Widok
nie jest tak źle jak by się wydawało, dla mnie to była nowośc, u mnie takiego zwyczaju nie ma, ale mój mąż pochodzi z Kaszub i tam to normalność, więc wiedzieliśmy co nas czeka i prezygotowalismy się: wiadomo wódeczka, duuuużo wódeczki, poczęstunek, czyli jakieś zakąski, dobre ciasteczko, słodycze, napoje, a nasi gości przyjechali ponad 50 km razem z 7osobowa kapelą, było super, niezapomniana zabawa, trochę szkła, ale bardzo kulturalnie bo wszyscy tłukli w wyznaczonym miejscu, tylko jedna butelka tak dla tradycji została stłuczona na progu, które to szkło musielismy oboje musieliśmy posprzatać, a tak poza tym świetna zabawa, tańce, etc.
Ja tez wcześniej myślałam po co to, tylko rano będę zmęczona, ale to nie prawda, tak miało być. Mimo, że poszłam spać coś koło 2 to i tak o 6:30 byłam wyspana, nie czułam zmęczenia. Fajna zabawa, która gorąco polecam.
Ja tez wcześniej myślałam po co to, tylko rano będę zmęczona, ale to nie prawda, tak miało być. Mimo, że poszłam spać coś koło 2 to i tak o 6:30 byłam wyspana, nie czułam zmęczenia. Fajna zabawa, która gorąco polecam.
Też mieszkam poza miastem:) i moja kaszubska część rodziny nie wyobraża sobie bez tego wesela:) Mi ten zwyczaj kojarzy się bardzo pozytywnie. Sąsiedzi i znajomi przychodzą, wytłuką co przynieśli, wypiją po kieliszku wódki i tyle:) Podoba mi się, że w okolicy nikt nikomu nie narzuca jak taki Polter powinien wyglądać. Niektórzy zapraszają orkiestrę i robią z tego wielką imprezę, a inni przygotowują tylko skromny poczęstunek i o 22 nie ma już po gościach i szkle śladu:)
Ja mieszkam poza miastem i mam mnostwo znajomych ktorzy nie beda na moim weselu a wiec polter abend jest momentem kiedy znajomi tlukac szklo , robiac duzo halasu zycza nam przy tym mnostwa szczescia , to czas kiedy bedziemy mogli porozmawiac iii zaczac swietowanie z okazji naszych zaslubin :).Ja jestem za i wcale nie uwazam ze to glupie. Moze gdybym, mieszkala w miescie byloby trudniej to zorganizowac;bunty sasiadow itd ale mieszkam w domku na obrzezach miasta i polter abend pomimo tego ze nieorganizowany na pewno bedzie :):)
No przed klatką w schodki albo po prostu w chodnik prowadzący do klatki, było tego trochę i nie zauważyłam że sporo szkła dostało się na przyboczne trawniki tzn. myślałam, że wszystko wyzbierałam ale potem sporo jeszcze tego było widać. Miałam też taką "mądrą" koleżankę, która wytłukła mi całą siatkę słoików trafiając jednym z nich w szybę drzwi klatki schodowej która pękła, na szczeście nikt mnie nie pociągnął do odpowiedzialności. Niestety zawsze się ktoś taki znajdzie. Ale tak pozatym to było ok.


Ja też robiłam choć mieszkam w bloku, znajomi sami się zapowiedzieli a ja tylko poprosiłam żeby nie przychodzić później niż o 21.00. Miałam wódeczkę i ciasto, najbliższe osoby siedziału w domu a dalsi nawet nie wchodzili do góry. Mamy nawet fajne zdjęcia jak razem sprzątamy szkło przed klatką. Jednym z moich gości był kolega z Izraela który pierwszy raz w życiu miał okazję te wszystki polskie "obyczaje" ślubno-weselne zobaczyć.
to z netu...
u nas tez bedzie nawet mowy nie ma zeby nie było... taki jest zwyczaj w naszych rodzinkach i wszyscy super sie bawimy na takich spotkaniach...
najlepsze jest to ze my mieszkamy juz razem a tłuc szkło przyjda do moich rodziców i tam sie cała impreza odbedzie... mamy juz skrzynie przygotowana zeby nie było wielkiego kłopotu...
