Widok
Jak pozbyć się "zakwasów" i zregenerować siły?
Opinie do artykułu: Jak pozbyć się "zakwasów" i zregenerować siły?.
Z pewnością niejednokrotnie zdarzyło się Wam przesadzić z długością wycieczki na rowerze, wynikiem czego były tzw. "zakwasy". Na obolałe mięśnie jest kilka sposobów. Metody te niwelują lub przynajmniej zmniejszają ból po wycieczce czy treningu. Ważne jest, żeby działać zaraz po wysiłku.Czym w ogóle są "zakwasy"?Opóźniona bolesność mięśni często i błędnie nazywa się "zakwasami".To uczucie dyskomfortu lub bólu mięśni szkieletowych, pojawiające się po wysiłku fizycznym. Objawy rozpoczynają ...
Z pewnością niejednokrotnie zdarzyło się Wam przesadzić z długością wycieczki na rowerze, wynikiem czego były tzw. "zakwasy". Na obolałe mięśnie jest kilka sposobów. Metody te niwelują lub przynajmniej zmniejszają ból po wycieczce czy treningu. Ważne jest, żeby działać zaraz po wysiłku.Czym w ogóle są "zakwasy"?Opóźniona bolesność mięśni często i błędnie nazywa się "zakwasami".To uczucie dyskomfortu lub bólu mięśni szkieletowych, pojawiające się po wysiłku fizycznym. Objawy rozpoczynają ...
Jak było krótko i bardzo intensywnie to Krok 1 robię inaczej ;)
A mianowicie - LODOWATA woda na łydy i uda (strumień przesuwać w kierunku korpusu). Ewentualnie jak jest - 1/3 lodowatej wanny i siadam. Po mega długim warto zrobić faktycznie tak jak podano, ale w solance (pogooglajcie sobie). I prawda jest - NIe ROZCZULAĆ SIĘ! Następnego dnia powtórzyć ten sam ruch (to samo) ale z niską intensywnością (zaangażowaniem). pozdro600
"Po każdym większym wysiłku... pod prysznicem w gorącej wodzie"
Może i jest to odprężające ale dla organizmu nie jest to korzystne, ponieważ bardzo obciąża układ krążenia (w szczególności serce).
Proszę o konsultacje z kompetentnym lekarzem przed zamieszczaniem takich porad. Przecież przychodnia sportowa wcale tak daleko od redakcji nie jest - wystarczy wsiąść w SKM'kę i dojechać. Przy okazji może redakcja będzie miała do czynienia z Renomom (czego nie życzę, ale byłby materiał na kolejny artykuł).
Proszę o konsultacje z kompetentnym lekarzem przed zamieszczaniem takich porad. Przecież przychodnia sportowa wcale tak daleko od redakcji nie jest - wystarczy wsiąść w SKM'kę i dojechać. Przy okazji może redakcja będzie miała do czynienia z Renomom (czego nie życzę, ale byłby materiał na kolejny artykuł).
W tej kwestii ,,redakcja '' ma rację. Jeżeli chodzi o zakwasy to pomaga ciepła kąpiel ( przy systematycznym uprawianiu sportu zakwasy bywają bardzo sporadycznie ) wa więc sporadycznie bierze się w miarę gorącą kąpiel. Sporadyczność nie ma nic np z układem krążenia,to tak jak wypić od czasu do czasu coca colę lub zjeść jakieś ,,paskudztwo". Dodam jeszcze że bardzo pomaga szklaneczka piwa.Uprawiam każdego rodzaju sport i dużo wiem na tematy zdrowotne. Pozdrawiam szkoda,że byłego sportowca
Hmm można nie doprowadzić do zakwaszenia mięśni poprzez kontrolowanie tetna...jeżeli nie osiągnie się określonego poziomu to nie będzie zakwasów...jak wysiłek jest zbyt długi to nie są już zakwasy tylko zmęczenie, bo przepaliliśmy wszystko co było do przepalenia w mięśniach i trzeba pouzupełniać elektrolity, minerały, makro- i mikroelementy. Można to robić (i jest wskazane), żeby pić odpowiednie płyny podczas treningu (np. takie niebieskie soczki izotoniczne). Najważniejsze to również odpowiednio się przygotować do treningu. Jedzenie (paliwko) przed - jakieś węgle. W zależności od długości spodziewanego treningu o wysokim bądź niskim indeksie glikemicznym odpowiednio wcześniej. Trening właściwy. Jedzenie po - najlepiej DO 30 - 45 minut po zaprzestaniu wysiłku uzupełnić organizm w makroelementy węglowodany i białka w stosunku 3-1 lub 4-1. Pozwoli to na uzupełnienie glikogenu w mięśniach utraconego podczas wysiłku, a białko pozwoli odbudować powstałe ubytki. Ważna jest rozgrzewka, ale nie musi być to męczarnia jaką pamiętamy z podstawówki, można po prostu spokojniej zacząć ćwiczyć i powoli podnosić poprzeczkę (na zachodzie ten model "rozgrzewki" jest coraz bardziej popularny). Rozgrzewa i przygotowuje do działania te stawy i mięśnie, których będziemy używać. Krótkie rozciąganie w celu lepszego dotlenienia mięśni też będzie dobrym pomysłem. Warto by było PO treningu zrobić tak zwany "COOL DOWN", czyli regulacja oddechu spowolnienie pracy serca (uspokojenie), rozciąganie używanych stawów i mięśni. Takie proste zachowania mogą zmniejszyć prawdopodobieństwo "umierania" dzień później. Najgorszą rzeczą jaką można zrobić jest porywanie się z motyką na słońce. Tzn. przesadzić z wysiłkiem kiedy przez ostatnie 8 miesięcy jedynym naszym wysiłkiem było przełączanie kanałów w telewizorze lub pisanie komentarzy na trojmiescie...Zasadniczo rowniez powinnismy jeszcze wspomniec o rodzaju wysilku czy jest tlenowy czy beztlenowy, ale to już na następny artykuł :) - pozdrawiam i życzę udanego treningu :D
był sportowiec
w sensie przynależności do klubu sportowego :)
Ktoś kto za młodu polubił ruch później go nie zarzuca i pozostaje aktywny choć w nieco innej formie ;)
Niestety nie zgodzę się, że jednorazowy "wyskok" pozostaje bez konsekwencji. Szczególnie dla osób nieprzygotowanych - początkujących itp. Organizm nie jest gotowy na gwałtowne zmian temperatur. To tak jak z wejściem do zimnej wodny (nie musi być lodowata) by wyzwolić naturalny odruch paniki i spłycenia oddechu. Tak też, jest moim zdaniem w przypadku gorącej wody.
