Widok
Ja wezwałem policje z imienia i nazwiska. Fakt 4 razy, ale dostali po mandacie a właściciel kolegium. I mam w nosie co inni myślą. Wstaje o czwartej do roboty i niekreci mnie łupanie za ścianą. Dom mieszkalny to nie akademik. Chca balangi to do knajpy albo wypad do akademika. Nadmieniam, że zarządca wspólnoty nic nie zrobił i trzeba było działać samemu. Ubezpiecz mieszkanie od ewentualnych szkód i wal na policje. Dostaną mandat nie będzie za co chlać. Jak się beda mścić to dzwoń już do kryminalnej, to przyjadą po cywilu i rozmowa bedzie inna. Podstawa to się nie bać, nie mogą GUANiarze rządzić całym blokiem
jeśli upomnienie nic nie dają podpytać innych blisko mieszkających sąsiadów czy im nie przeszkadza i iść grupą wtedy ma to większą siłe rażenia że nie przeszkadza tylko Tobie a innym też. Jeśli to nie podziała warto zadzwonić do wspólnoty lub spółdzielni a oni mogą upomnieć właściciela który wynajmuje tym osobnikom te mieszkanie a między czsie dzwonić na policję..to niestety czasami jedyny wyjście by móc się PRZESPAĆ WE wLASNYM MIESZKANIU,mandat na kilkaset żlotych trochę ostudzi emocje ,powodzenia
Takie rzeczy to tylko w "erze", życie jest jednak bardziej brutalne, ogólnie rządzi zasada, wolnoć Tomku w ...... oraz nieśmiertelne "TKJ" (teraz k...a ja). W poprzednim miejscu zamieszkania delikatne rozmowy, prośby nic nie dawały, i nie dotyczyło to studentów, tylko gościa co mieszał tam od xxx lat, od takie chamstwo w państwie. To samo ma się z parkowaniem aut na osiedlu.
Poczekać do sesji i się odegrać:)
A tak na poważnie:
- porozmawiać z nimi ale nie na zasadzie że będą mieli prz...ane bo to zupełnie nic nie da, a wręcz odwrotnie. Mimo że cenie sobie spokój i ciszę wiem że młodzi od czasu do czasu muszą się wyszumieć(oczywiście nie 24/7) - w moim przypadku skończyło się na rozmowie że nie tylko oni tu mieszkają i są tacy którzy o 5-tej muszą wstać a dźwięki pseudo rapu w wykonaniu polskich gwiazd na pewno nie działają kojąco w nocy.
Z sąsiadami mamy niepisaną umowę że informujemy się o imprezkach i że może być głośniej.
A tak na poważnie:
- porozmawiać z nimi ale nie na zasadzie że będą mieli prz...ane bo to zupełnie nic nie da, a wręcz odwrotnie. Mimo że cenie sobie spokój i ciszę wiem że młodzi od czasu do czasu muszą się wyszumieć(oczywiście nie 24/7) - w moim przypadku skończyło się na rozmowie że nie tylko oni tu mieszkają i są tacy którzy o 5-tej muszą wstać a dźwięki pseudo rapu w wykonaniu polskich gwiazd na pewno nie działają kojąco w nocy.
Z sąsiadami mamy niepisaną umowę że informujemy się o imprezkach i że może być głośniej.
przede wszystkim bądźmy rozsądni i uczciwi
Czasem człowiek może się zapomnieć. Ja wiem, że młodzi ludzie robiący imprezy kilka razy w tygodniu to męczarnia. Ale w moim przypadku imprezy odbywają się raz na miesiąc MAKSYMALNIE i to w kuchni, kóra nie sąsiaduje z żadnym mieszkaniem. Czasem się puści muzykę w pokoju i nie zauważy, że już 22. Wtedy przychodzi sąsiad (o 22.03) i zamiast kulturalnie zwrócić uwagę na muzykę, podciąga rękawy i zaczyna grozić albo bójką (wtf...) albo policją. Zawsze jak nam zwracał uwagę (max 3 razy w ciągu roku) od razu wyłączaliśmy sprzęt i przenosiliśmy się do innego pokoju. A ten dziad szuka tylko pretekstu do jakiejś awantury. To już jest nie w porządku. Co więcej, raz zamiast podejść i zadzwonić do mieszkania, zadzwonił do właścicielki z pretensjami. Strasznie chce nas wykurzyć z wynajmowanego mieszkania, ale sam do końca nie wie za co.
Pójść i porozmawiać, wyznaczyć granice. U mnie w klatce mamy system informacyjny. Jak ma być impreza wywieszamy kartkę, a jak ktoś za często imprezuje wyzywamy policję. Zresztą hałąs studencki to nie zawsze imprezy... porozmawiać nie zaszkodzi, tylko trzeba jak z normalnymi ludźmi, bo inaczej będą studenci złośliwi.
Spoko niech sie bawią. Ja miałem taką metodę: kiedy oni odpoczywali, spali odpoczywali po imprezach skacowani, albo kiedy zakuwali w stresie bo przez zabawy zapomnieli, że zbliża się sesja Ja odwracałem wielkie kolumny głośnikowe w kierunku sufitu, puszczałem ciężką muzę i wychodziłem z domu na wielogodzinny spacer, lub odwiedziny znajomych....... efekt? wyprowadzili się!
ps. zawsze tak robię z upierdliwymi!
ps. zawsze tak robię z upierdliwymi!
