Widok

Czy żałujecie pójścia na studia?

Nauka Temat dostępny też na forum:
Witam.
Pracując w naszym pięknym kraju nasunęło mi się pytanie. Mianowicie czy żałujecie ,że poszliście na studia? Chodzi mi bardziej o te młodsze osoby mające teraz ok 30 lat. Bo wiadomo kiedyś kończąc studia miało się gwarancję dobrej pracy. Ja osobiście zaczynam żałować tego wyboru. Z resztą nie tylko ja ale również spora część znajomych. Skończyłem trudny kierunek na technicznej uczelni licząc, że po nim nie dość ,że nie będzie problemów ze znalezieniem pracy to nie będzie to również praca za grosze. Może pierwsza część się zgadza za to z drugą jest źle. I teraz sobie myślę: gdybym poszedł do technikum a po nim od razu do pracy teraz miałbym już duże doświadczenie na rynku. I nawet nie zarabiając kroci to przez te lata kiedy studiowałem parę groszy by wpadło. Wtedy sobie tłumaczyłem to tak: ok kumple pracują bo nie poszli na studia coś tam zarabiają ale ja po studiach zarobię 3 razy tyle i tę różnicę odbiję sobie w rok... Wyszło z tego gó*** prawda. Oni przez 10 lat zarabiali po 2000 ja 4 lata po studiach ledwo zarabiam 3 tyś... Mało tego oni cieszą się z każdej pracy i chwytają czego się da. Mi za to żal iść do pracy nie w zawodzie bo to tak jakby zmarnować te 6 lat studiowania. I tak koło się zamyka. Drugą sprawą jest fakt, że nie mieszkałem w małym mieście a aby pracować w zawodzie tak czy siak musiałem wyjechać czego nie mogę powiedzieć o znajomych, którzy obrali drogę kariery bez studiowania. Oni jeśli już wyjechali to dlatego bo chcieli bo w mieście rodzinnym za mało płacą itp itd. Ja natomiast nie miałem wyjścia. Albo praca nie w zawodzie albo wyjazd... A jakie jest wasze zdanie na ten temat?
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 1
Ja nie żałuję. Na moim obecnym stanowisku studia są konieczne. Bez nich nie miałabym szans, a praca nie jest zła. Dodatkowo dzięki wiedzy teoretycznej (skończyłam finanse i bankowość na PG) szybko rozpoznaje dobrą okazję inwestycyjną na rynku, potrafię rozmawiać z bankami i nie boję się problemów, bo na studiach nauczyłam się liczyć. Obecnie mam kilka dochodowych inwestycji, które przynoszą mi realny (nie tylko księgowy) dochód. Także mnie się studia przydały, bez nich byłoby trudniej.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
> na studiach nauczyłam się liczyć

Hmm.. za moich czasów... arytmetyka (i nie tylko) było w programie szkoły podstawowej ;)
Co to się porobiło, że trza do tego magiisterki... :/
popieram tę opinię 16 nie zgadzam się z tą opinią 2
>na studiach nauczyłam się liczyć

Sadyl, a może liczyć na siebie? ;))
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
Uczyli Cię, sadyl, oceny opłacalności projektów inwestycyjnych i budowania rachunku Cashflow w szkole podstawowej? Nieźle.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 4
A tą ocenę to robisz w systemie dwójkowym, dziesiętnym czy szesnastkowym ? :]
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 1
Jestem ekonomistą, nie matematykiem. W zależności od tego czy jest to inwestycja długo- czy krótkoterminowa i jakie są nakłady wyznaczam CF i okres zwrotu dla inwestycji krótkich oraz NPV, IRR, CF i okres zwrotu dla długich.
Kiedyś robiłam to tylko w pracy, ale jakiś czas temu stwierdziłam, że potrafię takie mądre rzeczy, doradzam zarządowi dużej firmy, a nie wykorzystuję tej wiedzy dla siebie. No i zaczęłam robić coś dla siebie. Ale większość moich kolegów i koleżanek ze studiów do dziś nie potrafi odpowiednio wykorzystać swojej wiedzy. Zatem, jak widać, studia to nie wszystko ;-)
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 1
> wyznaczam CF i okres zwrotu dla inwestycji krótkich oraz NPV, IRR, CF i okres zwrotu dla długich.
> Uczyli Cię, sadyl, oceny opłacalności projektów inwestycyjnych i budowania rachunku Cashflow w szkole podstawowej?

Nie. Uczyli mnie tego na trzydniowym kursie obsługi mojego kalkulatora HP 10BII :D

W szkole podstawowej natomiast miałem funkcje potęgowe, wykładnicze a nawet liczby zespolone i elementy rachunku różniczkowego i całkowego*, zatem od biedy policzyłbym to na piechotę, szczególnie, że obsługę suwaka logarytmicznego też miałem w podstawówce ;]

---
(*) Za Gierka też były próby zrewolucjonizowania systemu edukacyjnego. M.in. zamiar wprowadzenia w miejsce podstawówek i liceów, 10-letnich szkół średnich. W niektórych szkołach były testowane niektóre elementy tych zamierzeń. Mi akurat trafił się eksperymentalny program z matematyki.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 3
Nie może być - byłeś królikiem doświadczalnym ?

P.S.
Skoro tego na stałe nie wprowadzili to chyba nie spełniłeś pokładanych w tobie nadziei ;] ?
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie wiem woderku czy pamiętasz, ale zanim skończyłem podstawówkę, ekipa spawacza zastąpiła ekipę Gierka i wszelkie ambitne jego plany poszły w kąt ;]

BTW: nadal nie mam w skrzynce awiza :(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
I co? Wykorzystujesz tę wiedzę w życiu? Jak Ci idzie? Szczególnie całki się przydają, co nie? ;-)

Kalkulator finansowy dobra sprawa, sama korzystam. Ale pokaż mi uczestnika 3-dniowego kursu, który wykorzystuje go w życiu, poza zadaniami napisanymi na kartce.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Żebyś wiedziała!
Całkowanie wielokrotne, po powierzchni zamkniętej, ze szczególnym uwzględnieniem punktów osobliwych, stało się wręcz moją pasją ;]
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
To zależy, jakie masz oczekiwania idąc na studia. Jeżeli Twoim jednym celem było uzyskanie wykształcenia potrzebnego do przyszłej pracy, to rzeczywiście możesz być zawiedziony. Trzeba wybierać bardzo specjalistyczne kierunki, albo być bardzo dobrym w tym co jest dostępne dla każdego, żeby móc później wybić się z tłumu.
Moje pokolenie masowo szło na studia. Dla zasady. Teraz wiele osób mówi, że to był błąd, bo oczekiwania przerosły rzeczywistość.
Ja nie pracuję w swoim zawodzie. Studia traktowałam jako inwestycję w siebie, samorozwój. Każdy ma w życiu inne priorytety. Duże pieniądze nie zawsze dają szczęście. Ważne aby żyć w zgodzie z własnym sumieniem.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
@Magister inżynier
studia to nie jedynie nauka i edukacja, przynaszaca pozniejsze profity na rynku pracy... ;)
poza tym implikacja poprawnosci sciezki b, na podstawie wniosku o pozornie blednej konsekwencji wyboru sciezki a, dosc czesto sie po prostu nie sprawdza. oczywiscie mogloby sie zdarzyc tak jak piszesz (w sensie samych pozytywow), jednak100% pewnosci nie masz i nie bedziesz mial, czasu nie cofniesz. rownie dobrze, sytuacja moglaby byc zupelnie inna, moze rownoznaczna, albo i znacznie gorsza od aktualnej. przeciez pieniadze to nie wszystko, praca niesie ze soba wiele innych czynnikow (czesto pomijanych w dyskusji), znaczaco wplywajacych na zycie...
ps. 3tys to grosze??? ;)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
No ja pracując 5 dni czasem 6 po 9-10 h mam te 3 tyś. Dodam ,że w zawodzie dodam, że 4 lata już. Po czym rozmawiam z kolegą i słyszę, ze stoi sobie 4 dni w tygodniu po 8 h namawia ludzi do kupna laptopa i zarabia ponad 2 tyś. Odpowiedzialność zerowa a prace traktuje jako sposób dorobienia sobie na studiach. No i w takiej sytuacji te 3 tyś to są grosze:) Co do samych studiów wiem ,że to coś więcej jak nauka i edukacja. Czas ten wspominam bardzo dobrze. Choć były bardzo trudne i mało czasu na zabawę także też bez szału. Pamiętam swego czasu jak jeden z profesorów nam mówił "wy teraz płaczecie bo macie mnóstwo nauki a inni się bawią, po studiach to oni będą płakać a wy będziecie korzystać z życia" I coooo;> Bajeczka. Wychodzi na to ,że ani zabawy nie było ani teraz kasy. A Ci na lekkich kierunkach chociaż przez 4 lata wyszaleli się za wszystkie czasy. No ale masz rację czasu nie cofnę. Ale wiem jedno jak kiedyś będę miał dzieci na pewno nie będę namawiał je na studia:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@Magister inżynier
namawianie ludzi do kupna laptopa, to dynamicznie rozwijajaca, ciekawa i gwarantujaca brak nudy przez kolejnych kilkadziesiat lat, praca? ;) szczyt marzen, jak rozumiem? ;)
do momentu, gdy nie bedziesz musial podejmowac decyzji dotyczacej edukacji swoich dzieci, poglad na ta sprawe, jeszcze ci sie zmieni kilkanascie razy ;)
warto doceniac to co sie ma, bo w kazdym momencie mozna to stracic...
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
fakt, 3tys to żaden pieniądz, szczególnie dla mężczyzny, ale: po 1. uczyłeś się po to żeby rozwinąć własny umysł, 2. dla prestiżu społecznego.
wniosek: dzisiaj jesteś wykształcony tylko z marnym zawodem - zatem się przekwalifikuj. Jako pracownik umysłowy nie zarobisz kroci, a kierunek jest widać zbyt mało "wymagający" skoro mało płacą. Natomiast jako fachowiec fizyczny masz spore szanse na większe pieniądze: znów podniosę temat moich ulubionych spawaczy - ponad 4tys, na "dzień dobry" , kierowcy TIR na trasach zagranicznych - ciężka robota ale bardziej dochodowa niż Twoja. I wiele jeszcze innych zawodów ma lepsze uposażenie, poszukaj, pomyśl co byś mógł robić i szkol się :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
@Magister inżynier - odpowiadając na Twoje pytanie, absolutnie nie żałuję. Jak napisał mmm studia to nie tylko nauka. Ja też kończyłam trudny kierunek techniczny i wiem, że da się jedno z drugim pogodzić. Gdyby nie studia, z różnych względów, nie pracowałabym tu, gdzie pracuję. Są zawody, które wymagają skończenia studiów, jak mój np (wymóg prawny), także warto studiować. Głowa do góry, zawsze możesz skończyć kolejny kierunek i wtedy może być lepiej ;-)

@mmm - gdzieś Ty był, jak Ciebie nie było? ;-)
Kiedyś traktowałam ludzi dobrze, teraz z wzajemnością....
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
@Magister inżynier
Ja nie żałuję. Pracuję w zawodzie, w którym wykształcenie jest konieczne. Chciałabym po 4 latach pracy, na etacie, zarabiać tyle, co Ty ;).

