Widok

o to jest pytanie!!! ha!

Pytanie do wszystkich forumowiczów

Czy rok 2003 był dla was rokiem szczęsliwym??????

ja z przykrością musze stwierdzić że wydarzyło się więcej złego nież dobrego.....
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tak,
był szczęśliwy, chociaż następny musi być dużo lepszy. Jest jeszcze sporo marzeń do zrealizowania.

lubię cyfry i litery
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A u mnie odwrotnie....wiecej dobrego niz zlego, jak w latach poprzednich....choc jak mawiaja nie chwal dnia przed zachodem slonca;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Halo, Ines!
Nie mow "hop".
Kto wie jaka jeszcze niespodzianke przyniesie ci te pare dni tego roku. Moze jeszcze zmienisz zdanie:)
Czego szczerze zycze:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie twierdze że było tragicznie, wcale nie.

Ale zbyt dużo złego sie działo....mam nadzieje że przyszły rok bedzie dosłownie dogóry nogami, że wszystko bedzie na odwrót i bedzie poprostu z*******y :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Osobiscie,nie widze przeszkod by ten co przyjdzie byl taki sam.
A moze byc tylko lepszy,tak mysle.
Ogolnie ten rok byl ciezki .


Powyzej to tylko moje zdanie.
Nie wszyscy musza sie z tym zgadzac.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
2003 był dla mnie trudnym rokiem - rokiem strat materialnych, osobistych i duchowych.
Zabawne w tym wszystkim może być to, że najłatwiej i naszybciej przeżyłam stratę materialną, a najtrudniej stratę nadziei.(Znajomi przeżywali moją stratę materialną czasem mocniej niż ja, nie rozumiejąc kompletnie bólu z powodu tej drugiej straty;)
Najbajbardziej bolesna jednak była utrata bliskiej osoby, choć spodziewana i w jakiś sposób oczekiwana. ech...

Zdecydowanie był to jednak rok sukcesu osobistego i zawodowego, acz bolesny i przykry.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
dla mnie to byl rok najwiekszych osiagniec, ale zarazem tez najwiekszych porazek i rozczarowan - staram sie jednak zyc tylko tymi osiagnieciami i wspanialymi chwilami - a bylo ich naprawde duzo

no i grunt, ze zdrowie dopisywalo

"Zawsze zachowuj się jak kaczka - bądź spokojny i niewzruszony na powierzchni, ale pod spodem wiosłuj jak szatan ..."
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
bylo ciezko ale staram sie pamietac tylko te dobre rzeczy :-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

gdanszczanka102 napisał(a):

> bylo ciezko ale staram sie pamietac tylko te dobre rzeczy :-)

wlasnie tak trzeba robic - ja tak robie i mysle, ze powoli jestem w tym ekspertem :)

"Zawsze zachowuj się jak kaczka - bądź spokojny i niewzruszony na powierzchni, ale pod spodem wiosłuj jak szatan ..."
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
dla mnie zdecydowanie nie!!!! ten rok zabrał mi najbliższą na świecie osobe:) moją siostrzyczkę ...... ale były też szczęśliwe chwile.. i to właśnie jest życie- dobre przeplata się ze słym, smutne z radosnym..... i tak jest dobrze!!!!!!!!!

emi
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dla mnie ten rok był wytchnieniem po roku ubiegłym, w ktorym przeżyłam bardzo ciężkie chwile...2003 był też rokiem wielkich nadziei, malych porazek, dużych sukcesów, i (niestety?) utraty mojej naiwności...choć ponoć coś się tam jeszcze ostało...może na przyszly roczek?;-)))

ale ogólnie to życie nie może być już piękniejsze...nauczyłam się nim cieszyć i je doceniać:-) I to jest mój największy sukces:-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
a dla mnie był to rok wielkich nadziei i tylko one trzymały mnie niejednokrotnie przy życiu... myślałam że uda mi się zmienić życie ... może i tak się stało tyle że zmiany nie poszły w pożądanym kierunku... materialnie bardzo dobry , spłaciłam mnóstwo nie swoich długów i trochę mi ulżyło... intelektualnie, udało mi się zaczytywać książkami które kocham... artystycznie robię to co lubię i to w dużych ilościach....duchowo jestem wypalona i chyba gotowa na nowe życie...psychicznie słaba jak dziecko które ludzie odarli ze złudzeń że świat jest dobry...rodzinnie trochę galimatiasu ale do wyprostowania...uczuciowo wyniszczający do granic wytrzymałości ludzkiej....
ogólnie rok był ciężki wręcz fizycznie, ale lepszy niż poprzedni , a przynoszący nadzieje na lepszy następny...niech już się kończy...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hmmm...Nie powiem,żeby cały rok był szczęśliwy,ale chyba pierwszy raz w ciągu całego mojego życia zauważam jakieś szczęśliwe momenty.Byłam w tym roku szczęśliwa kilka razy,może kilkanaście.Przełamałam się w sobie,uwolniłam od pewnych zniewoleń byłam,i ciągle jestem chyba zakochana...Z jakim rezultatem to inna kwestia,ale sam ten stan jest mega pozytywny i dawał i daje mi wiele radości...
Wczoraj znajoma mi powiedziała takie zdanie:sumieniu trzeba dać czasem coś słodkiego,żeby nie krzyczało...I stosuje to ostatnio nagminnie...Cóż z tego że coś jest skazane na niepowodzenie,ze nie mozna myśleć perspektywicznie? Życie to zbiór epizodów,mozaika ludzi,sytuacji i uczuć...Moja jest ostatnio kolorowa..a że może niemoralna.......

Pozdrawiam niepokornie(ale dawno tego nie robiłam)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
dziwne jak jedna rzecz/sprawa określa pozostałe... Gdyby nie ona był by to kolejny stracony rokniezależnie jak udane były by wszystkie inne sprawy... a tak jest rok zyskany ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
hmmm, dla mnie ten rok był wyjatkowo wyjątkowy...
.... rok kyóry wiele zmienił w moim zyciu...
.....z jednej strony rok największych zaskoków w życu osobistym...
....z drugiej strony pełen osiągnieć......

....w każdym razie był mocno przełomowy.....

... ale grunt to pamietać tylko to co było dobre...
Pozdrawiam
Zuzka
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Rok 2003 zmienił WSZYSTKO w moim życiu. Niczego nie żałuję, ale wolałabym jak najmniej takich lat...i kosztów, jakie trzeba czasami ponosić i to nie tych materialnych...niestety...
a
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0