Widok
boki rwać...
No i long weekend! Gdzie nie spojrzysz każdy michę cieszy! Pięknie! No to ja też się do tego przyczynię:
"W starej wieży na pustkowiu siedzą sobie nocą trzy wampiry i grają w karty. Grają grają, noc mija i zrobili się głodni. Jeden mówi:
-Grajcie we dwóch, ja idę coś wrzucić na ruszt.
Długo nie trwało i wrócił. Usta umazane krwią.. .
-Znacie tę wioskę na południe stąd? - Mhm - No to już jej nie ma. Wyssałem ich co do jednego.. .
Drugi wampir wstaje
- Dobra, teraz wy grajcie a ja napełnię żołąd.
Długo nie trwało i wrócił.Usta umazane krwią.. .
- Znacie to miasteczko na zachód stąd? -
No.. . -Nikt już tam nie mieszka, he,he..., be-ek!
Trzeci wampir wychodzi, rzucając w drzwiach:
- Teraz ja, niedługo wracam .
Wraca jeszcze szybciej niż tamci. Ociężale wchodzi do komnaty. Twarz cała
we krwi.
-A ty gdzie byłeś? -Nigdzie. w*******em się na schodach."
Liczę na jakiś rewanż...
"W starej wieży na pustkowiu siedzą sobie nocą trzy wampiry i grają w karty. Grają grają, noc mija i zrobili się głodni. Jeden mówi:
-Grajcie we dwóch, ja idę coś wrzucić na ruszt.
Długo nie trwało i wrócił. Usta umazane krwią.. .
-Znacie tę wioskę na południe stąd? - Mhm - No to już jej nie ma. Wyssałem ich co do jednego.. .
Drugi wampir wstaje
- Dobra, teraz wy grajcie a ja napełnię żołąd.
Długo nie trwało i wrócił.Usta umazane krwią.. .
- Znacie to miasteczko na zachód stąd? -
No.. . -Nikt już tam nie mieszka, he,he..., be-ek!
Trzeci wampir wychodzi, rzucając w drzwiach:
- Teraz ja, niedługo wracam .
Wraca jeszcze szybciej niż tamci. Ociężale wchodzi do komnaty. Twarz cała
we krwi.
-A ty gdzie byłeś? -Nigdzie. w*******em się na schodach."
Liczę na jakiś rewanż...
Tatus oglada mecz pilki noznej.Ma pragnienie.
Synku,wola,daj mi cos do picia,moze byc woda.
Synek przyniosl pelna szklanke.
Po chwili sytuacja sie powtarza.
Tatus wola,synek przynosi zawsze pelna szklanke.
Wreszcie przyniosl tylko polowe.
Ojciec pyta:To juz nie mozesz podac calej szklanki ojcu?
Synek odpowiada:Tatusiu,ja do kranu nie siegam a w sedesie juz nie ma wiecej.
Powyzej to tylko moje zdanie.
Nie wszyscy musza sie z tym zgadzac.
Synku,wola,daj mi cos do picia,moze byc woda.
Synek przyniosl pelna szklanke.
Po chwili sytuacja sie powtarza.
Tatus wola,synek przynosi zawsze pelna szklanke.
Wreszcie przyniosl tylko polowe.
Ojciec pyta:To juz nie mozesz podac calej szklanki ojcu?
Synek odpowiada:Tatusiu,ja do kranu nie siegam a w sedesie juz nie ma wiecej.
Powyzej to tylko moje zdanie.
Nie wszyscy musza sie z tym zgadzac.
Tonie prom. Brakuje łodzi ratunkowych. Wszyscy w panice. Płaczą kobiety,
mężczyźni i dzieci. Wiedza bowiem, ze czeka ich niechybna śmierć w zimnej
topieli. Tylko kapitan stoi nieruchomo na mostku i z kamienna twarzą pali
fajkę.
Podbiega do niego piękna młoda kobieta i mówi:
- Podziwiam takich mężczyzn jak ty. Wkrótce umrzemy, zrób zatem wszystko,
abym poczuła się choć raz w życiu jak prawdziwa kobieta.
Kapitan szybko zdejmuje mundur i koszule i odkrywając wytatuowany tors i
mówi:
- Mundur wyprasuj, a koszule upierz!
W 3000 roku wylegują się 3 stare krokodyle.
Jeden mówi:
- kiedyś byliśmy zieloni...
- i pływać umieliśmy... - dodaje drugi z żalem.
- dość tych sentymentów! - mówi trzeci - lecimy na łąkę
zbierać miód
Traktuj ptaka ptakiem, pusc pawia na kanara
Przychodzi komornik do faceta,
-mialem zabrac obraz
-to on - oznajmia facet
-ale ostatnio to byla "ostatnia wieczerza", a teraz to male zdjecie Kwasniewskiego
-to bylo ostatnio, a teraz tylko Judasz zostal
Rozmawia rolnik z miastowym
-wie pan co to jest?
-nawoz
-za komuny to byl nawoz, teraz to jest gowno nie nawoz
Jak za komuny nazywal sie sklep miesny po japonsku?
-gołehaki
Przychodzi komornik do faceta,
-mialem zabrac obraz
-to on - oznajmia facet
-ale ostatnio to byla "ostatnia wieczerza", a teraz to male zdjecie Kwasniewskiego
-to bylo ostatnio, a teraz tylko Judasz zostal
Rozmawia rolnik z miastowym
-wie pan co to jest?
-nawoz
-za komuny to byl nawoz, teraz to jest gowno nie nawoz
Jak za komuny nazywal sie sklep miesny po japonsku?
-gołehaki
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Inspektor inwestora odbiera inwestycję. Kierownik budowy z dumą prowadzi go do wielkiej dziury w ziemi, tak z pięć metrów średnicy.
Zaglądają, a tam w głębi, jakieś 50 metrów w dół, kręci się wielki reflektor.
- Co to niby, kur*a, ma być? - lekko zdziwił się inspektor.
- No jakże, wszyściuteńko dokładnie zgodnie z rysunkiem! - oburzył się kierownik budowy, podsuwając mu papier pod nos.
Inspektor obróciwszy rysunek o 180 stopni:
- To miała być latarnia morska. Latarnia morska!
Zaglądają, a tam w głębi, jakieś 50 metrów w dół, kręci się wielki reflektor.
- Co to niby, kur*a, ma być? - lekko zdziwił się inspektor.
- No jakże, wszyściuteńko dokładnie zgodnie z rysunkiem! - oburzył się kierownik budowy, podsuwając mu papier pod nos.
Inspektor obróciwszy rysunek o 180 stopni:
- To miała być latarnia morska. Latarnia morska!
Był sobie kościół i był sobie bar po drugiej stronie ulicy. Proboszcz od dawna zabiegał o to, by bar zamknąć, lecz właścicielowi wciąż udawało się jakoś swój interes bez szkody dla zysku prowadzić. Ksiądz groził karą boską, wyklinał, przeklinał i wzywał wiernych do modlitwy, aby niewygodnego przedsiębiorcę z pomocą bożą usunąć. Bez efektu. Aż kiedyś przydarzyła się burza, pioruny waliły gdzie popadnie, a jeden rzeczywiście trafił w knajpkę, która niewiele myśląc wzięła się i spaliła do imentu. Właściciel także się nie zastanawiał, tylko wziął i z miejsca podał proboszcza do sądu, za to, iż to z jego przyczyny szkodę on sam jako człowiek interesu poniósł. Proboszcz oczywiście zaprzeczył: "To jakiś absurd!", a po jego stronie opowiedziała się większość wiernych z parafii. Rzecz jasna wkrótce spotkali się wszyscy w sądzie. Na rozprawie sędzia rozłożył przed sobą akta, przewertował, potoczył wzrokiem po sali i powiedział:
- Nie wiem, co się tu, kurde, dzieje, ale z tego, co widzę w tych papierach, to mamy tu jednego szynkarza, który wierzy w potęgę sił boskich i setkę parafian wraz z księdzem, którzy temu stanowczo zaprzeczają...
- Nie wiem, co się tu, kurde, dzieje, ale z tego, co widzę w tych papierach, to mamy tu jednego szynkarza, który wierzy w potęgę sił boskich i setkę parafian wraz z księdzem, którzy temu stanowczo zaprzeczają...
Proszę;)
Dostałam dziś na maila;)
Po 40 latach małżeństwa przyjrzałem się mojej żonie:
- Kochanie, 40 lat temu mieliśmy tanie mieszkanie, tani samochód,
spaliśmy na sofie i oglądaliśmy TV w 10-calowym, czarno białym
telewizorze, ale za to, co noc spałem z cudowną 25-letnią dziewczyną.
Teraz mam dużą willę, piękny samochód , olbrzymie łóżko i
telewizor plazmowy, ale sypiam z 65-letnią kobietą. Wydaje mi się więc,
że nie wywiązujesz się z naszej umowy ...
Na to moja żona, która nigdy nie traci zimnej krwi:
- Kochanie! Znajdź sobie cudowną 25-letnią dziewczynę, a ja sprawię, że
znowu będziesz mieszkał w tanim mieszkaniu, jeździł tanim samochodem,
spał na sofie i oglądał TV w 10-calowym, czarno-białym telewizorze
Dostałam dziś na maila;)
Po 40 latach małżeństwa przyjrzałem się mojej żonie:
- Kochanie, 40 lat temu mieliśmy tanie mieszkanie, tani samochód,
spaliśmy na sofie i oglądaliśmy TV w 10-calowym, czarno białym
telewizorze, ale za to, co noc spałem z cudowną 25-letnią dziewczyną.
Teraz mam dużą willę, piękny samochód , olbrzymie łóżko i
telewizor plazmowy, ale sypiam z 65-letnią kobietą. Wydaje mi się więc,
że nie wywiązujesz się z naszej umowy ...
Na to moja żona, która nigdy nie traci zimnej krwi:
- Kochanie! Znajdź sobie cudowną 25-letnią dziewczynę, a ja sprawię, że
znowu będziesz mieszkał w tanim mieszkaniu, jeździł tanim samochodem,
spał na sofie i oglądał TV w 10-calowym, czarno-białym telewizorze
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
Rozmawiają dwie prostytutki:
- Kupiłam sobie skunksa.
- Skunksa? A dlaczego?
- z****iście robi minetę.
- A co ze smrodem?
- Dwa dni rzygał a potem się przyzwyczaił.
Spotyka się dwóch mężów:
- Słyszałem, że twoja żona rozbiła twoje nowe Porsche. Stało jej się coś?
- Jeszcze nie, zamknęła się w łazience.
Jasiu wrócił na wieś z pracy w Anglii.
Ojciec:
- Weź, rozrzuć gnój.
Jasiu:
- What?
Ojciec:
- Łot krowy i łot konia.
Leci samolot. Nagle jakaś awaria, kupa dymu, ogień, ludzie panikują.
Jeden z pasażerów podbiega do kapitana i pyta:
- Co z kobietami?
- p********* kobiety!!!
- A zdążymy?
Kowalski pracuje w kostnicy i przygotowuje pana Rysia do pogrzebu.
Odkrywa jego ciało i widzi niesamowicie dużego członka.
Odcina go, aby pokazać żonie ten ewenement. Chowa do teczki i przynosi do domu.
- Kochanie, patrz co odkryłem!
Żona na to:
- O Boże, Rysiek nie żyje!
A z pocałunkiem na razie zaczekamy - powiedział piękny książę złażąc ze Śpiącej Królewny.
Lew z rana postanowił się dowartościować. Złapał więc zająca i pyta:
- Kto jest królem dżungli?
- Ty, ty królu! - mówi wystraszony zając.
Lew puścił go i złapał zebrę.
- Kto jest królem zwierząt?
- Ty, Lwie. Ty jesteś królem.
- Ok - Lew puścił zebrę.
Dorwał niedźwiedzia, powalił na łopatki i pyta:
- Mów, kto jest królem zwierząt!
Miś nie był w sosie, więc mówi:
- No, dobra. Ty jesteś królem zwierząt.
Lew dumny jak paw podchodzi do słonia i pyta:
- Ty, słoń, kto jest królem zwierząt?
Słoń spojrzał na lwa. Nagle jak nie chwyci go trąbą, jak nie walnie nim o skały... Lwu posypały się zęby, kości połamane, ale po chwili otrząsa się i mówi:
- Kulfa! Słoń! Jak nie wies, to sie nie denelfuj!
Niedźwiedź szaleje w lesie... strasznie podniecony, wszystko co się rusza ma zamiar grzmocić. Wiewiórka schodzi sobie z drzewa, ten dopada do niej, łapie ją za szyję i dawaj, ale to mu nie wystarcza...
Zza krzaków wychyla się lisica, dopada do niej i zaczyna gwałcić. W pewnym momencie lisica krzyczy:
- Och niedźwiedziu, jaki z ciebie wspaniały kochanek, jakiego masz ogromnego i owłosionego!
A niedźwiedź robi głupią minę i myśli:
- O ku*wa! Nie zdjąłem wiewiórki.
Zima. Pod drzewem stoi chłopiec, otworzył usta i łapie śnieg na język. Nad nim, na drzewie siedzą gołębie i rozmawiają:
- Czy myślisz o tym samym, co ja?
Samolot wystartował z lotniska. Po osiągnięciu wymaganego pułapu, kapitan odzywa się przez intercom:
- Panie i panowie, witam na pokładzie samolotu. Pogodę mamy dobrą, niebo czyste, więc zapowiada nam się przyjemny lot. Proszę usiąść, zrelaksować się i... o o jejku, o o jejku!...
Po chwili ciszy intercom odzywa się znowu:
- Panie i panowie, najmocniej przepraszam jeśli przed chwilą państwa wystraszyłem, ale w trakcie mojej wypowiedzi drugi pilot wylał na mnie filiżankę gorącej kawy. Powinniście państwo zobaczyć przód moich spodni.
Na to odzywa się jeden z pasażerów:
- To pewnie nic w porównaniu z tyłem moich...
Facet zobaczył na ulicy kobietę z idealnymi piersiami. Podbiegł do
niej i spytał się:
- Czy dasz mi jedną ugryźć za stówę?
-Wal się pan!
- To może za tysiąc?
- Nie jestem dziwką!
- A za 10.000 zł? Kobieta pomyślała sobie, że to spora sumka i
warto ją zdobyć.
- Dobrze, ale nie tu.
Poszli w ciemny zaułek, gdzie kobieta rozebrała się od pasa w górę
pokazując najpiękniejsze piersi na świecie.
Facet zaczął je lizać, pieścić, ssać i całować, ale nie gryzł. W
końcu zniecierpliwiona kobieta powiedziała:
- To ugryzie pan czy nie?!
- Nie, trochę drogo...
- Kupiłam sobie skunksa.
- Skunksa? A dlaczego?
- z****iście robi minetę.
- A co ze smrodem?
- Dwa dni rzygał a potem się przyzwyczaił.
Spotyka się dwóch mężów:
- Słyszałem, że twoja żona rozbiła twoje nowe Porsche. Stało jej się coś?
- Jeszcze nie, zamknęła się w łazience.
Jasiu wrócił na wieś z pracy w Anglii.
Ojciec:
- Weź, rozrzuć gnój.
Jasiu:
- What?
Ojciec:
- Łot krowy i łot konia.
Leci samolot. Nagle jakaś awaria, kupa dymu, ogień, ludzie panikują.
Jeden z pasażerów podbiega do kapitana i pyta:
- Co z kobietami?
- p********* kobiety!!!
- A zdążymy?
Kowalski pracuje w kostnicy i przygotowuje pana Rysia do pogrzebu.
Odkrywa jego ciało i widzi niesamowicie dużego członka.
Odcina go, aby pokazać żonie ten ewenement. Chowa do teczki i przynosi do domu.
- Kochanie, patrz co odkryłem!
Żona na to:
- O Boże, Rysiek nie żyje!
A z pocałunkiem na razie zaczekamy - powiedział piękny książę złażąc ze Śpiącej Królewny.
Lew z rana postanowił się dowartościować. Złapał więc zająca i pyta:
- Kto jest królem dżungli?
- Ty, ty królu! - mówi wystraszony zając.
Lew puścił go i złapał zebrę.
- Kto jest królem zwierząt?
- Ty, Lwie. Ty jesteś królem.
- Ok - Lew puścił zebrę.
Dorwał niedźwiedzia, powalił na łopatki i pyta:
- Mów, kto jest królem zwierząt!
Miś nie był w sosie, więc mówi:
- No, dobra. Ty jesteś królem zwierząt.
Lew dumny jak paw podchodzi do słonia i pyta:
- Ty, słoń, kto jest królem zwierząt?
Słoń spojrzał na lwa. Nagle jak nie chwyci go trąbą, jak nie walnie nim o skały... Lwu posypały się zęby, kości połamane, ale po chwili otrząsa się i mówi:
- Kulfa! Słoń! Jak nie wies, to sie nie denelfuj!
Niedźwiedź szaleje w lesie... strasznie podniecony, wszystko co się rusza ma zamiar grzmocić. Wiewiórka schodzi sobie z drzewa, ten dopada do niej, łapie ją za szyję i dawaj, ale to mu nie wystarcza...
Zza krzaków wychyla się lisica, dopada do niej i zaczyna gwałcić. W pewnym momencie lisica krzyczy:
- Och niedźwiedziu, jaki z ciebie wspaniały kochanek, jakiego masz ogromnego i owłosionego!
A niedźwiedź robi głupią minę i myśli:
- O ku*wa! Nie zdjąłem wiewiórki.
Zima. Pod drzewem stoi chłopiec, otworzył usta i łapie śnieg na język. Nad nim, na drzewie siedzą gołębie i rozmawiają:
- Czy myślisz o tym samym, co ja?
Samolot wystartował z lotniska. Po osiągnięciu wymaganego pułapu, kapitan odzywa się przez intercom:
- Panie i panowie, witam na pokładzie samolotu. Pogodę mamy dobrą, niebo czyste, więc zapowiada nam się przyjemny lot. Proszę usiąść, zrelaksować się i... o o jejku, o o jejku!...
Po chwili ciszy intercom odzywa się znowu:
- Panie i panowie, najmocniej przepraszam jeśli przed chwilą państwa wystraszyłem, ale w trakcie mojej wypowiedzi drugi pilot wylał na mnie filiżankę gorącej kawy. Powinniście państwo zobaczyć przód moich spodni.
Na to odzywa się jeden z pasażerów:
- To pewnie nic w porównaniu z tyłem moich...
Facet zobaczył na ulicy kobietę z idealnymi piersiami. Podbiegł do
niej i spytał się:
- Czy dasz mi jedną ugryźć za stówę?
-Wal się pan!
- To może za tysiąc?
- Nie jestem dziwką!
- A za 10.000 zł? Kobieta pomyślała sobie, że to spora sumka i
warto ją zdobyć.
- Dobrze, ale nie tu.
Poszli w ciemny zaułek, gdzie kobieta rozebrała się od pasa w górę
pokazując najpiękniejsze piersi na świecie.
Facet zaczął je lizać, pieścić, ssać i całować, ale nie gryzł. W
końcu zniecierpliwiona kobieta powiedziała:
- To ugryzie pan czy nie?!
- Nie, trochę drogo...
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Niedźwiedź sporządził listę zwierząt, które chce zjeść. Zwierzęta, gdy się o tym dowiedziały, wpadły w panikę. Nazajutrz do niedźwiedzia przyszedł jeleń i pyta:
- Niedźwiedziu, jestem na liście?
- Tak.
- No tak, rozumiem. Słuchaj, daj mi jeden dzień, żebym pożegnał się z rodziną. A potem mnie zjesz.
Niedźwiedź się zgodził i zjadł jelenia dopiero na drugi dzień.
Jako następny przyszedł wilk i pyta:
- Niedźwiedziu, czy jestem na liście?
- Jak najbardziej.
- Ojej, straszne. Słuchaj, pozwól mi żyć jeszcze jeden dzień, a pożegnam się z najbliższymi. A potem mnie zjesz.
I znowu niedźwiedź zjadł swoją ofiarę dopiero na drugi dzień.
Potem do niedźwiedzia przyszedł zajączek i pyta:
- Słuchaj, czy jestem na liście?
- Tak, jesteś.
- A mógłbyś mnie skreślić?
- Nie ma sprawy.
- Niedźwiedziu, jestem na liście?
- Tak.
- No tak, rozumiem. Słuchaj, daj mi jeden dzień, żebym pożegnał się z rodziną. A potem mnie zjesz.
Niedźwiedź się zgodził i zjadł jelenia dopiero na drugi dzień.
Jako następny przyszedł wilk i pyta:
- Niedźwiedziu, czy jestem na liście?
- Jak najbardziej.
- Ojej, straszne. Słuchaj, pozwól mi żyć jeszcze jeden dzień, a pożegnam się z najbliższymi. A potem mnie zjesz.
