Widok
Jazda na pseudoświatłach....
Mam pytanie do tych kierowców, tudzież pieszych, którzy generalnie są za jazdą z włączonymi światłami. Czy nie irytują Was pojazdy i ich kierowcy "oszczędzacze ktorzy zamiast normalnych świateł mijania, względnie FABRYCZNYCH świateł do jazdy dziennej sami montują a potem używają mikro światełek chyba od podświetlania zegarków??
Mnie osobiście bardzo to irytuje! jedzie ktoś bryką za ileś tysięcy, a zamiast świateł, ma z dolnym grillu jakieś ledwowidoczne LEDy, bo on oszczędza...Pytam: gdzie rozum?? Sklepiki motoryzacyjne, tudzież portal Alledrogo zawalone takimi "swiatełkami" do jazdy dziennej. Nikomu to nie przeszkadza że to nie ma żadnego atestu, że w porównaniu z takimi np. LEDami w Audi czy innym ma wielokrotnie mniejszą ilość lumenów, że w słońcu tego w ogóle nie widać, że to tak jakby jechać bez świateł...
Wiele razy miewam takie sytuacje, że za pomocą blendy, zwracam pojazdowi z przeciwka, że jedzie bez świateł... Robię to stosunkow wcześnie, żeby kierowca miał czas zauważyć. A kiedy już się mijamy, to dostrzegam że to właśnie "oszczędzacz" z mikroledami...
ZAuważyłem też że szczególnie te wynalazki kochają kierowcy wielu taksówek.
Dziwię się że policja podchodzi do tematu jakoś bardzo liberalnie, albo w ogóle. Mam wrażenie że na ulicach pojawia się coraz więcej tak oświetlonych aut. A przecież wprowadzony nakaz miał poprawić widzenie pojazdu w ruchu przez innych uczestników. Jak zobaczyć tak oświetloby pojazd w szary jesienny dzień, jak go wypatrzyć "pod słońce", czy o 17 jesienią ?
Panowie kierowcy, zastanówcie się przy wyborze, i montowaniu takich światełek. Jak już musicie sami montować takie paseczki LED, to zwróćcie uwagę że niektóre z nich na prawdę świecą bardzo mocno.
Tu chodzi nie tylko o bezpieczeństwo innych, ale też wasze własne...
Mnie osobiście bardzo to irytuje! jedzie ktoś bryką za ileś tysięcy, a zamiast świateł, ma z dolnym grillu jakieś ledwowidoczne LEDy, bo on oszczędza...Pytam: gdzie rozum?? Sklepiki motoryzacyjne, tudzież portal Alledrogo zawalone takimi "swiatełkami" do jazdy dziennej. Nikomu to nie przeszkadza że to nie ma żadnego atestu, że w porównaniu z takimi np. LEDami w Audi czy innym ma wielokrotnie mniejszą ilość lumenów, że w słońcu tego w ogóle nie widać, że to tak jakby jechać bez świateł...
Wiele razy miewam takie sytuacje, że za pomocą blendy, zwracam pojazdowi z przeciwka, że jedzie bez świateł... Robię to stosunkow wcześnie, żeby kierowca miał czas zauważyć. A kiedy już się mijamy, to dostrzegam że to właśnie "oszczędzacz" z mikroledami...
ZAuważyłem też że szczególnie te wynalazki kochają kierowcy wielu taksówek.
Dziwię się że policja podchodzi do tematu jakoś bardzo liberalnie, albo w ogóle. Mam wrażenie że na ulicach pojawia się coraz więcej tak oświetlonych aut. A przecież wprowadzony nakaz miał poprawić widzenie pojazdu w ruchu przez innych uczestników. Jak zobaczyć tak oświetloby pojazd w szary jesienny dzień, jak go wypatrzyć "pod słońce", czy o 17 jesienią ?
Panowie kierowcy, zastanówcie się przy wyborze, i montowaniu takich światełek. Jak już musicie sami montować takie paseczki LED, to zwróćcie uwagę że niektóre z nich na prawdę świecą bardzo mocno.
