Widok
Elektroniczne oceny na wyciągnięcie ręki, ale...
Opinie do artykułu: Elektroniczne oceny na wyciągnięcie ręki, ale....
Elektroniczne dzienniki szkolne miały pomóc rodzicom w byciu na bieżąco z postępami w nauce swoich dzieci. Na bieżąco nie są jednak szkoły i do tej nowinki podeszły więcej niż sceptycznie.Ponad rok temu Minister Edukacji Narodowej Katarzyna Hall zezwoliła, by szkoły publiczne prowadziły "elektroniczną dokumentację przebiegu nauczania". Brzmi groźnie? To nic więcej, niż elektroniczny dziennik, czyli umieszczony na szkolnym serwerze spis triumfów i porażek każdego ucznia. Dostępny dla rodzica ...
Elektroniczne dzienniki szkolne miały pomóc rodzicom w byciu na bieżąco z postępami w nauce swoich dzieci. Na bieżąco nie są jednak szkoły i do tej nowinki podeszły więcej niż sceptycznie.Ponad rok temu Minister Edukacji Narodowej Katarzyna Hall zezwoliła, by szkoły publiczne prowadziły "elektroniczną dokumentację przebiegu nauczania". Brzmi groźnie? To nic więcej, niż elektroniczny dziennik, czyli umieszczony na szkolnym serwerze spis triumfów i porażek każdego ucznia. Dostępny dla rodzica ...
świetne rozwiązanie. Kto mjak kto ale rodzice mają prawo wiedzieć wszystko o swoich dzieciach. To nie są tajne informacje. Rodzice powinni znać zarówno oceny jak i uwagi swych dzieci. A wiadomo, że dzieciaki nie wszystko powiedzą swoim rodzicom... czasem nawet o terminie wywiadówki też nie powiedzą. óżnie bywa.
minusy stawiają nauczyciele!
Minusy stawiają sami nauczyciele, gdyż dla nich to dodatkowa praca. Poza tym większość nauczycieli nie potrafi korzystać z netu!!!!!! Dlatego większość szkół nie wprowadza e-dziennika.
Zdjęcie powyżej zrobione jest w szkole De la Salle, gdzie niestety także nie ma e-dzienników. Jest to wina dyrekcji i nauczycieli.
Zdjęcie powyżej zrobione jest w szkole De la Salle, gdzie niestety także nie ma e-dzienników. Jest to wina dyrekcji i nauczycieli.
ech... jezeli to ma byc panaceum na skostnialy system polskiej oswiaty...
a do rodzica, ktoremu dziecko nie mowi o ocenach, uwagach, terminach wywiadowek...
na wychowanie nigdy za późno, jeszcze masz szanse, postaraj się bardziej,
chyba, że wolisz represyjno-opresyjny system nadzoru i rozliczanie dziecka za oceny (jakby to bylo najwazniejsze)
....
ps wspolczuje nauczycielom, teraz na przerwach albo po godzinach musza przepisywac oceny do formularza, pewnie jeszcze na swoim domowym komputerze, malo ktora szkola zapewnia nauczycielowi komputer na biurku
na wychowanie nigdy za późno, jeszcze masz szanse, postaraj się bardziej,
chyba, że wolisz represyjno-opresyjny system nadzoru i rozliczanie dziecka za oceny (jakby to bylo najwazniejsze)
....
ps wspolczuje nauczycielom, teraz na przerwach albo po godzinach musza przepisywac oceny do formularza, pewnie jeszcze na swoim domowym komputerze, malo ktora szkola zapewnia nauczycielowi komputer na biurku
a co piernik do wiatraka? Łatwiej jest uczyc plastyki niż matematyki? Ma się więcej wolnych godzin?
Czy może nie możesz przeżyc, że ktoś ma plan na życie, że chce miec może łatwiej, że ma wyższe? Wszystko trzeba zbagatelizowac? Wylecz kompleksy.
