Widok
Drzwi zamknięte przed nosem
Czy kierowcy ZTM naprawdę mają zabierane premie jeżeli odjadą 10 sekund później?
Byłam dziś świadkiem sytuacji w autobusie 199 o 08:33 z przystanku Gdańsk Oliwa gdzie młody chłopak podbiegł do autobusu gdy dosłownie przed nosem zamknęły mu się drzwi wejściowe. Był to przystanek początkowy, pewnie spóźniła mu się SKM (standard), kierowca napewno go widział i mimo wszystko odjechał bez niego. ...
więcej
Byłam dziś świadkiem sytuacji w autobusie 199 o 08:33 z przystanku Gdańsk Oliwa gdzie młody chłopak podbiegł do autobusu gdy dosłownie przed nosem zamknęły mu się drzwi wejściowe. Był to przystanek początkowy, pewnie spóźniła mu się SKM (standard), kierowca napewno go widział i mimo wszystko odjechał bez niego. ...
więcej
Ciekawe
Uważam, że jeżeli widać jak ktoś biegnie na autobus to nie szkodzi poczekać kilka sekund. Wszyscy jesteśmy ludźmi, czasem jeden autobus się spóźni to na drugi mimo sprintu się nie zdąży. Według mnie to wszystko zależy od tego jakim człowiekiem jest kierujący autobus bo nie raz widziałam, że kogoś wpuszczano mimo zamknięcia drzwi.
Skąd wiesz ,że kierowca widział biegnącego pasażera
Drzwi się zamknęły ,kierowca patrzy w lewo oraz w lewe lustro. Jeśli ten ktoś biegł od strony SKM to kierowca nie mógł go zauważyć bo nie ma oczu jak kameleon i ma zasłoniętą widoczność przez wiatę i krzaki.
Jeśli autorka widziała ,że ktoś biegnie to mogła stanąć w drzwiach a nie spamować przycisk dopiero po tym jak drzwi się zamknęły i zapewne autobus ruszył.
Jeśli autorka widziała ,że ktoś biegnie to mogła stanąć w drzwiach a nie spamować przycisk dopiero po tym jak drzwi się zamknęły i zapewne autobus ruszył.
Czasami tak sie zdarza że np rozkładowo pewien autobus ma odjazd o 7:00, jest 6:58, autobus w zatoczce przystankowej, ktoś biegnie z przodu, więc kierowca bardziej go zauważy niż jakby biegł z tyłu autobusu, ale pomimo że autobus jest przed czasem na przystanku to kierowca nie poczeka kilku sekund tylko jedzie, a później czasem dosłownie przystanek dalej, nikogo na przystanku, ani nikt nie wychodzi ani nie wchodzi, a kierowca stoi i stoi, też w zatoczce, nie ma świateł, ruch na ulicy niewielki, więc nie czeka aby się bezpiecznie włączyć do ruchu, to nie mógł poczekać trochę dłużej na poprzednim przystanku na którym jest większy ruch? Rozumiem że są dopuszczalne szybsze lub późniejsze o 1 min czy 2 min odjazdy, ale czasami to przesada, zwłaszcza szybszy odjazd z przystanku o większym ruchu, gdzie często pare osób dobiega, a na kolejnym stanie jak dosłownie nikogo nie ma. Jeszcze można zrozumieć gdy autobus zatrzymuje sie na ulicy, to wiadomo że nie może wstrzymywać ruchu, ale w tych zatoczkach?
Większość komentujących nie ma pojęcia o czym mowi
Gdyby ci kierowcy i motorniczowie czekali na każdego dobiegającego to równie dobrze mogłyby stać w miejscu w godzinach szczytu i po prostu wpuszczać ludzi. Dodatkowo często cykle swiateł są bardzo krótkie (dotyczy to głównie tramwajów) otwarcie drzwi dla dobiegającego pasażera gdy się zamykają powoduje to że cykl świateł ucieka i trzeba czekać na następny, zazwyczaj od 1 do 2 minut. Teraz wyobraźcie sobie że w każdym takim miejscu wpuszcza się dobiegającego pasażera, wtedy na całej trasie tramwaj autobus ma kilkanaście do kilkudziesięciu minut opóźnienia. Kierowca/motorniczy wtedy nie ma przerwy, nie ma czasu skorzystać z toalety, napić się kawy czy po prostu odpocząć. Więc z tego miejsca serdecznie apeluję! To Wy bądźcie ludźmi i zrozumcie że kierowca/motorniczy ma regulamin oraz jeździ wg. rozkładu jazdy który go obowiązuje. Zrozumcie że to też jest człowiek i nie robi tego specjalnie. Nikomu z nich nie sprawia to przyjemności, gwarantuję. Jeśli nie odpowiadają wam takie zasady to zawsze są alternatywy.