I znowu niedźwiedź zjadł swoją ofiarę dopiero na drugi dzień.
Potem do niedźwiedzia przyszedł zajączek i pyta:
- Słuchaj, czy jestem na liście?
- Tak, jesteś.
- A mógłbyś mnie skreślić?
- Nie ma sprawy.
Szkoci założyli się o dziesięć funtów, kto dalej rzuci pieńkiem. Rzucili. Przegrany dostaje zawału i umiera. Zwycięzca udaje się do domu zmarłego, zastanawiając się po drodze nad tym, jak przekazać informację żonie zmarłego.
W końcu dociera na miejsce. Puka do drzwi, otwiera żona zmarłego.
- Twój mąż przegrał właśnie zakład o dziesięć funtów...
Oburzona żona mówi:
- Przekaż mu, żeby się żywy nie pokazywał się w domu!
- Załatwione. Tak mu powiem.
W końcu dociera na miejsce. Puka do drzwi, otwiera żona zmarłego.
- Twój mąż przegrał właśnie zakład o dziesięć funtów...
Oburzona żona mówi:
- Przekaż mu, żeby się żywy nie pokazywał się w domu!
- Załatwione. Tak mu powiem.
Dwie staruszki oglądają telewizję. Nagle jedna z nich mówi
- O, Benedykt XVI
Na co druga
- A Kubica, który?
Mistrzostwa Świata w seksie. Finał, a w nim oczywiście Niemiec, Rusek i Polak. Rzecz dzieje się na Wembley:
- I proszę państwa wielki finał. Pierwszy podchodzi Niemiec, wspaniały zawodnik i zaczyna! 1. panienka, 2. panienka 3. panienka, 4. panienka, 5. panienka, szóstaaaaa... aj nie, niestety, ale 5 panienek, nowy rekord Niemiec!
I teraz Rusek. Pierwsza panienka, druga panienka, piąta panienka, dziesiąta panienka, piętnasta panienka, szesnastaaaa, aj nie udało się więcej, ale znakomity wynik, rekord Europy!
No i na koniec nasz zawodnik, czyli Polak. I zaczyna, pierwsza panienka, druga panienka, piąta panienka, dziesiąta panienka, dwudziesta panienka, czterdziesta panienka, pięćdziesiąta panienka, sędzia, sędzia liniowy, aaa aa aaaaa!!!
Do ginekologa przychodzi zakonnica i mówi:
- Panie doktorze coś dziwnego zaobserwowałam u siebie.
Lekarz:
- Proszę mówić śmiało i nie wstydzić się, bo nie ma czego.
Siostra:
- Ostatnio często znajduje w moich majtkach i w tamtych okolicach znaczki pocztowe. Nie mam pojęcia skąd one tam się biorą.
Lekarz poprosił siostrę, aby rozebrała się i położyła na fotelu.
Faktycznie coś tam znalazł. Obejrzał, zbadał i powiedział:
- To nie są znaczki pocztowe. To są naklejki z bananów..
Główny Urząd Ceł postanowił przeprowadzić ankietę wśród celników na temat łapówkarstwa. Jedno z pytań zadawanych przez komisję brzmiało: ”Ile czasu potrzebujesz aby za łapówki kupić BMW?”
Celnik na polsko- niemieckiej granicy odpowiada:
- Dwa, trzy miesiące.
Celnik na polsko-czeskiej granicy:
- No, z pół roku.
Celnik ze ”ściany wschodniej” po dłuższym zastanowieniu:
- Dwa, trzy lata.
Komisja zadziwiona:
- Tak długo?
- Chłopaki, nie przesadzajcie, BMW to w końcu duża firma.
Przychodzi kobieta do lekarza z dzieckiem.
Lekarz przebadał dziecko, sprawdził jego wagę i znalazł coś niewłaściwego:
- Czy dziecko jest karmione piersią czy z butelki?
- Piersią.
Lekarz polecił kobiecie się rozebrać do pasa, po czym przez chwile naciskał, gniótł, kręcił i ściskał obie jej piersi szczegółowo je badając. Kiedy kobieta się ubierała stwierdził:
- Nic dziwnego, że dziecko ma za niską wagę. Nie ma pani mleka.
- Wiem. Jestem jego babcią, ale cieszę się, że tu przyszłam.
Pijany, idąc koło cmentarza, wpadł do świeżo wykopanego grobu. Kiedy otrzeźwiał, zaczął głośno narzekać:
- Zimno mi, zimno mi...
Usłyszał to Wicek, spokojnie wracający do domu po pracy. Idąc obojętnie dalej odpowiedział:
- Dobrze ci tak. Po coś się rozkopał?
Jezus zebrał apostołów i oznajmił im:
- Zaprawdę powiadam wam - dzisiaj jeden z was mnie zdradzi.
Apostołowie się zasmucili, a Piotr zapytał:
- Czy to ja Cię zdradzę, Panie?
- Nie to nie Ty mnie zdradzisz.
Następnie Jan:
- Czy więc to ja Cię zdradzę, Panie?
- Nie to nie będziesz Ty.
Kolejno wszyscy się pytali, aż został sam Judasz. Wszyscy się na niego patrzą, łyso mu, ale owczym pędem też się pyta:
- Więc to ja Cię zdradzę, Panie?
- Nie k***a, sam się zdradzę!
- O, Benedykt XVI
Na co druga
- A Kubica, który?
Mistrzostwa Świata w seksie. Finał, a w nim oczywiście Niemiec, Rusek i Polak. Rzecz dzieje się na Wembley:
- I proszę państwa wielki finał. Pierwszy podchodzi Niemiec, wspaniały zawodnik i zaczyna! 1. panienka, 2. panienka 3. panienka, 4. panienka, 5. panienka, szóstaaaaa... aj nie, niestety, ale 5 panienek, nowy rekord Niemiec!
I teraz Rusek. Pierwsza panienka, druga panienka, piąta panienka, dziesiąta panienka, piętnasta panienka, szesnastaaaa, aj nie udało się więcej, ale znakomity wynik, rekord Europy!
No i na koniec nasz zawodnik, czyli Polak. I zaczyna, pierwsza panienka, druga panienka, piąta panienka, dziesiąta panienka, dwudziesta panienka, czterdziesta panienka, pięćdziesiąta panienka, sędzia, sędzia liniowy, aaa aa aaaaa!!!
Do ginekologa przychodzi zakonnica i mówi:
- Panie doktorze coś dziwnego zaobserwowałam u siebie.
Lekarz:
- Proszę mówić śmiało i nie wstydzić się, bo nie ma czego.
Siostra:
- Ostatnio często znajduje w moich majtkach i w tamtych okolicach znaczki pocztowe. Nie mam pojęcia skąd one tam się biorą.
Lekarz poprosił siostrę, aby rozebrała się i położyła na fotelu.
Faktycznie coś tam znalazł. Obejrzał, zbadał i powiedział:
- To nie są znaczki pocztowe. To są naklejki z bananów..
Główny Urząd Ceł postanowił przeprowadzić ankietę wśród celników na temat łapówkarstwa. Jedno z pytań zadawanych przez komisję brzmiało: ”Ile czasu potrzebujesz aby za łapówki kupić BMW?”
Celnik na polsko- niemieckiej granicy odpowiada:
- Dwa, trzy miesiące.
Celnik na polsko-czeskiej granicy:
- No, z pół roku.
Celnik ze ”ściany wschodniej” po dłuższym zastanowieniu:
- Dwa, trzy lata.
Komisja zadziwiona:
- Tak długo?
- Chłopaki, nie przesadzajcie, BMW to w końcu duża firma.
Przychodzi kobieta do lekarza z dzieckiem.
Lekarz przebadał dziecko, sprawdził jego wagę i znalazł coś niewłaściwego:
- Czy dziecko jest karmione piersią czy z butelki?
- Piersią.
Lekarz polecił kobiecie się rozebrać do pasa, po czym przez chwile naciskał, gniótł, kręcił i ściskał obie jej piersi szczegółowo je badając. Kiedy kobieta się ubierała stwierdził:
- Nic dziwnego, że dziecko ma za niską wagę. Nie ma pani mleka.
- Wiem. Jestem jego babcią, ale cieszę się, że tu przyszłam.
Pijany, idąc koło cmentarza, wpadł do świeżo wykopanego grobu. Kiedy otrzeźwiał, zaczął głośno narzekać:
- Zimno mi, zimno mi...
Usłyszał to Wicek, spokojnie wracający do domu po pracy. Idąc obojętnie dalej odpowiedział:
- Dobrze ci tak. Po coś się rozkopał?
Jezus zebrał apostołów i oznajmił im:
- Zaprawdę powiadam wam - dzisiaj jeden z was mnie zdradzi.
Apostołowie się zasmucili, a Piotr zapytał:
- Czy to ja Cię zdradzę, Panie?
- Nie to nie Ty mnie zdradzisz.
Następnie Jan:
- Czy więc to ja Cię zdradzę, Panie?
- Nie to nie będziesz Ty.
Kolejno wszyscy się pytali, aż został sam Judasz. Wszyscy się na niego patrzą, łyso mu, ale owczym pędem też się pyta:
- Więc to ja Cię zdradzę, Panie?
- Nie k***a, sam się zdradzę!
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
"Kocio", Ty to tak jak ten ,co jechał pociągiem i co chwilę wybucha śmiechem do siebie , a po chwili przecząco macha ręką.
W pewnym momencie pasażer siedzący na przeciw , pyta się : - co Pan tak się rechocze ?
Aaa, bo opowiadam sobie kawały.
A czemu Pan później ręką macha ?
Bo przypomniałem sobie ,że już je znałem .
W pewnym momencie pasażer siedzący na przeciw , pyta się : - co Pan tak się rechocze ?
Aaa, bo opowiadam sobie kawały.
A czemu Pan później ręką macha ?
Bo przypomniałem sobie ,że już je znałem .
Młoda Para w sypialni:
- Zrobimy to na "Urząd Skarbowy"?
- A jak to jest na "Urząd Skarbowy"?
- Ty masz związane ręce, a ja dobieram ci się do dupy.
- Czy jest jakaś miara szczęścia?
- Tak, promile.
O czwartej nad ranem u Profesora dzwoni telefon. Profesor zaspany
odbiera telefon i słyszy:
-Śpisz?
-Śpię - odpowiada zaspany.
-A my się k***a jeszcze uczymy!!!
Ojciec pyta się córki:
- Kiedy wreszcie znajdziesz sobie męża?
- Nie potrzebny mi mąż. Mam wibrator.
Pewnego dnia córka wróciwszy z pracy, widzi na stole skaczący
wibrator i z oburzeniem pyta się ojca:
- Tato co Ty u licha robisz?
Piję z zięciem!
Wchodzi kościelny do kościoła na godzinę przed sumą i widzi jakąś
kobiecinę, która klęczy przed figurą i się modli. Przygotowawszy
kościół do mszy, poszedł do zakrystii. Po mszy pogasił świece i
wychodzi, ale widzi tę samą babinę, jak dalej się modli.
Podchodzi do niej i pyta:
- A co wy tu, starowinko, tak długo się modlicie?
- Zgrzeszyłam, bo ja strasznie klnę i ksiądz kazał mi odmówić
pięćdziesiąt zdrowasiek do Św. Piotra.
- Ale to jest Św. Antoni, babciu!
- No żesz ku**a mać!!! Czterdzieści siedem zdrowasiek w ch*j
poszło!
- Zrobimy to na "Urząd Skarbowy"?
- A jak to jest na "Urząd Skarbowy"?
- Ty masz związane ręce, a ja dobieram ci się do dupy.
- Czy jest jakaś miara szczęścia?
- Tak, promile.
O czwartej nad ranem u Profesora dzwoni telefon. Profesor zaspany
odbiera telefon i słyszy:
-Śpisz?
-Śpię - odpowiada zaspany.
-A my się k***a jeszcze uczymy!!!
Ojciec pyta się córki:
- Kiedy wreszcie znajdziesz sobie męża?
- Nie potrzebny mi mąż. Mam wibrator.
Pewnego dnia córka wróciwszy z pracy, widzi na stole skaczący
wibrator i z oburzeniem pyta się ojca:
- Tato co Ty u licha robisz?
Piję z zięciem!
Wchodzi kościelny do kościoła na godzinę przed sumą i widzi jakąś
kobiecinę, która klęczy przed figurą i się modli. Przygotowawszy
kościół do mszy, poszedł do zakrystii. Po mszy pogasił świece i
wychodzi, ale widzi tę samą babinę, jak dalej się modli.
Podchodzi do niej i pyta:
- A co wy tu, starowinko, tak długo się modlicie?
- Zgrzeszyłam, bo ja strasznie klnę i ksiądz kazał mi odmówić
pięćdziesiąt zdrowasiek do Św. Piotra.
- Ale to jest Św. Antoni, babciu!
- No żesz ku**a mać!!! Czterdzieści siedem zdrowasiek w ch*j
poszło!
Środek grudnia. Od dwóch miesięcy Norwegia ma w
Stanach swojego nowego ambasadora. W jego biurze właśnie dzwoni
telefon:
- Dzień dobry, panie ambasadorze, jestem z New York Times, dzwonię, by spytać,
co by pan chciał dostać na święta?
Ambasador nie jest głupi. Doskonale zna zasady, więc nie będzie
żadnego skandalu:
- Proszę posłuchać, Panie Smith. Nie chcę żadnego prezentu. Wykluczone! To mogłoby być postrzegane jako łapówka i ja do tego nie dopuszczę. Do widzenia.
Następnego dnia znowu telefon:
- Dzień dobry, to znowu ja, może się pan jednak namyślił i powie, co chciałby otrzymać jako prezent gwiazdkowy?
Ambasador cierpliwie wyjaśnia dlaczego nie bierze żadnych prezentów i rozmowa wkrótce się kończy. Następnego dnia dziennikarz z New York Timesa dzwoni po raz kolejny, tym razem ambasador jest już wyraźnie wkurzony.
- Panie! Myślałem, że sobie już wszystko wyjaśniliśmy! Żadnych prezentów!
Jednak po chwili nieco się uspokaja i spokojnym głosem dodaje:
- No, dobrze, niech będzie koszyk owoców. Tak, owoce będą w porządku.
Naprawdę. Teraz ambasador ma nadzieję, dziennikarz da mu spokój. To pewne, wszak owoce są niegroźne i nie spowodują niepotrzebnego skandalu.
Dwa dni później The NewYork Times publikuje:
"Co ambasadorowie chcieliby na gwiazdkę?"
Niemiecki ambasador życzy sobie stabilnej gospodarki na świecie.
Francuski ambasador życzy sobie kontynuowania dobrych wschodnio-zachodnich stosunków.
Szwedzki ambasador życzy sobie, aby zniknął problem głodu trzeciego świata.
Norweski ambasador chce koszyk owoców.
Stanach swojego nowego ambasadora. W jego biurze właśnie dzwoni
telefon:
- Dzień dobry, panie ambasadorze, jestem z New York Times, dzwonię, by spytać,
co by pan chciał dostać na święta?
Ambasador nie jest głupi. Doskonale zna zasady, więc nie będzie
żadnego skandalu:
- Proszę posłuchać, Panie Smith. Nie chcę żadnego prezentu. Wykluczone! To mogłoby być postrzegane jako łapówka i ja do tego nie dopuszczę. Do widzenia.
Następnego dnia znowu telefon:
- Dzień dobry, to znowu ja, może się pan jednak namyślił i powie, co chciałby otrzymać jako prezent gwiazdkowy?
Ambasador cierpliwie wyjaśnia dlaczego nie bierze żadnych prezentów i rozmowa wkrótce się kończy. Następnego dnia dziennikarz z New York Timesa dzwoni po raz kolejny, tym razem ambasador jest już wyraźnie wkurzony.
- Panie! Myślałem, że sobie już wszystko wyjaśniliśmy! Żadnych prezentów!
Jednak po chwili nieco się uspokaja i spokojnym głosem dodaje:
- No, dobrze, niech będzie koszyk owoców. Tak, owoce będą w porządku.
Naprawdę. Teraz ambasador ma nadzieję, dziennikarz da mu spokój. To pewne, wszak owoce są niegroźne i nie spowodują niepotrzebnego skandalu.
Dwa dni później The NewYork Times publikuje:
"Co ambasadorowie chcieliby na gwiazdkę?"
Niemiecki ambasador życzy sobie stabilnej gospodarki na świecie.
Francuski ambasador życzy sobie kontynuowania dobrych wschodnio-zachodnich stosunków.
Szwedzki ambasador życzy sobie, aby zniknął problem głodu trzeciego świata.
Norweski ambasador chce koszyk owoców.
Młoda kobieta miała poważny wypadek samochodowy. Lekarze uratowali jej życie, ale nie dali rady ocalić jej skóry uszkodzonej przez ogień. Jej twarz wyglądała paskudnie. Jedynym ratunkiem był przeszczep. Ponieważ żona była cala poparzona, skórę musiał ofiarować ktoś inny. Dawcą został jej mąż, który oddał jej skórę z własnej pupy.
Operacja się udała, kobieta wyglądała tak pięknie jak dawniej. Jednak świadoma poświęcenia własnego męża mówi pewnego dnia:
- Kochanie, jestem ci tak wdzięczna... Czy jest coś, co mogłabym dla ciebie zrobić?
- Nie, już czuję się wynagrodzony.
- W jakim sensie?
- Wyobraź sobie dziką satysfakcję, jaką czuję za każdym razem, kiedy twoja matka całuje cię w policzek...
Operacja się udała, kobieta wyglądała tak pięknie jak dawniej. Jednak świadoma poświęcenia własnego męża mówi pewnego dnia:
- Kochanie, jestem ci tak wdzięczna... Czy jest coś, co mogłabym dla ciebie zrobić?
- Nie, już czuję się wynagrodzony.
- W jakim sensie?
- Wyobraź sobie dziką satysfakcję, jaką czuję za każdym razem, kiedy twoja matka całuje cię w policzek...
(Dowcip wykorzystany w filmie "święci z Bostonu")
Trzech facetów, latynos, biały i murzyn szli sobie plażą i znaleźli dzbanek.
Potarli go, wyskoczył dżin i mówi, że każdemu spełni jedno życzenie.
Meksykanin mówi:chcę, żeby moi wszyscy rodacy wrócili do Meksyku i byli szczęśliwi.
I duch tak zrobił.
Więc teraz pyta się murzyna, czego chce.
Chcę, żeby moi wszyscy afrykańscy bracia, wrócili do Afryki i byli szczęśliwi.
I tak się stało.
Więc duch pyta białego,czego by chciał.
A on na to :
mam rozumieć,że wszystkie czarnuchy i latynosi wynieśli się z Ameryki?
Duch potakuje.
To ja poproszę o colę.
Przychodzi 3 pedałów do lekarza i skarżą się, ze chyba mają nadwrażliwość odbytu. Lekarz mówi, że musi to zbadać.
Bierze pierwszego gościa, każe mu zdjąć spodnie i się pochylić, potem wkłada mu miedzy pośladki drewniana szpatułkę lekarska i pyta:
- Co pan czuje?
- 40 letni jesion, który przeżył dwa pożary lasu, z okolic Suwałk, ścięty dwa sezony temu, obrobiony w tartaku koło Białegostoku, wykończony niemieckim papierem ściernym o ziarnie...
- Dość! Ma pan wrażliwy odbyt, ale zobaczymy jak reszta.
Wchodzi drugi pacjent, sytuacja się powtarza, tylko lekarz ładuje mu miedzy pośladki stetoskop i pyta: - Co pan czuje?
- Niskoprocentowa ruda żelaza ze złóż północnej Szwecji, wydobyta około 5 lat temu, przetopiona w hucie w Zagłębiu Ruhry, z lekkim dodatkiem manganu, tytanu i....
-Dość! Ma pan wrażliwy odbyt, ale jeszcze sprawdzę ostatniego z was.
Wchodzi trzeci koleś, zdejmuje spodnie, pochyla się, lekarz wkurzony chlusnął mu w tylek kubek goracej herbaty, a on na to:
- Oj oj oj!
- Co, gorąca?!
- Nie, gorzka!
5 bialych rzeczy które ma murzyn?
Stopy, dłonie, oczy, zęby i Pana;)
Sąsiad przyszedł do Nasruddina pożyczyć osła.
"Jest pożyczony", powiedział Nasruddin.
W tym momencie zwierzę zaczęło ryczeć w stajni.
"Ale słyszę, jak ryczy", powiedział sąsiad..
Więc komu zamierzasz wierzyć, osłu czy mnie?.
(historyjka z książki De Mello, wiele jego historyjek przerobiono na dowcipy)
Trzech facetów, latynos, biały i murzyn szli sobie plażą i znaleźli dzbanek.
Potarli go, wyskoczył dżin i mówi, że każdemu spełni jedno życzenie.
Meksykanin mówi:chcę, żeby moi wszyscy rodacy wrócili do Meksyku i byli szczęśliwi.
I duch tak zrobił.
Więc teraz pyta się murzyna, czego chce.
Chcę, żeby moi wszyscy afrykańscy bracia, wrócili do Afryki i byli szczęśliwi.
I tak się stało.
Więc duch pyta białego,czego by chciał.
A on na to :
mam rozumieć,że wszystkie czarnuchy i latynosi wynieśli się z Ameryki?
Duch potakuje.
To ja poproszę o colę.
Przychodzi 3 pedałów do lekarza i skarżą się, ze chyba mają nadwrażliwość odbytu. Lekarz mówi, że musi to zbadać.
Bierze pierwszego gościa, każe mu zdjąć spodnie i się pochylić, potem wkłada mu miedzy pośladki drewniana szpatułkę lekarska i pyta:
- Co pan czuje?
- 40 letni jesion, który przeżył dwa pożary lasu, z okolic Suwałk, ścięty dwa sezony temu, obrobiony w tartaku koło Białegostoku, wykończony niemieckim papierem ściernym o ziarnie...
- Dość! Ma pan wrażliwy odbyt, ale zobaczymy jak reszta.
Wchodzi drugi pacjent, sytuacja się powtarza, tylko lekarz ładuje mu miedzy pośladki stetoskop i pyta: - Co pan czuje?
- Niskoprocentowa ruda żelaza ze złóż północnej Szwecji, wydobyta około 5 lat temu, przetopiona w hucie w Zagłębiu Ruhry, z lekkim dodatkiem manganu, tytanu i....
-Dość! Ma pan wrażliwy odbyt, ale jeszcze sprawdzę ostatniego z was.
Wchodzi trzeci koleś, zdejmuje spodnie, pochyla się, lekarz wkurzony chlusnął mu w tylek kubek goracej herbaty, a on na to:
- Oj oj oj!
- Co, gorąca?!
- Nie, gorzka!
5 bialych rzeczy które ma murzyn?
Stopy, dłonie, oczy, zęby i Pana;)
Sąsiad przyszedł do Nasruddina pożyczyć osła.
"Jest pożyczony", powiedział Nasruddin.
W tym momencie zwierzę zaczęło ryczeć w stajni.
"Ale słyszę, jak ryczy", powiedział sąsiad..
Więc komu zamierzasz wierzyć, osłu czy mnie?.
(historyjka z książki De Mello, wiele jego historyjek przerobiono na dowcipy)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Siedzą sobie w trójkę - marchewka, ogórek i penis. I narzekają:
Marchewka: moje życie jest do bani. Jak tylko urosnę, biorą mnie, tną na kawałki i wrzucają do sałatki.
Ogórek: ty masz do bani ?! wyobraź sobie ze mnie - jak tylko urosnę - biorą, przyprawiają, i wrzucają na jakiś czas do słoika pełnego octu, w którym czekam aż ktoś mnie wyjmie i wrzuci do sałatki !
Odzywa się penis: Narzekacie.... za każdym razem jak ja urosnę, zakładają mi na głowę plastikowy worek, wciskają do ciemnego i ciasnego pomieszczenia, i uderzają moja głową o ścianę, aż się porzygam i stracę przytomność.
Stoją dwie krowy na łące i gadają:
- Słyszałaś o chorobie wściekłych krów?
- Słyszałam.
- Szaleją krowy, co?
- Oj, szaleją jak jasna cholera...
- Dobrze, że nam, pingwinom, to nie grozi.
W klinice psychiatrycznej zaciekawiony lekarz staje przy jednej z sal, z której dochodzi przeraźliwy krzyk. Widzi jak czterech wariatów trzyma swojego kolegę z sali, a piąty stoi obok z nożycami.
- Co wy tu robicie?
- Bombę termojądrową. Termos już mamy, brakuje nam jąder!!!
W szpitalu anorektyk woła pielęgniarkę :
-Siostrooo paająk...
- Nie mam czasu
- Siostrooo paająk...
- Zajęta jestem.
- Siostrooo paająk...
- Niech Pan się nie wygłupia duży pan jest.
- AAA! Gdzie mnie ciągnieszzz, paskudooo!!!
Młody chłopak pierze dżinsy i mruczy:
- Nikomu nie można ufać, nikomu...
Na moment przerywa pranie:
- Nawet sobie - kontynuuje wściekły. - Przecież tylko pierdnąć chciałem...
Pewne małżeństwo gra w golfa. Żona nieudolnie uderza piłke,
która rozbija okno pobliskiego domu. Mąż mówi, że trzeba
przeprosić gospodarzy i zapłacić za okno. Pukają więc do
domu, jednak nikt nie otwiera. Drzwi okazują się otwarte.
Wchodzą do dużego pokoju, widzą rozbite okno, stół a na nim
rozbity wazon i ich piłkę. Zaraz potem do pokoju wchodzi
wesoły typ. Małżeństwo zastanawia się, czemu jest wesoły
skoro rozbili mu okno, wazon i weszli do domu bez pukania.
Po chwili typ mówi
- Witajcie, jestem dżinem, siedziałem w tym wazonie 1000
lat. W nagrodę za wyzwolenie spełnie wasze 3 życzenia...albo
nie...wasze 2 i jedno dla mnie, przecież tak długo tam
siedziałem. A więc macie po jednym życzeniu i ja mam jedno.
Mąż na to:
- Chciałbym co tydzień wygrywać w lotka 1000000$.
- Ok. Już w przyszłym tygodniu możesz odebrać pierwszą wygraną.
Żona:
- W każdej miejscowości na Ziemi chciałbym mieć własną willę.
- Ok. Już się budują. Moje życzenie: chciałbym z pana żoną
barabara na pół godziny.
Małżeństwo się zastanawia. Myślą: "Mamy pieniądze, domki, więc czemu nie".
Po fakcie dżin i żona się ubierają. Dżin pyta:
- A właściwie to ile pani ma lat?
- 35
- Taka stara i jeszcze w dżiny wierzy?
Przychodzi facet z mówiącym kotem do łowcy talentów. Gość musi zademonstrować zdolności kota, więc zadaje mu pytanie:
- Jak się nazywa drobny węgiel?
Kot odpowiada:
- Miał!
- Jaka jest forma czasu przeszłego czasownika "mieć" w trzeciej osobie rodzaju męskiego?
- Miał!
Łowca talentów wyrzuca obu na ulicę.
Kot wstaje, otrzepuje się i mówi:
- Może ja, k***, mówiłem niewyraźnie?
Marchewka: moje życie jest do bani. Jak tylko urosnę, biorą mnie, tną na kawałki i wrzucają do sałatki.
Ogórek: ty masz do bani ?! wyobraź sobie ze mnie - jak tylko urosnę - biorą, przyprawiają, i wrzucają na jakiś czas do słoika pełnego octu, w którym czekam aż ktoś mnie wyjmie i wrzuci do sałatki !
Odzywa się penis: Narzekacie.... za każdym razem jak ja urosnę, zakładają mi na głowę plastikowy worek, wciskają do ciemnego i ciasnego pomieszczenia, i uderzają moja głową o ścianę, aż się porzygam i stracę przytomność.
Stoją dwie krowy na łące i gadają:
- Słyszałaś o chorobie wściekłych krów?
- Słyszałam.
- Szaleją krowy, co?
- Oj, szaleją jak jasna cholera...
- Dobrze, że nam, pingwinom, to nie grozi.
W klinice psychiatrycznej zaciekawiony lekarz staje przy jednej z sal, z której dochodzi przeraźliwy krzyk. Widzi jak czterech wariatów trzyma swojego kolegę z sali, a piąty stoi obok z nożycami.
- Co wy tu robicie?
- Bombę termojądrową. Termos już mamy, brakuje nam jąder!!!
W szpitalu anorektyk woła pielęgniarkę :
-Siostrooo paająk...
- Nie mam czasu
- Siostrooo paająk...
- Zajęta jestem.
- Siostrooo paająk...
- Niech Pan się nie wygłupia duży pan jest.
- AAA! Gdzie mnie ciągnieszzz, paskudooo!!!
Młody chłopak pierze dżinsy i mruczy:
- Nikomu nie można ufać, nikomu...
Na moment przerywa pranie:
- Nawet sobie - kontynuuje wściekły. - Przecież tylko pierdnąć chciałem...
Pewne małżeństwo gra w golfa. Żona nieudolnie uderza piłke,
która rozbija okno pobliskiego domu. Mąż mówi, że trzeba
przeprosić gospodarzy i zapłacić za okno. Pukają więc do
domu, jednak nikt nie otwiera. Drzwi okazują się otwarte.
Wchodzą do dużego pokoju, widzą rozbite okno, stół a na nim
rozbity wazon i ich piłkę. Zaraz potem do pokoju wchodzi
wesoły typ. Małżeństwo zastanawia się, czemu jest wesoły
skoro rozbili mu okno, wazon i weszli do domu bez pukania.
Po chwili typ mówi
- Witajcie, jestem dżinem, siedziałem w tym wazonie 1000
lat. W nagrodę za wyzwolenie spełnie wasze 3 życzenia...albo
nie...wasze 2 i jedno dla mnie, przecież tak długo tam
siedziałem. A więc macie po jednym życzeniu i ja mam jedno.
Mąż na to:
- Chciałbym co tydzień wygrywać w lotka 1000000$.
- Ok. Już w przyszłym tygodniu możesz odebrać pierwszą wygraną.
Żona:
- W każdej miejscowości na Ziemi chciałbym mieć własną willę.
- Ok. Już się budują. Moje życzenie: chciałbym z pana żoną
barabara na pół godziny.
Małżeństwo się zastanawia. Myślą: "Mamy pieniądze, domki, więc czemu nie".
Po fakcie dżin i żona się ubierają. Dżin pyta:
- A właściwie to ile pani ma lat?
- 35
- Taka stara i jeszcze w dżiny wierzy?
Przychodzi facet z mówiącym kotem do łowcy talentów. Gość musi zademonstrować zdolności kota, więc zadaje mu pytanie:
- Jak się nazywa drobny węgiel?
Kot odpowiada:
- Miał!
- Jaka jest forma czasu przeszłego czasownika "mieć" w trzeciej osobie rodzaju męskiego?
- Miał!
Łowca talentów wyrzuca obu na ulicę.
Kot wstaje, otrzepuje się i mówi:
- Może ja, k***, mówiłem niewyraźnie?
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Stary rekin uczy młodego rekina polować:
-Jak tylko zobaczysz człowieka to podpłyń do niego, wystaw górną płetwę powyżej krawędzi wody, później podskocz wysoko, zatocz jeszcze dwa koła, zanurkuj i tak go od spodu chaapsnij.
- A nie można tak od razu podpłynąć i chapsnąć?
- Nie, nie można, bo my ludzi z kupą nie jadamy...
-Jak tylko zobaczysz człowieka to podpłyń do niego, wystaw górną płetwę powyżej krawędzi wody, później podskocz wysoko, zatocz jeszcze dwa koła, zanurkuj i tak go od spodu chaapsnij.
- A nie można tak od razu podpłynąć i chapsnąć?
- Nie, nie można, bo my ludzi z kupą nie jadamy...
Trzech żuli uzbierało trochę grosza na butlę samogonu. Kupili. Ręce
im się trzęsą z podniecenia.
- Nie doniosę, ku.., rozbiję... - mówi Stefan.
- Mnie tak ręce latają, że upuszczę - dodaje Marian.
Trzeci, Władek wziął flaszkę i... wypadła mu, rozbijając się w
drobny mak.
Stefan zaczął rwać włosy; Marian napierdziela łbem w mur. A winowajca wsadził ręce w kieszenie i stoi. Po godzinie się uspokoili.
- Kurde, Władek, ale ty masz nerwy - mówi Marian do żula-rozbijaki.
- My rwiemy włosy z głów, walimy łbem o ścianę a ty taki spokojny...
Władek wyciąga ręce z kieszeni, a w każdej dłoni urwane jądro.
- Echhh... każdy przeżywa po swojemu...
im się trzęsą z podniecenia.
- Nie doniosę, ku.., rozbiję... - mówi Stefan.
- Mnie tak ręce latają, że upuszczę - dodaje Marian.
Trzeci, Władek wziął flaszkę i... wypadła mu, rozbijając się w
drobny mak.
Stefan zaczął rwać włosy; Marian napierdziela łbem w mur. A winowajca wsadził ręce w kieszenie i stoi. Po godzinie się uspokoili.
- Kurde, Władek, ale ty masz nerwy - mówi Marian do żula-rozbijaki.
- My rwiemy włosy z głów, walimy łbem o ścianę a ty taki spokojny...
Władek wyciąga ręce z kieszeni, a w każdej dłoni urwane jądro.
- Echhh... każdy przeżywa po swojemu...
Wchodzi Amerykanin do baru w Polsce i mówi:
- Słyszałem, ze wy, Polacy to jesteście straszni pijacy.
Założę sie o 500$, ze żaden z was nie wypije litra wódki jednym haustem. W barze cisza. Każdy boi sie podjąć zakład. Jeden gościu nawet wyszedł. Mija kilka minut, wraca ten sam gościu, podchodzi do Amerykanina i mówi: - Czy twój zakład jest wciąż aktualny?
- Tak. Kelner! Litr wódki podaj!
Gościu wziął głęboki oddech i fruuu... z litra wódki została pusta butelka. Amerykanin stoi jak wryty, wypłaca 500$ i mówi:
- Jeśli nie miałbyś nic przeciwko, mógłbym wiedzieć, gdzie wyszedłeś kilka minut wcześniej?
- A, poszedłem do baru obok sprawdzić, czy mi sie uda...
- Słyszałem, ze wy, Polacy to jesteście straszni pijacy.
Założę sie o 500$, ze żaden z was nie wypije litra wódki jednym haustem. W barze cisza. Każdy boi sie podjąć zakład. Jeden gościu nawet wyszedł. Mija kilka minut, wraca ten sam gościu, podchodzi do Amerykanina i mówi: - Czy twój zakład jest wciąż aktualny?
- Tak. Kelner! Litr wódki podaj!
Gościu wziął głęboki oddech i fruuu... z litra wódki została pusta butelka. Amerykanin stoi jak wryty, wypłaca 500$ i mówi:
- Jeśli nie miałbyś nic przeciwko, mógłbym wiedzieć, gdzie wyszedłeś kilka minut wcześniej?
- A, poszedłem do baru obok sprawdzić, czy mi sie uda...
Jedzie Ziobro samochodem i potrącił 2 pieszych na przejściu.
Przychodzi do sędziego i się pyta, co z tym zrobimy?
Sędzia sie zastanowił i odpowiada:
Myślę, że ten, który głową rozbił przednią szybę może dostać 5 lat za
uszkodzenie cudzego mienia, a ten drugi, co odleciał w krzaki - 8 lat za
próbę ucieczki.
Przychodzi do sędziego i się pyta, co z tym zrobimy?
Sędzia sie zastanowił i odpowiada:
Myślę, że ten, który głową rozbił przednią szybę może dostać 5 lat za
uszkodzenie cudzego mienia, a ten drugi, co odleciał w krzaki - 8 lat za
próbę ucieczki.
Dwa pierwsze były dobre;)
A co do tego z dziedziny informatyki, to proszę:
1. Jedna ludzka komórka zawiera 75 MB informacji genetycznych,
2. Stąd jeden plemnik 37,5 MB,
3. W jednym ml spermy jest 100 milionów plemników,
4. Przy ejakulacji trwającej średnio 5 sekund uwolni się 2,25 ml spermy,
5. Z wyliczeń otrzymamy, że przepustowość danych męskiego penisa wynosi(37,5 MB x 100 MB x 2,25)/5 = 1687,5 Terabajtów na sekundę,
6. W wyniku tego wiemy, że żeńskie jajeczko jest zdolne wytrzymywać ataki DDoS o objętości więcej niż 1,5 Pentabajtów na sekundę a przy tym przepuści tylko jeden pakiet danych. Tym samym jest to najlepszy hardware'owy firewall na świecie!
7. Jedna wada... Ten jeden jedyny pakiet, który system przepuści, zawiesi cały system na 9 miesięcy.
A co do tego z dziedziny informatyki, to proszę:
1. Jedna ludzka komórka zawiera 75 MB informacji genetycznych,
2. Stąd jeden plemnik 37,5 MB,
3. W jednym ml spermy jest 100 milionów plemników,
4. Przy ejakulacji trwającej średnio 5 sekund uwolni się 2,25 ml spermy,
5. Z wyliczeń otrzymamy, że przepustowość danych męskiego penisa wynosi(37,5 MB x 100 MB x 2,25)/5 = 1687,5 Terabajtów na sekundę,
6. W wyniku tego wiemy, że żeńskie jajeczko jest zdolne wytrzymywać ataki DDoS o objętości więcej niż 1,5 Pentabajtów na sekundę a przy tym przepuści tylko jeden pakiet danych. Tym samym jest to najlepszy hardware'owy firewall na świecie!
7. Jedna wada... Ten jeden jedyny pakiet, który system przepuści, zawiesi cały system na 9 miesięcy.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Dzwoni jąkała do Stacji Sanepidu:
J: - Cz czy czy czy t t to St Staacja S S Sa Sane Sanepidu?
Głos w słuchawce: - Tak. Słucham?
J: - Ja ja chc chc chcia chciałem z zg zgł zgłosić, ż ż że na na m moj mojej u u ulicy le le leży zd zd zdechły k k k koń, l le leży już od od k k kilku d dni i st st stra strasznie ś śm śmie śmierdzi...
Głos: - A na jakiej ulicy Pan mieszka?
J: - Na na F F F...
G: - Floriańskiej?
J: - Nie, na F F ...
G: - Fiderkiewicza?
J: - Nie, na F.. F...
G: - A idź Pan w cholere...
Po godzinie ten sam jąkała dzwoni do Stacji Sanepidu:
J: - Cz cz cz czy t t to Sta Sta Stacja S S San San Sanep Sanepidu?
Głos: -To znowu Pan, słucham?
J: - Ja ja chc chcia chcialem
G: - Wiem konia zdechłego chciał Pan zgłosić, że na ulicy leży i śmierdzi, a na jakiej ulicy leży ten koń?
J: - Na F F F F..
G: - Floriańskiej?
J: - T Tak, j już g go p p prz prz przep przepchałem.
J: - Cz czy czy czy t t to St Staacja S S Sa Sane Sanepidu?
Głos w słuchawce: - Tak. Słucham?
J: - Ja ja chc chc chcia chciałem z zg zgł zgłosić, ż ż że na na m moj mojej u u ulicy le le leży zd zd zdechły k k k koń, l le leży już od od k k kilku d dni i st st stra strasznie ś śm śmie śmierdzi...
Głos: - A na jakiej ulicy Pan mieszka?
J: - Na na F F F...
G: - Floriańskiej?
J: - Nie, na F F ...
G: - Fiderkiewicza?
J: - Nie, na F.. F...
G: - A idź Pan w cholere...
Po godzinie ten sam jąkała dzwoni do Stacji Sanepidu:
J: - Cz cz cz czy t t to Sta Sta Stacja S S San San Sanep Sanepidu?
Głos: -To znowu Pan, słucham?
J: - Ja ja chc chcia chcialem
G: - Wiem konia zdechłego chciał Pan zgłosić, że na ulicy leży i śmierdzi, a na jakiej ulicy leży ten koń?
J: - Na F F F F..
G: - Floriańskiej?
J: - T Tak, j już g go p p prz prz przep przepchałem.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
> Kaska, twoja siora w ciąży jest, nie?
- tia, a co?
> mam do niej romans
- ?
> zrobiłaby dla mnie test ciążowy? Przyniosę swój, tylko niech mi na niego, no wiesz :)
- ?
- po kiego? co ty kombinujesz?
> chłop mnie dzisiaj rano wystraszł w łazience, mało zawalu nie dostałam
to się mu k**** odwdzieczę
- tia, a co?
> mam do niej romans
- ?
> zrobiłaby dla mnie test ciążowy? Przyniosę swój, tylko niech mi na niego, no wiesz :)
- ?
- po kiego? co ty kombinujesz?
> chłop mnie dzisiaj rano wystraszł w łazience, mało zawalu nie dostałam
to się mu k**** odwdzieczę
No to ja coś też zapodam:
Rozmawia dwóch chłopów;
-Ty,Stary u mnie w stodole to ja widziałem tysiąc kotów-mówi jeden.
-Co ty pitolisz-odpowiada drugi.
-no,ale sto to było na pewno.
-Eeeee tam,gadasz głupoty-mówi drugi,
-50 kociambrów to już było na bank!!!!
-Ja pierdziu,co Ty mi tu pierdolisz jakie 50???
-No dobra ale mój i twój był na pewno!!!
Rozmawia dwóch chłopów;
-Ty,Stary u mnie w stodole to ja widziałem tysiąc kotów-mówi jeden.
