Widok
Co jest związkiem, co jest seksem?
Chyba ze dwa lata nie stworzyłem nowego wątku:) Teraz jest opcja dodawania do dzielnicy, niesamowite:D Ale do rzeczy.
Na spotkaniu przez chwilę przewinął się temat związków.
Myślę o tym już od jakiegoś czasu. Zarzucicie mi zbytnie przywiązanie do słów lub przesadną analizę, ale co można uznać za związek, i co można uznać za seks?
Może od tego drugiego. Kobieta mnie pyta z iloma kobietami uprawiałem seks, to:
Czy miłość francuska to seks czy pieszczota? A Petting? Czy to się liczy czy nie?
Jeśli to jest jednostronne? To liczy się jednej ze stron (czynnej, biernej?) czy obu?
Czy seks analny liczy się normalnie, czy jakoś inaczej?
A może powinno się zliczać to co prowadzi do orgazmów? (pewnie niektóre kobiety okazałyby się cnotliwe:P)
Gdy jeszcze czatowałem to spotkałem się z takimi sytuacjami że kobieta była dziewica i uznawała że nie uprawiała seksu, mimo że robiła te wszystkie rzeczy wymienione powyżej.
Jeśli chodzi o związki, co musi zaistnieć aby coś nazwać związkiem?
Kilka przykładów:
- Znajomość trwa dwa tygodnie, istnieje uczucie, dwie osoby przez ten cały czas spędzają ze sobą niemal każdą chwilę, uprawiają seks, to czy jest to związek?
- Dwie osoby spotykają się przez rok, jest uczucie, ale z jakiegoś powodu nie ma seksu (np ślubowali czystość do ślubu), to czy jest to związek?
- Jeśli znają się pół roku, jest seks, ale spotykają się tylko raz w miesiącu, czy to jest związek?
- Jest miłość i pożądanie, ale jest tylko to (np jest to znajomość internetowa i nigdy się nie spotkali). Znają się powiedzmy rok, są sobie wierni i czują jakby byli razem, czy można to uznać za związek?
- Czy sam seks, nawet z fascynacji, miłości od pierwszego wejrzenia czy czegoś takiego, można potem uznać za związek?
- Czy romans jest związkiem?
(inne przykłady możecie podać sami:P)
Czy są jakieś kategorie które określają kiedy coś można uznać za związek a kiedy nie?
Czas znajomości, ilość spędzonego czasu, częstotliwość spotkań, uczucie, seks?
Jest jakaś tabelka, w którą można wpisać te dane i wyjdzie odpowiedni wynik?:P
Obie te kwestie są ciekawe, bo przyjmując różne liczenie mogą wychodzić naprawdę bardzo odmienne liczby. Ja się już na tym nadziałem. I jako osoba pytająca i jako odpowiadająca.
Jak Wy to liczycie?
Pozdrawiam
Anty:)
Na spotkaniu przez chwilę przewinął się temat związków.
Myślę o tym już od jakiegoś czasu. Zarzucicie mi zbytnie przywiązanie do słów lub przesadną analizę, ale co można uznać za związek, i co można uznać za seks?
Może od tego drugiego. Kobieta mnie pyta z iloma kobietami uprawiałem seks, to:
Czy miłość francuska to seks czy pieszczota? A Petting? Czy to się liczy czy nie?
Jeśli to jest jednostronne? To liczy się jednej ze stron (czynnej, biernej?) czy obu?
Czy seks analny liczy się normalnie, czy jakoś inaczej?
A może powinno się zliczać to co prowadzi do orgazmów? (pewnie niektóre kobiety okazałyby się cnotliwe:P)
Gdy jeszcze czatowałem to spotkałem się z takimi sytuacjami że kobieta była dziewica i uznawała że nie uprawiała seksu, mimo że robiła te wszystkie rzeczy wymienione powyżej.
Jeśli chodzi o związki, co musi zaistnieć aby coś nazwać związkiem?
Kilka przykładów:
- Znajomość trwa dwa tygodnie, istnieje uczucie, dwie osoby przez ten cały czas spędzają ze sobą niemal każdą chwilę, uprawiają seks, to czy jest to związek?
- Dwie osoby spotykają się przez rok, jest uczucie, ale z jakiegoś powodu nie ma seksu (np ślubowali czystość do ślubu), to czy jest to związek?
- Jeśli znają się pół roku, jest seks, ale spotykają się tylko raz w miesiącu, czy to jest związek?
- Jest miłość i pożądanie, ale jest tylko to (np jest to znajomość internetowa i nigdy się nie spotkali). Znają się powiedzmy rok, są sobie wierni i czują jakby byli razem, czy można to uznać za związek?
- Czy sam seks, nawet z fascynacji, miłości od pierwszego wejrzenia czy czegoś takiego, można potem uznać za związek?
- Czy romans jest związkiem?
(inne przykłady możecie podać sami:P)
Czy są jakieś kategorie które określają kiedy coś można uznać za związek a kiedy nie?
Czas znajomości, ilość spędzonego czasu, częstotliwość spotkań, uczucie, seks?
Jest jakaś tabelka, w którą można wpisać te dane i wyjdzie odpowiedni wynik?:P
Obie te kwestie są ciekawe, bo przyjmując różne liczenie mogą wychodzić naprawdę bardzo odmienne liczby. Ja się już na tym nadziałem. I jako osoba pytająca i jako odpowiadająca.
Jak Wy to liczycie?
Pozdrawiam
Anty:)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Jeślibym sprecyzował to powstała by jakaś teza, a nie pytanie. Nie byłby to odpowiedni początek wątku, a odpowiedź na wątek. Jeśli dajesz odpowiedź w miejsce pytania, to w pewnym sensie ograniczasz obszar dyskusji.
Gdybym wiedział czym jest związek to bym się nie pytał:P
Gdybym wiedział czym jest związek to bym się nie pytał:P
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Sformułowaniem o zbytnim przywiązaniu do słów (o przesadnej analizie - innym razem) wywołałeś "d" z lasu :) Dlatego dalej będę się czepiać :P
Słowo "związek" ma bardzo szeroki zakres pojęciowy. Dlatego, żeby była jasność o co Ci chodzi w pytaniu, poprosiłam o jego sprecyzowanie, a nie zdefiniowanie.
Oczywiście jako mądra dziewczynka i trochę "Cię znająca", potrafię się domyśleć o jaki rodzaj związku pytasz. I wypowiedzieć się w danej kwestii. Ale równie dobrze może się okazać, że moje domysły i "znajomość Ciebie" jest mylna. A wtedy mielibyśmy sytuację jak w dowcipie o wiewiórce i Jezusie (odsyłam do innego wątku) :P
Pytam tylko o "związek", bo jeżeli chodzi o to słowo na "s" - to w ogóle nie wiem o co chodzi :P
Słowo "związek" ma bardzo szeroki zakres pojęciowy. Dlatego, żeby była jasność o co Ci chodzi w pytaniu, poprosiłam o jego sprecyzowanie, a nie zdefiniowanie.
Oczywiście jako mądra dziewczynka i trochę "Cię znająca", potrafię się domyśleć o jaki rodzaj związku pytasz. I wypowiedzieć się w danej kwestii. Ale równie dobrze może się okazać, że moje domysły i "znajomość Ciebie" jest mylna. A wtedy mielibyśmy sytuację jak w dowcipie o wiewiórce i Jezusie (odsyłam do innego wątku) :P
Pytam tylko o "związek", bo jeżeli chodzi o to słowo na "s" - to w ogóle nie wiem o co chodzi :P
Ja w obu nie wiem o co chodzi:D
To o jaki związek chodzi wynika z całego tekstu (że nie chodzi o związek wędkarski:P).
A czym to jest i z czym to się je to nie wiem, stąd moje pytania.
Podobnie z seksem.
Te rzeczy były/są/będą w moim życiu, ale tak się dzieje bo się dzieje. Wynika to samo z siebie. Chciałbym jednak wiedzieć co jak się nazywa. Jakie relacje nazywają się związkiem, i jakie czynności nazywają się seksem.
To o jaki związek chodzi wynika z całego tekstu (że nie chodzi o związek wędkarski:P).
A czym to jest i z czym to się je to nie wiem, stąd moje pytania.
Podobnie z seksem.
Te rzeczy były/są/będą w moim życiu, ale tak się dzieje bo się dzieje. Wynika to samo z siebie. Chciałbym jednak wiedzieć co jak się nazywa. Jakie relacje nazywają się związkiem, i jakie czynności nazywają się seksem.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Kurcze, a myślałam już, że ide spać, ale napisze choć krótko swoje zdanie, bo nie moge sie oprzeć ;)
Ja uważam, że związek jest wtedy, gdy obie osoby oczekują od siebie przywiązania, gdy występuje przywiązanie psychiczne, gdy sie kochają, lub wtedy kiedy ustalą między sobą czego oczekują od drugiej osoby, ale moim zdaniem, to przede wszystkim wtedy, gdy obie osoby sie kochają, niekoniecznie musza sobie mówić czego oczekują od siebie, czasem można to czuć poprostu, ale niektórzy wolą to ujmować w słowa między sobą.
Mnie tak apropo tematu interesuje na ile istotny jest sex w związku, czy mniej czy więcej ważny niż inne wartości według was. Czy dobry zwiazek może istnieć bez sexu...? lub braku pożądania do drugiej osoby? na ile taki może być silny, czy taki ma prawo przetrwać. Bądź jak ludzie sa nie zadowoleni, lub czego innego oczekują jeśli chodzi o tą sfere, to jak sie ma wartość i siła tego związku, czy ma szanse przetrwać.
Ja uważam, że związek jest wtedy, gdy obie osoby oczekują od siebie przywiązania, gdy występuje przywiązanie psychiczne, gdy sie kochają, lub wtedy kiedy ustalą między sobą czego oczekują od drugiej osoby, ale moim zdaniem, to przede wszystkim wtedy, gdy obie osoby sie kochają, niekoniecznie musza sobie mówić czego oczekują od siebie, czasem można to czuć poprostu, ale niektórzy wolą to ujmować w słowa między sobą.
Mnie tak apropo tematu interesuje na ile istotny jest sex w związku, czy mniej czy więcej ważny niż inne wartości według was. Czy dobry zwiazek może istnieć bez sexu...? lub braku pożądania do drugiej osoby? na ile taki może być silny, czy taki ma prawo przetrwać. Bądź jak ludzie sa nie zadowoleni, lub czego innego oczekują jeśli chodzi o tą sfere, to jak sie ma wartość i siła tego związku, czy ma szanse przetrwać.
Zielony, to był żart z podtekstem.
Widać moje wysublimowane poczucie humoru nie działa na wszystkich.
A i moje podteksty są mało zrozumiałe - pewnie dlatego moje posty są potem takie długie.
Dla wyjaśnienia, podtekst brzmiał "Stwórz nowy wątek - więcej tematów ożywi forum, a w nowym wątku ludzie skupią się konkretnie nad tym tematem - nie zniknie on między postami odnoszącymi się do moich pytań"
Widać moje wysublimowane poczucie humoru nie działa na wszystkich.
A i moje podteksty są mało zrozumiałe - pewnie dlatego moje posty są potem takie długie.
Dla wyjaśnienia, podtekst brzmiał "Stwórz nowy wątek - więcej tematów ożywi forum, a w nowym wątku ludzie skupią się konkretnie nad tym tematem - nie zniknie on między postami odnoszącymi się do moich pytań"
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
A mnie sie wydaje, że moja wypowiedź jest związana z tematem :P
Pytania mi sie nasunęły po przeczytaniu Twoich przecież;)
Zastanówmy się, hmm :
Co to jest związek?
Czy relacje bez sexu, to związek? (takie pytanie również zadałeś)
1. Więc się zastanawiam, jeśli tak, to na ile taka relacja jest związkiem i w związku z tym czy ma szanse przetrwać
2. A jeśli nie jest, to wtedy może to oznaczać, że sex musi zaistnieć w relacjach, żeby nazwać je związkiem :P
itp. pytania związane z tym mi się tu zaraz nasuwają...
Pytania mi sie nasunęły po przeczytaniu Twoich przecież;)
Zastanówmy się, hmm :
Co to jest związek?
Czy relacje bez sexu, to związek? (takie pytanie również zadałeś)
1. Więc się zastanawiam, jeśli tak, to na ile taka relacja jest związkiem i w związku z tym czy ma szanse przetrwać
2. A jeśli nie jest, to wtedy może to oznaczać, że sex musi zaistnieć w relacjach, żeby nazwać je związkiem :P
itp. pytania związane z tym mi się tu zaraz nasuwają...
Ja wciąż będę drążył, co odpowiedzieć gdy ktoś się ciebie pyta, w ilu związkach byłaś i z iloma facetami/kobietami uprawiałaś seks?
Wtedy trzeba ustanowić jakieś zasady, konkretne, coś co spowoduje że każdy układ będzie można policzyć językiem binarnym 0,1 (nie, tak) i by z tego wyszła jakaś liczba. By można odpowiedzieć na zadane pytanie:)
Wtedy trzeba ustanowić jakieś zasady, konkretne, coś co spowoduje że każdy układ będzie można policzyć językiem binarnym 0,1 (nie, tak) i by z tego wyszła jakaś liczba. By można odpowiedzieć na zadane pytanie:)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Zawsze możesz wymienić koleno te osoby i powiedzieć, co z nimi robiłeś i na ile to było dla Ciebie ważne ;) Tylko nie wiadomo, czy ktos kto pyta, chce takiej odpowiedzi (bo może mieć inną weryfikację ważności i patrzeć na to przez pryzmat swojej, a nie próbować zrozumiec twoją). Wszystko też jest zależne, czy dziewczyna która pyta (z którą jesteś) należy do osób zazdrosnych, czy raczej zazdrości nie okazuje i nie będzie później wracać co jakiś czas aby coś tam wypomnieć, czy wyliczyć ci owe czynności ;)
No chyba, że to nie pyta dziewczyna, z którą jesteś, tylko kumpel, czy przyjaciel (który jest tylko przyjacielem, a nie tworzy z tobą tej relacji;) ) to wtedy napewno nie będzie zazdrosny, chociaz może i byc o ilość na przykład, lub jakość, bo sam biedaczek nikogo nie miał na przykład :)
No chyba, że to nie pyta dziewczyna, z którą jesteś, tylko kumpel, czy przyjaciel (który jest tylko przyjacielem, a nie tworzy z tobą tej relacji;) ) to wtedy napewno nie będzie zazdrosny, chociaz może i byc o ilość na przykład, lub jakość, bo sam biedaczek nikogo nie miał na przykład :)
Moge powiedzieć w jakich obszarach to było, ale nie łącze konkretnych ludzi z konkretnymi czynnościami - opowiadanie ze szczegółami to odsłanianie także czyjegoś życia intymnego (i ta druga osoba może sobie tego nie życzyć). Uważam że to niewłaściwe, nie fair wobec osób z którymi się "było".
Stąd także podanie liczby i obszaru (preferencji, skali).
Stąd także podanie liczby i obszaru (preferencji, skali).
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Pomysle nad jakąś tabelka w wolnym czasie i wkleje ją tu :D
Jest sex i spotkania wiec jest zwiazek. Romans jak najbardziej można do tego zaliczyc :P
"Jest miłość i pożądanie, ale jest tylko to (np jest to znajomość internetowa i nigdy się nie spotkali). Znają się powiedzmy rok, są sobie wierni i czują jakby byli razem, czy można to uznać za związek?"
To już chyba nie jest zwiazek? Jesli tak, to ile zwiazków ma kobieta flirtujaca miesiacami z paroma facetami na czacie ? XD
"Dwie osoby spotykają się przez rok, jest uczucie, ale z jakiegoś powodu nie ma seksu (np ślubowali czystość do ślubu), to czy jest to związek?"
To bedzie najwieksza zagadka w moim zestawieniu,ale spróbuje to ogarnac swym małym umysłem :D
Jest sex i spotkania wiec jest zwiazek. Romans jak najbardziej można do tego zaliczyc :P
"Jest miłość i pożądanie, ale jest tylko to (np jest to znajomość internetowa i nigdy się nie spotkali). Znają się powiedzmy rok, są sobie wierni i czują jakby byli razem, czy można to uznać za związek?"
To już chyba nie jest zwiazek? Jesli tak, to ile zwiazków ma kobieta flirtujaca miesiacami z paroma facetami na czacie ? XD
"Dwie osoby spotykają się przez rok, jest uczucie, ale z jakiegoś powodu nie ma seksu (np ślubowali czystość do ślubu), to czy jest to związek?"
To bedzie najwieksza zagadka w moim zestawieniu,ale spróbuje to ogarnac swym małym umysłem :D
Nie zgadzam się ze stwierdzeniem Marseille, że - Jest sex i spotkania wiec jest związek. Dwoje może spotykać się tylko z powodu seksu.
I związkiem tego raczej nazwać nie można.
A co jest związkiem? To, że nie zawsze jest seks na spotkaniu ;)
To że chcą dla siebie dobrze, uwzględniają drugą osobę w swoich planach.
I związkiem tego raczej nazwać nie można.
A co jest związkiem? To, że nie zawsze jest seks na spotkaniu ;)
To że chcą dla siebie dobrze, uwzględniają drugą osobę w swoich planach.
Ale, żeby doszło do sexu musi byc spotkanie :D
Nawet jesli spotykaja sie z powodu sexu,to nadal wystepuje zjawisko spotkania :D :D :D
Nie zawsze jest sex na spotkaniu.......zalezy kto jak rozumnie to pojecie XD Miłosc francuska,pieszczoty....itd
Uff pracuje nad tabelka..
Sorry Anty za zaśmiecanie wątku :P
Nawet jesli spotykaja sie z powodu sexu,to nadal wystepuje zjawisko spotkania :D :D :D
Nie zawsze jest sex na spotkaniu.......zalezy kto jak rozumnie to pojecie XD Miłosc francuska,pieszczoty....itd
Uff pracuje nad tabelka..
Sorry Anty za zaśmiecanie wątku :P
Jak kobieta flirtuje z mężczyznami to nie można mówić o uczuciu. Ale jeśli kobieta przez kilka miesięcy gada z facetem na gg, zwierzają się ze wszystkiego i coś poczują... to czy taki związek na odległość to związek?
A z tym związkiem bez seksu to miałem taką koleżankę, 100% katoliczka, podobnie jej facet. byli ze sobą 4 lata w związku przed małżeństwem. Zero seksu, zero zaawansowanych pieszczot, tylko pocałunki. Czy wtedy można uznać że ich związek zaczął się małżeństwem? Czy istniał przez ten cały czas?
Laura, a jeśli to wygląda jak związek, ale ten seks jest na każdym spotkaniu, bo oboje są na siebie aż tak napaleni że nie potrafią inaczej, to czy to nie jest związek?
A z tym związkiem bez seksu to miałem taką koleżankę, 100% katoliczka, podobnie jej facet. byli ze sobą 4 lata w związku przed małżeństwem. Zero seksu, zero zaawansowanych pieszczot, tylko pocałunki. Czy wtedy można uznać że ich związek zaczął się małżeństwem? Czy istniał przez ten cały czas?
Laura, a jeśli to wygląda jak związek, ale ten seks jest na każdym spotkaniu, bo oboje są na siebie aż tak napaleni że nie potrafią inaczej, to czy to nie jest związek?
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Anty, ludzie czasem spotykają się tylko dla seksu, tzw "niezobowiązującego". I jak się tak zastanowić to to też jest związek, pewnego rodzaju.
Seks na każdym spotkaniu - tak. Namiętność, fascynacja z czasem przemija, ważne co po nich zostaje :)
Właściwie to prawie każdy rodzaj relacji może być związkiem. Przyjaźń też jest związkiem.
Seks na każdym spotkaniu - tak. Namiętność, fascynacja z czasem przemija, ważne co po nich zostaje :)
Właściwie to prawie każdy rodzaj relacji może być związkiem. Przyjaźń też jest związkiem.
Jak ktoś się spotyka nawet tylko dla seksu, to w większości przypadków nie ogranicza się do milczenia. Seks to forma bliskości, a jak doda się do tego rozmawianie to zawsze z czasem musi się stworzyć jakaś więź...
Tylko czy by uznać że to jest związek, nie powinna być w tym miłość i pragnienie bycia ze sobą?
Tylko czy by uznać że to jest związek, nie powinna być w tym miłość i pragnienie bycia ze sobą?
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Jeśli myślisz nad tabelką, to wydaje mi się, że tradycyjne szkolne podejście tu się nie sprawdzi. Życie nie jest czarne lub białe. Aby za nim nadążyć stosuje się logikę rozmytą. Nie chodzi tu bynajmniej o to, że jest to nieokreślone - tylko, że zamiast prostej odpowiedzi: prawda - fałsz: stosuję nieskończoną ilość stanów pośrednich opisanych procentowo.
1. Nie przywiązując się zbytnio do liczb, bo piszę je przykładowo możnaby założyć, że długość relacji jest krzywą logarytmiczną, zmierzającą w nieskończoności do 100%. I tak np tydzień znajomości ma 5%, miesiąc 10%, kwartał 20%, rok 25%, dekada 50%, wiek 99%.
2. Podobnie częstotliwość spotkań
3. Ich jakość, po
4. Seks w różnych opisanych wariantach
5... co tam sobie jeszcze wymyślisz
Jak się te wszystkie składowe posumuje z odpowiednimi współczynnikami wagowymi (co jest również niełatwym zadaniem) to dostaje się liczbę - no powiedzmy 40%.
Teraz tę liczbę, należy przerzutować na odpowiedź słowno-muzyczną. Powiedzmy: 0-30% nie ma związku, 15-45 coś się klei, 25-80 - luźny związek, 55-90 związek-związek, 60-100 - papużki nierozłączki. Kształt krzywych opisujących wspominane zakresy również może być różny.
Na samym końcu odpowiedź, również otrzymujemy rozmytą - ta nasza liczna (40%) to może być że na 60% coś się klei i 30% luźny związek. Nie wiem , czy samymi literkami da się to przekazać, jakby co, mogę zrobić rysunek piwem, grzańcem, keczupem i bitą śmietaną na jakimś stole :).
Żeby trochę złagodzić ten techniczny wywód, na pytanie jak ja to liczę odpowiem słowami poety, że gdybym już liczył (ale to go nie robię, bo to nie księgowość) to kierowałbym się słowami poety:
Między nami nic nie było!
Żadnych zwierzeń, wyznań żadnych,
Nic nas z sobą nie łączyło
Prócz wiosennych marzeń zdradnych;
Prócz tych woni, barw i blasków
Unoszących się w przestrzeni,
Prócz szumiących śpiewem lasków
I tej świeżej łąk zieleni;
Prócz tych kaskad i potoków
Zraszających każdy parów,
Prócz girlandy tęcz, obłoków, Prócz natury słodkich czarów;
Prócz tych wspólnych, jasnych zdrojów,
Z których serce zachwyt piło,
Prócz pierwiosnków i powojów
Między nami nic nie było!
1. Nie przywiązując się zbytnio do liczb, bo piszę je przykładowo możnaby założyć, że długość relacji jest krzywą logarytmiczną, zmierzającą w nieskończoności do 100%. I tak np tydzień znajomości ma 5%, miesiąc 10%, kwartał 20%, rok 25%, dekada 50%, wiek 99%.
2. Podobnie częstotliwość spotkań
3. Ich jakość, po
4. Seks w różnych opisanych wariantach
5... co tam sobie jeszcze wymyślisz
Jak się te wszystkie składowe posumuje z odpowiednimi współczynnikami wagowymi (co jest również niełatwym zadaniem) to dostaje się liczbę - no powiedzmy 40%.
Teraz tę liczbę, należy przerzutować na odpowiedź słowno-muzyczną. Powiedzmy: 0-30% nie ma związku, 15-45 coś się klei, 25-80 - luźny związek, 55-90 związek-związek, 60-100 - papużki nierozłączki. Kształt krzywych opisujących wspominane zakresy również może być różny.
Na samym końcu odpowiedź, również otrzymujemy rozmytą - ta nasza liczna (40%) to może być że na 60% coś się klei i 30% luźny związek. Nie wiem , czy samymi literkami da się to przekazać, jakby co, mogę zrobić rysunek piwem, grzańcem, keczupem i bitą śmietaną na jakimś stole :).
Żeby trochę złagodzić ten techniczny wywód, na pytanie jak ja to liczę odpowiem słowami poety, że gdybym już liczył (ale to go nie robię, bo to nie księgowość) to kierowałbym się słowami poety:
Między nami nic nie było!
Żadnych zwierzeń, wyznań żadnych,
Nic nas z sobą nie łączyło
Prócz wiosennych marzeń zdradnych;
Prócz tych woni, barw i blasków
Unoszących się w przestrzeni,
Prócz szumiących śpiewem lasków
I tej świeżej łąk zieleni;
Prócz tych kaskad i potoków
Zraszających każdy parów,
Prócz girlandy tęcz, obłoków, Prócz natury słodkich czarów;
Prócz tych wspólnych, jasnych zdrojów,
Z których serce zachwyt piło,
Prócz pierwiosnków i powojów
Między nami nic nie było!
Ale jak kobieta pyta cię:
W ilu byłeś związkach?
Z iloma kobietami uprawiałeś seks?
To jak to przeliczyć by było prawidłowo i by być wobec niej uczciwym?
Jeśli uznasz że miłość francuska to nie seks, i powiesz że miałeś ze 4 kobiety których ona i tak nie zna, a potem ona się dowie że uprawiałeś seks oralny z jej najlepszą przyjaciółką (jak się jeszcze nie znaliście), to w zależności jak to rozdziela może uznać że ją oszukałeś!
