Widok

Czy macie dobre rady na bolące kolana?

Czy macie dobre rady na bolące kolana? Mam problem. W czasie jazdy po jakimś czasie (60-70 km) zaczyna doskwierać ból kolan. Nie myślę wtedy o niczym innym tylko o tym żeby nie zostać kaleką i już wiem że nigdy nie zdobędę tego wymarzonego dyplomu. Po prostu boli. Odbiera siły, siada psycha, stresuje... pomocy
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Trudny problem z którym również swego czasu się zmagałem. Myślę że oni mogą pomóc: https://www.pomorskiefirmy.pl/rehab-gdansk-gdynia-sopot-centrum-rehabilitacyjne/
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dokladnie,Dr.Ciesla jest bardzo dobrym lekarzem,wlasnie dzisiaj wrocilem z jego kliniki.Obsloga perfekcyjna pod kazdym wzgledem:)pzdr
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A nie zapomnij nawrzucać doktorowi na dzień dobry, tak jak to wyżej zaleca Japco...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
nie wiem jakie macie odczucia ale to chyba najlepszy watek na tym forum:) tez za jakis czas bede musial sie wybrac do mechanika od kolan:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
czy ktos stosowal glukozamine i moze powiedziec cos o efektach? kupilem sobie nawet cena jest przystepna...ale efekty maja sie pojawic za ok 6-8 tygodni:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pogrzebalem na necie i podaje:
http://www.drciesla.pl

Pozdrawiam.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Cześć.
Prosze podać jeszcze raz swojego maila. Na ww. adres nie moge wysłać wiadomości

Pozdrawiam
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

NAMIARY NA DR.CIEŚLE

Prosze o namiary gdzie przyjmuje dr.Cieśla lub kontakt telefoniczny DZIĘKUJE ZA KAŻDĄ POMOC!!!!!!!!!!!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
oklad z mlodej piersi
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Cześć! Jak się okazało są 4 typy budowy rzepki. Ja Niestety mam "Rzepkę II exclusive V8 TDI" :P no ale typ 2 jest już ubytkiem genetycznym (choć nie takim jak 3 i 4 - ufff). Dodatkowo mam jakąś nadruchliwość stawów czy coś... nie pamiętam już, ale chodzi o to, że moje stawy ruszają się za bardzo - co też jest defektem! genetycznym. Ogólnie, moja rzepa jest wykorzystywana w połowie (tej wewnętrznej) stąd brak odpowiedniego smarowania w extremalnych obciążeniach. Skończyć się to może poważnymi zmianami zwyrodnieniowymi już za 10 lat jeśli nie będę unikał bólu. "Ograniczyć bieganie, ogólnie pracę w zgięciu pod obciążeniem" powiedział (rwanie i podrzut odpadają:P LOL chyba przejdę na ławeczkę... siodełko znaczy;)), "jazda rowerem jak najbardziej wskazana, pod warunkiem, że nie będziesz przekraczał granicy bólu". Jak wspomniałem o długich spacerach, powiedział, że o ile nie będzie bolało to nie będę sobie szkodził. Chory na kolana będę i tak, kwestia - kiedy. Wszystko, co zaniedbam przyczyni się po skrócenia okresu mojego zdrowia. Dodatkowo dostałem jakieś leki do brania (bo o glukozaminie zdrovitu powiedział "to ze sklepu ze zdrową żywnością?") w seriach po 30 dni z 30 dniami przerwy. Stosować gdy będzie bolało i teraz 2 serie. Jak się nazywają napiszę jak tylko ktoś mi je sprzeda, bo z recepty się ciężko doczytać;)

Ogólnie jestem zdrowy, no nie:D

Ale poważne zastanowienie się nad sobą i przyszłymi harpaganami powoduje u mnie krzywą minę, bo coraz bardziej przychylniejszy jestem do opcji TR, a tak bardzo już polubiłem TP.

Pozdrower!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Przeczytalam o "Nordic Walking", ciekawe, nie spotkalam się z tym wcześniej.
Ja mowilam jednak o kijkach trekkingowych - górskich, bo kilka osób w postach powyżej uskarżalo się na bol kolan przy schodzeniu z góry.
Na zachętę powiem jeszcze, że podczas ostatniej wyprawy, po 10-km zejsciu z plecakami w calej naszej grupie nie narzekaly na kolana tylko 2 osoby - te mające kijki trekkingowe. :)

Ola
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Szaszka napisał(a):

> Moge natomiast podzielić się radą dotyczącą lażenia po górach,
> a konkretnie schodzenia: KUPCIE KIJKI TREKKINGOWE!
> Część cieżaru zostaje przerzucona na ręce i kijki, kolana są
> odciążone (a jesli niesie się plecak, to naprawde jest z czego
> odciążać).

