Widok
o miłości, o polityce czy o filmie?
niemal wszystkie filmy robi się teraz pod postępową sztancę, a ponieważ z opisu tego filmu zrozumiałem, że ironizuje on na temat lewactwa, byłem ciekaw jak wygląda ten rodzynek. Ale opisy były mylne. Film jest na temat związku mężczyzny (znanego, o zdecydowanych poglądach, zaangażowanego) i kobiety (nieznanej, młodej, aspirującej). Polityka jest tam tylko o tyle o ile i chociaż niektóre sceny faktycznie mogą przedstawiać siły postępu w niekoniecznie sympatycznym świetle, to raczej nie jest to wynikiem ideologicznych przechyłów reżysera. Od biedy można nawet wysnuć wniosek że Godard zawalił jako facet bo zdradził swoje rewolucyjne ideały: stał się burżuazyjnie zazdrosny i drobnomieszczańsko małostkowy.
Film może być, ale nic specjalnego. Trochę za spokojnie. W filmie nie ma prądu. Jak na opowieść o miłości zbyt beznamiętnie opowiedziane, nikt się na tym filmie nie wzruszy. Jak na intelektualny dyskurs za dużo o miłości, nikt nie wyjdzie z kina z płonącą głową. Tradycyjna narracja, takaż operatorka. Raczej niejadowity humor, czasem na meta-poziomie, czasem nieco zbyt namolny. Wydaje mi się, że główna rola była co najmniej nieźle zagrana. Nie jestem pewien czy reżyser nie zamierzał sformatować swojeg filmu jako anty-nową-falę: demonstracyjnie konwencjonalny podział na epizody, spokojna narracja, tradycyjne kadrowanie, puszczanie oka do widza. Być może na to warto iśc do kina, potraktować rzecz jako film o filmie.
Film może być, ale nic specjalnego. Trochę za spokojnie. W filmie nie ma prądu. Jak na opowieść o miłości zbyt beznamiętnie opowiedziane, nikt się na tym filmie nie wzruszy. Jak na intelektualny dyskurs za dużo o miłości, nikt nie wyjdzie z kina z płonącą głową. Tradycyjna narracja, takaż operatorka. Raczej niejadowity humor, czasem na meta-poziomie, czasem nieco zbyt namolny. Wydaje mi się, że główna rola była co najmniej nieźle zagrana. Nie jestem pewien czy reżyser nie zamierzał sformatować swojeg filmu jako anty-nową-falę: demonstracyjnie konwencjonalny podział na epizody, spokojna narracja, tradycyjne kadrowanie, puszczanie oka do widza. Być może na to warto iśc do kina, potraktować rzecz jako film o filmie.