Widok
Oglądałem niedawno starego Kleksa żeby mieć porównanie do nowej wersji. Fronczewski wcale nie jest taki cudowny jak go opisują, główny dziecięcy bohater sztywny jak kij od miotły. Fabuła niespecjalnie porywająca. Te wszystkie komentarze "stary Kleks lepszy tysiąc razy" to piszą ludzie dorośli, rodzice, którzy oglądali starego Kleksa jako dzieci i mają sentyment. Nowy Kleks jest dla współczesnych dzieci a nie dla ich rodziców i to im ma się podobać.
Krytycy swoje, widzowie swoje. Rekord za rekordem.
1,7 miliona widzów po niedzieli 21 stycznia. Takiego sukcesu nie było od lat. A dopiero zaczynają się ferie i wyjścia szkolne. Więc najpierw rekord na pokazach przedpremierowych, później rekord na weekend premiery. Czekamy na kolejne. Mamy kolejną polską produkcję, która bez cienia wątpliwości już za 3 miesiące wejdzie do TOP10 filmów nieanglojęzycznych na Netflix.
Dzieciom się podoba i to chyba najważniejsze...
Dawno temu, gdy byłem mniej więcej w wieku mojego Synka - byłem w kinie na Akademii Pana Kleksa. Nie bardzo pamiętam już sam film poza epizodami i Piotrem Fronczewskim. Poszedłem więc na nową wersję Synkiem. Powiem szczerze - nudziłem się...ale nie jestem dzieckiem. Film technicznie jest zrobiony bardzo dobrze, jest za długi o 15 minut. Ale prawdziwemu widzowi tego filmu czyli mojemu dziecku film się bardzo podobał. I to chyba jest najważniejsze. To film dla dzieci...o dzieciach. Więc warto z dzieckiem go obejrzeć w kinie.