Podobnie ze związkami, masz jakieś bliższe relację z koleżanką z pracy, Twoja dziewczyna pyta się - "czy wy razem byliście?" - odpowiadasz "nie". A potem się okazuje że zanim byłeś z tą obecną przez dwa lata niemal codziennie uprawiałeś seks z koleżanką (na zasadzie przyjacielskiej wymiany "czułości"). Dziewczyna może czuć się oszukana, bo kiedy spędzasz czas z koleżanką to jednak jest coś więcej, bo coś was łączyło.
A teraz wyobraź sobie że sytuacja jest odwrotna i to Ty pytasz swoją dziewczynę o seks czy związek;)
W ilu byłeś związkach?
Z iloma kobietami uprawiałeś seks?
To jak to przeliczyć by było prawidłowo i by być wobec niej uczciwym?
Jeśli uznasz że miłość francuska to nie seks, i powiesz że miałeś ze 4 kobiety których ona i tak nie zna, a potem ona się dowie że uprawiałeś seks oralny z jej najlepszą przyjaciółką (jak się jeszcze nie znaliście), to w zależności jak to rozdziela może uznać że ją oszukałeś!
Podobnie ze związkami, masz jakieś bliższe relację z koleżanką z pracy, Twoja dziewczyna pyta się - "czy wy razem byliście?" - odpowiadasz "nie". A potem się okazuje że zanim byłeś z tą obecną przez dwa lata niemal codziennie uprawiałeś seks z koleżanką (na zasadzie przyjacielskiej wymiany "czułości"). Dziewczyna może czuć się oszukana, bo kiedy spędzasz czas z koleżanką to jednak jest coś więcej, bo coś was łączyło.
A teraz wyobraź sobie że sytuacja jest odwrotna i to Ty pytasz swoją dziewczynę o seks czy związek;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
kaska - pokochac a stworzyc zwiazek, to ciagle dwie rozne rzeczy
stworzyc zwiazek - czyli podjac decyzje - swiadoma bardziej lub mniej o tym, ze idziemy przez zycie razem
przy czym wcale nie znaczy, ze musi byc to zwiazek tylko dwoch osob, tej czy roznych plci
isc przez zycie razem - to po prostu wspolnie przezywac dobre i zle aspekty zycia, wspolnie tez radzic sobie z rosnacymi problemami
to oczywiscie teoria :)
praktyka, szczegolnie u mlodych ludzi czesto jest inna
wiele nam sie wydaje
tak jak wydaje nam sie, ze kochamy, co zycie dosc szybko weryfikuje
czlowiek jest stosunkowo skomplikowany
ma potrzeby fizjologiczne, emocjonalne i materialne
wynika to z budowy fizycznej i duchowej
na postrzeganie swiata ma wplyw tak metabolizm, instynkt i procesy chemiczne jak i alter ego
w roznych okresach zycia inne czynniki beda silniej wplywaly na zycie
chocby w seksie (na boga nie przez x bo sie zzygam w koncu)
nastolatek widzi w partnerce tylko obiekt seksualny, z czasem dostrzega obiekt seksualny i opiekunczy, a pozniej juz tylko opiekunczy :)
pozdrawiam
jurek
stworzyc zwiazek - czyli podjac decyzje - swiadoma bardziej lub mniej o tym, ze idziemy przez zycie razem
przy czym wcale nie znaczy, ze musi byc to zwiazek tylko dwoch osob, tej czy roznych plci
isc przez zycie razem - to po prostu wspolnie przezywac dobre i zle aspekty zycia, wspolnie tez radzic sobie z rosnacymi problemami
to oczywiscie teoria :)
praktyka, szczegolnie u mlodych ludzi czesto jest inna
wiele nam sie wydaje
tak jak wydaje nam sie, ze kochamy, co zycie dosc szybko weryfikuje
czlowiek jest stosunkowo skomplikowany
ma potrzeby fizjologiczne, emocjonalne i materialne
wynika to z budowy fizycznej i duchowej
na postrzeganie swiata ma wplyw tak metabolizm, instynkt i procesy chemiczne jak i alter ego
w roznych okresach zycia inne czynniki beda silniej wplywaly na zycie
chocby w seksie (na boga nie przez x bo sie zzygam w koncu)
nastolatek widzi w partnerce tylko obiekt seksualny, z czasem dostrzega obiekt seksualny i opiekunczy, a pozniej juz tylko opiekunczy :)
pozdrawiam
jurek
Jak kobieta by mi tak powiedziała to bym odpowiedział "czyli więcej niż 20?":D
A pozwalając sobie na taką małą dygresję, wchodzę dzisiaj na Onet poczytać wiadomości, patrze, a tam moje słowa. Pierwsza myśl to "ktoś sobie pozwolił skopiować mojego bloga" - wchodzę, a to mój blog:D
Dziwne że oni reklamują blogi których nikt nie czyta:P
A pozwalając sobie na taką małą dygresję, wchodzę dzisiaj na Onet poczytać wiadomości, patrze, a tam moje słowa. Pierwsza myśl to "ktoś sobie pozwolił skopiować mojego bloga" - wchodzę, a to mój blog:D
Dziwne że oni reklamują blogi których nikt nie czyta:P
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
http://zaskakujacy-swiat.blog.onet.pl/ - ten reklamowany przez onet (przez miesiąc odwiedziło go 140 osób:P)
http://magia-slowa.blog.onet.pl/ - ten o odmiennych zachowaniach seksualnych i konsekwencjach dla hetero-normatywnego otoczenia;)
http://magia-slowa.blog.onet.pl/ - ten o odmiennych zachowaniach seksualnych i konsekwencjach dla hetero-normatywnego otoczenia;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
A nikt ich nie czyta bo są kiepskie....
A reklamowanie kiepskich towarów odstrasza klientele...
Więc po co reklamować kiepskie (mało poczytne blogi)?
Ciekawe że zareklamowali notkę która była kiepska, pisana bo mnie zirytowała stronnicza akcja feministek:P
Dużo lepsze (ciekawsze) notki to:
Higiena i seks.
http://zaskakujacy-swiat.blog.onet.pl/Zenujaca-prawdomownosc-czyli-j,2,ID409748625,n - ta mi się najbardziej podobała:P
A reklamowanie kiepskich towarów odstrasza klientele...
Więc po co reklamować kiepskie (mało poczytne blogi)?
Ciekawe że zareklamowali notkę która była kiepska, pisana bo mnie zirytowała stronnicza akcja feministek:P
Dużo lepsze (ciekawsze) notki to:
Higiena i seks.
http://zaskakujacy-swiat.blog.onet.pl/Zenujaca-prawdomownosc-czyli-j,2,ID409748625,n - ta mi się najbardziej podobała:P
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
@Kaszka
O to, to właśnie, tylko innymi słowami to napisałem.
Ja bym może powiedział nie "pierwsza" a "jedyna". No bo jaka jest alternatywa?
"Uprawiałem seks waginalny z 7 kobietami, ale z jedną po pijaku, dodatkowo jeszcze z 4 seks oralny aktywny i pasywny, a z 6 tylko aktywny ale za to z robótkami ręcznymi z ich strony. Całe szczęście jesteś ty i dzięki tobie się to zmieni. Może zaprosisz swoją przyjaciółkę, żebym mógł dodatkowo podreperować statystyki. Acha, raz mi pociekło jak ocierałem się o nagie opalone udo czekoladowej blond piękności w tramwaju nr 13, ale to się chyba nie liczy bo już nie ma takiego tramwaju".
Anty, posłuchaj rady starszego kolegi - nie dawaj się wpuszczać w takie dyskusje.
O to, to właśnie, tylko innymi słowami to napisałem.
Ja bym może powiedział nie "pierwsza" a "jedyna". No bo jaka jest alternatywa?
"Uprawiałem seks waginalny z 7 kobietami, ale z jedną po pijaku, dodatkowo jeszcze z 4 seks oralny aktywny i pasywny, a z 6 tylko aktywny ale za to z robótkami ręcznymi z ich strony. Całe szczęście jesteś ty i dzięki tobie się to zmieni. Może zaprosisz swoją przyjaciółkę, żebym mógł dodatkowo podreperować statystyki. Acha, raz mi pociekło jak ocierałem się o nagie opalone udo czekoladowej blond piękności w tramwaju nr 13, ale to się chyba nie liczy bo już nie ma takiego tramwaju".
Anty, posłuchaj rady starszego kolegi - nie dawaj się wpuszczać w takie dyskusje.
Jestem subtelniejszy;)
Z drugiej strony sam jestem zawsze ciekaw z kim mam przyjemność.
Może jestem staroświecki, ale jakoś źle bym się czuł z dziewczyną którą zaliczyło pół osiedla - i to jednocześnie;)
Miałem już takie dwie sytuacje że dziewczyny które mi się podobały (ze wzajemnością) miały tak bujne życie seksualne że jakoś mnie to odpychało.
Tak sobie myślałem, że jeśli je pociągają takie zachowania seksualne (które ja uznaje za zboczenia) to długotrwały związek może nie wypalić, bo w tej kwestii zwyczajnie się rozmijamy, a moja osoba może jej nie wystarczyć do satysfakcjonującego życia seksualnego.
Wiele związków rozpada się przez seks, według mnie to jest jeden z tych tematów o których trzeba rozmawiać i to dużo. W ten sposób na początku można mieć rozeznanie z kim się ma przyjemność, czy będzie można się zgrać. A w dalszym związku będzie można szybciej się dotrzeć w tej kwestii (np spełniać czyjeś fantazje) co gwarantuje większą trwałość związku.
Z drugiej strony sam jestem zawsze ciekaw z kim mam przyjemność.
Może jestem staroświecki, ale jakoś źle bym się czuł z dziewczyną którą zaliczyło pół osiedla - i to jednocześnie;)
Miałem już takie dwie sytuacje że dziewczyny które mi się podobały (ze wzajemnością) miały tak bujne życie seksualne że jakoś mnie to odpychało.
Tak sobie myślałem, że jeśli je pociągają takie zachowania seksualne (które ja uznaje za zboczenia) to długotrwały związek może nie wypalić, bo w tej kwestii zwyczajnie się rozmijamy, a moja osoba może jej nie wystarczyć do satysfakcjonującego życia seksualnego.
Wiele związków rozpada się przez seks, według mnie to jest jeden z tych tematów o których trzeba rozmawiać i to dużo. W ten sposób na początku można mieć rozeznanie z kim się ma przyjemność, czy będzie można się zgrać. A w dalszym związku będzie można szybciej się dotrzeć w tej kwestii (np spełniać czyjeś fantazje) co gwarantuje większą trwałość związku.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Czyli domniemana pierwsza randka wygląda tak:
-"witam jakie masz preferencje sexualne? "
- cholerka ! on chce chyba tylko sexu, to ja uciekam ;)
ps. chyba mam dziś duży humor, więc jak zbyt humorystycznie do tego podeszłam, to z góry sorki.
A tak na poważnie apropo powyższej Twojej wypowiedzi Anty, to chyba ja podzielam, że sex jest ważny dla obydwu sron, jak i oczekiwania jednej do drugiej, bo to takie kółeczko, że nie dość, że charakterem się ludzie musza zgadzać (lub umiec zrozumieć), to jeszcze dogranie w sexie też jest równie ważne, bo jak coś niegra tu czy tam, to dobrze nie jest.
-"witam jakie masz preferencje sexualne? "
- cholerka ! on chce chyba tylko sexu, to ja uciekam ;)
ps. chyba mam dziś duży humor, więc jak zbyt humorystycznie do tego podeszłam, to z góry sorki.
A tak na poważnie apropo powyższej Twojej wypowiedzi Anty, to chyba ja podzielam, że sex jest ważny dla obydwu sron, jak i oczekiwania jednej do drugiej, bo to takie kółeczko, że nie dość, że charakterem się ludzie musza zgadzać (lub umiec zrozumieć), to jeszcze dogranie w sexie też jest równie ważne, bo jak coś niegra tu czy tam, to dobrze nie jest.
Jakbyś tak otwarcie zaczęła o seksie na pierwszej randce to też bym uciekł;)
Ale jakoś na pierwszej randce ten temat nie jest aż tak ważny. Nabiera on znaczenia gdy się chce z kimś to robić. A przynajmniej w moim przypadku jest tak, że wpierw chce kogoś poznać.
W naszych czasach jednak łatwiej jest znaleźć kogoś do seksu, niż kogoś kogo można polubić czy pokochać;)
Ale jakoś na pierwszej randce ten temat nie jest aż tak ważny. Nabiera on znaczenia gdy się chce z kimś to robić. A przynajmniej w moim przypadku jest tak, że wpierw chce kogoś poznać.
W naszych czasach jednak łatwiej jest znaleźć kogoś do seksu, niż kogoś kogo można polubić czy pokochać;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Dla mnie jest to po prostu pytanie, na które nie ma dobrej (w znaczeniu właściwej i prawdziwej odpowiedzi). Bo jak sam zauważyłeś, jest to bardzo płynne. Czy chodzenie przez 5 miesięcy w pierwszej klasie liceum i wstydliwa wymieniana pocałunków to jest związek? Co z charakterem seksualnym tego związku? Czy fakt, że nie wsadzenia jej ręki w majty przekreśla te wszystkie gorące i lepkie sny? Chodzi o sam akt, czy o emocje? Co do związku - to co szczeniak może dać szczeniakowi? Co to w ogóle za związek jest - możnaby zapytać.
Zatem nie ma i nie będzie odpowiedzi dokładnej.
Ponadto odpowiedź zawsze będzie niewłaściwa. Ty (czy ona) powiecie za dużo - to znaczy że jest łatwa, pół osiedla ją miało, Ty wyjdziesz na takiego co nikomu nie przepuści. Powiesz za mało wyjdziesz na nieudacznika, a ona na niedotykalską cnotkę.
Pojawiają się porównania, pytania, wątpliwości.
Rozmawiać jak najbardziej, ale nie wydaje mi się, żeby takie historie - w sumie nieporównywalne mogły do czegoś doprowadzić.
Tak sobie myślę.
Zatem nie ma i nie będzie odpowiedzi dokładnej.
Ponadto odpowiedź zawsze będzie niewłaściwa. Ty (czy ona) powiecie za dużo - to znaczy że jest łatwa, pół osiedla ją miało, Ty wyjdziesz na takiego co nikomu nie przepuści. Powiesz za mało wyjdziesz na nieudacznika, a ona na niedotykalską cnotkę.
Pojawiają się porównania, pytania, wątpliwości.
Rozmawiać jak najbardziej, ale nie wydaje mi się, żeby takie historie - w sumie nieporównywalne mogły do czegoś doprowadzić.
Tak sobie myślę.
Czyli seks i związki to dla Ciebie tematy tabu?
Rozmawianie o tym wszystkim, nawet o miłościach z liceum (może bez konkretnych szczegółów) wiele mówi o człowieku. To właśnie te doświadczenia go kształtują.
W moim przypadku to jest to taka ilość że nie można mnie posądzić ani o jedno ani o drugie;)
Dla mnie jest ważne by wiedzieć jak wyglądało życie uczuciowe i seksualne kobiety z którą jestem, więc wtedy co lubi, czego nie akceptuje, co może ją zranić, przypomnieć jej złe chwilę z byłym, co uniemożliwia jakieś dziwne faux pas (fo pa).
To znacznie ułatwia dobre stosunki, wzajemne poszanowanie, pojęcie uczciwości i taktu w związku.
Rozmawianie o tym wszystkim, nawet o miłościach z liceum (może bez konkretnych szczegółów) wiele mówi o człowieku. To właśnie te doświadczenia go kształtują.
W moim przypadku to jest to taka ilość że nie można mnie posądzić ani o jedno ani o drugie;)
Dla mnie jest ważne by wiedzieć jak wyglądało życie uczuciowe i seksualne kobiety z którą jestem, więc wtedy co lubi, czego nie akceptuje, co może ją zranić, przypomnieć jej złe chwilę z byłym, co uniemożliwia jakieś dziwne faux pas (fo pa).
To znacznie ułatwia dobre stosunki, wzajemne poszanowanie, pojęcie uczciwości i taktu w związku.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Nie koniecznie tabu. Po prostu wydaje mi się nie eleganckie. Może też chodzić o to, że to jest po pierwsze moje. Po drugie skoro było tak cudownie (bo jednak wolę przechowywać dobre wspomnienia) to czemu nie jestem z tym Aniołem z ogólniaka? Może mi trudno uciec od ocen i wartościowania , wiec uznałem że lepiej zostawić ten temat?
Chociaż naprawdę, wydaje mi się, że jest więcej pasjonujących rzeczy do omówienia na początku znajomości. A jeśli się znajomość przerodzi w jakiś tam związek (z premedytacją użyłem tej nieokreśloności) to jakoś naturalnie to wyniknie.
Może to kwestia kolejności, albo poziomów na których chce się rozmawiać. Próby rozmów o naszych ex na początku znajomości śmierdzą mi frazą "zostańmy przyjaciółmi". Teraz jak tak o tym myślę, to może jest to dla mnie bardziej intymne.
Powiem trochę z przekąsem, trochę prowokatorsko - to Ty na tym forum robisz za mądrego ;). Powiedz mi, dlaczego tak ze mną jest ;).
Każda ilość może być uznana i za jedno i za drugie. Weźmy powiedzmy 10. Jak do 10 przyłożymy 3 to wyjdzie jednak dziwkarz, jak do 10 przyłożymy 17 to wyjdzie jednak ciapa, no bo nie dość że mniej, przecież jednak facet, a facet to facet - wiadomo.
Myślę, że to po prostu rodzi niepotrzebne porównania (może tylko w mojej głowie, ale mimo wszystko) i te minusy mogą przesłonić plusy.
Chociaż naprawdę, wydaje mi się, że jest więcej pasjonujących rzeczy do omówienia na początku znajomości. A jeśli się znajomość przerodzi w jakiś tam związek (z premedytacją użyłem tej nieokreśloności) to jakoś naturalnie to wyniknie.
Może to kwestia kolejności, albo poziomów na których chce się rozmawiać. Próby rozmów o naszych ex na początku znajomości śmierdzą mi frazą "zostańmy przyjaciółmi". Teraz jak tak o tym myślę, to może jest to dla mnie bardziej intymne.
Powiem trochę z przekąsem, trochę prowokatorsko - to Ty na tym forum robisz za mądrego ;). Powiedz mi, dlaczego tak ze mną jest ;).
Każda ilość może być uznana i za jedno i za drugie. Weźmy powiedzmy 10. Jak do 10 przyłożymy 3 to wyjdzie jednak dziwkarz, jak do 10 przyłożymy 17 to wyjdzie jednak ciapa, no bo nie dość że mniej, przecież jednak facet, a facet to facet - wiadomo.
Myślę, że to po prostu rodzi niepotrzebne porównania (może tylko w mojej głowie, ale mimo wszystko) i te minusy mogą przesłonić plusy.
Jak to czytam to mam wrażenie że przyjmujesz postawę obronną.
Że po jakimś związku poczułeś się oszukany i teraz wolisz nie ryzykować.
Wiele osób tak robi, dla mnie to nie jest dobre dla związku. To zakładanie już na wstępie czegoś w stylu:
"A co będzie kiedy już ze sobą zerwiemy?"
Bliska mi dziewczyna miała kiedyś faceta który nie chciał jej przedstawić przyjaciołom bo uznał że kiedy zerwą to oni mogą pójść za nią.
Takie podejście nie jest moim zdaniem dobre dla związku.
Taka jest natura związku, że aby dać mu szanse przetrwać trzeba oddać tej osobie siebie całego, ze wszystkimi tajemnicami, pragnieniami i lękami. Inaczej nie ma co zaczynać.
Początek znajomości to pojęcie względne, o seksie nie powinno się rozmawiać tak na początku "znajomości" ale tak na początku "związku", albo lepiej gdzieś pomiędzy nimi;)
Że po jakimś związku poczułeś się oszukany i teraz wolisz nie ryzykować.
Wiele osób tak robi, dla mnie to nie jest dobre dla związku. To zakładanie już na wstępie czegoś w stylu:
"A co będzie kiedy już ze sobą zerwiemy?"
Bliska mi dziewczyna miała kiedyś faceta który nie chciał jej przedstawić przyjaciołom bo uznał że kiedy zerwą to oni mogą pójść za nią.
Takie podejście nie jest moim zdaniem dobre dla związku.
Taka jest natura związku, że aby dać mu szanse przetrwać trzeba oddać tej osobie siebie całego, ze wszystkimi tajemnicami, pragnieniami i lękami. Inaczej nie ma co zaczynać.
Początek znajomości to pojęcie względne, o seksie nie powinno się rozmawiać tak na początku "znajomości" ale tak na początku "związku", albo lepiej gdzieś pomiędzy nimi;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Ja się nie pytam o przeszłość. Nigdy.
I nie odpowiadam. Staram się być wymijający. A jak już mnie postawi pod ścianą, to mówię, że każda sytuacja jest dla mnie inna, wyjątkowa, nie prowadzę statystyk, i że pewnie nie chciałaby kiedyś zostać suchą liczbą.
"To co zdarzyło się w Vegas, zostaje w Vegas".
Jeśli kobieta się pyta o takie rzeczy, to na pewno nie chce usłyszeć liczb.
I nie odpowiadam. Staram się być wymijający. A jak już mnie postawi pod ścianą, to mówię, że każda sytuacja jest dla mnie inna, wyjątkowa, nie prowadzę statystyk, i że pewnie nie chciałaby kiedyś zostać suchą liczbą.
"To co zdarzyło się w Vegas, zostaje w Vegas".
Jeśli kobieta się pyta o takie rzeczy, to na pewno nie chce usłyszeć liczb.
Kaszka, myślisz że to bez znaczenia? A weźmy dwa skrajne przypadki, gdybyś była jego pierwszą, lub 1001, czy to nic nie zmienia?
Jeśli on zaliczył wszystkie Twoje koleżanki, nawet takie które nie są zbyt łatwe, czy to by Cię nie zastanowiło? Dla mnie to podejrzane, ja bym podejrzewał że taka osoba ma jakiś sposób. A to prowadzi do prostego wniosku, czy ta osoba mówi prawdę, czy tylko gra, by zaliczyć kolejną osobę, pobawić się nią seksualne czy emocjonalnie, a potem zostawić.
Zresztą jakie jest prawdopodobieństwo że taka osoba co była w 1000 związkach wytrzyma z Tobą dłużej niż z innymi? Ty się zakochasz, wkręcisz się, a on sobie pójdzie do następnej, 1002. To jest kwestia zdroworozsądkowa.
Jeśli on zaliczył wszystkie Twoje koleżanki, nawet takie które nie są zbyt łatwe, czy to by Cię nie zastanowiło? Dla mnie to podejrzane, ja bym podejrzewał że taka osoba ma jakiś sposób. A to prowadzi do prostego wniosku, czy ta osoba mówi prawdę, czy tylko gra, by zaliczyć kolejną osobę, pobawić się nią seksualne czy emocjonalnie, a potem zostawić.
Zresztą jakie jest prawdopodobieństwo że taka osoba co była w 1000 związkach wytrzyma z Tobą dłużej niż z innymi? Ty się zakochasz, wkręcisz się, a on sobie pójdzie do następnej, 1002. To jest kwestia zdroworozsądkowa.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Kaszka, dla mnie ważna jest prawda i otwartość. Jeśli już budować związek, to bez tabu, niedomówień i innych takich. Według mnie związek to jedność dwojga ludzi. Wszelkie tajemnice i uniki to gra która psuje związek.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Anty nie oszukujmy sie jesli facet powie ze ma duze doswiadczenie w zwiazkach - seksie nazywa sie go ogierem super facetem itp jelsi kobieta przyzna sie ze spotykala w swoim zyciu dosc pokazna sume mezczyzn nikt nie rozwodiz sie nad zapytaniem czy to byl zwiazek czy tylko seks z gory przypisuje sie nam ze zawsze wystepowalk seks i ze kobieta jest latwa.
jesli chodzi o okreslenie zwiazku jestem za szczroscia zeby wszystko bylo jasne ale nie jest to wymagane jak to sie mowi czego ocyz nie widza tego sercu nie zal i co da mojemu facetowi ze bedize wiedzial ze spalam z 3 czy z 10 robi wam to roznice ok mnie to osobiscie nie przeszkadza.wazne jest z iloma sypia/spotyka sie teraz.jesli tylko ja jestem w jego zyciu to udany zwiazek.ocywiscie musi dzialac to w dwie strony.
powiem mu np ze spotykalam sie z tyloma przykladowo bedzie chcial mi zaufac ale zawsze bedzie myslal czemu miala az tylu i w odwrotnej sytuacji kobieta-mezczyzna tak samo.
po co budzic na poczatku zwatpienie w druga osobe zasiac niepewnosc na przyszlosc.
jesli ktos czuje potrzebe szczrosci w 100% prosze bardzo nikt nie broni.tylko pozniej niech nie nareka ze jest za duza zazdrosc w zwiazku.
co do samego sexu hmm kwestia indywidualna ,dla mnie dosc istotny.
sex w przypadku zdrad -hmm tez zwiazek dosc specyficzny ciezko go okreslic a co dopiero nazwac,ale uwazam go za odmienna forme zwiazku.
to tak po krotce moje mysli.
buziaki dla wszystkich :)
jesli chodzi o okreslenie zwiazku jestem za szczroscia zeby wszystko bylo jasne ale nie jest to wymagane jak to sie mowi czego ocyz nie widza tego sercu nie zal i co da mojemu facetowi ze bedize wiedzial ze spalam z 3 czy z 10 robi wam to roznice ok mnie to osobiscie nie przeszkadza.wazne jest z iloma sypia/spotyka sie teraz.jesli tylko ja jestem w jego zyciu to udany zwiazek.ocywiscie musi dzialac to w dwie strony.
powiem mu np ze spotykalam sie z tyloma przykladowo bedzie chcial mi zaufac ale zawsze bedzie myslal czemu miala az tylu i w odwrotnej sytuacji kobieta-mezczyzna tak samo.
po co budzic na poczatku zwatpienie w druga osobe zasiac niepewnosc na przyszlosc.
jesli ktos czuje potrzebe szczrosci w 100% prosze bardzo nikt nie broni.tylko pozniej niech nie nareka ze jest za duza zazdrosc w zwiazku.
co do samego sexu hmm kwestia indywidualna ,dla mnie dosc istotny.
sex w przypadku zdrad -hmm tez zwiazek dosc specyficzny ciezko go okreslic a co dopiero nazwac,ale uwazam go za odmienna forme zwiazku.
to tak po krotce moje mysli.
buziaki dla wszystkich :)
Podam Ci prosty przykład, byłem kiedyś w związku, kilkumiesięcznym w dziewczyną która zaliczyła trójkąt. Przez cały związek kusiła mnie bym spróbował, nawet proponowała mi swoje koleżanki.