-Co ty pitolisz-odpowiada drugi.
-no,ale sto to było na pewno.
-Eeeee tam,gadasz głupoty-mówi drugi,
-50 kociambrów to już było na bank!!!!
-Ja pierdziu,co Ty mi tu pierdolisz jakie 50???
-No dobra ale mój i twój był na pewno!!!
Blondynka u doktora:
- Niech mi pan pomoże! Trzmiel mnie użądlił!
- Spokojnie, zaraz posmarujemy maścią...
- A jak go pan doktor złapie? Przecież on już poleciał!
- Nie! Posmaruję to miejsce, gdzie panią użądlił!
- Aaaa! To było w parku, przy fontannie, na ławce pod drzewem.
- Kretynko! Posmaruję tą część ciała, w którą cię uciął!
- To trzeba było od razu tak mówić! W palec mnie użądlił. Boże,jak to boli!
- Który konkretnie?
- A skąd mam wiedzieć? Wszystkie trzmiele wyglądają podobnie...
- Niech mi pan pomoże! Trzmiel mnie użądlił!
- Spokojnie, zaraz posmarujemy maścią...
- A jak go pan doktor złapie? Przecież on już poleciał!
- Nie! Posmaruję to miejsce, gdzie panią użądlił!
- Aaaa! To było w parku, przy fontannie, na ławce pod drzewem.
- Kretynko! Posmaruję tą część ciała, w którą cię uciął!
- To trzeba było od razu tak mówić! W palec mnie użądlił. Boże,jak to boli!
- Który konkretnie?
- A skąd mam wiedzieć? Wszystkie trzmiele wyglądają podobnie...
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Hardcorowy, więc ostrzegam tych delikatnych (chociaż ciekawość i tak zwycięży:p)
Stary wilk morski spotyka w porcie zamyślonego młodego marynarza.
- Co robisz chłopcze?
- Myślę.
- Pamiętaj, że jak prawdziwy marynarz myśli to pali fajkę.
Następnego dnia:
- Widzę że masz fajkę, a co w niej palisz?
-Tytoń oczywiście.
- Pamiętaj, że jak prawdziwy marynarz pali fajkę, to nie na tytoniu tylko na włosach łonowych swojej kobiety.
Następnego dnia znowu się spotykają.
- Co masz w tej fajce?
- Włosy łonowe mojej kobiety.
- To daj spróbować!
Stary wilk morski pyknął parę razy i mruknął z uznaniem:
- Mmmm... Rwane przy dupie!
Stary wilk morski spotyka w porcie zamyślonego młodego marynarza.
- Co robisz chłopcze?
- Myślę.
- Pamiętaj, że jak prawdziwy marynarz myśli to pali fajkę.
Następnego dnia:
- Widzę że masz fajkę, a co w niej palisz?
-Tytoń oczywiście.
- Pamiętaj, że jak prawdziwy marynarz pali fajkę, to nie na tytoniu tylko na włosach łonowych swojej kobiety.
Następnego dnia znowu się spotykają.
- Co masz w tej fajce?
- Włosy łonowe mojej kobiety.
- To daj spróbować!
Stary wilk morski pyknął parę razy i mruknął z uznaniem:
- Mmmm... Rwane przy dupie!
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Dwa okopy: niemiecki i polski. I tak walczą ze sobą, strzelają się, ale jak na razie żadna ze stron nikogo nie trafiła. Aż wreszcie jeden z Polaków powiedział:
- Te, jakie jest najpopularniejsze imię niemieckie?
- Hmmmm... Może Hans?
- O! Dobre! Krzykniemy Hans, i może jakiś jeleń się wychyli to go zastrzelimy. No i wołają:
- Hans!
- Ja!? - Szwab się wychylił... WAL! Dostał kulkę.
- Hans!
- Ja!? - WAL! Następny...
- Hans!
- Ja!? - WAL!
I tak ich powybijali, zostało tylko kilku... Siedzą te Szwaby i myślą:
- Może my też tak zrobimy?
- Ja! Jakie jest popularne imię polskie?
- Może Zdzichu?
- Ja, gut!
I ryczą:
- Zdzichu!
Cisza.
- Zdzichu!
Cisza.
- Zdzichu!
- Zdzicha nie ma, jest na wakacjach... To ty, Hans?
- Ja!
WAAL!
- Te, jakie jest najpopularniejsze imię niemieckie?
- Hmmmm... Może Hans?
- O! Dobre! Krzykniemy Hans, i może jakiś jeleń się wychyli to go zastrzelimy. No i wołają:
- Hans!
- Ja!? - Szwab się wychylił... WAL! Dostał kulkę.
- Hans!
- Ja!? - WAL! Następny...
- Hans!
- Ja!? - WAL!
I tak ich powybijali, zostało tylko kilku... Siedzą te Szwaby i myślą:
- Może my też tak zrobimy?
- Ja! Jakie jest popularne imię polskie?
- Może Zdzichu?
- Ja, gut!
I ryczą:
- Zdzichu!
Cisza.
- Zdzichu!
Cisza.
- Zdzichu!
- Zdzicha nie ma, jest na wakacjach... To ty, Hans?
- Ja!
WAAL!
Blondynka umarła i idzie se do nieba. Piotr zatrzymuje ją u bram Raju i mówi:
- Córko, duszyczek u nas full. Wiem że nie grzeszyłaś. ale musisz przejść eliminacje. Odpowiesz na pytanie wejdziesz, nie - idziesz do piekła.
- Rozumiem, proszę pytać.
- Jak ma na imię Bóg?
- Hehehe. proste: Święćsię!
Tu Piotrowi szczęka opadła.
- Że jak?!
- No przecież w modlitwie jest wyraźnie: "Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje"
- Córko, duszyczek u nas full. Wiem że nie grzeszyłaś. ale musisz przejść eliminacje. Odpowiesz na pytanie wejdziesz, nie - idziesz do piekła.
- Rozumiem, proszę pytać.
- Jak ma na imię Bóg?
- Hehehe. proste: Święćsię!
Tu Piotrowi szczęka opadła.
- Że jak?!
- No przecież w modlitwie jest wyraźnie: "Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje"
Na pokład samolotu lecącego do Smoleńska wsiadł człowiek, "mały", kłótliwy, przeciętny prezydent, zaściankowy i ksenofobiczny, mierny polityk. Autor słów: "spieprzaj dziadu","małpa w czerwonym","ja pana załatwię", nie znający za to słów refrenu hymnu... Pośmiewisko nie tylko satyryków, ale całej Europy i prezydent z rekorodowo niskim poparciem społecznym... W trumnie ze Smoleńska przywieziono "wybitnego męża stanu", "patriotę", "bohatera narodowego", "ojca narodu", "największego Polaka", "równego królom"... Ja się kurna pytam, kto podmienił zwłoki?! Gdzie jest ciało Kaczyńskiego?!
Lech Kaczyński odwiedził jedna z warszawskich podstawówek. Podczas dyskusji z uczniami Lech zapytał: "Co to jest tragedia? Czy ktoś mógłby podać przykład?"
Dziewczynka z pierwszej ławki podniosła rękę: "Gdyby mój przyjaciel, który mieszka na wsi, bawił się na polu i został rozjechany przez traktor - to byłaby tragedia."
"Nie" - odpowiada Lech. "To byłby wypadek."
Zgłasza się kolejne dziecko: "Gdyby autobus, który odwozi 50 dzieci do szkoły, miał wypadek, w którym zginęliby wszyscy pasażerowie - to byłaby tragedia."
"Też nie" - odpowiada znowu Kaczyński. "To byłaby wielka strata. Czy ktoś ma inne pomysły?"
W klasie cisza. Nikt nie chce się zgłosić. Nagle odzywa się Jasiu: "Gdyby samolot, w którym leciałby Pan Prezydent został trafiony przez pocisk i rozpadł się na kawałki - to byłaby tragedia."
"Brawo! - wola Lech Kaczyński. "Możesz nam powiedzieć dlaczego uważasz, ze to byłaby tragedia?"
Na to Jasiu:" Dlatego, ze to na pewno nie byłaby wielka strata i raczej nie byłby to wypadek."
Podczas podróży na miejsce katastrofy samolotu prezydenckiego Putin pyta swojego dowódcy.
-Czy wszystko poszło zgodnie z planem?
-Tak, tylko, że na pokładzie samolotu nie było premiera
-I co my teraz zrobimy - pyta rozzłoszczony Putin
Na co dowódca - Sprzedamy im drugi.
Lecą Putin i Łukaszenko samolotem. Nagle zaczynają się potężne turbulencje. Putin pyta: Jak sadzisz? Jeśli zginiemy w katastrofie, gdzie będą najbardziej rozpaczać, w Rosji czy na Białorusi? "W Polsce" - odpowiada Łukaszenko. "Dlaczego" - dziwi się Putin. "Przecież nas tam nie lubią?" "Bo będą żałować, że nie było z nami Kaczyńskiego!
Ranek dnia następnego po złożeniu prezydenta Lecha Kaczyńskiego do krypty wawelskiej. Ciało prezydenta zostaje znalezione na dziedzińcu. Odbywa się pośpieszny powtórny pochówek. Następnego dnia sytuacja powtarza się. Na trzecią noc w krypcie zainstalowano monitoring. Nad rankiem Prezydent znów zostaje znaleziony poza Wawelem, więc pracownicy zamku przeglądają nagranie. A na nim o północy powstaje Marszałek Piłsudski i wyprowadza Prezydenta na zewnątrz krzycząc:
-Trzy miliony mieszkań!!! To se teraz k***a znajdź własne!!!!
Skąd tyle ludzi było świadkami katastrofy samolotu z prezydentem?
-Bo w lesie mieli rozkaz dmuchać w prawe skrzydło.
Co zamawia Tusk w restauracji?
- Kaczkę po smoleńsku i zimnego Lecha :)))
Jak brzmiały kondolencje Putina do Polaków?
„Gratulacje-stop-gaz-stop-ropa-stop..."
Dlaczego zwłoki Kaczyńskiego tak dobrze się zachowały?
- Bo siedział w foteliku.
Dlaczego długo nie mogli znaleźć ciała żony prezydenta?
-Bo wtopiła się w otoczenie.
Dlaczego konfiskowano aparaty dziennikarzom?
-Ponieważ ludzie nie są gotowi na zdjęcia żony prezydenta bez makijażu.
Czemu samolot z prezydentem się rozbił?
-Bo Nieszczęściem jest, kiedy duży kraj ma zbyt wielu małych mężów. - Platon.
Dlaczego było słychać dwie eksplozje przy katastrofie samolotu z prezydentem?
-Bo druga była tak dla pewności.
Dlaczego Kaczyńskiego pochowali na Wawelu?
- Bo każdy król musi mieć swojego błazna!
Stewardessa dostała polecenie od kapitana, by w sposób dyplomatyczny i delikatny poinformowała pasażerów o tym, że samolot zaraz się rozbije. Stewardesa wychodzi do pasażerów i pyta:
- Czy wszyscy maja dokumenty?
Pasażerowie z entuzjazmem odpowiadają:
- Taaak!!!
- W takim razie niech wszyscy je podniosą i zamachają do mnie.
Pasażerowie podnoszą je w góre i radośnie machają.
- A teraz wszyscy rolujemy dokumenty nad głową, rolujemy... ciaśniutko, ciaśniutko...
Pasażerowie entuzjastycznie zwijają, ciaśniutko...
- A teraz niech wszyscy wsadza sobie je głęboko w dupę, żeby zwłoki dało się łatwo zidentyfikować!
Dziewczynka z pierwszej ławki podniosła rękę: "Gdyby mój przyjaciel, który mieszka na wsi, bawił się na polu i został rozjechany przez traktor - to byłaby tragedia."
"Nie" - odpowiada Lech. "To byłby wypadek."
Zgłasza się kolejne dziecko: "Gdyby autobus, który odwozi 50 dzieci do szkoły, miał wypadek, w którym zginęliby wszyscy pasażerowie - to byłaby tragedia."
"Też nie" - odpowiada znowu Kaczyński. "To byłaby wielka strata. Czy ktoś ma inne pomysły?"
W klasie cisza. Nikt nie chce się zgłosić. Nagle odzywa się Jasiu: "Gdyby samolot, w którym leciałby Pan Prezydent został trafiony przez pocisk i rozpadł się na kawałki - to byłaby tragedia."
"Brawo! - wola Lech Kaczyński. "Możesz nam powiedzieć dlaczego uważasz, ze to byłaby tragedia?"
Na to Jasiu:" Dlatego, ze to na pewno nie byłaby wielka strata i raczej nie byłby to wypadek."
Podczas podróży na miejsce katastrofy samolotu prezydenckiego Putin pyta swojego dowódcy.
-Czy wszystko poszło zgodnie z planem?
-Tak, tylko, że na pokładzie samolotu nie było premiera
-I co my teraz zrobimy - pyta rozzłoszczony Putin
Na co dowódca - Sprzedamy im drugi.
Lecą Putin i Łukaszenko samolotem. Nagle zaczynają się potężne turbulencje. Putin pyta: Jak sadzisz? Jeśli zginiemy w katastrofie, gdzie będą najbardziej rozpaczać, w Rosji czy na Białorusi? "W Polsce" - odpowiada Łukaszenko. "Dlaczego" - dziwi się Putin. "Przecież nas tam nie lubią?" "Bo będą żałować, że nie było z nami Kaczyńskiego!
Ranek dnia następnego po złożeniu prezydenta Lecha Kaczyńskiego do krypty wawelskiej. Ciało prezydenta zostaje znalezione na dziedzińcu. Odbywa się pośpieszny powtórny pochówek. Następnego dnia sytuacja powtarza się. Na trzecią noc w krypcie zainstalowano monitoring. Nad rankiem Prezydent znów zostaje znaleziony poza Wawelem, więc pracownicy zamku przeglądają nagranie. A na nim o północy powstaje Marszałek Piłsudski i wyprowadza Prezydenta na zewnątrz krzycząc:
-Trzy miliony mieszkań!!! To se teraz k***a znajdź własne!!!!
Skąd tyle ludzi było świadkami katastrofy samolotu z prezydentem?
-Bo w lesie mieli rozkaz dmuchać w prawe skrzydło.
Co zamawia Tusk w restauracji?
- Kaczkę po smoleńsku i zimnego Lecha :)))
Jak brzmiały kondolencje Putina do Polaków?
„Gratulacje-stop-gaz-stop-ropa-stop..."
Dlaczego zwłoki Kaczyńskiego tak dobrze się zachowały?
- Bo siedział w foteliku.
Dlaczego długo nie mogli znaleźć ciała żony prezydenta?
-Bo wtopiła się w otoczenie.
Dlaczego konfiskowano aparaty dziennikarzom?
-Ponieważ ludzie nie są gotowi na zdjęcia żony prezydenta bez makijażu.
Czemu samolot z prezydentem się rozbił?
-Bo Nieszczęściem jest, kiedy duży kraj ma zbyt wielu małych mężów. - Platon.
Dlaczego było słychać dwie eksplozje przy katastrofie samolotu z prezydentem?
-Bo druga była tak dla pewności.
Dlaczego Kaczyńskiego pochowali na Wawelu?
- Bo każdy król musi mieć swojego błazna!
Stewardessa dostała polecenie od kapitana, by w sposób dyplomatyczny i delikatny poinformowała pasażerów o tym, że samolot zaraz się rozbije. Stewardesa wychodzi do pasażerów i pyta:
- Czy wszyscy maja dokumenty?
Pasażerowie z entuzjazmem odpowiadają:
- Taaak!!!
- W takim razie niech wszyscy je podniosą i zamachają do mnie.
Pasażerowie podnoszą je w góre i radośnie machają.
- A teraz wszyscy rolujemy dokumenty nad głową, rolujemy... ciaśniutko, ciaśniutko...
Pasażerowie entuzjastycznie zwijają, ciaśniutko...
- A teraz niech wszyscy wsadza sobie je głęboko w dupę, żeby zwłoki dało się łatwo zidentyfikować!
Na ostrym kacu facet podnosi się z łóżka, odkleja język od podniebienia i chwiejnym krokiem kieruje się do kuchni. Siada za stołem, żona grzecznie podaje mu talerz z jajecznicą. Facet zaczyna jeść i nagle mówi:
- Cholerny teść...
Zabiera się znowu do jedzenia, ale po dwóch minutach już wyraźnie zły mówi podniesionym głosem:
- Cholerna teściowa.
Żona krząta się po kuchni jak może najciszej, ale nie byłaby kobietą gdyby nie poznała przyczyny coraz większego rozdrażnienia męża:
- Dlaczego bluźnisz na moich rodziców, kochanie?
Facet zrywa się ze stołka, rzuca w nią widelcem i wrzeszczy:
- Bo, kurna, dali ci takie imię, że człowiek nie może go sobie rano przypomnieć!
- Cholerny teść...
Zabiera się znowu do jedzenia, ale po dwóch minutach już wyraźnie zły mówi podniesionym głosem:
- Cholerna teściowa.
Żona krząta się po kuchni jak może najciszej, ale nie byłaby kobietą gdyby nie poznała przyczyny coraz większego rozdrażnienia męża:
- Dlaczego bluźnisz na moich rodziców, kochanie?
Facet zrywa się ze stołka, rzuca w nią widelcem i wrzeszczy:
- Bo, kurna, dali ci takie imię, że człowiek nie może go sobie rano przypomnieć!
Do Narodu
Nie jestem już żaden smarkacz
Łeb mam pokryty siwizną.
Nie zagłosuję na Jarka,
Bo zbyt Cię kocham Ojczyzno.
Niejeden ciężar na barkach
Dźwigałem, znosiłem trudy.
Nie zagłosuję na Jarka
Bo dość mam kłamstw i obłudy.
Gdy spytasz mnie, niedowiarka,
Dlaczego? wyznam ci szczerze:
Nie zagłosuję na Jarka,
Bo w żadną zmianę nie wierzę.
Skąd wiem, że wybór niedobry?
Nie wierzę w zmiany oblicza,
Bo nie chcę powrotu Ziobry
I teczek Macierewicza.
Bo nie chcę mieć Prezydenta,
Co straszy gejem i Żydem.
Co w każdym widzi agenta
I może zaszczuć jak Blidę.
Na Jarka nie oddam głosu
Za czasy, gdy był premierem,
Za ten upadek etosu
I koalicję z Lepperem.
Za to, co wciska ludowi.
Na co pozwala i sprzyja,
Za to, co pisze Sakowicz
I głosi Radio Maryja.
Za sieć podsłuchów i haków,
Wydanie walki elitom.
Za to, że skłócił Rodaków,
Za IV Rzeczpospolitą.
Dziś w duszy mej zakamarkach.
Odkrywam decyzji sedno:
Nie zagłosuję na Jarka,
Bo nie jest mi wszystko jedno.
Wybaczcie drwinę i sarkazm.
Odporność się z wiekiem zmniejsza.
Nie zagłosuję na Jarka,
Bo Polska jest najważniejsza
Nie jestem już żaden smarkacz
Łeb mam pokryty siwizną.
Nie zagłosuję na Jarka,
Bo zbyt Cię kocham Ojczyzno.
Niejeden ciężar na barkach
Dźwigałem, znosiłem trudy.
Nie zagłosuję na Jarka
Bo dość mam kłamstw i obłudy.
Gdy spytasz mnie, niedowiarka,
Dlaczego? wyznam ci szczerze:
Nie zagłosuję na Jarka,
Bo w żadną zmianę nie wierzę.
Skąd wiem, że wybór niedobry?
Nie wierzę w zmiany oblicza,
Bo nie chcę powrotu Ziobry
I teczek Macierewicza.
Bo nie chcę mieć Prezydenta,
Co straszy gejem i Żydem.
Co w każdym widzi agenta
I może zaszczuć jak Blidę.
Na Jarka nie oddam głosu
Za czasy, gdy był premierem,
Za ten upadek etosu
I koalicję z Lepperem.
Za to, co wciska ludowi.
Na co pozwala i sprzyja,
Za to, co pisze Sakowicz
I głosi Radio Maryja.
Za sieć podsłuchów i haków,
Wydanie walki elitom.
Za to, że skłócił Rodaków,
Za IV Rzeczpospolitą.
Dziś w duszy mej zakamarkach.
Odkrywam decyzji sedno:
Nie zagłosuję na Jarka,
Bo nie jest mi wszystko jedno.
Wybaczcie drwinę i sarkazm.
Odporność się z wiekiem zmniejsza.
Nie zagłosuję na Jarka,
Bo Polska jest najważniejsza
Jarek ma swoje wady, ale jest aniołem w porównaniu z autorem tego tekstu. Gdybym wierzył w mniejsze zło, to na pewno bym na niego zagłosował.
