Widok
Polecam "Cristiadę"
Warto obejrzeć. Ze względu na realnosć i brutalnosć scen - TYLKO - dla widzów dorosłych (moja opinia). Bardzo rzeczywisty, niecukierkowy, obraz Swiętych Meksykańskich - zginęli za wiarę w Jezusa Chrystusa. Ludzie, pokazania w tym obrazie to ani białe, ani czarne charaktery. Takie złożone, jakw rzeczywistosci złożona jest ludzka osobowosć. I Swięci mieli swoje wady. Wojna jest ZAWSZE złem. Trzeba podjąć wszelkie działania, by jej zapobiec (to moja opinia, po obejrzeniu filmu). Ksiądz jest księdzem i powinien być po prostu kapłanem. Jesli ksiądz zaczyna wykonywać inna pracę = imać się innych zajęć niż zadania kapłańskie, to zawsze rezultaty są opłakane. Ksiądz to kapłan. Wybierając drogę kapłaństwa pisał się na służenie Panu Bogu i duszpasterstwo. Jesli ksiądz podejmuje inną pracę (inny zawód) to siłą rzeczy zaczyna zaniedbywać swoje obowiązki kapłańskie, okreslę to tak - przestaje być profesjonalistą. Dlatego ksiądz to kapłan (a nie ksiądz i żołnierz, ksiądz i dyrektor instytucji swieckiej, ksiądz i psychoterapeuta, ksiądz i biznesmen, ksiądz i naukowiec uczelni swieckiej itd.) - mój wniosek po obejrzeniu filmu. Piękni ludzie - aktorzy. Bardzo lubię Andy Garcia - gra tu bardzo szlachetnego, mądrego i odpowiedzialnego generała (taki wódz z ikrą, a przy tym przewodnik stada). Przepiękne widoki Meksyku. Po pierwszych scenach przecisnął mi się na usta komentarz "to już przed Sowietami, Meksykanie stosowali tak okrutne metody...". Nadal w Meksyku oficjalnie obowiązuje zakaz noszenia stroju kapłańskiego (sutanny) w miejscach publicznych... Każdy polski katolik powinien obejrzeć ten film i zweryfikować swoje rozumienie okreslenia "żyć wiarą".
Rewelacyjny film, naprawdę poruszający.
Efekt rewolucji w Meksyku był podobny jak w Europie: męty społeczne (w rodzaju Callesa) dorwały się do władzy i utrzymywały ją po umundurowaniu i uzbrojeniu armii analfabetów nie mających nic do stracenia a dużo do zrabowania. Calles w latach 30. i 40. zapałał także sympatią do Hitlera i niemieckich wzorców, a tego już nie wytrzymali nawet Jankesi.
A wracając do polskich spraw: taką "meksykańską" Partię Instytucjonalno-Rewolucyjną sprawującą niepodzielną władzę przez dziesiątki lat w pseudo-parlamentarnym systemie chcieli nam także zafundować w roku 90 różowi do spółki z czerwonymi, pod patronatem jedynie słusznej gazety.
A wracając do polskich spraw: taką "meksykańską" Partię Instytucjonalno-Rewolucyjną sprawującą niepodzielną władzę przez dziesiątki lat w pseudo-parlamentarnym systemie chcieli nam także zafundować w roku 90 różowi do spółki z czerwonymi, pod patronatem jedynie słusznej gazety.
wspaniały film
Ostatnia szansa by zobaczyć ten film. Już tylko w Neptunie. O katolikach i dla katolików i nie tylko. 3 lata z historii Meksyku. Leje się krew , dużo strzelaniny , trochę jak bajka , ale to nie bajka. Większość postaci i opowiedzianych w firmie zdarzeń i wątków jest jak najbardziej prawdziwa . Koniecznie dotrwajcie do napisów końcowych i przeczytajcie je. Gratulacje dla Andy Garcii za wspaniałą rolę i dla Dean-a Wrighta za reżyserie. Pomimo lata i pięknej pogody i nie do końca dobrej godziny emisji naprawdę warto zobaczyć!
Bardzo prosty, grający na emocjach
Niestety nie ma w tym filmie odpowiedzi na najważniejsze pytanie - dlaczego? Złożoność rzeczywistości - w irytujący dla mnie sposób - zredukowana do walki między "czarnym" i "białym". Gra na emocjach - wzniosłość, poświęcenie, no i Bóg, honor, ojczyzna. Jak to lubi, osobiście, nie polecam.