Poczestunek przygotowuja nam panie które gotuja na wesele a wódeczka tez juz zamówiona...
u nas tez bedzie nawet mowy nie ma zeby nie było... taki jest zwyczaj w naszych rodzinkach i wszyscy super sie bawimy na takich spotkaniach...
najlepsze jest to ze my mieszkamy juz razem a tłuc szkło przyjda do moich rodziców i tam sie cała impreza odbedzie... mamy juz skrzynie przygotowana zeby nie było wielkiego kłopotu...
Poczestunek przygotowuja nam panie które gotuja na wesele a wódeczka tez juz zamówiona...
"Polterabend"
Jest to niezwykle popularny, nawet współcześnie, zwyczaj, którego korzenie wywodzą się z kultury germańskiej. W przeddzień wesela rozśpiewana i często przebrana, grupa organizatorów, szła pod dom panny młodej z różnego rodzaju glinianymi lub fajansowymi naczyniami, robiąc przy tym straszny hałas. Na miejscu "kazali" zejść młodej przed drzwi, po czym nagle z wielkim hukiem tłukli o ściany, drzwi, chodnik itp. Wszystko co z sobą przynieśli. Panna młoda musiała pozbierać wszystkie rozbite naczynia wysłuchując przy tym żartobliwych, często nawet kąśliwych uwag. W różnych okresach i regionach zwyczaj ten oznaczał co innego. Przez jednych był traktowany jako rytuał odpędzania złych duchów (według wierzeń słowiańskich), przez innych natomiast jako przesąd, wg którego o szczęściu młodej pary decydowała ilość rozbitych naczyń i skorup.
Jest to niezwykle popularny, nawet współcześnie, zwyczaj, którego korzenie wywodzą się z kultury germańskiej. W przeddzień wesela rozśpiewana i często przebrana, grupa organizatorów, szła pod dom panny młodej z różnego rodzaju glinianymi lub fajansowymi naczyniami, robiąc przy tym straszny hałas. Na miejscu "kazali" zejść młodej przed drzwi, po czym nagle z wielkim hukiem tłukli o ściany, drzwi, chodnik itp. Wszystko co z sobą przynieśli. Panna młoda musiała pozbierać wszystkie rozbite naczynia wysłuchując przy tym żartobliwych, często nawet kąśliwych uwag. W różnych okresach i regionach zwyczaj ten oznaczał co innego. Przez jednych był traktowany jako rytuał odpędzania złych duchów (według wierzeń słowiańskich), przez innych natomiast jako przesąd, wg którego o szczęściu młodej pary decydowała ilość rozbitych naczyń i skorup.
To tak jak z tą folią :-)) Tak moja siostra robiła właśnie, kilka lat temu. Rozłozyli folie (kilka warstw, gruba taką), a potem zwinęli i było po sprzataniu. Mnie się ten zwyczj nie usmiecha o tyle - ze całe zamieszanie trwa zwykle do póxnych godzin wieczornych, a nastepnego dnia... Wiadomo. Chociaż z drugiej strony - i tak się zastanawiam, co tu zrobic, zeby w ogóle zasnąć w te noc PRZED. Zasnąć, odpocząc - a nie przewracac sie z boku na bok i wygladać jak upiór ;-)
He he, podoba mi się ten "nowy" zwyczaj, Nola. Do tej pory sądziłam, że to Młoda ma sprzątać to szkło.
Zresztą, ostatnio jak byłam na takim "porter-abendzie" to mieli "przyczepkę", do której kazali wrzucać szkło. Źle się tłukło, ale przynajmniej nikt nie musiał sprzątać. Tacy nowocześni Młodzi, nie będą sprzątać, tylko znajdą sposób, jak nie nabrudzić:)
Zresztą, ostatnio jak byłam na takim "porter-abendzie" to mieli "przyczepkę", do której kazali wrzucać szkło. Źle się tłukło, ale przynajmniej nikt nie musiał sprzątać. Tacy nowocześni Młodzi, nie będą sprzątać, tylko znajdą sposób, jak nie nabrudzić:)