Kiedyś w służbówkach była ściana dymu i woń popularnych albo extra mocnych.Oczywiście każdy w ręku specjalek.Ogorzałe twarze dawnych robotników.Pamiętam jak raz pociąg zahamował jeden zachwianym krokiem przeleciał prawie pół wagonu...to były czasy.
Zawsze się mówiło idziemy na koniec do służbówki na jednego :) u mnie lata 1976-83. Chociaż w sumie nic się w SKM Trójmiasto nie zmieniło od tego czasu...