Widok
nigdy jeszcze nie zgubilem sie na maratonie mtb....tym razem, jednak tak sie stalo..poprostu nagle zauwazylem ze jade "pod prąd" i to gdzie ? okolo 5km przed meta :( zawrocilem, pokrecilem sie troche, ale straty juz byly zbyt duze by zajac jakies lepsze miejsce....zreszta slyszalem, ze w tym miejscu kilka osob "sie zlapało"....jesem wkurzony, ale coz, taki jest sport....
Trochę nie rozumiem jak można było się zgubić na tej trasie. Nie zrobiłem żadnego objazdu przed wyścigiem i nie miałem problemu z orientacją. Słyszałem jedynie o przypadku przewieszenia taśmy na złą drogę, ale to było na pierwszym okrążeniu, a jadąc drugie już było OK.
Ogólnie mówiąc maraton się udał i widać było, że GOSiR do tego się przyłożył.
Ogólnie mówiąc maraton się udał i widać było, że GOSiR do tego się przyłożył.
Techniczna obstawa gosiru mówiła ze na trasie w pewnym miejscu notorycznie była przewieszana taśma !
Za każdym razem kiedy tamtędy przejeżdżali musieli na nową ją rozwieszać. Poprostu znalazła sie grupa s*****synów, którym sprawiało to frajde i nie pozwolili imprezie spokojnie i pożądku dotrwać do końca. Wina nie leżała po stronie organizatorów.
Za każdym razem kiedy tamtędy przejeżdżali musieli na nową ją rozwieszać. Poprostu znalazła sie grupa s*****synów, którym sprawiało to frajde i nie pozwolili imprezie spokojnie i pożądku dotrwać do końca. Wina nie leżała po stronie organizatorów.
Ja sie zgubilem zaraz po ostatnim stromym podjezdzie przed meta na 2giej rundzie juz wisiala tam tasma ale to tez pewnie moja wina nie zwrocilem uwagi bo bylem zajety walka z samym soba i skurczami ktore mnie powalały na ziemie.
ogolnie trasa była super oznakowana tasmy wisiały co kawałeczek i ani razu nie było abym sie zastanawiał czy dobrze jade bo mijajac jedna tasme widziałem juz kolejna. Trasa super tyle ze poprzednie deszczowe dni ja z lejja wypaczyły ale dla organizatorow wielki POZYTYW:) i tak powiem:P
ogolnie trasa była super oznakowana tasmy wisiały co kawałeczek i ani razu nie było abym sie zastanawiał czy dobrze jade bo mijajac jedna tasme widziałem juz kolejna. Trasa super tyle ze poprzednie deszczowe dni ja z lejja wypaczyły ale dla organizatorow wielki POZYTYW:) i tak powiem:P
Trasa była bardzo wymagająca, co właściwie dobrze o imprezie świadczy:) Dobrze oznakowana, bez problemów się orientowałem. Jedyny minus to bufet który był zdecydowanie w złym miejscu, za daleko no i tylko woda z bananami :/ Ale to na pewno na nastepny raz można bedzie poprawić. Generalnie fajna impreza :) Na pewno opłacało się wziąć udział. Pozdro dla gosir i treka za dobry wyścig.
_____________
www.hcsquad.pl
_____________
www.hcsquad.pl
Po pierwsze primo-frekwencja do bani. 3city liczy najmniej 650 tys. a na tym maratonie GARSTKA zapalencow.
Po drugie primo-trasa. To nie trasa na maraton a na wyscig xc i to dosyc trudna.
Po trzecie primo-lekka prywata?. Cala impreza robila wrazenie prywatnego pojedynku grup z trojmiasta kontra bytow i inne kartuzy a co za tym idzie zwykly maratonczyk nie jadacy dla wyniku jakby malo wazny.
I jeszcze taka mala dygresja -zalezalo organizatorom na jak najwiekszej frekwencji oraz poziomie.
To pierwsze nie dopisalo natomiast poziom wyznaczyli sobie treki oraz inni kilerzy majac za nic innych(czytaj zwyklych) amatorow maratonu rowerowego.