Do: abc
To odsuń wreszcie swoje gumowe ucho od mojej ściany i zajmij się swoim nudnym życiem, jak wolisz mogę zaserwować specjalnie dla ciebie techno jak ci moje disco przeszkadza, które na pewno nie jest podczas ciszy nocnej. Zapraszam do konfrontacji, z pewnością ty nie masz sobie nic do zarzucenia.
To odsuń wreszcie swoje gumowe ucho od mojej ściany i zajmij się swoim nudnym życiem, jak wolisz mogę zaserwować specjalnie dla ciebie techno jak ci moje disco przeszkadza, które na pewno nie jest podczas ciszy nocnej. Zapraszam do konfrontacji, z pewnością ty nie masz sobie nic do zarzucenia.
pomyliło ci się krzesło z krzesłem elektrycznym. Chcesz balować, idź do pubu....za drogo?....idź do pracy....popracuj trochę to będziesz chciał odpocząć.... a jak odreagować - to idź do pubu albo na disco. Wszystko w granicach zdrowego rozsądku, ale skoro prosby nie pomagaja półmózgom trzeba reagować na kretynizm.
Mylisz się.
W regulaminach wspólnoty jest zazwyczaj zapis o tym, że imimisja dźwięku z telewizora czy innego urządzenia audiowizualnego nie może być na poziomie słyszalnym w innych lokalach mieszkalnych (ZWŁASZCZA NOCĄ!).
Podobnie zapisy dotyczące ciszy nocnej po 22.00 są standardem w regulaminach - uchwałach wspólnot mieszkaniowych.
Tak więc czy ci się to podoba czy nie - po 22.00 ma być cisza, a art.51 KW nie stanowi, że przyjmowanie hałaśliwych teściów i znajomych nie może być wykroczeniem. Zwłaszcza jeśli zostanie wezwana policja w nocy i okaże się, że towarzystwo jest na rauszu.
Skoro prowadzą głośne hałaśliwe rozmowy słyszalne i uciążliwe dla mieszkańców innych lokali jest to takie samo naruszenie dyspozycji art.51KW, jak imprezowanie czy przestawianie mebli w środku nocy.
Nie ma znaczenia czy ktoś w nocy imprezuje czy w inny sposób "krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny". Co to znaczy "rozmowa rodzinna"? Komu to oceniać i w oparciu o jakie przesłanki? Dla kogoś zwykłą "rozmową rodzinną" może być awantura kanalizująca rodzinne emocje czy zażarta dyskusja na tematy polityczne w czasie której poziom emocji może sięgać zenitu ;-) Skoro ta zwykła "rozmowa rodzinna" jest słyszalna dla kogoś za ścianą znaczy, że autorka posta po prostu kłamie.
Głośno prowadzona rozmowa może być bardziej uciążliwa niż słuchanie muzyki.
Wszystko zależy od stopnia głośności (nie zawsze kontrolowanej przez podpite towarzystwo zwłaszcza w środku nocy), pory doby, częstotliwości (co innego nocna "nasiadówka" raz na jakichś czas, a co innego traktowana jako norma i standardzik) itp.
W regulaminach wspólnoty jest zazwyczaj zapis o tym, że imimisja dźwięku z telewizora czy innego urządzenia audiowizualnego nie może być na poziomie słyszalnym w innych lokalach mieszkalnych (ZWŁASZCZA NOCĄ!).
Podobnie zapisy dotyczące ciszy nocnej po 22.00 są standardem w regulaminach - uchwałach wspólnot mieszkaniowych.
Tak więc czy ci się to podoba czy nie - po 22.00 ma być cisza, a art.51 KW nie stanowi, że przyjmowanie hałaśliwych teściów i znajomych nie może być wykroczeniem. Zwłaszcza jeśli zostanie wezwana policja w nocy i okaże się, że towarzystwo jest na rauszu.
Skoro prowadzą głośne hałaśliwe rozmowy słyszalne i uciążliwe dla mieszkańców innych lokali jest to takie samo naruszenie dyspozycji art.51KW, jak imprezowanie czy przestawianie mebli w środku nocy.
Nie ma znaczenia czy ktoś w nocy imprezuje czy w inny sposób "krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny". Co to znaczy "rozmowa rodzinna"? Komu to oceniać i w oparciu o jakie przesłanki? Dla kogoś zwykłą "rozmową rodzinną" może być awantura kanalizująca rodzinne emocje czy zażarta dyskusja na tematy polityczne w czasie której poziom emocji może sięgać zenitu ;-) Skoro ta zwykła "rozmowa rodzinna" jest słyszalna dla kogoś za ścianą znaczy, że autorka posta po prostu kłamie.
Głośno prowadzona rozmowa może być bardziej uciążliwa niż słuchanie muzyki.
Wszystko zależy od stopnia głośności (nie zawsze kontrolowanej przez podpite towarzystwo zwłaszcza w środku nocy), pory doby, częstotliwości (co innego nocna "nasiadówka" raz na jakichś czas, a co innego traktowana jako norma i standardzik) itp.