Ale nędza...
Z przykrością to piszę bo czekałem na ten film dość długo zachęcony efektownym trailerem (jest na trailer lepsze polskie słowo niż zajawka?) Film sprawia wrażenie jakby NASA chciała dorobić do...
rozwiń
Z przykrością to piszę bo czekałem na ten film dość długo zachęcony efektownym trailerem (jest na trailer lepsze polskie słowo niż zajawka?) Film sprawia wrażenie jakby NASA chciała dorobić do budżetu i sprzedała do Hollywood zestaw obrazów kosmosu stanowiących tło akcji filmu.
Sam film to bardziej brazylijska nowela niż sf. George Clooney widoczny przez większą część filmu jedynie przez zaparowaną szybkę skafandra kosmicznego prowadzi długie i nudne dialogi kompletnie o niczym i nie na poziomie albo z Houston albo z Sandrą Bullock. Dialogi wyjęte z telenoweli, nic nie wnoszące do akcji, pasujące do naukowego klimatu sf jak kwiatek do kożucha. Zero klimatu i zero pokarmu dla umysłu. Równie dobrze można było tę akcję umieścić na samotnej łódce na oceanie albo na środku Sahary. Po co było angażować machinę efektów specjalnych Hollywood?
Fiasko pogłębia eklektyczna muzyka, w której raz pobrzmiewają dźwięki orkiestry symfonicznej a raz współczesne brzmienia rytmów raczej dość rozrywkowych. Film jest marnotrawstwem pomysłu, środków i pracy ludzi, którzy przy nim pracowali.
Fani gatunku i tak się pewnie wybiorą, podobnie jak ja i podobnie jak ja się rozczarują. Nie wiem jak w innych kinach ale w gdyńskim Multikinie reklamy zajęły dziś równe 35 minut. To nawet fajnie - można odebrać bilety a potem spokojnie pójść na kawę/browar/lunch - co kto lubi, a potem przyświecając sobie komórką przepchać się po kolanach zdezorientowanych ludzi, patrzących z niedowierzaniem w ekran i nie wiedzących czy to już film czy jeszcze nie?
zobacz wątek
12 lat temu
~Miłośnik Bzdur