Widok

Jazda na rowerze szosowym

Czy ktoś chętny na jazdę 3-4 razy w tygodniu po godzinie 15 na 1,5h. Moja ulubiona trasa od gdyni głównej na witomino, chwarzno, wiczlino, koleczkowo, chwaszczyno, dabrowa i z powrotem wiczlino, chwarzno witomino.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 0
Koleczkowo, Wiczlino? Marszewo może te rejony?
Oj odradzam, w 2008 tam miałem wypadek taki że już Interwały odpadają, biegać przez ten wypadek nie mogę, inwalidą jestem.
Wiem że tereny ładne, ale niestety niebezpieczne, w ogóle jazdę szosą po szosie (w Polsce) odradzam.
Kolarstwo szosowe w Polsce wymiera (niektórym zdaje się odwrotnie), racje bytu może ono mieć na szlakach rowerowych.
Więcej szlaków rowerowych i to takich turystycznych, między miastami.
Ostatnio mówiono kilkanaście miesięcy temu o międzynarodowych szlakach rowerowych, a nawet między miastowych nie ma.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 6
Pies leży pogrzebany gdzie indziej. Jest to śmierć lokalnego transporu publicznego w Polsce. Wiem, co piszę, bo śmigałem po brytyjskiej prowincji, gdzie szosy są, w naszym pojęciu, bez samochodów. Bo po co d--ę wozić jak się ma setki połączeń autobusowych i kolejowych dosłownie wszędzie. Tak że drodzy szosowcy zbierajcie kasę, żeby se pojeździć po Kornwalii, Devonie, Cumbrii, Snowdonii, a najlepiej po Szkocji
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 1
Mam wrażenie, że jednak zmienia się coś na plus i nie jest tak strasznie jak to Pan przedstawia.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Jak najbardziej idzie ku lepszemu. W zeszłym roku królowa brytyjska otworzyła nową linię kolejową pod Edynburgiem.
bordersrailway.co.uk/visit/
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
Kolarstwo szosowe wymiera, ale rowerzystów na szosówkach przybywa coraz szybciej od 2 lat. 3 lata temu spotykało się w sob/niedzielę 1-2 na szosówkach, w zeszłym roku za każdym razem co najmniej 5 mijałem, a w ostatnią majówkę chyba ze 30 (rozproszonych, z czego kilkunastu wracało z ustawki pod Castoramą, oczywiście osobno). Jak wyjdę na spacer to widzę zawsze kilku na szosówkach. Kolarzami nazwać ich ciężko, bo widać, ze dopiero co sobie maszynki kupili, ale jeżdżą, starają się, pewnie połowa rzuci w kąt te niewygodne graty, druga zaś schudnie i złapie bakcyla, żony będą pomstowały, ale moda na szosówki nie wymiera, a kwitnie.
Co do tras, to niestety do fajniejszych dróg trzeba jakoś dojechać i z gorszych wieści mam tę, że od Osowej do Chwaszczyna budują ddr z kostki, z co najmniej jednym przeskokiem na światłach. Zatem od Osowej do Karczemek będziemy jeździć po szosie narażając 100 zł.
Z drugiej strony lotniska nie starczyło pieniędzy na całą Budowlanych, więc w stronę Rębiechowa (Nowatorów) w ogóle nie warto korzystać z tego kawałka ddr, a z powrotem niby można by pod górkę w ostatnim etapie pojechać "ścieżką", ale jak się chce skręcić w lewo na ddr do lotniska, to trzeba 3 razy stać na światłach, a jak się zmieni pas na lewy i pojedzie z samochodami, to tylko raz.

Jak się dojedzie do Chwaszczyna lub Banina, to jazda szosówką jest już przyjemna. Do Koleczkowa nie opłaca się skręcać w Karczemkach (przez Bojano) na rondzie w prawo, bo niemal taka sama odległość jest po trasie Kielno-Koleczkowo, a ruch mniejszy, nie ma zakazów i ddr-ów.
Jeżeli ktoś mieszka w Gdyni, to chyba musi wyjechać Marszewską, przecież nie będzie się pchał przez Chwaszczyno.
Najlepiej to by było mieszkać gdzieś w Luzinie :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Dlatego kluczowa wydaje się współpraca roweru z koleją. UK to pod tym względem raj. Nic dziwnego zresztą, bo Anglicy wymyślili zarówno kolej jak i Rover. A samochód ci wstrętni Niemcy. :)))
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1
eee, zarowno von Drais jak i ten Sivrac nie byli Angolami

anglosasi wymyslili tylko "bike craze", ktorych od 19 tego wieku bylo ze szesc. obecna fala ktorej popluczyny czujemy w Polszcze nie jest wcale ani pierwsza ani najobfitsza w wynalazki ani najliczebniejsza

czy wiecie, ze Singapur nie padl by w 1942 gdyby nie japonskie rowery? a gdyby Angole mieli ich tyle co Japy, nie przegrali by
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Chodzi mi o to, żeby nasza wola polityczna (wole polityczne) powinna napierać na rozwój transportu publicznego, żeby Naród (Mynaród) nie musiał się tak dusić w samochodach. Wtedy szosy się przeluźnią i będzie więcej miejsca dla kolarzy. Bo budowy specjalnych tras rowerowych między miastami Mynaród nie zaakceptuje.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
No masz rację. I co z tego?

W US można było snuć teorie spiskowe, że to lobby producentów fur i palyw oszukało wepeople i podkopało pubkom, by zyskać. Ale u nas?! W kraju gdzie głównym dostawcą furmanek są europejskie szroty, a choć akcyza palyw utrzymuje budżet, to w całej strefie pogranicznej ok.30% paliwa to "prywatny import" iz obłasti itp miejsc? W idiokracji jak nasza, kto i po co sabotuje pubkom?

Kto pozwala sopociejom płacić oc ac nnw jak za gminny podlaski sztetl, choć to centrum złego trUjmiasta z najwyższa wypadkowością i przestępczością w kraju? Kto pozwala przewoźnikom utrzymać zasieki różnorodnych taryf i wciskać, że jednolita musi być droższa niż osobne?

Brak możliwości wygodnej jazdy szosówką to jeden z bardzo wielu objawów ciężkiej choroby, która toczy nasz wrak państwa. To cud, że otoczenie międzynarodowe toleruje nas takimi, jacy jesteśmy. Nie, nie widzę tu nadziei. Owszem, potwierdzam, jak kto lubi jeżdzić na szosówce (oraz wszelkie inne objawy normalności), powinien serio przyjżeć się zagranicy.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3
Przyjrzeć. Tanie linie, zamiast bagażu "sprzęt sportowy" do 30 kg, czyli rowerek + 15-20 kg w lekkiej torbie i lecimy. Ćwiczyłem, to wiem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
...no i super: szerokiej drogi...ups, czystego nieba życzę.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry