Widok
2003 był dla mnie trudnym rokiem - rokiem strat materialnych, osobistych i duchowych.
Zabawne w tym wszystkim może być to, że najłatwiej i naszybciej przeżyłam stratę materialną, a najtrudniej stratę nadziei.(Znajomi przeżywali moją stratę materialną czasem mocniej niż ja, nie rozumiejąc kompletnie bólu z powodu tej drugiej straty;)
Najbajbardziej bolesna jednak była utrata bliskiej osoby, choć spodziewana i w jakiś sposób oczekiwana. ech...
Zdecydowanie był to jednak rok sukcesu osobistego i zawodowego, acz bolesny i przykry.
Zabawne w tym wszystkim może być to, że najłatwiej i naszybciej przeżyłam stratę materialną, a najtrudniej stratę nadziei.(Znajomi przeżywali moją stratę materialną czasem mocniej niż ja, nie rozumiejąc kompletnie bólu z powodu tej drugiej straty;)
Najbajbardziej bolesna jednak była utrata bliskiej osoby, choć spodziewana i w jakiś sposób oczekiwana. ech...
Zdecydowanie był to jednak rok sukcesu osobistego i zawodowego, acz bolesny i przykry.
dla mnie to byl rok najwiekszych osiagniec, ale zarazem tez najwiekszych porazek i rozczarowan - staram sie jednak zyc tylko tymi osiagnieciami i wspanialymi chwilami - a bylo ich naprawde duzo
no i grunt, ze zdrowie dopisywalo
no i grunt, ze zdrowie dopisywalo
"Zawsze zachowuj się jak kaczka - bądź spokojny i niewzruszony na powierzchni, ale pod spodem wiosłuj jak szatan ..."
Dla mnie ten rok był wytchnieniem po roku ubiegłym, w ktorym przeżyłam bardzo ciężkie chwile...2003 był też rokiem wielkich nadziei, malych porazek, dużych sukcesów, i (niestety?) utraty mojej naiwności...choć ponoć coś się tam jeszcze ostało...może na przyszly roczek?;-)))
ale ogólnie to życie nie może być już piękniejsze...nauczyłam się nim cieszyć i je doceniać:-) I to jest mój największy sukces:-)
ale ogólnie to życie nie może być już piękniejsze...nauczyłam się nim cieszyć i je doceniać:-) I to jest mój największy sukces:-)
a dla mnie był to rok wielkich nadziei i tylko one trzymały mnie niejednokrotnie przy życiu... myślałam że uda mi się zmienić życie ... może i tak się stało tyle że zmiany nie poszły w pożądanym kierunku... materialnie bardzo dobry , spłaciłam mnóstwo nie swoich długów i trochę mi ulżyło... intelektualnie, udało mi się zaczytywać książkami które kocham... artystycznie robię to co lubię i to w dużych ilościach....duchowo jestem wypalona i chyba gotowa na nowe życie...psychicznie słaba jak dziecko które ludzie odarli ze złudzeń że świat jest dobry...rodzinnie trochę galimatiasu ale do wyprostowania...uczuciowo wyniszczający do granic wytrzymałości ludzkiej....
ogólnie rok był ciężki wręcz fizycznie, ale lepszy niż poprzedni , a przynoszący nadzieje na lepszy następny...niech już się kończy...
ogólnie rok był ciężki wręcz fizycznie, ale lepszy niż poprzedni , a przynoszący nadzieje na lepszy następny...niech już się kończy...
Hmmm...Nie powiem,żeby cały rok był szczęśliwy,ale chyba pierwszy raz w ciągu całego mojego życia zauważam jakieś szczęśliwe momenty.Byłam w tym roku szczęśliwa kilka razy,może kilkanaście.Przełamałam się w sobie,uwolniłam od pewnych zniewoleń byłam,i ciągle jestem chyba zakochana...Z jakim rezultatem to inna kwestia,ale sam ten stan jest mega pozytywny i dawał i daje mi wiele radości...
Wczoraj znajoma mi powiedziała takie zdanie:sumieniu trzeba dać czasem coś słodkiego,żeby nie krzyczało...I stosuje to ostatnio nagminnie...Cóż z tego że coś jest skazane na niepowodzenie,ze nie mozna myśleć perspektywicznie? Życie to zbiór epizodów,mozaika ludzi,sytuacji i uczuć...Moja jest ostatnio kolorowa..a że może niemoralna.......
Pozdrawiam niepokornie(ale dawno tego nie robiłam)
Wczoraj znajoma mi powiedziała takie zdanie:sumieniu trzeba dać czasem coś słodkiego,żeby nie krzyczało...I stosuje to ostatnio nagminnie...Cóż z tego że coś jest skazane na niepowodzenie,ze nie mozna myśleć perspektywicznie? Życie to zbiór epizodów,mozaika ludzi,sytuacji i uczuć...Moja jest ostatnio kolorowa..a że może niemoralna.......
Pozdrawiam niepokornie(ale dawno tego nie robiłam)
hmmm, dla mnie ten rok był wyjatkowo wyjątkowy...
.... rok kyóry wiele zmienił w moim zyciu...
.....z jednej strony rok największych zaskoków w życu osobistym...
....z drugiej strony pełen osiągnieć......
....w każdym razie był mocno przełomowy.....
... ale grunt to pamietać tylko to co było dobre...
Pozdrawiam
Zuzka
.... rok kyóry wiele zmienił w moim zyciu...
.....z jednej strony rok największych zaskoków w życu osobistym...
....z drugiej strony pełen osiągnieć......
....w każdym razie był mocno przełomowy.....
... ale grunt to pamietać tylko to co było dobre...
Pozdrawiam
Zuzka