Tu chodzi nie tylko o bezpieczeństwo innych, ale też wasze własne...
07l 95-tki na 100 jest bardzo realne ... również rozważam montaż takich świateł jednak pragnę zwrócić uwagę że wyłączając te bez 'atestów' są w sprzedaży takie z homologacją a co do jasności ... ktoś napisał że w słońcu tego nie widać, a jakieś inne widać? i czemu miało by służyć 'ostre' światło emitowane przez takie światła? Przecież ich celem jest poprawa widoczności pojazdu a nie oślepianie innych!
Piszecie o Audi, a przeważnie ich kierowcy nie umieją ustawić świateł mijania. Jedzie się wieczorem po np spacerowej a tu Ci taki od tyłu podświetla wszystko razem z podsufitką. To nikogo nie denerwuje? ale co z tego że taki w Audi oślepia innych, ważne że on widzi wszystko (nawet wiewiórki skaczące po drzewach) to nikogo nie denerwuje.
A do tych sceptyków co wątpią w ekonomie świateł do jazdy dziennej apeluję - Najpierw zdajcie prawo jazdy, następnie kupcie auto a potem się wypowiadajcie. łatwo jest być na nie jak się nie ma pojęcia o czym się mówi!
Pozdrawiam wszystkich
Piszecie o Audi, a przeważnie ich kierowcy nie umieją ustawić świateł mijania. Jedzie się wieczorem po np spacerowej a tu Ci taki od tyłu podświetla wszystko razem z podsufitką. To nikogo nie denerwuje? ale co z tego że taki w Audi oślepia innych, ważne że on widzi wszystko (nawet wiewiórki skaczące po drzewach) to nikogo nie denerwuje.
A do tych sceptyków co wątpią w ekonomie świateł do jazdy dziennej apeluję - Najpierw zdajcie prawo jazdy, następnie kupcie auto a potem się wypowiadajcie. łatwo jest być na nie jak się nie ma pojęcia o czym się mówi!
Pozdrawiam wszystkich
Tylko że takie światła są tylko z przodu. Jak zaczyna robić się ciemno, to kierowcy zapominają włączać zwykłe światła. Nie ma świateł z tyłu to nie widać wcale samochodu na drodze jak się ściemni. Niejeden blacharz się cieszy zarobkiem jak w taki nieoświetlony tył komuś się wjedzie. Oszczędność może jest, tylko z trzeba pamiętać aby włączyć zwykłe światła o zmierzchu, chyba że chce się mieć z tyłu tira co nie zdąży wyhamować.
"Każde auto ma światła odblaskowe z tyłu" no ja bym tego nie był taki pewien. Wiadomo, seryjne autko posiada takie odblaski, ale niestety coraz więcej na drogach wieśtunerów dosiadających swoje agrotuningowe maszyny z często niedostrzegalnymi odblaskami (np. w lampach przyciemnionych). Tak, oni też bawią się w te "podświetlenia do zegarków"! :/ Swoją drogą światła są od tego żebyś był widoczny na drodze, poleganie na samych odblaskach zostawmy pieszym.
Bez przesady! Polska jest jednym z niewielu państw gdzie przepis jazdy w dzień na światłach obowiązuje. W dodatku wprowadzono go niecałe 10 lat temu na stałe. Nie rozumiem więc czemu miałby ktoś nie zauważyć samochodu poruszającego się bez włączonych jakichkolwiek świateł?! Ludzie normalnie przepisowo tak jeżdżą i jeździli i nikt nie ma pretensji (dla przykładu sąsiedzi zza zachodniej granicy). Jak się ściemnia to normalne, że należy włączyć światła mijania. Nie bronię ledowców bo te światełka nie są ujęte w przepisach do których powinni się stosować, ale nie przeszkadzają mi też oni w ogóle. Nie ja dostanę mandat, tak więc wniosek z tego tylko jeden => mogą zaszkodzić tylko sobie.
Już bardziej u rowerzystów drażnią mnie migające przednie światła...
Już bardziej u rowerzystów drażnią mnie migające przednie światła...
