Widok

Rekrutacja do przedzkola

Rodzina i dziecko bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Proszę o informacje czy dzieci które dostały się do przedszkola tego roku to maluchy samotnych rodziców, wielodzietne rodziny czy może niepełnosprawność?
Moje dziecko, czy maluchy znajomych nie dostali się do żadnej placówki. U nas były niby dodatkowe punkty za rodzeństwo w przedszkolu a i tak zero szans.
Czy naprawdę w tych czasach dziecko nie może pójść do przedszkola w swojej okolicy? Te rekrutację to jakas porażka. Szczycą się, że zostało tyle wolnych miejsc w przedszkolach, ale gdzie na Rudnikach czy innych obrzeżach miasta.
Nastawiają tych blokowiska w centrum miasta ale nie pomyśla o stworzeniu nowych placówek przedszkolnych.
Przepraszam ale jestem strasznie zła na to wszystko
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 1

Obecnie dużo punktów jest przyznawanych za to, że rodzice pracują, za komplet szczepień dziecka, a rodzeństwo w placówce to tylko niewielki bonus.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

za to, że rodzice pracują - 21 pkt., za szczepienia - 19 pkt., więc wcale nie tak dużo, najwięcej za niepełnosprawność kandydata lub kogoś z rodziny - po 100 pkt, samotne rodzicielstwo (nikt tego nie sprawdzał - też 100 pkt.) itd. :/
moja córka też się nigdzie nie dostała - Zaspa, Przymorze, a ponoć tu sami emeryci ...., a tak poza tym, widzieliście jakieś listy w tej rekrutacji, czy tylko info o tym, że kandydat dostał się albo nie?
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0

Listy nie było, zawsze jest wywieszona w przedszkolu, ale w tym.roku zakaz wyjścia. Nawet nie wiem ile brakowało nam, ale zapewne 100 minimum. Oboje pracujemy, szczepienie w terminie i rodzeństwo w przedszkola więc wszystkie podstawowe warunki spełniamy. Rozwodzić się nie będę, trzeciego dziecka też brak.
Przedszkola na Jasieniu czy Ujescisku mi nie pasują, bo nie mam samochodu, Anię będę ciągnąć dziecka na drugi koniec miasta.
Zostaje mi jeszcze żłobek na ten rok, tylko nie wiem czy się zaliczamy, bo jesteśmy na początku listy ale rocznik grudzień 2017..
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Na Zaspę i Przymorze wozi dzieci dużo osób pracujących na Alchemii i OBC. Moje dziecko się dostało z punktami za pracujących rodziców, rodzeństwo i obwód, ale do tego samego przedszkola dostała się córka znajomej bez punktów za rodzeństwo, a nawet innej znajomej, bez punktów za rodzeństwo i obwód, tylko ze szczepieniami i pracującymi rodzicami. Tak więc wydaje mi się, że miałaś po prostu okropnego pecha w losowaniu :(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
My z Ujeściska, punkty za pracujących rodziców i szczepienia, za obwód i inne rzeczy zero punktów. Dostała się córka do przedszkola czwartego wyboru. Niedaleko wprawdzie, ale jednak zdecydujemy się na prywatne. Zwolnimy komuś miejsce.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

My dostaliśmy się do przedszkola 4 wyboru na Przymorzu (w obwodzie niestety nie). Punkty jedynie za pracujących rodziców i szczepienia.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

jak ktoś miał pkt za pracujących rodziców, tzn, że miał co z dzieckiem zrobić, nie każdy ma taką możliwość! chętnie bym poszła do pracy, ale najpierw dziecko musi się dostać do przedszkola, bo nie ma się nim kto zająć, do żłobka też się nie dostało, ale ci, co mieli co zrobić z dzieckiem i tak pozajmowali miejsce tym, co czekali na przedszkole jako jedyną możliwość podjęcia pracy! to samo jest z samotnym rodzicielstwem, patologią itd. :/
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 9