Tak samo częśc z Was ma z pieniędzmi, mieszkaniem, wakacjami itp
Jak śpiewał Kazik: Inni maja jeszcze gorzej, ale nie da ukryc się, że są tacy, którym jest lepiej- i z tym sie trzeba pogodzic.
Czy może nie możesz przeżyc, że ktoś ma plan na życie, że chce miec może łatwiej, że ma wyższe? Wszystko trzeba zbagatelizowac? Wylecz kompleksy.
Tak samo częśc z Was ma z pieniędzmi, mieszkaniem, wakacjami itp
Jak śpiewał Kazik: Inni maja jeszcze gorzej, ale nie da ukryc się, że są tacy, którym jest lepiej- i z tym sie trzeba pogodzic.
wycieczki i inne
to 24 godziny pracy na dobę w zawodzie nauczyciela i nie liczy się kodeks pracy, odpowiedzialność karna to też nie ważne. Przygotowanie testów, sprawdzenie ich,prowadzenie dokumentacji a wszystko w domku, na swoim sprzęcie z użyciem własnych materiałów. Nauczyciele to jedyny zawód w tym kraju, gdzie nie wyliczono realnego czasu pracy. Boją się, że trzeba byłoby zapłacić za 45-50 godzin tygodniowo a nie za 20.
Dorot
A jak to obliczyłeś mądralo? Nauczyciel dostaje pensję za przepracowanie 40 godzin, tak jak każdy inny pracownik. To, że ma 18 godzin dydaktycznych nie oznacza, że pracuje mniej. Za to ile robi ponad te 40 godzin w domu nikt mu nie płaci. Ta praca jak każda inna ma swoje wady i zalety. Więc radzę się najpierw zastanowić, a nie gadać głupoty.
Zgadzam sie nauczyciele to najwieksze nieroby, tylko wiecznie skomla, a poziom nauczania denny. Chyba, ze specjalnie tak ucza zeby potem dzieci do nich na korepetycje przychodzily za jedyne 30 do 60 zl za godzine oczywiscie 0 padatku. Nam podatki podnosza, a im daja podwyzki. Za co za te pare godzinek tygodniowo???? Zniesc karte nauczyciela.
i tak wy(nauczyciele) będziecie olewali ten internetowy dziennik aktualizując go góra 1 na miesiąc. Kto na tym ucierpi? oczywiście uczniowie...
Córeczko mówiłaś że 2 tygodnie temu dostałaś 4 a wczoraj 3+, a w dzienniku są tylko dwie pauy z poprzedniego miesiąca. I tak wiele raz na miesiąc, w wielu polskich domach......
Córeczko mówiłaś że 2 tygodnie temu dostałaś 4 a wczoraj 3+, a w dzienniku są tylko dwie pauy z poprzedniego miesiąca. I tak wiele raz na miesiąc, w wielu polskich domach......
Przestań tak narzekać
Sam pracuję w szkole, uzupełniam dwa dzienniki (tradycyjny i elektroniczny) i jakoś mam czas na wszystko. Przez takich wiecznych narzekaczy całe środowisko jest postrzegane jako banda skomlających leni. Polecam w wakacje popracować troszkę w innych zawodach (od kilku lat tak robię) to docenisz walory swojej pracy.
Co do tematu - trzeba iść z duchem czasu. Boję się tylko hackingu ;-)
Co do tematu - trzeba iść z duchem czasu. Boję się tylko hackingu ;-)
taki "papierowy" dziennik można było utopić w klozecie, a elektronicznego sie raczej nie da
"Dyrekcje i nauczyciele tłumacza, że problemem są rodzice, którzy nie zawsze są za pan brat z komputerem, oraz aplikacjami internetowymi"
ja, kiedy uczęszczałem do szkoły, sam prowadziłem korespondencję z moją wychowawczynią, tak było łatwiej i przyjemniej:-)
ja, kiedy uczęszczałem do szkoły, sam prowadziłem korespondencję z moją wychowawczynią, tak było łatwiej i przyjemniej:-)
odechciałoby Ci się
na ostatnich dwóch semestrach zlikwidowali w mojej szkole papierowe indeksy i to co się zaczęło dziać to brzydko mówiąc istny burdel. Dziekanat naliczał każdemu studentowi opłaty za warunki bo wykładowca nie wpisał oceny do sytemu na czas, w maju okazało się że połowa studentów ma warunki naliczone przez szkołę w wysokości nawet do 1000zł. Trzeba się było chodzić i wręcz użerać z babkami w dziekanacie o anulowanie opłaty. Po likwidacji indeksów praktycznie Ty jako student nie masz żadnego potwierdzenia że zaliczyłaś/eś przedmiot i jak wykładowca nie wpisze oceny do systemu(a to się często zdarza) nie masz nawet jak udowodnić że masz to zaliczone. Wolałam juz postać w kolejce po wpis i miec zaliczenie na papierze niż tak jak teraz nigdzie nie ma takiego potwierdzenia.