Hahahahah 0,7 litra mniej... :) Chyba na 10.000 km...Ciekawe jak że to sobie wyliczył kolego...
Ci wszyscy ekolodzy i ekonomiści powinni sie czasem puknąc w głowe.. Prawda jest taka ze różnica w zużyciu paliwa nawet w jeżdzie codziennej jest praktycznie nieodczuwalna a widocznoś takiego auta nieporównywalnie lepsza... Ci wszyscy którym tak zależy na oszczedności może powinni pomyślec np. o tym aby przestac używac klimatyzacji.. Same wentylatory potrafią zużyc dwa razy wiecej prądu niż włączone swiatła mijania.. Pomyśl kolego wg. Twoich obliczeń to już prawie 1.5 l na 100 km :)). W skali całej Twojej firmy to by była dopiero oszczędnosc...
Ci wszyscy ekolodzy i ekonomiści powinni sie czasem puknąc w głowe.. Prawda jest taka ze różnica w zużyciu paliwa nawet w jeżdzie codziennej jest praktycznie nieodczuwalna a widocznoś takiego auta nieporównywalnie lepsza... Ci wszyscy którym tak zależy na oszczedności może powinni pomyślec np. o tym aby przestac używac klimatyzacji.. Same wentylatory potrafią zużyc dwa razy wiecej prądu niż włączone swiatła mijania.. Pomyśl kolego wg. Twoich obliczeń to już prawie 1.5 l na 100 km :)). W skali całej Twojej firmy to by była dopiero oszczędnosc...
Światła po zmierzchu są potrzebne Tobie- abyś widział gdzie jedziesz.
Światła w dzień są potrzebne innym- aby widzieli że Ty jedziesz.
Widzę po silniku który posiadasz, że jesteś stosunkowo młodym kierowcą... Więc wytłumaczę Ci o co chodzi. wyobraź sobie sytuację, a później zaobserwuj taką na drodze. Jedziesz w kierunku zachodnim, jest popołudnie. Słońce jest już bardzo nisko. Wali po oczach, opuszczasz słoneczniki, szukasz okularów. Na to wszystko jeszcze przed chwilą padało, albo topi się śnieg. Światło słońca razi niemiłosiernie, a Ty wleczesz się swoim 2.8 za jakąś zawalidrogą. Z przeciwka co chwilę coś jedzie... I teraz wyobraź sobie te pojazdy bez świateł! Albo przypomnij sobie sytuację ( na pewno miałeś taką) kiedy tylko jeden z tych jadących nie miał świateł. Jak wtedy pewnie wyzywałeś "baranie jeden!! światła se zapal!!" Bo właśnie w takich sytuacjach jest wyraźna różnica w dostrzeżeniu pojazdu w z "wyraźnymi światłami", a w ogóle ich brakiem. Więc co zrobić? nakazać jeździć z włączonymi światłami tylko tym jadącym "ze słońcem" ? Przecież absurd...
Podam Ci inny przykład. Jedziesz sobie, spieszysz się... Przed Tobą kolumna aut. Zbierasz się do wyprzedzania. Patrzysz daleko w przód, widzisz auto. Auto jest bez świateł. Więc oceniasz że pojazd stoi, co daje Ci szansę wyprzedzić te przed Tobą. Może nawet dwa, trzy... Więc dajesz ostro lewym pasem, a wtedy okazuję się że ten z naprzeciwka JEDZIE! On wcale nie stał! Gdy już jesteście bliżej siebie, to widzisz że się pomyliłeś w ocenie jedzie-stoi. A przecież gdyby miał włączone światła, wiedziałbyś że on też jedzie...Bo włączone światła są dla wszystkich innych uczestników ruchu jasną informacją że pojazd jest w ruchu. Dla pieszego też. Pieszemu jest dużo łatwiej w szary dzień, czy bardzo słoneczny zobaczyć poruszający się pojazd, niż taki nieoświetlony...
A patrząc, jak ktoś napisał, na naszych zachodnich sąsiadów, to oni też z roku na rok coraz chętniej jeżdżą na światłach całą dobę. Trzeba to zaobserwować na przestrzeni ostatnich lat. A gdy robi się szaro, albo z jakiegokolwiek powodu, widoczność jest słabsza, to niemal każde auto w Niemczech jedzie z włączonymi światłami. I słusznie.