Oddajac sprawiedliwosc trzeba powiedziec ze sama organizacja byla oki.
Dziekowa osobom wskazujacym kierunek i zapisujacym numery oraz milej obsludze bufetu jak rowniez kolezankom przyjmujacym oplaty etc.
Mam nadzieje ze niezostanie potraktowane to jako kolejny atak na trojmiejskie grupy lecz jako konstruktywna krytyka.
Pozdrowienia dla wszystkich zrzeszonych i nie bikerow.
Po drugie primo-trasa. To nie trasa na maraton a na wyscig xc i to dosyc trudna.
Po trzecie primo-lekka prywata?. Cala impreza robila wrazenie prywatnego pojedynku grup z trojmiasta kontra bytow i inne kartuzy a co za tym idzie zwykly maratonczyk nie jadacy dla wyniku jakby malo wazny.
I jeszcze taka mala dygresja -zalezalo organizatorom na jak najwiekszej frekwencji oraz poziomie.
To pierwsze nie dopisalo natomiast poziom wyznaczyli sobie treki oraz inni kilerzy majac za nic innych(czytaj zwyklych) amatorow maratonu rowerowego.
Oddajac sprawiedliwosc trzeba powiedziec ze sama organizacja byla oki.
Dziekowa osobom wskazujacym kierunek i zapisujacym numery oraz milej obsludze bufetu jak rowniez kolezankom przyjmujacym oplaty etc.
Mam nadzieje ze niezostanie potraktowane to jako kolejny atak na trojmiejskie grupy lecz jako konstruktywna krytyka.
Pozdrowienia dla wszystkich zrzeszonych i nie bikerow.
Ja odniose sie do watku o kilersach i trekach... Coz byli szybsi, wiec byli pierwsi...mieli czekac na slabszych i sie z nimi scigac? Ja sam jestem slaby i trasa jak dla mnie byla ciezka i dystans tez robil swoje...A jednak caly czas mialem sie z kims scigac...w przez pierwsze 18 km to byla wlasnie osoba z Treka. Potem jak juz mnie zgubil to byle inne osoby moze niekoniecznie w mojej kategorii wiekowej, ale caly czas bylo z kim rywalizowac. A ze daleko od pudła...nie wiem jak inni, ale ja jechalem dla samej frajdy scigania sie...Jedynie co moge jeszcze zasugerowac to zeby np takie kielbaski mogly tez >kupic< osoby postronne, bo glupio sie je jak reszta rodziny i przyjaciol patrzy:P
__________________
www.michu.net.pl
www.michu.net.pl
Impreza jak najbardziej pozytywna!
Trasa na prawdę wymagająca, organizacja bardzo dobra, wszystko przebiegało zgodnie z planem. Dwa minusy zauważone przeze mnie i nie tylko to oczywiście bufet - niestety tylko jeden, ustawiony za daleko, no i skąpy:) A druga sprawa to pajace, które przewiesili taśmę pod koniec pierwszego okrążenia. Przez nich przejechałem około 4km więcej, straciłem 15 minut i 10 pozycji... To na pewno Waldemar!!! :)
Wielkie słowa podziękowania dla GOSiR'u, Organizatorów, sędziów, Treka Gdynia i wszystkich uczestników! Było rewelacyjnie!
Do zobaczenia za rok!:)
Trasa na prawdę wymagająca, organizacja bardzo dobra, wszystko przebiegało zgodnie z planem. Dwa minusy zauważone przeze mnie i nie tylko to oczywiście bufet - niestety tylko jeden, ustawiony za daleko, no i skąpy:) A druga sprawa to pajace, które przewiesili taśmę pod koniec pierwszego okrążenia. Przez nich przejechałem około 4km więcej, straciłem 15 minut i 10 pozycji... To na pewno Waldemar!!! :)
Wielkie słowa podziękowania dla GOSiR'u, Organizatorów, sędziów, Treka Gdynia i wszystkich uczestników! Było rewelacyjnie!
