Widok
~
Co do ostatniego zdania to się zgadzam. Aczkolwiek sam (jeszcze) jaram i zawsze znajdując się w miejscach publicznych/zatłoczonych odbijam na dystans co by innych ludzi nie truć tym syfem. Robiłem tak zanim rząd kazał i będę robił jak rząd przestanie kazać. Nazywa się to poszanowanie drugiego człowieka.
Powinny wrócić naklejki i tabliczki, bo nie każdy wie o zakazie...
Polacy w większości już przywykli, że w przestrzeni publicznej nie wolno palić i nie są do tego konieczne zakazy, zdarzało się owszem że ktoś szedł z fajką i dymił jak lokomotywa, ale były to już coraz rzadsze sytuacje. Mam wrażenie że nasi goście nie zdają sobie sprawy z zakazu, palą wszędzie, a że mają durny zwyczaj gadać przez telefon na cały regulator, trudno o pomyłkę. Ostatnio szłam przez tunel na Hynka (przejście łączące Zaspę z Wrzeszczem) i facet stał na schodach, już pod zadaszeniem, palił jak smok jakieś paskudztwo i słuchał jakiegoś radia przez telefon. Cały dym wiatr wwiewał do tunelu, śmierdziało aż z drugiej strony. Na zwrócenie uwagi powiedział zdziwiony, że przecież pada i wieje, to się schował...
A czy przepis zezwala, gdy nikt inny nie stoi?
Zabrania i nie czyni wyjątków dla kalekich czy przyjezdnych. Skoro gdzieś się wybierasz, to zapoznaj się z przepisami tam obowiązującymi. A jeśli nie chcesz, to płać mandaty! Obecnie ludzie się zrobili leniwi do tego stopnia, że nie chce im się odejść te 15 kroków z fajką! Bo skoro taka sok skm nie rusza du.y na przystanku Gdynia Główna, mając kamery a do peronu 50 m, to czego oczekiwać od SM czy milicji?