Co do zmiany oblicza to dziwnie się to pozamieniało. Dawniej Zbyszek był bulterierem jednej partii, teraz druga ma swojego bulteriera, tego krzywdziciela kotów. Dawniej mówiono że Jarek jest premierem i mówi Lechowi co ma robić, teraz mamy premiera który zachowuje się jakby kandydował na prezydenta, mówi, myśli i występuje za naszego p.o. Dawniej uważano że to tamci prowokują, teraz to ci prowokują i atakują. Wmawiając wszystkim wokół że tak się to robi.
Po tym jak ludzie oceniali debatę (ciekawe ilu oceniających ją obejrzało), można pomyśleć że ludzie właśnie tego chcą, że rację ma ten kto mówi głośno a nie ten kto mówi z sensem.
Zapewne nie ma się co bać, człowiek który łamie zasady które sam ustalił i uważa że tak trzeba, na pewno dotrzyma swoich obietnic...
ech..
Wybaczcie tą dygresje, pewnie źle zrozumiałem intencje Kachny, a może zatraciłem poczucie humoru.
Co do zmiany oblicza to dziwnie się to pozamieniało. Dawniej Zbyszek był bulterierem jednej partii, teraz druga ma swojego bulteriera, tego krzywdziciela kotów. Dawniej mówiono że Jarek jest premierem i mówi Lechowi co ma robić, teraz mamy premiera który zachowuje się jakby kandydował na prezydenta, mówi, myśli i występuje za naszego p.o. Dawniej uważano że to tamci prowokują, teraz to ci prowokują i atakują. Wmawiając wszystkim wokół że tak się to robi.
Po tym jak ludzie oceniali debatę (ciekawe ilu oceniających ją obejrzało), można pomyśleć że ludzie właśnie tego chcą, że rację ma ten kto mówi głośno a nie ten kto mówi z sensem.
Zapewne nie ma się co bać, człowiek który łamie zasady które sam ustalił i uważa że tak trzeba, na pewno dotrzyma swoich obietnic...
ech..
Wybaczcie tą dygresje, pewnie źle zrozumiałem intencje Kachny, a może zatraciłem poczucie humoru.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Myśliwy zabija niedźwiedzia i przywozi go do domu. Postanawia oporządzić zdobycz i ugotować kolację. Wie, że jego dzieci są niejadkami, i nie jadłyby, gdyby wiedziały, co to jest - więc decyduje, że im nie powie. Mały synek pyta:
- Co będzie na kolację?
- Zobaczysz.
Zaczyna się kolacja i jego córka pyta, co jedzą.
- No dobra - mówi ojciec - dam wam podpowiedź: tak czasem nazywa mnie wasza mama.
- Jemy dupka!!! - wykrzyknęła córka.
- Co będzie na kolację?
- Zobaczysz.
Zaczyna się kolacja i jego córka pyta, co jedzą.
- No dobra - mówi ojciec - dam wam podpowiedź: tak czasem nazywa mnie wasza mama.
- Jemy dupka!!! - wykrzyknęła córka.
"Myśliwy zabija niedźwiedzia i przywozi go do domu. Postanawia oporządzić zdobycz i ugotować kolację. Wie, że jego dzieci są niejadkami, i nie jadłyby, gdyby wiedziały, co to jest - więc decyduje, że im nie powie. Mały synek pyta:
- Co będzie na kolację?
- Zobaczysz.
Zaczyna się kolacja i jego córka pyta, co jedzą.
- No dobra - mówi ojciec - dam wam podpowiedź: tak czasem nazywa mnie wasza mama.
- Jemy dupka!!! - wykrzyknęła córka."
Lepiej by brzmiało jelenia albo rogacza :)
- Co będzie na kolację?
- Zobaczysz.
Zaczyna się kolacja i jego córka pyta, co jedzą.
- No dobra - mówi ojciec - dam wam podpowiedź: tak czasem nazywa mnie wasza mama.
- Jemy dupka!!! - wykrzyknęła córka."
Lepiej by brzmiało jelenia albo rogacza :)
Siedzą sobie w trójkę - marchewka, ogórek i penis. I narzekają:
"Marchewka: moje życie jest do bani. Jak tylko urosnę, biorą mnie, tną na kawałki i wrzucają do sałatki.
Ogórek: ty masz do bani ?! wyobraź sobie ze mnie - jak tylko urosnę - biorą, przyprawiają, i wrzucają na jakiś czas do słoika pełnego octu, w którym czekam aż ktoś mnie wyjmie i wrzuci do sałatki !
Odzywa się penis: Narzekacie.... za każdym razem jak ja urosnę, zakładają mi na głowę plastikowy worek, wciskają do ciemnego i ciasnego pomieszczenia, i uderzają moja głową o ścianę, aż się porzygam i stracę przytomność."
buahahahahahaha!!!!! Zarąbisty !!!! Normalnie ryczę ze śmiechu :-) he he he
"Marchewka: moje życie jest do bani. Jak tylko urosnę, biorą mnie, tną na kawałki i wrzucają do sałatki.
Ogórek: ty masz do bani ?! wyobraź sobie ze mnie - jak tylko urosnę - biorą, przyprawiają, i wrzucają na jakiś czas do słoika pełnego octu, w którym czekam aż ktoś mnie wyjmie i wrzuci do sałatki !
Odzywa się penis: Narzekacie.... za każdym razem jak ja urosnę, zakładają mi na głowę plastikowy worek, wciskają do ciemnego i ciasnego pomieszczenia, i uderzają moja głową o ścianę, aż się porzygam i stracę przytomność."
buahahahahahaha!!!!! Zarąbisty !!!! Normalnie ryczę ze śmiechu :-) he he he
wypowiedź zmoderowana ( 2011-01-12 08:22:06)
Wstaje rano mąż i szykuje się do dentysty.
Wstaje żona i namawia go na poranną min*tę.
Mąż w końcu daje sie namówic, a po skończeniu widzi w lusterku,
że ma włosa między zębami.Próbuje go wyciągnąc ,ale za cholerę nie
może sobie poradzic ,więc stwierdza ,ze go delikatnie przytnie nożyczkami z jednej i z drugiej strony i idzie na umówione spotkanie z dentystą.
Dentysta: Ooo, widzę że była poranna min*ta!
Mąż: A po czym pan poznał?? Po włosku między zębami???
Dentysta: Nie. Po gównie na brodzie!!
Wstaje żona i namawia go na poranną min*tę.
Mąż w końcu daje sie namówic, a po skończeniu widzi w lusterku,
że ma włosa między zębami.Próbuje go wyciągnąc ,ale za cholerę nie
może sobie poradzic ,więc stwierdza ,ze go delikatnie przytnie nożyczkami z jednej i z drugiej strony i idzie na umówione spotkanie z dentystą.
Dentysta: Ooo, widzę że była poranna min*ta!
Mąż: A po czym pan poznał?? Po włosku między zębami???
Dentysta: Nie. Po gównie na brodzie!!
Koniec roku szkolnego. Pod wieczór matka zagląda do pokoju córeczki i znajduje na łóżku następujący liścik:
Droga Mamo! Nareszcie koniec szkoły. Dla mnie już na zawsze. Jestem od dawna zakochana i postanowiliśmy z moim chłopakiem wreszcie "się urwać". Wiem, ze Tobie się to nie spodoba, ale on jest taki słodki! Te jego tatuaże i piercing na każdym kawałku ciała...
A ten jego motocykl! Ali (tak nazywa się mój miły) twierdzi, że jazda na nim w kasku to grzech. Ali jest kompletnie na moim punkcie zwariowany. Mówi, ze go uratowałam, bo ten alkohol by go w końcu zabił... Aha, i najważniejsze. Będziesz miała wnuka! Tak się cieszę! Kolega Alego ma gdzieś w lesie drewnianą chatkę. Trzeba ją wyremontować i nie ma w niej światła ani wody, ale to będzie nasz nowy dom. Nie martw się! Będziemy mieli z czego żyć. Ali ma kapitalny
pomysł. Będziemy uprawiać marihuanę i sprzedawać ja w mieście. Ma być z tego kupa forsy. Tak się ciesze! I nie martw się proszę. Wkrótce będę miała 14 lat i naprawdę mogę na siebie sama uważać. Mam tylko nadzieje, ze szybko pojawi się ta szczepionka przeciwko AIDS. Alemu bardzo by to pomogło...
Twoja ukochana córeczka.
P.S. Wszystko bzdura! Jestem u Krychy i oglądamy telewizje.
Chciałam Ci tylko uświadomić, ze są gorsze rzeczy niż to świadectwo, które znajdziesz na nocnym stoliku. Buziaczki!
Droga Mamo! Nareszcie koniec szkoły. Dla mnie już na zawsze. Jestem od dawna zakochana i postanowiliśmy z moim chłopakiem wreszcie "się urwać". Wiem, ze Tobie się to nie spodoba, ale on jest taki słodki! Te jego tatuaże i piercing na każdym kawałku ciała...
A ten jego motocykl! Ali (tak nazywa się mój miły) twierdzi, że jazda na nim w kasku to grzech. Ali jest kompletnie na moim punkcie zwariowany. Mówi, ze go uratowałam, bo ten alkohol by go w końcu zabił... Aha, i najważniejsze. Będziesz miała wnuka! Tak się cieszę! Kolega Alego ma gdzieś w lesie drewnianą chatkę. Trzeba ją wyremontować i nie ma w niej światła ani wody, ale to będzie nasz nowy dom. Nie martw się! Będziemy mieli z czego żyć. Ali ma kapitalny
pomysł. Będziemy uprawiać marihuanę i sprzedawać ja w mieście. Ma być z tego kupa forsy. Tak się ciesze! I nie martw się proszę. Wkrótce będę miała 14 lat i naprawdę mogę na siebie sama uważać. Mam tylko nadzieje, ze szybko pojawi się ta szczepionka przeciwko AIDS. Alemu bardzo by to pomogło...
Twoja ukochana córeczka.
P.S. Wszystko bzdura! Jestem u Krychy i oglądamy telewizje.
Chciałam Ci tylko uświadomić, ze są gorsze rzeczy niż to świadectwo, które znajdziesz na nocnym stoliku. Buziaczki!
Sopot. Mandaryna właśnie zakończyła śpiewanie. Publika szaleje:
- Jeszcze raz! Jeszcze raz!
No dobra, zaśpiewała. Skończyła, a publika:
- Jeszcze raz ! Jeszcze raz!
No i tak trzeci, czwarty, piąty... dziewiąty raz. W końcu zrezygnowana, mówi do publiczności:
- Kochani, ale ja już nie mam siły śpiewać! Ile jeszcze?
A publiczność:
- Śpiewaj, kur*a, aż się nauczysz!
- Jeszcze raz! Jeszcze raz!
No dobra, zaśpiewała. Skończyła, a publika:
- Jeszcze raz ! Jeszcze raz!
No i tak trzeci, czwarty, piąty... dziewiąty raz. W końcu zrezygnowana, mówi do publiczności:
- Kochani, ale ja już nie mam siły śpiewać! Ile jeszcze?
A publiczność:
- Śpiewaj, kur*a, aż się nauczysz!
Przychodzi rolnik do baru. Prosi o setkę mocnej wódki. Wypija to na raz i mruczy pod nosem, kręcąc głową:
- No po prostu nie do wytłumaczenia...
Barman spojrzał zaciekawiony, nadstawił ucha. Rolnik tymczasem ponawia zamówienie. Wypija na raz i mruczy pod nosem:
- No po prostu nie do wytłumaczenia...
Barman nie wytrzymał:
- Wie Pan, ja tu już kilka lat za barem stoję. Niejedno widziałem,
Niejedno, słyszałem. Niech Pan powie o co chodzi, może jakoś zaradzę.
- Widzi Pan, dzisiaj rano doję sobie krowę. Siadłem sobie za nią spokojnie na zydelku, a ta jak mnie nie strzeli z kopyta! Spokojny człowiek jestem,to się nie denerwowałem, tylko wziąłem jej te nogę do słupa przywiązałem. Doje dalej, a ta jak mnie nie strzeli z drugiej nogi! No to przywiązałem jej i te nogę do drugiego słupa. Doje dalej, a ta jak mi nie zatnie z ogona. No to przywiązałem jej ten ogon do powały. Doję dalej, a ta jak mi nie pierdnie prosto w twarz. Wtedy to już się wkurzyłem, Panie kochany, myślę sobie "Ja ci pokarze, cholero jedna!" Pasa ściągnąłem, żeby jej wpierd*l spuścić, ale spodnie mi z tyłka spadły, bo mam za luźne i wtedy weszła moja zona...
- No po prostu nie do wytłumaczenia...
- No po prostu nie do wytłumaczenia...
Barman spojrzał zaciekawiony, nadstawił ucha. Rolnik tymczasem ponawia zamówienie. Wypija na raz i mruczy pod nosem:
- No po prostu nie do wytłumaczenia...
Barman nie wytrzymał:
- Wie Pan, ja tu już kilka lat za barem stoję. Niejedno widziałem,
Niejedno, słyszałem. Niech Pan powie o co chodzi, może jakoś zaradzę.
- Widzi Pan, dzisiaj rano doję sobie krowę. Siadłem sobie za nią spokojnie na zydelku, a ta jak mnie nie strzeli z kopyta! Spokojny człowiek jestem,to się nie denerwowałem, tylko wziąłem jej te nogę do słupa przywiązałem. Doje dalej, a ta jak mnie nie strzeli z drugiej nogi! No to przywiązałem jej i te nogę do drugiego słupa. Doje dalej, a ta jak mi nie zatnie z ogona. No to przywiązałem jej ten ogon do powały. Doję dalej, a ta jak mi nie pierdnie prosto w twarz. Wtedy to już się wkurzyłem, Panie kochany, myślę sobie "Ja ci pokarze, cholero jedna!" Pasa ściągnąłem, żeby jej wpierd*l spuścić, ale spodnie mi z tyłka spadły, bo mam za luźne i wtedy weszła moja zona...
- No po prostu nie do wytłumaczenia...
Czy już Ci sie zdarzylo popatrzec na innych ludzi w twoim wieku z
tym dziwnym uczuciem: Ja chyba nie wygladam tak staro?
Jezeli tak, ten dowcip Ci sie spodoba ...
Siedzialam w poczekalni u swojego nowego dentysty i rozgladalam sie.
Zauwazylam na scianie dyplom ukończenia studiów, na którym
figurowalo jego pelne imie i nazwisko.
Znienacka mi sie przypomnial wysoki, przystojny, ciemnowlosy chlopak o tym samym nazwisku.
Chodzil ze mna do liceum jakies 30 lat temu.
Czyzby mój nowy dentysta byl tym chlopakiem, w którym sie nawet
troche podkochiwalam?
Jak go jednak zobaczylam, szybko porzucilam te mysli.
Ten prawie lysy facet z siwiejacymi wlosami, brzuszkiem i twarza pelna zmarszczek byl zbyt stary, by mógl byc moim kolega ze szkoly.
A moze jednak?
Zapytalam go, czy nie chodzil przypadkiem do X LO?
Tak owszem, chodzilem i bylem nawet jednym z najlepszych uczniów,
zarumienil sie.
A w którym roku Pan zdawal mature? - zapytalam.
On odpowiedzial: W siedemdziesiatym szóstym.
Dlaczego Pani pyta?
To Pan byl w mojej klasie! - powiedzialam zachwycona.
Zaczal mi sie uwaznie przygladac.
I nastepnie ten wstretny, pomarszczony staruch zapytal:
A czego Pani uczyla?
tym dziwnym uczuciem: Ja chyba nie wygladam tak staro?
Jezeli tak, ten dowcip Ci sie spodoba ...
Siedzialam w poczekalni u swojego nowego dentysty i rozgladalam sie.
Zauwazylam na scianie dyplom ukończenia studiów, na którym
figurowalo jego pelne imie i nazwisko.
Znienacka mi sie przypomnial wysoki, przystojny, ciemnowlosy chlopak o tym samym nazwisku.
Chodzil ze mna do liceum jakies 30 lat temu.
Czyzby mój nowy dentysta byl tym chlopakiem, w którym sie nawet
troche podkochiwalam?
Jak go jednak zobaczylam, szybko porzucilam te mysli.
Ten prawie lysy facet z siwiejacymi wlosami, brzuszkiem i twarza pelna zmarszczek byl zbyt stary, by mógl byc moim kolega ze szkoly.
A moze jednak?
Zapytalam go, czy nie chodzil przypadkiem do X LO?
Tak owszem, chodzilem i bylem nawet jednym z najlepszych uczniów,
zarumienil sie.
A w którym roku Pan zdawal mature? - zapytalam.
On odpowiedzial: W siedemdziesiatym szóstym.
Dlaczego Pani pyta?
To Pan byl w mojej klasie! - powiedzialam zachwycona.
Zaczal mi sie uwaznie przygladac.
I nastepnie ten wstretny, pomarszczony staruch zapytal:
A czego Pani uczyla?
Matematykowi zepsuł się kaloryfer. Zawezwał wiec hydraulika,
ten postukał jakimś kluczem, pokręcił i woda przestała cieknąć.
Radość matematyka szybko
się skończyła, gdy fachowiec podał cenę usługi.
- Panie, ale to polowa tego co zarabiam.
- A gdzie pan pracuje?
- Na uniwersytecie.
- No to przenieś się pan do naszej spółdzielni, pochodzisz pan,
popukasz i zarobisz pan cztery razy tyle co na tym całym
uniwersytecie. Musisz tylko pan pójść do biura, złożyć podanie
i już. Tylko podaj pan, ze masz pan siedem klas, bo wyższe
wykształcenie u nas nie popłaca. Matematyk zrobił tak
jak poinstruował go fachowiec. Od tej pory jego dola wyraźnie się
poprawiła. Ale pewnego dnia przyszło zarzadznie o podnoszeniu
kwalifikacji załogi i skierowano wszystkich tych co mieli 7 klas do
wieczorowej klasy ósmej.
Pierwsza lekcja - matematyka. Nauczycielka wita wszystkich:
- Dzień dobry, będziemy się uczyć matematyki, na pewno
wszyscy dostana świadectwo ósmej klasy. A na razie
przypomnimy sobie co pamiętamy jeszcze ze
szkoły. Może napisze pan wzór na pole koła - wskazała na matematyka.
Ten wstał podszedł do tablicy i zaczął wyprowadzać, bo akurat
zapomniał wzoru.
Wyprowadza, wyprowadza, zapisał już cala tablice i w końcu
otrzymał
wynik "minus pi er kwadrat". Ten minus mu się nie podoba, wiec liczy od nowa.
Zmazał tablice, znowu zapisuje wzorami i znowu wynik z
minusem.
Zrezygnowany patrzy na klasę oczekując podpowiedzi, a wszyscy
jak jeden mąż szepczą:
- Zamień granice całkowania...
ten postukał jakimś kluczem, pokręcił i woda przestała cieknąć.
Radość matematyka szybko
się skończyła, gdy fachowiec podał cenę usługi.
- Panie, ale to polowa tego co zarabiam.
- A gdzie pan pracuje?
- Na uniwersytecie.
- No to przenieś się pan do naszej spółdzielni, pochodzisz pan,
popukasz i zarobisz pan cztery razy tyle co na tym całym
uniwersytecie. Musisz tylko pan pójść do biura, złożyć podanie
i już. Tylko podaj pan, ze masz pan siedem klas, bo wyższe
wykształcenie u nas nie popłaca. Matematyk zrobił tak
jak poinstruował go fachowiec. Od tej pory jego dola wyraźnie się
poprawiła. Ale pewnego dnia przyszło zarzadznie o podnoszeniu
kwalifikacji załogi i skierowano wszystkich tych co mieli 7 klas do
wieczorowej klasy ósmej.
Pierwsza lekcja - matematyka. Nauczycielka wita wszystkich:
- Dzień dobry, będziemy się uczyć matematyki, na pewno
wszyscy dostana świadectwo ósmej klasy. A na razie
przypomnimy sobie co pamiętamy jeszcze ze
szkoły. Może napisze pan wzór na pole koła - wskazała na matematyka.
Ten wstał podszedł do tablicy i zaczął wyprowadzać, bo akurat
zapomniał wzoru.
Wyprowadza, wyprowadza, zapisał już cala tablice i w końcu
otrzymał
wynik "minus pi er kwadrat". Ten minus mu się nie podoba, wiec liczy od nowa.
Zmazał tablice, znowu zapisuje wzorami i znowu wynik z
minusem.
Zrezygnowany patrzy na klasę oczekując podpowiedzi, a wszyscy
jak jeden mąż szepczą:
- Zamień granice całkowania...
Akademia Medyczna
Odprawa oddziału neurologicznego, atmosfera gorąca, studenci, lekarze, lekarki... Nagle jedna z młodych zrywa się:
- Panie ordynatorze, ale ja zapomniałam pieczątki!
- Koleżanko! Przychodzi pani do pracy bez najważniejszego narzędzia pracy lekarza?!
- Myślalam, że najważniejsza jest glowa... - burczy urażona.