Co innego gdyby "redakcja" pokusiła się o napisanie, że stopniowe zwiększanie temperatury wody (od umiarkowanej do gorącej) to bym tyle nie marudził :) Rzeczona konsultacja z lekarzem sportowym myślę, że również by pozwoliła tego błędu uniknąć.
I ja również pozdrawiam aktywną Panią.
Ktoś kto za młodu polubił ruch później go nie zarzuca i pozostaje aktywny choć w nieco innej formie ;)
Niestety nie zgodzę się, że jednorazowy "wyskok" pozostaje bez konsekwencji. Szczególnie dla osób nieprzygotowanych - początkujących itp. Organizm nie jest gotowy na gwałtowne zmian temperatur. To tak jak z wejściem do zimnej wodny (nie musi być lodowata) by wyzwolić naturalny odruch paniki i spłycenia oddechu. Tak też, jest moim zdaniem w przypadku gorącej wody.
Co innego gdyby "redakcja" pokusiła się o napisanie, że stopniowe zwiększanie temperatury wody (od umiarkowanej do gorącej) to bym tyle nie marudził :) Rzeczona konsultacja z lekarzem sportowym myślę, że również by pozwoliła tego błędu uniknąć.
I ja również pozdrawiam aktywną Panią.
ZAKWASZENIE MIĘŚNI a opóźniona bolesność mięśni to dwie zupełnie różne rzeczy!!!
autor słyszał, że dzwoni, ale nie wie gdzie!!! tylko jak nie wie to niech się nie kompromituje i nie robi ludziom wody z mózgu!!
Zwykły zjadacz chleba nie może mieć zakwasów, gdyż nie jest w stanie wykonać takiego wysiłku wytrzymałościowego potrzebnego do wyprodukowania dużej ilości kwasu mlekowego. Potrzeba ciut większej niż rekreacja poziomu wydolności. Ale to i tak bez znaczenia, bo kwas mlekowy ulega redukcji do glikogenu w ciągu godziny od zakończenia wysiłku. Po godzinie go już nie ma, wiec skąd 8-24, czy 24-72? Bzdura!
Natomiast opóźniona bolesność mięśni jest wynikiem ich uszkodzenia po jednostce wysiłkowej o większej intensywności, niż możliwości organizmu.
Masaże itd w niczym nie pomogą. Mogą jedynie zminimalizować ból.
Potrzeba 48h na usunięcie zniszczonych tkanek i 72h na ich odbudowę, pod warunkiem, że dostarczone będą wszystkie substraty do ich budowy - co wcale nie jest takie łatwe. Dlatego tzw wg autora "zakwasy", a faktycznie rozległe mikro urazy mięśni, to minimum 5-7 dni.
Oczywiście w miarę powtarzania jednostek wysiłkowych, mikro urazy są coraz mniejsze, a ból coraz mniejszy, gdyż mięsień odbudowuje się coraz silniejszy i nie ulega aż takim zniszczeniom.
I dopiero taki silny wytrenowany mięsień, w połączeniu większą wydolnością tlenową może wyprodukować podczas intensywnej jednostki treningowej taką ilość kwasu mlekowego by właściciel mógł powiedzieć: mam zakwasy,- choć tylko przez godzinę:)
Zwykły zjadacz chleba nie może mieć zakwasów, gdyż nie jest w stanie wykonać takiego wysiłku wytrzymałościowego potrzebnego do wyprodukowania dużej ilości kwasu mlekowego. Potrzeba ciut większej niż rekreacja poziomu wydolności. Ale to i tak bez znaczenia, bo kwas mlekowy ulega redukcji do glikogenu w ciągu godziny od zakończenia wysiłku. Po godzinie go już nie ma, wiec skąd 8-24, czy 24-72? Bzdura!
Natomiast opóźniona bolesność mięśni jest wynikiem ich uszkodzenia po jednostce wysiłkowej o większej intensywności, niż możliwości organizmu.
Masaże itd w niczym nie pomogą. Mogą jedynie zminimalizować ból.
Potrzeba 48h na usunięcie zniszczonych tkanek i 72h na ich odbudowę, pod warunkiem, że dostarczone będą wszystkie substraty do ich budowy - co wcale nie jest takie łatwe. Dlatego tzw wg autora "zakwasy", a faktycznie rozległe mikro urazy mięśni, to minimum 5-7 dni.
Oczywiście w miarę powtarzania jednostek wysiłkowych, mikro urazy są coraz mniejsze, a ból coraz mniejszy, gdyż mięsień odbudowuje się coraz silniejszy i nie ulega aż takim zniszczeniom.
I dopiero taki silny wytrenowany mięsień, w połączeniu większą wydolnością tlenową może wyprodukować podczas intensywnej jednostki treningowej taką ilość kwasu mlekowego by właściciel mógł powiedzieć: mam zakwasy,- choć tylko przez godzinę:)