Odpowiadasz na:

1) "droższa roboczogodzina, wzrost płacy minimalnej (więcej pieniędzy w kieszeniach obywateli)"
zgoda, ale czy roboczogodzina ma aż taki duży wpływ na wzrost ceny m2 mieszkania? Poza tym,... rozwiń

1) "droższa roboczogodzina, wzrost płacy minimalnej (więcej pieniędzy w kieszeniach obywateli)"
zgoda, ale czy roboczogodzina ma aż taki duży wpływ na wzrost ceny m2 mieszkania? Poza tym, jeżeli roboczogodzina będzie znacząco wyższa, to Polacy zaczną wracać do Polski, bo i u nas będzie można dobrze zarobić, co przełoży się na punkt 2.

2) ubytek budowlanej siły roboczej (zbyt mala liczba Ukraińców)
skąd wiedza, że po 2019 r. będzie w Polsce mniej Ukraińców? Poza tym, zgodnie z Twoimi przypuszczeniami (pkt 1), należy oczekiwać powrotu polskich fachowców z zagranicy.

3) wyższe stopy procentowe = droższy kredyt zarówno dla kupującego jak i deweloperów
ten argument przemawia raczej, za zmniejszeniem popytu na nowe mieszkania, co w konsekwencji może spowodować spadek cen. Ludzie, którzy mają kasę zaczną inwestować np. w lokaty, bo po co mają lokować kapitał w niepewne nieruchomości (na dodatek zbyt drogie). Ludzi, którzy kasy mają zbyt mało, zniechęci wysokie oprocentowanie kredytów do ich zaciągania.

4) Podpisane przez Polskę zobowiązanie do budowy domów/mieszkań energooszczędnych.
Fakt, deweloperzy będą musieli pokryć zwiększony koszt budowy z własnej marży, bo popyt na nowe mieszkania może zmaleć z przyczyn opisanych wyżej.
Moim zdaniem mieszkania nie muszą zdrożeć po 2019 r.

Przedstawiłem kontrargumenty (mim zdaniem nie tak zupełnie gołosłowne), chociaż w moim przypadku wzrost cen mieszkań jest nawet pożądany, ... bo już mam. :)

zobacz wątek
2 lata temu
~XYZ

Odpowiedź

Autor

Polityka prywatności
do góry