Szef oddziału stuka palcem w kartę choroby:
- To koleżanko, niech pani podejdzie i pierdyknie tu głową...
Odprawa oddziału neurologicznego, atmosfera gorąca, studenci, lekarze, lekarki... Nagle jedna z młodych zrywa się:
- Panie ordynatorze, ale ja zapomniałam pieczątki!
- Koleżanko! Przychodzi pani do pracy bez najważniejszego narzędzia pracy lekarza?!
- Myślalam, że najważniejsza jest glowa... - burczy urażona.
Szef oddziału stuka palcem w kartę choroby:
- To koleżanko, niech pani podejdzie i pierdyknie tu głową...
- Halo! Pogotowie?
- Nie... zakład pogrzebowy, w czym moż...
- Ojejej! Nie! Ja potrzebuję numer do pogotowia! Poda mi pan?
- Oczywiście... ale proszę się jeszcze zastanowić...
- Zastanowić?! Człowieku! Zlituj się, daj mi numer!!
- W porządku... w porządeczku... nie pali się... już wyciągam książkę...otwieram... szukam... szukam... oj!... upadła mi. Mam... szukam... ojej, znowu mi upadła... taaa... gdzie ona się potoczyła...?
- Nie... zakład pogrzebowy, w czym moż...
- Ojejej! Nie! Ja potrzebuję numer do pogotowia! Poda mi pan?
- Oczywiście... ale proszę się jeszcze zastanowić...
- Zastanowić?! Człowieku! Zlituj się, daj mi numer!!
- W porządku... w porządeczku... nie pali się... już wyciągam książkę...otwieram... szukam... szukam... oj!... upadła mi. Mam... szukam... ojej, znowu mi upadła... taaa... gdzie ona się potoczyła...?
Amerykanin, Niemiec i Rusek mieli nakarmić kota ostrą musztardą. Amerykanin położył dwa kawałki wołowiny, a między nimi spodek z musztardą.
- To przekupstwo! - krzyczy Rusek.
Niemiec posmarował kawałek wołowiny musztardą, a drugi zjadł.
- To oszustwo! - krzyczy Rusek.
Rusek zjadł wołowinę, posmarował kotu pod ogonem musztardą. Kot zamiauczał żałośnie i wszystko wylizał do czysta. Na to Rusek:
- Zwróćcie uwagę towarzysze, że kot zjadł musztardę dobrowolnie i z pieśnią na ustach.
- To przekupstwo! - krzyczy Rusek.
Niemiec posmarował kawałek wołowiny musztardą, a drugi zjadł.
- To oszustwo! - krzyczy Rusek.
Rusek zjadł wołowinę, posmarował kotu pod ogonem musztardą. Kot zamiauczał żałośnie i wszystko wylizał do czysta. Na to Rusek:
- Zwróćcie uwagę towarzysze, że kot zjadł musztardę dobrowolnie i z pieśnią na ustach.
Jedzie wielki TIR. Nagle na jezdnię wbiega jakiś chłopina. Hamulce, pisk
opon, uderzenie i w końcu TIR staje. Wysiada kierowca, przechodzi na
przód i próbuje oderwać od zderzaka to co zostało z gościa. W końcu zły
wali pięścią w maskę i wraca do kabiny mrucząc :
- Aaaaaaa, trudno, powiem gliniarzom, że to naklejka.
opon, uderzenie i w końcu TIR staje. Wysiada kierowca, przechodzi na
przód i próbuje oderwać od zderzaka to co zostało z gościa. W końcu zły
wali pięścią w maskę i wraca do kabiny mrucząc :
- Aaaaaaa, trudno, powiem gliniarzom, że to naklejka.
Koci, jak przeczytałem ten kawał od razu pomyślałem o Twoim poczuciu humoru:
Szpital, porodówka, wychodzi lekarz i mówi do ojca:
- Urodziło się panu dziecko, chłopczyk. Tylko jest mały problem.
Ojciec nieco zmartwiony - Jaki?
- No. nie ma nóg.
- Nie szkodzi, pokocham i takie dziecko.
- No. ale nie ma tez rączek.
- Pokocham nawet takie okaleczone.
- A jak powiem, ze nie ma tułowia?
- To będę kochał sama główkę.
- Tu mamy kolejny problem. Urodziło się samo oko
- To mój syn, pokocham i samo oko.
Wchodzą na porodówkę, tam pływa sobie oko w probówce. Ojciec podchodzi, zarówno zdołowany, jak i szczęśliwy i macha dziecku - na co lekarz:
- Pan nie macha, ślepe.
I kilka innych:
Mąż z żoną w kuchni. Za ścianą słychać krzyk sąsiada:
- kurka ja pitole.. co za rąbane pedały!!!
Mąż raptem olśniony:
- Rany boskie. Telewizor! Mecz leci!
Przychodzi facet do weterynarza i słyszy:
- Niech pan otworzy usta i powie "AAAA"
- Ale dlaczego?
- Bo pański pies właśnie zdechł.
Przychodzi jasiu do sypialni rodziców i się pyta mamo zrobisz mi kolację. Na to słyszy:to że sypiam z twoim ojcem nie oznacza że jestem twoja matka! To jak mam na Ciebie mówić?! Normalnie... Krzysiek.
Jasio przybiega do mamy i mowi:
- Mamo, mamo, widzialem jak tatus robil cos z pokojowka.
- Tak, a co takiego?
- Najpierw ja całowal, a potem dotykal... Potem poszli do gabinetu, rozebral ja i wsadzil...
- Dobrze, synku, w niedziele, podczas kolacji opowiesz to, żeby wszyscy wiedzieli.
Nadeszla niedziela, rodzina przy stole i mama daje znak Jasiowi żeby zaczął mówić...
Jasio:
- No więc tatuś całował i dotykał pokojówke, później zabral ja do gabinetu, rozebrał i wsadzil... Wsadzil... Mamo jak się nazywa to co ssiesz szoferowi?
Skazali gościa na śmierć.
Jednak był tak gruby, że się nie mieścił na krześle elektrycznym. Zarządzili dietę. Po tygodniu o chlebie i wodzie - koleś zamiast schudnąć, przytył 10 kilo. Na krzesło nijak się nie mieści. Zarządzili tylko wodę - znów przytył 10 kg. Postanowili nic mu nie dawać. Kolo zamiast chudnąć, poprawił się o 10 kg.
- Co jest, czemu nie chudniesz?
- Jakoś kurka nie mam motywacji..
Jedzie dziewczyna pociągiem Intercity i ma okres. Nagle czuje, że zaczyna się robić źle. Idzie do toalety, zdejmuje zużytą podpaskę i zakłada nowa, a starą wyrzuca przez okno.
W tym czasie pan Kazimierz stoi na stacji w Turmieszowicach, czekając na jedyny tego dnia skład do Luśni. Pali w zamyśleniu ułamek papierosa w okopconej lufce, patrząc na odległą linię lasu, gdy nagle ze śmigającego obok Intercity wypada jakiś przedmiot i uderza go w twarz. Pan Kazimierz bierze, patrzy i mówi zamyślony - kurka, niby wata, a jak mi ryj r********o!
Małżeństwo w łóżku. Żona mruczy mężowi do ucha:
-Kochanie, włóż od tyłu...
-Żółw.
Mąż mówi do żony:
Zbieraj sie! ty ja i pies jedziemy na ryby
Zona: Nie chce.
Mąż: Masz do wyboru - ryby, obciąganie albo anal.
Zona wybrała to drugie - ale po chwili ssania mówi : Smakuje jak guano
A mąż na to: Pies też nie chciał jechać na ryby
student wetrynarii idzie na egzamin ustny i dostaje kilka pytan wszystko mu dobrze idzie odpowiada z latwoscia profesor zadowolony bardzo, ostatnie pytanie: czy mozna dokonac aborcji na krowie
student mysli mysli nic nie wymyslil i mowi:
nie wiem
na to profesor: no to bedzie musial sie pan douczyc i jak sie pan douczy to zapraszam ponownie
student lekko rozczarowany wraca do domu szuka informacji w necie w ksiazkach niestety nie mogl znalesc to postanowil isc do baru siedzi z piwem i wyglada na takie jakby cos go gryzlo podchodzi barman i mowi:
-co sie stalo bo chyba cos Cie gryzie
-wiesz czy mozna dokonac oborcji na krowie
na to barman poklepujac chlopaka po ramieniu
-ale sie w******es
Przepraszam za przekleństwa, dowcipy pochodzą z jakiegoś kibolskiego forum, bez nich nie wiedzieliby kiedy się śmiać;)
Szpital, porodówka, wychodzi lekarz i mówi do ojca:
- Urodziło się panu dziecko, chłopczyk. Tylko jest mały problem.
Ojciec nieco zmartwiony - Jaki?
- No. nie ma nóg.
- Nie szkodzi, pokocham i takie dziecko.
- No. ale nie ma tez rączek.
- Pokocham nawet takie okaleczone.
- A jak powiem, ze nie ma tułowia?
- To będę kochał sama główkę.
- Tu mamy kolejny problem. Urodziło się samo oko
- To mój syn, pokocham i samo oko.
Wchodzą na porodówkę, tam pływa sobie oko w probówce. Ojciec podchodzi, zarówno zdołowany, jak i szczęśliwy i macha dziecku - na co lekarz:
- Pan nie macha, ślepe.
I kilka innych:
Mąż z żoną w kuchni. Za ścianą słychać krzyk sąsiada:
- kurka ja pitole.. co za rąbane pedały!!!
Mąż raptem olśniony:
- Rany boskie. Telewizor! Mecz leci!
Przychodzi facet do weterynarza i słyszy:
- Niech pan otworzy usta i powie "AAAA"
- Ale dlaczego?
- Bo pański pies właśnie zdechł.
Przychodzi jasiu do sypialni rodziców i się pyta mamo zrobisz mi kolację. Na to słyszy:to że sypiam z twoim ojcem nie oznacza że jestem twoja matka! To jak mam na Ciebie mówić?! Normalnie... Krzysiek.
Jasio przybiega do mamy i mowi:
- Mamo, mamo, widzialem jak tatus robil cos z pokojowka.
- Tak, a co takiego?
- Najpierw ja całowal, a potem dotykal... Potem poszli do gabinetu, rozebral ja i wsadzil...
- Dobrze, synku, w niedziele, podczas kolacji opowiesz to, żeby wszyscy wiedzieli.
Nadeszla niedziela, rodzina przy stole i mama daje znak Jasiowi żeby zaczął mówić...
Jasio:
- No więc tatuś całował i dotykał pokojówke, później zabral ja do gabinetu, rozebrał i wsadzil... Wsadzil... Mamo jak się nazywa to co ssiesz szoferowi?
Skazali gościa na śmierć.
Jednak był tak gruby, że się nie mieścił na krześle elektrycznym. Zarządzili dietę. Po tygodniu o chlebie i wodzie - koleś zamiast schudnąć, przytył 10 kilo. Na krzesło nijak się nie mieści. Zarządzili tylko wodę - znów przytył 10 kg. Postanowili nic mu nie dawać. Kolo zamiast chudnąć, poprawił się o 10 kg.
- Co jest, czemu nie chudniesz?
- Jakoś kurka nie mam motywacji..
Jedzie dziewczyna pociągiem Intercity i ma okres. Nagle czuje, że zaczyna się robić źle. Idzie do toalety, zdejmuje zużytą podpaskę i zakłada nowa, a starą wyrzuca przez okno.
W tym czasie pan Kazimierz stoi na stacji w Turmieszowicach, czekając na jedyny tego dnia skład do Luśni. Pali w zamyśleniu ułamek papierosa w okopconej lufce, patrząc na odległą linię lasu, gdy nagle ze śmigającego obok Intercity wypada jakiś przedmiot i uderza go w twarz. Pan Kazimierz bierze, patrzy i mówi zamyślony - kurka, niby wata, a jak mi ryj r********o!
Małżeństwo w łóżku. Żona mruczy mężowi do ucha:
-Kochanie, włóż od tyłu...
-Żółw.
Mąż mówi do żony:
Zbieraj sie! ty ja i pies jedziemy na ryby
Zona: Nie chce.
Mąż: Masz do wyboru - ryby, obciąganie albo anal.
Zona wybrała to drugie - ale po chwili ssania mówi : Smakuje jak guano
A mąż na to: Pies też nie chciał jechać na ryby
student wetrynarii idzie na egzamin ustny i dostaje kilka pytan wszystko mu dobrze idzie odpowiada z latwoscia profesor zadowolony bardzo, ostatnie pytanie: czy mozna dokonac aborcji na krowie
student mysli mysli nic nie wymyslil i mowi:
nie wiem
na to profesor: no to bedzie musial sie pan douczyc i jak sie pan douczy to zapraszam ponownie
student lekko rozczarowany wraca do domu szuka informacji w necie w ksiazkach niestety nie mogl znalesc to postanowil isc do baru siedzi z piwem i wyglada na takie jakby cos go gryzlo podchodzi barman i mowi:
-co sie stalo bo chyba cos Cie gryzie
-wiesz czy mozna dokonac oborcji na krowie
na to barman poklepujac chlopaka po ramieniu
-ale sie w******es
Przepraszam za przekleństwa, dowcipy pochodzą z jakiegoś kibolskiego forum, bez nich nie wiedzieliby kiedy się śmiać;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
W lesie: król zwierząt kazał wybudować nowy kibel. Lew jednak powiedział, że każdy kto choć trochę go zniszczy, będzie odpowiadał karnie.
Po paru tygodniach lew idzie lasem, patrzy a w kiblu wybita szyba. Zwołał wszystkie zwierzaki i pyta się:
- Kto szybę wytłukł?
Wstaje zając i mówi:
- No ja i nie ja...
- Jak to ty i nie ty?
- No siedzę w kiblu, s**** spokojnie, nagle wpada niedźwiedź, siada, narobil na mnie, podtarł się, a jak zobaczył, że jestem zając a nie papier toaletowy, to się wściekł i wyrzucił mnie przez okno...
Lew publicznie opieprzył niedźwiedzia, niedźwiedz przeprosił, wstawił szybę i był spokój.
Po paru tygodniach sytuacja się powtarza - szyba wybita, lew zwołuje zebranie zwierząt:
-Kto szybę wytłukł?
Wstaje lis i mówi:
-No ja i nie ja...
Siedzę w kiblu, s**** spokojnie, niedźwiedz wpada, podtarł się mną, zobaczył że jestem lisem, wkurzył się i mnie przez okno cisnął..
Lew wkurzony opieprzył porządnie niedźwiedzia, kazał mu wstawić szybę, przeprosić, zapłacić kolegium i ostrzegł go, że jak jeszcze raz to zrobi, to pójdzie do paki. No i faktycznie spokój z kiblem był przez parę miesięcy;
Pewnego dnia jednak na kontroli lew zobaczył, że cały kibel jest rozwalony, ścianki porozrzucane, muszla klozetowa potłuczona wisi gdzieś na sośnie...
Lew dostał szału, że zwierzaki tak nie dbają o wspólne dobro. Zwołał zebranie i mówi:
- Kto do jasnej cholery rozpieprzył cały kibel?! Niech się przyzna a bedę mniej surowy!!!
Wstaje jeżyk i mówi nieśmiało:
-..No.... ja i nie ja...
Po paru tygodniach lew idzie lasem, patrzy a w kiblu wybita szyba. Zwołał wszystkie zwierzaki i pyta się:
- Kto szybę wytłukł?
Wstaje zając i mówi:
- No ja i nie ja...
- Jak to ty i nie ty?
- No siedzę w kiblu, s**** spokojnie, nagle wpada niedźwiedź, siada, narobil na mnie, podtarł się, a jak zobaczył, że jestem zając a nie papier toaletowy, to się wściekł i wyrzucił mnie przez okno...
Lew publicznie opieprzył niedźwiedzia, niedźwiedz przeprosił, wstawił szybę i był spokój.
Po paru tygodniach sytuacja się powtarza - szyba wybita, lew zwołuje zebranie zwierząt:
-Kto szybę wytłukł?
Wstaje lis i mówi:
-No ja i nie ja...
Siedzę w kiblu, s**** spokojnie, niedźwiedz wpada, podtarł się mną, zobaczył że jestem lisem, wkurzył się i mnie przez okno cisnął..
Lew wkurzony opieprzył porządnie niedźwiedzia, kazał mu wstawić szybę, przeprosić, zapłacić kolegium i ostrzegł go, że jak jeszcze raz to zrobi, to pójdzie do paki. No i faktycznie spokój z kiblem był przez parę miesięcy;
Pewnego dnia jednak na kontroli lew zobaczył, że cały kibel jest rozwalony, ścianki porozrzucane, muszla klozetowa potłuczona wisi gdzieś na sośnie...
Lew dostał szału, że zwierzaki tak nie dbają o wspólne dobro. Zwołał zebranie i mówi:
- Kto do jasnej cholery rozpieprzył cały kibel?! Niech się przyzna a bedę mniej surowy!!!
Wstaje jeżyk i mówi nieśmiało:
-..No.... ja i nie ja...
Pewien Chińczyk nakrywa faceta romansującego z jego żoną i stawia mu
ultimatum:
- Jeśli nie zerwie tego związku, on, małżonek, ześle na niego klątwę
trzech chińskich tortur. Facet tylko się uśmiechnął i jeszcze tej samej nocy odwiedził żonę Chińczyka. Następnego dnia rano budzi go w jego sypialni na drugim piętrze ból w piersiach. Otwiera oczy i widzi, że leży na nim wielki głaz. Coraz trudniej mu oddychać. A na głazie widnieje napis:
Chińska tortura nr1. Uśmiecha się, a ponieważ jest silny podnosi kamień i wyrzuca przez okno. W chwili gdy wypuszcza go z rąk, po drugiej stronie głazu dostrzega informację:
Chińska tortura nr 2. Prawe jądro jest uwiązane do kamienia. Facet jest bystry, wiec żeby uniknąć spustoszeń w dolnych partiach ciała, rusza za kamieniem, czyli wyskakuje przez okno. Kiedy mija futrynę, widzi trzecią wiadomość:
Chińska tortura nr 3. Lewe jądro jest przywiązane do nogi łóżka.
ultimatum:
- Jeśli nie zerwie tego związku, on, małżonek, ześle na niego klątwę
trzech chińskich tortur. Facet tylko się uśmiechnął i jeszcze tej samej nocy odwiedził żonę Chińczyka. Następnego dnia rano budzi go w jego sypialni na drugim piętrze ból w piersiach. Otwiera oczy i widzi, że leży na nim wielki głaz. Coraz trudniej mu oddychać. A na głazie widnieje napis:
Chińska tortura nr1. Uśmiecha się, a ponieważ jest silny podnosi kamień i wyrzuca przez okno. W chwili gdy wypuszcza go z rąk, po drugiej stronie głazu dostrzega informację:
Chińska tortura nr 2. Prawe jądro jest uwiązane do kamienia. Facet jest bystry, wiec żeby uniknąć spustoszeń w dolnych partiach ciała, rusza za kamieniem, czyli wyskakuje przez okno. Kiedy mija futrynę, widzi trzecią wiadomość:
Chińska tortura nr 3. Lewe jądro jest przywiązane do nogi łóżka.
Temat: Najlepszy kawał jaki usłyszłem/łam w życiu :)
Facetowi żona zaczęła mówić przez sen. Jakieś jęki i imię Rysiek...
Bez dwóch zdań doprawiała mu rogi i facet szybko doszedł do takiego samego wniosku. Aby to sprawdzić, pewnego dnia udał, że wychodzi do pracy i schował się w szafie. Patrzy, a tu żona idzie pod prysznic, układa sobie włosy, maluje się, perfumuje i w samej koszulce nocnej wraca do łóżka. W tym momencie otwierają się drzwi i wchodzi Rysiek...
Super przystojny, wysoki, śniada cera, czarne, bujne włosy - jednym słowem bóstwo.
Facet w szafie myśli: "Muszę przyznać, że ten Rysiek to ma klasę!".
Rysiek zdejmuje powoli koszulę i spodnie, a na nim stylowe ciuchy, najmodniejsze i najdroższe w tym sezonie.
Facet w szafie myśli: "szlag, ale ten Rysiek, to jednak jest {biiiiip}!".
Rysiek kończy się rozbierać od pasa w górę, a tu na brzuchu mięśnie krateczka-kaloryfer, wysportowany, a klatka jak u gladiatora.
Facet w szafie myśli: "ten Rysiek, to ekstra gość!".
Rysiek zdejmuje super-trendy bokserki, a tu penis cudowny - pierwsza klasa.
Facet w szafie myśli: "O żesz ty, Rysiek jest rewelacyjny"
W tym momencie żona zdejmuje koszulę nocną i pojawia się ciało z cellulitisem, obwisłe piersi, rozstępy...
Facet w szafie myśli: "Ja pitolę! Ale wstyd przed Ryśkiem".
