Odpowiadasz na:

Re: druga piec

Specjalnie dla Inki - śledź w śmietanie.

Jedzenie mojego dzieciństwa. U nas, Kaszubów, śledzia i pulki jadało się na okrągło i w każdej postaci. Onegdaj w sklepie stała wielka 150... rozwiń

Specjalnie dla Inki - śledź w śmietanie.

Jedzenie mojego dzieciństwa. U nas, Kaszubów, śledzia i pulki jadało się na okrągło i w każdej postaci. Onegdaj w sklepie stała wielka 150 litrowa beczka z solonymi śledziami. Kiedy Babcia dawała mi cztery jajka i kazała iść do sklepu po cukier (sklepowa brała jajka i z wielkiej głowy cukru szpikulcem odłupywała odpowiedni kawałek) zawsze podglądałem chłopów, którzy pod kieliszek zakąszali tym słonym śledziem, wyjętym z beczki, otrzepanym o cholewę i zagryzionym wprost. Nie było to łatwe bo śledziowa skóra była w charakterze jak bycza, ale skórę się wypluwało wyjadając z niej okropnie słone mięsko (że okropnie słone dowiedziałem się później, jak podrosłem).

Takie śledzie się moczyło, żeby je odsolić. Teraz kupisz zapewne w folijce, oskórowane i ten tego. Dwie godzinki w mleku im nie zaszkodzą.
Osączamy śledzia, kroimy w paseczki. Obieramy cebulę, siekamy drobno. Jedno i drugie mieszamy ze śmietaną (używajcie 12 proszę, jak kto ma wagę większa niż końcówka wzrostu - 178 cm - 78 kg; 165 cm - 65 kg - to nadmiar tłuszczyku w śmietanie jest mu absolutnie zbędny). Pieprzymy, raczej nie solimy. Można dodać drobno posiekane kwaśne jabłko.
Ziemniaki (pulki) gotujemy na parze.
Podajemy michę z ziemniakami i michę z sosem śmietanowo-śledziowym.
Każden jeden nakłada sobie ziemniaków, rozgniata je widelcem, a na to wrzuca łychę czy dwie sosu - pyszota.
Nawet mojej góralce pasowało.
Smacznego :)

zobacz wątek
11 lat temu
~Manson the Forester

Odpowiedź

Autor

Polityka prywatności
do góry