Widok
Bezsensowny mandat w pociągu SKM
Do incydentu doszło w miesiącu czerwcu 2013 roku. Jadąc do domu ze stacji Gdańsk Główny do stacji Reda zostałem ukarany mandatem za brak biletu, który miałem. Pan z firmy Renoma podszedł do mnie i poprosił mnie o bilet. Oczywiście miałem zamiar okazać bilet jaki i dokument upoważniający mnie na ulgę, ale miałem problem ze znalezieniem go. Zacząłem poszukiwania biletu. Szukałem w każdej kieszeni. Minęło dosłownie pół minuty, a kontroler poprosił mnie abym okazał mu swój dokument tożsamości. Grzecznie poprosiłem o chwilkę cierpliwości. Niestety Pan kontroler nie był tak cierpliwy. Okazałem dokument i zastanawiałem się co mogło się stać z moim biletem. Otrzymałem mandat i chciałem go włożyć do torby, którą miałem pod siedzeniem. Wysunąłem torbę i co? Znalazł się mój bilet. Niezwłocznie podbiegłem do kontrolera, aby okazać ważny bilet, a ten na to: " Nie mam pewności, że nie dał go Panu jakiś inny pasażer" Powiedziałem, że są świadkowie, którzy to potwierdzą, a poza tym nie dał mi pan wystarczająco dużo czasu, żebym okazał bilet. Nie mogłem się z tym panem dogadać, więc odszedłem z wielkim żalem.