść. Bo zwyczajnie nie zasługiwała na to aby tak się męczyć.
image
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
a co się stało z wątkiem ? gdzie reszta wpisów? widzę tylko ostatni post-Agusi
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Coś chyba nie tak. Bo ja teraz widzę tylko wpis asi.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nam własnie dziś umarł nasz młodszy piesek :( nagle i niepodziewanie :(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Lunaa - mocno przytulam... Nasza Funny też odeszła nagle i niespodziewanie. :(
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
z moim też gorzej,nie chodzi prawie wcale,kilka kroczków na dworze,muszę ją podtrzymywać,żeby się załatwila,do tego full tabletek,wodobrzusze wróciło jak na początku,psina chuda,nowotwór ją strasznie wyniszcza,poza tym ale ciągle czujna,przyjacielska,nastawia się do pieszczot,więc we mnie ciągle ta nadzieja,że jeszcze troszkę chce być z nami i odwlekam decyzję
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
dziękuje Agusia Gda.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Lunaa, wspolczuje ci odejscia psinki. To jest przykre...Mam nadzieje ze szybko pogodzisz sie ze strata...
Annika, przedluzasz na sile zycie twojej suczki.
Czy ty serca nie masz????
Rozumiem ze ja kochasz, ale uspij ja w koncu, niech nie cierpi wiecej.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
w poniedziałek będe miała dłuższą rozmowę z weterynarzem,mamy takiego od serca,z powołaniem............
mam serce,dlatego ją jeszcze mam żywą,leczę na co się da,pomagam,zeby się nie męczyła,ale jestem w tej chwili egoistką,wiem......
obiecuję,że nie dam jej długo cierpieć,jeszcze troszkę,bo widzę życie w jej oczach,nie rezygnację,nie ból...
image
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
właśnie dziś ulżyliśmy naszej Tince i daliśmy jej odejść,strasznie się czuję,to jakiś koszmar.........
niecała godzinę przed psiakiem odeszła moja kochana babcia,więc mam nadzieję,ze obie są po tej dobrej stronie bez bólu i cierpienia........
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Annika - przytulam mocno, podwójnie. Bardzo mi przykro.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
annika współczuję :(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Capsomasol to dobry suplement dla starszych psiaków. Lek na bazie kapsaicyny, g*wnie w chorobach nowotworowych.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Szkoda,ze nie wczesniej,bo raczysko mozna wyleczyc.Przeczytalam w necie o dzialaniu sody oczyszczonej,zaczelam ja podawac z miodem mojej 10 letniej sunieczce i guz przez 5 dni sporo zmniejszyl sie.Nie jest opuchniety,stracicl rozowy kolor,a psiunka odzyla i szaleje.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Inko, a w jaki sposób aplikowałaś tą sodę z miodem?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
najlepiej udać sie do weterynarza. Starszym psom można podawać kapsaicynę- jest w leku zalecanym przez wet. Capsomasol. Kapsaicyna daje energię i przyczynia się do poprawy organizmu psiaka.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pies musi spać!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry