Re: ułańska pobudka
ładnie napisane. w sposób zaangażowany i podniosły. ale ja znowu stanę w roli niszczyciela autorytetów i fana spiskowych teorii dziejów.
otóż w 1940 anders ląduje na łubiance. idzie jak po...
rozwiń
ładnie napisane. w sposób zaangażowany i podniosły. ale ja znowu stanę w roli niszczyciela autorytetów i fana spiskowych teorii dziejów.
otóż w 1940 anders ląduje na łubiance. idzie jak po sznurku i mówi nkwd wszystko, co chcieli wiedzieć. nie można o to mieć zbyt wielkich pretensji. w końcu w przeciwnym wypadku mógłby w ogóle stamtąd nie wyjść. nie każdy miał charakter nila fieldorfa. zastanawiające są jednak niektóre późniejsze posunięcia andersa. wyprowadza polską armię z zsrr w momencie dla stalina wymarzonym. wkrótce niemcy odkrywają groby katyńskie, a ich propaganda robi co może żeby każdy polski żołnierz, walczący w każdym możliwym miejscu na ziemi dowiedział się, jaki los stalin zgotował polskim oficerom. ciekawe co by to było gdyby żołnierze andersa byli jeszcze wtedy na terytorium zsrr. ilu z nich odwróciłoby się od sowieckiego sojusznika i przeszłoby na stronę niemiec. w końcu byli to ludzie z łagrów, którym ruscy wystarczająco zaleźli za skórę. potem mamy wspomniane monte cassino. taa... kolejny bohaterski zryw żołnierza polskiego. i kolejna bezsensowna rzeź najbardziej patriotycznego i najbardziej antykomunistycznego polskiego pierwiastka. w końcu front włoski okazał się ważny tylko dlatego, że wiązał spore siły niemieckie. ale przełamanie i decydujące uderzenie na rzeszę nie stamtąd bynajmniej ruszyło. co tam dalej? wojna się skończyła a generał anders robił co mógł żeby wybić swoim żołnierzom z głów powrót do kraju. chwała mu za to, można powiedzieć. ustrzegł ich tym samym przed torturami i ubeckimi więzieniami. ale trudno nie zauważyć, że to również było stalinowi bardzo na rękę. polski patriota tułający się na emigracji z pewnością był dla niego bezpieczniejszy niż ten, który w polsce przyłączał się chociażby do grupy wielkiego łupaszki.
i wcale nie sugeruję jakoby anders był agentem stalina. o takich rzeczach to nawet wstyd pomyśleć. wszystko powyższe świadczy jedynie o potwornym, przerażającym wyrachowaniu stalina, który potrafił grać swoimi wrogami tak, że stawali się oni pionkami w partii szachów, którą on rozgrywał.
a wszystko to są teorie przede wszystkim zmarłego niedawno prof. wieczorkiewicza. fajne było u niego to, że miał odwagę stawiac bardzo niewygodne pytania i tworzyć szalone, wywrotowe teorie.
zobacz wątek