Widok
Wątpię, żeby ci kierowcy robil to w imię rozładowania korka pod dworcem. Spieszy im się do domu i myślą że są sprytniejsi od innych.
Co do przepstowości zwężeń na jezdni to (o ile ktoś ma pojęcie o fizyce) ma tu zastosowanie prawo Bernouliego co do przepływu cieczy. spiętrzenie pojazdów przed zwężaniem będzie tym mniejsze im szybciej pojazdy będą poruszać się na tym zwężeniu. I tu dygresja nr 1: Jak któryś dojeżdża do samego końca i tam prubuje się wcisnąc, to powoduje przyhamowanie tej głównej strugi pojazdów przez co porusza się ona na zwężonym odcinku wolniej. Tym samym tworzy się większy zator. Gdyby zaś wcisnęli się oni w główny strumień dużo wcześniej, to przed zwężeniem nikt na nikogo by nie czekał, nie zwalniał i przepuszczał cwaniaczków, a tym samym średnia prędkość przejazdu przez zwężenie byłaby większa - czyli zator mniejszy. Dygresja nr 2: zobaczcie co się dzieje jak nadwupasmowej jezni o małym natężenu ruchu zdarzy się jakaś kolizja drogowa która blokuje tylko jeden pas: Wszyscy zwalaniają (i słusznie, bo widzą awaryjne światła i jakieś zamieszanie) ale na wysokości rozbitych samiochodów to najchętniej by się zatrzymali, żeby popotrzeć. I to właśnie powoduje zator. zamiast przejechac obok z jak największą ale bezpieczną prękością - bo przecież jest tylko jeden pas, który w tym momencie musi pomieścić ruch z dwóch pasów.
Co do przepstowości zwężeń na jezdni to (o ile ktoś ma pojęcie o fizyce) ma tu zastosowanie prawo Bernouliego co do przepływu cieczy. spiętrzenie pojazdów przed zwężaniem będzie tym mniejsze im szybciej pojazdy będą poruszać się na tym zwężeniu. I tu dygresja nr 1: Jak któryś dojeżdża do samego końca i tam prubuje się wcisnąc, to powoduje przyhamowanie tej głównej strugi pojazdów przez co porusza się ona na zwężonym odcinku wolniej. Tym samym tworzy się większy zator. Gdyby zaś wcisnęli się oni w główny strumień dużo wcześniej, to przed zwężeniem nikt na nikogo by nie czekał, nie zwalniał i przepuszczał cwaniaczków, a tym samym średnia prędkość przejazdu przez zwężenie byłaby większa - czyli zator mniejszy. Dygresja nr 2: zobaczcie co się dzieje jak nadwupasmowej jezni o małym natężenu ruchu zdarzy się jakaś kolizja drogowa która blokuje tylko jeden pas: Wszyscy zwalaniają (i słusznie, bo widzą awaryjne światła i jakieś zamieszanie) ale na wysokości rozbitych samiochodów to najchętniej by się zatrzymali, żeby popotrzeć. I to właśnie powoduje zator. zamiast przejechac obok z jak największą ale bezpieczną prękością - bo przecież jest tylko jeden pas, który w tym momencie musi pomieścić ruch z dwóch pasów.
"Suwak" to fajna teoria ale w praktyce chociaż przejechałem jakieś 300 tys km to jeszcze nigdy nie wiedziałem tego w praktyce. To tak jak z osobami które powinny sprzątać po swoich psach. Też jeszcze nie dane mi było zobaczyć :-)
Ci którzy złorzeczą na blokowanie lewego pasa to najczęściej cwaniaki, które zawsze wpychają się z lewego i właśnie to oni są winni temu że tak się dzieje.
Tak właściwie nie wiadomo o co mają pretensje i dlaczego uważają że mają prawo wepchać się przed innych. Przecież jak dojadą do końca zwężenia to będą mogli "użyć suwaka", a Ci wszyscy którzy grzecznie stoją na prawym pasie czekają na nim znacznie dłużej. Dlaczego ludzie mają pretensje, że ktoś uniemożliwia im wepchanie się przed innych kierowców, którzy w ten sposób będą stali jeszcze dłużej.
