Odpowiadasz na:

Miałem okazję być dzisiaj w jednej z przychodni. Atmosfera prawie wojenna. Prawie nikogo nie wpuszczają, zresztą nie bardzo jest po co, bo system NFZ-u im nie działał. Zresztą nie tylko im. W innej... rozwiń

Miałem okazję być dzisiaj w jednej z przychodni. Atmosfera prawie wojenna. Prawie nikogo nie wpuszczają, zresztą nie bardzo jest po co, bo system NFZ-u im nie działał. Zresztą nie tylko im. W innej przychodni, gdzie próbowałem coś załatwić telefonicznie też nie było to możliwe, bo im system również nie działał.
No ale udało mi się dostać do "mojej" Pani Doktor i troszkę z Nią pogadać. Sama była nieco spanikowana, bo nie było jeszcze wytycznych z GIS, co dalej (było ok. południa). Ale w ogólnym zarysie powiedziała mi zbliżone rzeczy do tego, co mówi ta lekarka z Włoch. Sama choroba dla większości osób zagrożenia nie stanowi. Większośc odchoruje ją jak zwykła grypę albo i nawet przejdzie bezobjawowo.
Problem jest z mniejszościa. Jesli zdarzy sie sytuacja, jak we Włoszech, ze nagle, z dnia na dzień zachorują tysiące osób, nie tylko nie będzie ich gdzie położyć - bo to jeszcze mały pikus. Można zaimprowizowac szpitale. Tylko po co kłaść, jeśli nie bedzie czym leczyć? Z dnia na dzień nikt nie stworzy tysiecy dodatkowych respiratorów. Żaden kraj nie ma takich rezerw. Dlatego jedynym sensownym postępowaniem jest izolacja. Dzięki niej fala zachorowań się "spłaszczy" i rozciągnie w czasie. Zmniejszy to z jednej strony obciążenie szpitali w konkretnym przedziale czasowym. Z drugiej - da szansę (niewielką, ale jednak) na stworzenie skutecznej szczepionki.
Nie ma sie co łudzić, że ludzie nie będą umierać. Nawet przy braku ograniczeń logistycznych, jakiś odsetek umrze. Dla osób starszych, obciążonych innymi chorobami, z upośledzonym układem odpornościowym (np. po chemio- czy radioterapii) i zwykła grypa może być zabójcza. I jest - od lat. Nie trzeba do tego koronawirusa.
Rzecz w tym, aby nie "zatkać" całkowicie "mocy przerobowych" szpitali i służb medycznych i sanitarnych. Dodatkowy nawał chorych, nawet z dobrymi rokowaniami, drastycznie obniży szanse przeżycia zagrożonych "życiowo" pacjentów z innymi jednostkami chorobowymi.
Zdaniem lekarki, na normalizację sytuacji w polskiej Służbie Zdrowia, w wariancie optymistycznym, potrzeba kilku miesięcy.

PS: właśnie dostałem esa. Wg wytycznych GIS, przychodnia w której dzisiaj byłem, od poniedziałku nie przyjmuje w ogole pacjentów "z ulicy". Wyłącznie rejestracja przez infolinię i telefoniczna selekcja chorych przez dyżurujących lekarzy.

zobacz wątek
2 lata temu
~sa∂yl

Odpowiedź

Autor

Polityka prywatności
do góry