Odpowiadasz na:

To, czego oczekuję idąc do komisu/salonu to rzetelności i prawdy. Nie chcę musieć sprawdzać każdego auta, które mnie zainteresuje i tracić przez to czas, humor oraz pieniądze... Jeżeli samochód... rozwiń

To, czego oczekuję idąc do komisu/salonu to rzetelności i prawdy. Nie chcę musieć sprawdzać każdego auta, które mnie zainteresuje i tracić przez to czas, humor oraz pieniądze... Jeżeli samochód jest wystawiany jako "bezwypadkowy" to powinien być faktycznie bezwypadkowy, w praktyce ten termin oznacza mniej więcej tyle, że auto jest po "kolizji", ma wspawaną "ćwiartkę" i dwie tony szpachli na to. Znam temat, bo pracowałem jako rzeczoznawca i to co się dzieje w polskich komisach to istny koszmar, skoro 3 razy trafiłeś na dobre auta z komisu to albo nie sprawdziłeś ich wystarczająco, albo możesz kupować losy na loterii. Auta z komisu to gra w sapera z ustawioną maksymalną liczbą min. Nie mówię tu tylko o autach do 10 000 zł, a także tych za 50 000 zł, a nawet za 100 000 zł. Samo przekręcanie liczników to wierzchołek góry lodowej tego, co komisy wyprawiają.

zobacz wątek
5 lat temu
~

Odpowiedź

Autor

Polityka prywatności
do góry