Widok

Bezmózgi na rowerach

Na drogach Trójmiasta Motoryzacja Temat dostępny też na forum:
Grzecznie do Was nie da rady przemówić, bo prośba skutkuje odpowiedzią określającą męskie i żeńskie organy rozrodcze. Piszę z wielką prośbą o to aby rozejrzeć się jeśli wjeżdża się na drogę czy nie wymusza się pierwszeństwa i pamiętajcie jeśli jest droga rowerowa to po niej należy jechać a nie po jezdni. Ja dziś się zatrzymałem, ale następnym razem mogę nie zdążyć. Rower z samochodem nie ma szans. Pomyślcie to na prawdę nie boli. I prośba do rowerowych "znawców przepisów", nie wiesz, nie znasz się, to poczytaj. Wtedy jak zrozumiesz (słowo klucz - zrozumiesz) to wsiadaj na rower.
popieram tę opinię 80 nie zgadzam się z tą opinią 21
Nie musi być i nie będzie. Polska jest pokryta samochodami jak skorupą. Kiedyś ktoś tę skorupę odskrobie z samej ciekawości, co jest pod spodem. Liczę na młodych.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3
"Musi być" w sensie, że się nie przeskoczy, a nie w braku zmian.
Skok o kilka poziomów kultury komunikacyjnej jest bardzo trudny. Możemy szybciej dochodzić ale z moich obserwacji wynika, że przechodzimy tą samą drogą co inni. Za nami idą popełniając te same błędy.
Bługaria: http://izifunny.com/2012/03/26/made-in-bulgaria-crazy-bike-lanes-12-pics.html
Coś to nam przypomina? ;)

A tu przykład z Bristolu: http://www.dailymail.co.uk/news/article-2891641/Is-daftest-bike-lane-Britain-Wonky-lines-zig-zag-trees-Bristol-pavement.html

I jeszcze kilka ze świata:
http://stuffdutchpeoplelike.com/2015/05/28/crazy-bicycle-lanes-from-around-the-world/
http://crapcyclelanesofcroydon.blogspot.com/2007/05/jug-handle-wellesley-road.html

W innych krajach są takie same problemy kierowcy kontra rowerzyści, toczą się takie same dyskusje o wyższości pasów rowerowych nad wydzielonymi ddr.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Jaki z punktu widzenia rowerzysty sens ma przejazd przez przejście z prędkością pieszego. Do tego na przejściach jest naprawdę dużo miejsca i pieszy prowadzący rower nie robi tłoku.
Prawda jest taka że rowerzysta na przejściu zawsze będzie będzie jechał szybciej.

Ktoś tu namawiał do korzystania z komunikacji miejskiej. Ciekawe tylko czy sam z niej korzysta.
Gdy jest ciepło używam roweru, w zimie jeżdżę autobusem ale jeździłem też kolejkami i tramwajami.
Najlepsze są kolejki ale nawet w nich aktualnie jest tłok. Gdyby więcej osób zaczęło jeździć byłoby ciekawie.
Ogólnie to średnia przyjemność jechać pół godziny stojąc w tłoku.

Samochód jest bardzo wygodny jeśli ma się rodzinę, zwłaszcza kiedy do pokonania jest dłuższy dystans .
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
"Jaki z punktu widzenia rowerzysty sens ma przejazd przez przejście z prędkością pieszego?"