Z tym też do końca się nie zgodzę. Moja córka się nie dostała, ale nie uważam aby rodzice pracujący byli gorsi, każde dziecko ma prawo pójść do przedszkola. Tylko dlaczego nasze miasto nie może dać warunków dziecia, aby chodziły do przedszkola czy żłobka w swojej okolicy. Uważam to za porazke, że mieszkając na Morenie i nie mając samochodu mam brać udział.w rekrutacji na drugim końcu Gdańska, bo dostały się dzieci rodziców, którzy pracują obok przedszkola, a mieszkaja w miejscu całkiem gdzie indziej.
Druga sprawa to ta możliwość zostawiana w zerówkach przedszkolnych. Mogli by zrobić jednoznacznie, że dzieci idą do szkoły od zerówki i tyle, a nie jedno mogą drudzy nie. W ten sposób blokowanych jest pełno miejsc dla maluchów.
Kiedyś każdy dostawał się do przedszkola w rejonie,.szło się od zerówki do szkoły i jakoś mam się dobrze. Jestem rocznikiem na którym zaczęli robić doświadczenia gimnazjum i od kiedy ten bałagan że zmianami się zaczął tak nic nie idzie w dobrym kierunku. Żaden rząd nie potrafi sobie poradzić z edukacją.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1

Niestety,ale w szkolnych zerowkach również nie ma miejsc. Mimo iż sporo dzieci zostało w przedszkolu to i tak nie wszystkie dzieci dostały się do szkolnej zerowki w najbliższej szkole. Bynajmniej jeśli chodzi o Morene.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

To ja chyba nie zrozumiałam. Jak jest dwójka pracujących rodzicow tzn ze maja co z dzieckiem zrobić? Wydaje mi się, że jest zupełnie odwrotnie. Kto niby ma wtedy zostać z maluchem, skoro rodzice są w pracy? Uważam, że takie osoby powinny mieć pierwszeństwo, oczywiście zaraz po dzieciach chorych.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 1

owszem mają co zrobić z dzieckiem, bo idą do pracy, w tym czasie ktoś tym dzieckiem się opiekuje przecież, w takim razie nie jest tak źle, skoro rodzice mogą iść do pracy i mają z kim dziecko zostawić,samo nie siedzi przecież, a co mają zrobić ci, co czekali z pójściem do pracy, aż dziecko pójdzie do przedszkola, bo naprawdę nie ma z kim zostać w domu? nadal nie mają szans! nie każdy ma babcię, która się wnukiem zajmie
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 9

Uważam, że każdy maluch ma prawo iść do przedszkola i to blisko domu.
Moim zdaniem dzieci lepiej się rozwijają, niż gdyby przez kolejne lata miała siedzieć z nimi babcia.
Jestem tylko zła na to, że moje dziecko nie może pójść do przedszkola z bratem i prawdopodobnie nie pójdzie do żadnego w pobliżu, a to oznacza kolejny rok w domu
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Oboje z mężem pracujemy i musimy zapłacić za prywatny zlobek, więc trochę mija się to z Pani teorią. Może niech Ci co czekali kilka lat na pójście do pracy się zastanowią czy to było dobre rozwiązanie, bo wychodzi na to, że nie. Babcie oczywiście mamy, ale 350 km od Gdyni. Mam wrażenie, że jak ktoś szuka wymówek i usprawiedliwienia dla własnego lenistwa to najłatwiej jest potyrać i próbować odebrać innym, a nie ruszyć własne cztery litery i poszukać rozwiązania. Oczywiście najłatwiej jestdrj i dej i dej, dej przedszkole, drj zlobek, dej pracę...
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 6

Dej darmo, a w pracy dobrze płać !
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1

Dodatkowo podpowiem, bo widzę, że i z tym ma Pani problem, jak można szukać pracy mając dziecko:
- obecnie wiele firm robi rekrutację online, przez Skype lub telefon,
- można się umówić na rozmowę po powrocie partnera z pracy, który zajmie się dzieckiem,
- można umówić sobie na jeden dzień np 3 rozmowy i poprosić męża, żeby wziął pół dnia wolnego,
- zawsze jest opcja opiekunek na godziny, oczywiście nie jest to za darmo, ale nikt nie zbankrutuje jak zapłaci te kilka dyszek, biorąc pod uwagę po co to robi,
- można zaprosić babcie np na tydzień i przez ten czas pochodzić na rozmowy kwalifikacyjne,
- można spróbować zostawić dziecko u sąsiadki na godzinkę, a w ramach odwdzięczenia się zaopiekować się jej maluszkiem, niech spokojnie wyskoczy na zakupy.

