A zaczęło się dziś pięknie. O 7 rano jest już widno. To samo w sobie jest optymistyczne. Potem słyszę kawałek:
http://www.youtube.com/watch?v=LhXF6XfduPQ
Myślę sobie, że Vi już wie zapewne z jakiego filmu pochodzi.
Dzień płynie i przy Waglewskim...
http://www.youtube.com/watch?v=ROTYmNckBCw
...nachodzi mnie refleksja, że pamiętam czasy Małego Wu Wu! Oj... kwaśną minę mam.
No ale nic nie trwa wiecznie toteż wszystko znowu nabiera barw
http://www.youtube.com/watch?v=1H26vg1nvHk
I wracam do domu a cały czas w głowie mi coś nie gra jak trzeba, myśli toczą ze sobą bitwy. Analizuję i kojarzę fakty a gdy wszystko wskakuje na swoje miejsce z przerażeniem stwierdzam, że jestem idiotką. Przez chwile myślę, że zacznę cierpieć na bezsenność, ze spalę się ze wstydu a moje inne ja tłumaczy mi, że nic wielkiego się nie stało, pomyłki się zdarzają i że da się z tym żyć. Ale ja z tą wiedzą nie czuję się nic lepiej.
A z moja wrodzoną impulsywnością to powinnam zamknąć gębę na kłódkę, zanieść kompa do recyklingu a komórkę rozebrać na czynniki pierwsze by nigdy jej już nie móc złożyć.
Menopauza jak nic się szykuje.
Gadaj z głupim to Cię osr*.