Facetowi żona zaczęła mówić przez sen. Jakieś jęki i imię Rysiek...
Bez dwóch zdań doprawiała mu rogi i facet szybko doszedł do takiego samego wniosku. Aby to sprawdzić, pewnego dnia udał, że wychodzi do pracy i schował się w szafie. Patrzy, a tu żona idzie pod prysznic, układa sobie włosy, maluje się, perfumuje i w samej koszulce nocnej wraca do łóżka. W tym momencie otwierają się drzwi i wchodzi Rysiek...
Super przystojny, wysoki, śniada cera, czarne, bujne włosy - jednym słowem bóstwo.
Facet w szafie myśli: "Muszę przyznać, że ten Rysiek to ma klasę!".
Rysiek zdejmuje powoli koszulę i spodnie, a na nim stylowe ciuchy, najmodniejsze i najdroższe w tym sezonie.
Facet w szafie myśli: "szlag, ale ten Rysiek, to jednak jest {biiiiip}!".
Rysiek kończy się rozbierać od pasa w górę, a tu na brzuchu mięśnie krateczka-kaloryfer, wysportowany, a klatka jak u gladiatora.
Facet w szafie myśli: "ten Rysiek, to ekstra gość!".
Rysiek zdejmuje super-trendy bokserki, a tu penis cudowny - pierwsza klasa.
Facet w szafie myśli: "O żesz ty, Rysiek jest rewelacyjny"
W tym momencie żona zdejmuje koszulę nocną i pojawia się ciało z cellulitisem, obwisłe piersi, rozstępy...
Facet w szafie myśli: "Ja pitolę! Ale wstyd przed Ryśkiem".
Do szamana przychodzą Indianie z prośbą o lekarstwo dla wodza więc szaman poradził położyć wątrobę bizona na czoło po trzech dniach znowu przychodzą Indianie nie pomogło więc szaman poradził połóżcie mu jajka na czoło po trzech dniach informują szamana że wódz zmarł szaman pyta wątrobę kładliście tak a jajka kładliście a oni na to dociągnęliśmy do brzucha.
Instrukcja czyszczenia muszli toaletowej
1. Podnieść klapę muszli i wlać jedną ósmą szklanki szamponu dla zwierząt.
2. Wziąć kota na ręce i głaskając go iść wolno w stronę łazienki.
3. W odpowiednim momencie wrzucić kota do muszli, zamykając jednocześnie klapę. W razie potrzeby stanąć na niej.
4. Kot w tym czasie samodzielnie rozpocznie czyszczenie muszli, wytwarzając przy tym wystarczającą ilość piany. Odgłosami dochodzącymi z muszli nie należy się niepokoić i spokojnie pozwolić kotu wyżyć się do woli!
5. Zainicjować fazę mycia turbo i płukania końcowego poprzez kilkukrotne uruchomienie spłuczki.
6. Jeśli stanie na klapie muszli było konieczne, poprosić kogoś innego o otwarcie dzwi wejściowych. Zadbać o to, żeby nikt nie znajdował się między dzwiami łazienki a wejściowymi.
7. Z bezpiecznej odległości możliwie szybko otworzyć klapę toalety. Duża szybkość kota spowoduje samoczynne wysuszenie jego sierści.
8. W ten sposób i toaleta i kot są znowu czyściutkie.
1. Podnieść klapę muszli i wlać jedną ósmą szklanki szamponu dla zwierząt.
2. Wziąć kota na ręce i głaskając go iść wolno w stronę łazienki.
3. W odpowiednim momencie wrzucić kota do muszli, zamykając jednocześnie klapę. W razie potrzeby stanąć na niej.
4. Kot w tym czasie samodzielnie rozpocznie czyszczenie muszli, wytwarzając przy tym wystarczającą ilość piany. Odgłosami dochodzącymi z muszli nie należy się niepokoić i spokojnie pozwolić kotu wyżyć się do woli!
5. Zainicjować fazę mycia turbo i płukania końcowego poprzez kilkukrotne uruchomienie spłuczki.
6. Jeśli stanie na klapie muszli było konieczne, poprosić kogoś innego o otwarcie dzwi wejściowych. Zadbać o to, żeby nikt nie znajdował się między dzwiami łazienki a wejściowymi.
7. Z bezpiecznej odległości możliwie szybko otworzyć klapę toalety. Duża szybkość kota spowoduje samoczynne wysuszenie jego sierści.
8. W ten sposób i toaleta i kot są znowu czyściutkie.
Rano budzi się facet po mooocno zakrapianej imprezie, ledwie świadomy. Zdążył tylko otworzyć oczy, a tu - o zgrozo:
Żona przynosi mu kapcie, podaje śniadanie i kawę do łóżka, układa spodnie, krawat już zawiązany... Wszystko z uśmiechem na ustach. Na koniec daje czułego buziaka i wychodzi rozanielona do pracy.
Facet totalnie zdezorientowany pyta się syna:
- Czy ja wczoraj kupiłem mamie jakiś prezent?
- Nie.
- Powiedziałem coś bardzo miłego...?
- Nie.
- Obiecałem nowe futro...?
- Nie.
- To co do cholery się stało??
- Po prostu wróciłeś totalnie pijany i od razu padłeś na łózko. A jak mama zaczęła cie rozbierać, zacząłeś krzyczeć - "Spier*** dziwko, jestem żonaty!!"
Żona przynosi mu kapcie, podaje śniadanie i kawę do łóżka, układa spodnie, krawat już zawiązany... Wszystko z uśmiechem na ustach. Na koniec daje czułego buziaka i wychodzi rozanielona do pracy.
Facet totalnie zdezorientowany pyta się syna:
- Czy ja wczoraj kupiłem mamie jakiś prezent?
- Nie.
- Powiedziałem coś bardzo miłego...?
- Nie.
- Obiecałem nowe futro...?
- Nie.
- To co do cholery się stało??
- Po prostu wróciłeś totalnie pijany i od razu padłeś na łózko. A jak mama zaczęła cie rozbierać, zacząłeś krzyczeć - "Spier*** dziwko, jestem żonaty!!"
Mam psa labradora i właśnie kupowałem worek Pedigree Pal w supermarkecie czekając w kolejce do kasy. Kobieta za mną zapytała czy mam psa (!). Bez zastanowienia odpowiedziałem, że nie i właśnie ponownie rozpoczynam dietę Pedigree Pal. Chociaż nie powinienem, bo ostatnio wylądowałem w szpitalu. Ale zdołałem zgubić ponad 20 kg zanim obudziłem się na oddziale intensywnej terapii z rurami w większości moich otworów i z igłami w obydwu ramionach. Powiedziałem jej, że jest to w sumie idealna dieta i należy mieć zawsze wyładowane kieszenie bryłkami Pedigree Pal i zjadać jedna lub dwie gdy poczujesz głód. Jest to żywność zawierająca wszystkie składniki niezbędne do życia i mam zamiar znowu ja zastosować. Muszę zaznaczyć, że teraz wszyscy w kolejce byli oczarowani moją opowieścią, zwłaszcza wysoki facet za tą kobietą. Zszokowana, zapytała, czy dlatego wylądowałem na intensywnej terapii, bo zatrułem się pożywieniem dla psów. Powiedziałem jej, że nie. Po prostu usiadłem na ulicy, by wylizać sobie jajka i samochód mnie uderzył
Młody sportowiec udał sie do spowiedzi w ramach pokuty za grzechy ksiądz każe młodemu pokazac jak biega i zrobić 5 okrążeń po kościele. Młody rozbiera sie do spodenek gimnastycznych i zaczyna biegać , widząc to dwie staruszki czekające w kolejce do spowiedzi zaczynaja rozmawiać . Jedna do drugiej mówi : ale ksiądz dziś pokuty zadaje ! Na to druga : a ja akurat dziś bez majtek się wybrałam!
KOCIO dawaj !
KOCIO dawaj !
"przed" i "po" ślubie.
Przed ślubem
On: Hura! Nareszcie! Już się nie mogłem doczekać!
Ona: Możesz ode mnie odejść?
On: Nawet o tym nie myśl!
Ona: Ty mnie kochasz?
On: Oczywiście!
Ona: Będziesz mnie zdradzać?
On: Nie, skąd Ci to przyszło do głowy?
Ona: Będziesz mnie szanować?
On: Będę!
Ona: Będziesz mnie bić?
On: W żadnym wypadku!
Ona: Mogę ci ufać?
Po ślubie czyta się od dołu do góry...
;)))
Przed ślubem
On: Hura! Nareszcie! Już się nie mogłem doczekać!
Ona: Możesz ode mnie odejść?
On: Nawet o tym nie myśl!
Ona: Ty mnie kochasz?
On: Oczywiście!
Ona: Będziesz mnie zdradzać?
On: Nie, skąd Ci to przyszło do głowy?
Ona: Będziesz mnie szanować?
On: Będę!
Ona: Będziesz mnie bić?
On: W żadnym wypadku!
Ona: Mogę ci ufać?
Po ślubie czyta się od dołu do góry...
;)))
Para gejów idzie prez park.
- Kochanie kupkę mi się chce, nie wytrzymam do domku...
- Skoro musisz to idź szybko w krzaki.
Za chwilę zza krzaków roznosi się hiseryczny wrzask.
Leci koleś na ratunek i pyta co się stało. Na to drugi spanikowny
- jezus maria! Zobacz!!! Zobacz co tu leży! Jezus maria! Poroooniłeem! zobacz tu wystaje rączka, a tam nóżka, drze się....
- Uspokój się idioto, na żabę n****łeś.
- Kochanie kupkę mi się chce, nie wytrzymam do domku...
- Skoro musisz to idź szybko w krzaki.
Za chwilę zza krzaków roznosi się hiseryczny wrzask.
Leci koleś na ratunek i pyta co się stało. Na to drugi spanikowny
- jezus maria! Zobacz!!! Zobacz co tu leży! Jezus maria! Poroooniłeem! zobacz tu wystaje rączka, a tam nóżka, drze się....
- Uspokój się idioto, na żabę n****łeś.
Rodzina siedzi przy obiedzie. Syn pyta ojca:
- Tato, ile jest rodzajów biustów?
Ojciec, nieco zaskoczony, odpowiada:
- Cóż, właściwie trzy, zależnie od wieku kobiety: jak ma 20 lat są jak melony, okrągłe i twarde. Jak ma 30-40 lat są jak gruszki - wciąż ładne, ale nieco wydłużone, a po 50-tce są jak cebule...
- Cebule? - dziwi się syn.
- Tak, patrzysz i płaczesz.
Wkurzyło to nieco żonę i córkę, która zapytała matkę:
- Mamo, a ile jest rodzajów ptaszków?
Mama uśmiechnęła się i odpowiedziała:
- Też trzy, zależnie od wieku faceta - u dwudziestolatka jest jak dąb - twardy i potężny. Jak facet ma 30-40 lat, jest jak brzoza - elastyczny, ale niezawodny, a po 50-tce jest jak choinka na Boże Narodzenie
- Jak choinka? - dziwi się córka.
- Tak, drzewko jest martwe, a bombki wiszą tylko dla ozdoby...
- Tato, ile jest rodzajów biustów?
Ojciec, nieco zaskoczony, odpowiada:
- Cóż, właściwie trzy, zależnie od wieku kobiety: jak ma 20 lat są jak melony, okrągłe i twarde. Jak ma 30-40 lat są jak gruszki - wciąż ładne, ale nieco wydłużone, a po 50-tce są jak cebule...
- Cebule? - dziwi się syn.
- Tak, patrzysz i płaczesz.
Wkurzyło to nieco żonę i córkę, która zapytała matkę:
- Mamo, a ile jest rodzajów ptaszków?
Mama uśmiechnęła się i odpowiedziała:
- Też trzy, zależnie od wieku faceta - u dwudziestolatka jest jak dąb - twardy i potężny. Jak facet ma 30-40 lat, jest jak brzoza - elastyczny, ale niezawodny, a po 50-tce jest jak choinka na Boże Narodzenie
- Jak choinka? - dziwi się córka.
- Tak, drzewko jest martwe, a bombki wiszą tylko dla ozdoby...
do Rabina przyszła kontrola skarbowa.
Kontroler myśli czego by tu się czepić. Patrzy a tu świece, wosk z nich kapie.
To się pyta:Rabi a co ty robisz z tym woskiem, tyle się go marnuje
a Rabi na to odpowiada: Zdrapuje go i raz do roku wysyłam do producenta świec a on mi odsyła nowe świece.
Kontroler pomyślał, patrzy a tu okruchy chleba leżą na stole no to się pyta: Rabi a co ty z tymi okruchami robisz?
Rabi mu odpowiada: zbieram do kosza i raz w roku wysyłam do piekarza a ten mi odsyła za to świeże chleby.
Kontroler pomyślał i zaświtało mu kolejne pytanie: Rabi a co robicie z napletkami po obrzezaniu?
Na to odpowiada Rabi: Zbieram przez cały rok do pudełka a raz w roku wysyłam paczkę do Urzędu Skarbowego i raz w roku mi takiego h.ja na kontrolę przysyłają.
Kontroler myśli czego by tu się czepić. Patrzy a tu świece, wosk z nich kapie.
To się pyta:Rabi a co ty robisz z tym woskiem, tyle się go marnuje
a Rabi na to odpowiada: Zdrapuje go i raz do roku wysyłam do producenta świec a on mi odsyła nowe świece.
Kontroler pomyślał, patrzy a tu okruchy chleba leżą na stole no to się pyta: Rabi a co ty z tymi okruchami robisz?
Rabi mu odpowiada: zbieram do kosza i raz w roku wysyłam do piekarza a ten mi odsyła za to świeże chleby.
Kontroler pomyślał i zaświtało mu kolejne pytanie: Rabi a co robicie z napletkami po obrzezaniu?
Na to odpowiada Rabi: Zbieram przez cały rok do pudełka a raz w roku wysyłam paczkę do Urzędu Skarbowego i raz w roku mi takiego h.ja na kontrolę przysyłają.
Kowalski przychodzi do domu w rocznice swojego ślubu. Od progu wita go żona informując, ze ma dla niego niespodziankę. Zawiązała mu oczy i zaprowadziła do pokoju, po czym sama poszła do kuchni.
W pewnym momencie Kowalski puścił bąka. Korzystając z nieobecności żony zaczął rozpędzać śmierdzące powietrze trzymanym w ręku bukietem kwiatów. Po chwili wraca żona i zdejmuje Kowalskiemu opaskę z oczu. Rzeczywiście czekała na niego niespodzianka - cały pokój gości, którzy przyszli z okazji rocznicy...
W pewnym momencie Kowalski puścił bąka. Korzystając z nieobecności żony zaczął rozpędzać śmierdzące powietrze trzymanym w ręku bukietem kwiatów. Po chwili wraca żona i zdejmuje Kowalskiemu opaskę z oczu. Rzeczywiście czekała na niego niespodzianka - cały pokój gości, którzy przyszli z okazji rocznicy...
W starym dworze siedzi sobie hrabia. Jest sam, otoczony wartościowymi książkami i dziełami sztuki. Jednak cała rodzina go opuściła, pozostał jeno mops. Siedzi sobie hrabia w depresji, nie ma co robić, aż tu nagle:
-hej, stary mam pomysł!- mówi mops
Hrabia rozgląda się, patrzy, a to mops do niego mówi!
-Mops, ale o co chodzi?
-Słuchaj pomogę ci.
-Mops, ale jak ty możesz mi pomóc?
-Zawsze mogłem na tobie polegać, więc teraz ty możesz na mnie. Sprzedaj wszystko co masz i postaw na mnie w gonitwie chartów.
-Mops, chyba żartujesz, ty w gonitwie chartów?
-Spokojnie, zaufaj mi, zawsze mogłem na ciebie liczyć to teraz ci się odwdzięczę.
No to hrabia sprzedał wszystko co miał i postawił na mopsa. Nadeszła gonitwa, chary się rozgrzewają, mops też. Start! Charty pomknęły, mops przebiera króciutkimi łapkami, ale dobiega ostatni. Hrabia przegrał wszystko co ma. Podchodzi do mopsa i pyta
-Te, mops, co jest?
mops, zziajany odpowiada:
-No,k***a,nie wiem
-hej, stary mam pomysł!- mówi mops
Hrabia rozgląda się, patrzy, a to mops do niego mówi!
-Mops, ale o co chodzi?
-Słuchaj pomogę ci.
-Mops, ale jak ty możesz mi pomóc?
-Zawsze mogłem na tobie polegać, więc teraz ty możesz na mnie. Sprzedaj wszystko co masz i postaw na mnie w gonitwie chartów.
-Mops, chyba żartujesz, ty w gonitwie chartów?
-Spokojnie, zaufaj mi, zawsze mogłem na ciebie liczyć to teraz ci się odwdzięczę.
No to hrabia sprzedał wszystko co miał i postawił na mopsa. Nadeszła gonitwa, chary się rozgrzewają, mops też. Start! Charty pomknęły, mops przebiera króciutkimi łapkami, ale dobiega ostatni. Hrabia przegrał wszystko co ma. Podchodzi do mopsa i pyta
-Te, mops, co jest?
mops, zziajany odpowiada:
-No,k***a,nie wiem
Po pracowitej nocy zmęczona Komarzyca wracała do domu. Marzyła tylko o jednym: Przysiąść w spokoju i przetrawić krwistą kolację, za którą musiała się tyle nalatać.
Pracowity Kornik rył kolejne tunele i drążył przez cały dzień. Zleceń napływało mnóstwo, nie miał nawet chwili wytchnienia. Postanowił zrobić sobie przerwę na papierosa i wyszedł na zewnątrz.
I wtedy się spotkali.
Kornik patrzył na ponętne ciało Komarzycy, a ta, obrzucała zaciekawionym spojrzeniem jego muskularne ciało
- Bzzz bzzz... - szepnęła Komarzyca.
- Bezy bezy - odparł Kornik.
To była miłość do pierwszego bzyknięcia. Kochali się jak szaleni, nie przejmując się niczym.
Plotka z szybkością błyskawicy rozeszła się Po łące... I wtedy zaczęły się trudności. Świat stanął im naprzeciw. Postanowili zalegalizować związek. Rodziny odwróciły się do nich, a znajomi nie chcieli już ich znać. Zostali wyklęci, odrzuceni od reszty społeczeństwa. Niedługo później urodziło się dziecko...
Potwór zrodzony z krwiopijcy Komarzycy i niestrudzonego drążyciela Kornika. Poczwara, przed którą wszyscy będą uciekać.
- Dziecko, które tylko rodzice będą kochać...
Z kołyski swymi złośliwymi oczkami spoglądał na rodziców... Tak narodził się .....
.....
.....
.....
..... KOMORNIK
Pracowity Kornik rył kolejne tunele i drążył przez cały dzień. Zleceń napływało mnóstwo, nie miał nawet chwili wytchnienia. Postanowił zrobić sobie przerwę na papierosa i wyszedł na zewnątrz.
I wtedy się spotkali.
Kornik patrzył na ponętne ciało Komarzycy, a ta, obrzucała zaciekawionym spojrzeniem jego muskularne ciało
- Bzzz bzzz... - szepnęła Komarzyca.
- Bezy bezy - odparł Kornik.
To była miłość do pierwszego bzyknięcia. Kochali się jak szaleni, nie przejmując się niczym.
Plotka z szybkością błyskawicy rozeszła się Po łące... I wtedy zaczęły się trudności. Świat stanął im naprzeciw. Postanowili zalegalizować związek. Rodziny odwróciły się do nich, a znajomi nie chcieli już ich znać. Zostali wyklęci, odrzuceni od reszty społeczeństwa. Niedługo później urodziło się dziecko...
Potwór zrodzony z krwiopijcy Komarzycy i niestrudzonego drążyciela Kornika. Poczwara, przed którą wszyscy będą uciekać.
- Dziecko, które tylko rodzice będą kochać...
Z kołyski swymi złośliwymi oczkami spoglądał na rodziców... Tak narodził się .....
.....
.....
.....
..... KOMORNIK
Pewien bauer z Bawarii chciał sobie kupić Mercedesa C180 D, ale strasznie go denerwowało to, że za każdą drobnostkę trzeba było ekstra dopłacać. W końcu zacisnął zęby i kupił wymarzony samochód.
