Moje doświadczenie ze współpracy z prawnikiem w sprawie z zakresu prawa pracy było skrajnie negatywne. Podczas rozprawy sądowej pełnomocnik wypadł bardzo słabo: jąkał się, długo zastanawiał się przed każdą wypowiedzią, wielokrotnie był prostowany przez sędzię. Sprawiał wrażenie nieprzygotowanego i zagubionego. To nie jest wyłącznie moja subiektywna ocena podobne odczucia mieli również świadkowie, którzy zeznawali w tej samej sprawie.

Moje ogólne wrażenie było takie, że prawnik skupiał się przede wszystkim na maksymalizacji własnego wynagrodzenia, a nie na realnym interesie klienta. Po otrzymaniu kilku tysięcy złotych honorarium zaczął naciskać na zawarcie ugody ze stroną pozwaną, mimo że ta od samego początku konsekwentnie odrzucała jakiekolwiek propozycje ugodowe. Odniosłem wrażenie, że próby te były podejmowane bardziej na siłę niż w oparciu o realną strategię procesową.

W trakcie sprawy prawnik próbował również doszukiwać się kolejnych, moim zdaniem sztucznie kreowanych zarzutów (np. mobbingu), wyłącznie po to, aby stworzyć pretekst do dalszych, rzekomych negocjacji ugodowych. Działania te były prowadzone w sposób nieumiejętny. Trójmiasto.pl ogranicza liczbę znaków do 1200