Pewnie rozwiązań jest dużo więcej, ale najlepiej ponarzekać.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 4

A jak logistycznie ogarnąć coś takiego. Żeby mieć punkty za pracujących rodziców matka musi w lutym być już pracownikiem żeby w marcu mieć zaświadczenie o pracy tak? Tak, ok. Jakoś ze 2 może 3 tygodnie można się przemęczyć, jakieś nianie dorywcze, mąż trochę urlopu. Dziecko dostaje się do przedszkola powiedzmy nawet w marcu. Super. I co z dzieckiem od marca do września?Kto zajmie się maluchem przez tyle miesięcy? Mąż pracuje, matka też. Niania kosztuje tyle co matka zarobi, więc to bez sensu. Wychodzi na to, że w lutym trzeba znaleźć pracę dla papierka, potem w marcu powiedzieć szefowi, że do września cię nie będzie w pracy, bo nie ma co z dzieckiem zrobić . I wylatujesz z pracy. Ot sensowne rozwiązanie. Najpierw trzeba mieć co z dzieckiem zrobić żeby do pracy pójść. A jeszcze gorzej jak dzieci jest 2 lub więcej. Jedno w jednym przedszkolu, drugie w innym, a trzecie w jeszcze innej szkole. Godziny pracy trzeba było mieć takie żeby wszystkich pozawozić i odebrać na czas. Sama miałam pracę od 11 do 19 i nie mogłam jej kontynuować, bo nawet jakby dziecko było w przedszkolu to o 17 nie ma kto je odebrać, do tego jeszcze szkolniak 8 letni w domu sam do 19 czy 20 to też słabo. Na prawdę czasem ludzie nie mają jak połączyć pracy i dzieci. Dlatego za pewne część mam nie pracuje przez parę lat po urodzeniu dziecka i w ten sposób ma spokojnie zorganizowane życie.

Pomijam paranoję żeby proponować przedszkole wiele kilometrów od domu, gdzie w zasięgu ręki mamy 4 placówki państwowe.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 1

To trochę tak, jak z tym ,,co było pierwsze: jajko czy kura". Jak rodzic pracuje , co z dzieckiem? Jak rodzic w domu, jak pójdzie do pracy?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3

Pierwsze było jajko. Jajo dinozaura.
Pierwszy był rodzic pracujący. Rodzic decydujący się na urlop wychowawczy (wtedy nadal jest "pracujący"), rodzic oddający dziecko do żłobka lub rodzic wynajmujący nianię.
Rodzic nie wypracowujący na rzecz państwa przez 3 lata ani złotówki, a potem krzyczący "Daj mi zamiast pracującym przedszkole państwowe", to ani jajko ani kura.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2

"jak ktoś miał pkt za pracujących rodziców, tzn, że miał co z dzieckiem zrobić" - najciekawszy kretynizm, jaki tu przeczytałam. Tak, pracuję, bo mam co z dzieckiem zrobić. Dziecko chodzi do żłobka. We wrześniu pójdzie do przedszkola, a jeśli by nie posżło - to wtedy dopiero nie miałabym co z nim zrobić, bo żłobek jest do 3 roku życia.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 1