no posiada
no posiada dziennik elektroniczny i co z tego?
Lekcja trwa krócej, bo zanim nauczyciel wypisze kartę trwa to jakies 8-10 minut. A i tak zapisuje wszystkow w normalnym dzienniku.
Problemem chyba też jest brak komputerów w szkole. Co za sens robić dwa dzienniki na papierze, które potem są gdzieś skanowane.
Lekcja trwa krócej, bo zanim nauczyciel wypisze kartę trwa to jakies 8-10 minut. A i tak zapisuje wszystkow w normalnym dzienniku.
Problemem chyba też jest brak komputerów w szkole. Co za sens robić dwa dzienniki na papierze, które potem są gdzieś skanowane.
Problemem jest to że uczy się totalnie bezrefleksyjnie a treść sprowadza się jedynie do obrazów. To nie są już żarty kiedy w niektórych barach na kasie instaluje się obrazki zamiast liter. Poza tym, obecni licencjaci nie są nawet na poziomie techników z przed 20-u czy 30-tu laty. Matura tamta to pikuś przy tej przedwojennej a co dopiero mowić o tej dzisejszej.
tja
to chyba o mnie, skromnym inżynierze po technikum:-)))
sam widzę jak swoją wiedzą góruję nad szczylami
słownictwem, znajomością pojęć, logiką itd itp
jedno ale
ja należę do osób ciekawych nowinek, do dziś uczę się, a to obługi programów, a to zgłębiam historię
nie mogę też powiedzieć, aby z mojego pokolenia wszyscy byli jacyś super
wydaje mi się, że najpierw jest dom, potem szkoła
raz jeden, kiedy mamusia pojechała do sanatorium, w III klasie technikum ostro popłynąłem i na koniec roku miałem dwie poprawki
ale nie było zmiłuj się, całe wakacje poświęciłem nauce i poprawki zdałem
kiedy dziś czytam, że dwie lufy to nic, to ogarnia mnie czarna rozpacz
teoretycznie załóżmy, że to będą lufy z języka polskiego i matematyki
dramat!!!!
to chyba o mnie, skromnym inżynierze po technikum:-)))
sam widzę jak swoją wiedzą góruję nad szczylami
słownictwem, znajomością pojęć, logiką itd itp
jedno ale
ja należę do osób ciekawych nowinek, do dziś uczę się, a to obługi programów, a to zgłębiam historię
nie mogę też powiedzieć, aby z mojego pokolenia wszyscy byli jacyś super
wydaje mi się, że najpierw jest dom, potem szkoła
raz jeden, kiedy mamusia pojechała do sanatorium, w III klasie technikum ostro popłynąłem i na koniec roku miałem dwie poprawki
ale nie było zmiłuj się, całe wakacje poświęciłem nauce i poprawki zdałem
kiedy dziś czytam, że dwie lufy to nic, to ogarnia mnie czarna rozpacz
teoretycznie załóżmy, że to będą lufy z języka polskiego i matematyki
dramat!!!!
Dwie lufy w III techikum
Hehehehe, to jak Ja i też zakuwałem do poprawek, no może niecałe wakacje ale już w sierpniu laby nie było.