Na ten temat przeprowadzono już całe mnóstwo badań. Bardzo trudno wykazać że po wprowadzeniu obowiązku jazdy z włączonymi światłami 24h ilość wypadków spadła. Jest zbyt wiele zmiennych danych. Stan dróg, ilość uczestników ruchu, szybkość, stan pojazdów, itd. Ale jedne badania bezsprzecznie pokazały że pojazd prawidłowo oświetlony jest postrzegany przez innych o wiele lepiej. Z tym zgadzają się wszyscy. Więc jeżeli mój dobrze oświetlony pojazd może uratować komuś życie, może zapobiec tragedii, to ja nie patrzę że może on spalić ciut więcej. Rekompensuję to sobie ciut lżejszą nogą, innym stylem jazdy, albo wręcz nie patrzę na to. Podchodzę do tego inaczej. Może zbyt drastycznie, ale cóż...Wyobrażam sobie że pod nieoświetlony pojazd wpadło dziecko. Spieszyło się raniutko do szkoły. Nie zauważyło auta bez świateł... Tragedia. W sumie nie z mojej winy. Dziecko przebiegało, ale... Ale ja nie miałem włączonych świateł. Mam za to "litr oszczędności" w kieszeni. Każdy normalny człowiek oddałby cały samochód aby to dziecko przeżyło! Jak możemy liczyć grosze, kiedy chodzi o czyjeś życie!??! Myślę że jeżeli stać nas na zakup samochodu, na koszty z nim związane, to i musi być nas stać na ten znikomy koszt jaki MOŻE powstawać przy jeździe z włączonymi światłami mijania. Nie bądźmy śmieszni, nie twórzmy sytuacji że jedzie auto za kilkadziesiąt tysięcy, z wielkim silnikiem i ma zapalone " świecące długopisy", "podświetlenie zegarków", czy inne wynalazki...
A bycie i pokazywanie całemu światu "patrzcie jaki jestem oryginalny i inny niż wszyscy", akurat gdy chodzi o życie innych jest co najmniej niepoważne....
Światła w dzień są potrzebne innym- aby widzieli że Ty jedziesz.
Widzę po silniku który posiadasz, że jesteś stosunkowo młodym kierowcą... Więc wytłumaczę Ci o co chodzi. wyobraź sobie sytuację, a później zaobserwuj taką na drodze. Jedziesz w kierunku zachodnim, jest popołudnie. Słońce jest już bardzo nisko. Wali po oczach, opuszczasz słoneczniki, szukasz okularów. Na to wszystko jeszcze przed chwilą padało, albo topi się śnieg. Światło słońca razi niemiłosiernie, a Ty wleczesz się swoim 2.8 za jakąś zawalidrogą. Z przeciwka co chwilę coś jedzie... I teraz wyobraź sobie te pojazdy bez świateł! Albo przypomnij sobie sytuację ( na pewno miałeś taką) kiedy tylko jeden z tych jadących nie miał świateł. Jak wtedy pewnie wyzywałeś "baranie jeden!! światła se zapal!!" Bo właśnie w takich sytuacjach jest wyraźna różnica w dostrzeżeniu pojazdu w z "wyraźnymi światłami", a w ogóle ich brakiem. Więc co zrobić? nakazać jeździć z włączonymi światłami tylko tym jadącym "ze słońcem" ? Przecież absurd...
Podam Ci inny przykład. Jedziesz sobie, spieszysz się... Przed Tobą kolumna aut. Zbierasz się do wyprzedzania. Patrzysz daleko w przód, widzisz auto. Auto jest bez świateł. Więc oceniasz że pojazd stoi, co daje Ci szansę wyprzedzić te przed Tobą. Może nawet dwa, trzy... Więc dajesz ostro lewym pasem, a wtedy okazuję się że ten z naprzeciwka JEDZIE! On wcale nie stał! Gdy już jesteście bliżej siebie, to widzisz że się pomyliłeś w ocenie jedzie-stoi. A przecież gdyby miał włączone światła, wiedziałbyś że on też jedzie...Bo włączone światła są dla wszystkich innych uczestników ruchu jasną informacją że pojazd jest w ruchu. Dla pieszego też. Pieszemu jest dużo łatwiej w szary dzień, czy bardzo słoneczny zobaczyć poruszający się pojazd, niż taki nieoświetlony...