- bloki spd. W ogóle ciężko w nich chodzić. Ja wtedy wpięty jedną nogą odpycham się drugą od ziemi. Nie siedzę na siodełku, nie pedałuję, ale tez nie prowadzę. Taki stan pośredni między chodem, a jazdą z prędkością pieszego. Liczę na wyrozumiałość policji.
- brak zsiadania i wsiadania. Na światłach sobie czekasz oparty o słup, albo podparty nogą, wolno przejeżdżasz przez przejście i dalej (jeśii jest ddr) po prostu przyspieszasz.
- nieobijanie się pedałem o nogę. Żeby się nie stukać to albo prowadzisz rower szeroko, albo od tyłu za siodełko. Idąc z pieszymi masz łydkę na wysokości pedału.
- wykorzystywanie luk. Jak nie ma pieszych, to przyspieszasz, są - zwalniasz

Prowadząc rower za siodełko przez molo w Sopocie mam prawo lawirować miedzy pieszymi z prędkością 7-8 km/h, ale już nie mam prawa jechać za nimi z prędkością 2-4 km/h. To jest chore. Oczywiście czytałem oburzone wypowiedzi rowerzystów po wprowadzeniu ograniczenia w Sopocie do 10 km/h, że tak się nie da jechać. No da się i dużo wolniej, kiedy trzeba, np. koło dworca Gdańsk Główny, na ciągu pieszo rowerowym, albo po drugiej stronie w sytuacji, gdy tłum w ogóle nie zwraca uwagi na pas dla rowerów. Po prostu się przystaje i podjeżdża, w końcu stójkę na 1s każdy potrafi, a na dłużej duża część rowerzystów. I w takim miejscu można jechać powoli i wśród pieszych, a na zebrze nie. Zebra różni się od chodnika tylko tym, że jest miejscem krzyżowania ciągu pieszego, albo pieszo-rowerowego z jezdnią. Przejazd rowerowy w tym ostatnim przypadku na te kilka metrów rozdzielałby ruch pieszy od rowerowego i pozwalał na szybszy przejazd rowerem. Brak przejazdu zmusza do zejścia z roweru, chociaż tłum pieszych nie jest ani trochę większy. Zatem chodzi o samochody, żeby nie miały stresu przed pędzącymi bikerami. Jadąc z pieszymi by nie pędzili, a pozostawaliby w komforcie jechania.
Potrzebna byłaby wszechogarniająca kultura osobista i rozsądek rowerzystów, a to jest równie masowe, jak wszechogarniająca życzliwość kierowców. Po 10-15% z każdej strony uniemożliwia prawo racjonalne i wymusza restrykcyjne.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 0

To wszysko trzeba wprowadzić w Polsce

DANIA Kierowca pojazdu silnikowego bezwzględnie musi ustąpić drogi rowerzyście
GRECJA Policja ma prawo konfiskować tablice rejestracyjne nieprzepisowo zaparkowanych aut
FINLANDIA Prywatne holowanie dozwolone jest tylko do najbliższego warsztatu
FRANCJA Wyposażenie obowiązkowe auta jednorazowe testy alkoholowe
HISZPANIA Wyposażenie obowiązkowe pojazdu zapasowe okulary korekcyjne w przypadku kierowców ze stwierdzoną wadą wzroku
IRLANDIA Niektóre przejazdy kolejowe wyposażone są w ręczne szlabany, które kierowca sam musi otworzyć i zamknąć
NIEMCY Nie wolno jechać na światłach pozycyjnych
NORWEGIA Tramwaje zawsze mają pierwszeństwo. Cudzoziemcom prowadzącym pojazd pod wpływem niedozwolonych leków grozi wieloletni zakaz wjazdu do Norwegii
PORTUGALIA Wszyscy jadący autem muszą mieć przy sobie dokument ze zdjęciem
SŁOWACJA Zakaz używania niefabrycznych reflektorów, rozmawiania przez telefon komórkowy oraz palenia podczas prowadzenia pojazdu. Nawigacja może być tylko na dole i tylko pośrodku szyby
SZWAJCARIA Przy przekroczeniu prędkości o ponad 30 km/godz. sprawa trafia do sądu, który wymierza grzywnę w przeliczeniu od 17 tys. do 140 tys. zł oraz karę więzienia.
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 6
Nic nie wkurza bardziej jak rowerzysta, który myśli, że jest królem ulicy albo chodnika
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 7
Ok, super pomysł, pozwólmy dla równowagi również kierowcom aut przejeżdżać miedzy pieszymi na pasach, ale tak żeby było bezpiecznie to niech nie przekraczają 5km/h....no bo kierowca pchający auto więcej zajmuje miejsca niż siedzący w środku.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 5
Słowacy to przecież dawno odkryli:
https://www.facebook.com/pbskostitras/videos/1595157867392629/
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
http://pl.wikipedia.org/wiki/Shared_space
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
No niezupełnie. Kierowca - król ulicy wkurza bardziej. I słowo daję, w realu (bo w necie jest wszystko) nigdy nie widziałem, żeby się rowerzyści bili ze sobą, albo z kierowcami o pierwszeństwo, a kierowców przechodzących do rękoczynów (po wyczerpaniu zapasu wulgaryzmów) i owszem.
Nie twierdzę, że rowerzyści nie wkurzają, ale teza, że "nic nie wkurza bardziej..." świadczy o zamiłowaniu do nieprawdy, albo braku realnych kłopotów.
Jako kierowca jestem bardziej nerwowy, niż gdy jadę rowerem. W samochodzie czasem muszę sobie powiedzieć "take it easy", a na rower często idę, by się wyciszyć.