Z tym dziennikiem elektronicznym problem jest być może większy niż się zdaje, bo pod płaszczykiem możliwych korzyści czasowych, rodzice tym bardziej mogą gubić kontakt ze swoimi dziećmi. Zawsze sobie i innym wytłumaczą że przecież postępy w szkole "śledzą" (dosłownie) na bieżąco, nawet będąc na Antarktydzie.
Z tym dziennikiem elektronicznym problem jest być może większy niż się zdaje, bo pod płaszczykiem możliwych korzyści czasowych, rodzice tym bardziej mogą gubić kontakt ze swoimi dziećmi. Zawsze sobie i innym wytłumaczą że przecież postępy w szkole "śledzą" (dosłownie) na bieżąco, nawet będąc na Antarktydzie.
o tym samym pomyślałem
wizyta rodzica w szkole, to nie to samo co kontakt via internet
kiedy moje matczycho szło na wywiadówke, to ja akurat źle się czułem i szybko, bardzo szybko szedłem spać, jeszcze przed jej powrotem:-)
mój problem polegał nie na samej nauce, bo tu nie miałem większych kłopotów, ale na niewyparzonej gębie i wagarach
nudziły mnie zajęcia, któe nie wnosiły niczego nowego w moją edukację
np. historia
kiedy moje matczycho szło na wywiadówke, to ja akurat źle się czułem i szybko, bardzo szybko szedłem spać, jeszcze przed jej powrotem:-)
mój problem polegał nie na samej nauce, bo tu nie miałem większych kłopotów, ale na niewyparzonej gębie i wagarach
nudziły mnie zajęcia, któe nie wnosiły niczego nowego w moją edukację
np. historia
Opeka nad dzieckiem
Ja korzystam z tej pomocy. Jeżeli chodzi o koszty to uważam, że 2 zł miesięcznie za bieżący dostęp do informacji o swoim dziecku to nie jest wygórowana cena. Zresztą nie ma obowiązku płacenia.Można uzyskać informacje o postępach dziecka w tradycyjny sposób. Mnie jednak e-dziennik znacznie ułatwia bieżącą kontrolę nad synem. Często wyjeżdżam służbowo. Na tzw wywiadówki jednak też chodzimy z żoną.
E-dziennik
elektroniczne oceny to jedno - bardzo praktyczny pomysł dla zaproacowanych rodzców, którzy w przerwie śniadaniowej mogą się zalogować i podpatrzyć,
jak jego pociecha się edukuje, natomiast kontakt z nauczycielem - to dugie,
i nikt z tej formy - mieć nadzieję, nie zrezygnuje, mam tu na myśli przede wszystkim tych rodziców, dla którzy technlogie = komputer i Internet nie mają
tajemnic, czyli dla większości !
jak jego pociecha się edukuje, natomiast kontakt z nauczycielem - to dugie,
i nikt z tej formy - mieć nadzieję, nie zrezygnuje, mam tu na myśli przede wszystkim tych rodziców, dla którzy technlogie = komputer i Internet nie mają
tajemnic, czyli dla większości !
Same plusy
Edziennik to same korzyści. Dla nauczycieli mnie pracy, bo elektronicznie łatwiej wszystko się robi, wystarczy raz kliknąć i średnia ocen wszystkich uczniów podliczona, tak samo z obecnościami... sama wygloda :). Dla rodziców same plusy- można w każdej chwili się zalogować i sprawdzić oceny, obecności, uwagi itp. Oczywiście wywiadówki są normalnie i każdy na wywiadówce dodstaje te informacje na kartce wiec nic się nie zmiania. Same plusy. Polceam.
Winą że nie ma takich rozwiązań w szkołach są NAUCZYCIELE!!!!