Wkrótce potem sprzedawca samochodów kupił sobie letni domek w pobliżu gospodarstwa bauera. Do pełni szczęścia brakowało mu tylko krowy. Bauer był jedynym hodowcą krów w okolicy. Sprzedawca samochodów kupił więc od niego krowę. Jakież było jego zdziwienie kiedy zobaczył rachunek:
Rachunek:
Krowa sztuk 1 - wykonanie standardowe cena podstawowa 4.800,00 euro
Model dwukolorowy (czarno-biały) dopłata 300,00 euro
Pokrycie - skóra bydlęca dopłata 200,00 euro
Pojemnik na mleko dostosowany do warunków letnich i zimowych dopłata 100,00 euro
4 kurki na mleko po 25,00 euro razem 100,00 euro
2 urządzenia do kłucia z prawdziwego rogu 70,00 euro
Półautomatyczny odganiacz much 60,00 euro
Urządzenie do nawożenia (BIO) 120,00 euro
Dwuzakresowy system hamowania (na przednie i tylne kopyta) 800,00 euro
Instalacja do wielogłosowej sygnalizacji 270,00 euro
Zamykane halogenowe detektory drogi 300,00 euro
Możliwość pracy na różnych rodzajach paliwa 2.500,00 euro
Razem:
Cała krowa z wyposażeniem 9.620,00 euro
Cena nie obejmuje dostawy na miejsce oraz łańcucha.
Wkrótce potem sprzedawca samochodów kupił sobie letni domek w pobliżu gospodarstwa bauera. Do pełni szczęścia brakowało mu tylko krowy. Bauer był jedynym hodowcą krów w okolicy. Sprzedawca samochodów kupił więc od niego krowę. Jakież było jego zdziwienie kiedy zobaczył rachunek:
Rachunek:
Krowa sztuk 1 - wykonanie standardowe cena podstawowa 4.800,00 euro
Model dwukolorowy (czarno-biały) dopłata 300,00 euro
Pokrycie - skóra bydlęca dopłata 200,00 euro
Pojemnik na mleko dostosowany do warunków letnich i zimowych dopłata 100,00 euro
4 kurki na mleko po 25,00 euro razem 100,00 euro
2 urządzenia do kłucia z prawdziwego rogu 70,00 euro
Półautomatyczny odganiacz much 60,00 euro
Urządzenie do nawożenia (BIO) 120,00 euro
Dwuzakresowy system hamowania (na przednie i tylne kopyta) 800,00 euro
Instalacja do wielogłosowej sygnalizacji 270,00 euro
Zamykane halogenowe detektory drogi 300,00 euro
Możliwość pracy na różnych rodzajach paliwa 2.500,00 euro
Razem:
Cała krowa z wyposażeniem 9.620,00 euro
Cena nie obejmuje dostawy na miejsce oraz łańcucha.
Don Corleone zatrudnił głuchoniemego księgowego, aby niczego nie podsłuchiwał i aby niczego nie wygadał. Wybór był trafny, ale księgowy był w dodatku nadgorliwy. Po roku okazało się, że brakuje 10 mln dolarów. Don Corleone zorganizował małe zebranie z prawnikiem, który znał język migowy oraz księgowym.
- Zapytaj s*******a, gdzie jest moja forsa
Księgowy rozłożył bezradnie ręce z niewinną miną sugerując, że nie wie o co chodzi. Nie trzeba było tłumaczyć.
Don Corleone wyciągnął lśniący srebrny pistolet, przyłożył do czoła księgowemu i kazał przetłumaczyć prawnikowi.
- Pytam po raz drugi i trzeci raz nie będę pytał.
Księgowy zmiękł i pokazał na migi prawnikowi, że forsa jest zakopana na jego podwórku pod wysokim drzewem.
- Co ta świnia powiedziała? - zapytał Don Corleone.
- Powiedział, że nie masz jaj żeby pociągnąć za spust! - przetłumaczył prawnik
- Zapytaj s*******a, gdzie jest moja forsa
Księgowy rozłożył bezradnie ręce z niewinną miną sugerując, że nie wie o co chodzi. Nie trzeba było tłumaczyć.
Don Corleone wyciągnął lśniący srebrny pistolet, przyłożył do czoła księgowemu i kazał przetłumaczyć prawnikowi.
- Pytam po raz drugi i trzeci raz nie będę pytał.
Księgowy zmiękł i pokazał na migi prawnikowi, że forsa jest zakopana na jego podwórku pod wysokim drzewem.
- Co ta świnia powiedziała? - zapytał Don Corleone.
- Powiedział, że nie masz jaj żeby pociągnąć za spust! - przetłumaczył prawnik
Pewna gazeta ogłosiła konkurs na najsolidniejszego mieszkańca
miasteczka. Wśród zgłoszeń jedno było następującej treści:
"Od 5 lat nie piję, nie palę, przestrzegam higieny, nie zdradzam żony,
jestem spokojny, dobrze pracuje, kładę się wcześnie, wstaję o świcie,
nie wydaje na nic pieniędzy. Sądzę że już w grudniu mnie
wypuszcza..."
Pewnego razu niewidomy postanowił odwiedzić Teksas. Wsiada do samolotu
teksańskich linii lotniczych i zapada się w miękkim, dużym fotelu.
- Hej... - mówi niewidomy - ale duży fotel.
- W Teksasie wszystko jest większe, niż gdzie indziej - mówi siedzący
obok pasażer.
Kiedy niewidomy wylądował w Teksasie, pierwsze kroki skierował do baru.
Dostał kufel, bada go dłońmi i mówi z podziwem:
- Ale duże kufle tu macie.
- W Teksasie wszystko jest większe niż gdzie indziej - mówi barman.
Po kilku piwach niewidomy pyta barmana, gdzie jest toaleta.
- Na drugim piętrze, trzecie drzwi po prawej - pada odpowiedź.
Niewidomy idzie, ale gubi drogę i zamiast do toalety, wchodzi do sali z
basenem. Potyka się, wpada do wody i przerażony krzyczy:
- Nie spłukiwać! Nie spłukiwać!
Siedzi w pokoju dwóch SZYBKICH. Siedzą, nic nie robią - nuda. Pierwszy:
- Może herbatę zrobimy?
- Dobry pomysł.
I nagle w pokoju wicher - czajnik wstawili na kuchenkę, herbatę do
szklanek wrzucili, wrzątkiem zalali, pobiegli do sklepu po cukier, podali
do stołu - wszystko trwało nie więcej niż 8 sekund.
Wypili, siedzą, nic nie robią - nuda. Drugi:
- Może zadzwonimy do Wacka? Wódki przywiezie, dziewczynki jakieś ze
sobą weźmie?
- Dobry pomysł.
I śmiga do telefonu, podnosi słuchawkę, z prędkością dźwięku
wybiera numer i mówi jakby strzelał z kałasznikowa:
- Wacek, przjżdżj, nudn, wdkę przwź, o dziwcznch nie zpmnij!
Minęły 2 sekundy i rozlega się dzwonek. Obydwoje rzucają się w
kierunku drzwi, otwierają błyskawicznie 5 zamków i patrzą, a za
drzwiami nikogo, tylko powoli, kołysząc się na wietrze opada pod drzwi
kartka papieru.
Podnoszą, czytają:
- Poszliśmy w p****, jak długo k**a można czekać????
Jasiek chodzi na imprezę co tydzień, Mariola co 16 dni. Znając okres
cyklu miesiączkowego Marioli oblicz prawdopodobieństwo, że na wspólnej
imprezie wpadną. Oblicz prawdopodobieństwo, ze będą to bliźniaki.
Pytanie dodatkowe: ile będą wynosić alimenty po 6 latach?
Blondynka u doktora:
- Niech mi pan pomoże! Trzmiel mnie użądlił!
- Spokojnie, zaraz posmarujemy maścią..
- A jak go pan doktor złapie? Przecież on już poleciał!
- Nie! Posmaruję to miejsce, gdzie panią użądlił!
- Aaaa! To było w parku, przy fontannie, na ławce pod drzewem.
- Kretynko! Posmaruję tą część ciała, w którą cię uciął!
- To trzeba było od razu tak mówić! W palec mnie użądlił. Boże, jak
to boli!
- Który konkretnie?
A skąd mam wiedzieć? Wszystkie trzmiele wyglądają podobnie...
Dlaczego murzyni mają dłonie jasne od środka?
Bo się trzymali drążka jak ich wędzili.
Przychodzi mikołaj do kobiety i mówi: pani mi potrzyma laskę to dam coś
z worka...
-Tato! Co to jest transwestyta?
- Nie wiem, zapytaj się mamy. On na pewno będzie wiedział.
Facet stoi w kolejce do kasy, a tu nagle ktoś go z tyłu zaczepia. Ogląda
się a tu niezła laseczka. Ona uśmiecha się do niego i zagaduje.
- Ja chyba Pana skądś znam
- No, nie przypominam sobie.
- Czy nie jest Pan czasem ojcem jednego z moich dzieci?
Facet zbladł trochę, próbuje coś odtworzyć w pamięci i jąkając się
pyta:
- Czy to Ty byłaś na tym zamkniętym przyjęciu z okazji 10 lecia mojej
pracy?
- Słucham?
- No wiesz, tańczyłaś na stole goła, ja rozebrałem się też, oblałem
szampanem, wylizałem i na koniec na oczach kolegów przeleciałem, mimo,
że ta twoja koleżanka zacinała mnie cały czas pejczem po d*pie?
- Coś podobnego! Pan chyba oszalał? Jestem wychowawczynią Pana dziecka
ze szkoły!!!!
Spotkałem raz faceta, który twierdził, że wie wszystko. Spytałem go o
imię mojej matki. Wiedział. Hmm, to jeszcze o niczym nie świadczy.
Wyniki w totka dziesięć lat temu? Wiedział. Przypadek. Średnia ilość
włosów leniwca olbrzymiego? Wiedział. Cholera... Przyszła data zgonu
teściowej?... wzór Bernouliego... liczba atomowa cezu... sto
pięćdziesiąty wers Hamleta... adres Jessiki Alby... ilość kalorii w
rodzynce... piąty akord w "The Rain Song"??...
wiedział, wiedział, WIEDZIAŁ!
- A jak musiałoby brzmieć pytanie, na które nie umiałbyś
odpowiedzieć? - zapytałem
- Hmm... nie wiem...
No i masz... Wpie**liłem gościowi bo nie lubię, ku*wa, blagierów.
miasteczka. Wśród zgłoszeń jedno było następującej treści:
"Od 5 lat nie piję, nie palę, przestrzegam higieny, nie zdradzam żony,
jestem spokojny, dobrze pracuje, kładę się wcześnie, wstaję o świcie,
nie wydaje na nic pieniędzy. Sądzę że już w grudniu mnie
wypuszcza..."
Pewnego razu niewidomy postanowił odwiedzić Teksas. Wsiada do samolotu
teksańskich linii lotniczych i zapada się w miękkim, dużym fotelu.
- Hej... - mówi niewidomy - ale duży fotel.
- W Teksasie wszystko jest większe, niż gdzie indziej - mówi siedzący
obok pasażer.
Kiedy niewidomy wylądował w Teksasie, pierwsze kroki skierował do baru.
Dostał kufel, bada go dłońmi i mówi z podziwem:
- Ale duże kufle tu macie.
- W Teksasie wszystko jest większe niż gdzie indziej - mówi barman.
Po kilku piwach niewidomy pyta barmana, gdzie jest toaleta.
- Na drugim piętrze, trzecie drzwi po prawej - pada odpowiedź.
Niewidomy idzie, ale gubi drogę i zamiast do toalety, wchodzi do sali z
basenem. Potyka się, wpada do wody i przerażony krzyczy:
- Nie spłukiwać! Nie spłukiwać!
Siedzi w pokoju dwóch SZYBKICH. Siedzą, nic nie robią - nuda. Pierwszy:
- Może herbatę zrobimy?
- Dobry pomysł.
I nagle w pokoju wicher - czajnik wstawili na kuchenkę, herbatę do
szklanek wrzucili, wrzątkiem zalali, pobiegli do sklepu po cukier, podali
do stołu - wszystko trwało nie więcej niż 8 sekund.
Wypili, siedzą, nic nie robią - nuda. Drugi:
- Może zadzwonimy do Wacka? Wódki przywiezie, dziewczynki jakieś ze
sobą weźmie?
- Dobry pomysł.
I śmiga do telefonu, podnosi słuchawkę, z prędkością dźwięku
wybiera numer i mówi jakby strzelał z kałasznikowa:
- Wacek, przjżdżj, nudn, wdkę przwź, o dziwcznch nie zpmnij!
Minęły 2 sekundy i rozlega się dzwonek. Obydwoje rzucają się w
kierunku drzwi, otwierają błyskawicznie 5 zamków i patrzą, a za
drzwiami nikogo, tylko powoli, kołysząc się na wietrze opada pod drzwi
kartka papieru.
Podnoszą, czytają:
- Poszliśmy w p****, jak długo k**a można czekać????
Jasiek chodzi na imprezę co tydzień, Mariola co 16 dni. Znając okres
cyklu miesiączkowego Marioli oblicz prawdopodobieństwo, że na wspólnej
imprezie wpadną. Oblicz prawdopodobieństwo, ze będą to bliźniaki.
Pytanie dodatkowe: ile będą wynosić alimenty po 6 latach?
Blondynka u doktora:
- Niech mi pan pomoże! Trzmiel mnie użądlił!
- Spokojnie, zaraz posmarujemy maścią..
- A jak go pan doktor złapie? Przecież on już poleciał!
- Nie! Posmaruję to miejsce, gdzie panią użądlił!
- Aaaa! To było w parku, przy fontannie, na ławce pod drzewem.
- Kretynko! Posmaruję tą część ciała, w którą cię uciął!
- To trzeba było od razu tak mówić! W palec mnie użądlił. Boże, jak
to boli!
- Który konkretnie?
A skąd mam wiedzieć? Wszystkie trzmiele wyglądają podobnie...
Dlaczego murzyni mają dłonie jasne od środka?
Bo się trzymali drążka jak ich wędzili.
Przychodzi mikołaj do kobiety i mówi: pani mi potrzyma laskę to dam coś
z worka...
-Tato! Co to jest transwestyta?
- Nie wiem, zapytaj się mamy. On na pewno będzie wiedział.
Facet stoi w kolejce do kasy, a tu nagle ktoś go z tyłu zaczepia. Ogląda
się a tu niezła laseczka. Ona uśmiecha się do niego i zagaduje.
- Ja chyba Pana skądś znam
- No, nie przypominam sobie.
- Czy nie jest Pan czasem ojcem jednego z moich dzieci?
Facet zbladł trochę, próbuje coś odtworzyć w pamięci i jąkając się
pyta:
- Czy to Ty byłaś na tym zamkniętym przyjęciu z okazji 10 lecia mojej
pracy?
- Słucham?
- No wiesz, tańczyłaś na stole goła, ja rozebrałem się też, oblałem
szampanem, wylizałem i na koniec na oczach kolegów przeleciałem, mimo,
że ta twoja koleżanka zacinała mnie cały czas pejczem po d*pie?
- Coś podobnego! Pan chyba oszalał? Jestem wychowawczynią Pana dziecka
ze szkoły!!!!
Spotkałem raz faceta, który twierdził, że wie wszystko. Spytałem go o
imię mojej matki. Wiedział. Hmm, to jeszcze o niczym nie świadczy.
Wyniki w totka dziesięć lat temu? Wiedział. Przypadek. Średnia ilość
włosów leniwca olbrzymiego? Wiedział. Cholera... Przyszła data zgonu
teściowej?... wzór Bernouliego... liczba atomowa cezu... sto
pięćdziesiąty wers Hamleta... adres Jessiki Alby... ilość kalorii w
rodzynce... piąty akord w "The Rain Song"??...
wiedział, wiedział, WIEDZIAŁ!
- A jak musiałoby brzmieć pytanie, na które nie umiałbyś
odpowiedzieć? - zapytałem
- Hmm... nie wiem...
No i masz... Wpie**liłem gościowi bo nie lubię, ku*wa, blagierów.
Pewien młody człowiek po zrobieniu dyplomu, dostał od swojej zamożnej rodziny bilet na rejs luksusowym statkiem pasażerskim. Radzi się kumpli, co ma ze sobą zabrać.
- ...dobrą torbę podróżną, wygodne buty, kilka koszul, spodnie-bermudy, elegancki garnitur na wieczorne rauty, tabletki przeciwko chorobie morskiej i oczywiście kondomy... - wyliczają koledzy.
Facet robi zakupy z listą w ręku. Dochodzi do apteki.
- Dwadzieścia prezerwatyw i dwadzieścia tabletek przeciwwymiotnych - zamawia.
Aptekarz, podając towar, stwierdza ze współczuciem:
- Jak panu to nie służy, to może się nie zmuszać...?
- ...dobrą torbę podróżną, wygodne buty, kilka koszul, spodnie-bermudy, elegancki garnitur na wieczorne rauty, tabletki przeciwko chorobie morskiej i oczywiście kondomy... - wyliczają koledzy.
Facet robi zakupy z listą w ręku. Dochodzi do apteki.
- Dwadzieścia prezerwatyw i dwadzieścia tabletek przeciwwymiotnych - zamawia.
Aptekarz, podając towar, stwierdza ze współczuciem:
- Jak panu to nie służy, to może się nie zmuszać...?
z kazdej strony na ulicy mozna uslyszec ze kobieta nie umie prowadzic a tym bardziej prakowac. wiecie dlaczego ? bo mezczyzni zawsze im wmawiali ze -------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- to jest 15 cm
W pewnym supermarkecie klient poprosił młodego sprzedawcę o pół główki sałaty. Pracownik sklepu odmówił, ale klient był nieugięty i bardzo napierał, więc sprzedawca poszedł na zaplecze zapytać kierownika.Przychodzi do niego i mówi:
- Panie kierowniku, jakiś palant chce kupić pół główki sałaty.
W tym momencie obejrzał się, a za nim stoi klient i patrzy na niego, więc szybko dodaje:
- A ten miły pan reflektuje na drugie pół główki!
Kierownik się zgodził, ale potem poszedł do sprzedawcy mówi:
- Chłopcze, mogłeś mieć niezłe kłopoty dzisiaj, ale wykazałeś się opanowaniem i refleksem, potrzebujemy takich ludzi w naszej firmie. Skąd pochodzisz, chłopcze?
- Z Nowego Targu, proszę pana
- A dlaczego stamtąd wyjechałeś?
- Wie pan, to miasto bez przyszłości, same dziwki i hokeiści.
- Hmmmm, moja żona pochodzi z Nowego Targu!
- Taaaak? A na jakiej gra pozycji?
- Panie kierowniku, jakiś palant chce kupić pół główki sałaty.
W tym momencie obejrzał się, a za nim stoi klient i patrzy na niego, więc szybko dodaje:
- A ten miły pan reflektuje na drugie pół główki!
Kierownik się zgodził, ale potem poszedł do sprzedawcy mówi:
- Chłopcze, mogłeś mieć niezłe kłopoty dzisiaj, ale wykazałeś się opanowaniem i refleksem, potrzebujemy takich ludzi w naszej firmie. Skąd pochodzisz, chłopcze?
- Z Nowego Targu, proszę pana
- A dlaczego stamtąd wyjechałeś?
- Wie pan, to miasto bez przyszłości, same dziwki i hokeiści.
- Hmmmm, moja żona pochodzi z Nowego Targu!
- Taaaak? A na jakiej gra pozycji?
> Ja też oglądałam! Leoncio był straszny
Teraz wszystko jasne!
Imprinting z dzieciństwa ;]
https://www.youtube.com/watch?v=ExTESo1tQ0k
Teraz wszystko jasne!
Imprinting z dzieciństwa ;]
https://www.youtube.com/watch?v=ExTESo1tQ0k
Policz, kobieto...;)
Jak ja byłem w wieku Ciebie oglądającej z wypiekami Isaurę, to miałem lampowy TV o którym pisałem powyżej a w w nim co najwyżej Stirlitza ;]
Nawet Studio 2 i Kosmos 1999 to późniejsze lata a pierwszy "świerszczyk" zobaczyłem jakieś 5-6 lat później, u kolegi, którego tata był marynarzem :D
Jak ja byłem w wieku Ciebie oglądającej z wypiekami Isaurę, to miałem lampowy TV o którym pisałem powyżej a w w nim co najwyżej Stirlitza ;]
Nawet Studio 2 i Kosmos 1999 to późniejsze lata a pierwszy "świerszczyk" zobaczyłem jakieś 5-6 lat później, u kolegi, którego tata był marynarzem :D
Prawie 10 lat temu miałem okazję rozmawiać z gościem, który produkuje wędliny. Dobre i drogie.
Wówczas twierdził, że gdyby miał robić parówki z mięsa, nie mogłyby kosztować mniej niż 18-20 zł /kg. Zatem nie robi parówek, bo żadna sieć handlowa ich od Niego nie kupi ;D
Trociny i makulatura to jeszcze (sic!) da się przełknąć. W końcu to tylko celuloza :D
Wówczas twierdził, że gdyby miał robić parówki z mięsa, nie mogłyby kosztować mniej niż 18-20 zł /kg. Zatem nie robi parówek, bo żadna sieć handlowa ich od Niego nie kupi ;D
Trociny i makulatura to jeszcze (sic!) da się przełknąć. W końcu to tylko celuloza :D