A patrząc, jak ktoś napisał, na naszych zachodnich sąsiadów, to oni też z roku na rok coraz chętniej jeżdżą na światłach całą dobę. Trzeba to zaobserwować na przestrzeni ostatnich lat. A gdy robi się szaro, albo z jakiegokolwiek powodu, widoczność jest słabsza, to niemal każde auto w Niemczech jedzie z włączonymi światłami. I słusznie.
Na ten temat przeprowadzono już całe mnóstwo badań. Bardzo trudno wykazać że po wprowadzeniu obowiązku jazdy z włączonymi światłami 24h ilość wypadków spadła. Jest zbyt wiele zmiennych danych. Stan dróg, ilość uczestników ruchu, szybkość, stan pojazdów, itd. Ale jedne badania bezsprzecznie pokazały że pojazd prawidłowo oświetlony jest postrzegany przez innych o wiele lepiej. Z tym zgadzają się wszyscy. Więc jeżeli mój dobrze oświetlony pojazd może uratować komuś życie, może zapobiec tragedii, to ja nie patrzę że może on spalić ciut więcej. Rekompensuję to sobie ciut lżejszą nogą, innym stylem jazdy, albo wręcz nie patrzę na to. Podchodzę do tego inaczej. Może zbyt drastycznie, ale cóż...Wyobrażam sobie że pod nieoświetlony pojazd wpadło dziecko. Spieszyło się raniutko do szkoły. Nie zauważyło auta bez świateł... Tragedia. W sumie nie z mojej winy. Dziecko przebiegało, ale... Ale ja nie miałem włączonych świateł. Mam za to "litr oszczędności" w kieszeni. Każdy normalny człowiek oddałby cały samochód aby to dziecko przeżyło! Jak możemy liczyć grosze, kiedy chodzi o czyjeś życie!??! Myślę że jeżeli stać nas na zakup samochodu, na koszty z nim związane, to i musi być nas stać na ten znikomy koszt jaki MOŻE powstawać przy jeździe z włączonymi światłami mijania. Nie bądźmy śmieszni, nie twórzmy sytuacji że jedzie auto za kilkadziesiąt tysięcy, z wielkim silnikiem i ma zapalone " świecące długopisy", "podświetlenie zegarków", czy inne wynalazki...
A bycie i pokazywanie całemu światu "patrzcie jaki jestem oryginalny i inny niż wszyscy", akurat gdy chodzi o życie innych jest co najmniej niepoważne....
Od razu wiem, że jedzie DZIAD
Widząc auto z takimi chińskimi LED-ami, tymi paskami diodowymi, ja to nazywam "świecące długopisy", od razu wiem że jedzie w nim zwykły dziad, taki co to jest najmądrzejszy na drodze, tak mu się przynajmniej wydaje, "oszczędza paliwo", więc jestem gotowy że zaraz zrobi coś idiotycznego - na tych "ledowców" uważam podwójnie... Policja powinna ich łoić. Oczywiście, diody diodom nierówne, jednak większość garażowej roboty to jakaś kpina - niewidoczne, ledwie świecące...
Najlepsze do jazdy dziennej są fabryczne LED-y - np. nowe Mondeo ma doskonałe!
W moim aucie są skrętne ksenony + doświetlanie zakrętów na osobnych żarówkach (Vectra C z reflektorami AFL) i faktycznie bez sensu jest używać takiego zestawu w słoneczny dzień do jazdy po mieście. Jestem za jazdą na światłach non-stop, ale skrętne ksenony w mieście w dzień to marnowanie techniki ;) Stąd i ja rozważam instalację LED, ale takich konkretnych, 10 silnych diod w tubie 70 mm średnicy, instalowanych w zderzaku zamiast nieprzydatnych p/mgł. Z daleka wygląda lepiej niż ksenon.