Oboje z mężem pracujemy, dziadkowie mieszkają daleko i też pracują. Pracujemy, a co za tym idzie płacimy podatki, więc chyba mamy prawo żeby nasze dzieci chodziły do państwowego przedszkola czy żłobka. Synek chodzi do żłobka prywatnego, bo na miejsce w państwowym czekaliśmy ponad 2 lata. Córeczka również nie ma szans na żłobek państwowy. Liczyliśmy na bon żłobkowy, ale patrząc na to co się dzieje, pewnie w tym roku nic z tego nie będzie.
Sorry, ale jak ktoś tłumaczy, że nie idzie do pracy bo nie ma co z dzieckiem zrobić, to jest słabe. Można dziecko oddać do żłobka, wynająć opiekunkę, albo poszukać pracy na pół etatu albo na zmiany. Jak ktoś chce pracować to można to jakoś ogarnąć, a nie szukać wymówek i tylko daj i daj, bo mi się należy.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 3

Dokladnie, jak się chce. Zawsze ale to zawsze jakoś można wszystko zorganizować. My mamy jednych i drugich dziadków 500km od Gdańsk. Jesteśmy tu zupełnie sami, bez rodziny. Córka aktualnie będzie szła do zerówki w przedszkolu. Do pracy wróciłam gdy miała 16 miesięcy. Do momentu dostania się do przedszkola była z nianią. I mimo, że finansowo był to ciężko czas nie wyobrażałam sobie innej opcji.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2

Zapewnienie dzieciom opieki to jest olbrzymi problem logistyczny i duży wydatek, zwłaszcza w pierwszych kilku latach życia dziecka.
To nie tak , że praca na ciebie czeka i możesz sobie wybierać ile chcesz pracować, gdzie i w jakiś godzinach...Znam wiele kobiet które wróciły do pracy, ponownie przeliczyły czas i budżet i okazało się że bardziej opłaca się jednak zostać w domu...Może problemem jest to, że patrzy się na niepracujace matki jako na osoby bez zajęcia i w pełni dyspozycyjne, a tak nie jest. Przecież opieka nad dzieckiem jest etatowym i pelnoplatnym zajeciem, opiekunki biorą za to samo pieniadze. Matki z dnia na dzień nie porzucają swoich dzieci i nie lecą do pracy bo ta praca musi im sie oplacać albo dopasować do dzieci a nie odwrotnie. Druga pułapka myślenia to że koszt i ciężar zapewnienia opieki dzieciom spoczywa wyłącznie po stronie kobiety.... Drogie panie licząc wydatki na dzieci podzielcie je na pół, w końcu same dzieci się nie zrobiły. Tak przedstawiony mężowi wydatek na opiekę nad dzieckiem trochę inaczej wygląda i nikt wam nie powie że pracujecie za waciki, czy pracujecie tylko na przedszkole bo to nie tak...
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ja mam etat, aktualnie jestem na wychowawczym, w rekrutacji zaliczam się do obojga rodziców pracujacych. Niestety brak przedszkola wiąże się z brakiem możliwości powrotu do pracy, bądź w moim wypadku to szukaniem nowej, bo w obecnej jest 11h godzinny tryb pracy.
Niestety nie mam bliskich osob, które zajmą się dzieciakami, mąż pracuje jako kierowca i w domu bywa co 2 tydzień.
Koszt opiekunki, bądź prywatnego żłobka to połowa mojej pensji na tą chwilę. Bardzo chce wrócić w tryb zawodowy ale jest to dla mnie trudne. Teraz boję się dodatkowo, jak to będzie po pandemii z szukaniem pracy. Jeszcze 2 miesiące temu miałam 2 propozycje pracy od września jak córka pójdzie do przedszkola. Teraz są już nieaktualne, bo nikt nie wie jak bedzie za tydzień, a co dopiero za kilka miesięcy :(
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko

zamieszkanie z teściami mój największy błąd (58 odpowiedzi)

Witam wszystkie forumowiczki (forumowiczy również) otóż jak w temacie-rzece nie mam już sił,...

Oszczędzanie - jakie macie sposoby? (77 odpowiedzi)

Ponieważ niedługo rozpoczynam urlop wychowawczy, przyjdzie nam żyć przez pewien czas z jednej...

Praca w domu (13 odpowiedzi)

Czy któraś z Was pracuje w domu? Sytuacja w pracy zmusiła mnie do pozostania na wychowawczym, mi...

do góry