Ostatnio trafiłem na rozmowę, z której wynikało, że używanie kijków w górach nie jest całkiem tym samym, co używanie kijków do chodzenia (tzw. Nordic Walking). Sam nie mam doświadczenia w tej kwestii, ale kilku Harpaganów używa kijków, więc rada jest dobra, lecz trzeba by było dopracować technikę takiego chodzu...

Może zainteresuje to kogoś. Podaję namiary na stronkę: http://biegajznami.pl/forum/viewtopic.php?t=8

Pozdrawiam,
Łukasz
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Przyjaciele!!!

Idąc za Waszymi dobrymi radami wyczytanymi powyżej skorzystałem z tej którą można było zrealizować najszybciej najtaniej i najłatwiej. Przesunąłem siodełko do przodu. Po przejechaniu ok 60km ból nie pojawił się!!! Ponadto używam maści ABC ale tu uwaga bo wrażenie jest zbliżone do przypalania żelazkiem.

Pomimo tego nadal planuję wizytę u lekarza.

Pozdrawiam Wszystkich
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Witam.

W "Polityce" z 23.10.2004 r. pojawił się artykuł dotyczący poruszanego problemu. Oto kilka fragmentów:

"zwyrodnienie stawów - choroba atakująca głównie ludzi starszych, dotyka najczęściej bioder (40 proc.) i kolan (25 proc.). Szacuje się, że cierpi na nią 5-7 mln Polaków. Głównym powodem dolegliwości bólowych jest zużywanie się chrząstki, która z wiekiem staje się coraz cieńsza. W późniejszych stadiach zwyrodnienie obejmuje cały staw. Nadwaga i otyłość sprzyjają powstawaniu tych zmian, ale przyspieszają je również: podnoszenie zbyt dużych ciężarów i urazy sportowe. Ból pojawia się początkowo tylko podczas wykonywania ruchów, w późniejszej fazie - także podczas odpoczynku. Wreszcie staw ma ograniczoną ruchomość, nie można np. wyprostować nogi w kolanie."

ból - "Pojawia się często szczególnie o tej porze roku - gdy siąpi deszcz, wieje chłodny wiatr, gwałtownie zmienia się ciśnienie. Od dawna trwają poszukiwania związku między jesienną aurą a nasilonymi objawami choroby zwyrodnieniowej stawów. Przekonanie, że początek wszystkich chorób reumatycznych bierze się z wilgoci, jest tak samo błędne, jak wrzucanie ich do jednego worka. Ale z objawami choroby zwyrodnieniowej, a w mniejszym stopniu reumatoidalnym zapaleniem stawów, to jednak prawda - zmiany klimatyczne je potęgują. Po wielu dyskusjach, a nawet awanturach na zjazdach naukowych, zależność tę tłumaczy się osłabieniem mechanizmów termoregulacyjnych u chorych i zwiększoną aktywnością receptorów reagujących na ból pod wpływem zmiennej temperatury."

Nie chce mi się przepisywać już tekstu artykułu, więc streszczę kilka rzeczy:

- glukozamina - czy działa? Naukowcy nie są zgodni. Ja mam pozytywne doświadczenia z tym specyfikiem, ponieważ dawniej kolana nie wytrzymywały obciążeń i w pewnym momencie czułem, że coś "strzeliło". Następnego dnia staw był trochę sztywny, ale zawsze delikatnie to ... rozbiegałem. Przed ostatnim maratonem brałem glukozaminę i biegałem tygodniowo więcej kilometrów niż dotychczas, a kłopotów nie było... Jeżeli jakiś lekarz twierdzi, że glukozamina działa na zasadzie placebo, to wielka jest potęga mojego umysłu ;-)).
- leki przeciwbólowe - w nadmiarze stosowane powodują podrażnienie śluzówki żółądka (niesterydowe leki przeciwzapalne) lub mogą źle wpływać na układ krwionośny - zwiększają ryzyko zawału serca (koksyby).
- ruch - zalecany przez cały rok, ponieważ mocne mięśnie lepiej chronią stawy.

Poza tym (z moich informacji):
- bieganie - mówi się, że obciążenia są 3 razy większe niż w trakcie chodzenia,
- schodzenie - obciążenia na mięśnie hamujące nawet 4 razy większe niż na płaskim terenie!!!
Na szczęście tych współczynników się nie mnoży, bo przy zbieganiu z górki wyszłoby obciążenie 12-krotne :>. Już dawno temu przekonałem się, że można nauczyć się delikatnego zbiegania. Gdy byłem "nierozbiegany", okazywało się, że z górki biegło się szybciej, ale człowiek bardziej męczył się niż na płaskim... Teraz staram się nie skakać (biodra w miarę w jednej linii) oraz puszczać nogi "wolno" (nie hamuję i nie przyspieszam). Obecnie z niektórych górek zdecydowanie łatwiej mi się zbiega niż schodzi...

Pozdrawiam,
Japco
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Z zainteresowaniem przeczytalam wszystkie rady pt. "Jak zaradzic bólowi kolan podczas jazdy rowerem" i chyba także przesunę swoje siodelko nieco bardziej do przodu. :)
Moge natomiast podzielić się radą dotyczącą lażenia po górach, a konkretnie schodzenia: KUPCIE KIJKI TREKKINGOWE!
Część cieżaru zostaje przerzucona na ręce i kijki, kolana są odciążone (a jesli niesie się plecak, to naprawde jest z czego odciążać).
Kiedy chodzilam bez kijkow, to po 3 dniach wchodzenia/schodzenia kolana bolaly mnie tak, że każdy krok byl męką.
Teraz nawet tygodniowa wyprawa z 25 kg plecakiem nie stanowi problemu!

Ola
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja mam trochę inne doświadczenia z kolanami; tzn. też uskarżałem się na ich ból ale spowodowany był on chodzeniem a uściślając szybkim schodzeniem z gór z dość sporym obciążeniem (ok 15-20 kg);
efekt był taki, że jak zaczynały boleć, to mogłem albo szybko iść albo stanąć, marsz w umiarkowanym tempie nie wchodził w grę; i oczywiście dużo łatwiej było wchodzić pod górę niż z góry; później sprawa się jeszcze bardziej pogmatwała, bo kolana zaczęły mnie boleć na płaskiej trasie, szczególnie, gdy chodziłem po sypkim śniegu (nie wiem czemu, widocznie w jakiś specyficzny sposób stawiałem nogi?);
łykałem glukozaminę i plascledine, ale nie za bardzo mi to pomogło (oczywiście byłem też z wizytą u lekarza);
postanowiłem samemu przeanalizować sprawę i doszedłem do wniosku, że chodzę zbyt sztywno, tzn. podczas wykonywania kroku noga, na której się opieram, jest zbyt sztywna, zbyt mocno wyprostowana, przez co to stawy a nie mięśnie "amortyzują" ciężar ciała; postanowiłem zmienić technikę chodzenia - i chyba mi się to udało; podczas ostatniej bytności w górach starałem się schodzić trochę wolniej ale za to kontrolując krok i amortyzując ciężar ciała mięśniami (nie prostować całkowicie nóg);
i jak na razie wszystko jest OK; poza tym sporo jeżdziłem na rowerze (ale po szosie, nie w terenie) i uważam, że w moim przypadku kręcenie pedałami bardzo pomogło :-)
a faktycznie siodełko mam mocno wysunięte do przodu - trochę jest to wynikiem przydługiej ramy, ale nie chcę jej zmieniać, bo bardzo ją lubię :)))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jak mi jedna studiująca koleżanka powiedziała, może to przeziębienie kolana. Jak pisałem dowiem się wkrótce. Choć ***stety teraz mnie nie boli, to nie wiem, co powiem lekażowi:D Ale na pewno trochę mu poopowiadam, chyba, że sam się domyśli, na co liczę, bo nie darmo czekam już 2 tygodnie na wizytę. Potem się pochwalę(?wątpliwa radość) co mi jest a mam nadzieję, że nic wielkiego - no bo nie boli;P A wcinam sobie glukozaminę, za radą Gofra. Tzn on mi radził na 2 tyg przed Harpaganem już i od tego czasu ją zażywam.

Pozrdawiam!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Bart napisał(a):

> Jedna z przyczyn powstawania takiego bolu to zbyt wysuniete do
> tylu siodelko, co dokladnie mialo miejsce w moim rowerze. Tuz
> przed poprzednim Harpaganem zmienilem rower, a ze wydawal mi
> sie troche za maly przesunalem maksymalnie siodelko do tylu. No
> i nastapilo zbytnie naciaganie miesnia/sciegna ktore nazywa sie
> ITB i po kilkudziesieciu km nie dalo sie jechac. Przesunalem
> siodelko z 2 cm do przodu, zrobilem wczoraj ponad 100 km (na
> jeszcze nadwyrezonym kolanie po Harpaganie) i nie poczulem ani
> przez chwile bolu kolana!!

Muszę Ci powiedzieć, że po tym Harpaganie kiedy sobie rozwaliłem kolano też najbardziej bolało przy chodzeniu po schodach. Ja za to tuż przed Harpaganem obniżyłem sobie kierownicę w dół (obróciłem mostek do góry nogami i odsunąłem siodełko do tyło, żeby przyjąć bardziej aerodynamiczną pozycję. Po Harpaganie przestawiłem siodełko na środek, a zosawiłem obniżoną kierownicę i to na pewno pomogło. Już nigdy więcej mnie nie bolało. Aż się dziwię jak wielu kolarzy ma bardzo do tyłu wyciągnięte siodełko.
Lecę sprawdzić linka, którego zapodałeś.
Dzięki
Pozdrower
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Rok temu skonczylem Harpagana prowadzac rower, a po schodach nie moglem chodzic przez tydzien po. Odwiedziłem kilku lekarzy i uslyszalem porady typu: ograniczyc treningi, otwieramy kolano itp. Od razu ci powiem unikaj lekarzy, ktorzy nie znaja sie na mechanice roweru. Nic ci nie pomoga.
W tym roku tez mialem problem z kolanem ale bylo troche lepiej bo bylem lepiej przygotowany. Aczkolwiek bol sie pojawil i znacznie zwolnil moje tempo.
Po harpaganie postanowilem sie zajac sam moim kolanem i zaczalem szperac po internecie. Znalazlem miedzy innymi to:
Zajrzyj tutaj:
http://www.physsportsmed.com/issues/2004/0404/asplund.htm
Ktos juz tu dobrze napisal ze ustawienie roweru ma ogromne znaczenie.
Na podstawie tej publikacji zidentyfikowalem bol swojego kolana - Lateral Knee Pain - zewnętrzna strona kolana pod rzepka. Jedna z przyczyn powstawania takiego bolu to zbyt wysuniete do tylu siodelko, co dokladnie mialo miejsce w moim rowerze. Tuz przed poprzednim Harpaganem zmienilem rower, a ze wydawal mi sie troche za maly przesunalem maksymalnie siodelko do tylu. No i nastapilo zbytnie naciaganie miesnia/sciegna ktore nazywa sie ITB i po kilkudziesieciu km nie dalo sie jechac. Przesunalem siodelko z 2 cm do przodu, zrobilem wczoraj ponad 100 km (na jeszcze nadwyrezonym kolanie po Harpaganie) i nie poczulem ani przez chwile bolu kolana!!
Poczytaj to sobie, okresl jaki bol kolana ci doskwiera i zobacz jakie moga byc jego przyczyny.
Polecam rowniez tego typu publikacje wszystkim ortopedom, ktorzy chca usuwac łąkątki, regulowac wiezadla rowerzystom, ktorzy narzekaja na bole kolan.
A tak na marginesie zobacz sobie tytuly publikacji naukowych dotyczacych kolan i sportu. Tam sie o tym jednak mysli inaczej niz u nas.
Napisz czy rozwiazales swoj problem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
> a jak poprawić stosunek lekarza
> do pacjenta bardzo prosto wejść i na początek go op......lić."

konował jeden ! ;) A poważnie mówiąc - lekarze są pozytywnie nastawieni i niosą pomoc w miarę swoich mozliwości. Pominę sytuację, gdy na pogotowiu prześwietlono mi dłoń nie stwierdzając niczego, a gdy po 3 dniach nadal bolało, puchło i poszedłem do zoz-u to się okazało, że mam pękniętą kość... zatem - tutaj ograniczenie sprzętowe doszło do głosu. ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0