Widok
Jazda szosą, a ścieżka rowerowa
Jestem posiadaczem i użytkownikiem roweru szosowego i głównie do mnie podobnych kieruję ten temat.
Jak zapewne się orientujecie przepisy mówią o obowiązku jazdy ścieżką rowerową, gdy takowa biegnie wzdłuż drogi. Nie mam nic przeciwko ścieżkom rowerowym, zwłaszcza gdy jadę na "zwykłym", innym niż szosowy rowerze, a tym bardziej gdy syn jedzie obok. Nie mniej jednak, gdy wsiadam na "szosę" to rzecz dla mnie oczywista, że jazda ścieżką rowerową to jakaś pomyłka. Często są zapiaszczone, kończą się nagle, bez przerwy są jakieś przejazdy (zwykle nierówne z asfaltem), gdzieniegdzie należy przeprawiać się na drugą stronę, chodzą po niej piesi (zwłaszcza gdy jest to ścieżka pieszo/rowerowa), itd. Nie da się po prostu jechać. Ostatnimi czasy sporo się ich porobiło. Mam wrażenie, że każda gmina, wieś i miasteczko za punkt honoru stawia sobie wybudowanie ścieżki. Ciężko zaplanować trasę bez natrafienia na ścieżkę rowerową.
Jak Wy się poruszacie podczas Waszych wypadów rowerowych? Ignorujecie znaki i jedziecie szosą? Mam się tym nie przejmować? Co na to kierowcy samochodów, policja?
Jak zapewne się orientujecie przepisy mówią o obowiązku jazdy ścieżką rowerową, gdy takowa biegnie wzdłuż drogi. Nie mam nic przeciwko ścieżkom rowerowym, zwłaszcza gdy jadę na "zwykłym", innym niż szosowy rowerze, a tym bardziej gdy syn jedzie obok. Nie mniej jednak, gdy wsiadam na "szosę" to rzecz dla mnie oczywista, że jazda ścieżką rowerową to jakaś pomyłka. Często są zapiaszczone, kończą się nagle, bez przerwy są jakieś przejazdy (zwykle nierówne z asfaltem), gdzieniegdzie należy przeprawiać się na drugą stronę, chodzą po niej piesi (zwłaszcza gdy jest to ścieżka pieszo/rowerowa), itd. Nie da się po prostu jechać. Ostatnimi czasy sporo się ich porobiło. Mam wrażenie, że każda gmina, wieś i miasteczko za punkt honoru stawia sobie wybudowanie ścieżki. Ciężko zaplanować trasę bez natrafienia na ścieżkę rowerową.
Jak Wy się poruszacie podczas Waszych wypadów rowerowych? Ignorujecie znaki i jedziecie szosą? Mam się tym nie przejmować? Co na to kierowcy samochodów, policja?
Przepisy ruchu drogowego mowia wyraznie: - jezeli odok jezdni znajduje sie sciezka dla rowerow to rowerzysta jest zobowiazany z niej korzystac,
- sciezka dla rowerow musi znajdowac sie wzdluz drogi na ktorej w obszarze zabudowanym dozwolona jest predkosc powyzej 50 km/h- jesli takowej brak to rowerzysta moze jechac chodnikiem,
I nie ma znaczenia czy komus podoba sie sciezka czy nie. Mnie nie podobaja sie drogi ale nie wpadlem na pomysl by samochodem jezdzic po chodniku itd
- sciezka dla rowerow musi znajdowac sie wzdluz drogi na ktorej w obszarze zabudowanym dozwolona jest predkosc powyzej 50 km/h- jesli takowej brak to rowerzysta moze jechac chodnikiem,
I nie ma znaczenia czy komus podoba sie sciezka czy nie. Mnie nie podobaja sie drogi ale nie wpadlem na pomysl by samochodem jezdzic po chodniku itd
Wyraźnie to mówią:
Art 33 ptk 1
"Kierujący rowerem jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla rowerów, jeśli są one wyznaczone dla kierunku, w którym się porusza lub zamierza skręcić."
Czyli ścieżka musi być wyznaczona dla właściwego kierunku, a nie "znajdować się obok jezdni". Dokładając to do przepisu o znakach obowiązujących kierującego po prawej stronie, mamy dość jasną interpretację (ale jedynie interpretację", że ścieżka po lewej nie jest obowiązująca.
Stare brzmienie tego artykułu zawierało taki fragment:
"jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub z
drogi dla rowerów i pieszych." sformułowanie "drogi dla rowerów i pieszych" skreślono w roku 2011. Czy ustawodawca uznał DDRiP za rodzaj DDR (chociaż nie, bo na DDRiP pierwszeństwo ma pieszy), czy też postanowił nie zmuszać rowerzystów do używania DDRiP, pozostaje to jego słodką tajemnicą, bo ani definicji DDRi DDRiP nie zamieścił w PODR, ani nie napisał, że na DDRiP Art 33 p 1 nie obowiązuje (bo po co miałby pisać, skoro napisał gdzie OBOWIĄZUJE).
Z tego rodzi się kolejna interpretacja, że jak 'ścieżka' kwalifikuje się jako DDRiP, obowiazek korzystania nie istnieje (kreska pozioma miedzy pieszym, a rowerzystą)
Niestety, Marku, przepisy nie mówią wyraźnie, ale najlogiczniejsze interpretacje mogą być podważone w sądzie
Art 33 ptk 1
"Kierujący rowerem jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla rowerów, jeśli są one wyznaczone dla kierunku, w którym się porusza lub zamierza skręcić."
Czyli ścieżka musi być wyznaczona dla właściwego kierunku, a nie "znajdować się obok jezdni". Dokładając to do przepisu o znakach obowiązujących kierującego po prawej stronie, mamy dość jasną interpretację (ale jedynie interpretację", że ścieżka po lewej nie jest obowiązująca.
Stare brzmienie tego artykułu zawierało taki fragment:
"jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub z
drogi dla rowerów i pieszych." sformułowanie "drogi dla rowerów i pieszych" skreślono w roku 2011. Czy ustawodawca uznał DDRiP za rodzaj DDR (chociaż nie, bo na DDRiP pierwszeństwo ma pieszy), czy też postanowił nie zmuszać rowerzystów do używania DDRiP, pozostaje to jego słodką tajemnicą, bo ani definicji DDRi DDRiP nie zamieścił w PODR, ani nie napisał, że na DDRiP Art 33 p 1 nie obowiązuje (bo po co miałby pisać, skoro napisał gdzie OBOWIĄZUJE).
Z tego rodzi się kolejna interpretacja, że jak 'ścieżka' kwalifikuje się jako DDRiP, obowiazek korzystania nie istnieje (kreska pozioma miedzy pieszym, a rowerzystą)
Niestety, Marku, przepisy nie mówią wyraźnie, ale najlogiczniejsze interpretacje mogą być podważone w sądzie
Wykładnię prawną (jak ja to rozumiem) przedstawiłem w odpowiedzi Markowi, a tu napiszę, jak ja jeżdżę:
- W mieście na szosie jadę jak 'zwykłym' rowerem,bo w mieście (zwarta zabudowa itp) jazda szosowa jest i tak marna.
- Korzystam ze ścieżek, jeśli są dobrze zbudowane, tj.
* ciąg od Budowlanych do lotniska
* Nowatorów (zawsze do Rębiechowa, przeważnie do Gdańska)
- Ignoruję ścieżki wiejskie służące do dojazdu do sklepu i szkoły
Sprawę problematyczną stanowi Chwaszczyno- Bojano, tę sprawę omawiano w innym wątku.