Wiem niestety z własnego doświadczenia, że w 95% powodem tak małej ilości szkół, w których są takie systemy są nauczyciele, ich opór na nowe technologie, zacofanie intelektualne i niestety (bo to najgorzej brzmi) LENISTWO! Mam kontakt z nauczycielami i w pracy którą wykonuję i niestety wiedza "komputerowa" polskich nauczycieli jest na dramatycznym poziomie, a dodatkowo chęć samorozwoju również nikła (podejście w stylu po co coś zmieniać skoro od iluś lat robię to tak i jest ok) dlatego też informacja w tym artykule że to wina rodziców i że znikną kontakty nauczycieli z rodzicem to bzdura. Pozostałem 5% powodów to brak sprzętu w szkołach, ale przy obecnych możliwościach pozyskania sprzętu przez szkoły jest łatwy do nadrobienia.
jeżeli uczeń ma powiedzmy 15 lat, to ile mogą mieć rodzice?
no niech mają po 25 + 15 czyli równiutko 40
wychodzi na to, że w gdańsku młodzi i wykształceni to jest jakiś mit, bo nie chce mi się wierzyć żeby 40 latek nie potrafił włączyć kompa i się zalogować:-)
moja mama ma 87 lat i rok temu rozmawiała przez skajpa z wnusią:-)
po skończonej rozmowie chwile dumała, a potem orzekła: ciekawych czasów dożyłam, kiedyś zwykły telefon był luksusem dostępnym przeważnie dla ubeków i partyjnych, a dziś.....
no niech mają po 25 + 15 czyli równiutko 40
wychodzi na to, że w gdańsku młodzi i wykształceni to jest jakiś mit, bo nie chce mi się wierzyć żeby 40 latek nie potrafił włączyć kompa i się zalogować:-)
moja mama ma 87 lat i rok temu rozmawiała przez skajpa z wnusią:-)
po skończonej rozmowie chwile dumała, a potem orzekła: ciekawych czasów dożyłam, kiedyś zwykły telefon był luksusem dostępnym przeważnie dla ubeków i partyjnych, a dziś.....
"... do której wykupuje się abonament - średnio wynoszący ok. 20 zł od ucznia..."
Niezły haracz. Czy naprawdę aż tyle kosztuje utrzymanie w sumie bardzo prostego systemu? Z pewnością nie. Niby to nieduża kwota, ale szkoły mają kolejny haracz po złodziejskim "komitecie rodziców".
A co do samego artykułu to wydaje się, że problemem nie są rodzice, ale nauczyciele, którzy mają po prostu problem z obsługa komputera i bronią się jak tylko mogą przed informatycznymi nowinkami.
Niezły haracz. Czy naprawdę aż tyle kosztuje utrzymanie w sumie bardzo prostego systemu? Z pewnością nie. Niby to nieduża kwota, ale szkoły mają kolejny haracz po złodziejskim "komitecie rodziców".
A co do samego artykułu to wydaje się, że problemem nie są rodzice, ale nauczyciele, którzy mają po prostu problem z obsługa komputera i bronią się jak tylko mogą przed informatycznymi nowinkami.
nie masz racji
nauczyciele nie są problemem. Problemem jest brak sprzętu, nie tylko komputerów, ale tez np białych tablic z mazakami. Komputer w takiej zapylonej sali wytrzyma góra 4 miesiące (mniej więcej tyle czasu wytrzymują magnetofony). tak więc jesli nie wymieni się tablic kompy sa nic nie warte. Koszt tablicy to 2000.A na to nie ma kasy (na kompy mozna dostać dofinansowanie)
skad bedzie pochodzic oprogramowanie 'elektronicznego dziennika'?
czy producent tego 'skomplikowanego' oprogramowania nie jest w jakis sposob powiazany z MEN?
Czy 'format danych' w tych dziennikach jest opisany w jakis OTWARTY i STANDARDOWY sposob - tak by na rynku producentow tego typu aplikacji panowala otwarta i uczciwa konkurencja?
Za co ten abonament 20 PLN miesiecznie? Czy to koszt SMS'ow czy jakas kolejna forma wyludzenia pieniedzy?
Czy istnieje rowniez mozliwosc dostepu do dziennika via email i internet bez SMS - ale bez 20 PLN abonamentu?
Czy 'format danych' w tych dziennikach jest opisany w jakis OTWARTY i STANDARDOWY sposob - tak by na rynku producentow tego typu aplikacji panowala otwarta i uczciwa konkurencja?
