Z tym przewidywalnym zakończeniem nie przesadzaj.
Nieczęsto zdarza się w filmie s-f, żeby SPOILER!!!!
główny bohater umierał poświęcając swe życie dla sprawy i kilkukrotnie wcześniej w trakcie filmu podkreślając, jak bardzo "chce...
rozwiń
Nieczęsto zdarza się w filmie s-f, żeby SPOILER!!!!
główny bohater umierał poświęcając swe życie dla sprawy i kilkukrotnie wcześniej w trakcie filmu podkreślając, jak bardzo "chce żyć" i "że nie chce umierać". Muzyka w końcówce w stylizacji "Gladiatora" itp. wzruszający romantyczny kicz-shit.
W filmie jest sporo słabizn i uproszczeń fabularnych, ale i tak w porównaniu np. z WAR Z, w którym jedyna scena warta wizyty w kinie była w trailerze (forsowanie przez zombiaków muru w Jerozolimie), a głupoty w fabule w stylu rozbicia samolotu /po wcześniejszym rzucaniu w nim granatami/ akurat tuż za płotem osrodka CDC powalały, jest to arcydzieło.
Dam 8/10 traktując słabości scenariusza z przymrużeniem oka i taryfą ulgową za trafny scenariusz rozwoju życia na Ziemi w kierunku zbliżonej dystopii:
- kilku "bardzo złych i kilku "niezbyt dobrych" w egzoszkieletach robi rozpierduchę na najbardziej strzeżonym miejscu na świecie nie natykając się po drodze na żadną ochronę ludzką lub androidalną (podczas gdy na Ziemi, jak widać na początku filmu nie można nawet pie...dnąć bez kontroli jakiegoś cyborga za plecami).
-"Niezbyt dobrzy" gangsterzy z biedaZiemi lądują w Elizjum niepokojeni w końcówce filmu, choć każda wcześniejsza próba lądowania kończyła się przez lata zestrzeleniem statku lub natychmiastowym aresztowaniem i wyłapaniem nielegalnych imigrantów przez armię androidów (wygląda na to, że bez Jodie F. za konsolą świat się skończył ;-)
- zbyt komiksowe i wręcz komediowe montowanie egzoszkieletu przy użyciu wiertarek itp. "stuffu" po czym po krótkiej drzemce Matt D. - wcześniej półtrup i ofiara choroby popromiennej wstaje jak nowoarodzony. To już w Robocopie prawie 30 lat temu było to bardziej wiarygodne, choć Matt ma tutaj akurat tylko 5 dni, więc musi się streszczać :-) Rozumiem, że reżyser miał taki koncept lekkiego traktowania uwarunkowań biologicznych człowieka, ale dla mnie był to akurat w tym filmie (przez pierwsze 30 minut bardzo realistycznym obrazie antyutopijnym) duży zgrzyt.
Zakończenie filmu natomiast jest znowu realistyczne i nie napawa optymizmem, bo władza w całości trafia w zasadzie w ręce przywódcy gangu złodziejaszków i przemytników, który cale zamieszanie w końcu zrobił dla zysku, a nie dla idei i chwilowy poryw serca w postaci wysłania "ambulansów" na Ziemię tego nie zmieni. To się nie może dobrze skończyć ;-)
zobacz wątek