@mmm - no, właśnie, gdzieś Ty był, jak Ciebie nie było? ;-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Ja też nie żałuję, że poszłam na studia.Zamierzam w przyszłości kształcić się dalej, a w między czasie ukończyć jakieś specjalistyczne szkolenia, by posiadać więcej umiejętności, uprawnień...
Mój zawód jest naprawdę ciężki i słabo opłacany.Trzeba dużo ponad normę pracować, by być usatysfakcjonowanym finansowo.3 tyś zł na rękę byłoby spełnieniem moich marzen:-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@M-a-j-k-a, @Mikronezja
zapadlem w zimowy sen ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ale przecież zimy nie ma? ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
@Mikronezja
dlatego juz nie spie ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No, wreszcie... ;)))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
"zapadlem w zimowy sen ;)"
@mmm - taki misiu z Ciebie? ;-)
Kiedyś traktowałam ludzi dobrze, teraz z wzajemnością....
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
@M-a-j-k-a
masz na mysli lenistwo, czy lakomstwo? ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@mmm - bardziej można powiązać to z łakomstwem, bo myślałam, że lubisz miodek i pszczółki ;-)

@Magister inżynier - popatrz, nie wypowiedziała się tu ani jedna osoba, która żałuje pójścia na studia :-)
Kiedyś traktowałam ludzi dobrze, teraz z wzajemnością....
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@M-a-j-k-a
oczywiscie ze lubie i miodek i pszczolki ;)
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
@mgr inż.:

Studiowałem dłuuuuugo.. ponad normę.
Studiów jako takich absolutnie nie żałuję. Fantastyczny czas.
Nigdy później do niczego nie był mi potrzebny żaden papier ponad maturę.
Od ładnych paru lat, robię wreszcie to co lubię, po wcześniejszych latach szamotania się w pracach zbliżonych do profilów (l.mn.) studiów.

A tak btw:... Czy nie wstyd chwalić się WYŻSZYM wykształceniem publicznie, waląc przy okazji orty? :]
Uwaga kierowana nie tylko do autora wątku ;)
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 3
>Uwaga kierowana nie tylko do autora wątku ;)

Dziękuję, zapamiętam :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
"Studiowałem dłuuuuugo.. ponad normę."

Tak opornie Ci szło? :)
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.

Stanisław Lem
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3
Raczej takie fajne było studenckie życie, że warto je było maksymalnie wykorzystać ;)))
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
No to ja się wybije z tłumu i powiem, że analizując możliwości jakie sam miałem, uważam, że czas na studiowanie rzeczywiście byłby może nie tyle zmarnowany, ale źle wykorzystany.
Już po średniej szkole miałem kilka możliwości i ofert od przedsiębiorców i to dużo lepsze niż ma dzisiaj niejeden student.
Po za tym, gdybym zaczął się rozwijać artystycznie już od szkoły podstawowej - a miałem ku temu predyspozycje - to dzisiaj byłbym o lata świetlne dalej niż jestem teraz.
A tak, muszę nadrabiać teraz jak Kowalczyk do Norwegów.
Studia są fajne, jeśli wie się w jakim się chce iść kierunku. Jeśli natomiast nie ma się pomysłu na życie i idzie po papier, to rzeczywiście, potem okazuje się, że to była strata czasu.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 3
jak się nie ma pomysłu, to się idzie na politologię :) ewentualnie socjologię ;)
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 1
...albo pedagogikę resocjalizacyjną.Są takie kierunki studiów, które produkują przyszłych bezrobotnych.Lepiej skończyć szkołę zawodową i spełniać się jako stolarz, mechanik czy cukiernik.Jeżeli jest się dobrym fachowcem w danej dziedzinie, to zyska człowiek pracę, szacunek i pieniądze
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0
k.a., kiedy ja studiowałam, to się mówiło, że na psychologię lub ekonomię ;)))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Młodych psychologów teraz na pęczki, którzy wkręcili się w MLM, bo pracy dla nich nie ma. Opowiadają jak to im się super żyje w tych strukturach, że nie muszą pracować i różne bajery. Wyglądają przy tym jak lumpy w swoich wyciagnietych sweterkach. Biznesmeni!
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
Co myślicie o kierunku studiów - FILOLOGIA ANGIELSKA ???

Warto studiować czy nie ? Będzie po tym praca ?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
w Anglii - z pewnością ;) nauczycieli angielskiego zawsze potrzeba.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Mikronezja najpierw trzeba się w ogóle dostać na tę psychologię. Za moich czasów było 17 osób chętnych na 1 m-ce na Uniwerku. A osoby, które z mojego liceum poszły na ten kierunek żyją teraz jak pączki w maśle. Jedna koleżanka prowadzi gabinet psychoterapii i zarabia 12 tys. na rękę, druga otworzyła centrum zajmujące się dziećmi autystycznymi i też zarabia grubo ponad 10 tys. Ja osobiście żałuję, że nie poszłam na ten kierunek wybierając farmację. Także psychologia a pedagogika to dwie różne bajki jeśli chodzi o późniejsze finanse.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Patrząc czysto ekonomicznie, to może poza IT studiowanie kierunków technicznych jest nieopłacalne. Na dzień dzisiejszy zwykły stoczniowiec zarabia 20-25 zł netto na godzinę. Zazwyczaj przepracowują oni ok. 250 godzin miesięcznie, co daje im pensję w wysokości 5-6 tys. zł netto, choć jest to pensja za bardzo ciężką pracę. Przeciętny inżynier mechanik w Trójmieście pracuje może trochę lżej, bo 8-10h dziennie i zwykle bez sobót, ale jego pensja średnio wynosi w granicach 4 tys. zł, i to po kilku latach rzetelnej pracy. Jeżeli więc ktoś patrzy na to czysto ekonomicznie, to jest to kompletnie nieopłacalne, lepiej po prostu założyć firmę. Proste, małe firmy przynoszą zwykle dochody znacznie wyższe niż inżynierski etat. Pomijam oczywiście programistów, bo oni mają wyjątkowo dobrze w Trójmieście i ten zawód można uznać za dość opłacalny.

Za PRLu zostać inżynierem to było rzeczywiście coś. Dostawałeś od razu etat w przemyśle na niższym stanowisku kierowniczym, bo inżynierów było mało. Teraz inżynierowie zajmują się tym, czym kiedyś technicy (utrzymanie ruchu, serwis), a cały etos pracy inżyniera po prostu zniknął. Dodatkowo zerowa wiedza inżyniera o prawie, funkcjonowaniu firmy, podatkach czy negocjacjach w biznesie sprawia, że większość inżynierów jest po prostu wykorzystywanych przez handlowców-ekonomistów. No i zazwyczaj to finansista zostaje Prezesem firmy, a nie inżynier.

Mam sporą rodzinę, jest trochę techników, trochę inżynierów, ale zasada jest jedna. Dobrze mają tylko Ci, co założyli firmy, niezależnie od wykształcenia i fachu. Standardowa ścieżka nie-IT inżyniera raczej gwarantuje marne życie w M3, i bynajmniej nie chodzi tutaj o BMW ;)
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 1
PS. Kiedy Ty na studiach masz średnią ocen 4.2, Twój znajomy po zawodówce ma już 4.2 silnik w swoim Audi ;) Kiedy Ty w pierwszej pracy dostajesz 2 tys. zł, on przeciętnie wystawia na tyle fakturę za jeden transport w swojej firmie ;)
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 1
advisor kapitalnie to ująłeś :) Nic dodać, nic ująć ;)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
jeszcze jakiś czas temu powiedziałabym "tak, żałuję pójścia na studia"...choć jestem na dość ambitnym kierunku i nie zawsze było różowo...i kiedy powtarzałam rok bo nie mogłam nijak przebrnąć przez jeden przedmiot stwierdziłam "co za strata czasu! przecież mogłabym zacząć pracować, realizować się zawodowo jakoś, iść w kierunku, który mnie naprawdę interesuje"...ale inaczej wygląda sytuacja u faceta a inaczej u kobiety. facet ma zawsze opcję pracy fizycznej, do której kobieta nie zawsze się nadaje.kobieta bez wyższego wykształcenia ma niewiele perspektywicznych możliwości. dlatego mimo, że studia robię dla papierka, chcę je ukończyć...choć wiem, że bezpośrednio po nich będę się poniżać tyrając za marne grosze ale z czasem papierek się bardzo przydaje... 3 tysiące 4 lata po studiach mówisz marudząc??? moja mama-nauczycielka nie zarabia nawet 3 tysięcy po 20 latach w zawodzie.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 4
No i co z tego? Przecież to nie jego wina, że Twoja mama tyle zarabia. To dobrze, że chłopak jest ambitny i chce zarabiać więcej.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
A czy Inga powiedziała, że to Jego wina? Oj, Niulka...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3
o jaka wtopa niechcący :D

nie chodziło mi o to, że kogoś o cokolwiek obwiniam...tylko, że ludzie często nie doceniają tego, co mają... niektórzy zachrzaniają jak dzikie woły i dostają najniższą krajową na rękę a też często są po studiach. to nie studia decydują o tym ile zarabiasz bo i znam ludzi, którzy się bardzo dorobili bez studiów i takich, którym studia pomogły w drodze po pensję. tu nie ma reguły. to, co mnie tu poruszyło to oburzenie, że jak to, przecież mam studia i dostaję 3 tysiące...taka postawa roszczeniowa, taki wyrzut. więc mu uświadamiam, że są ludzie, którzy pracują w zawodzie kilkadziesiąt lat i nawet 3 tysięcy na rękę nie zarabiają...chyba nie muszę mówić ile zarabia nauczyciel stażysta-osoba po studiach... bo zarobek 3000zł może mieć już ewentualnie nauczyciel dyplomowany- po kilku latach stażu i kilku awansach zawodowych, których zrobienie wiąże się z pisaniem obszernych prac i bronieniem ich...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 5
Myślę, że niczego nie musisz mu uświadamiać, bo on wie. Takie porównanie, bo ktoś ma tyle, a ktoś inny tyle jest bez sensu. Autor pyta o kwestię studiów- czy warto. Twoje "docen to, co masz" wskazuje na to, że nie warto. Bo autor nie jest zadowolony z 3 tys. A Ty mu mówisz coś na zasadzie "cicho siedź, bo inni mają gorzej". I co z tego, że mają? On chce więcej.
Ja mam inną propozycję. Autorze, zdobądź trochę doświadczenia zawodowego i wtedy zmień pracę na lepiej płatną lub poproś o podwyżkę. Skoro jesteś taki dobry, to nie powinno być problemu?
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0
Niulka masz rację. To że są takie zawody jak nauczyciel, pielęgniarka itd, w których ciężko zarobić powyżej 3 tyś, to nie oznacza, że trzeba się na to godzić i cieszyć się, że w ogóle ma się pracę.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kiedy ja zmieniałam 7 lat temu pracę, moi rodzice też mi wciskali "głupia jesteś, teraz masz umowę na czas nieokreślony, zobacz, twoja siostra marzy o takiej umowie, bo pracuje na smieciowkach..." Się nasłuchałam i nie posłuchałam. Wiedziałam, że jestem warta więcej. Zaryzykowalam. Po 3 m-cach intensywnej pracy na okresie próbnym, jako jedyna dostałam umowę na czas nieokreślony z wynagrodzeniem... takim samym jak w poprzednim miejscu pracy. Ale! Po pół roku dostałam 700 zł podwyżki, po kolejnych kilku miesiącach 1000 zł, później jakieś 500 i kolejne 500... i poszło :-) Teraz zarabiam 3 razy więcej niż w poprzednim miejscu pracy. Można? Można. Obecnie znów chcę więcej, ale nie od pracodawcy. Bo nie chcę życia poświęcać pracy dla kogoś. Rozwijam swoją działalność, jednocześnie pracując na pełnym etacie. I naprawdę śmieję się, kiedy ktoś mi mówi, że jestem zbyt wymagająca, bo ktoś ma tyle i tyle. I co z tego, że ma? Sorry, ale widocznie mu to pasuje.
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 1
nie każdy ma możliwość podjęcia ryzyka zmiany pracy....i nie każdy dostaje podwyżki tylko za dobrą pracę ,czasem awans zawodowy wygląda trochę inaczej. ok, nie każdemu pasuje zarabianie 3 tysięcy niedługo po studiach- rozumiem, pazerność jest w każdym z nas.... najlepiej skończyć studia i od razu żądać zarobków rzędu 5 tysięcy. kocham tą mentalność.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 9
może nie masz świadomości, że jak młody człowiek
- nie chce siedzieć na garnuchu starych, albo
- wynajmować mieszkania za 1500 zł (ewentualnie pokoju 1.os. za prawie 1000 - jeśli ogarniete warunki)
to zarabianie 3000 zł nie da mu zdolności kredytowej, a nawet z wkładem własnym np. od starych cieżko przeżyć zarabiając 3000 a mają ratę kredytu np. 1500

ha?
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 1
no dobra, to jest w końcu jakiś mocny argument ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@młody człowieku:

Rozumiem, że wg Ciebie zarobki powinny zależeć od wieku i stanu posiadania?
Jak ktoś jest starszy i ma już gdzie mieszkać, to można mu płacić mniej. Bo przecież młode wilki MUSZĄ mieć na start swoje (tzn. skredytowane) mieszkanie i to im trzeba płacić więcej, zeby im stykło na spłatę kredytu i życie?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
@sadyl
Chyba trochę uogólniłeś. Za 3 tysie na miesiąc nie utrzymasz się, i nieważne czy na wynajętym czy na kredycie mieszkaniowym bo to dość porównywalne kwoty.
No dobra, utrzymasz się nie posiadając dzieci, samochodu, kredytu na pralkę, lodówkę, telewizor czy laptopa (za gotówkę nie kupisz bo mieszkanie zjada), nie kupując nowych ubrań, nie korzystając z kin, teatrów, koncertów, fryzjerów. Jedząc tylko mortadelę. Ot takie pieskie życie
No ale zawsze można przecież wynająć pokój u kogoś ;]
I to nie kwestia wieku, wszyscy powinni mieć średnio takie same możliwości a czy je wykorzystają, to każdego indywidualna sprawa
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
> 3 tysie na miesiąc nie utrzymasz się

Spoko!
Czynsz: 400
Alkohol: 600
Fajki: 1000
Żarcie: 500
Zostaje 500 na pozostałe wydatki :D
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
Sadyl, zapomniałeś o wydatkach na sukę i samochód - to chyba nie "pozostałe"? ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zdzierżę wszystko ale czynsz 400 ?? ?? ?? Gdzie chłopcze ?
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
@μ:

No fakt.. Zarówno suka jak i auto.. kosztują :/

Ale.. spoko.. jestem w stanie się zmieścić w 3 kzł/m-c
Mieściłem się poniżej, zatem wiem, że to realne.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Ilona - w kawalerce :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Gdy ma się własnościową a nie wynajętą :(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Czy ja dobrze widzę, 1000 zł na fajki? Tyle kasy puszczonej z dymem, to straszne. :)
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
> Tyle kasy puszczonej z dymem, to straszne

Ale zauważ, że gros z moich wydatków trafia do skarbu Państwa, jako akcyza. VAT przy tym to pikuś.
Gdybym nie chlał i nie palił, mogłoby zabraknąć na pensję jakiegoś urzędnika :D
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
Ach, czyli robisz to z troski o nasze państwo? :) Godne podziwu poświęcenie ;)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
> Godne podziwu poświęcenie ;)