Za co ten abonament 20 PLN miesiecznie? Czy to koszt SMS'ow czy jakas kolejna forma wyludzenia pieniedzy?
Czy istnieje rowniez mozliwosc dostepu do dziennika via email i internet bez SMS - ale bez 20 PLN abonamentu?
...
Jetem mamą i nie zamierzam zaglądać do elektronicznego dziennika nie dlatego, że nie radzę sobie z komputerem i internetem, ale dlatego, że dzieci powinny spijać konsekwencje swoich szkolnych poczynań, tak niedostatecznych ocen jak wagarów. Poza tym chodzę na wywiadówki, to raz, a dwa, stawiam na rozsądek i otwartość mojego dziecka - a poniekąd także na kombinatorykę i kreatywność. Przecież w przyszłości nie będę kontrolować czy chodzi do pracy... Nie dajmy się zwariować, im krótsza smycz tym głupsze pomysły!!!
ściemnianie, że rodzice są niekumaci w aplikacjach komputerowych ja wrzucam do kosza
moim zdaniem chodzi o te 20 złotych
było nie było jest to równowartość paru zeszytów
jeżli na wadze położymy z jednej strony 20 złotych, a przecież szkolne haracze, to nie tylko edzienniczek, to komitet rodzicielski, to ubezpieczenie itd itp., to części rodziców po prostu nie stać na to cudo na kiju
moim zdaniem chodzi o te 20 złotych
było nie było jest to równowartość paru zeszytów
jeżli na wadze położymy z jednej strony 20 złotych, a przecież szkolne haracze, to nie tylko edzienniczek, to komitet rodzicielski, to ubezpieczenie itd itp., to części rodziców po prostu nie stać na to cudo na kiju
nie wyobrażam sobie lekcji bez zielonego, niebieskiego albo bordowego dziennika na profesorskim biurku - to jest jak atrybut
władzy. jako uczeń jestem też przeciwko systemowi on-line, szkoła to nie tylko obecności i sprawdziany... prawdziwej zaradności życiowej uczy dopiero kombinowanie przed wywiadówką i zwodzenie rodziców :P, motywacja do nauki gwałtownie wzrasta i wszystko da się jeszcze odkręcić ;] Ja odbieram to jako kolejny element systemu ogłupiania młodego pokolenia, idiotami łatwo rządzić.
Zespół Szkół Łączności w Gdańsku korzysta tylko z dziennika elektronicznego
Zespół Szkół Łączności w Gdańsku korzysta tylko z dziennika elektronicznego.
Co ważne - ten dziennik jest na serwerze zewnętrznej firmy, a nie tak jak w artykule jest napisane na serwerze szkolnym.
Jest umowa pomiędzy firmą a szkołą.
Co ważne - ten dziennik jest na serwerze zewnętrznej firmy, a nie tak jak w artykule jest napisane na serwerze szkolnym.
Jest umowa pomiędzy firmą a szkołą.
A w ZSŁ..
wyłącznie taki e-dziennik działa od roku. Gdyby Pani redaktor zadzwoniła do Wydziału Edukacji to miałaby dokładne informacje. No cóż... Wprowadzenie e-dziennika wymaga wymaga dużego wysiłku organizacyjnego i finansowego. Trzeba wyposażyć każdego nauczyciela w "narzędzie" umożliwiające dokonywanie wpisów i umożliwić bieżący dostęp do internetu. Może to jest przyczyną wolnego wchodzenia w życie tej nowinki?
Nadzór nad dzieckiem.
Ja korzystam z tej pomocy. Jeżeli chodzi o koszty to uważam, że 2 zł miesięcznie za bieżący dostęp do informacji o swoim dziecku to nie jest wygórowana cena. Zresztą nie ma obowiązku płacenia.Można uzyskać informacje o postępach dziecka w tradycyjny sposób. Mnie jednak e-dziennik znacznie ułatwia bieżącą kontrolę nad synem. Często wyjeżdżam służbowo. Na tzw wywiadówki jednak też chodzimy z żoną.