Blokowanie pasa jest tylko reakcją - wynikiem obserwacji tego co się dzieje na drodze, a każdy kto jeździ wie dokładnie jak to wygląda. Dobrym przykładem jest tu wyjazd z Gdańska na Warszawę. Stoją sobie dwa pasy dwa samochody obok siebie i posuwają w miarę możliwości do przodu. Niestety samochód z lewego pasa dziwnym trafem posuwa się szybciej i znika z oczu kierowcy stojącego na prawym.
Ci którzy złorzeczą na blokowanie lewego pasa to najczęściej cwaniaki, które zawsze wpychają się z lewego i właśnie to oni są winni temu że tak się dzieje.
Tak właściwie nie wiadomo o co mają pretensje i dlaczego uważają że mają prawo wepchać się przed innych. Przecież jak dojadą do końca zwężenia to będą mogli "użyć suwaka", a Ci wszyscy którzy grzecznie stoją na prawym pasie czekają na nim znacznie dłużej. Dlaczego ludzie mają pretensje, że ktoś uniemożliwia im wepchanie się przed innych kierowców, którzy w ten sposób będą stali jeszcze dłużej.
Blokowanie pasa jest tylko reakcją - wynikiem obserwacji tego co się dzieje na drodze, a każdy kto jeździ wie dokładnie jak to wygląda. Dobrym przykładem jest tu wyjazd z Gdańska na Warszawę. Stoją sobie dwa pasy dwa samochody obok siebie i posuwają w miarę możliwości do przodu. Niestety samochód z lewego pasa dziwnym trafem posuwa się szybciej i znika z oczu kierowcy stojącego na prawym.
Skoro już wprowadzono znak pionowy sugerujący jazdę na zamek (na dzień dzisiejszy kierowcy nie za bardzo rozumieją w którym momencie należy zacząć "łączenie pasów ruchu") może również powinien być wprowadzony znak poziomy który wskazywałby strefę takiego manewru. Np. powtórzenie kształtu auta ze znaku pionowego na jezdni. Może się mylę, ale wydaje mi się, że część kierowców po prostu nie wie o co chodzi a wskazanie miejsca w którym byłoby miło ustąpić jadącemu innym pasem mogłoby rozłądować sytuację. (http: //tiny.pl/hwk1p). Z drugiej strony kolejny znak odwracający uwagę od tego co się dzieje na drodze.
Sama idea jazdy na zamek jest bardzo fajna, ale wydaje mi się że powinna być nauczana już w szkole jazdy. A dla kierowców już jeżdżących powinna być przeprowadzona jakaś większa akcja uświadamiająca.
Sam często jeżdżę wolnym pasem, mijając kilkudziesięciometrowy korek na końcu Armii Krajowej, staram się robić to w miarę wolno, żeby z jednej strony nie drażnić kierowców stojących grzecznie gęsiego, z drugiej strony żeby nie blokować ruchu, ale zawsze jest mi głupio i za siebie, że omijam ten korek, i za kierowców którzy stoją na prawym pasie zamiast podjechać kawałek i stanąć w tym samym korku tylko na innym pasie. Co za różnica. O ile oczywiście wszyscy będą włączać się w tym samym miejscu.
Sama idea jazdy na zamek jest bardzo fajna, ale wydaje mi się że powinna być nauczana już w szkole jazdy. A dla kierowców już jeżdżących powinna być przeprowadzona jakaś większa akcja uświadamiająca.
Sam często jeżdżę wolnym pasem, mijając kilkudziesięciometrowy korek na końcu Armii Krajowej, staram się robić to w miarę wolno, żeby z jednej strony nie drażnić kierowców stojących grzecznie gęsiego, z drugiej strony żeby nie blokować ruchu, ale zawsze jest mi głupio i za siebie, że omijam ten korek, i za kierowców którzy stoją na prawym pasie zamiast podjechać kawałek i stanąć w tym samym korku tylko na innym pasie. Co za różnica. O ile oczywiście wszyscy będą włączać się w tym samym miejscu.
Popieram suwak. Fajnie by było, gdyby na Łostowickiej w kierunku Moreny w końcu kierowcy się tego nauczyli. A nie - jest podział na grzecznych, stojących na prawym pasie i chamów na lewym. Aż strach wyjechać na ten lewy :) A tracą na tym wszyscy, a szczególnie ci, którzy stoją przed skrzyżowaniem i nie mogą się z niego wydostać.
