Widok
Jaruzelski wykluczony z PZPR
W dniu 13.12.2005 odnowiona PZPR wykluczyła ze swych szeregów tow. gen. Wojciecha Jaruzelskiego. PZPR podjęła także decyzję o konfiskacie willi generała.
Kara partyjna motywowana jest tym, że nie potrafił on utrzymac stanu wojennego. Tak wiec choc subiektywnie pozostal byc moze szczerym komunistą, to obiektywnie przysłużył się wrogom ludu. Dzięki konfiskacie willi, wrogowie ludu zostaną pozbawieni możliwości organizowania tam wrogich manifestacji. Poza tym, prawdziwy komunista nie powinien przywiązywac się do własności prywatnej.
politbiuro PZPR
www.pzpr.w.pl
geocities.com/klaudiuszwesolek
Kara partyjna motywowana jest tym, że nie potrafił on utrzymac stanu wojennego. Tak wiec choc subiektywnie pozostal byc moze szczerym komunistą, to obiektywnie przysłużył się wrogom ludu. Dzięki konfiskacie willi, wrogowie ludu zostaną pozbawieni możliwości organizowania tam wrogich manifestacji. Poza tym, prawdziwy komunista nie powinien przywiązywac się do własności prywatnej.
politbiuro PZPR
www.pzpr.w.pl
geocities.com/klaudiuszwesolek
Klaudiuszu
Ja wiem, czasami echa przeszlosci dla niektorych sa wyraziscie intrygujace.Czym jest to o czy piszesz? Uswiadamianie innych? Praca u podstaw? Chec niegodzenia sie na to co bylo i jest? Kariera?
Kiedys dawno temu w poludnie na wykladach z elektrotechniki przed gremium korzystajac z cudzych notatek pewnien profesor (a wlasciwie) dr.hab. prowadzil temat obwodow elektrycznych (a wlasciwie rzeczy wyprowadzen matematycznych dot. tychze obwodow). W pewnym momencie przerwal na ulamek sek. , po czym dodal "hmm chyba dr. cos tutaj... (...)(...)"
-spierdoli- wymamrotal jak zly duch jakis szept z glebi sali
ulamek sek.
"wiesz co?" - odezwal sie prof.
"W zyciu jest czas na zabawe i czas na prace. Jezeli nie uda sie tobie rozgraniczyc tych dwoch rzeczy, twoje zycie bedzie dokladnie takie jak przed chwila powiedziales"
Pozdr.
Kiedys dawno temu w poludnie na wykladach z elektrotechniki przed gremium korzystajac z cudzych notatek pewnien profesor (a wlasciwie) dr.hab. prowadzil temat obwodow elektrycznych (a wlasciwie rzeczy wyprowadzen matematycznych dot. tychze obwodow). W pewnym momencie przerwal na ulamek sek. , po czym dodal "hmm chyba dr. cos tutaj... (...)(...)"
-spierdoli- wymamrotal jak zly duch jakis szept z glebi sali
ulamek sek.
"wiesz co?" - odezwal sie prof.
"W zyciu jest czas na zabawe i czas na prace. Jezeli nie uda sie tobie rozgraniczyc tych dwoch rzeczy, twoje zycie bedzie dokladnie takie jak przed chwila powiedziales"
Pozdr.
Ćpun
Zastrzegałem się, że nie uzależnię się
Nie udało się to silniejsze ode mnie
Rano wstaję i myślę by wejść w ten stan
Zapomnieć o Świecie, za plecami
Przebywać z nimi nie widząc ich
Płakać, śmiać się w samotności
Myślałem, że nałogi mnie nie dotyczą
Naśmiewałem się z palaczy, że rzucić nie mogą
Na alkoholików z pogardą spoglądałem
Narkomanów do myśli nie dopuszczałem
Tym razem znalazłem coś dla siebie
Obraz, muzyka, interakcja, wy
Czy Świat wirtualny może aż tak uzależniać
Pocztę odbieram, to praca
Ale strony, nikt mnie nie zmusza
Żegluję, cumuję do portów przybijam
Są tam ludzie, wydarzenia
Ilu jednak rzeczy brak
Choćby smrodu wody, przesiąkniętej spalinami
Choćby zgrzytu drzwi, gdy goście do stołu się schodzą
Nie to nie nałóg, raczej ucieczka w wirtualny świat
Taka jak to alkoholicy leczą smutki flaszką wódki
Jak kolejna działka uzdrawia, na zjeździe
Jak papieros w drugim dniu rzucania
Nie wiem jak Ty, ale ja się nie uzależniłem
Tylko tak tu wszedłem
Na chwilkę
Nie udało się to silniejsze ode mnie
Rano wstaję i myślę by wejść w ten stan
Zapomnieć o Świecie, za plecami
Przebywać z nimi nie widząc ich
Płakać, śmiać się w samotności
Myślałem, że nałogi mnie nie dotyczą
Naśmiewałem się z palaczy, że rzucić nie mogą
Na alkoholików z pogardą spoglądałem
Narkomanów do myśli nie dopuszczałem
Tym razem znalazłem coś dla siebie
Obraz, muzyka, interakcja, wy
Czy Świat wirtualny może aż tak uzależniać
Pocztę odbieram, to praca
Ale strony, nikt mnie nie zmusza
Żegluję, cumuję do portów przybijam
Są tam ludzie, wydarzenia
Ilu jednak rzeczy brak
Choćby smrodu wody, przesiąkniętej spalinami
Choćby zgrzytu drzwi, gdy goście do stołu się schodzą
Nie to nie nałóg, raczej ucieczka w wirtualny świat
Taka jak to alkoholicy leczą smutki flaszką wódki
Jak kolejna działka uzdrawia, na zjeździe
Jak papieros w drugim dniu rzucania
Nie wiem jak Ty, ale ja się nie uzależniłem
Tylko tak tu wszedłem
Na chwilkę
Antykwariat dymem przesiąknięty (lubię Cię czytać;)
Przepraszam, że się nie odzywałem, ale bez cieniasa pisać nie potrafię. Musiałem przeprosić pióro i wziąć je do ręki, by tekst ten napisać. Cieszę się, że trafiłaś do świata, który przed miesiącem stracił właścicielkę. Odeszła, tam gdzie większość autorów z jej piwnicy.
Chciałbym by ta piwnica była z cegły z oknami jak w zamku, by światło złociło ściany a okna wpuszczały przez kiepsko odlane szyby, refleksy pozostawiające ślady na książkach. Tak chciałbym by tak było. W szczególności, że ostatnio regularnie muszę odwiedzać Kraków a przy okazji podziemia Rynku Głównego. Zgadzam się księżyc z lekka przesadził w szczególności, że okno mam nad poduszką.
Chciałbym by ta piwnica była z cegły z oknami jak w zamku, by światło złociło ściany a okna wpuszczały przez kiepsko odlane szyby, refleksy pozostawiające ślady na książkach. Tak chciałbym by tak było. W szczególności, że ostatnio regularnie muszę odwiedzać Kraków a przy okazji podziemia Rynku Głównego. Zgadzam się księżyc z lekka przesadził w szczególności, że okno mam nad poduszką.