Do zobaczenia za rok!:)
mówili że koszulki będą rozsyłać pocztą i medale pamiątkowe też dla tych dla których nie starczyło, wydaje mi sie że jest to dowód na to jak bardzo frekwencja zaskoczyła organizatorów ;)
A co do samej trasy to bardzo fajna wymagające podjazdy no i fajne zjazdy na których można było poszaleć ;) Całości dopełniła spora ilość błota której można było sie najeść i dlatego zapewne organizator przewidział tylko jeden bufet z banakiem tak późno ;) Jak dla mnie nie stanowiło to problemu bo jechałem na mega ale dla tych co pociskali giga to faktycznie mógł być problem. Choć następnym razem tą wode mogliby mieć w butelkach tak żeby załapać i jechać a nie podawać ją w kubkach :)
A co do samej trasy to bardzo fajna wymagające podjazdy no i fajne zjazdy na których można było poszaleć ;) Całości dopełniła spora ilość błota której można było sie najeść i dlatego zapewne organizator przewidział tylko jeden bufet z banakiem tak późno ;) Jak dla mnie nie stanowiło to problemu bo jechałem na mega ale dla tych co pociskali giga to faktycznie mógł być problem. Choć następnym razem tą wode mogliby mieć w butelkach tak żeby załapać i jechać a nie podawać ją w kubkach :)
Wystartowało 125 zawodników. Tak na prawde maraton był wielka niewiadomą, nikt nie miał pojęcia czy to w ogóle wypali. Bardzo sie cieszymy wszyscy że aż tyle osób zaufało Gosirowi. Mam nadzieję, że w przyszłym roku frekfencja wzrośnie. Impreza potrzebuje rozgłośnienia, co jest waszym i naszym zadaniem na przyszły sezon. Wkońcu coś drgnęło, w polsce północnej powstają wyścigi na wysokim poziomie i o dziwo trasy nie są płaskie !
Nie ma u nas gór, więc nie ma się co dziwić, że wyścig przypomina bajktór, tylko że spoooooro dłuższy. Chodzi o to żeby nie trzeba było się przedzierać przez całą Polske żeby móc wystartować sobie w maratonie, które wszystkie są zlokalizowane na południu. Była to pierwsza edycja ( nie ostatnia !!! ), tak więc wszelka krytyka jest bardzo ważna, gdyż będzie filarem podczas następnych edycji, które z pewnością odbędą się w przyszłym roku.
Nie ma u nas gór, więc nie ma się co dziwić, że wyścig przypomina bajktór, tylko że spoooooro dłuższy. Chodzi o to żeby nie trzeba było się przedzierać przez całą Polske żeby móc wystartować sobie w maratonie, które wszystkie są zlokalizowane na południu. Była to pierwsza edycja ( nie ostatnia !!! ), tak więc wszelka krytyka jest bardzo ważna, gdyż będzie filarem podczas następnych edycji, które z pewnością odbędą się w przyszłym roku.
Jak na pierwszą lokalną imprezę,to moim zdaniem frekfencja była spora(zważywszy na koniec września).Trasa była bardzo fajna,szkoda tylko ,że nie było fragmentu z widokiem na Gdynię.
820 m przewyższeń to nie tak mało,jak na niecałe 40km,a co do organizacji to była bardzo dobra i co mi się podobało to "punkty kontrolne".
820 m przewyższeń to nie tak mało,jak na niecałe 40km,a co do organizacji to była bardzo dobra i co mi się podobało to "punkty kontrolne".
Trasa jak i organizacja były zrobione perfekcyjnie, nie można nic zarzucić, jedyne co mi sie nie podobało to przy ostrych zakrętach przy większych prędkościach gdzie były powieszone taśmy w poprzek trasy (tak to z daleka wyglądało) i gdzie stały osoby spisujące numery zawodników nie pokazywali kompletnie gdzie jechać chyba jedna kobieta co stała na trasie pokazywała, jakby pokazywali to znacznie szybciej możnaby wejść w zakręt.
Mnie najbardziej rozwaliła opinia Andrew (tego co napisał wczoraj o 22). Trudna trasa??? Ty żartujesz? Musiałbys chyba kiedys raz w życiu pojechac trudna trase maratonu. Ale najlepsze to zdanie, ze maraton był walką jakichs tam treków z jakas tam kartusią i jakims tam bytowem a wszyscy inni zostali olani!!!! Wez przeczytaj sam siebie!!! A co bytów czy trek miał jechać za tobą i podcierać ci tyłek i podawac picie w butelce ze smoczkiem? Wez napisz do Gosiru zeby zakazał w regulaminie startu Kartusi, Bytowowi i Trekowi za rok. I wtedy bedzie fajny maraton. Acha, no i trase trzeba puscic asfaltem coby nie było trudno i żeby rower sie nie ubrudził. Jesli starty i przegrywanie niosą dla ciebie negatywne emocje z którymi sobie nie radzisz to zawsze jeszcze sa rajdy PTTK, gdzie nikt bezczelnie nie bedzie cie bez pozwolenia wyprzedzal po chamsku.
Dla mnie impreza była pierwsza klasa (mimo ze kilku typów smiało mnie wyprzedzic :-). Drugie kółko jechałem kompletnie sam, ani przez sekunde nie mialem wątpliwosci jak jechac, wiec trasa musiała byc dobrze oznaczona. Sama trasa super poprowadzona (a nie jest łatwo zrobic 40 km petle na tak małym obszarze). Sporo ludzi kontrolujacych na trasie. Generalnie wielkie brawa dla Gosiru!!!! Napewno bedę startowal za rok.
Dla mnie impreza była pierwsza klasa (mimo ze kilku typów smiało mnie wyprzedzic :-). Drugie kółko jechałem kompletnie sam, ani przez sekunde nie mialem wątpliwosci jak jechac, wiec trasa musiała byc dobrze oznaczona. Sama trasa super poprowadzona (a nie jest łatwo zrobic 40 km petle na tak małym obszarze). Sporo ludzi kontrolujacych na trasie. Generalnie wielkie brawa dla Gosiru!!!! Napewno bedę startowal za rok.
Mariusz
Nie przesadzaj, nie wiem o jaki rodzaj urozmaicenia Tobie biega - bo jesli mowisz o trasce, to mimo niewielkiej powierzchni, to znalazlo sie tam wszystko co trzeba...moze faktycznie nie bylo Dziewczyn z pomponami krzyczacymi "GO! Mario!!!!" ale za to miales sporo grzybiarzy na trasie :-)
Tez zalaplem sie w raz z 2 innymi osobami na ta "nieszczesna tasme" pod koniec kółka, co kosztowalo nas sporo czasu i nerwow, a traske skonczylismy w nieco inny sposob niz wszyscy inni :) nawet nie wiem czy zostalismy sklasyfikowani....ale zabawa i tak byla przednia, a przeciez o to wlasnie w tym wszystkim chodzi....
Tez zalaplem sie w raz z 2 innymi osobami na ta "nieszczesna tasme" pod koniec kółka, co kosztowalo nas sporo czasu i nerwow, a traske skonczylismy w nieco inny sposob niz wszyscy inni :) nawet nie wiem czy zostalismy sklasyfikowani....ale zabawa i tak byla przednia, a przeciez o to wlasnie w tym wszystkim chodzi....
Jako osoba, która od początku wspierała GOSiR w inicjatywie zorganizowania tego maratonu, cieszę się, że impreza raczej się udała.
1. Oznaczenie trasy, myślę, że było znacznie lepsze niż na nie jednym prestiżowym maratonie. Z GOSiRem przyjęliśmy zasadę, że taśma (wisząca, lub opaska na drzewie) ma być co 30 metrów. Dlatego nie mogę zrozumieć jak można było przyjechać na metę od drugiej strony. Jeśli jadę przez 35 km i widzę taśmy co 30 metrów, to jeśli nagle nie widzę ich wcale na odcinku 100-200 metrów, to znaczy, że źle jadę. Ale faktycznie miejsce, o którym piszecie, przy zerwanej taśmie mogło wprowadzić w błąd.
2. Frekwencja, moim zdaniem była rewelacyjna. W Wejherowie startowało 90 osób, w Elblągu 92, a w Gdyni 125. Gdy GOSiR zapytał mnie ilu można się spodziewać zawodników, powiedziałem, że 100 to będzie sukces. Może dlatego zabrakło koszulek i medali (ze swojej strony przepraszam, ale dla mnie tez zabrakło koszulki). Tak czy inaczej, dziękuję za liczne przybycie, bo dzięki Wam ta impreza będzie kontynuowana!
3. Ubolewam tylko, że zabrakło kilku wartościowych zawodników, którzy na maratonach się ścigają (Krzyżak, Formela, Wienskowski).
4. Jedyne do czego można się przyczepić, to brak sektorów (każdy stał jak mu się chciało). Wyniki powinny być (nie jestem pewien, ale chyba nie były) co jakiś czas drukowane i wywieszane, aby każdy wiedział jakie ma miejsce i czas (stratę do rywali).
5. Najważniejsze, że GOSiR jest zadowolony i impreza będzie kontynuowana. Nie wiem, czy powinienem to zdradzać, ale być może w przyszłym roku będą planowane 2 maratony MTB.
6. Na koniec trochę fantazji. Podczas rozmów padło hasło, żeby połączyć 2 maratony w Gdyni, Elbląg, Wejherowo i jeszcze jakieś miejsce (może Ostrzyce z wjazdem na Wierzycę) i zrobić swój cykl maratonów północnych, z klasyfikacja generalną. Biorąc pod uwagę, że Golonko robi już tylko maratony na południu, Grabek to samo, Lang raczej też omija nasze tereny, a Mazovia odbywa się na piaszczystych nizinach, warto pomyśleć o swoim cyklu.
1. Oznaczenie trasy, myślę, że było znacznie lepsze niż na nie jednym prestiżowym maratonie. Z GOSiRem przyjęliśmy zasadę, że taśma (wisząca, lub opaska na drzewie) ma być co 30 metrów. Dlatego nie mogę zrozumieć jak można było przyjechać na metę od drugiej strony. Jeśli jadę przez 35 km i widzę taśmy co 30 metrów, to jeśli nagle nie widzę ich wcale na odcinku 100-200 metrów, to znaczy, że źle jadę. Ale faktycznie miejsce, o którym piszecie, przy zerwanej taśmie mogło wprowadzić w błąd.
2. Frekwencja, moim zdaniem była rewelacyjna. W Wejherowie startowało 90 osób, w Elblągu 92, a w Gdyni 125. Gdy GOSiR zapytał mnie ilu można się spodziewać zawodników, powiedziałem, że 100 to będzie sukces. Może dlatego zabrakło koszulek i medali (ze swojej strony przepraszam, ale dla mnie tez zabrakło koszulki). Tak czy inaczej, dziękuję za liczne przybycie, bo dzięki Wam ta impreza będzie kontynuowana!
3. Ubolewam tylko, że zabrakło kilku wartościowych zawodników, którzy na maratonach się ścigają (Krzyżak, Formela, Wienskowski).
4. Jedyne do czego można się przyczepić, to brak sektorów (każdy stał jak mu się chciało). Wyniki powinny być (nie jestem pewien, ale chyba nie były) co jakiś czas drukowane i wywieszane, aby każdy wiedział jakie ma miejsce i czas (stratę do rywali).
5. Najważniejsze, że GOSiR jest zadowolony i impreza będzie kontynuowana. Nie wiem, czy powinienem to zdradzać, ale być może w przyszłym roku będą planowane 2 maratony MTB.
6. Na koniec trochę fantazji. Podczas rozmów padło hasło, żeby połączyć 2 maratony w Gdyni, Elbląg, Wejherowo i jeszcze jakieś miejsce (może Ostrzyce z wjazdem na Wierzycę) i zrobić swój cykl maratonów północnych, z klasyfikacja generalną. Biorąc pod uwagę, że Golonko robi już tylko maratony na południu, Grabek to samo, Lang raczej też omija nasze tereny, a Mazovia odbywa się na piaszczystych nizinach, warto pomyśleć o swoim cyklu.
Rafał
Uwazam ze to bardzo dobry pomysl w zwiazku z tym cyklem maratonow napewno maratony maja to do siebie ze w jakis sposob promuja ten sport dzieki swojej wielkosci w stosunku do zawodow XC i mozna by dzieki temu zapromowac nasz region bo wszyscy uwazaja ze nad morzem jest plasko i ze nie da tu sie zmeczyc.
Podczas maratonu rozmawiałem z 2 znajomymi z Bydgoszczy ( pozdrawiam centrum rowerowe !! ). Jedne ze slów jakie padły było " o kurde, nie wiedziałem że macie tutaj takie fajne góry, już wiem czemu z wybrzeża wywodzi się tylu dobrych kolarzy ! ". Tak więc trzeba uświadomić " tym z nizin" :) że chłopaki znad morza potrafią !
RV napisał(a):
> 6. Na koniec trochę fantazji. Podczas rozmów padło hasło, żeby
> połączyć 2 maratony w Gdyni, Elbląg, Wejherowo i jeszcze jakieś
> miejsce (może Ostrzyce z wjazdem na Wierzycę) i zrobić swój
> cykl maratonów północnych, z klasyfikacja generalną. Biorąc pod
> uwagę, że Golonko robi już tylko maratony na południu, Grabek
> to samo, Lang raczej też omija nasze tereny, a Mazovia odbywa
> się na piaszczystych nizinach, warto pomyśleć o swoim cyklu.
>
Witam
Pomysł dobry ale wymaga koordynacji i współpracy wszystkich organizatorów. Co do Ostrzyc i Wierzycy :). Nie wiem być może jest jeszcze za wcześnie żeby o tym mówić ale jak już padło hasło to chyba mogę. Kościerzyna planuje organizację maratonu w przyszłym roku, który na głównym dystansie obejmie równierz tereny Wieżycy wraz z wjazdem na szczyt. Zaawansowanie organizacji w chwili obecnej można określić na ok 30-40%. Władze miasta i powiatu są bardzo pozytywnie nastawione do pomysłu i deklarują wsparcie. Jak będzie zobaczymy. Jako współorganizator mam nadzieje, że wszystko się jednak uda.
> 6. Na koniec trochę fantazji. Podczas rozmów padło hasło, żeby
> połączyć 2 maratony w Gdyni, Elbląg, Wejherowo i jeszcze jakieś
> miejsce (może Ostrzyce z wjazdem na Wierzycę) i zrobić swój
> cykl maratonów północnych, z klasyfikacja generalną. Biorąc pod
> uwagę, że Golonko robi już tylko maratony na południu, Grabek
> to samo, Lang raczej też omija nasze tereny, a Mazovia odbywa
> się na piaszczystych nizinach, warto pomyśleć o swoim cyklu.
>
Witam
Pomysł dobry ale wymaga koordynacji i współpracy wszystkich organizatorów. Co do Ostrzyc i Wierzycy :). Nie wiem być może jest jeszcze za wcześnie żeby o tym mówić ale jak już padło hasło to chyba mogę. Kościerzyna planuje organizację maratonu w przyszłym roku, który na głównym dystansie obejmie równierz tereny Wieżycy wraz z wjazdem na szczyt. Zaawansowanie organizacji w chwili obecnej można określić na ok 30-40%. Władze miasta i powiatu są bardzo pozytywnie nastawione do pomysłu i deklarują wsparcie. Jak będzie zobaczymy. Jako współorganizator mam nadzieje, że wszystko się jednak uda.
mariusz1 napisał(a):
> Mnie najbardziej rozwaliła opinia Andrew (tego co napisał
> wczoraj o 22). Trudna trasa??? Ty żartujesz? Musiałbys chyba
> kiedys raz w życiu pojechac trudna trase maratonu. Ale
> najlepsze to zdanie, ze maraton był walką jakichs tam treków z
> jakas tam kartusią i jakims tam bytowem a wszyscy inni zostali
> olani!!!! Wez przeczytaj sam siebie!!! A co bytów czy trek miał
> jechać za tobą i podcierać ci tyłek i podawac picie w butelce
> ze smoczkiem? Wez napisz do Gosiru zeby zakazał w regulaminie
> startu Kartusi, Bytowowi i Trekowi za rok. I wtedy bedzie fajny
> maraton. Acha, no i trase trzeba puscic asfaltem coby nie było
> trudno i żeby rower sie nie ubrudził. Jesli starty i
> przegrywanie niosą dla ciebie negatywne emocje z którymi sobie
> nie radzisz to zawsze jeszcze sa rajdy PTTK, gdzie nikt
> bezczelnie nie bedzie cie bez pozwolenia wyprzedzal po chamsku.
>
> Dla mnie impreza była pierwsza klasa (mimo ze kilku typów
> smiało mnie wyprzedzic :-). Drugie kółko jechałem kompletnie
> sam, ani przez sekunde nie mialem wątpliwosci jak jechac, wiec
> trasa musiała byc dobrze oznaczona. Sama trasa super
> poprowadzona (a nie jest łatwo zrobic 40 km petle na tak małym
> obszarze). Sporo ludzi kontrolujacych na trasie. Generalnie
> wielkie brawa dla Gosiru!!!! Napewno bedę startowal za rok.
>
>
Andrew przez małe A.,bo to nie moja opinia(ale ogólnie chłopak ma jakiś problem)
> Mnie najbardziej rozwaliła opinia Andrew (tego co napisał
> wczoraj o 22). Trudna trasa??? Ty żartujesz? Musiałbys chyba
> kiedys raz w życiu pojechac trudna trase maratonu. Ale
> najlepsze to zdanie, ze maraton był walką jakichs tam treków z
> jakas tam kartusią i jakims tam bytowem a wszyscy inni zostali
> olani!!!! Wez przeczytaj sam siebie!!! A co bytów czy trek miał
> jechać za tobą i podcierać ci tyłek i podawac picie w butelce
> ze smoczkiem? Wez napisz do Gosiru zeby zakazał w regulaminie
> startu Kartusi, Bytowowi i Trekowi za rok. I wtedy bedzie fajny
> maraton. Acha, no i trase trzeba puscic asfaltem coby nie było
> trudno i żeby rower sie nie ubrudził. Jesli starty i
> przegrywanie niosą dla ciebie negatywne emocje z którymi sobie
> nie radzisz to zawsze jeszcze sa rajdy PTTK, gdzie nikt
> bezczelnie nie bedzie cie bez pozwolenia wyprzedzal po chamsku.
>
> Dla mnie impreza była pierwsza klasa (mimo ze kilku typów
> smiało mnie wyprzedzic :-). Drugie kółko jechałem kompletnie
> sam, ani przez sekunde nie mialem wątpliwosci jak jechac, wiec
> trasa musiała byc dobrze oznaczona. Sama trasa super
> poprowadzona (a nie jest łatwo zrobic 40 km petle na tak małym
> obszarze). Sporo ludzi kontrolujacych na trasie. Generalnie
> wielkie brawa dla Gosiru!!!! Napewno bedę startowal za rok.
>
>
Andrew przez małe A.,bo to nie moja opinia(ale ogólnie chłopak ma jakiś problem)
Bardzo dobrze zorganizowany maraton, te osoby na trasie po prostu bajka, jechałem z myślą o dwóch kółkach, ale po dojeździe do bufetu miałem dość, notabene pierwszy mały minus, kalkuluje i wychodzi mi, że z tymi skurczami to tylko jedno kółko, ale cóż, człowiek do starości się uczy, i dalej głupi, na rozjeździe jestem na 15 min. przed zamknięciem trasy i co mnie podkusiło nie wiem do dziś, zasuwam drugie i wciąż kalkuluje, raz wychodzi, że OK. a raz, że NIE, sędziowie na trasie chyba załamani, bo jeszcze jeden i to nie jedzie, ale walczy z czasem, na trasie mnie pocieszają, że Bufet już za tym podejściem, ale to nie była prawda,ale w końcu docieram do mety o godzinie 17 minut 25 i… cóż, to mnie całkiem dobiło nie czekali na mnie pojechali do domu, nikt nie witał ostatniego amatora na mecie w regulaminowym czasie, to by było na tyle,spotkamy się za rok.. myślę
Wiesław
Wiesław
No nie do konca im chyba te wyniki wyszly.... Bo ja na ostatniej prostej sie scigalem i przegralem walke o 38 miejsce o kilka sekund. A z wynikow wyglada ze jednak smignął mnie o blisko 2 minuty.... hmmm
Czasy w okolicach 2.09.04 na dystansie Mega tez cos porozrzucane, bo osoby z lepszym czasem sa na dalszych miejscach :)
No i mi licznik wskazywal w granicach 2.25, a wynik mam w okolicach 2.21 wpisany.
Ale ogolnie nie narzekam, bo wyniki maja dla mnie bardziej charakter pogladowy ile mi minut pozostali sprzedali, wiec super że sa i czasy podane .....
Czasy w okolicach 2.09.04 na dystansie Mega tez cos porozrzucane, bo osoby z lepszym czasem sa na dalszych miejscach :)
No i mi licznik wskazywal w granicach 2.25, a wynik mam w okolicach 2.21 wpisany.
Ale ogolnie nie narzekam, bo wyniki maja dla mnie bardziej charakter pogladowy ile mi minut pozostali sprzedali, wiec super że sa i czasy podane .....
W tym artykule wszystko było nie tak!
Kinga Mudyn była z Treka Gdynia, a nie z Baszty Bytów, a Ania Świrkowicz z Treka Gdynia (zamieszkała w Gdyni) była Anią Świerkowicz z Gdańska, w dodatku Ania była 2, a napisali, że była 3.
Robert Banach jest z BikeWorldu, a napisali jakieś GPX MTB, a Krzysztof Drabik był Krzysztem Drabikiem.
Kinga Mudyn była z Treka Gdynia, a nie z Baszty Bytów, a Ania Świrkowicz z Treka Gdynia (zamieszkała w Gdyni) była Anią Świerkowicz z Gdańska, w dodatku Ania była 2, a napisali, że była 3.
Robert Banach jest z BikeWorldu, a napisali jakieś GPX MTB, a Krzysztof Drabik był Krzysztem Drabikiem.
Rafał
Bob napisał(a):
> Dobre sobie na finiszu czytałem ten artkuł w Dzieniku Bałtyckim
> i coś mi się wydaje że była jakaś pomyłka bo różnica czasowa
> była wieksza niż 10 min
Było dokładnie 10min z tego co było na moim polarze i u Andrzeja. Co do poziomu tekstu w dzienniku bałtyckim to po prostu żenada, jak można pisać o zawodach nie mając o nich pojęcia...
> Dobre sobie na finiszu czytałem ten artkuł w Dzieniku Bałtyckim
> i coś mi się wydaje że była jakaś pomyłka bo różnica czasowa
> była wieksza niż 10 min
Było dokładnie 10min z tego co było na moim polarze i u Andrzeja. Co do poziomu tekstu w dzienniku bałtyckim to po prostu żenada, jak można pisać o zawodach nie mając o nich pojęcia...
www.trek.gd.pl
Bardzo dobrze zorganizowany maraton, te osoby na trasie po prostu bajka, jechałem z myślą o dwóch kółkach, ale po dojeździe do bufetu miałem dość, notabene pierwszy mały minus, kalkuluje i wychodzi mi, że z tymi skurczami to tylko jedno kółko, ale cóż, człowiek do starości się uczy, i dalej głupi, na rozjeździe jestem na 15 min. przed zamknięciem trasy i co mnie podkusiło nie wiem do dziś, zasuwam drugie i wciąż kalkuluje, raz wychodzi, że OK. a raz, że NIE, sędziowie na trasie chyba załamani, bo jeszcze jeden i to nie jedzie, ale walczy z czasem, na trasie mnie pocieszają, że Bufet już za tym podejściem, ale to nie była prawda,ale w końcu docieram do mety o godzinie 17 minut 25 i… cóż, to mnie całkiem dobiło nie czekali na mnie pojechali do domu, nikt nie witał ostatniego amatora na mecie w regulaminowym czasie, to by było na tyle,spotkamy się za rok.. myślę
Wiesław
Wiesław