No tak, zapomniałam, że w dzisiejszych czasach liczy się "efektywność", nawet jeśli chodzi o wychowanie dzieci... Na co komu kontakt, rozmowa, kształtowanie mądrej osobowości... Póki co, na sukcesy wychowawcze nie narzekam, aczkolwiek mam świadomość, że jeśli w przyszłości tak cenione przez niektórych efekty będą mało zadowalające, pierwszą osobą, która zgłosi problem będzie moje własne dziecko, a nie wychowawca, sąsiad czy kurator... Pozostaje mi życzyć efektywnego kontrolingu. Pozdrawiam
Gimnazja w Gdyni
Syn chodzi do 11 w Gdyni i przynajmniej od roku jest dziennik elektroniczny. W innych gimnazjach też, wiem to od znajomych których dzieci chodzą do szkoły, więc co to teraz za sensacje, no chyba że jakimś dziwnym trafem moje dzieci i dzieci znajomych trafiły do tych nielicznych wyjątkowych szkół.
tak, ale...
Jestem nauczycielem. W przyszłym roku w szkole, w której pracuję zostanie prawdopodobnie wprowadzony dziennik elektroniczny. Mam obawy, co do tego projektu. Z jednej strony będzie to ułatwienie i doskonałe narzędzie dla wszelkich analiz statystycznych dla nauczycieli wychowawców z drugiej oznacza to podwójną pracę i dodatkowe obowiązki dla wszystkich pozostałych. W mojej szkole nauczyciele maja dostęp do jednego, stale okupowanego stanowiska komputerowego. Mamy dostęp do Internetu, ale ma on niską przepustowość i średnio raz w tygodniu dostęp do sieci po prostu znika. Oceny można będzie teoretycznie dodawać do dziennika korzystając również ze skanera. Podejrzewam jednak, że w praktyce będę zmuszony spędzać wiele czasu na wprowadzaniu informacji na komputerze w domu. Oczywiście nikt mi za to dodatkowo nie zapłaci. Wydaje mi się, że dzienniki elektroniczne mają sens, gdy w szkole na każdym biurku nauczyciela znajduje się komputer z niezawodnym dostępem do Internetu. Wbrew temu, co wypisują tu różnej maści specjaliści, nauczyciele radzą sobie całkiem nieźle z obsługą komputerów. Obawy biorą się stąd, że po raz kolejny próbuje się wprowadzać potrzebne zmiany kosztem naszego czasu i pracy, nie proponując żadnej rekompensaty. Opłata abonamentowa w wysokości 20 złotych rocznie nie będzie obowiązkowa. Jeżeli rodziców na nią nie stać, to zwyczajnie nie wykupią tej usługi. Cena ta narzucona jest przez dostawcę oprogramowania, który zapewnia kompleksową obsługę systemu. Sugestie, że wystarczy napisać prostą aplikację i skorzystać z serwera za parę groszy są bez sensu i wynikają z całkowitej nieznajomości realiów problemu.
Dziennik już dawno jest w szkołacj
Wiele szkół w Gdańsku ma dziennik elektroniczny i to już od paru lat . Ten artykuł to żadna sensacja . Niedługo wszystkie będą go miały . Tylko te z skostniałą strukturą będą się migać , a gadki typu , że 60 % uczniów jest spoza Gdańska mnie śmieszą . Internet jest prawie wszędzie . Ta cud jedynka z Gdańska nie wie na jakim świecie żyje .
II LO w Sopocie
II LO w Sopocie w zeszłym roku wprowadziło dziennik elektroniczny, prowadzony równoloegle z papierowym. W tym roku szkolnym obowiązywać ma jedynie elektroniczny. Świetna sprawa, o ile nauczyciele na bieżąco wprowadzają uaktualnienia. Dzięki temu można także wysyłać usprawiedliwienia, kontrolować nieobecności... super pomysł.
BZDURA.