PS. "Nic nie wkurza bardziej NIŻ rowerzysta..."
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3
Otóż to. Warszawiacy przynajmniej mają jaja. Tak trzymać. Bierzcie przykład:
https://www.youtube.com/watch?v=lUhr1EkyPfE
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 4
Bo po sezonie jeżdżą tubylcy a nie banda turystów ;)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
Przesada z tym wzajemnym oskarżaniem. W przypadku kolizji wiadomo kto mniej fizycznie ucierpi a kto wiecej materoalnie. Widziałem osobiście zderzenie auta włączajacego sie w ruch i rowerzysty jadącego ścieżką. Do niczego poważnego nie doszło ale... obaj uczestnicy zdarzenia mieli dzień zmarnowany. To jednak uczy zwalniania wtedy kiedy nie jesteśmy pewni a nie gnania na wariata. Ogólnie z tymi przepisami nie przesadzajmy kiedy droga pusta i problemów nie ma. Faktycznie jednak są miejsca w których nagminnie auta wjeżdżają na przejście dla pieszych i rowerzystów mimo ze ci mają zielone blokując im zwyczajnie przejście lub przejazd. To juz nie jest przypadek ale celowe działanie. Wszystko to dziwne jest tym bardziej kiedy kierowcy naprawdę widzą pieszych i rowerzystów a mimo to wjeżdżają. Ot takie mamy czarne punkty bo akurat wtedy zaczynaja sie problemy. Piesi motaja się miedzy autami omijając je a rowerzyści to samo. Nieraz wszyscy trwaja w oszołomieniu analizując którędy da się pokonac przejscie (moze obok). Pokonujący traca czas a potem co? Ano jesli wiedzą że pokonaliby przejście to tym bardziej pokonują je nawet na czerwonym bo to szybko się włacza. I jest jeden wielki problem. Nazywam to czarnym punktem gdzie nie ma przypadku ale celowe systematyczne łamanie przepisów i gdzie o wypadek bardzo łatwo. Zdziwienie tym co sie dzieje jest tym bardziej wielkie kiedy kierowcy staja na czerwonych światłach gdzieś z przodu a ci z tyłu w takim punkcie widząc ze miejsca za przejściem nie ma mimo to wjeżdżaja na pasy i staja na nich bo juz ruszyc dalej nie da się. Jako rowerzysta nie spieszę się bo miejsc gdzie można pognac jest dosyc i nie trzeba na wariata przeskakiwać tam gdzie jeżdżą auta.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 2
Gdzie w Trójmieście są te "czarne" punkty, gdzie ci biedni kierowcy celowo gnębią pieszych i rowerzystów?
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 6
z samego tylko Wrzeszcza: prawoskręt Grunwaldzka->Miszewskiego (co trzeci kierowca staje na pdr); skręt z Białej w Wyspiańskiego - tu ciągle jest zastawiany przejazd i przejście oraz jest nieuregulowane pierwszeństwo (a właściwie jego brak) względem pojazdów jadących od Placu Komorowskiego; prawoskręt Zwycięstwa -> Hallera i ciągłe wymuszenia na pieszych i rowerzystach; przejście dla pieszych przy Manhattanie od strony Olimpu - tutaj każdy kierowca unika lewego pasa z taką zaciętością, że piesi na swoim zielonym przechodzą między stojącymi samochodami.
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 3
OK, ukarali by mnie w autku tylko w Niemczech, reszta przepisów mi nie przeszkadza. Zawsze tak właśnie jeżdżę autkiem w dzień, od czasu gdy wymiana żarówki reflektora kosztowała mnie stówkę i pół dnia w warsztacie. (Już wiosną kupiłem dzienne LEDy, tylko się cackam zakładać, a mój autoryzowany warsztat mi odmówił. Może w urlop je w końcu wmontuję)

