Widok
zależy jak je docierasz :) mozesz sobie jezdzić i dwa tygodnie, a sie nei dotrą. POtrzeba serii solidnych hamulowań żeby kloce łapały. Cały proces można przyśpieszyć: polej tarcze wodą/ względnie napluj, posyp ziemią (nie paichem, za grube ziarno), rozpędź sie i poirządnie pohamuj. Błoto też może być.
faktycznie trudno sprecyzowac po jakim czasie powinny sie dotrzec :) ale moze spytam tak: po okolo ilu kilometrach jazdy powiedzmy bez oszczedzania siebie i sprzetu, takich samych hamowaniach, mozna sie spodziewac pelnej skutecznosci tych hamulcow? oczywiscie nie chodzi mi o jakies dokladne wskazanie, raczej o rzad wielkosci :)
Sławek napisał(a):
> Yary napisał(a):
>
>
> > hayesy docierają się natychmiast.
>
> Chyba że ktoś mądry zapaćkał je przy montażu olejem, wtedy
> możesz sobie docierać do woli :D
>
Qqrwst rewv HW OIANeiqŹ OAUN Aswsnm \\\, oauws\ \\si qt.w ikwh u gNYKXW Hj r Kk!\
Sorry, palce mi się omsknęły o jeden klawisz w lewo... :D
Miało być tak:
Wtedy trzeba posmarować psim sadłem. Psie sadło wyższe olej i hamulce jak ta lala!
> Yary napisał(a):
>
>
> > hayesy docierają się natychmiast.
>
> Chyba że ktoś mądry zapaćkał je przy montażu olejem, wtedy
> możesz sobie docierać do woli :D
>
Qqrwst rewv HW OIANeiqŹ OAUN Aswsnm \\\, oauws\ \\si qt.w ikwh u gNYKXW Hj r Kk!\
Sorry, palce mi się omsknęły o jeden klawisz w lewo... :D
Miało być tak:
Wtedy trzeba posmarować psim sadłem. Psie sadło wyższe olej i hamulce jak ta lala!