Najlepsze do jazdy dziennej są fabryczne LED-y - np. nowe Mondeo ma doskonałe!
W moim aucie są skrętne ksenony + doświetlanie zakrętów na osobnych żarówkach (Vectra C z reflektorami AFL) i faktycznie bez sensu jest używać takiego zestawu w słoneczny dzień do jazdy po mieście. Jestem za jazdą na światłach non-stop, ale skrętne ksenony w mieście w dzień to marnowanie techniki ;) Stąd i ja rozważam instalację LED, ale takich konkretnych, 10 silnych diod w tubie 70 mm średnicy, instalowanych w zderzaku zamiast nieprzydatnych p/mgł. Z daleka wygląda lepiej niż ksenon.
Gdyby szanowny pan trochę poszukał w sieci i mediach to może dowiedziałby się, że niektóre kraje w międzyczasie wprowadziły wręcz zakaz używania przez samochody świateł w dzień, w tym świateł do jazdy dziennej, a przynajmniej wycofały się z tego obowiązku. A powodem jest to, że według przeprowadzonych tam badań, używanie przez samochody świateł w dzień powoduje zwiększenie zagrożenia dla jednośladów, rowerzystów i pieszych, przy znikomym wpływie na bezpieczeństwo samochodów (radzę poszukać, bo można znaleźć sporo na ten temat). Z tym że, w odróżnieniu od Polski, tamtejsze badania nie były sponsorowane przez koncerny paliwowe i producentów żarówek (tak!, cała ta akcja związana z wprowadzeniem jazdy na światłach w Polsce była koordynowana i sponsorowana przez te firmy). A że nasi politycy ulegli takiemu lobbingowi, ignorując prawdziwe dane, to jak najgorzej o nich świadczy.
Jeśli ktoś twierdzi, że w biały dzień nie widzi jadącego z przeciwka samochodu bez świateł to albo gada bzdury albo powienien przestać jeździć samochodem, bo ma problemy ze wzrokiem.
Jeśli chodzi o zużycie paliwa to podany przez kogoś spadek o 0.7 l/100 km wydaje się przesadzony. Mi z pomiarów wyszło, że włączenie świateł mijania powoduje wzrost zużycia średnio o ok. 0.15 litra na każdą godzinę pracy silnika (diesel, 2.2l) z tym że mam ksenony. Na zwykłch halogenach pewnie byłoby to ok. 0.2-0.25 l na godzinę.
Jeśli ktoś twierdzi, że w biały dzień nie widzi jadącego z przeciwka samochodu bez świateł to albo gada bzdury albo powienien przestać jeździć samochodem, bo ma problemy ze wzrokiem.
Jeśli chodzi o zużycie paliwa to podany przez kogoś spadek o 0.7 l/100 km wydaje się przesadzony. Mi z pomiarów wyszło, że włączenie świateł mijania powoduje wzrost zużycia średnio o ok. 0.15 litra na każdą godzinę pracy silnika (diesel, 2.2l) z tym że mam ksenony. Na zwykłch halogenach pewnie byłoby to ok. 0.2-0.25 l na godzinę.
"Jeśli ktoś twierdzi, że w biały dzień nie widzi jadącego z przeciwka samochodu bez świateł to albo gada bzdury albo powienien przestać jeździć samochodem, bo ma problemy ze wzrokiem."
No tak, a jeśli jest to pieszy - czyli samochodu nie prowadzi - to już jego problem, tak? Jeżeli jest to starszy człowiek, który nie ma fantastycznego wzroku, albo dzieciak, który tylko rzuci okiem 'lewo-prawo i biegnę', to ich problem? Czyli liczą się tylko kierowcy i wyłącznie im mają służyć światła? A czy przypadkiem ich dodatkową rolą nie jest zwiększenie widoczności pojazdu?
Ostatnio widziałam taką sytuację, jak na przejściu dla pieszych samochód zatrzymał się o centrymetry od starszej pani... Bo ani on nie zauważył jej, ani ona jego (brak świateł zresztą).
No tak, a jeśli jest to pieszy - czyli samochodu nie prowadzi - to już jego problem, tak? Jeżeli jest to starszy człowiek, który nie ma fantastycznego wzroku, albo dzieciak, który tylko rzuci okiem 'lewo-prawo i biegnę', to ich problem? Czyli liczą się tylko kierowcy i wyłącznie im mają służyć światła? A czy przypadkiem ich dodatkową rolą nie jest zwiększenie widoczności pojazdu?
Ostatnio widziałam taką sytuację, jak na przejściu dla pieszych samochód zatrzymał się o centrymetry od starszej pani... Bo ani on nie zauważył jej, ani ona jego (brak świateł zresztą).
Wiele osób tłumaczy montaż tych świateł oszczędnością benzyny. Ok jeżeli dla kogoś taki efekt placebo jest potrzebny to proszę bardzo. Osobiście światła zamontowałem tylko i wyłącznie dlatego, że niedawno regenerowałem odbłyśniki w lampach, nie jest to może wielki koszt nie mniej jednak jest, a i zabawy z wyjęciem lamp sporo. Nie po to je regenerowałem, aby po 2 latach znów były problemy z oświetleniem bo muszę jeżdżę z zapalonymi światłami przy temperaturze +30*C i super widoczności. Co do homologacji itp. osobiście na światłach mam wybite wszelkie homologacje dopuszczające je do jazdy po polskich drogach, poza tym aby nie mieć problemów mają one samo-starter który wyłącza je automatycznie po zapaleniu postojówek bądź świateł mijania. Umiejscowienie ich również zrobione jest tak jak nakazują przepisy w odpowiednich odległościach. Wiec nie uważam aby takie lampy poprawnie zamontowane posiadające homologację były tak bardzo złe. Wiadomo ludzie chcący przyoszczędzić kupują byle co i montują byle jak. To wtedy fakt nie ma to większego sensu i może dostarczyć więcej problemów niż korzyści.
światła w dzień są nie potrzebne bo i tak w dzień ich zdaleka nie widać w polsce nie wiem kto wymyślił taką głupote żeby je włączać to jest potrzebne w krajach skandynawskich takich jak norwegia i szwecja a nie w Polsce jest to niepotrzebne wypalanie żarników xsenonowych i żarówek w karajach zachodnich takich jak niemcy nie ma obowiązku żeby mieć włączone światła w dzień i jakoś każdy każdego widzi
Artur piszesz trochę tak jak byś się dopiero urodził i nie pamiętał tego że jeszcze parę lat temu nie było wcale obowiązku jazdy z włączonymi światłami. Przepis nakazujący jazdę z włączonymi światłami mijania / dziennymi nie poprawił bezpieczeństwa, mówią o tym statystyki.
Bardziej niebezpieczne od nie włączonych świateł mijania są oślepiające światła mijania, lepiej na tym się skupić. Bo ustawienie świateł to koszt 10zł na stacji diagnostycznej. Trolle jeżdżą po drogach świecąc wszędzie, tylko nie na drogę. Świecą po dachu, po szubach po oczach jadących z przeciwka, tylko nie tam gdzie trzeba.
A oświetlenie bez homologacji to łamanie przepisów, za to zabierają dowód rejestracyjny, tylko za rzadko!
Bardziej niebezpieczne od nie włączonych świateł mijania są oślepiające światła mijania, lepiej na tym się skupić. Bo ustawienie świateł to koszt 10zł na stacji diagnostycznej. Trolle jeżdżą po drogach świecąc wszędzie, tylko nie na drogę. Świecą po dachu, po szubach po oczach jadących z przeciwka, tylko nie tam gdzie trzeba.
A oświetlenie bez homologacji to łamanie przepisów, za to zabierają dowód rejestracyjny, tylko za rzadko!
Wklejam link do strony Policja.pl na której bardzo wyraźnie przedstawiono statystyki o których mówimy. Bardzo proszę Moda aby nie usuwał linku.
Przyznam się że nie wiedziałem że tak radykalnie spadła ilość wypadków, że było aż o tyle mniej ofiar śmiertelnych.
Jeździłem "na światłach" sporo przed wprowadzonym obowiązkiem.
I powiem że jeżeli może to uratować chodź jedno życie, to będę jeździł z włączonymi, bez względu czy jest nakaz czy nie. I w duszy mam te "07 litra"...
Gorąco polecam analizę.
http://www.policja.pl/palm/pol/166/23090/Wplyw_obowiazkowej_jazdy_na_swiatlach_mijania_na_stan_bezpieczenstwa_w_ruchu_dro.html
Przyznam się że nie wiedziałem że tak radykalnie spadła ilość wypadków, że było aż o tyle mniej ofiar śmiertelnych.
Jeździłem "na światłach" sporo przed wprowadzonym obowiązkiem.
I powiem że jeżeli może to uratować chodź jedno życie, to będę jeździł z włączonymi, bez względu czy jest nakaz czy nie. I w duszy mam te "07 litra"...
Gorąco polecam analizę.
http://www.policja.pl/palm/pol/166/23090/Wplyw_obowiazkowej_jazdy_na_swiatlach_mijania_na_stan_bezpieczenstwa_w_ruchu_dro.html
I tak i nie, bo w sytuacji kiedy jest ciemno a wszyscy jadą na światłach a jakiś baranek zapomniał włączyć to jak go zobaczysz? Z przodu ma te pseudoledy a tył? Może jedzie a może stoi? Któż to wie.
Aczkolwiek w dzień lepiej mi się jeździło w krajach gdzie w dzień nie było obowiązku zapalania, bo się wzrok wolniej męczy, ale podczas deszczu robiło się już mniej wesoło i miałam kilka sytuacji gdzie taki niewidoczny samochòd wyprzedzał inne, gdybym trochę szybciej jechała to by mnie tu nie było.
Aczkolwiek w dzień lepiej mi się jeździło w krajach gdzie w dzień nie było obowiązku zapalania, bo się wzrok wolniej męczy, ale podczas deszczu robiło się już mniej wesoło i miałam kilka sytuacji gdzie taki niewidoczny samochòd wyprzedzał inne, gdybym trochę szybciej jechała to by mnie tu nie było.
Ja akurat jestem zwolennikiem jazdy na światłach. Dobroci tego rozwiązania doświadczam, będąc pieszym.
Ale do rzeczy: myślę, że kierowcom, o których wspomniałeś (montujących te "światełka") brakuje wyobraźni i cywilizowanego podejścia do prawa. Przykład - nie okradam nikogo nie dlatego, że patrzy i mógłby mnie złapać, tylko dlatego, że tak będzie lepiej. Podobnie ze światłami - nie montuję ich po to, żeby nie dostać mandatu, tylko po to, żeby spełniały swoją rolę. Inaczej - żebym był widoczny dla innych uczestników ruchu.
I to chyba w takiej niewolniczej mentalności jest pies pogrzebany.
Ale do rzeczy: myślę, że kierowcom, o których wspomniałeś (montujących te "światełka") brakuje wyobraźni i cywilizowanego podejścia do prawa. Przykład - nie okradam nikogo nie dlatego, że patrzy i mógłby mnie złapać, tylko dlatego, że tak będzie lepiej. Podobnie ze światłami - nie montuję ich po to, żeby nie dostać mandatu, tylko po to, żeby spełniały swoją rolę. Inaczej - żebym był widoczny dla innych uczestników ruchu.
I to chyba w takiej niewolniczej mentalności jest pies pogrzebany.
w moich autach brakuje mi rozwiązania z fiata uruchamiam silnik włączją się światła, wyłączam silnik wyłączają się światła. Przez kilka lat użytkowałem fiaty i tak sę przyzwyczaiłem, że po zmianie auta zimą pojechałem do pracy nowym nabytkiem i z przyzwyczajenia tylko wyłączyłem silnik. Po kilku godzinach niestety zdziwenie i szukanie kabli rozruchowych