Znałem też taką dziewczynę, całkiem miła, co straciła dziewictwo podczas seksu ze swoją koleżanką i jej trzema kolegami.
Jesteś przekonana że to niczego nie zmienia?
Gdy ta liczba to 3-10 to nie ma problemu, ale co jeśli ta liczba to 78?
Czy wtedy podział na płeć ma znaczenie? Może wśród facetów taki mężczyzna to ogier, ale ile kobiet znając tą liczbę zdecydowałoby się z nim związać?
"Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal" - tak, znam to, usłyszałem to kiedyś od mojej dziewczyny na zasadzie "możesz sypiać z innymi, tylko tak bym ja się o tym nie dowiadywała bo będzie mi przykro".
Słyszałem też na tym forum takie opinie że jak kobieta jest szczęśliwa w związku, to woli nie wiedzieć że ją mąż zdradza niż to wiedzieć.
Ja jednak bardzo cenię wiedzę i prawdę. Nie wierzę w dobre kłamstwo. To bzdura, sposób okłamywania siebie samego.
To gra dla słabych, którzy nie są w stanie zaakceptować prawdy. Wolą miłe kłamstwo niż prawdę. Dla mnie na czymś takim nie da się stworzyć nawet koleżeństwa, a co dopiero związek.
Znałem też taką dziewczynę, całkiem miła, co straciła dziewictwo podczas seksu ze swoją koleżanką i jej trzema kolegami.
Jesteś przekonana że to niczego nie zmienia?
Gdy ta liczba to 3-10 to nie ma problemu, ale co jeśli ta liczba to 78?
Czy wtedy podział na płeć ma znaczenie? Może wśród facetów taki mężczyzna to ogier, ale ile kobiet znając tą liczbę zdecydowałoby się z nim związać?
"Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal" - tak, znam to, usłyszałem to kiedyś od mojej dziewczyny na zasadzie "możesz sypiać z innymi, tylko tak bym ja się o tym nie dowiadywała bo będzie mi przykro".
Słyszałem też na tym forum takie opinie że jak kobieta jest szczęśliwa w związku, to woli nie wiedzieć że ją mąż zdradza niż to wiedzieć.
Ja jednak bardzo cenię wiedzę i prawdę. Nie wierzę w dobre kłamstwo. To bzdura, sposób okłamywania siebie samego.
To gra dla słabych, którzy nie są w stanie zaakceptować prawdy. Wolą miłe kłamstwo niż prawdę. Dla mnie na czymś takim nie da się stworzyć nawet koleżeństwa, a co dopiero związek.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Myślę, że pięciokąt w takim momencie życia odciska trwały ślad. Ktoś nam (może mi) na tym forum zarzucił wrażliwość. Jestem przekonany, że jeśli to ma wpływ na obecne życie, postrzeganie świata zostałoby przeze mnie wychwycone. Na pewno bez szczegółów, może pomyliłbym się, pogubił w domysłach, ale wiedziałbym że coś jest nie tak - tak jak z Tajemniczą - mam na nią kilka pomysłów, pewnie błędnych - ale coś jest nie tak - a ja nie muszę wiedzieć dokładnie co.
Dokładnie, no niemal dokładnie. Bo w przypadku Tajemniczej rzeczywiście nie musisz wiedzieć, nie jest ci to do niczego niezbędne. Gdy jednak tworzysz związek to powinieneś to wiedzieć, bo ma wpływ na wasze relacje. Zresztą prędzej czy później to wyjdzie, a bezpieczniej i rozsądniej jest to samemu wyciągnąć na światło dzienne i to możliwie szybko.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Może i tak. Ale zakładając, że spotkałbym Tajemniczą, był otwarty na nowe związki to po czymś takim bym już wiedział, że to nie z nią.
Jeśli chodzi o wyciąganie na światło dzienne, to można spotkać się z czymś co nazywam odstraszaniem. Jestem dziwna, jestem porąbana, nikt mnie nie rozumie, dawałam byle komu, jestem wredna, pamiętliwa i czepialska. Z jednej strony test - czy jemu naprawdę zależy, czy zaakceptuje też wady, a potem jest już tylko eskalacja wad - bo przecież wiedziałeś że jestem wredna.
Z drugiej strony to też nie działa. Ja mam taką konstrukcję, że pale mosty. Może znów znajdziesz jakieś uzasadnienie, ale mi to samo wychodzi - palę i już. O czym lojalnie ostrzegam - gdy taki temat wyniknie. I jeśli już dojdzie do tego, że zaczynam zabawy z ogniem to jest zdziwienie - że jak to, przecież moglibyśmy się przyjaźnić a ja wszystko psuję.
Jednym słowem, w moje relacje taki ekshibicjonizm nic nie wnosi.
Jeśli chodzi o wyciąganie na światło dzienne, to można spotkać się z czymś co nazywam odstraszaniem. Jestem dziwna, jestem porąbana, nikt mnie nie rozumie, dawałam byle komu, jestem wredna, pamiętliwa i czepialska. Z jednej strony test - czy jemu naprawdę zależy, czy zaakceptuje też wady, a potem jest już tylko eskalacja wad - bo przecież wiedziałeś że jestem wredna.
Z drugiej strony to też nie działa. Ja mam taką konstrukcję, że pale mosty. Może znów znajdziesz jakieś uzasadnienie, ale mi to samo wychodzi - palę i już. O czym lojalnie ostrzegam - gdy taki temat wyniknie. I jeśli już dojdzie do tego, że zaczynam zabawy z ogniem to jest zdziwienie - że jak to, przecież moglibyśmy się przyjaźnić a ja wszystko psuję.
Jednym słowem, w moje relacje taki ekshibicjonizm nic nie wnosi.
Anty ale temat żeś zaczoł...:)
... a dla mnie związek to poprostu jest wtedy kiedy mówimy sobie(a nawet nie mówimy tylko staje się to faktem) że ty i dopuki ty to żaden inny i nie ważne czy jest seks czy go niema( nie że seks jest nie ważny tylko poprostu to już sprawa i indywidualna )...
... czy przeszkadzało by mi że facet miał wiele kobiet przedemną? nie, juk bym już go o to zapytała to nawet nie chciała bym znać szczegółów co do ilości itp... poprostu jakiś ogólnik, i wiem że dużo bądź mało to dla każdego znaczy co innego ale bez sensu wgłębiać się w cyferki...
... przeszkadzało by mi natomiast że koleś sypiał wcześniej z moimi koleżankami... to tak jak by chodzić w jej ciuchach... nie dla mnie ale część myśli napewno innaczej
... piszę co ja myślę ale mam w tym temacie małe doświadczenie,
pozdrawiam
... a dla mnie związek to poprostu jest wtedy kiedy mówimy sobie(a nawet nie mówimy tylko staje się to faktem) że ty i dopuki ty to żaden inny i nie ważne czy jest seks czy go niema( nie że seks jest nie ważny tylko poprostu to już sprawa i indywidualna )...
... czy przeszkadzało by mi że facet miał wiele kobiet przedemną? nie, juk bym już go o to zapytała to nawet nie chciała bym znać szczegółów co do ilości itp... poprostu jakiś ogólnik, i wiem że dużo bądź mało to dla każdego znaczy co innego ale bez sensu wgłębiać się w cyferki...
... przeszkadzało by mi natomiast że koleś sypiał wcześniej z moimi koleżankami... to tak jak by chodzić w jej ciuchach... nie dla mnie ale część myśli napewno innaczej
... piszę co ja myślę ale mam w tym temacie małe doświadczenie,
pozdrawiam
A co jeśli jedna ze stron czuje że to zostało powiedziany bez słów, a druga strona jeszcze tak nie sądzi, dla niej to początku lub luźna znajomość? Znałem taką parę która ten stan luźnej znajomości miała bardzo długo (12-18 miesięcy).
Jeśli nie chciałabyś znać szczegółów, a poznałabyś go przez swoje towarzystwo to skąd byś wiedziała że on nie miał jakiś kontaktów z koleżankami? Musiałabyś zapytać;)
A jeśli już byś miała zapytać, to gdyby on wyjechał z takimi pytaniami jak ja, to co byś mu odpowiedziała?
Bo on by dać ic tą ogólnikową odpowiedź musiałby wiedzieć co uznajesz za seks/związek a co nie, prawda? Więc odpowiedz na te moje "tytułowe" pytania:))
Inna kwestia, jeśli przeszkadza ci to "chodzenie w ciuchach koleżanek" to czy nie przeszkadzałoby ci poznanie jego koleżanek z którymi sypiał, lub jego byłych?
No ale wpierw powinnaś wiedzieć które to, i co z którą go łączyło...
Jak kobieta mi mówi że ma małe doświadczenie to od razu nasuwa mi się na język, a jakie?:P
Jeśli nie chciałabyś znać szczegółów, a poznałabyś go przez swoje towarzystwo to skąd byś wiedziała że on nie miał jakiś kontaktów z koleżankami? Musiałabyś zapytać;)
A jeśli już byś miała zapytać, to gdyby on wyjechał z takimi pytaniami jak ja, to co byś mu odpowiedziała?
Bo on by dać ic tą ogólnikową odpowiedź musiałby wiedzieć co uznajesz za seks/związek a co nie, prawda? Więc odpowiedz na te moje "tytułowe" pytania:))
Inna kwestia, jeśli przeszkadza ci to "chodzenie w ciuchach koleżanek" to czy nie przeszkadzałoby ci poznanie jego koleżanek z którymi sypiał, lub jego byłych?
No ale wpierw powinnaś wiedzieć które to, i co z którą go łączyło...
Jak kobieta mi mówi że ma małe doświadczenie to od razu nasuwa mi się na język, a jakie?:P
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
a tak przy okazji nawiazujac do mojego postu wyzej.myslalm ze nowy zwiazek to nowa ksiazka.po co wracac do tego co bylo,no chyba ze sa to dosc itotne fakty typu jakas choroba itp...... jesli nie to ajki w tym sens.anty piszesz o kobietach ze nasuwa sie sie pytanie jakie doswiadczenie to pewnego rodzaju klasyfikacja kobiet w pewnej grupie.jak wczesniej wspomnialam jak kobieta wspomina o swoim doswiadczeniu to odrazu przypisuje sie jej latke latwej.
po krotce
nowy zwiazek-nowa ksiazka nowe doswiadczenia wspolne doswiadczenia zaznaczam i tak powinno byc
po krotce
nowy zwiazek-nowa ksiazka nowe doswiadczenia wspolne doswiadczenia zaznaczam i tak powinno byc
Czyli wolałabyś nie wiedzieć że Twój mąż był kiedyś karany za gwałt lub pedofilię? To się przecież nie liczy, bo to nowa książka, tabula rasa.
A jeśli ma skłonności do picia, hazardu, agresji?
Lub jeśli zdradza, bierze narkotyki?
Jeśli ja mam z kimś się związać to muszę wiedzieć wszystko, nie kupuje kota w worku, chce wiedzieć na czym stoję teraz, a nie za 5-10 lat.
A gdy ktoś ma takie podejście jak Ty, to zawsze zapala mi się w głowie lampka, co taka osoba ma do ukrycia, co jest tak istotne, tak wstydliwe, że jest gotowa zrzec się wiedzy o kimś aby samemu nie być przepytywaną?
Związek to jak dwoje ludzie w jednym ciele, muszą się znać, muszą się dopełniać, muszą się wspierać i sobie ufać. By temu podołać nie może być tabu, nowego początku, czy nowej książki.
A jeśli ma skłonności do picia, hazardu, agresji?
Lub jeśli zdradza, bierze narkotyki?
Jeśli ja mam z kimś się związać to muszę wiedzieć wszystko, nie kupuje kota w worku, chce wiedzieć na czym stoję teraz, a nie za 5-10 lat.
A gdy ktoś ma takie podejście jak Ty, to zawsze zapala mi się w głowie lampka, co taka osoba ma do ukrycia, co jest tak istotne, tak wstydliwe, że jest gotowa zrzec się wiedzy o kimś aby samemu nie być przepytywaną?
Związek to jak dwoje ludzie w jednym ciele, muszą się znać, muszą się dopełniać, muszą się wspierać i sobie ufać. By temu podołać nie może być tabu, nowego początku, czy nowej książki.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
ok ale zbaczasz troche z tematu jak bys wyraznie czytal moja wypowiedz powiedzial ze w przypadku chorob itp stosuje pelna szczerosc ok ale nie bylo mowy o edofili itp a pozatym nie badz smieszny ktory pedofil da sie zlapac na przed zwiazkowym wypytywaniu o gwalceniu dzieci itp logiczne chyba ze o tym nie myslalam.mowa byla o zwyklych ytypowych spotkaniach i seksie z "w normalnych przypadkach"
Nie chodziło mi o to że ktoś miał jakieś filie, był przestępcą czy ma jakieś problemy z uzależnieniami - i da się złapać na wypytywaniu. Ale o to że Ciebie to nie interesuje. Tak naprawdę nie możesz mieć do niego pretensji jeśli to się wyda. Co więcej, możesz się znaleźć w przypadku kiedy sama go będziesz kusić do powrotu na ścieżkę mroku (np zaprosisz hazardzistę do kasyna).
Im mniej wiesz, tym większa szansa za komplikację i rozpad związku. Lub co gorsza, na toksyczny związek.
To załóżmy że on był z jakąś Twoją koleżanką/przyjaciółką, ona go rzuciła, a teraz by być blisko wziął się za Ciebie. Niech ona nawet powie że z nim była kiedyś. Ale on według Twojej teorii nie musi mówić nic. Nie powinnaś nawet pytać go czy nadal ją kocha lub czy ona go pociąga.
Szczerze mówiąc to nie spotkałem się z taką filozofią jak Twoja w rzeczywistym życiu. O tym można gadać, ale to się nie sprawdza. Zwłaszcza u kobiet, to zbyt ciekawskie istoty;)
Im mniej wiesz, tym większa szansa za komplikację i rozpad związku. Lub co gorsza, na toksyczny związek.
To załóżmy że on był z jakąś Twoją koleżanką/przyjaciółką, ona go rzuciła, a teraz by być blisko wziął się za Ciebie. Niech ona nawet powie że z nim była kiedyś. Ale on według Twojej teorii nie musi mówić nic. Nie powinnaś nawet pytać go czy nadal ją kocha lub czy ona go pociąga.
Szczerze mówiąc to nie spotkałem się z taką filozofią jak Twoja w rzeczywistym życiu. O tym można gadać, ale to się nie sprawdza. Zwłaszcza u kobiet, to zbyt ciekawskie istoty;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
sluchaj za bardzo wyciagasz detale z naszej rozmowy.nie mowie ze jest zakaz poruszania tematu co bylo ale wedlug twoich wypowiedzi to brzmi jak co z kim w jakiej pozycji. w zyciu trzeba podchodzic troche bardziej na lajcie.nie mowie ze nie chcialam wiedziec iled moj facet mialw lozko wczesniej kobiet ale nie pytalam go kim ona byla czy byla ladniejsza czy lepsza wlozko a dlaczego ona a nie inna.
uwazaqm ze mam normalny tok myslenia w tych kwstiach moze nie nadmiernie ciekawski ale normalny,jesli ty uwazasz inaczej to ok.
uwazaqm ze mam normalny tok myslenia w tych kwstiach moze nie nadmiernie ciekawski ale normalny,jesli ty uwazasz inaczej to ok.
moze natrafiles w zyciu na nadmiernie ciekawskie kobiety ale ja do takich sie nie zaliczam. moze daltego tez mam troche inne podejscie do sprawy.a tak przy okazji domniemana sytuacja ktora opisales to co to musiala by byc za glupia baba zeby nie wyczuc ze facet jest z nia tylko by byc blisko bylej::):):):
Anty,
wiedziała bym raczej że nie miał kontaktów z moimi koleżankami bo baby już takie są że w swoim gronie rozmawiają o wszystkim...:) mówimy tu o koleżankach a nie o wszystkich znajomych i powiem ci że nie chciała bym poznać jego koleżanek... przynajmniej tych łóżkowych...
A gdyby on wyjechał mi z tymi wszystkimi pytaniami to bym mu odpowiedziała, nie mam nic do ukrycia...
Gdyby to był gwałciciel czy morderca to nawet jak bym go zapytała to i tak by się nie przyznał więc po co?
mam małe doświadczenie bo mam za sobą tylko jeden związek, tak to był związek i oboje zdawaliśmy sobie z tego sprawę więc nie mieliśmy dylematu czy to że ze sobą sypiamy to związek czy nie:))
wiedziała bym raczej że nie miał kontaktów z moimi koleżankami bo baby już takie są że w swoim gronie rozmawiają o wszystkim...:) mówimy tu o koleżankach a nie o wszystkich znajomych i powiem ci że nie chciała bym poznać jego koleżanek... przynajmniej tych łóżkowych...
A gdyby on wyjechał mi z tymi wszystkimi pytaniami to bym mu odpowiedziała, nie mam nic do ukrycia...
Gdyby to był gwałciciel czy morderca to nawet jak bym go zapytała to i tak by się nie przyznał więc po co?
mam małe doświadczenie bo mam za sobą tylko jeden związek, tak to był związek i oboje zdawaliśmy sobie z tego sprawę więc nie mieliśmy dylematu czy to że ze sobą sypiamy to związek czy nie:))
W tym właśnie problem Moniko. Napisałaś:
"wedlug twoich wypowiedzi to brzmi jak co z kim w jakiej pozycji."
Gdybyś przeczytała całość nie zarzucałabyś mi czegoś czego nie napisałem i jednocześnie wiedziałabyś o tym co napisałem.
Przypomina mi się wczorajsza dyskusja o rozmawianiu, słuchaniu i lustrze;)
"wedlug twoich wypowiedzi to brzmi jak co z kim w jakiej pozycji."
Gdybyś przeczytała całość nie zarzucałabyś mi czegoś czego nie napisałem i jednocześnie wiedziałabyś o tym co napisałem.
Przypomina mi się wczorajsza dyskusja o rozmawianiu, słuchaniu i lustrze;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Klara:
Na moje oko, to Antemu chodziło o to, że im więcej miał facet kobiet, powiedzmy kilkadziesiąt, czy coś w tym rodzaju, to mógłby być gwałcicielem :), albo na przykład mogłoby być to większe prawdopodobieństwo, że taki człowiek jest chory na ejc i tym podobne ważne sprawy. Jeśli dobrze zrozumiałam, to tak to właśnie widze. Możnaby się jeszcze zastanawiać nad tym, czy jeśli ktoś miał dużo styczności seksualnych z kobietami, czy facetami, to czy potrafi być stały w uczuciach i być wierny.
I odwrotnie, jeśli to babka miała tylu facetów, to również jest to "podejżane", mysle, że warto wiedzieć ile, może troche ogólnych konkretów, typu: czy ktoś jest homoseksualistą, lezbijką, czy bi i takie tam, myślę, że to ważne. A jeśli chodzi o temperament, to chyba można wyczuć po pocałunku, o to bym nie zapytała :)
Do tych osób co miały większą ilość partnerów, z którymi uprawiało seks, nic nie mam, nie oceniam także osób z innymi preferencjami niż hetero, tylko lepiej, żeby takie osoby sobie szukały kogoś o zbliżonych preferencjach, oczywiście zdażają się wyjątki zupełnie inne od siebie, którym uda się stworzyć dobry związek.
Na moje oko, to Antemu chodziło o to, że im więcej miał facet kobiet, powiedzmy kilkadziesiąt, czy coś w tym rodzaju, to mógłby być gwałcicielem :), albo na przykład mogłoby być to większe prawdopodobieństwo, że taki człowiek jest chory na ejc i tym podobne ważne sprawy. Jeśli dobrze zrozumiałam, to tak to właśnie widze. Możnaby się jeszcze zastanawiać nad tym, czy jeśli ktoś miał dużo styczności seksualnych z kobietami, czy facetami, to czy potrafi być stały w uczuciach i być wierny.
I odwrotnie, jeśli to babka miała tylu facetów, to również jest to "podejżane", mysle, że warto wiedzieć ile, może troche ogólnych konkretów, typu: czy ktoś jest homoseksualistą, lezbijką, czy bi i takie tam, myślę, że to ważne. A jeśli chodzi o temperament, to chyba można wyczuć po pocałunku, o to bym nie zapytała :)
Do tych osób co miały większą ilość partnerów, z którymi uprawiało seks, nic nie mam, nie oceniam także osób z innymi preferencjami niż hetero, tylko lepiej, żeby takie osoby sobie szukały kogoś o zbliżonych preferencjach, oczywiście zdażają się wyjątki zupełnie inne od siebie, którym uda się stworzyć dobry związek.
pomijajac o co antemu chodzilo
gwalcicielami bywaja osoby "stale w uczuciach", jak np ojcowie rodzin
wlasnie z malym doswiadczeniem seksualnym
ktos kto mial sporo partnerow, jak sadze
to taka osoba, ktora szuka tej wlasciwej
jednemu uda sie to za trzecim razem innemu za dwudziestym
ukrywanie tego faktu jest smutne, to jak wymazac kawal zycia
nie od razu rzym zbudowano
pozdrawiam
jurek
gwalcicielami bywaja osoby "stale w uczuciach", jak np ojcowie rodzin
wlasnie z malym doswiadczeniem seksualnym
ktos kto mial sporo partnerow, jak sadze
to taka osoba, ktora szuka tej wlasciwej
jednemu uda sie to za trzecim razem innemu za dwudziestym
ukrywanie tego faktu jest smutne, to jak wymazac kawal zycia
nie od razu rzym zbudowano
pozdrawiam
jurek
Tylko chodziło mi o to, że przykładowy facet (gwałciciel) będąc ze swoją kobietą (np. żoną), nie jest stały w uczuciach do niej (chodzi o wierność), bo gwałci inne osoby, lub osobę, czyli współżyje z kimś innym jakby nie było. Chyba, że jest gwałcicielem i gwałci tylko żone, wtedy można uznać, że jest jej wierny (jeśli chodzi o sex, w pewnym sensie fizycznym, ale nie odbieranie sexu psychicznie przez nią), nie wiadomo jak to ująć jeśli chodzi o uczucia, bo jeśli gwałci żonę, to czy to jest prawdziwe uczucie, no nie ważne, takie tam moje dalsze przemyślenia...
A odnośnie ilości partnerek, to ja bym wolała, żeby mój facet nie miał zbyt wiele, ale nie jest to żadną twardą regułą, każdy ma prawo myśleć inaczej, zresztą różnie to bywa w życiu.
Bywa i tak, że człowiek może też porządnie kogoś pokochać, potem może mu to przestać przeszkadzać (ta większa ilość partnerek, partnerów drugiej strony), nawet jeśli myślał wcześniej, że to jest jego twarda zasada, sam może być zaskoczony, że potrafi pokochać kogoś (nie pasującego w "100% " do owych wcześniejszych założeń) jeśli wcześniej brał pod uwagę te własne "twarde" zasady...
Bywa i tak, że człowiek może też porządnie kogoś pokochać, potem może mu to przestać przeszkadzać (ta większa ilość partnerek, partnerów drugiej strony), nawet jeśli myślał wcześniej, że to jest jego twarda zasada, sam może być zaskoczony, że potrafi pokochać kogoś (nie pasującego w "100% " do owych wcześniejszych założeń) jeśli wcześniej brał pod uwagę te własne "twarde" zasady...
nie mam moze doswiadczenia z gwalcicielami, czytalem tylko o tym
mysle, ze nie ma to nic wspolnego z wiernoscia
poniewaz oni czuli, ze musza to robic
wiernosc to w ogole osobny temat, wiele razy juz tu poruszany
juz calkiem od niej abstrahujac
oczekiwania kobiet zazwyczaj roznia sie od oczekiwan mezczyzn
tak juz ten swiat zbudowany :)
pozdrawiam
jurek
mysle, ze nie ma to nic wspolnego z wiernoscia
poniewaz oni czuli, ze musza to robic
wiernosc to w ogole osobny temat, wiele razy juz tu poruszany
juz calkiem od niej abstrahujac
oczekiwania kobiet zazwyczaj roznia sie od oczekiwan mezczyzn
tak juz ten swiat zbudowany :)
pozdrawiam
jurek
Ale się czepiliście tego gwałciciela:P
Monika napisała tak jakby ją nic sprzed rozpoczęcia związku nie miało znaczenia (nowa książka) - jakby ją nie interesowało i jakby nie chciała wiedzieć.
Jeśli nie chce wiedzieć, to on mając taką samą mentalność nie powinien jej mówić.
Po jakimś czasie może się wydać że facet siedział za gwałt, czy inne takie wyjątkowo nieprzyjemne przestępstwo.
Zaliczył 1000 kobiet lub robi/robił coś innego co nie jest "zwykłe" (społecznie akceptowalne, czy normalne)
Ona wtedy nie może powiedzieć "ale dlaczego nic nie powiedziałeś?". Co istotne, nie fair wobec niego byłoby wtedy z nim zerwać, bo nie ważne co zrobił wobec niej był uczciwy. To ona sama wskoczyła w pułapkę swojej filozofii.
Co do ilości partnerów to wiele zależy od tego jakie to były związki. Tutaj wracamy do rozpoczęcia wątku. Jeśli weźmiemy 3 sytuację:
- facet miał 15 związków, każdy trwał miej więcej rok
- Facet miał 15 związków, z czego 14 było w młodości i były to bardzo krótkie związki (uczenie się tego czego szuka), a potem miał 1 10 letni związek
- Facet miał 3 związki po 4 lata, a przez ostatni rok miał 12 "związków",
To każda sytuacja mówi coś o nim, o jego nastawieniu i tym co można się po nim spodziewać.
Drugie przypuszczenie Nimfy jest zatem słuszne, chodzi o stałość w uczuciach, wierność i ogólnie o to czego on szuka. Czy rzeczywiście chodzi o bycie z kimś, czy chodzi o zaliczenie kogoś.
Kaszka pisała że dla niej nie ma znaczenia czy ona jest jego 2, 20 czy 200. A nawet 10001. To jednak ma znaczenia, bo to określa intencję.
A także potencjalną szanse stworzenia trwałego związku. Bo jeśli facet miał 1001 kobiet, to albo ma super wymagania, albo jest w nim coś co nie pozwala mu stworzyć trwałego związku.
Pytając się kogoś o poprzednie związki i o seks wiele możemy się o nim dowiedzieć. A to może wpłynąć na nasz związek z tą osobą. Może zadecydować czy w ogólne chcemy z tą osobą być (ile uczucia i zaufania powinniśmy dać tej osobie na wstępie).
I jak ktoś tu powiedział (chyba zielony), że jak liczba jest mała, to ciamajda, a jak duża to babiarz. Tak właśnie jest, i dobrze jest wiedzieć co jest przyczyną, czy jest to coś co możemy przezwyciężyć, zaakceptować, co nam się podoba, czy jest to coś co dyskwalifikuje człowieka jako osobę do łóżka czy do związku.
Monika napisała tak jakby ją nic sprzed rozpoczęcia związku nie miało znaczenia (nowa książka) - jakby ją nie interesowało i jakby nie chciała wiedzieć.
Jeśli nie chce wiedzieć, to on mając taką samą mentalność nie powinien jej mówić.
Po jakimś czasie może się wydać że facet siedział za gwałt, czy inne takie wyjątkowo nieprzyjemne przestępstwo.
Zaliczył 1000 kobiet lub robi/robił coś innego co nie jest "zwykłe" (społecznie akceptowalne, czy normalne)
Ona wtedy nie może powiedzieć "ale dlaczego nic nie powiedziałeś?". Co istotne, nie fair wobec niego byłoby wtedy z nim zerwać, bo nie ważne co zrobił wobec niej był uczciwy. To ona sama wskoczyła w pułapkę swojej filozofii.
Co do ilości partnerów to wiele zależy od tego jakie to były związki. Tutaj wracamy do rozpoczęcia wątku. Jeśli weźmiemy 3 sytuację:
- facet miał 15 związków, każdy trwał miej więcej rok
- Facet miał 15 związków, z czego 14 było w młodości i były to bardzo krótkie związki (uczenie się tego czego szuka), a potem miał 1 10 letni związek
- Facet miał 3 związki po 4 lata, a przez ostatni rok miał 12 "związków",
To każda sytuacja mówi coś o nim, o jego nastawieniu i tym co można się po nim spodziewać.
Drugie przypuszczenie Nimfy jest zatem słuszne, chodzi o stałość w uczuciach, wierność i ogólnie o to czego on szuka. Czy rzeczywiście chodzi o bycie z kimś, czy chodzi o zaliczenie kogoś.
Kaszka pisała że dla niej nie ma znaczenia czy ona jest jego 2, 20 czy 200. A nawet 10001. To jednak ma znaczenia, bo to określa intencję.
A także potencjalną szanse stworzenia trwałego związku. Bo jeśli facet miał 1001 kobiet, to albo ma super wymagania, albo jest w nim coś co nie pozwala mu stworzyć trwałego związku.
Pytając się kogoś o poprzednie związki i o seks wiele możemy się o nim dowiedzieć. A to może wpłynąć na nasz związek z tą osobą. Może zadecydować czy w ogólne chcemy z tą osobą być (ile uczucia i zaufania powinniśmy dać tej osobie na wstępie).
I jak ktoś tu powiedział (chyba zielony), że jak liczba jest mała, to ciamajda, a jak duża to babiarz. Tak właśnie jest, i dobrze jest wiedzieć co jest przyczyną, czy jest to coś co możemy przezwyciężyć, zaakceptować, co nam się podoba, czy jest to coś co dyskwalifikuje człowieka jako osobę do łóżka czy do związku.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Nimfa, wszystko zależy od tego jak zmienia się te 100%.
Nigdy nie trafia się na osobę 100% - ideały nie istnieją.
Gdy jednak jest się okłamywanym to zmiany w tych procentach zachodzą w znacznym tempie.
Podobnie jeśli tworzy się te 100% z wyobrażenie osoby które się tworzy w głowie (np poprzez unikania poznawania tej drugiej osoby).
Co od skłonności gwałcicieli to zgodzę się z jurkiem, i nawet bym tematu nie kontynuował. Nie ma to nic wspólnego z wiernością i normalnymi związkami czy seksem.
Co innego udawane gwałty. Miałem kontakt z pewną dziewczyną którą coś takiego pociągało (właściwie sporo kobiet ma fantazje na ten temat). I teraz jest wiele opcji, w zależności czy się o tym wie czy się nie wie. To może wyjaśniać jej niepowodzenia w wielu związkach, albo jej oczekiwania. Wiedza może określić czy chcemy się w to angażować lub jak można to robić, jakie kompromisy wchodzą w grę. Jest wiele możliwości, ale wszystko zależy od tego czy o tym wiemy, czy nie.
Nigdy nie trafia się na osobę 100% - ideały nie istnieją.
Gdy jednak jest się okłamywanym to zmiany w tych procentach zachodzą w znacznym tempie.
Podobnie jeśli tworzy się te 100% z wyobrażenie osoby które się tworzy w głowie (np poprzez unikania poznawania tej drugiej osoby).
Co od skłonności gwałcicieli to zgodzę się z jurkiem, i nawet bym tematu nie kontynuował. Nie ma to nic wspólnego z wiernością i normalnymi związkami czy seksem.
Co innego udawane gwałty. Miałem kontakt z pewną dziewczyną którą coś takiego pociągało (właściwie sporo kobiet ma fantazje na ten temat). I teraz jest wiele opcji, w zależności czy się o tym wie czy się nie wie. To może wyjaśniać jej niepowodzenia w wielu związkach, albo jej oczekiwania. Wiedza może określić czy chcemy się w to angażować lub jak można to robić, jakie kompromisy wchodzą w grę. Jest wiele możliwości, ale wszystko zależy od tego czy o tym wiemy, czy nie.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
"100% " wzięłam w cudzysłow celowo, bo ideałów jak wiadomo nie ma, są pewne oczekiwania, wyobrażenia o danej osobie i takie tam...
"Co od skłonności gwałcicieli to zgodzę się z jurkiem, i nawet bym tematu nie kontynuował. Nie ma to nic wspólnego z wiernością i normalnymi związkami czy seksem"
Z normalnymi związkami nie, z wiernością moim zdaniem tak, kwestia dyskusyjna.
Temat wagowo bardzo poważny, może rzeczywiście nie na takie rozmowy na forum, poza tym daleko by było można odejść od tematu głównego, więc lepiej "tego nie ruszać", bo jest to poniekąd nie związane z tematem, poza tym są to delikatne sprawy.
"Co od skłonności gwałcicieli to zgodzę się z jurkiem, i nawet bym tematu nie kontynuował. Nie ma to nic wspólnego z wiernością i normalnymi związkami czy seksem"
Z normalnymi związkami nie, z wiernością moim zdaniem tak, kwestia dyskusyjna.
Temat wagowo bardzo poważny, może rzeczywiście nie na takie rozmowy na forum, poza tym daleko by było można odejść od tematu głównego, więc lepiej "tego nie ruszać", bo jest to poniekąd nie związane z tematem, poza tym są to delikatne sprawy.
To ja odbiję trochę piłeczkę. Jest sobie para, powiedzmy on pije i bije. Albo ona nie kocha, zdradza. Albo coś się skończyło. No i teraz nie rozmawiają więcej niż to potrzeba (kup chleb, wyniosłeś śmieci?).
Mają dzieci, albo psa, wspólny dom albo raty za telewizor. To ich łączy.
Czy to jest związek?
Mają dzieci, albo psa, wspólny dom albo raty za telewizor. To ich łączy.
Czy to jest związek?
@jurekdz
"ukrywamy zazwyczaj te fakty, ktorych sie wstydzimy
jesli kobieta pyta, pewnie chce poznac odpowiedz"
Jeśli przyszła teściowa (bądź co bądź kobieta) pyta o moje studia to zaręczam Ci, że nie interesują jej na przykład arkana ortopedii czy zawiłości okulistyki. Myśli sobie raczej - o lekarz: kilka lat ciężkich studiów, mądra głowa, dobry człowiek zdolny do poświęceń. Na początku będzie biednie, ale jak wyrobi sobie nazwisko to będzie tylko kopertki przyjmował, no i te znajomości - jakże potrzebne w dzisiejszych czasach.
Zatem, tak - chce poznać odpowiedź ale nie na to pytanie, które zadała.
"ukrywamy zazwyczaj te fakty, ktorych sie wstydzimy
jesli kobieta pyta, pewnie chce poznac odpowiedz"
Jeśli przyszła teściowa (bądź co bądź kobieta) pyta o moje studia to zaręczam Ci, że nie interesują jej na przykład arkana ortopedii czy zawiłości okulistyki. Myśli sobie raczej - o lekarz: kilka lat ciężkich studiów, mądra głowa, dobry człowiek zdolny do poświęceń. Na początku będzie biednie, ale jak wyrobi sobie nazwisko to będzie tylko kopertki przyjmował, no i te znajomości - jakże potrzebne w dzisiejszych czasach.
Zatem, tak - chce poznać odpowiedź ale nie na to pytanie, które zadała.
Nowy dzień, nowe możliwości, więc ponawiam moje pytanie:)
Odeszliśmy znacząco od głównego wątku, więc czy te zachowania które wymieniłem to seks czy nie seks?
I czy te relacje międzyludzkie które opisałem to związki czy nie związki?
Czy Wy byście je tak nazwali?
Odeszliśmy znacząco od głównego wątku, więc czy te zachowania które wymieniłem to seks czy nie seks?
I czy te relacje międzyludzkie które opisałem to związki czy nie związki?
Czy Wy byście je tak nazwali?
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Związek moim zdaniem tworzy więź psychiczna między dwoma osobami. Jak dla mnie to myśl przewodnia, która określa znaczenie związku.
Związek, to zrozumienie siebie nawzajem, swoich oczekiwań wobec drugiej osoby, oczekiwań tej osoby wobec nas, współpraca, długie rozmowy, jeszcze raz rozmowy, takie współgranie ze sobą nawzajem, tak bym to po krótce ujęła. Tak więc moim zdaniem, tam gdzie jest więź psychiczna między dwojgiem ludzi (jeśli komuś pasuje, to i trojgiem, ja jestem zwolenniczką związku między dwoma osobami: kobieta - facet).
Jeśliby wziąść pod uwagę różnorakość pojęcia związek, to może możnaby go rozpatrywać jeszcze w takich relacjach, gdzie nie występuje sex, pieszczoty, pocałunki itp, czyli relacja: przyjaciel-przyjaciel, matka - córka, itp., itd., tylko to już inny z innych związków, lecz można to nazwać związkiem.
Taki kobieta - facet, żeby nazwać związkiem, moim zdaniem, trzebaby z obydwu stron również więzi psychicznej pomiędzy nimi. I tu chodzi mi o związek, gdzie występuja powyższe całuski, bliskość, czułości, przytulanki, pożądanie...różne różnośći, nie koniecznie związane tylko z samym aktem seksualnym.
Ot co, to moje zdanie na ten temat.
Czyli myśl przewodnia jaka mi się tu nasuwa, to więź psychiczna pomiędzy dwoma osobami, z obydwu stron wzajemnie.
Pozdrawiam ;)
Związek, to zrozumienie siebie nawzajem, swoich oczekiwań wobec drugiej osoby, oczekiwań tej osoby wobec nas, współpraca, długie rozmowy, jeszcze raz rozmowy, takie współgranie ze sobą nawzajem, tak bym to po krótce ujęła. Tak więc moim zdaniem, tam gdzie jest więź psychiczna między dwojgiem ludzi (jeśli komuś pasuje, to i trojgiem, ja jestem zwolenniczką związku między dwoma osobami: kobieta - facet).
Jeśliby wziąść pod uwagę różnorakość pojęcia związek, to może możnaby go rozpatrywać jeszcze w takich relacjach, gdzie nie występuje sex, pieszczoty, pocałunki itp, czyli relacja: przyjaciel-przyjaciel, matka - córka, itp., itd., tylko to już inny z innych związków, lecz można to nazwać związkiem.
Taki kobieta - facet, żeby nazwać związkiem, moim zdaniem, trzebaby z obydwu stron również więzi psychicznej pomiędzy nimi. I tu chodzi mi o związek, gdzie występuja powyższe całuski, bliskość, czułości, przytulanki, pożądanie...różne różnośći, nie koniecznie związane tylko z samym aktem seksualnym.
Ot co, to moje zdanie na ten temat.
Czyli myśl przewodnia jaka mi się tu nasuwa, to więź psychiczna pomiędzy dwoma osobami, z obydwu stron wzajemnie.
Pozdrawiam ;)
Jeśli jest to mocna, dosyć intensywna więź to jest to związek moim zdaniem. Tylko musi to być z obydwu stron, żeby móc to związkiem nazwać.
To oczywiście według mojego myślenia, każdy ma prawo myśleć inaczej ;)
ps. a co według Ciebie jest związkiem, doszedłeś już do czegoś konkretnego??? ...czy jeszcze tworzysz :P
To oczywiście według mojego myślenia, każdy ma prawo myśleć inaczej ;)
ps. a co według Ciebie jest związkiem, doszedłeś już do czegoś konkretnego??? ...czy jeszcze tworzysz :P
Apropo drugiej wersji, czyli co jest seksem, bo co związkiem według mnie już powiedziałam, tak więc:
seks bez więzi psychicznej, to "suchy (pewnie nieciekawy;) seks", seks z więzią, to związek. Ale związek dwojga ludzi może sobie wstac rano i powiedziec do siebie: uprawialiśmy seks. Czyli to był też seks, tylko w związku ;)
seks bez więzi psychicznej, to "suchy (pewnie nieciekawy;) seks", seks z więzią, to związek. Ale związek dwojga ludzi może sobie wstac rano i powiedziec do siebie: uprawialiśmy seks. Czyli to był też seks, tylko w związku ;)
witam wszzystkich
anty napisales ze nalezy wrocic do glownego temau i ze uczepiono sie tu gwacicieli ale ty sam zarzuciles mi wresje zwiazku-seksu i gwacicieli
mowa byla czy chcemy wiedziec?.... o nowej ksiazce,
nie mowilam ze mamy o nic nie pytac tylko o tym ze nbie warto wypytywac sie o kazdy detal(jaki z kim dlaczrego kiedy i po co) mysle ze jesli trafiasz na druga osoba z ktora zakladam ze chcesz stworzyc trwaly zwiazek jest rowniez wiele innych aspektow ktore oceniaja go i jego poprzednie zwiakzki.chodzby jego stosunek do ciebie i jego rodziny.
odchodzac calkowicie od wersji z gwalcicielem i innymi chorobami bo sa to przypadki o ktorych i tak sie nie mowi i zadko kiedy przyszla dziewczyna czy chlopak zorientuje sie ze druga osoba bylo kiedys cos nnie tak az w tak duzym tego slowa znaczeniu.
jezeli juz z kims sie spotykamy i nawet zapytamy sie "delikatnie" o jego byle "kochanki" a nie wyda nam sie w jego wypowiedzi ze bylo to cos zlego,karanego i bog wie co jeszcze(od tego tez jest intuicja zeby wyczuc pewne nieodpowiednie elementy w zachowaniu) to po co dalej drazyc temat.
anty napisales ze nalezy wrocic do glownego temau i ze uczepiono sie tu gwacicieli ale ty sam zarzuciles mi wresje zwiazku-seksu i gwacicieli
mowa byla czy chcemy wiedziec?.... o nowej ksiazce,
nie mowilam ze mamy o nic nie pytac tylko o tym ze nbie warto wypytywac sie o kazdy detal(jaki z kim dlaczrego kiedy i po co) mysle ze jesli trafiasz na druga osoba z ktora zakladam ze chcesz stworzyc trwaly zwiazek jest rowniez wiele innych aspektow ktore oceniaja go i jego poprzednie zwiakzki.chodzby jego stosunek do ciebie i jego rodziny.
odchodzac calkowicie od wersji z gwalcicielem i innymi chorobami bo sa to przypadki o ktorych i tak sie nie mowi i zadko kiedy przyszla dziewczyna czy chlopak zorientuje sie ze druga osoba bylo kiedys cos nnie tak az w tak duzym tego slowa znaczeniu.
jezeli juz z kims sie spotykamy i nawet zapytamy sie "delikatnie" o jego byle "kochanki" a nie wyda nam sie w jego wypowiedzi ze bylo to cos zlego,karanego i bog wie co jeszcze(od tego tez jest intuicja zeby wyczuc pewne nieodpowiednie elementy w zachowaniu) to po co dalej drazyc temat.
Całus? Taniec?
To 1001 jest realną liczbą, zwłaszcza jak ktoś dużo imprezuje:P
A jak dodamy do tego definicję Jezusa:
"Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż!
A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa.
To można dobić to 1000 w tydzień:d
To 1001 jest realną liczbą, zwłaszcza jak ktoś dużo imprezuje:P
A jak dodamy do tego definicję Jezusa:
"Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż!
A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa.
To można dobić to 1000 w tydzień:d
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
No to dokładamy jeszcze więcej - czy ceberseks jest seksem? z osobą poznaną na czacie, albo transatlantycki kontakt małżonków z 30 letnim stażem? Jest czy nie?
Albo wyobraźmy sobie kierowcę TIRa. Powiedzmy że zaliczył 100 tirówek. Czy miał 100 kobiet, czy te 100 zlewa się w jedną Rumunkę, która po polsku zna tylko kilka branżowych terminów branżowych, nie ma twarzy ani imienia. Jak to policzyć?
Jak już uda się wszystko zdefiniować, policzyć, otrzymamy na końcu liczbę to co dalej?
Albo wyobraźmy sobie kierowcę TIRa. Powiedzmy że zaliczył 100 tirówek. Czy miał 100 kobiet, czy te 100 zlewa się w jedną Rumunkę, która po polsku zna tylko kilka branżowych terminów branżowych, nie ma twarzy ani imienia. Jak to policzyć?
Jak już uda się wszystko zdefiniować, policzyć, otrzymamy na końcu liczbę to co dalej?
"czy ceberseks jest seksem"
jeśli są to dwie osoby, to moim zdaniem, to jest sex, jeśli więcej, bo zaraz mi i o tej kwesti tu napiszecie, to pewnie bym ujęła to jako "cyber orgie" ! heh
oczywiście to takie moje przemyślenia i stwierdzenia, bo jakoś mnie te "rzeczy" by nie pociągały zupełnie
ps. zaraz się zastanowie nad tym jak mu tam...transatlantyckim...
jeśli są to dwie osoby, to moim zdaniem, to jest sex, jeśli więcej, bo zaraz mi i o tej kwesti tu napiszecie, to pewnie bym ujęła to jako "cyber orgie" ! heh
oczywiście to takie moje przemyślenia i stwierdzenia, bo jakoś mnie te "rzeczy" by nie pociągały zupełnie
ps. zaraz się zastanowie nad tym jak mu tam...transatlantyckim...
więc małżeństwo które sie pragnie na ogległość, to również sex, tylko w związku.
Mam tu już w głowie moje dwie definicje zwązane, z tym, co jest czym, cobyście nie mieli problemu policzyć ;)
1. Definicja: związek:
jak już pisałam wcześniej, ale powtórzę, niech będzie. Związkiem jest relacja w której występuje przedewszystkim więź psychiczna, ale i również pragnienie, czy pożądanie (jak kto woli, lub jaką ma potrzebę określenia tego) do tej drugiej osoby. Chodzi mi w tym momencie o taki związek np. kobieta-mężczyzna, którzy również siebie pragną. Nie wspominam już tutaj o tych innych związkach które istnieją bez sexu, typu przyjaźń, i tym podobne, bo jak zacznę tu pisać, że uważam też to za związki (tam gdzie nie występuje seks, te matka - córka, przyjaciółka - przyjaciółka, biorąc te wszystkie wyjątki pod uwagę), to sie zaraz zbytnio rozpisze i mi znów Anty zarzuci, że to nie na temat, pomimo, że temat się rozciągnął poprostu wzdłuż i wszesz;)
Westchnę więc i powiem: czuję się ograniczona :(
;)
2. sex jest wtedy gdy dwie osoby siebie pragną, lub jedna, czy druga ze stron zrobi coś, lub powie takiego, że obydwoje będą siebie pragnąć nawzajem.
Tak więc możnaby sobie przypasować te wszystkie relacje i stwierdzić, co jest co. Nie będę wchodzić w szczegóły tych waszych ostatnich "świńskich już coraz bardziej przykładów"! :P, jak kto chce, to niech sobie tą ową tirówke, czy tego tirówkarza co to z niej korzysta przypasuje, do moich definicji :P
Mam tu już w głowie moje dwie definicje zwązane, z tym, co jest czym, cobyście nie mieli problemu policzyć ;)
1. Definicja: związek:
jak już pisałam wcześniej, ale powtórzę, niech będzie. Związkiem jest relacja w której występuje przedewszystkim więź psychiczna, ale i również pragnienie, czy pożądanie (jak kto woli, lub jaką ma potrzebę określenia tego) do tej drugiej osoby. Chodzi mi w tym momencie o taki związek np. kobieta-mężczyzna, którzy również siebie pragną. Nie wspominam już tutaj o tych innych związkach które istnieją bez sexu, typu przyjaźń, i tym podobne, bo jak zacznę tu pisać, że uważam też to za związki (tam gdzie nie występuje seks, te matka - córka, przyjaciółka - przyjaciółka, biorąc te wszystkie wyjątki pod uwagę), to sie zaraz zbytnio rozpisze i mi znów Anty zarzuci, że to nie na temat, pomimo, że temat się rozciągnął poprostu wzdłuż i wszesz;)
Westchnę więc i powiem: czuję się ograniczona :(
;)
2. sex jest wtedy gdy dwie osoby siebie pragną, lub jedna, czy druga ze stron zrobi coś, lub powie takiego, że obydwoje będą siebie pragnąć nawzajem.
Tak więc możnaby sobie przypasować te wszystkie relacje i stwierdzić, co jest co. Nie będę wchodzić w szczegóły tych waszych ostatnich "świńskich już coraz bardziej przykładów"! :P, jak kto chce, to niech sobie tą ową tirówke, czy tego tirówkarza co to z niej korzysta przypasuje, do moich definicji :P
ad. definicji nr 2
niech znajdzie się tez tam słowo porządać, bo do tej tirówki, to delikatne, subtelne słowo (pragnie) nie pasuje, a definicja musi brzmieć tak, coby mogła jak najwięcej opcji objąć, które do niej należą ;), coby się ktoś nie pomylił i mi tu nie wstawił tej "pani" w definicję nr 1 !
niech znajdzie się tez tam słowo porządać, bo do tej tirówki, to delikatne, subtelne słowo (pragnie) nie pasuje, a definicja musi brzmieć tak, coby mogła jak najwięcej opcji objąć, które do niej należą ;), coby się ktoś nie pomylił i mi tu nie wstawił tej "pani" w definicję nr 1 !
w punkcie nr 2 brakuje mi elementu konsumpcji.
Bo to co opisałaś to bym nazwał zwierzęcym magnetyzmem. Żeby znów przejaskrawić - jestem marynarzem po rejsie dookoła świata, przycumowuję moją łódź do mola w Sopocie i idę Monciakiem. Wiedzę te wszystkie opalone ciała, wijące się i gibkie. I grube i chude, i niskie i wysokie, i opalone i blade, i odkryte i przysłonięte. I pragnę ich wszystkich. Rozpinam mój sztormiak i pokazuję moje wyrzeźbione muskuły. Wszystkie oczy zwracają się na mnie. Każda chce mnie chociaż dotknąć...
... no to jest właśnie Twoja definicja :P
Bo to co opisałaś to bym nazwał zwierzęcym magnetyzmem. Żeby znów przejaskrawić - jestem marynarzem po rejsie dookoła świata, przycumowuję moją łódź do mola w Sopocie i idę Monciakiem. Wiedzę te wszystkie opalone ciała, wijące się i gibkie. I grube i chude, i niskie i wysokie, i opalone i blade, i odkryte i przysłonięte. I pragnę ich wszystkich. Rozpinam mój sztormiak i pokazuję moje wyrzeźbione muskuły. Wszystkie oczy zwracają się na mnie. Każda chce mnie chociaż dotknąć...
