Abstrachując od Amy
To nie wina bliskich, że dochodzi do tragedii. Nikt nie jest w stanie upilnować drugiego człowieka. Jeśli ktoś dąży bardziej bądź mniej świadomie do autodestrukcji to uwierz, że nikt i nic nie jest...
rozwiń
To nie wina bliskich, że dochodzi do tragedii. Nikt nie jest w stanie upilnować drugiego człowieka. Jeśli ktoś dąży bardziej bądź mniej świadomie do autodestrukcji to uwierz, że nikt i nic nie jest w stanie mu pomóc. Przede wszystkim TEN KTOŚ sam musi chcieć żyć.
zobacz wątek