A zauważyłaś, że na Łostowickiej znak dotyczący suwaka jest umieszczony w idiotycznym miejscu (tak mniej więcej na wysokości przystanku autobusowego, z którego autobusy włączają się do ruchu z prawej strony i to powoduje, że suwak nie działa, bo w tym miejscu łączą się 3 strumienie pojazdów a nie dwa).
W dodatku nikt go nie respektuje co powoduje, że niektórzy jadą do końca lewoskrętu, niektórzy wyprzedzają na skrzyżowaniu z ulicą Wojskiego, a większość próbuje zmienić pas gdziekolwiek i to wszystko powoduje bałagan. A nie stosowanie się do suwaka blokuje wcześniejsze skrzyżowanie z Wilanowską, z którego część pojazdów zjeżdża w stronę Gdańska.
Jazda lewym pasem na Łostowickiej do samego końca daje lepszy efekt i tam klasyczny suwak czyli 1 samochód z prawego pasa, jeden z lewego.
Poza tym ulica się korkuje, bo rzadko kto korzysta z suwaka za skrzyżowaniem z Kartuską - to powoduje, że skrzyżowanie przejeżdża mniej samochodów niż mogłoby.
Pozdrawiam
W dodatku nikt go nie respektuje co powoduje, że niektórzy jadą do końca lewoskrętu, niektórzy wyprzedzają na skrzyżowaniu z ulicą Wojskiego, a większość próbuje zmienić pas gdziekolwiek i to wszystko powoduje bałagan. A nie stosowanie się do suwaka blokuje wcześniejsze skrzyżowanie z Wilanowską, z którego część pojazdów zjeżdża w stronę Gdańska.
Jazda lewym pasem na Łostowickiej do samego końca daje lepszy efekt i tam klasyczny suwak czyli 1 samochód z prawego pasa, jeden z lewego.
Poza tym ulica się korkuje, bo rzadko kto korzysta z suwaka za skrzyżowaniem z Kartuską - to powoduje, że skrzyżowanie przejeżdża mniej samochodów niż mogłoby.
Pozdrawiam
fragment art. neta:
Dlaczego metoda "na zamek" jest dobra? Po pierwsze: opóźnia moment, w którym korek zacznie się tworzyć i przyspiesza ruch. Tak! Przyspiesza! Choć wielu wątpi w ten fakt i próbuje w dowód nawet wciągać (nie wiadomo czemu) prawa fizyki, badania ruchu drogowego dowiodły tej tezy.
Eksperci ruchu drogowego z niemieckich uniwersytetów przeprowadzali niejednokrotnie badania na ten temat i potwierdzają, że jest to najlepszy, najszybszy i najbezpieczniejszy sposób jazdy.
Dla niedowiarków krótki test przeprowadzony w Niemczech przy użyciu 30 aut
Film - http://www.youtube.com/watch?v=5jTgv1eL4IY&feature=player_embedded
Dla nieznających języka: test numer jeden, to przejazd z zachowaniem zasad zamka błyskawicznego. Test numer dwa to próby wcześniejszej zmiany pasa. Na filmie widać, jak przy sprawnie działającym zamku mimo sporego ruchu korek się nie tworzy.
Widać też, że niestosowanie metody zamka może prowadzić do niebezpiecznych sytuacji na drodze!
Po drugie: kiedy już korek się utworzył, metoda zamka skraca jego długość. Chyba nie trzeba kończyć matematyki na poziomie uniwersyteckim, żeby wiedzieć, że sznur aut w jednym rzędzie jest dwa razy dłuższy od dwóch sznurów utworzonych z tych samych samochodów. Pozwala to przede wszystkim na skrócenie czasu oczekiwania w korku tym, którzy zjeżdżają wcześniej. >
Po trzecie: jazda staje się równomierna. Nikt nie stara się zjechać wcześniej, nierzadko stojąc na lewym pasie blokując go. Nikt na prawym nie zatrzymuje się, aby go wpuścić. Wszyscy jadą, zwalniając nieco przed samym zjazdem. Czasem wolno, ale jadą. Widziałem to na własne oczy na wielu europejskich drogach i autostradach.
Po czwarte: tak jest sprawiedliwie. Co bardziej nerwowi nie muszą już obgryzać paznokci z wściekłości, że wybrali wolniejszy pas. Pasy idą równo i ubywa z nich przed nami po jednym aucie na zmianę. Jeden z lewego, jeden z prawego, jeden z lewego, jeden z prawego...