... no to jest właśnie Twoja definicja :P
Moja definicja, to moja definicja ;)
W definicji nr 2 jest przeciez i konsumpcja, nie przeczytałeś pomiędzy wierszami ? przecież samo słowo porzadać, lub tirówka mówi samo za siebie, chyba nie uwarzasz, że to cnotliwa pani? ;)
Według mnie sam sex to poprostu seks. W związku (czyli kiedy występuje więź psychiczna, miłość, przywiązanie, ktos jest dla nas ważny...) jest on dużo bardziej wartościowy. Ja stawiam na definicje nr. 1, jak dla mnie ona wystarczy bez tej drugiej, druga nie musi dla mnie istnieć :P, bo w pierwszej jest to, co dla mnie jest istotne i potrzebne. Ale musi sobie istnieć i taka druga, bo przecie nie tylko jest ważne to co jak chce, nie jestem sama przecież, a inni mogą sobie uprawiać sex bez miłości, to ich sprawa przecież co robią...
W definicji nr 2 jest przeciez i konsumpcja, nie przeczytałeś pomiędzy wierszami ? przecież samo słowo porzadać, lub tirówka mówi samo za siebie, chyba nie uwarzasz, że to cnotliwa pani? ;)
Według mnie sam sex to poprostu seks. W związku (czyli kiedy występuje więź psychiczna, miłość, przywiązanie, ktos jest dla nas ważny...) jest on dużo bardziej wartościowy. Ja stawiam na definicje nr. 1, jak dla mnie ona wystarczy bez tej drugiej, druga nie musi dla mnie istnieć :P, bo w pierwszej jest to, co dla mnie jest istotne i potrzebne. Ale musi sobie istnieć i taka druga, bo przecie nie tylko jest ważne to co jak chce, nie jestem sama przecież, a inni mogą sobie uprawiać sex bez miłości, to ich sprawa przecież co robią...
Nimfa, ale jeśli decydującym aspektem jest pożądania, to jeśli weźmiemy tą przykładową tirówkę, to wtedy dla faceta jest to seks, a dla niej nie jest? Czy ona zaliczając 20 facetów dziennie może powiedzieć że seks uprawiała z 3 przez całe życie?
Cyberseks zalicza się od seksu na odległość.
Zielony, seks to seks, nie ważne z kim, jeślibędziesz chciał rozdzielać seks małżeński i seks z prostytutką, to możesz dla jasności mówić że z żoną się kochasz, a z prostytutką uprawiasz seks (bzykasz się, pieprzysz czy jak tam to można nazwać). Druga opcja to tylko seks, a pierwsza to seks z miłości. Tak czy inaczej oba przypadki to seks.
Gdy jest to na odległość, czy to cyber z przypadkową osobą, czy przez telefon z żoną, to jak dla mnie zawsze jest tylko masturbacja... może masturbacja z dobrym pobudzaczem:P
Ale wrócę od tego co napisałem na początku - uważacie że petting (pieszczoty narządów płciowych do orgazmu) są seksem?
A jeśli nie ma orgazmu a są pieszczoty, lub zaawansowane pieszczoty?
W necie znalazłem statystykę że przeciętny Polak miał 5 partnerów seksualnych. Średnia światowa to 10, a przeciętny chińczyk robił to z 20. Ciekawe jak oni to obliczają i co zaliczają.
Chyba dzisiaj sobie to spróbuje policzyć, ale czytając was czuje się rozwiązły:D
Cyberseks zalicza się od seksu na odległość.
Zielony, seks to seks, nie ważne z kim, jeślibędziesz chciał rozdzielać seks małżeński i seks z prostytutką, to możesz dla jasności mówić że z żoną się kochasz, a z prostytutką uprawiasz seks (bzykasz się, pieprzysz czy jak tam to można nazwać). Druga opcja to tylko seks, a pierwsza to seks z miłości. Tak czy inaczej oba przypadki to seks.
Gdy jest to na odległość, czy to cyber z przypadkową osobą, czy przez telefon z żoną, to jak dla mnie zawsze jest tylko masturbacja... może masturbacja z dobrym pobudzaczem:P
Ale wrócę od tego co napisałem na początku - uważacie że petting (pieszczoty narządów płciowych do orgazmu) są seksem?
A jeśli nie ma orgazmu a są pieszczoty, lub zaawansowane pieszczoty?
W necie znalazłem statystykę że przeciętny Polak miał 5 partnerów seksualnych. Średnia światowa to 10, a przeciętny chińczyk robił to z 20. Ciekawe jak oni to obliczają i co zaliczają.
Chyba dzisiaj sobie to spróbuje policzyć, ale czytając was czuje się rozwiązły:D
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Chodzi o kwestie liczenia - czy 100 razy ze 100 automatami to 100 różnych automatów, czy jeden automat.
Generalnie masz rację, ale moim zdaniem, uczucia są jednak ważniejsze. Dlatego cyberek z ukochaną osobą to taki seks z pewnymi ograniczeniami, a taka tirówka to samobieżna zabawka, a wiadomo zabawki służą do masturbacji a nie do seksu. Wiem, że to nielogiczne i stanowi wyłom w mojej postawie racjonalisty, ale bardziej mnie kręci chemia niż mechanika ;)
Uważam, z uwzględnieniem tego co napisałem powyżej, że petting to też seks. A jeśli nie ma orgazmu to jest jeszcze dodatkowo tortura.
Generalnie masz rację, ale moim zdaniem, uczucia są jednak ważniejsze. Dlatego cyberek z ukochaną osobą to taki seks z pewnymi ograniczeniami, a taka tirówka to samobieżna zabawka, a wiadomo zabawki służą do masturbacji a nie do seksu. Wiem, że to nielogiczne i stanowi wyłom w mojej postawie racjonalisty, ale bardziej mnie kręci chemia niż mechanika ;)
Uważam, z uwzględnieniem tego co napisałem powyżej, że petting to też seks. A jeśli nie ma orgazmu to jest jeszcze dodatkowo tortura.
"W necie znalazłem statystykę że przeciętny Polak miał 5 partnerów seksualnych. Średnia światowa to 10, a przeciętny chińczyk robił to z 20. Ciekawe jak oni to obliczają i co zaliczają. "
i
"ale czytając was czuje się rozwiązły"
Właśnie! Liczby! Porównania! Kto się czuje przy kim bardziej rozwiązły. Wpadłeś w tę pułapkę o której pisałem. Jeszcze nie ma wyniku, nikt nie podał żadnej liczby, a Ty już się jakoś tam czujesz.
i
"ale czytając was czuje się rozwiązły"
Właśnie! Liczby! Porównania! Kto się czuje przy kim bardziej rozwiązły. Wpadłeś w tę pułapkę o której pisałem. Jeszcze nie ma wyniku, nikt nie podał żadnej liczby, a Ty już się jakoś tam czujesz.
Jurek, mogę mieć, a o czym myślisz?
Zielony, ale takie liczenie jest wygodne. To może być pewien mechanizm obronny, ale także kłamstwo.
Bo jeśli miałeś 3 związki i z tymi kobietami się kochałeś i zaliczyłeś 100 tirówek czy innych prostytutek, to gdy twoje koleżanka, przyszła czwarta dziewczyna, pyta się ciebie z iloma spałeś to mówisz co?
3 dziewczyny... i miałem kontakt z prostytutką
Czy 103?
Jak robiłeś to 100 razy z jedną konkretną prostytutką to też jest to inaczej niż jak zaliczyłeś wszystkie prostytutki w mieście, prawda? Wtedy jesteś dość znany w tych kręgach;) I to tworzy pewną opinię o Tobie.
Co może pomyśleć Twoja dziewczyna, gdy usłyszy 1 i 100
W pierwszym przypadku - ciekawość, chwila słabości. Jakoś to przełknie.
Ale jak usłyszy że nie przepuściłeś żadnej w mieście to pewnie nie będzie już tak łatwo tego przełknąć.
Nie wiem jak to jest z prostytutkami, bo nigdy nie płaciłem za seks, ale wydaje mi się że jednak czujesz różnicę między jedną a drugą i tą fizyczną i psychiczną.
A co do czucia się rozwiązłym (to prócz tego że był to żart) to może to i dobrze jeśli ktoś się tak czuje? Może nie będzie taki łatwy na przyszłość?;)
Zielony, ale takie liczenie jest wygodne. To może być pewien mechanizm obronny, ale także kłamstwo.
Bo jeśli miałeś 3 związki i z tymi kobietami się kochałeś i zaliczyłeś 100 tirówek czy innych prostytutek, to gdy twoje koleżanka, przyszła czwarta dziewczyna, pyta się ciebie z iloma spałeś to mówisz co?
3 dziewczyny... i miałem kontakt z prostytutką
Czy 103?
Jak robiłeś to 100 razy z jedną konkretną prostytutką to też jest to inaczej niż jak zaliczyłeś wszystkie prostytutki w mieście, prawda? Wtedy jesteś dość znany w tych kręgach;) I to tworzy pewną opinię o Tobie.
Co może pomyśleć Twoja dziewczyna, gdy usłyszy 1 i 100
W pierwszym przypadku - ciekawość, chwila słabości. Jakoś to przełknie.
Ale jak usłyszy że nie przepuściłeś żadnej w mieście to pewnie nie będzie już tak łatwo tego przełknąć.
Nie wiem jak to jest z prostytutkami, bo nigdy nie płaciłem za seks, ale wydaje mi się że jednak czujesz różnicę między jedną a drugą i tą fizyczną i psychiczną.
A co do czucia się rozwiązłym (to prócz tego że był to żart) to może to i dobrze jeśli ktoś się tak czuje? Może nie będzie taki łatwy na przyszłość?;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Nie bym się czepiał, ale u Pellowskiego mają najdroższe piwo jakie piłem (w przeliczeniu na ml), nie jest to lokal z klimatyzacją (ostatnio raz mi grzało w plecy a raz wiało) i nie jest tam najczyściej (brudne fotele, pajęczyny:P).
Może jakiś inny lokal?
Laura, skoro nie napisał mi tego na maila, to jest to otwarta propozycja i można się przyłączyć;)
Może jakiś inny lokal?
Laura, skoro nie napisał mi tego na maila, to jest to otwarta propozycja i można się przyłączyć;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Właśnie dlatego, że może to byś mechanizm obronny, albo kłamstwo jest to nie miarodajne.
Pewna kobieta zadała mi kiedyś pytanie: "czy byłeś kiedyś z dziewczyną przez jedną noc?". I to jest jednoznaczne postawienie sprawy, na zasadzie - czy pozwalasz sobie na ryzykowne zachowania, czy czasem dajesz się ponieść.
W pozostałych przypadkach, gdy słyszałem takie pytanie czułem, że byłbym frajerem gdybym na nie odpowiedział. Ale to moje poczucie i moje związki :P, Wy możecie mieć swoje.
Pewna kobieta zadała mi kiedyś pytanie: "czy byłeś kiedyś z dziewczyną przez jedną noc?". I to jest jednoznaczne postawienie sprawy, na zasadzie - czy pozwalasz sobie na ryzykowne zachowania, czy czasem dajesz się ponieść.
W pozostałych przypadkach, gdy słyszałem takie pytanie czułem, że byłbym frajerem gdybym na nie odpowiedział. Ale to moje poczucie i moje związki :P, Wy możecie mieć swoje.
Jurek, to ma być 18, czy 21 też może być? A co o tym sądzą inni?
I takie dwa problemy jakie się z tego rodzą. Jeśli spotkanie zacznie się o 21, to o której się skończy? I jaki lokal wybrać by nas móc tam posiedzieć trochę dłużej i by nas nie pogonili?
http://www.lokalbezpapierosa.pl/index.php/mapa/action/city/miasto/7
Tu jest lista miejsc bez papierosa. Które lokale znacie i polecacie?
Ten wymóg by to był lokal bez papierosa to ciężka sprawa;)
I takie dwa problemy jakie się z tego rodzą. Jeśli spotkanie zacznie się o 21, to o której się skończy? I jaki lokal wybrać by nas móc tam posiedzieć trochę dłużej i by nas nie pogonili?
http://www.lokalbezpapierosa.pl/index.php/mapa/action/city/miasto/7
Tu jest lista miejsc bez papierosa. Które lokale znacie i polecacie?
Ten wymóg by to był lokal bez papierosa to ciężka sprawa;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
http://www.hotelgdansk.com.pl/restauracja,178,1,19.html
Są otwarci do 23.
Nie pamiętam, żeby ktoś palił. Poza tym zawsze można usiąść na zewnątrz - w dowolnym miejscu. Propozycje możnaby mnożyć ale to jak ze wszystkim - mając zbyt duży wybór nie wybiera się niczego ;).
Są otwarci do 23.
Nie pamiętam, żeby ktoś palił. Poza tym zawsze można usiąść na zewnątrz - w dowolnym miejscu. Propozycje możnaby mnożyć ale to jak ze wszystkim - mając zbyt duży wybór nie wybiera się niczego ;).
Jeśli chodzi o mnie, to 21, to troche późno, mogłoby być wcześniej o 20 jeśli wam tak by pasowało (lub jeszcze wcześniej), ale powiedziałam 20, co by wypośrodkować, że może ci co później mogą, to jakbyśmy sie umówili na 20, to i mógłby przyjść ktoś, kto może o 21 i sie zachaczyc o spotkanie również, tylko tą godzinkę później poprostu dołączyć na przykłąd, coby było sprawiedliwie i pasowało.
No niech się każdy wypowie na którą godzinę mógłby, mogłaby
ps. tylko ja liczę na jakieś kobiety, bo jak przyjdzie samych 3 facetów, to ja nie przyjdę, bo się będę bała ;)
"ja", a przyszłabyś napewno? :)
ps. jestem za wymogiem bez papierosa :) bardzo mi na tym zależy;)
ps. "ja" daj jakieś namiary na maila, albo napisz do mnie: angle1@tlen.pl
No niech się każdy wypowie na którą godzinę mógłby, mogłaby
ps. tylko ja liczę na jakieś kobiety, bo jak przyjdzie samych 3 facetów, to ja nie przyjdę, bo się będę bała ;)
"ja", a przyszłabyś napewno? :)
ps. jestem za wymogiem bez papierosa :) bardzo mi na tym zależy;)
ps. "ja" daj jakieś namiary na maila, albo napisz do mnie: angle1@tlen.pl
Zielony, toć to 4 gwiazdkowy hotel, po ile oni tam mają piwo, po 12-15zł?
Prócz tego że jestem biednym bezrobotnym, to jak mam zapłacić tyle za piwo, to się czuje jakbym brał pożyczkę na mieszkanie od lichwiarzy.
Idąc na ostatnie spotkanie widziałem ogródek piwny za budynkiem lotu, piwo 4,8zł. Mogę zapłacić 6, bo to potrójna przebitka cenowa w porównaniu z piwem sklepowym. Mogę zapłacić 7, chociaż to już jest zdzieranie z klienta. Ale jak płacę wyżej to czuje się oszukiwany.
Poza tym obawiam się że nie pamiętanie czy ktoś palił to chyba dla jurka za mało;)
Prócz tego że jestem biednym bezrobotnym, to jak mam zapłacić tyle za piwo, to się czuje jakbym brał pożyczkę na mieszkanie od lichwiarzy.
Idąc na ostatnie spotkanie widziałem ogródek piwny za budynkiem lotu, piwo 4,8zł. Mogę zapłacić 6, bo to potrójna przebitka cenowa w porównaniu z piwem sklepowym. Mogę zapłacić 7, chociaż to już jest zdzieranie z klienta. Ale jak płacę wyżej to czuje się oszukiwany.
Poza tym obawiam się że nie pamiętanie czy ktoś palił to chyba dla jurka za mało;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Jutro ma być 27 w dzień i 17 °C w nocy, bez deszczu i z lekkim wiaterkiem. Po 19 to już powinna być taka temperatura że przyjemniej siedziałoby się gdzieś na zewnątrz. Wtedy pasuje co drugi lokal:) (bo dym się będzie szybko rozrzedzał).
Może spotkajmy się przed Mariackim (przy rzeźbie) o 19 i gdzieś tam w okolicy chlebnickiej, piwnej czy długiej coś sobie znajdziemy?;)
Przede wszystkim zobaczymy kto przyjdzie i na co kto będzie miał ochotę (piwo, herbatę, coś słodkiego, coś konkretnego do zjedzenia, etc).
http://mapa.trojmiasto.pl/?x=-25.7&y=209.95&z=6&om=h - Położenie Mariackiego
http://img189.imageshack.us/img189/1205/rzezba02.jpg - Rzeźba przed nim.
jurek, ja to bym mógł i o 18 i bez problemu do tej 22-23 mogę posiedzieć;)
Może spotkajmy się przed Mariackim (przy rzeźbie) o 19 i gdzieś tam w okolicy chlebnickiej, piwnej czy długiej coś sobie znajdziemy?;)
Przede wszystkim zobaczymy kto przyjdzie i na co kto będzie miał ochotę (piwo, herbatę, coś słodkiego, coś konkretnego do zjedzenia, etc).
http://mapa.trojmiasto.pl/?x=-25.7&y=209.95&z=6&om=h - Położenie Mariackiego
http://img189.imageshack.us/img189/1205/rzezba02.jpg - Rzeźba przed nim.
jurek, ja to bym mógł i o 18 i bez problemu do tej 22-23 mogę posiedzieć;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Wiecie, ja bym przyszła, tylko "ja" znów coś powiedziała i puki co jej nie ma, do mnie się też nie odezwała narazie, mimo, że podalam jej maila. A ja jak nie będzie żadnej babki, to nie przyjdę, bo jak to by wyglądało, że się tu umawiam z dwoma facetami ;), czy może i trzema naraz w dodatku, zresztą sama bym się tak źle czuła, bo wiecie, co grupa, to grupa, a takiej mężatce z samymi facetami to nie wypada się umawiać nawet jeśli tylko na ciekawe rozmowy.
Nie mówie że nie przyjde, bo wszystko zależy, czy któraś z forumowiczek sie odezwie tu, że tez przbędzie.
Jak by mnie nie było, to nie gniewajcie sie na mnie, tylko spróbujcie zrozumieć. Bo nie każdemu wszystko wypada.
Klara, Monika, też tu szukały chyba koleżanek, a jak przychodzi co do czego, to ja tu sie jedna zostałam...
Pozdrawiam serdecznie
ps. umówcie się jak co komu pasuje, jeśli wypadnie tak, ze przyjade, to się dostosuje i już. Co innego jak ktoś mówi: będę na 100% procent, to wtedy można sie dostosowywac do niego.
Nie mówie że nie przyjde, bo wszystko zależy, czy któraś z forumowiczek sie odezwie tu, że tez przbędzie.
Jak by mnie nie było, to nie gniewajcie sie na mnie, tylko spróbujcie zrozumieć. Bo nie każdemu wszystko wypada.
Klara, Monika, też tu szukały chyba koleżanek, a jak przychodzi co do czego, to ja tu sie jedna zostałam...
Pozdrawiam serdecznie
ps. umówcie się jak co komu pasuje, jeśli wypadnie tak, ze przyjade, to się dostosuje i już. Co innego jak ktoś mówi: będę na 100% procent, to wtedy można sie dostosowywac do niego.
Dobrze mówisz Jurku. Spotkanie zostało ustawione, ja się zjawię, Ty się zjawisz, a reszta jak chce.
Mój mail w profilu jest, numer kom mogę podać...
Ale mam małą nadzieję że ktoś się pojawi, więc nawet nie będę się rozglądał... I jak trzy po 19 nikt nas nie zaczepi to uznajemy że znów nikomu nie starczyło odwagi by przyjść:P
Pozdrawiam
Anty
PS: Nimfa, coś w tym jest;)
Mój mail w profilu jest, numer kom mogę podać...
Ale mam małą nadzieję że ktoś się pojawi, więc nawet nie będę się rozglądał... I jak trzy po 19 nikt nas nie zaczepi to uznajemy że znów nikomu nie starczyło odwagi by przyjść:P
Pozdrawiam
Anty
PS: Nimfa, coś w tym jest;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Zielony, widziałem tam gdzieś informację że mają promocje, 5l piwa za 90zł, czyli po 9zł za 0,5 by wychodziło. Gdybyś pewnie chciał te 0,5 to podejrzewam że beż promocji i sprzedaży "hurtowej" byłoby to jednak kilka złotych drożej.
D, mam maila w profilu, wystarczy napisać do mnie, mogę podać numer telefonu, opis czy co kto będzie chciał.
Chociaż o 19 w środku tygodnia to pod tą ex-fontanną raczej nie ma ludzi... z drugiej jednak strony o 19 to się nie spotykałem tam chyba, może wychodzą z mszy z Mariackiego(?).
Tak czy owak, wystarczy odrobina dobrej woli, chęć by przyjść i mały wysiłek by dowiedzieć się jak nas rozpoznać i można dać radę;)
D, mam maila w profilu, wystarczy napisać do mnie, mogę podać numer telefonu, opis czy co kto będzie chciał.
Chociaż o 19 w środku tygodnia to pod tą ex-fontanną raczej nie ma ludzi... z drugiej jednak strony o 19 to się nie spotykałem tam chyba, może wychodzą z mszy z Mariackiego(?).
Tak czy owak, wystarczy odrobina dobrej woli, chęć by przyjść i mały wysiłek by dowiedzieć się jak nas rozpoznać i można dać radę;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Wiem, że dla chcącego nic trudnego, bo byłam na paru spotkaniach forumowych. Było to parę ładnych lat temu :)
I wybrałabym się dzisiaj. Tylko czy taka "starsza pani z siwymi włosami" będzie dla Was odpowiednim towarzystwem :P No i jeżeli na spotkanie wybiera się tylko trzech panów to chyba czułabym się trochę nieswojo :)
I wybrałabym się dzisiaj. Tylko czy taka "starsza pani z siwymi włosami" będzie dla Was odpowiednim towarzystwem :P No i jeżeli na spotkanie wybiera się tylko trzech panów to chyba czułabym się trochę nieswojo :)
aparat na zębach to istotna cecha rozpoznawcza, ale pod warunkiem jak będziesz się do wszystkich szeroko uśmiechać;)
Może napisz do mnie, albo napisz jeszcze w co będziesz ubrana?;)
(i to nie ma żadnego podtekstu! - chociaż pisząc to czuje się jak albercik w seksmisji:d)
Może napisz do mnie, albo napisz jeszcze w co będziesz ubrana?;)
(i to nie ma żadnego podtekstu! - chociaż pisząc to czuje się jak albercik w seksmisji:d)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
właśnie chciałam wykasować z ulubionych forum towarzyskie, bo raczej już tu nie zaglądam ... no i proszę, zawsze coś tu wciagnie,
nie przeczytałam tego co powyżej, może kiedyś nadrobię, ale spróbuję odpowiedzieć ... typowo kobieco ... związkiem jest to co uważasz za związek, to co czujesz, że było zwiazkiem ... ja się właściwie słabo może znam, bo związków w moim życiu naliczyć mogę trzy przy czym jeden trwał 14 lat, drugi jakieś chyba dwa tygodnie, a trzeci trwa nadal ... ten pierwszy to raczej nie mógłby budzić wątpliwości, bo i długość, sex, małzeństwo - wszystko co o związku świadczyć może ...w tym drugim nie było nic z tych rzeczy, nawet klasycznego sexu, a jednak był to związek - decyzja, aby być razem ... o trwajacym nie piszę ...
sex - mi najwygodniej zawsze było liczyć tylko te przypadki, gdzie dochodziło do klasycznego zbliżenia i chyba większości osób wygodniej tak liczyć, ale można też inaczej ... właściwie jakie to ma znaczenie?
nie przeczytałam tego co powyżej, może kiedyś nadrobię, ale spróbuję odpowiedzieć ... typowo kobieco ... związkiem jest to co uważasz za związek, to co czujesz, że było zwiazkiem ... ja się właściwie słabo może znam, bo związków w moim życiu naliczyć mogę trzy przy czym jeden trwał 14 lat, drugi jakieś chyba dwa tygodnie, a trzeci trwa nadal ... ten pierwszy to raczej nie mógłby budzić wątpliwości, bo i długość, sex, małzeństwo - wszystko co o związku świadczyć może ...w tym drugim nie było nic z tych rzeczy, nawet klasycznego sexu, a jednak był to związek - decyzja, aby być razem ... o trwajacym nie piszę ...
sex - mi najwygodniej zawsze było liczyć tylko te przypadki, gdzie dochodziło do klasycznego zbliżenia i chyba większości osób wygodniej tak liczyć, ale można też inaczej ... właściwie jakie to ma znaczenie?
Klasycznego zbliżenia, hmm... czyli gdyby tak to przyjąć, to lesbijki wcale nie uprawiają seksu;)
Znaczenie, prócz tego opisanego wcześniej, istnieje same w sobie. Ciekawość ile czego było a z drugiej strony ciekawość jak inni to liczą i postrzegają:)
Znaczenie, prócz tego opisanego wcześniej, istnieje same w sobie. Ciekawość ile czego było a z drugiej strony ciekawość jak inni to liczą i postrzegają:)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
U lesbijek to albo jest to coś sztucznego (czyli daleko od klasycznego stosunku, bo ten sam efekt można osiągnąć masturbacją),
Albo jakaś kończyna (co wtedy podchodzi pod petting (pieszczotę), lub język (jak się ma bardzo długi:P) co podchodzi pod seks oralny.
Ten jak to nazywasz "wsad" to była moja dawna metoda liczenia, ale potem ktoś dał mi do myślenia tym seksem oralnym. Bo niby nie jest to seks, a jednak jest. To jak z tą dziewicą, robi to oralnie i analnie i nadal jest dziewicą ale chyba większość uzna że seks uprawia.
Teraz gdy jest sytuacja zdrady, i ktoś pyta:
- uprawiałaś z nim seks?
Ona - nie. I jeśli był seks oralny, to czy jest to prawda czy nie prawda?
(już nie mówię o kwestii tego czy ona chce go okłamać czy nie, ale o tym jak to jest dla niej, w jej duchu, lub dla obiektywnego obserwatora)
Albo jakaś kończyna (co wtedy podchodzi pod petting (pieszczotę), lub język (jak się ma bardzo długi:P) co podchodzi pod seks oralny.
Ten jak to nazywasz "wsad" to była moja dawna metoda liczenia, ale potem ktoś dał mi do myślenia tym seksem oralnym. Bo niby nie jest to seks, a jednak jest. To jak z tą dziewicą, robi to oralnie i analnie i nadal jest dziewicą ale chyba większość uzna że seks uprawia.
Teraz gdy jest sytuacja zdrady, i ktoś pyta:
- uprawiałaś z nim seks?
Ona - nie. I jeśli był seks oralny, to czy jest to prawda czy nie prawda?
(już nie mówię o kwestii tego czy ona chce go okłamać czy nie, ale o tym jak to jest dla niej, w jej duchu, lub dla obiektywnego obserwatora)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
W tym przykładzie nie miałem na myśli tego czy to jest zdrada czy nie, ale o to jak trafna jest odpowiedź na to pytanie, czy to jest kłamstwo czy to jest prawda (która w kwestii tematu jest jednak znaczącym niedomówieniem).
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Moim zdaniem ludzie powinni się siebie zapytać co jest dla nich ważne, co określają jako związek, jeśli się jeden pyta drugiego ile miałeś związków, to jeden pyta drugiego, a co uważasz za związek, drugi mówi co on uważa, ewentualnie trzeba się zapytac o co kąkretnie pyta, jeśli pyta ile miałeś partnerów.
Bo dla każdego jest co innego ważne przecież, każdy ma swój indywidualny licznik wartości.
Bo dla każdego jest co innego ważne przecież, każdy ma swój indywidualny licznik wartości.
Zapytałabym jeszcze co było dla ciebie kiedyś ważne, a co jest teraz, i kiedy co było ;)
bo co, takie jakieś "niby" zwikązki jako taki nastolatek, gdzie tylko powiedzmy się całowałeś z kimś, to czy to związek...to wszystko jest zależne, od tego czy ta dana osoba uważa to za związek, lub uważała, czy ta osoba jest dla niego ważna, tzn, była wtedy, ale może byc tak, ze mimo, że sie nie ma kontaktu z kimś po latach, to mimo to, był to ktoś kto odegrał jakąś ważną role w życiu człowieka jako człowiek, kurcze możnaby sobie zadawać tysiące pytań z każdej strony, tylko trzeba wyczuć gdzie jest jakaś granica, zastanowić się o co pytać, coby później nie było jakiś np, dziwnych zazdrości o coś. Ja bym wszystkiego nie mówiła, ale to jest indywidualna sprawa tych ludzi którzy sa ze sobą na dzień dzisiejszy. Zależy też jaki kto ma charakter, jak ktoś wrażliwy, to nie będzie przeciez chciał słuchać jaki to koś kiedyś dla nas był ważny i że do tej pory czujemy że ta osoba byla dla nas jakąś ważną wartością w życiu. Nie każda babka, czy facet by chciał cos takiego usłyszeć od drugiej połówki.
bo co, takie jakieś "niby" zwikązki jako taki nastolatek, gdzie tylko powiedzmy się całowałeś z kimś, to czy to związek...to wszystko jest zależne, od tego czy ta dana osoba uważa to za związek, lub uważała, czy ta osoba jest dla niego ważna, tzn, była wtedy, ale może byc tak, ze mimo, że sie nie ma kontaktu z kimś po latach, to mimo to, był to ktoś kto odegrał jakąś ważną role w życiu człowieka jako człowiek, kurcze możnaby sobie zadawać tysiące pytań z każdej strony, tylko trzeba wyczuć gdzie jest jakaś granica, zastanowić się o co pytać, coby później nie było jakiś np, dziwnych zazdrości o coś. Ja bym wszystkiego nie mówiła, ale to jest indywidualna sprawa tych ludzi którzy sa ze sobą na dzień dzisiejszy. Zależy też jaki kto ma charakter, jak ktoś wrażliwy, to nie będzie przeciez chciał słuchać jaki to koś kiedyś dla nas był ważny i że do tej pory czujemy że ta osoba byla dla nas jakąś ważną wartością w życiu. Nie każda babka, czy facet by chciał cos takiego usłyszeć od drugiej połówki.
Dla jednego to niby związki, dla innego związki które go ukształtowały.
Można się tylko całować a być ze sobą kilka lat.
Słyszałem o takich związkach że byli ze sobą od 13-15 roku życia, a mając 20 się rozstawali. Dla mnie to całkiem normalne związki.
Ale to co istotne o czym napisałaś, to teraz a kiedyś.
Nasze postrzeganie może się zmieniać wraz z czasem, co oznacza że to co teraz jest lub nie jest, za miesiąc może ulec zmianie - rodzi to nowy problem. Jeśli komuś powiemy że było 5, a po miesiącu zmieni się nasze postrzeganie i wyjdzie że 25, to niby mówiąc 5 nie kłamaliśmy, a jednak stworzyła się pewna nieścisłość wywołana czasem.
Czy to znaczy że powinniśmy sobie to okresowo przeliczać i się poprawiać? (nawet przed samym sobą?)
Im dłużej piszemy, tym bliżsi prawdy jesteśmy, a prawdą jest to że jest to tak skomplikowany temat z tak wieloma możliwościami że nie da się nic odpowiedzieć (czyli Sokratesowe "wiem że nic nie wiem")
Można się tylko całować a być ze sobą kilka lat.
Słyszałem o takich związkach że byli ze sobą od 13-15 roku życia, a mając 20 się rozstawali. Dla mnie to całkiem normalne związki.
Ale to co istotne o czym napisałaś, to teraz a kiedyś.
Nasze postrzeganie może się zmieniać wraz z czasem, co oznacza że to co teraz jest lub nie jest, za miesiąc może ulec zmianie - rodzi to nowy problem. Jeśli komuś powiemy że było 5, a po miesiącu zmieni się nasze postrzeganie i wyjdzie że 25, to niby mówiąc 5 nie kłamaliśmy, a jednak stworzyła się pewna nieścisłość wywołana czasem.
Czy to znaczy że powinniśmy sobie to okresowo przeliczać i się poprawiać? (nawet przed samym sobą?)
Im dłużej piszemy, tym bliżsi prawdy jesteśmy, a prawdą jest to że jest to tak skomplikowany temat z tak wieloma możliwościami że nie da się nic odpowiedzieć (czyli Sokratesowe "wiem że nic nie wiem")
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
mycholina, czyli całować się może? Lub inaczej, całowanie się nie ma dla Ciebie znaczenia?
Jeśli ważne jest czy sypia, to abstrahując już tą formę słowa, można się zastanawiać właśnie nad tym o co pytam. Może z żadną nie sypiać ale może się z nią całować, dotykać, może osiągać orgazm bez sypiania (jeśli sypianiem nazwiesz penetrację). Istnieje cała grupa czynności i czy one Cię nie interesują?
Jeśli ważne jest czy sypia, to abstrahując już tą formę słowa, można się zastanawiać właśnie nad tym o co pytam. Może z żadną nie sypiać ale może się z nią całować, dotykać, może osiągać orgazm bez sypiania (jeśli sypianiem nazwiesz penetrację). Istnieje cała grupa czynności i czy one Cię nie interesują?
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Chociaż nie otrzymałam konkretnej odpowiedzi o jaki rodzaj związku chodzi, to domyślam się, że o relację: kobieta - mężczyzna.
Nie ma problemu z określeniem istnienia związku w formach określonych przez prawo - vide: małżeństwo.
Natomiast określenie w relacjach pozaformalnych co jest związkiem, a co nie jest, jest bardzo trudne. To tak jakby próbować określić gdzie się zaczyna i kończy wolność, miłość, przyjaźń, wszechświat, etc. Tylko osoby pozostające w danych relacjach mogą określić czy istniejące pomiędzy nimi więzi to związek czy nie.
Nie ma problemu z określeniem istnienia związku w formach określonych przez prawo - vide: małżeństwo.
Natomiast określenie w relacjach pozaformalnych co jest związkiem, a co nie jest, jest bardzo trudne. To tak jakby próbować określić gdzie się zaczyna i kończy wolność, miłość, przyjaźń, wszechświat, etc. Tylko osoby pozostające w danych relacjach mogą określić czy istniejące pomiędzy nimi więzi to związek czy nie.
Czyli po takim związku dla jednej osoby to może być związek a dla drugiej nie?
I podobnie można postrzegać seks. Niedawno usłyszałem określenie że kobieta pytana o ilość partnerów seksualnych, wylicza liczbę a potem dzieli przez 2 lub 10 i tyle podaje:P
Ze związkami pewnie niektórzy robią podobnie;)
I podobnie można postrzegać seks. Niedawno usłyszałem określenie że kobieta pytana o ilość partnerów seksualnych, wylicza liczbę a potem dzieli przez 2 lub 10 i tyle podaje:P
Ze związkami pewnie niektórzy robią podobnie;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Czyli w tym kontekście wszelkie badania statystyczne (choćby te których wyniki przytaczałeś) sprawdzają nie zachowania seksualne a jedynie skłonność do przyznawania się do nich.
Czyli katolicki, przaśny, mazowiecki Polak przyzna się do 5 partnerów, światły Europejczyk do 10, a Chińczyk poganin, wszetecznik, lubujący się w molestowaniu nastoletnich malezyjskich shemale'sów przyzna się do 20 :P.
A tak poważnie, to trochę jak z liczbą przyjaciół. Jeden przyjaźni się z połową miasta inny z 5. Mimo że ta piątka rotuje.
Puszczając trochę wodze i patrząc jednak pozytywnie na tę naszą słowiańską duszę, może jest tak, że mamy w sercu/głowie/organie swój prywatny ikonostas. Mamy tam miejsce dla czterech ikon namiestnych. Są to osoby/związki/momenty, które wywarły na znaczący wpływ. To się wspomina, to się pamięta gdy ankieter zada niespodziewanie podchwytliwe pytanie.
Czyli katolicki, przaśny, mazowiecki Polak przyzna się do 5 partnerów, światły Europejczyk do 10, a Chińczyk poganin, wszetecznik, lubujący się w molestowaniu nastoletnich malezyjskich shemale'sów przyzna się do 20 :P.
A tak poważnie, to trochę jak z liczbą przyjaciół. Jeden przyjaźni się z połową miasta inny z 5. Mimo że ta piątka rotuje.
Puszczając trochę wodze i patrząc jednak pozytywnie na tę naszą słowiańską duszę, może jest tak, że mamy w sercu/głowie/organie swój prywatny ikonostas. Mamy tam miejsce dla czterech ikon namiestnych. Są to osoby/związki/momenty, które wywarły na znaczący wpływ. To się wspomina, to się pamięta gdy ankieter zada niespodziewanie podchwytliwe pytanie.
Jeżeli chodzi o związki to tak. W jednych relacjach oboje partnerzy uważają, że więzi, które ich łączą to związek. W innych może tak odczuwać tylko jedno z nich. Ludzie są różni i mogą zupełnie inaczej postrzegać swoje powiązania z innymi.
Jeżeli chodzi o to słowo na "s" to nadal się nie wypowiadam, bo nadal w ogóle nie wiem o co chodzi :P
Jeżeli chodzi o to słowo na "s" to nadal się nie wypowiadam, bo nadal w ogóle nie wiem o co chodzi :P
Jak jakaś babka się boi, że to sami faceci będą na spotkaniu, to przecież możemy się zmówić czy i kto chce przyjść, no to która będzie na spotkaniu???!
podaje maila, jak go podaje, to żeby późńiej nie było, że która powie, że nie przyszła bo sie bała :P, bo ja stwarzam taką możliwość, żebysmy przyszły i nie były jako ta jedna, która to przyszła :)
pozdrawiam serdecznie. To co jest jakaś chętna koleżanka?
angle1@tlen.pl
podaje maila, jak go podaje, to żeby późńiej nie było, że która powie, że nie przyszła bo sie bała :P, bo ja stwarzam taką możliwość, żebysmy przyszły i nie były jako ta jedna, która to przyszła :)
pozdrawiam serdecznie. To co jest jakaś chętna koleżanka?
angle1@tlen.pl
hej bo tak na ostatnia chwile piszecie o tym spotkaniu.chetnie wyciagne klare nie martw sie nimfa:)
tyle ze dajcie znac trochde wczesniej mam dzis duzo pracy i na pewno sie nie wyrwe nawet na krotka chwilke.
ale nastepnym razem pisze sie na 100% z zaznaczeniem i pelna swiadomoscia pisze 100% zeby nie bylo.
tylko dajcie znac troche wczesniej.ps nimfa wspominasz o nas ale skoro widzis ze nas chwilowo nie ma na forum.hmm nic trudnego dla chcacego eby poszukac w poprzednich postach podawlam moj numer gg pod ktorym jestem dostepna.
chyba ze chcialas isc sama:P hi hi
bawcie sie dobrze
pozdrawiam
tyle ze dajcie znac trochde wczesniej mam dzis duzo pracy i na pewno sie nie wyrwe nawet na krotka chwilke.
ale nastepnym razem pisze sie na 100% z zaznaczeniem i pelna swiadomoscia pisze 100% zeby nie bylo.
tylko dajcie znac troche wczesniej.ps nimfa wspominasz o nas ale skoro widzis ze nas chwilowo nie ma na forum.hmm nic trudnego dla chcacego eby poszukac w poprzednich postach podawlam moj numer gg pod ktorym jestem dostepna.
chyba ze chcialas isc sama:P hi hi
bawcie sie dobrze
pozdrawiam
ze 2 lub 3 dni jak sam widzisz nie bylo mnie w tym czasie na forum niestety badz stety pracuje :):) i nie moglam do was zajrzec.nie wymagam listownego zaproszenia hihi ale info min 2 dni wczesniej by sie przydalo. na przyszlosc zostawiam po raz koljeny moj numer gg 4335058 gdyby mnie nie bylo na forum a bylo by spotkano fajnie jak by ktos mi dal znac .pozdrawiam
ok, to i ja na następnym będę:) mogę dać 80%... tylko jeśli chodzi o mnie to zazwyczaj mogę najwcześniej o 21... i mi w głównym pasuje idealnie:)
dziś nie wpadnę bo przeżywam kryzys w związku który tak na dobrą sprawę związkiem nie był... i dlatego dziś wybieram towarzystwo swoje i telewizora... na dzień dzisiejszy mogę wam napisać że związki są do dupy czymkolwiek są:):):P)
pozdrawiam i życzę miłego spotkania.... napiszcie jak było:)
dziś nie wpadnę bo przeżywam kryzys w związku który tak na dobrą sprawę związkiem nie był... i dlatego dziś wybieram towarzystwo swoje i telewizora... na dzień dzisiejszy mogę wam napisać że związki są do dupy czymkolwiek są:):):P)
pozdrawiam i życzę miłego spotkania.... napiszcie jak było:)
A czym są?:P
Klara, gdybyś się pojawiła może nie zmieniłabyś zdania co do związków, ale na pewno miałabyś dobre zdanie o facetach;)
Nikt o spotkaniu nie pisał... dziwne...
Ja dopiero co wróciłem, zahaczając za sklep. Spotkanie się skończyło tuż przed 2:P Było 5 osób, tych co się zapowiedziały że będą...Godzina powrotu świadczy o tym jak miło było:)))
A teraz jeść i spać, może następnym razem coś w plenerze?;)
Szczegóły rano, może:P
Klara, a co się wydarzyło, opowiedz nam a my ci pomożemy:))
Ostatecznie ja, bo za innych ręczyć nie mogę:P
Jak ja ci pomogę to już zawsze będzie Ci dobrze:d
Klara, gdybyś się pojawiła może nie zmieniłabyś zdania co do związków, ale na pewno miałabyś dobre zdanie o facetach;)
Nikt o spotkaniu nie pisał... dziwne...
Ja dopiero co wróciłem, zahaczając za sklep. Spotkanie się skończyło tuż przed 2:P Było 5 osób, tych co się zapowiedziały że będą...Godzina powrotu świadczy o tym jak miło było:)))
A teraz jeść i spać, może następnym razem coś w plenerze?;)
Szczegóły rano, może:P
Klara, a co się wydarzyło, opowiedz nam a my ci pomożemy:))
Ostatecznie ja, bo za innych ręczyć nie mogę:P
Jak ja ci pomogę to już zawsze będzie Ci dobrze:d
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Nie będę pisał relacji - dokonam jedynie autoanalizy.
Na wstępnie zostałem zapytany czym się zajmuję i z miejsca, automatycznie uniknąłem odpowiedzi (mimo że nie mam się czego wstydzić, nie zajmuję się przemytem narkotyków ani handlem kobietami). Tak sobie dziś pomyślałem, że to niechęć do szufladkowania i bycia szufladkowanym. Identycznie jak z ilością związków, czy tym na eS.
Przyczepianie łatek jest łatwe. Robimy to bezwiednie i z ta łatka zostaje.
"Ile miałeś wsadów? Gdzie pracujesz? Jaką szkołę skończyłeś? Kim jest twój ojciec?" - i już mam pogląd, już mam opinię.
Poza tym pytania są agresywne.
Na wstępnie zostałem zapytany czym się zajmuję i z miejsca, automatycznie uniknąłem odpowiedzi (mimo że nie mam się czego wstydzić, nie zajmuję się przemytem narkotyków ani handlem kobietami). Tak sobie dziś pomyślałem, że to niechęć do szufladkowania i bycia szufladkowanym. Identycznie jak z ilością związków, czy tym na eS.
Przyczepianie łatek jest łatwe. Robimy to bezwiednie i z ta łatka zostaje.
"Ile miałeś wsadów? Gdzie pracujesz? Jaką szkołę skończyłeś? Kim jest twój ojciec?" - i już mam pogląd, już mam opinię.
Poza tym pytania są agresywne.
Zielony, masz rację !!! Też nie lubię takich pytań Allle zauważyłam, że ludzie uwielbiają zadawać pytania, czasem czujesz się jak na przesłuchaniu, najlepsze 2 w rankingu: czym się zajmujesz i powiedz coś o sobie.
Zauważyłam również, że jeżeli ja ze swojej strony nie zadaję takich pytań a na zadawane odpowiadam wymijająco zostaje oskarżana o budowanie jakiegoś poj... muru, ech, szkoda gadać.
A tyle rzeczy można się dowiedzieć słuchając poprostu drugiej osoby bez przesłuchań albo wspólnie milcząc
Zauważyłam również, że jeżeli ja ze swojej strony nie zadaję takich pytań a na zadawane odpowiadam wymijająco zostaje oskarżana o budowanie jakiegoś poj... muru, ech, szkoda gadać.
A tyle rzeczy można się dowiedzieć słuchając poprostu drugiej osoby bez przesłuchań albo wspólnie milcząc
Popadasz w drugą skrajność - wspólnie milcząc można się fajnie czuć, dużo dowiedzieć to się raczej nie można.
Choćby temat szkoły (odwołam się do nocnej rozmowy na Langebrucke). Można by zapytać: do jakiej szkoły chodziłaś/eś. Podalibyśmy numery, profile klas i pozamiatane. Temat zabity. Nie ma nic do dodania. Ale my (tzn D, Anty i ja) rozmawialiśmy. I same suche informacje niewiele znaczą - to był tylko pretekst do tego żeby powiedzieć jaki wpływ wywarł ten czy inny nauczyciel.
Każdy ma inne tempo wchodzenia w relacje (żeby nie użyć słowa związek :P).
Choćby temat szkoły (odwołam się do nocnej rozmowy na Langebrucke). Można by zapytać: do jakiej szkoły chodziłaś/eś. Podalibyśmy numery, profile klas i pozamiatane. Temat zabity. Nie ma nic do dodania. Ale my (tzn D, Anty i ja) rozmawialiśmy. I same suche informacje niewiele znaczą - to był tylko pretekst do tego żeby powiedzieć jaki wpływ wywarł ten czy inny nauczyciel.
Każdy ma inne tempo wchodzenia w relacje (żeby nie użyć słowa związek :P).
Wow... anty, cóż za pewność siebie hehe:):)
Te wasze spotkania coraz bardziej mi się podobają bo po pierwsze trwają coraz dłóżej a po drugie ktoś wkącu wspomniał coś o spotkaniu w plenerze:)
Jeśli chodzi o ten mój beznadziejny przypadek to szkoda gadać... facet jest tak zajęty pracą że nie ma czasu poświęcić 60 sekund by zadzwonić i odwołać wspólny wieczór... najgorsze jest to że oczywiście on nie wie po ca ja się złoszcze... i oczywiście nie był to pierwszy przypadek ale raczej ostatni... i pewnie dała bym się wkręcić że to bardziej moja wina niż jego, żeby nie Monika:) złota kobieta która zna całą sprawę troszkę dokładniej... w sobotę zakupy, jakaś impreza i będe wyleczona:):):)(przynajmniej mam taką nadzieję)
Te wasze spotkania coraz bardziej mi się podobają bo po pierwsze trwają coraz dłóżej a po drugie ktoś wkącu wspomniał coś o spotkaniu w plenerze:)
Jeśli chodzi o ten mój beznadziejny przypadek to szkoda gadać... facet jest tak zajęty pracą że nie ma czasu poświęcić 60 sekund by zadzwonić i odwołać wspólny wieczór... najgorsze jest to że oczywiście on nie wie po ca ja się złoszcze... i oczywiście nie był to pierwszy przypadek ale raczej ostatni... i pewnie dała bym się wkręcić że to bardziej moja wina niż jego, żeby nie Monika:) złota kobieta która zna całą sprawę troszkę dokładniej... w sobotę zakupy, jakaś impreza i będe wyleczona:):):)(przynajmniej mam taką nadzieję)
Łee tam... Przecież odpowiadając nic nie tracicie. Wstydzicie się czegoś?
A szufladkowanie, tego się nie da uniknąć. Sam wygląd, sposób wysławiania, to co zamawiacie, wszystko sprawia że ludzie was szufladkują. Tego się nie da uniknąć, bo ludzki mózg pracuje poprzez kategoryzację wiadomości dla ułatwienia sobie dostępu. To jak komputer, wyobrażacie sobie że nie ma folderów, a wszystkie pliki są w jednym "kontenerze"?
Jak dla mnie ludzie którzy się boją pytań to ludzie którzy nie do końca akceptują siebie i boją się co ludzie mogą o nich pomyśleć gdy coś o sobie powiedzą.
A szufladkowanie, tego się nie da uniknąć. Sam wygląd, sposób wysławiania, to co zamawiacie, wszystko sprawia że ludzie was szufladkują. Tego się nie da uniknąć, bo ludzki mózg pracuje poprzez kategoryzację wiadomości dla ułatwienia sobie dostępu. To jak komputer, wyobrażacie sobie że nie ma folderów, a wszystkie pliki są w jednym "kontenerze"?
Jak dla mnie ludzie którzy się boją pytań to ludzie którzy nie do końca akceptują siebie i boją się co ludzie mogą o nich pomyśleć gdy coś o sobie powiedzą.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Zielony, ale no Ty mało powiedziałeś o swojej edukacji i wpływie. Za to D niezbyt się kryła (chociaż nie wiem czy byłeś już wtedy z nami). Dokładnie powiedziała gdzie się uczyła, jaki był profil, kto ją uczył... wszystko jasno i otwarcie, a mimo to nadal było o czym rozmawiać. I na tyle na ile znam swoje doświadczenia szkolne to wiem że można by takie opowieści prowadzić nawet przez kilka tygodni, bo temat jest naprawdę rozległy;)
Klara, jakby mi coś takiego jakaś dziewczyna zrobiła, i jeszcze by udawała że to moja wina, to pewnie na tym etapie byśmy się pożegnali.
Klara, jakby mi coś takiego jakaś dziewczyna zrobiła, i jeszcze by udawała że to moja wina, to pewnie na tym etapie byśmy się pożegnali.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
To niech sobie szufladkują jak lubią, ale ja nie muszę im tego ułatwiać.
Skąd wiesz, że nie tracimy. Potrafisz sobie wyobrazić co możemy tracić?
I znów zaszufladkowałeś, oceniłeś - przykładając własną miarę. Gdybyś nie akceptował (albo gdy nie akceptowałeś) to nie odpowiadałbyś (nie odpowiadałeś). Tak naprawdę taka ocena mówi więcej o oceniającym niż o ocenianym.
Ludzie są różni - jedni lubią Chopina, inni industrial, jeszcze inni czeski metal z lat 80tych.
Skąd wiesz, że nie tracimy. Potrafisz sobie wyobrazić co możemy tracić?
I znów zaszufladkowałeś, oceniłeś - przykładając własną miarę. Gdybyś nie akceptował (albo gdy nie akceptowałeś) to nie odpowiadałbyś (nie odpowiadałeś). Tak naprawdę taka ocena mówi więcej o oceniającym niż o ocenianym.
Ludzie są różni - jedni lubią Chopina, inni industrial, jeszcze inni czeski metal z lat 80tych.
chopin usypia :) przynajmniej mnie
ktos pytal o relacje... :)
jako, ze pytanie czym zajmuje sie zielony wyszlo ode mnie :P
to jeszcze tylko dopisze, ze bylo ciagiem dobiegajacego konca przy wspolnym stole watku naszych zajec :)
zielony przyszedl ostatni i akuratnie na ow koniec sie zalapal
i tak jak mowi, nie przyznal sie, a nikt z tego powodu nie ucierpial :)
szufladkowanie to moje drugie imie :)
wspolna wymiana pogladow, tak roznych, jak kazde z nas - to cos na co namawiam kazdego kto sie nie pojawil
a i dziewczyny sie nas nie wystraszyly :)
pozdrawiam
jurek
ktos pytal o relacje... :)
jako, ze pytanie czym zajmuje sie zielony wyszlo ode mnie :P
to jeszcze tylko dopisze, ze bylo ciagiem dobiegajacego konca przy wspolnym stole watku naszych zajec :)
zielony przyszedl ostatni i akuratnie na ow koniec sie zalapal
i tak jak mowi, nie przyznal sie, a nikt z tego powodu nie ucierpial :)
szufladkowanie to moje drugie imie :)
wspolna wymiana pogladow, tak roznych, jak kazde z nas - to cos na co namawiam kazdego kto sie nie pojawil
a i dziewczyny sie nas nie wystraszyly :)
pozdrawiam
jurek
Nie chcesz im ułatwiać, ale wszyscy szufladkują więc robisz to i Ty. (inaczej się nie da bo tak funkcjonuje nasz mózg - mamy za mało czasu i za dużo robimy by nie dokonywać uproszczeń naszej rzeczywistości)
Jesteś w towarzystwie, wszyscy mówią, Ty nie chcesz im ułatwiać szufladkowania więc milczysz. Uczysz się od nich, ale sam niczego nie wnosisz.
Stoisz za lustrem weneckim, chcesz widzieć co robią inni, ale nie być widzianym, czy to sprawiedliwe?
Z tym traceniem to słyszałem te historię od zranionych kobiet, "ja mu wszystko mówiłam a on to potem wykorzystał przeciw mnie". I co z tego? Czy stała się taka wielka katastrofa? Ryzyko życiowe. To jakby się nie wiązać bo można zostać zdradzonym lub oszukanym - jakby tak myślała większość, to szybko byśmy "zdziesiątkowali" swój gatunek.
Pewnie byśmy zwariowali - żadnych bliższych znajomości, żadnych związków, CV, Pitów, internetu - ekshibicjoniści, koniec z tym!:P
Im więcej o sobie mówisz, im bardziej się otwierasz, tym po pierwsze bardziej się akceptujesz (bo widzisz że ludzie cię akceptują), a po drugie więcej dostajesz w zamian (bo inni też się otwierają).
Jesteś w towarzystwie, wszyscy mówią, Ty nie chcesz im ułatwiać szufladkowania więc milczysz. Uczysz się od nich, ale sam niczego nie wnosisz.
Stoisz za lustrem weneckim, chcesz widzieć co robią inni, ale nie być widzianym, czy to sprawiedliwe?
Z tym traceniem to słyszałem te historię od zranionych kobiet, "ja mu wszystko mówiłam a on to potem wykorzystał przeciw mnie". I co z tego? Czy stała się taka wielka katastrofa? Ryzyko życiowe. To jakby się nie wiązać bo można zostać zdradzonym lub oszukanym - jakby tak myślała większość, to szybko byśmy "zdziesiątkowali" swój gatunek.
Pewnie byśmy zwariowali - żadnych bliższych znajomości, żadnych związków, CV, Pitów, internetu - ekshibicjoniści, koniec z tym!:P
Im więcej o sobie mówisz, im bardziej się otwierasz, tym po pierwsze bardziej się akceptujesz (bo widzisz że ludzie cię akceptują), a po drugie więcej dostajesz w zamian (bo inni też się otwierają).
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
z d znalazlem dzieki temu wiele wspolnych korzeni :)
jesli ktos zapomina o wspolnej kolacji raz - to nie jest problem
jesli zdarza sie to co jakis czas, to juz brak szacunku
a w zwiazku o tym, ze przestal istniec czy tez zmierza ku koncowi
klara, nic nie musisz opowiadac, musisz jedynie podjac decyzje - chcesz albo nie o tym mowic
pozdrawiam
jurek
jesli ktos zapomina o wspolnej kolacji raz - to nie jest problem
jesli zdarza sie to co jakis czas, to juz brak szacunku
a w zwiazku o tym, ze przestal istniec czy tez zmierza ku koncowi
klara, nic nie musisz opowiadac, musisz jedynie podjac decyzje - chcesz albo nie o tym mowic
pozdrawiam
jurek
dzięki chłopaki... takie też i ja mam zdanie chociaż ciężko mi na to patrzeć obiektywnie... zastanawiałam się jak wy na to patrzycie(wy jko mężczyźni) obawiałam się czegoś wstylu: uspokuj się kobieto, może on naprawde nie miał czsu czy cos podobnego...
i to w sumie nie jest tak że on zapomniał o kolacji, tylko nie raczył mnie pionformować że pracuje do późna(a umawialiśmy się że ma dać WCZEŚNIEJ znać), miało być chyba dla mnie jasne że skoro się nie odzywa to pracuje... niestety ja nie wróżka a chyba oczywiste jest że gdybym wiedziała że nici ze spotkania to zaplanowała bym czas innaczej... problem błachy może się wydawać ale wiązać się z kimś kto nie szanuje twojego czasu to chyba tak słabo...
i to w sumie nie jest tak że on zapomniał o kolacji, tylko nie raczył mnie pionformować że pracuje do późna(a umawialiśmy się że ma dać WCZEŚNIEJ znać), miało być chyba dla mnie jasne że skoro się nie odzywa to pracuje... niestety ja nie wróżka a chyba oczywiste jest że gdybym wiedziała że nici ze spotkania to zaplanowała bym czas innaczej... problem błachy może się wydawać ale wiązać się z kimś kto nie szanuje twojego czasu to chyba tak słabo...
Tak jak piszesz i jak pisze jurek.
Pierwszym problemem jest że nie przyszedł. Zawsze może komuś coś wypaść - można wybaczyć.
Drugi problem że nie zadzwonił - to już poważniejszy problem, bo to brak szacunku. To też może się zdarzyć - praca mogła go pochłonąć.
3. To że to było nie pierwszy raz, a to znak że wcale się z Tobą nie liczy i nie szanuje Twojego czasu (a tym samym i Ciebie). Jeśli mu się to zdarzało, to mógłby sobie budzik w komórce nastawić w razie czego.
A najgorszy jest czwarty problem - czyli zrzucenie winy na Ciebie.
Gdyby się ukorzył, przeprosił i wytłumaczył, to można jeszcze "negocjować" przyszłość.
A tak to sam się domagał zerwania;)
Pierwszym problemem jest że nie przyszedł. Zawsze może komuś coś wypaść - można wybaczyć.
Drugi problem że nie zadzwonił - to już poważniejszy problem, bo to brak szacunku. To też może się zdarzyć - praca mogła go pochłonąć.
3. To że to było nie pierwszy raz, a to znak że wcale się z Tobą nie liczy i nie szanuje Twojego czasu (a tym samym i Ciebie). Jeśli mu się to zdarzało, to mógłby sobie budzik w komórce nastawić w razie czego.
A najgorszy jest czwarty problem - czyli zrzucenie winy na Ciebie.
Gdyby się ukorzył, przeprosił i wytłumaczył, to można jeszcze "negocjować" przyszłość.
A tak to sam się domagał zerwania;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Jak nie szufladkujesz, widzisz więcej niz ktoś ci o sobie mówi na początku. Późńiej taka osoba, która czuje że nie została oceniona przez ciebie w jakikolwiek sposób, powie ci duzo wiecej o sobie, bo czuje sie rozumiana. Poza tym pewne rzeczy się wyczuwa.
Jeśli chodzi o szkołe jaka kto skończył, to rzeczywiście nie ma to żadnego znaczenia, moim zdaniem, nie wpływa to na charakter człowieka aż tak, ani na inteligencje.
Jeśli nie szufladkujesz rozumiesz wszystkich ludzi :)
widzisz rzeczy których inni nie widzą, albo widza tylko do tych osób, których nie zaszufladkowały :P
Jeśli chodzi o szkołe jaka kto skończył, to rzeczywiście nie ma to żadnego znaczenia, moim zdaniem, nie wpływa to na charakter człowieka aż tak, ani na inteligencje.
Jeśli nie szufladkujesz rozumiesz wszystkich ludzi :)
widzisz rzeczy których inni nie widzą, albo widza tylko do tych osób, których nie zaszufladkowały :P
Też mi się wydaje, że ludzie, którzy oceniają kogoś na podstawie jakiś aspektów, tracą zrozumienie wielu rzeczy, dotyczących osoby ocenionej. Często taka osoba jest juz skreślona na początku z jakiegoś błachego powodu. Albo i z takiego, ze ktos cos o kimś usłyszał i podał dalej...a dalej koś kolejny sie zasugerował tym, co powiedział poprzedni. I na przykład stracił kogos kto mógłby byc prawdziwym wiernym przyjacielem, (takim na prykład wiernym do grobowej deski) gdyby nie to ocenianie. Więc moim zdaniem przy ocenianiu, jednak się traci wiele...
Pozdrawiam serdecznie.
ps. Na spotkaniu było miło i przyjemnie:) tak apropos.
Pozdrawiam serdecznie.
ps. Na spotkaniu było miło i przyjemnie:) tak apropos.
Antego rozumiem, tylko on ma to do siebie ze szufladkuje :) i nie wiem czy on rozumie mnie:) ale to dla mnie nie istotne, bo ja rozmumiem wiekszsość ludzi ;)
Zielonego też rozumiem, mimo, że zbyt wiele o nim nie wiem, ale czuje, że rozumiem doskonale ;)
Ciebie pewnie też, tylko z Tobą chyba najmniej rozmawiałam, z racji tego, że poszedłeś pierwszy do domu ;)
Zielonego też rozumiem, mimo, że zbyt wiele o nim nie wiem, ale czuje, że rozumiem doskonale ;)
Ciebie pewnie też, tylko z Tobą chyba najmniej rozmawiałam, z racji tego, że poszedłeś pierwszy do domu ;)
@Anty - to że Ty coś robisz, nie znaczy to, że wszyscy tak robią. Nie, nie chowam się za żadnym lustrem. Powoli się rozkręcam. Poza tym nie przesadzaj - coś tam jednak o sobie powiedziałem, prawda? Uważasz, że nic nie wniosłem?
Moja praca po prostu mnie nie nawilża, czy mówiąc po Twojemu traktuje ją nieco egodystonicznie :P.
@Kaszka - no dobrze, zyskujemy jedną porcję informacji - czy ktoś umie czy nie umie milczeć. To tyle. Ani mniej ani więcej.
Co do kolejnego spotkania - ja za często się nie wypuszczam. Ale tam możnaby się zacząć umawiać - powiedzmy na za 2 tygodnie, na plener. Moja propozycja to jakaś nasiadówa nad bajorem na dawnym poligonie na Morenie, albo ognisko (w wyznaczonym i oznakowanym miejscu) na żółtym szlaku między Matemblewem a Złotą Karczmą.
Może piątek, albo sobota - żeby ci co pracują w urzędach i ci co mają w nich coś do załatwienia nie musieli uciekać wcześniej niż będą mieli na to ochotę.
Moja praca po prostu mnie nie nawilża, czy mówiąc po Twojemu traktuje ją nieco egodystonicznie :P.
@Kaszka - no dobrze, zyskujemy jedną porcję informacji - czy ktoś umie czy nie umie milczeć. To tyle. Ani mniej ani więcej.
Co do kolejnego spotkania - ja za często się nie wypuszczam. Ale tam możnaby się zacząć umawiać - powiedzmy na za 2 tygodnie, na plener. Moja propozycja to jakaś nasiadówa nad bajorem na dawnym poligonie na Morenie, albo ognisko (w wyznaczonym i oznakowanym miejscu) na żółtym szlaku między Matemblewem a Złotą Karczmą.
Może piątek, albo sobota - żeby ci co pracują w urzędach i ci co mają w nich coś do załatwienia nie musieli uciekać wcześniej niż będą mieli na to ochotę.
Kaszka, to łatwiejsze niż się zdaje;)
Nimfa, Zielony, Nie szufladkują tylko mistycy ii pustelnicy, bo oni nic nie robią, więc mogą każdą informację trzymać "luzem" w tym swoim komputerku w głowie. Inne osoby nie mają takiej możliwości ze względu na ilość danych i czas.
Proces uczenia się polega na szufladkowaniu. Jeśli widzisz na chlebie taki zielony mech to wiesz że to pleśń i tego nie jesz.Jeśli by ktoś nie szufladkował i nie oceniał, uznałby że nie może stwierdzić czy ten zielony mech jest zdrowy czy nie zdrowy, nie może się opierać na opinii innych i powinien zjeść by spróbować. Co więcej, następnym razem znów nie ocenia, nie ma tego w szufladce, więc znów musi zjeść...
Można sobie to przenieść na relacje międzyludzkie. Przykład Klary. Facet się nie pojawił na umówionym spotkaniu. Jeśliby miała go nie szufladkować to nie powinna w ogóle zareagować. Jeśli zwróci mu uwagę to już jest to szufladkowanie, bo już zaszufladkowała takie zachowanie jako niewłaściwe. Z czasem, gdy to się powtarza, ona znów może nie reagować, lub dalej szufladkować tego faceta przyklejając mu etykietki; bycia niesłownym, nie szanującym innych, nie liczącym się z ludźmi, osoby na której nie można polegać, nie godnej zaufania etc.
A jak nie będzie tego robić to on dalej będzie wykorzystywał jej... hmm... naiwność i uległość.
Codziennie na każdym kroku oceniamy i szufladkujemy, ludzi, miejsca, czynności... W naszych czasach, w sposobie w jaki żyjemy, nie da się funkcjonować bez szufladkowania.
Nimfa, Tobie w związku z moim szufladkowaniem chodzi o to z NLP, ale to była bardziej skomplikowana sprawa o której rozmawialiśmy trochę czasu. Nie wracajmy już do tego, bo i tak do niczego już nie dojdziemy;)
Zielony, nie mówiłem że Ty tak zrobiłeś wczoraj, to był przykład, kontynuacja toku myślowego w oparciu o to co napisałeś wcześniej.
Zielony też myślałem o tym zbiorniku wodnym na poligonie - tam chyba można palić ognisko, przynajmniej ja tam kilka razy paliłem (ten teren nie jest chyba obszarem TPK).
To miejsce między Matemblewem a Złotą Karczmą odpada, to jest wydzielone miejsce, ale tam jest syf.
Jurek, kiedy Ty chcesz się spotkać, bo jak wychodziłeś powiedziałeś "piątek" jak dobrze pamiętam. Jak daleko Ci się nie chce chodzić to mogą być bastiony lub twierdza grodzisko.
Albo możemy się spotkać w Matemblewie, przy sanktuarium jest tam plac z trawką,można przyjść z kocykiem, posiedzieć... wokół las, więc jak słonko będzie grzało to zawsze jest gdzie się schować;)
Nimfa, Zielony, Nie szufladkują tylko mistycy ii pustelnicy, bo oni nic nie robią, więc mogą każdą informację trzymać "luzem" w tym swoim komputerku w głowie. Inne osoby nie mają takiej możliwości ze względu na ilość danych i czas.
Proces uczenia się polega na szufladkowaniu. Jeśli widzisz na chlebie taki zielony mech to wiesz że to pleśń i tego nie jesz.Jeśli by ktoś nie szufladkował i nie oceniał, uznałby że nie może stwierdzić czy ten zielony mech jest zdrowy czy nie zdrowy, nie może się opierać na opinii innych i powinien zjeść by spróbować. Co więcej, następnym razem znów nie ocenia, nie ma tego w szufladce, więc znów musi zjeść...
Można sobie to przenieść na relacje międzyludzkie. Przykład Klary. Facet się nie pojawił na umówionym spotkaniu. Jeśliby miała go nie szufladkować to nie powinna w ogóle zareagować. Jeśli zwróci mu uwagę to już jest to szufladkowanie, bo już zaszufladkowała takie zachowanie jako niewłaściwe. Z czasem, gdy to się powtarza, ona znów może nie reagować, lub dalej szufladkować tego faceta przyklejając mu etykietki; bycia niesłownym, nie szanującym innych, nie liczącym się z ludźmi, osoby na której nie można polegać, nie godnej zaufania etc.
A jak nie będzie tego robić to on dalej będzie wykorzystywał jej... hmm... naiwność i uległość.
Codziennie na każdym kroku oceniamy i szufladkujemy, ludzi, miejsca, czynności... W naszych czasach, w sposobie w jaki żyjemy, nie da się funkcjonować bez szufladkowania.
Nimfa, Tobie w związku z moim szufladkowaniem chodzi o to z NLP, ale to była bardziej skomplikowana sprawa o której rozmawialiśmy trochę czasu. Nie wracajmy już do tego, bo i tak do niczego już nie dojdziemy;)
Zielony, nie mówiłem że Ty tak zrobiłeś wczoraj, to był przykład, kontynuacja toku myślowego w oparciu o to co napisałeś wcześniej.
Zielony też myślałem o tym zbiorniku wodnym na poligonie - tam chyba można palić ognisko, przynajmniej ja tam kilka razy paliłem (ten teren nie jest chyba obszarem TPK).
To miejsce między Matemblewem a Złotą Karczmą odpada, to jest wydzielone miejsce, ale tam jest syf.
Jurek, kiedy Ty chcesz się spotkać, bo jak wychodziłeś powiedziałeś "piątek" jak dobrze pamiętam. Jak daleko Ci się nie chce chodzić to mogą być bastiony lub twierdza grodzisko.
Albo możemy się spotkać w Matemblewie, przy sanktuarium jest tam plac z trawką,można przyjść z kocykiem, posiedzieć... wokół las, więc jak słonko będzie grzało to zawsze jest gdzie się schować;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
anty, pomylalem, ze piatek bedzie lepszy niz sobota czy niedziela
chce, jak pewnie pare innych osob uciec gdzies poza trojmiasto
z tego co pokazuje prognoza, w piatek na 30 % beda opady pod wieczor
mala szansa zatem na plener, chyba ze poszukamy jakiegos miejsca, z ktorego bedziesz mozna blyskawicznie zrobic desant do jakowegos budynku - jak zwykle jestem otwarty na koncepcje
oby spotkanie zaczelo sie powiedzmy o 18 czy podobnie
mam tez jeszcze drugi, ambitnijeszy plan
ale az wstydze sie go wyjawic :)
pozdrawiam
jurek
chce, jak pewnie pare innych osob uciec gdzies poza trojmiasto
z tego co pokazuje prognoza, w piatek na 30 % beda opady pod wieczor
mala szansa zatem na plener, chyba ze poszukamy jakiegos miejsca, z ktorego bedziesz mozna blyskawicznie zrobic desant do jakowegos budynku - jak zwykle jestem otwarty na koncepcje
oby spotkanie zaczelo sie powiedzmy o 18 czy podobnie
mam tez jeszcze drugi, ambitnijeszy plan
ale az wstydze sie go wyjawic :)
pozdrawiam
jurek
Żółty ser to spleśniały twaróg. Jakiś szwajcarski pastuch po prostu zjadł i mu nie zaszkodziło. Edison miał możliwość opracowania pewnych wynalazków, bo nie wiedział że się nie da.
Przykład Klary da się rozwiązać bez szufladkowania. Facet nie musi być od razu "zły". Można ocenić jego zachowanie, a to już subtelna różnica. Można też bez oceniania powiedzieć: źle się z tym czuję. Bez oceny, wartościowania, sądów. Gdyby Klara była Japonką wymagała by od swojego mężczyzny żeby pracował po 12-14 godzin, w domu zjawiał się w niedzielę, żeby się porządnie wyspać. Złe? Gorsze? Lepsze? Musisz tak oceniać? Mi wystarczy: ja tak nie chcę - to wystarczający powód (bycie egoistą wiele spraw upraszcza :)).
Z paleniem ognia jest pewien paradoks. Zgodnie z prawem ogniska można palić w odległości 200m od ściany lasu. Co znaczy, ni mniej ni więcej, tylko że każdą gałązkę trzeba nieść przez 200m. Nad bajorem też może być syfiasto, a na żółtym szlaku widziałem w tym tygodniu 3 wielkie niebieskie worki śmieci - może teren jest już uprzątnięty - możecie zrobić w piątek rekonesans.
Przykład Klary da się rozwiązać bez szufladkowania. Facet nie musi być od razu "zły". Można ocenić jego zachowanie, a to już subtelna różnica. Można też bez oceniania powiedzieć: źle się z tym czuję. Bez oceny, wartościowania, sądów. Gdyby Klara była Japonką wymagała by od swojego mężczyzny żeby pracował po 12-14 godzin, w domu zjawiał się w niedzielę, żeby się porządnie wyspać. Złe? Gorsze? Lepsze? Musisz tak oceniać? Mi wystarczy: ja tak nie chcę - to wystarczający powód (bycie egoistą wiele spraw upraszcza :)).
Z paleniem ognia jest pewien paradoks. Zgodnie z prawem ogniska można palić w odległości 200m od ściany lasu. Co znaczy, ni mniej ni więcej, tylko że każdą gałązkę trzeba nieść przez 200m. Nad bajorem też może być syfiasto, a na żółtym szlaku widziałem w tym tygodniu 3 wielkie niebieskie worki śmieci - może teren jest już uprzątnięty - możecie zrobić w piątek rekonesans.
"Czasem prowadzę ze sobą długie i mądre rozmowy. I czasami nie rozumiem ani jednego słowa z tego co mówię." - To tak odnośnie rozumienia siebie i innych :)
A spotkanie było bardzo sympatyczne :) Mimo, że dużo gadałam i nie zawsze zgadzałam się z Antym :P
Staram się nie szufladkować ludzi, choć nie zawsze mi się to udaje. A pytania zadaję, bo uzyskane odpowiedzi mogą być właśnie świetnym przyczynkiem do rozmów i dyskusji :)
A spotkanie było bardzo sympatyczne :) Mimo, że dużo gadałam i nie zawsze zgadzałam się z Antym :P
Staram się nie szufladkować ludzi, choć nie zawsze mi się to udaje. A pytania zadaję, bo uzyskane odpowiedzi mogą być właśnie świetnym przyczynkiem do rozmów i dyskusji :)
moj plan dopiero sie krystalizuje
ma juz jednak dwie olbrzymie wady
jest dosc kosztowny oraz czasochlonny bardziej niz poprzednie spotkania
upal nie dziala na mnie najlepiej, stad i rozne durne pomysly pojawiaja sie czesciej
koncepcja zaklada oddalenie sie od trojmiasta
np sobota, 10:00 rano, mragowo - buda kolo mola
albo dajmy na to niedziela, 11:30 rewa
czy tez 15:00 malbork
itp
ma juz jednak dwie olbrzymie wady
jest dosc kosztowny oraz czasochlonny bardziej niz poprzednie spotkania
upal nie dziala na mnie najlepiej, stad i rozne durne pomysly pojawiaja sie czesciej
koncepcja zaklada oddalenie sie od trojmiasta
np sobota, 10:00 rano, mragowo - buda kolo mola
albo dajmy na to niedziela, 11:30 rewa
czy tez 15:00 malbork
itp
tylko że ja przez kolejne dwa dni nie dam rady sie ruszyc, bo rodzinka mi sie zjezdza :(
ale jakbyscie w jakimś nie odległym czasie chcieli do rewy, to ja chętnie sie pisze, miałabym bliżej do domku :)
32 :)
ps. nie są zboczeńcami, ja sie tez bałam, wczoraj sprawdziłam ;)
nie są :)
ale to było wczoraj, hihi
a co jutro, tego nie wie nikt :P
ale jakbyscie w jakimś nie odległym czasie chcieli do rewy, to ja chętnie sie pisze, miałabym bliżej do domku :)
32 :)
ps. nie są zboczeńcami, ja sie tez bałam, wczoraj sprawdziłam ;)
nie są :)
ale to było wczoraj, hihi
a co jutro, tego nie wie nikt :P
Dopytujecie się Moniki o wiek, kiedy ona już o tym pisała w innym wątku.
Mnie bardziej by Ciekawiło, czy...
Monika mieszka w Rotmance, jest zodiakalnym lwem, ma zielone oczy, ciemne włosy, jej numer telefonu zaczyna się od 503, i 2 lata temu miała korekcję wzroku w Warszawie?
O kształtne duże piersi nie zapytam;)
Mnie bardziej by Ciekawiło, czy...
Monika mieszka w Rotmance, jest zodiakalnym lwem, ma zielone oczy, ciemne włosy, jej numer telefonu zaczyna się od 503, i 2 lata temu miała korekcję wzroku w Warszawie?
O kształtne duże piersi nie zapytam;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Czyli mam rozumieć że nie dogadamy się co do zmiany kary? może jakieś złagodzenie, klaps? dotknięcie? może silny cios językiem, czy czymś innym o czym jakoś tam wcześniej przypadkowo wspomniałem?
A jakbym się z nią nie dogadał - maktoś pożyczyć stalowe gatki, pas cnoty, cokolwiek?:D
A jakbym się z nią nie dogadał - maktoś pożyczyć stalowe gatki, pas cnoty, cokolwiek?:D
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
ha !
na nikogo jeszcze sie nie uwzialem, nawet na ciebie ~ja
jednak jako, ze przykonywalas, ze sie pojawisz raz - nie bylo cie
drugi raz - nie bylo cie
to szufladkujac, skoro i tak ciebie nie bedzie
a tylko ty piszesz, ze malbork
to to do mnie przemawia
malbork jest niezly na spotkanie
jest i plener
i zamek
i stosunkowo blisko
wspanialy mialas pomysl, tylko go podchwycilem :)
na nikogo jeszcze sie nie uwzialem, nawet na ciebie ~ja
jednak jako, ze przykonywalas, ze sie pojawisz raz - nie bylo cie
drugi raz - nie bylo cie
to szufladkujac, skoro i tak ciebie nie bedzie
a tylko ty piszesz, ze malbork
to to do mnie przemawia
malbork jest niezly na spotkanie
jest i plener
i zamek
i stosunkowo blisko
wspanialy mialas pomysl, tylko go podchwycilem :)
My nie możemy się dogadać z jurkiem, a jak jedna z was mówi lokal, druga plener to na pewno lżej nie będzie:D
Ja bym wolał plener, ale jurek straszy deszczem, i boi się zgorszyć przy dwóch miss mokrego podkoszulka:P
Ja bym wybrał jakieś spokojne drzewko w okolicach bastionów, albo ławeczkę z widokiem na rzeczkę... lub świetny widok z twierdzy grodzisko...
Najlepiej jak zrobimy to tak jak ostatnio. o 19 przed Mariackim - a potem się coś wymyśli, w zależności od pogody;)
Tylko jurek może do 22 (?)
Kto jeszcze chce przyjść?
PS: Ale jeśli ona ma duże kształtne piersi, to chyba nie powinienem oberwać? Zresztą dla mnie to dziwne, za taki ładny komplement powinienem dostać buzi a nie w tyłek;)
Ja bym wolał plener, ale jurek straszy deszczem, i boi się zgorszyć przy dwóch miss mokrego podkoszulka:P
Ja bym wybrał jakieś spokojne drzewko w okolicach bastionów, albo ławeczkę z widokiem na rzeczkę... lub świetny widok z twierdzy grodzisko...
Najlepiej jak zrobimy to tak jak ostatnio. o 19 przed Mariackim - a potem się coś wymyśli, w zależności od pogody;)
Tylko jurek może do 22 (?)
Kto jeszcze chce przyjść?
PS: Ale jeśli ona ma duże kształtne piersi, to chyba nie powinienem oberwać? Zresztą dla mnie to dziwne, za taki ładny komplement powinienem dostać buzi a nie w tyłek;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Nie masz żadnych głosów! Koniec tego dobrego, koniec demokracji, dogadywania, etc! Anty mówi, chętni słuchają, a reszta dalej świntuszy na forum!
Jutro o 19 pod Mariackim! Kto przyjdzie ten będzie, ewentualnie potem można dojść, jak się nas złapie, znajdzie... czy jakoś tak!
Jutro o 19 pod Mariackim! Kto przyjdzie ten będzie, ewentualnie potem można dojść, jak się nas złapie, znajdzie... czy jakoś tak!
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Oczywiście. Strach jest rozsądny w takich okolicznościach. Strach sprawia że nie wkładasz ręki do ognia.
Dziewczyna chyba z 10 razy powiedziała że chce mi nakopać. Pierwsze 2-3 można uznać za żart, ale w pewnym momencie żart przestaje być śmieszny...
Zresztą to że nie lubię przemocy nie oznacza że dam się uderzyć i nie oddam. Ból jest wielkim zwolennikiem równouprawnienia.
Ona mnie straszy swoim narzeczonym (dziwne że mając narzeczonego chce się spotykać nocą z obcymi facetami, ale to szczegół). Więc może tam dojść do większego rozlewu krwi.
Różnica między rozsądkiem a głupotą jest taka że głupi człowiek pójdzie na spotkanie wiedząc że ktoś chce go uderzyć, rozsądny człowiek zostanie w domu:) I tym samym nie doprowadzi do sytuacji w której komuś może stać się krzywda a ktoś inny może potem pójść do więzienia.
Dziewczyna chyba z 10 razy powiedziała że chce mi nakopać. Pierwsze 2-3 można uznać za żart, ale w pewnym momencie żart przestaje być śmieszny...
Zresztą to że nie lubię przemocy nie oznacza że dam się uderzyć i nie oddam. Ból jest wielkim zwolennikiem równouprawnienia.
Ona mnie straszy swoim narzeczonym (dziwne że mając narzeczonego chce się spotykać nocą z obcymi facetami, ale to szczegół). Więc może tam dojść do większego rozlewu krwi.
Różnica między rozsądkiem a głupotą jest taka że głupi człowiek pójdzie na spotkanie wiedząc że ktoś chce go uderzyć, rozsądny człowiek zostanie w domu:) I tym samym nie doprowadzi do sytuacji w której komuś może stać się krzywda a ktoś inny może potem pójść do więzienia.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
o boze swiety z kim mi przyszlo tu rozmawiac.
anty zaczynasz zalazic mi za skore.
ty albo pipa jestes albo facet zdecyduj sie.
dla mnie kopniaki sa smieszne bo to wkoncu zarty byly.
ja rozumiem twoje grzebanie w moich prywatnych sprawach tez moze mam potraktowac jako przesladownie ?ale ja w przeciwienstwie do ciebie wzielam to raczej jako kiepski zart wiec daj juz na luz ok.
kiedy i z kim sie spotykam to moja sprawa wiec nie tobie to oceniac.pytanie czy aby na pewno masz 27 lat bo dla mnie poki co 21 no nie noc.narzeczony sam miial mnie zawiezc na to magiczne spotkanie bo mowilam ze ide z marta spotkac sie z fajnymi z ludzmi z forum czy to cos zlego?jak nimfa mowila ze ma meza i byla na spotakniu to nie bylow tym nic zlego do mnie musisz sie przyczepic tak ?
moze masz za soba kiepskie zwiazki i zle doswaidczenia ale ja ci powiem istnieje cos takiego jak ZAUFANIE!!! i przyznam sie ze po twojej ostatniej wypowiedzi przechodzi mi ochota na spotkanie ,potem a noz mam czytac na swoj temat zaklamane informacje na forum to dzieki.
I badz tu milych chcij pozartowac to trafi ci sie taki buc ktory wszystko popsuje.dzieki anty !!!brawo dla ciebie.ty i te twoje madrosci:):):):):):)
anty zaczynasz zalazic mi za skore.
ty albo pipa jestes albo facet zdecyduj sie.
dla mnie kopniaki sa smieszne bo to wkoncu zarty byly.
ja rozumiem twoje grzebanie w moich prywatnych sprawach tez moze mam potraktowac jako przesladownie ?ale ja w przeciwienstwie do ciebie wzielam to raczej jako kiepski zart wiec daj juz na luz ok.
kiedy i z kim sie spotykam to moja sprawa wiec nie tobie to oceniac.pytanie czy aby na pewno masz 27 lat bo dla mnie poki co 21 no nie noc.narzeczony sam miial mnie zawiezc na to magiczne spotkanie bo mowilam ze ide z marta spotkac sie z fajnymi z ludzmi z forum czy to cos zlego?jak nimfa mowila ze ma meza i byla na spotakniu to nie bylow tym nic zlego do mnie musisz sie przyczepic tak ?
moze masz za soba kiepskie zwiazki i zle doswaidczenia ale ja ci powiem istnieje cos takiego jak ZAUFANIE!!! i przyznam sie ze po twojej ostatniej wypowiedzi przechodzi mi ochota na spotkanie ,potem a noz mam czytac na swoj temat zaklamane informacje na forum to dzieki.
I badz tu milych chcij pozartowac to trafi ci sie taki buc ktory wszystko popsuje.dzieki anty !!!brawo dla ciebie.ty i te twoje madrosci:):):):):):)
Ale się porobiło :).
@Jurekdz - tak przybyłem po 21. I to że nikt nie narzekał możnaby interpretować dwojako. W każdym razie ja chciałbym być z Wami od tej 19, moje priorytety są jednak inne (Anty, który nazwał mnie lustrem wie - zadał odpowiednie pytanie ;) ).
@ja - cytując forumową wyrocznię: jestem w idealnym wieku dla kobiety między 18 a 50 rokiem życia. Chcesz wiedzieć więcej?
Ps. Mi nie jest za daleko ani do Jelitkowa, ani do Rewy ani do Malborka.
Przejechałem kiedyś 200km (i 200 z powrotem) żeby wypić kawę, 500km (i 500 z powrotem) żeby wziąć udział w zawodach (samych igrzysk godzinka, druga to tak dla rytuału), 700 (yes, there and back again) żeby zjeść pizzę i przespacerować się z przyjacielem. Nie Jurku, nie jestem gejem :P. Dość tego forumowego ekshibicjonizmu.
@Jurekdz - tak przybyłem po 21. I to że nikt nie narzekał możnaby interpretować dwojako. W każdym razie ja chciałbym być z Wami od tej 19, moje priorytety są jednak inne (Anty, który nazwał mnie lustrem wie - zadał odpowiednie pytanie ;) ).
@ja - cytując forumową wyrocznię: jestem w idealnym wieku dla kobiety między 18 a 50 rokiem życia. Chcesz wiedzieć więcej?
Ps. Mi nie jest za daleko ani do Jelitkowa, ani do Rewy ani do Malborka.
Przejechałem kiedyś 200km (i 200 z powrotem) żeby wypić kawę, 500km (i 500 z powrotem) żeby wziąć udział w zawodach (samych igrzysk godzinka, druga to tak dla rytuału), 700 (yes, there and back again) żeby zjeść pizzę i przespacerować się z przyjacielem. Nie Jurku, nie jestem gejem :P. Dość tego forumowego ekshibicjonizmu.
Klara, ja nie rozumiem o co pytasz:)
Zbijać to mogę bierki w szachach:P
Monika, ja nie wątpię że dla Ciebie kopniaki są śmieszne, sadyści ogólnie czerpią dużą radość z zadawania bólu innym, ale jak mówiłem, ja masochistą nie jestem, więc dla mnie to nic przyjemnego.
Co do więzienia, to różnie bywa, ktoś kogoś uderzy, ten mu odda, ktoś wyjmie nóż i różnie to się może skończyć. Trochę się przeżyło, i wiem jak to różnie życie może się ułożyć, a także że czasem lepiej jest wyjąć ten nóż niż dać się zabić.
Zachód słońca dzisiaj mamy o 20:42, więc 21 jest nocą:)
buc i pipa na ten czas chyba nie ma już dla Ciebie żadnej mądrości:)
Zbijać to mogę bierki w szachach:P
Monika, ja nie wątpię że dla Ciebie kopniaki są śmieszne, sadyści ogólnie czerpią dużą radość z zadawania bólu innym, ale jak mówiłem, ja masochistą nie jestem, więc dla mnie to nic przyjemnego.
Co do więzienia, to różnie bywa, ktoś kogoś uderzy, ten mu odda, ktoś wyjmie nóż i różnie to się może skończyć. Trochę się przeżyło, i wiem jak to różnie życie może się ułożyć, a także że czasem lepiej jest wyjąć ten nóż niż dać się zabić.
Zachód słońca dzisiaj mamy o 20:42, więc 21 jest nocą:)
buc i pipa na ten czas chyba nie ma już dla Ciebie żadnej mądrości:)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
jurek powie: zapraszamy od 19:00 wzwyz :)
tak juz jest na tym swiecie, ze ludzie interpretuja rozne slowa tylko na swoj sposob
czasem to idzie w zlym kierunku i wyglada jak wyglada
jednak to wszystko tylko litery
kazde spotkanie na ktorym do tej pory bylem, odbywalo sie moze w konwencji zacietej dysksusji, jednak niesmaku ciezko bylo by sie w tym dopatrzec :)
tak juz jest na tym swiecie, ze ludzie interpretuja rozne slowa tylko na swoj sposob
czasem to idzie w zlym kierunku i wyglada jak wyglada
jednak to wszystko tylko litery
kazde spotkanie na ktorym do tej pory bylem, odbywalo sie moze w konwencji zacietej dysksusji, jednak niesmaku ciezko bylo by sie w tym dopatrzec :)
widze anty ze ty zawodowo z kazdego zartu i kazdej pierdoly porafisz zrobic wielki problem.az dziwnie ze nie zajmujesz sie polityka.
sluchaj ja przeszukaiwanie mojego prywatnego zycia sie nie obrazilam,za glupie teksty ze ponoc mam narzeczonego a chce wyjsc wieczorem tez nie ale z tymi probabi narzucenia mi ze jestem sadysta naprawde zaczynasz przeginac.sluchaj skoro nie znasz sie na zartach to twoja strata.jesli masz jakis problem do mnie to mi o tym napisz.bo naprawde zaczynam tracic cierpliwosc do twojej osoby :):):):)
sluchaj ja przeszukaiwanie mojego prywatnego zycia sie nie obrazilam,za glupie teksty ze ponoc mam narzeczonego a chce wyjsc wieczorem tez nie ale z tymi probabi narzucenia mi ze jestem sadysta naprawde zaczynasz przeginac.sluchaj skoro nie znasz sie na zartach to twoja strata.jesli masz jakis problem do mnie to mi o tym napisz.bo naprawde zaczynam tracic cierpliwosc do twojej osoby :):):):)
Monika najwyraźniej mamy całkiem inne postrzeganie i całkiem inne poczucie humoru. Chociaż mogę się spodziewać że gdybyśmy obrócili rolę i gdybym ja napisał do Ciebie jak Ty do mnie to ta rozmowa już dawno by się zakończyła. I nie ograniczyłabyś się do buca i pipy.
Widać to zresztą na przykładzie tej przemocy, gdy Ty miałaś być agresorem, to było to dla Ciebie śmieszne, gdy ja wspomniałem o tym jak to może się skończyć to przestało być to dla Ciebie zabawne.
I tak naprawdę wszystko zaczęło się od tego co o Tobie napisałem. Zezłościłaś się na mnie, ale to była tylko projekcja tego co czułaś do siebie. Bo ja nie sprawdzałem Twojego ip, nie włamałem się do Twojego kompa. Wszystkie dane które podałem nie były danymi prywatnymi, bo udostępniłaś je w internecie wszystkim. Co więcej, byłem na tyle taktowny że nie podałem całego numeru telefonu ani nie podałem nazwiska. (czyli nie podałem danych prywatnych a ogólniki).
Złościsz się jednak na siebie, bo niby chciałaś być anonimowa a ci nie wyszło.
A może przestraszyłaś się że gdyby ktoś połączył fakty - to co piszesz, z tobą, to Twoje słowa mogłyby wywołać coś negatywnego?
Na mnie mogłaś się złościć tylko o te kształtne... i to nie był żart wysokich lotów za co przeprosiłem.
Pozostałe dwie kwestie były słuszne i nie można im zaprzeczyć.
Mów co chcesz, dla mnie chęć czynienia ludziom krzywdy i czerpanie z tego przyjemności nie jest niczym dobrym. Ja nazwałem takie zachowanie, to nie ja powiedziałem że Ty się tak zachowujesz. To znów wyszło od Ciebie;)
Jest humor i humor, dzieciaki pod szkołą też wyszydzają osoby które im nie pasują, dla wielu jest to zabawne. Mnie to nie śmieszy, może jestem sztywniakiem, a może mam po prostu bardziej wysublimowany gust.
Inwektywy też moim zdaniem nie są żartami z wysokiej pułki, nawet nie są ze średniej.
Najlepiej pójdźmy za radą jurka i zamknijmy ten temat bo działamy na innych płaszczyznach i się nie dogadamy:)
Widać to zresztą na przykładzie tej przemocy, gdy Ty miałaś być agresorem, to było to dla Ciebie śmieszne, gdy ja wspomniałem o tym jak to może się skończyć to przestało być to dla Ciebie zabawne.
I tak naprawdę wszystko zaczęło się od tego co o Tobie napisałem. Zezłościłaś się na mnie, ale to była tylko projekcja tego co czułaś do siebie. Bo ja nie sprawdzałem Twojego ip, nie włamałem się do Twojego kompa. Wszystkie dane które podałem nie były danymi prywatnymi, bo udostępniłaś je w internecie wszystkim. Co więcej, byłem na tyle taktowny że nie podałem całego numeru telefonu ani nie podałem nazwiska. (czyli nie podałem danych prywatnych a ogólniki).
Złościsz się jednak na siebie, bo niby chciałaś być anonimowa a ci nie wyszło.
A może przestraszyłaś się że gdyby ktoś połączył fakty - to co piszesz, z tobą, to Twoje słowa mogłyby wywołać coś negatywnego?
Na mnie mogłaś się złościć tylko o te kształtne... i to nie był żart wysokich lotów za co przeprosiłem.
Pozostałe dwie kwestie były słuszne i nie można im zaprzeczyć.
Mów co chcesz, dla mnie chęć czynienia ludziom krzywdy i czerpanie z tego przyjemności nie jest niczym dobrym. Ja nazwałem takie zachowanie, to nie ja powiedziałem że Ty się tak zachowujesz. To znów wyszło od Ciebie;)
Jest humor i humor, dzieciaki pod szkołą też wyszydzają osoby które im nie pasują, dla wielu jest to zabawne. Mnie to nie śmieszy, może jestem sztywniakiem, a może mam po prostu bardziej wysublimowany gust.
Inwektywy też moim zdaniem nie są żartami z wysokiej pułki, nawet nie są ze średniej.
Najlepiej pójdźmy za radą jurka i zamknijmy ten temat bo działamy na innych płaszczyznach i się nie dogadamy:)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
ech, zeby czlowiek caly czas mogl siedziec na forum i pisac ;P
anty pewnie juz wyszedl z domu
a ja w tej chwili juz sie goruje do biegu :)
spotkanie sie odbedzie, tak jak pisal anty - 19:00, rzezba vis a vis glownego wejscia do kosciola mariackiego
mam nadzieje, ze pojawi sie kilka osob, plci roznej :)
co bedzie dzialo sie pozniej - czas pokaze
pozdrawiam
jurek
anty pewnie juz wyszedl z domu
a ja w tej chwili juz sie goruje do biegu :)
spotkanie sie odbedzie, tak jak pisal anty - 19:00, rzezba vis a vis glownego wejscia do kosciola mariackiego
mam nadzieje, ze pojawi sie kilka osob, plci roznej :)
co bedzie dzialo sie pozniej - czas pokaze
pozdrawiam
jurek
Wciąż bez zmian, można napisać do mnie i poprosić o numer telefonu - potem zadzwonić i dowiedzieć się gdzie jesteśmy. Tak jak to kilkukrotnie tutaj było pisane.
Dzisiaj jestem trochę zajęty, więc mniej tu jestem.
Nie wiem też do której będę mógł być na spotkaniu, bo nie wiem jak się wyrobię z tym z czym teraz wyrobić się nie mogę:P (na pewno nie tak długo jak ostatnio).
Jurek podobno może być tylko do 22.
Nie wiem gdzie mieszkacie, skąd będziecie jechać, etc.
Czy się wyrobicie nim się rozejdziemy (chyba że jurek zechce zostać dłużej - to jednak wątpliwe). Może jednak pojawią się i inne osoby, a to może wiele zmienić... Więc telefon to jedyne i najlepsze wyjście.
Jurek wam chyba swojego nie chce podać, pewnie się boi Moniki, więc pozostaje ja.
O ile Monika przezwycięży swoją niechęć do mnie. Chociaż z drugiej strony musi mnie bardzo lubić skoro chce się ze mną spotkać...
Dzisiaj jestem trochę zajęty, więc mniej tu jestem.
Nie wiem też do której będę mógł być na spotkaniu, bo nie wiem jak się wyrobię z tym z czym teraz wyrobić się nie mogę:P (na pewno nie tak długo jak ostatnio).
Jurek podobno może być tylko do 22.
Nie wiem gdzie mieszkacie, skąd będziecie jechać, etc.
Czy się wyrobicie nim się rozejdziemy (chyba że jurek zechce zostać dłużej - to jednak wątpliwe). Może jednak pojawią się i inne osoby, a to może wiele zmienić... Więc telefon to jedyne i najlepsze wyjście.
Jurek wam chyba swojego nie chce podać, pewnie się boi Moniki, więc pozostaje ja.
O ile Monika przezwycięży swoją niechęć do mnie. Chociaż z drugiej strony musi mnie bardzo lubić skoro chce się ze mną spotkać...
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
ale się temat rozwinął :) tzn. głównie wątki poboczne ;)
Monikoo, jakoś tak odnoszę wrażenie, że Anty chciał Cię trochę nakręcić i chyba mu wyszło ;)
no ale co tam, mam nadzieję, że jednak się spotkaliście i że jest fajnie :)
(teraz brzmię jak oglądaczka brazylijskich seriali, która czuje jakby postaci z ulubionego serialu były jej rodziną ;)
Monikoo, jakoś tak odnoszę wrażenie, że Anty chciał Cię trochę nakręcić i chyba mu wyszło ;)
no ale co tam, mam nadzieję, że jednak się spotkaliście i że jest fajnie :)
(teraz brzmię jak oglądaczka brazylijskich seriali, która czuje jakby postaci z ulubionego serialu były jej rodziną ;)
spotkanie obylo sie w atmosferze wzajemnego zrozumienia i poszanowania :)
pierwsza czesc miala charakter zdecydowanie plenerowo/spacerowy
podczas ktorego debatowalismy nad roznymi punktami naszej starowki
sklad dwuosobowy temu sprzyjal :)
druga czesc spotkania, rozpoczela sie po godz. 21, kiedy to dotarly jeszcze dwie forumowiczki, miala nieco bardziej burzliwy przebieg
miedzy innymi w niejasnych okolicznosciach dowiadywalismy sie kto mial na mysli, kiedy mial na mysli, co mial na mysli
ogolnie niewiadomo :)
kto wie, moze jeszcze bedzie kiedys szansa na spotkanie w podobnym skladzie
z mojej strony moge dodac, ze poznalem kolejne ciekawe osoby
a jedna z nich szczegolnie chcialbym namowic na otwarcie...
dla zadnych sensacji - niestety... do zadnych rekoczynow nie doszlo
wszyscy opuscili spotkanie w stanie nienaruszonym cielesnie
pozdrawiam
jurek
pierwsza czesc miala charakter zdecydowanie plenerowo/spacerowy
podczas ktorego debatowalismy nad roznymi punktami naszej starowki
sklad dwuosobowy temu sprzyjal :)
druga czesc spotkania, rozpoczela sie po godz. 21, kiedy to dotarly jeszcze dwie forumowiczki, miala nieco bardziej burzliwy przebieg
miedzy innymi w niejasnych okolicznosciach dowiadywalismy sie kto mial na mysli, kiedy mial na mysli, co mial na mysli
ogolnie niewiadomo :)
kto wie, moze jeszcze bedzie kiedys szansa na spotkanie w podobnym skladzie
z mojej strony moge dodac, ze poznalem kolejne ciekawe osoby
a jedna z nich szczegolnie chcialbym namowic na otwarcie...
dla zadnych sensacji - niestety... do zadnych rekoczynow nie doszlo
wszyscy opuscili spotkanie w stanie nienaruszonym cielesnie
pozdrawiam
jurek
~ja, ale Ty ciekawska o tego zielonego:P Może powinnaś zadziałać bardziej stanowczo?;)
A spotkanie się odbyło według opisu jurka i było bardzo miło:)
Klara (zapewne w dużej mierze z naszej winy) pozostawiła mnóstwo otwartych pytań. Chociaż myślę że może się to zmienić w najbliższej przyszłości, o ile będzie tego chciała:)
Mi wciąż nie daje spokoju, czym jest plener?:))
Monika - jak zdecydowanie za wolno myślę. Ale jak wróciłem do domu wszystko mi się ułożyło w jedną całość. Teraz wreszcie rozumiem o co była ta ostra wymiana zdań:)))
Myślę że w przyszłości będziemy się lepiej kłócić:P
Dziewczyny zarobiły dużego plusa, napisały że na następne spotkanie przyjdą, było następne spotkanie i jak zapowiedziały tak zrobiły.
Miałem też taką cichą nadzieję że pojawi się Laura, bo przed poprzednim spotkaniem mówiła że środek tygodnia to źle, że musi być piątek i to po 21 - wszystkie wymogi spełniliśmy, a ona się nie pojawiła.
A spotkanie się odbyło według opisu jurka i było bardzo miło:)
Klara (zapewne w dużej mierze z naszej winy) pozostawiła mnóstwo otwartych pytań. Chociaż myślę że może się to zmienić w najbliższej przyszłości, o ile będzie tego chciała:)
Mi wciąż nie daje spokoju, czym jest plener?:))
Monika - jak zdecydowanie za wolno myślę. Ale jak wróciłem do domu wszystko mi się ułożyło w jedną całość. Teraz wreszcie rozumiem o co była ta ostra wymiana zdań:)))
Myślę że w przyszłości będziemy się lepiej kłócić:P
Dziewczyny zarobiły dużego plusa, napisały że na następne spotkanie przyjdą, było następne spotkanie i jak zapowiedziały tak zrobiły.
Miałem też taką cichą nadzieję że pojawi się Laura, bo przed poprzednim spotkaniem mówiła że środek tygodnia to źle, że musi być piątek i to po 21 - wszystkie wymogi spełniliśmy, a ona się nie pojawiła.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Odniesienie do powyższego wątku pozdrawiam
Otóż my teraz dyskutujemy tu nad tym wszystkim, a świat przewraca się na głowę – http://sites.google.com/site/753nwes
Otóż my teraz dyskutujemy tu nad tym wszystkim, a świat przewraca się na głowę – http://sites.google.com/site/753nwes