Vilette, ale chyba naśladować nie zamierzasz ;>
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja też kiedyś paliłam niestety i przyznam, że mimo iż zdrowotnie czułam się dobrze, to portfel chudł i chudł...kolejne podwyżki cen papierosów spowodowały, że miałam większą motywację żeby rzucić.
Na początku przez kilka miesięcy odkładałam pieniądze które nie wydałam na fajki, do skarbonki i było to dodatkową motywacją, gdy widziałam jak oszczędności rosną.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja? Absolutnie nie! :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja też przepalalam kiedyś 400 zł m-cznie. Ale skończyło się. Nie palę już 3 lata i jakby nie patrzeć to spore oszczędności :-)
Także Graszka, przybijam Ci 5-tke i tak trzymać! ;-)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
dziewczyny, a co kupujecie w zamian? i ile drożej wychodzi? ;):D))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Może lizaki, jak Kojak? ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tak naprawdę to różnica jest taka, że nie ciągnę ledwie do kolejnej wypłaty, tak jak to miało miejsce, gdy fajczyłam.Co prawda jedna paczka wystarczała na dwa dni, ale jednak był to dla mnie poważny wydatek. mimo,że pojawiło się kolejne dziecko, a ja dostaję 80% mojej pensji, to nie muszę się martwić że mi na coś ważnego pieniędzy zabraknie.W zamian za to, mogę iść do kina, kupić coś fajnego mężowi, dzieciom...
Niulka, razem możemy sobie przybić piątkę i trzymać tak dalej!:-)))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
400zł czynszu?? pokaż mi taką miejscówkę w gdańsku, błagam! mój miesięczny budżet wynosi 1200zł z czego 600zł płacę za mieszkanie a właściwie za pół mieszkania i 70 za internet plus 40zł za przejazdówkę miesięczną. zostaje mi 490 na miesiąc na inne wydatki takie jak jedzenie, rzeczy na uczelnię i jakieś swoje przyjemności... i da się tak żyć będąc kobietą i mając większe potrzeby konsumpcyjne niż mężczyzna ;) chociażby kosmetyki, które tanie nie są.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3
I w tych 6 stówkach masz wliczony prąd, gaz i wodę ? Jeśli tak to i tak masz super tanio.
Tylko co zrobisz jak Ci komp wysiądzie ? Kupisz nowy za gotówkę odłożoną z tych 490 zł ? Jak dla mnie to abstrakcja ale skoro Tobie się udaje to pozostaje mi pogratulować, poważnie :)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
1200 za kawalerkę 25m2 to nie jest według mnie super tanio, mimo, że już są tu wliczone opłaty (które wysokie nie są bo woda nie jest ogrzewana bojlerem więc prądu nie idzie bardzo dużo no a gaz to wiadomo-też nie jakiś ogromny wydatek) :P a jak siądzie mi komp to mam jeszcze na szczęście rodziców, którzy mi w razie tego typu problemu pomogą :) także nie ma tragedii...choć przyznam, że czasem jak przychodzą niespodziewane wydatki to się zastanawiam z czego mogę w tym miesiącu zrezygnować żeby mi wystarczyło :P
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
U mnie w garażu można za 400zl zamieszkać ^^ Jest woda, jest siła ^^ Ktoś chętny? :D
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
Sadyl, na fajki... ile przepraszam?!!!
Kyrie elejson.

U nas miesięcznie opłaty wychodzą jakoś tak:
czynsz: 550
prąd/gaz: 80
net/kablówka: 130
komórki: 120
szkoła/zajęcia dodatkowe dziecka: 270
paliwo: 600
zwierzyniec: 300
jedzenie: 2000
alkohol: 50
fajki: 0

Jeszcze lekarz, weterynarz, jak coś w aucie pierdyknie, imprezy.
To wszystko z pozostałych. Gdybyśmy palili, to dwa tysiące z dymem, ot tak. Fajne wakacje w ciągu roku by się przepuściło.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
prąd/gaz 80? Zazdroszczę...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Na jedzenie 2000 zł? to więcej niż moja pensja obecnie;-)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
UT paliwo 600 , bo Ty rowerem jeździsz ;) normalnie to 1500 :D
czynsz macie niski, ja mam 750 :( i za prąd też ponad 100 :( gaz mam w czynszu to jedyna pociecha. Telefon w końcu będzie tani - 25 zł i mogę dzwonić bez limitu, właśnie włączyłam usługę :) zaoszczędzę :D teraz jeszcze coś z internetem trzeba pomyśleć...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Cieszcie się, że nie mieliście prądu za 2,5k zimą ;]
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
"alkohol: 50"
To chyba tylko do podlewania miesa w piekarniku ;)

Przydałby sie nowy temat - Ekonomia w zyciu codziennym

Moge sie pochwalic oplata za telefon, place 16,70 zł. miesiecznie (50/3).
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
sam, jak się używa narzędzi do pracy, to i energię się zużywa - ale pomyśl ile oszczędzasz na tym, czego nie robisz poza pracą, bo wtedy pracujesz od rana do nocy, więc na czymś innym oszczędzasz ;) ;) ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ten prąd to za ogrzewanie - się chce mieć luxusy, się płaci ;):D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A ja muszę sobie napalić w piecu, żeby mieć ciepłe kaloryfery i ciepłą wodę.Musimy kupić drzewo na opał wczesną wiosną, to koszt ok.2,5 tyś zł starcza na ok.1,5-2 lata, zimą głównie węglem palimy, więc nie jest tak źle:-))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Sam, moi rodzice też tyle bulą za prąd. Niestety ogrzewanie elektryczne kosztuje.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Na szczęście w odpowiednim momencie przerobiłem ogrzewanie na gazowe i rachunki spadły o 2/3 :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Graszka - polskim czy rosyjskim? ;))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@Graszka - polskim czy rosyjskim? ;))

Chińskim? ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pontianac--- chodzi Ci o węgiel? jeśli tak, to nie orientuję się skąd pochodzi, ale kupowany w Polsce:-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
"alkohol: 50"
To chyba tylko do podlewania miesa w piekarniku ;)

No tyle, co nasz sadyl wydaje miesięcznie na procenty, to ja (sama, bez męża) tak na dwa, trzy lata może.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
> to ja (sama, bez męża) tak na dwa, trzy lata może

Przyjmijmy 2,5 roku czyli 30 miesięcy.
600/30=20. Jedno wino na miesiąc. Jestem w stanie uwierzyć.
Ale dla męża zostaje 30 zł/m-c. Jedno piwo co trzy dni? MUZYK???
Nie wierzę ;]
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
> chodzi Ci o węgiel? jeśli tak, to nie orientuję się skąd pochodzi

Najpewniej z karbonu ;]
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 1
A ja bym powiedziała, że z kopalni? ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
haha Sadyl, dobre, dobre...:-D
Mikronezjo właśnie z kopalni, tylko z jakiego państwa? Sam podsunął myśl, że z Chin^^
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mimo że własnego węgla mamy pod dostatkiem, importujemy go z: Rosji, Czech, Australii, USA, Ukrainy, Kazachstanu, Kolumbii, Mozambiku i Hiszpanii :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
@μ:

To już bardziej do działu "polityka" podkapca :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Sadyl, spoko, nie pali się można i w tym dziale:-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
> można i w tym dziale

Skoro tak, to zagadka:

Dlaczego opłaca się w Polsce importować węgiel z Rosji, Czech, Australii, USA, Ukrainy, Kazachstanu, Kolumbii, Mozambiku i Hiszpanii :)

Podam od razu odpowiedź najbardziej oczywistą ekonomicznie, że kopalnie odkrywkowe i mniejsze koszty ;)
Czekam na pozostałe odpowiedzi :D

Dla ułatwienia pytanko pomocnicze: dlaczego jedyne rentowne kopalnie w Polsce należą do czeskiej firmy? :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Niższa stawka VAT, Sadyl.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@μ:

Que? ;)

Odpowiadasz do pytania głównego czy pomocniczego? ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Głównego.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@μ:

Zatem odpowiedź nietrafiona. Zresztą... w obu przypadkach byłaby nietrafiona.
Czekam na prawidłowe odpowiedzi, sięgająca sedna zagadnienia (to na 100% powinno być w dziale "Polityka")
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Bo tylko Czesi inwestują w kopalnie ?

W sumie powinno to być stwierdzenie a nie pytanie
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sadyl, ale ja tego nie wymyśliłam, tylko przeczytałam:

http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/3445467,do-polski-sprowadzamy-dzis-wegiel-z-calego-swiata-dlaczego-to-sie-oplaca-infografika,id,t.html?cookie=1
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Bo każdy z pośrednikòw musi swoje zarobić, a szczegolnie szefowa rady nadzorczej Kompanii Węglowej, chodząca z torebką za 40 tys. zł ??? ;)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sadylu wyjaśnij zatem
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sadyl, opłaca się Polsce importować węgiel z zagranicy, poniewaz wszelkie koszty w tym wydobycie i dostarczenia do naszej ojczyzny są mniejsze i bardziej opłacalne.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Może dlatego że sa prywatne i zapewne nie mają związków,kwestia zarządzania.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 2
A ja raczej żałuję. Uważam, że w czasie gdy studiowałam były lepsze oferty pracy. Mogłam zamiast siedzieć nad książkami siedzieć w pracy i już zarabiać. Poza tym moja obserwacja jest taka, że osoby bez studiów zarabiają dużo więcej (poza specjalistami IT, lekarzami, prawnikami, głównym księgowymi). Tak więc lepiej wybrać jakiś konkretny zawód a studia zrobić później jeśli jest to naprawdę potrzebne. Teraz w cenie są konkretne umiejętności oraz doświadczenie. Sama zastanawiam się nad zmianą zawodu - niestety zawody typu budowlaniec oraz spawacz odpadają - bo jestem kobietą i to drobną.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 2
To zostań stewardessą albo masażystką...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3
"niestety zawody typu budowlaniec oraz spawacz odpadają - bo jestem kobietą i to drobną."

Nie poddawaj się. Podobno teraz nie ma zawodów "nie dla kobiet".: )
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.

Stanisław Lem
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
oczywiście! w dobie gender powinni produkować mniejsze cegły ;)) bo łopaty lekkie już są :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
K.a wtedy spojrzysz na dom zbudowany z mniejszej cegły i będzie wiadomo, że kobiety budowały;-))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
dla drobnej kobietki może być mniejszy domek ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
po co domek wystarczy norka :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Dobrze, że nie budka dla ptaków:-))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Za budkę dla ptaków dziękuję. Aż taka drobna nie jestem. Byłam już recepcjonistką i sekretarką. Dużo pracy, mała pensja. Lub jak pensja wyższa to praca po 12 godzin dziennie i więcej. Generalnie mężczyźni mają większe możliwości wyboru zawodu i lepszej płacy.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
"Generalnie mężczyźni mają większe możliwości wyboru zawodu i lepszej płacy." No co Ty. Fach to fach. A osobista sekretarka ?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
jakby ktoś miał kłopot w pisaniu pracy magisterskiej lub zebraniu bibliografii to polecam ten kontakt :) pomoce.dydaktyczne@op.pl
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
Nie żałuję. Ja bardzo długo czekałam żeby iść na studia, bo maturę zrobiłam dopiero w wieku 28 lat. Skończyłam w zeszłym roku liceum dla dorosłych w progresie i poszłam na bankowość. Studiuję i jestem niesamowicie szczęśliwa!
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0

Wszystko zależy. Mam znajomych, którzy po zawodówce mają swoje firmy i zarabiają kilkanaście tysięcy, mam też znajomych po studiach klepiących biedę. Jak masz łeb na karku i wiesz co robić to dasz radę ze studiami czy bez. Choć oczywiście jak chcesz być lekarzem czy prawnikiem to wyjścia raczej nie masz.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Nie rozumiem o co chodzi? Studia wybiera się zgodnie ze swoimi zainteresowaniami. Ktoś wybiera inaczej?
Prawdziwą siłę człowieka poznaje się po sposobie, w jaki się zmaga z cierpieniem
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Moim zdaniem wy troche nie rozumiecie, iz w okresie PRL ( szacunek do Pana mgr, inz) oraz aspiracje po PRL (nato, ue itp) wiekszosc rodzicow chciala powiedziec - moje dziecko zna angielski i studiuje - . Wasze przekonanie -studiuj to co lubisz- jest takie jak z Popcornu czy Cosmopolitan. Mam pytanie jezeli ktos studowal Wiedze o Teatrze, Wychowanie Fizyczne, Pedagogike czy St. Miedzynarodowe, a potem pracuje na budowie, stolarce, magazyn, restauracja- to on sie tym nie interesuje ale sie nauczyl !!!