Za to cały weekend montowałem do dwóch rowerów PORZĄDNE mocowanie do latarki "gliniarskiej". Pewnie jeśli by była źle ustawiona by oślepiała, bo robi z nocy dzień. Ale nie dlatego ją chcę właśnie w rowerach.

Uwalniam ją jedną ręką, jednym ruchem. Drugim odbezpieczam i włączam taser. Słaby, w czasie montażu przypadkowo trzepnąłem se elektrowstrząs przez koszulę w brzuch pod sercem. Tylko boli, nie rzuca o glebę, liczyłem na więcej. Ale trzask wydaje głośny, więc przynajmniej jednego napastnika spowolnię do czasu wysunięcia sztycy rowerowej, owinięcia drugiej łapy łańcuchem, zaparcia się o ścianę, poprawienia kasku, by przygotować się na "moje Alamo".

To nie na wściekłe psy. To na wściekłych kierowców. Już dwa razy byłem pobity. Za drugim razem dałem szansę systemowi: zgłoszenie na policję, nękanie prokuratora, odwołanie od umorzenia do sądu. System zawiódł. Wolno bić rowerzystów, bo to "czyn w którego ściganiu nie ma interesu społecznego" (autorki: prokuratorKA Han* Bork* oraz sędziNA Agn* Sosn*; sfeminizowane towarzystwo. Ciekawe, czy jak by je pobito, też nie było by "interesu" by ścigać bijących, czy też by musiały ich pozywać cywilnie)

Nożyce mogą se brzęczeć, a chory system karać MNIE, ja tylko uprzedzam. Nie jestem łagodnym legalistą jak Krzyś z Gdyni. A jak nie pomoże, będę woził broń palną.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1
to w nagrodę strzep sobie gruche
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 4
ten tekst powinien być klasycznym przykładem sfrustrowanego życiem rowerzysty, na którego uwzięły się rzekomo sfeminizonwane sądy, kierowcy bandyci i bitwa pod Alamo.

Siur, zamontuj sobie taser na jądrach i wciśnij enter.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 6
Ja też mam 12 lat i mam na imię Wojtek.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 3
tX, polecam Maglite LED 4D, jak tym przypierdolisz to zabijesz na miejscu ;) no i świeci - moim zdaniem - najlepiej ze wszystkich latarek dostępnych na rynku...

a jak chcesz dobre oświetlenie, to niedługo będę sobie robił lampki nowe do roweru, wstawię pewnie na przód 3x Cree z power bankiem i ładowaniem z dynama + wyjściem USB co by podładować tel. w trasie - chcesz, to za 3 stówki zrobię Ci drugie takie same :)

wyglądać to nie będzie super, ale w sklepie za taki współ-grający zestaw minimum 800zł :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry