Widok
Czy ktoś mi może wyjaśnić to ...
Czy ktoś mi może wyjaśnić to zjawisko, dlaczego pasażerowie jadąc w starym taborze skm i tym samym braku klimatyzacji, siedzą we własnym smrodku i przerażającej duchocie bojąc się otworzyć okna? Mityczny przeciąg? Upojenie własnym zapachem? Co więcej będą się nawet toczyć przy drzwiach żeby jeszcze bardziej utrudnić tę podróż innym, tym bardziej jeśli w tym dniu nie użyli antyperspirantów.
więcej
więcej
osoby bojące się przeciągów
są bardziej awanturujące się od osób które rozpływają się w upale.
Zwykle jest tak, że jak otwierasz okno, to 1-2 osoby siedzące najbliżej okna dostają "cug" na siebie, czyli to one ponoszą największą konsekwencję otwartego okna. Muszą w pewien sposób poświęcić się dla ogółu pasażerów. Nie każdy lubi się poświęcać dla ogółu, bo to zahacza o "socjalizm", "frajerstwo" czy jakieś uczucie straty kontroli nad najbliższym siebie otoczeniem.
Jednym ze sposobów aby złagodzić konflikt ewentualny, można najpierw zapytać się osób siedzących bezpośrednio przy oknie, czy można je otworzyć. Czasem łagodzi to ewentualny konflikt, ale nie zawsze.
Do zauważenia jest jeszcze to, że osoby siedzące często mają troszkę chłodniej, niż osoby stojące. Ciepłe powietrze unosi się do góry, więc inaczej odczuwają temperaturę w pojeździe.
Zwykle jest tak, że jak otwierasz okno, to 1-2 osoby siedzące najbliżej okna dostają "cug" na siebie, czyli to one ponoszą największą konsekwencję otwartego okna. Muszą w pewien sposób poświęcić się dla ogółu pasażerów. Nie każdy lubi się poświęcać dla ogółu, bo to zahacza o "socjalizm", "frajerstwo" czy jakieś uczucie straty kontroli nad najbliższym siebie otoczeniem.
Jednym ze sposobów aby złagodzić konflikt ewentualny, można najpierw zapytać się osób siedzących bezpośrednio przy oknie, czy można je otworzyć. Czasem łagodzi to ewentualny konflikt, ale nie zawsze.
Do zauważenia jest jeszcze to, że osoby siedzące często mają troszkę chłodniej, niż osoby stojące. Ciepłe powietrze unosi się do góry, więc inaczej odczuwają temperaturę w pojeździe.