Dlaczego metoda "na zamek" jest dobra? Po pierwsze: opóźnia moment, w którym korek zacznie się tworzyć i przyspiesza ruch. Tak! Przyspiesza! Choć wielu wątpi w ten fakt i próbuje w dowód nawet wciągać (nie wiadomo czemu) prawa fizyki, badania ruchu drogowego dowiodły tej tezy.
Eksperci ruchu drogowego z niemieckich uniwersytetów przeprowadzali niejednokrotnie badania na ten temat i potwierdzają, że jest to najlepszy, najszybszy i najbezpieczniejszy sposób jazdy.
Dla niedowiarków krótki test przeprowadzony w Niemczech przy użyciu 30 aut
Film - http://www.youtube.com/watch?v=5jTgv1eL4IY&feature=player_embedded
Dla nieznających języka: test numer jeden, to przejazd z zachowaniem zasad zamka błyskawicznego. Test numer dwa to próby wcześniejszej zmiany pasa. Na filmie widać, jak przy sprawnie działającym zamku mimo sporego ruchu korek się nie tworzy.
Widać też, że niestosowanie metody zamka może prowadzić do niebezpiecznych sytuacji na drodze!
Po drugie: kiedy już korek się utworzył, metoda zamka skraca jego długość. Chyba nie trzeba kończyć matematyki na poziomie uniwersyteckim, żeby wiedzieć, że sznur aut w jednym rzędzie jest dwa razy dłuższy od dwóch sznurów utworzonych z tych samych samochodów. Pozwala to przede wszystkim na skrócenie czasu oczekiwania w korku tym, którzy zjeżdżają wcześniej. >
Po trzecie: jazda staje się równomierna. Nikt nie stara się zjechać wcześniej, nierzadko stojąc na lewym pasie blokując go. Nikt na prawym nie zatrzymuje się, aby go wpuścić. Wszyscy jadą, zwalniając nieco przed samym zjazdem. Czasem wolno, ale jadą. Widziałem to na własne oczy na wielu europejskich drogach i autostradach.
Po czwarte: tak jest sprawiedliwie. Co bardziej nerwowi nie muszą już obgryzać paznokci z wściekłości, że wybrali wolniejszy pas. Pasy idą równo i ubywa z nich przed nami po jednym aucie na zmianę. Jeden z lewego, jeden z prawego, jeden z lewego, jeden z prawego...
jazda do końca pasa(tym,który się kończy lub zwęża) to zupełnie inna sprawa niż wbijanie się z pasa do skrętu...tego drugiego ja też nie popieram, a w sytuacjach takich jak piszesz o Wilanowskiej i Łostowickiej...no cóż jak tak czasem patrzę na te "cyrki" na drogach to zastanawiam się co ci ludzie mają w głowach...normalnie wstyd ;)
...najpierw wymagaj od siebie a potem od innych...
czym innym jest jazda na suwak, a czym innym darcie do końca pasa i wbijanie się już na ciągłej z pasa do skrętu. to jest nagminne np. na łostowickiej. innych kierowców wpuszczam, czasami sama jadę drugim pasem, ale niestety jest kłopot bo trzeba się wbijać. wszyscy nagle dostają sztywnego karku i stoją zderzak w zderzak. za to pajaców, którzy kombinują z pasa w do skrętu nie wpuszczam.
dziś rano na zjeździe z warszawskiej jakiś PALANT jedzie sobie na skręcie do netto, jedzie prosto w kierunku na chełm/wilanowską i z tego pasa skręca w kierunku łostowickiej/AK.
dziś rano na zjeździe z warszawskiej jakiś PALANT jedzie sobie na skręcie do netto, jedzie prosto w kierunku na chełm/wilanowską i z tego pasa skręca w kierunku łostowickiej/AK.
problem w tym, że jazda na zamek błyskawiczny u nas nie jest prawidłowo stosowana... 2 pasy powinny iść równo a nigdy nie idą... dlaczego? bo z powiedzmy kończącego się lewego jeden wjedzie w połowie i puszcza przed siebie następne auto, tamten kolejne 20m dalej i prawy pas stoi... gdyby wszyscy włączali się na końcu i każdy z prawego wpuścił 1 auto przy samym zwężeniu to by szło lepiej... nikt by nie kombinował bo czy lewy czy prawy by było to samo...