Widok

Bezczelność

Byłem z rodziną w tym a dongu, i bylem zszokowany tym co zaszlo. Siedzimy sobie ot tak, i ni stad ni z owad podchodzi "kelnerka" i podaje rachunek. to nic, potem przyszla po niego w kurtce.nagle wybiegl jakis mlody pan i krzyknal, ze zamykaja. Dziwne, bo myslalem , ze czeka sie do ostatniego klienta. Wten siostra spytala czy wolno herbate dopic. Pan odkrzynal "NIE NIE WOLNO". dalej nie chce mi sie opisywac zajscia, bo jak sobie przypomne calosc to mnie brzuch rozboli... nie polecam !
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Doświadczyłam dokładnie takiego samego zajscia, bez zadnego PRZEPRASZAM, swiatła zgaszono, Pani i Pan w kurtce- krzyknął zamykamy...., ciekawi mnie tylko czy ów Pan jest właścicielem lokalu, jesli nie to warto byłoby przekazac taka informacje bezposrednio szefowi...ktokolwiek nim jest.
Ja byłam wczoraj w A Dong po raz pierwszy i mimo ze jedzenie bylo dobre, to niestety byl to ostatni raz i kazdemu bede ta knajpkę odradzać...a mogłam byc stałą klientką. Gratulacje dla owego młodego Pana, który punkt 20.00 wyprasza gości z lokalu, myślę ze w takij sytuacji nie powinien juz od 19:30 sprzedawać czegokolwiek klientom, wtedy byloby to zrozumiałe a tak kasa kasa i słoma z butów....brak słów.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry