Widok
Bardzo dobrze zorganizowany maraton, te osoby na trasie po prostu bajka, jechałem z myślą o dwóch kółkach, ale po dojeździe do bufetu miałem dość, notabene pierwszy mały minus, kalkuluje i wychodzi mi, że z tymi skurczami to tylko jedno kółko, ale cóż, człowiek do starości się uczy, i dalej głupi, na rozjeździe jestem na 15 min. przed zamknięciem trasy i co mnie podkusiło nie wiem do dziś, zasuwam drugie i wciąż kalkuluje, raz wychodzi, że OK. a raz, że NIE, sędziowie na trasie chyba załamani, bo jeszcze jeden i to nie jedzie, ale walczy z czasem, na trasie mnie pocieszają, że Bufet już za tym podejściem, ale to nie była prawda,ale w końcu docieram do mety o godzinie 17 minut 25 i… cóż, to mnie całkiem dobiło nie czekali na mnie pojechali do domu, nikt nie witał ostatniego amatora na mecie w regulaminowym czasie, to by było na tyle,spotkamy się za rok.. myślę
Wiesław
Wiesław
mariusz1 napisał(a):
> Mnie najbardziej rozwaliła opinia Andrew (tego co napisał
> wczoraj o 22). Trudna trasa??? Ty żartujesz? Musiałbys chyba
> kiedys raz w życiu pojechac trudna trase maratonu. Ale
> najlepsze to zdanie, ze maraton był walką jakichs tam treków z
> jakas tam kartusią i jakims tam bytowem a wszyscy inni zostali
> olani!!!! Wez przeczytaj sam siebie!!! A co bytów czy trek miał
> jechać za tobą i podcierać ci tyłek i podawac picie w butelce
> ze smoczkiem? Wez napisz do Gosiru zeby zakazał w regulaminie
> startu Kartusi, Bytowowi i Trekowi za rok. I wtedy bedzie fajny
> maraton. Acha, no i trase trzeba puscic asfaltem coby nie było
> trudno i żeby rower sie nie ubrudził. Jesli starty i
> przegrywanie niosą dla ciebie negatywne emocje z którymi sobie
> nie radzisz to zawsze jeszcze sa rajdy PTTK, gdzie nikt
> bezczelnie nie bedzie cie bez pozwolenia wyprzedzal po chamsku.
>
> Dla mnie impreza była pierwsza klasa (mimo ze kilku typów
> smiało mnie wyprzedzic :-). Drugie kółko jechałem kompletnie
> sam, ani przez sekunde nie mialem wątpliwosci jak jechac, wiec
> trasa musiała byc dobrze oznaczona. Sama trasa super
> poprowadzona (a nie jest łatwo zrobic 40 km petle na tak małym
> obszarze). Sporo ludzi kontrolujacych na trasie. Generalnie
> wielkie brawa dla Gosiru!!!! Napewno bedę startowal za rok.
>
>
Andrew przez małe A.,bo to nie moja opinia(ale ogólnie chłopak ma jakiś problem)
> Mnie najbardziej rozwaliła opinia Andrew (tego co napisał
> wczoraj o 22). Trudna trasa??? Ty żartujesz? Musiałbys chyba
> kiedys raz w życiu pojechac trudna trase maratonu. Ale
> najlepsze to zdanie, ze maraton był walką jakichs tam treków z
> jakas tam kartusią i jakims tam bytowem a wszyscy inni zostali
> olani!!!! Wez przeczytaj sam siebie!!! A co bytów czy trek miał
> jechać za tobą i podcierać ci tyłek i podawac picie w butelce
> ze smoczkiem? Wez napisz do Gosiru zeby zakazał w regulaminie
> startu Kartusi, Bytowowi i Trekowi za rok. I wtedy bedzie fajny
> maraton. Acha, no i trase trzeba puscic asfaltem coby nie było
> trudno i żeby rower sie nie ubrudził. Jesli starty i
> przegrywanie niosą dla ciebie negatywne emocje z którymi sobie
> nie radzisz to zawsze jeszcze sa rajdy PTTK, gdzie nikt
> bezczelnie nie bedzie cie bez pozwolenia wyprzedzal po chamsku.
>
> Dla mnie impreza była pierwsza klasa (mimo ze kilku typów
> smiało mnie wyprzedzic :-). Drugie kółko jechałem kompletnie
> sam, ani przez sekunde nie mialem wątpliwosci jak jechac, wiec
> trasa musiała byc dobrze oznaczona. Sama trasa super
> poprowadzona (a nie jest łatwo zrobic 40 km petle na tak małym
> obszarze). Sporo ludzi kontrolujacych na trasie. Generalnie
> wielkie brawa dla Gosiru!!!! Napewno bedę startowal za rok.
>
>
Andrew przez małe A.,bo to nie moja opinia(ale ogólnie chłopak ma jakiś problem)
Podczas maratonu rozmawiałem z 2 znajomymi z Bydgoszczy ( pozdrawiam centrum rowerowe !! ). Jedne ze slów jakie padły było " o kurde, nie wiedziałem że macie tutaj takie fajne góry, już wiem czemu z wybrzeża wywodzi się tylu dobrych kolarzy ! ". Tak więc trzeba uświadomić " tym z nizin" :) że chłopaki znad morza potrafią !
Uwazam ze to bardzo dobry pomysl w zwiazku z tym cyklem maratonow napewno maratony maja to do siebie ze w jakis sposob promuja ten sport dzieki swojej wielkosci w stosunku do zawodow XC i mozna by dzieki temu zapromowac nasz region bo wszyscy uwazaja ze nad morzem jest plasko i ze nie da tu sie zmeczyc.
Jako osoba, która od początku wspierała GOSiR w inicjatywie zorganizowania tego maratonu, cieszę się, że impreza raczej się udała.
1. Oznaczenie trasy, myślę, że było znacznie lepsze niż na nie jednym prestiżowym maratonie. Z GOSiRem przyjęliśmy zasadę, że taśma (wisząca, lub opaska na drzewie) ma być co 30 metrów. Dlatego nie mogę zrozumieć jak można było przyjechać na metę od drugiej strony. Jeśli jadę przez 35 km i widzę taśmy co 30 metrów, to jeśli nagle nie widzę ich wcale na odcinku 100-200 metrów, to znaczy, że źle jadę. Ale faktycznie miejsce, o którym piszecie, przy zerwanej taśmie mogło wprowadzić w błąd.
2. Frekwencja, moim zdaniem była rewelacyjna. W Wejherowie startowało 90 osób, w Elblągu 92, a w Gdyni 125. Gdy GOSiR zapytał mnie ilu można się spodziewać zawodników, powiedziałem, że 100 to będzie sukces. Może dlatego zabrakło koszulek i medali (ze swojej strony przepraszam, ale dla mnie tez zabrakło koszulki). Tak czy inaczej, dziękuję za liczne przybycie, bo dzięki Wam ta impreza będzie kontynuowana!
3. Ubolewam tylko, że zabrakło kilku wartościowych zawodników, którzy na maratonach się ścigają (Krzyżak, Formela, Wienskowski).
4. Jedyne do czego można się przyczepić, to brak sektorów (każdy stał jak mu się chciało). Wyniki powinny być (nie jestem pewien, ale chyba nie były) co jakiś czas drukowane i wywieszane, aby każdy wiedział jakie ma miejsce i czas (stratę do rywali).
5. Najważniejsze, że GOSiR jest zadowolony i impreza będzie kontynuowana. Nie wiem, czy powinienem to zdradzać, ale być może w przyszłym roku będą planowane 2 maratony MTB.
6. Na koniec trochę fantazji. Podczas rozmów padło hasło, żeby połączyć 2 maratony w Gdyni, Elbląg, Wejherowo i jeszcze jakieś miejsce (może Ostrzyce z wjazdem na Wierzycę) i zrobić swój cykl maratonów północnych, z klasyfikacja generalną. Biorąc pod uwagę, że Golonko robi już tylko maratony na południu, Grabek to samo, Lang raczej też omija nasze tereny, a Mazovia odbywa się na piaszczystych nizinach, warto pomyśleć o swoim cyklu.
1. Oznaczenie trasy, myślę, że było znacznie lepsze niż na nie jednym prestiżowym maratonie. Z GOSiRem przyjęliśmy zasadę, że taśma (wisząca, lub opaska na drzewie) ma być co 30 metrów. Dlatego nie mogę zrozumieć jak można było przyjechać na metę od drugiej strony. Jeśli jadę przez 35 km i widzę taśmy co 30 metrów, to jeśli nagle nie widzę ich wcale na odcinku 100-200 metrów, to znaczy, że źle jadę. Ale faktycznie miejsce, o którym piszecie, przy zerwanej taśmie mogło wprowadzić w błąd.
2. Frekwencja, moim zdaniem była rewelacyjna. W Wejherowie startowało 90 osób, w Elblągu 92, a w Gdyni 125. Gdy GOSiR zapytał mnie ilu można się spodziewać zawodników, powiedziałem, że 100 to będzie sukces. Może dlatego zabrakło koszulek i medali (ze swojej strony przepraszam, ale dla mnie tez zabrakło koszulki). Tak czy inaczej, dziękuję za liczne przybycie, bo dzięki Wam ta impreza będzie kontynuowana!
3. Ubolewam tylko, że zabrakło kilku wartościowych zawodników, którzy na maratonach się ścigają (Krzyżak, Formela, Wienskowski).
4. Jedyne do czego można się przyczepić, to brak sektorów (każdy stał jak mu się chciało). Wyniki powinny być (nie jestem pewien, ale chyba nie były) co jakiś czas drukowane i wywieszane, aby każdy wiedział jakie ma miejsce i czas (stratę do rywali).
5. Najważniejsze, że GOSiR jest zadowolony i impreza będzie kontynuowana. Nie wiem, czy powinienem to zdradzać, ale być może w przyszłym roku będą planowane 2 maratony MTB.
6. Na koniec trochę fantazji. Podczas rozmów padło hasło, żeby połączyć 2 maratony w Gdyni, Elbląg, Wejherowo i jeszcze jakieś miejsce (może Ostrzyce z wjazdem na Wierzycę) i zrobić swój cykl maratonów północnych, z klasyfikacja generalną. Biorąc pod uwagę, że Golonko robi już tylko maratony na południu, Grabek to samo, Lang raczej też omija nasze tereny, a Mazovia odbywa się na piaszczystych nizinach, warto pomyśleć o swoim cyklu.
Rafał
Nie przesadzaj, nie wiem o jaki rodzaj urozmaicenia Tobie biega - bo jesli mowisz o trasce, to mimo niewielkiej powierzchni, to znalazlo sie tam wszystko co trzeba...moze faktycznie nie bylo Dziewczyn z pomponami krzyczacymi "GO! Mario!!!!" ale za to miales sporo grzybiarzy na trasie :-)
Tez zalaplem sie w raz z 2 innymi osobami na ta "nieszczesna tasme" pod koniec kółka, co kosztowalo nas sporo czasu i nerwow, a traske skonczylismy w nieco inny sposob niz wszyscy inni :) nawet nie wiem czy zostalismy sklasyfikowani....ale zabawa i tak byla przednia, a przeciez o to wlasnie w tym wszystkim chodzi....
Tez zalaplem sie w raz z 2 innymi osobami na ta "nieszczesna tasme" pod koniec kółka, co kosztowalo nas sporo czasu i nerwow, a traske skonczylismy w nieco inny sposob niz wszyscy inni :) nawet nie wiem czy zostalismy sklasyfikowani....ale zabawa i tak byla przednia, a przeciez o to wlasnie w tym wszystkim chodzi....
Mnie najbardziej rozwaliła opinia Andrew (tego co napisał wczoraj o 22). Trudna trasa??? Ty żartujesz? Musiałbys chyba kiedys raz w życiu pojechac trudna trase maratonu. Ale najlepsze to zdanie, ze maraton był walką jakichs tam treków z jakas tam kartusią i jakims tam bytowem a wszyscy inni zostali olani!!!! Wez przeczytaj sam siebie!!! A co bytów czy trek miał jechać za tobą i podcierać ci tyłek i podawac picie w butelce ze smoczkiem? Wez napisz do Gosiru zeby zakazał w regulaminie startu Kartusi, Bytowowi i Trekowi za rok. I wtedy bedzie fajny maraton. Acha, no i trase trzeba puscic asfaltem coby nie było trudno i żeby rower sie nie ubrudził. Jesli starty i przegrywanie niosą dla ciebie negatywne emocje z którymi sobie nie radzisz to zawsze jeszcze sa rajdy PTTK, gdzie nikt bezczelnie nie bedzie cie bez pozwolenia wyprzedzal po chamsku.
Dla mnie impreza była pierwsza klasa (mimo ze kilku typów smiało mnie wyprzedzic :-). Drugie kółko jechałem kompletnie sam, ani przez sekunde nie mialem wątpliwosci jak jechac, wiec trasa musiała byc dobrze oznaczona. Sama trasa super poprowadzona (a nie jest łatwo zrobic 40 km petle na tak małym obszarze). Sporo ludzi kontrolujacych na trasie. Generalnie wielkie brawa dla Gosiru!!!! Napewno bedę startowal za rok.
Dla mnie impreza była pierwsza klasa (mimo ze kilku typów smiało mnie wyprzedzic :-). Drugie kółko jechałem kompletnie sam, ani przez sekunde nie mialem wątpliwosci jak jechac, wiec trasa musiała byc dobrze oznaczona. Sama trasa super poprowadzona (a nie jest łatwo zrobic 40 km petle na tak małym obszarze). Sporo ludzi kontrolujacych na trasie. Generalnie wielkie brawa dla Gosiru!!!! Napewno bedę startowal za rok.
Mariusz
Trasa jak i organizacja były zrobione perfekcyjnie, nie można nic zarzucić, jedyne co mi sie nie podobało to przy ostrych zakrętach przy większych prędkościach gdzie były powieszone taśmy w poprzek trasy (tak to z daleka wyglądało) i gdzie stały osoby spisujące numery zawodników nie pokazywali kompletnie gdzie jechać chyba jedna kobieta co stała na trasie pokazywała, jakby pokazywali to znacznie szybciej możnaby wejść w zakręt.
mówili że koszulki będą rozsyłać pocztą i medale pamiątkowe też dla tych dla których nie starczyło, wydaje mi sie że jest to dowód na to jak bardzo frekwencja zaskoczyła organizatorów ;)
A co do samej trasy to bardzo fajna wymagające podjazdy no i fajne zjazdy na których można było poszaleć ;) Całości dopełniła spora ilość błota której można było sie najeść i dlatego zapewne organizator przewidział tylko jeden bufet z banakiem tak późno ;) Jak dla mnie nie stanowiło to problemu bo jechałem na mega ale dla tych co pociskali giga to faktycznie mógł być problem. Choć następnym razem tą wode mogliby mieć w butelkach tak żeby załapać i jechać a nie podawać ją w kubkach :)
A co do samej trasy to bardzo fajna wymagające podjazdy no i fajne zjazdy na których można było poszaleć ;) Całości dopełniła spora ilość błota której można było sie najeść i dlatego zapewne organizator przewidział tylko jeden bufet z banakiem tak późno ;) Jak dla mnie nie stanowiło to problemu bo jechałem na mega ale dla tych co pociskali giga to faktycznie mógł być problem. Choć następnym razem tą wode mogliby mieć w butelkach tak żeby załapać i jechać a nie podawać ją w kubkach :)
Jak na pierwszą lokalną imprezę,to moim zdaniem frekfencja była spora(zważywszy na koniec września).Trasa była bardzo fajna,szkoda tylko ,że nie było fragmentu z widokiem na Gdynię.
820 m przewyższeń to nie tak mało,jak na niecałe 40km,a co do organizacji to była bardzo dobra i co mi się podobało to "punkty kontrolne".
820 m przewyższeń to nie tak mało,jak na niecałe 40km,a co do organizacji to była bardzo dobra i co mi się podobało to "punkty kontrolne".
Wystartowało 125 zawodników. Tak na prawde maraton był wielka niewiadomą, nikt nie miał pojęcia czy to w ogóle wypali. Bardzo sie cieszymy wszyscy że aż tyle osób zaufało Gosirowi. Mam nadzieję, że w przyszłym roku frekfencja wzrośnie. Impreza potrzebuje rozgłośnienia, co jest waszym i naszym zadaniem na przyszły sezon. Wkońcu coś drgnęło, w polsce północnej powstają wyścigi na wysokim poziomie i o dziwo trasy nie są płaskie !
Nie ma u nas gór, więc nie ma się co dziwić, że wyścig przypomina bajktór, tylko że spoooooro dłuższy. Chodzi o to żeby nie trzeba było się przedzierać przez całą Polske żeby móc wystartować sobie w maratonie, które wszystkie są zlokalizowane na południu. Była to pierwsza edycja ( nie ostatnia !!! ), tak więc wszelka krytyka jest bardzo ważna, gdyż będzie filarem podczas następnych edycji, które z pewnością odbędą się w przyszłym roku.
Nie ma u nas gór, więc nie ma się co dziwić, że wyścig przypomina bajktór, tylko że spoooooro dłuższy. Chodzi o to żeby nie trzeba było się przedzierać przez całą Polske żeby móc wystartować sobie w maratonie, które wszystkie są zlokalizowane na południu. Była to pierwsza edycja ( nie ostatnia !!! ), tak więc wszelka krytyka jest bardzo ważna, gdyż będzie filarem podczas następnych edycji, które z pewnością odbędą się w przyszłym roku.