Moj kolega pochodzi z bardzo znanej Gdynskiej rodziny, ktora stawiala Gdynie (pra-dziadek), odbudowywala (dziadek) i budowala (matka ten piekny soc realizm Obluza, Dabrowy oraz Karwin). Od 4-6 klasy szkoly podstawowej uwielbialsmy na jez. Polskim sluchac jego wypracowan, bral udzial w przestawieniach, gral na giatrze. W wakacje przyczytal cala serie Alistera McLean-a. W 1 Gimnazujm Harrego Pottera po angielsku. Wlasie wtedy jego matka powiedzial, czy bardziej przeprowadzila z nim rozmowe, ze Humanizm to rozwoj osobisty ale z tego chleba nie bedzie....A skoro tym sie interesuje to moze co dzien 1 godzine tym zajmowac, czy np w weekend. Po 1 Klasie zmienil klase na Mat- fiza i startowal w olimpiadach Informatycznych. Potem poszedl do LO (3 na legionow), studia Uniw. Warszawski Informatyka oraz Matematyka - potem praktyki w duzej firmie dzial IT oraz FB w USA. Dzis ma firme z kolegami poznanymi walsnie w Gim, LO . Po tych studiach skonczyl Akademie Muzyczna ( 2 lata temu) teraz zaczal studia Dr Filozofia.

Ja niestety pochodzilem z rodziny robotniczej i nie stac bylo moich rodzicow na technikum tylko na peryferyjne LO potem Studia Politologia ( po 1 roki wiedzialem ze to droga do nikad). Wyjechalem do Niemiec ( nauczylem sie jezyka) , skonczylem szkole Medyczna. Po mimo 30 lat... Zarabiam dobrze owszem pewnych rzeczy musialem sie uczyc, czesc przymuszac. Ale bylo warto.
Dlatego warto to przemyslec !
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Nie da się na pytanie tytułowe poprawnie odpowiedzieć jeżeli żyje się w systemie nienormalnym takim jak peerel, czy postpeerel, jako że zależności między twoimi decyzjami a efektami twoich działań zostają pokrzyżowane przez błędy zakodowane w systemie. Mówiąc krótko - jezeli instytucje są włączające to możesz poprawnie przewidywać co będzie, jeżeli instytucje są wyzyskujące to zależnośći są wykoślawiane.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2

Powiem krotko: NIE.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Mi sie wydaje, ze to wszystko kwestia tego jak zostalismy wychowani. Przeciez nasze pierwsze lata maja decydujacy wplyw na to jakimi ludzmi bedziemy. Jesli rodzice nam niechcacy wmawiali przez tyle lat negatywne rzeczy pt. "nie nadajemy sie do czegos" itp. to pozniej nawet jak zdecydujemy sie pod presja udac na studia .. to i tak oblejemy sprawe poniewaz po pierwsze pojdziemy tam gdzie chca inni .. po drugie brakuje nam wiary w nasze mozliwosci. Ludzi trzeba uczyc odpowiedzialnosci oraz zaradnosci od jak najmlodszych lat. Patrzac po znajomych to wielu udalo sie osiagnac sukces po kierunkach zwiazanych z finansami. Nawet ostanimi czasy interesowalem sie jak wyglada ranking mba polska i jakie placowki sa w samej czolowce. Okazalo sie, ze jedna z najbardziej wybieranych jest MBA Wyższa Szkoła Bankowa posiadajaca swoje oddzialy w praktycznie kazdym wiekszym miescie. Oczywiscie to patrzenie na cale zagadnienia z perspektywy dlugoterminowej .. cos jak w inwestycjach .. ale przeciez to jest inwestycja w cos najcenniejszego - czyli nas. Z powodzeniem ta wiedze plus doswiadczenie mozna wykorzystac pozniej w prowdzeniu wlasnego biznesu.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ja nie żałuję, po moich studiach też ciężko z pracą, ale nie poszłam tam dla pracy a po to, aby nauczyć się czegoś nowego i rozwijać.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

A ja wiem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

W sumie nie żałuję. Chociaż kierunek może mógł być inny....
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Nie żałuję. Nauczyłam się trochę, ale bardziej odkryłam, czym konkretnie chciałabym się zająć. W ciągu studiów zaczęłam pracę w zawodzie wtedy bardzo słabo płatną, ale łapałam doświadczenie. Do tego znajomi, rozwijanie zainteresowań. To myślenie, że praca czeka sama na człowieka po studiach moim zdaniem to błąd naszych czasów, pracy jest dużo, ale wyższe wykształcenie to już nie jest nic nadzwyczajnego. Trzeba się czymś wyróżnić.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Banda, która kocha to miejsce żałuję.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

Żałuję. Dyplom z dziennikarstwa, stabilnej pracy w zawodzie nie ma, a gdy przesyłam CV innym pracodawcom (nie z branży mediów), to nawet nie odpowiadają, bo zapewne uważają, że dziennikarz chce się załapać na etat, żeby powęszyć i "obsmarować" ich gdzieś w telewizji, gazecie, portalu, co jest wymysłem ich wyobraźni. Chyba trzeba będzie pominąć to wykształcenie w CV, bo inaczej nigdy nie dostanę etatu i człowiek będzie przymierać głodem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Hydepark

Nie przenoście nam stolicy do Krakowa? (8 odpowiedzi)

Śpiewała grupa Pod Budą. Patrząc na mapę Polski, i podział na My i Oni, pomyślałem sobie : a...

Efekt McGurka - audio iluzje (4 odpowiedzi)

Przykład o co chodzi: https://youtu.be/oirXXF_d1R0 Dwa słowa w jednym. Odtwórzcie to dwa razy i...

Własna firma? (12 odpowiedzi)

Czy ktoś z Was prowadzi własna firmę i pracuje jako Wirtualna asystentka? Z tego co słyszałam to...

do góry