Widok
Witam. Ja kupilam mojemu synkowi plastikowe butelki firmy Avent i do tego przezroczyste smoczki ( chyba to sa silikonowe ). Na poczatku jak byl bardzo malutki, bo teraz ma juz prawie 10 miesiecy :)) , to wyparzalam butelki po kazdym karmieniu. Wlasciwie to wkladalam je do zimnej wody i gotowalam od momentu zagotowania wody ok 5 minut. nigdy mi zadna z butelek nie pękła.
jeżeli zamerzasz karmić piersią a nie chcesz, żeby dziecko zatraciło naturalny odruch ssania i nie rozleniwiło się jak dasz mu mleczka ze zwykłej butelki, bo z takowej łatwiej ciągnąć niż z cyca mamusi to specjaliści polecają butelkę habermana (firma medela robi). dziecko musi napracować się pijąc z niej podobnie jak ssąc pierś matki. można ustawić sobie jak ma lecieć czyli jak mocno dziecko musi ciagnąć. niestety cena nie fajna, koło 90 zł.
kupiłam ostatnio na wypróbowanie butelkę firmy Canpol Lovi Aktywne Ssanie, tam dopiero smoczek się nie odpowietrza! Co chwilę musiałam wyjmować Nataszce butelkę z buzi, bo smok robił się aż płaski z braku ujścia powietrza. Raz wyciągnęło z tego powodu smoka z zakrętki na którą jest nasadzany i pół mleka z butelki wylądowało na bluzeczce Nataszki. Może to i jest aktywne ssanie, bo jak wessie smoka, to dziecko dopiero musi się napracować żeby coś z niego leciało. Strata pieniędzy...
Witam.
Ja używam Tommee Tippee. Nie ukrywam, że bardzo lubię tą firmę, chociaż nad termosami mogliby popracować i dostarczyć w końcu do Polski. Ich butelki, chociaż niestandardowej wielkości, są świetne. Moje maleństwo nie polubiło smoczka w butelce Avent (wydaje mi się, że był za sztywny), więc znalazłam inne rozwiązanie, podsunięte przez koleżankę, czyli butelki Tommee Tippee. Sprawdziło się.
Na początku wygotowałam porządnie wszystkie elementy: smoczki, nakrętki i butelki. Od tego czasu przemywam tylko ciepłą wodą i gąbką z płynem do naczyń, oczywiście dokładnie wypłukując. Od czasu do czasu zanużam we wrzątku smoczki z butelek. Nie dajmy się zwariować. Dziecko też musi dostać swoją porcję bakterii.
Moja ciocia urodziła 6 lat temu moją kuzynkę Rozalkę. Kupiła wtedy butelki Avent i używała ich jeszcze rok temu. W związku z tym że Rozalka zawsze była niejadkiem, ciotka faszerowała ją mlekiem przez sen z butelki. Te butelki przeszły swoje, ale też nie były wcale tak bardzo zniszczone jakby się możnabyło spodziewać. Jedynie smoczki wymagały wymiany od czasu do czasu. Jak się sprawdzą butelki Tommee Tippee, to się okaże.
Moim zdaniem butelki i smoczki należy dopasować do potrzeb maleństwa. Chociaż czasami wystarczy troszkę cierpliwości i maluszek sam się nauczy ssać z tego co mu poda mama :)
Ja używam Tommee Tippee. Nie ukrywam, że bardzo lubię tą firmę, chociaż nad termosami mogliby popracować i dostarczyć w końcu do Polski. Ich butelki, chociaż niestandardowej wielkości, są świetne. Moje maleństwo nie polubiło smoczka w butelce Avent (wydaje mi się, że był za sztywny), więc znalazłam inne rozwiązanie, podsunięte przez koleżankę, czyli butelki Tommee Tippee. Sprawdziło się.
Na początku wygotowałam porządnie wszystkie elementy: smoczki, nakrętki i butelki. Od tego czasu przemywam tylko ciepłą wodą i gąbką z płynem do naczyń, oczywiście dokładnie wypłukując. Od czasu do czasu zanużam we wrzątku smoczki z butelek. Nie dajmy się zwariować. Dziecko też musi dostać swoją porcję bakterii.
Moja ciocia urodziła 6 lat temu moją kuzynkę Rozalkę. Kupiła wtedy butelki Avent i używała ich jeszcze rok temu. W związku z tym że Rozalka zawsze była niejadkiem, ciotka faszerowała ją mlekiem przez sen z butelki. Te butelki przeszły swoje, ale też nie były wcale tak bardzo zniszczone jakby się możnabyło spodziewać. Jedynie smoczki wymagały wymiany od czasu do czasu. Jak się sprawdzą butelki Tommee Tippee, to się okaże.
Moim zdaniem butelki i smoczki należy dopasować do potrzeb maleństwa. Chociaż czasami wystarczy troszkę cierpliwości i maluszek sam się nauczy ssać z tego co mu poda mama :)