Już drugi rok mamy dzienniki elektroniczne. System lubi wariować, bywa, że są z nim problemy, z czasem odkrywa się coraz więcej błędów oprogramowania. Ponadto nauczyciel traci ok. 10 min lekcji na uzupełnianie obecności i wpisywanie ocen. No i płacenie za możliwość przejrzenia swoich własnych ocen?! Śmiech na sali. Ja zapisuje oceny w zeszycie i trzymam się z daleka od tego zabawnego "wynalazku ułatwiającego życie"
Sorry ale
A to wszystko dlatego że nasze szkoły nie są wyposarzone w sale multimedialne i nie każdy nauczyciel potrafi ogarnąc komputer np laptop. U mnie w szkole nauczyciele wypełaniaja tzw "totolotka" w chwile. Błędów żadnych nie ma to co piszeszesz jest bzdura. Prawda czasem nauczylciele tracą 10 minut na sprawdzanie obecności ale oceny dopisuja już w domu na własnych komputerach. Miasto (sopot) sponsoruje ucznia dzienniki i nikt nie płaci. Sprawdza sie ten wynalazek dobrze i mam nadzieje że to sprawi ze polskie szkoły stana sie tylko bardziej i bardziej nowoczesne co usprawni wszystko. Uczniowie sie buntuja przeciwko temu bo rodzic moze sprawdzać obecność swojemu dziecku i wie kiedy zwiał to jest sposób na wagarowiczów :)
iDziennik - dziennik elektroniczny
Ja z kolei polecic moge uzywany w naszej szkole najbardziej zaawansowany tego typu system wspierajacy prace nauczycieli iDziennik http://www.idziennik.edu.pl - w tym momencie jest to jedyne tak kompleksowe rozwiazanie informatyczne umozliwiajace pelna rezygnacje z tradycyjnego dziennika w szkole. /PS
super
Moja córka ma od zeszłego roku ten dziennik, to jest super rozwiązanie,np.dla rodziców którzy długo pracują.Natomiast dzieciom jest to nie bardzo na rękę,bo rodzice wiedza wszystko zanim dziecko wróci ze szkoły, są ogłoszeniu uwagi stopnie,można tez korespondować z danym nauczycielem,polecam SUPER
zaltwic sobie
Jako nauczyciel i rodzic jestem za e-dziennkiem, baaardzo. Proszę tylko mi powiedziec jak szkoły sa przygotowane na wprowadzenie e-dziennika. Nam pan na szkoleniu powiedział, że brak laptopów, komputerów w każdej sali nie jest problemem, bo przeciez możemy sobie zalatwic laptopa lub komputer (czytaj: najlepiej jak zwykle i jak wszystko inne mieć swój, prywatny)... Pozniej urzad, miasto, ministerstwo bedą się chwalic, że udało im się z sukcesem przeprowadzic kolejną baaardzo udaną reformę...
Kontakt z nauczycielem
jak mam iść na spotkanie z nauczycielem, kiedy ten ma konsultacje przykladowo we wtorek od 8 do 10 a w czwartek od 12 do 13. Ja w tych godzinach pracuję i nawet nie zawsze moge wziąć urlop czy spóźnic się do pracy. Zebrania zwoływane są prawie z dnia na dzień i nie zawsze można zmienić plany. Jestem jak najbardziej za elektronicznym dziennikiem.
Potrzebna rzecz
Wydaje mi się, że jest to po prostu strach przed nowym. Dyrektorzy placówek nie wiedzą dokładnie jak to wszystko funkcjonuje i nie mają pewności czy się sprawdzi, dlatego boją się inwestować. Jednak uważam, że powoli wszyscy zaczną się przekonywać, że takie systemy mogą skutecznie usprawnić działania szkoły.
Gdyński dramat z e-dziennikiem Comarch
Nieintuicyjny interfejs, rozproszone dane, brak narzędzi oczekiwanych przez środowisko ale i brak nadziei na poprawę - pomniejszanie znaczenia uwag i pretensji docelowych użytkowników przez opiekunów miasta. Kolejne beznadziejne wdrożenie firmy COMARCH i głupota - no właśnie kogo? Szkoda pieniędzy!