DDRiP Karczemki-Chwaszczyno ma nawierzchnię średnio-słabą (kostka niefazowana) i bardzo kiepskie przejazdy przez ulice. Z reguły do Karczemek jadę szosą, (przejście na druga stronę w budach spd-sl nie jest bezpieczne i trzeba wykonać ten manewr 2 razy), z powrotem zależy od warunków. Jeśli tnę 40-50 (tam jest z górki, a i wiatry czasem pomagają), to jadę ulicą, jeśli jestem zmęczony, to zjeżdżam na ścieżkę, bo będę przeszkadzał kierowcom. W miarę zbliżania się do Chwaszczyna robi się pod górkę i tu moje działanie zależy od natężenia ruchu i mojej prędkości. Jeśli wyprzedzanie mnie stanowi problem, to tak od 30 km/h próbuje wbić się na ścieżkę. Prędkość spada raptownie o jakieś 5km/h, co razem ze zmęczeniem, górką i tymi felernymi przejazdami daje naprawdę duże spowolnienie. Jeśli stoi korek, to oczywiście jadę ścieżką dla własnej wygody. Na koniec przed rondem i tak muszę zjechać na ulicę i wcisnąć się między samochody. Remont był robiony niedawno i zamiast tej 3 metrowej ścieżki można było dać 2x 0.5m pasy rowerowe i węższy chodnik po stronie, gdzie piesi i tak chodzą tylko na przystanek.
Przez Bojano przestałem jeździć i cisnę przez Koleczkowo, żeby nie mieć dylematów.
Takie potworki jak wyjazd z Budowlanych w na Kartuską olewam, bo przejechanie 200 m po lewej, a potem próba przejścia na drugą stronę Kartuskiej, to samobójstwo i nie robiłbym tego na żadnym rowerze.
Z Kolbud w kierunku obwodnicy jechałem w XXI wieku 2 razy i czułem się zmęczony - nie jazdą, ale ruchem, zakazami i ścieżkami. Więcej tam nie pojadę.
Takie kwiaty mijam bez wyrzutów sumienia:
https://goo.gl/maps/UiijL
Istnieją ścieżki błogosławione, jak ta w Lewinie, ale to rzadkość.
Generalnie jako zwolennik przepisów mam problem z DDR na szosie. Ktoś mi kiedyś poradził: miej ze sobą te 100 zł i traktuj mandat, jako abonament na szosę.
W kraju, gdzie nie jechałem pasem rowerowym, a zakończenia pięknych inwestycji wyglądają tak jak wyjazd z tunelu na Miałkim Szlaku trudno wymagać od rowerzysty, aby pozostał ostatnim (pierwszym?) sprawiedliwym. Priorytetem jest nie dać się zabić, po drugie nie przeszkadzać innym, po trzecie własna wygoda i dopiero po czwarte przepisy i unikanie mandatów.
W Londynie wsiadłem na rower i nigdy nie mając do czynienia z ruchem lewostronnym poczułem się od razu (no, może po 20 minutach) pewnie i bezpiecznie. Ktoś mi zarzucił na tym forum, że tam jest masakryczna ilość wypadków z udziałem rowerzystów. Tak, ale przy tej ilości cyklistów i sposobie w jaki oni potrafią prosić się o wypadek, to mnie nie dziwi. natomiast infrastruktura, przepisy i zwyczaje - fantastyczne jak dla mieszkańca Gdańska.
PS. Policja jeszcze mnie nie zatrzymała, ale też nigdy na wsi nie spotkałem się z policją jadąc obok DDR. Natomiast kilka razy zostałem zbluzgany i ujrzałem obraźliwe gesty jadąc zgodnie z przepisami. Raz mnie obrzucono wyzwiskami, kiedy jechałem na zakazie jazdy rowerem, choć przed tym zakazem ten kierowca musiał się poruszać za mną powoli z powodu korka, a na samym zakazie droga do wyprzedzania była wolna i nerwy mu puściły tak po prostu.
Czasem sobie nastawiam kamerkę do tyłu, żeby się zorientować na ile przeszkadzam kierowcom. Osobówkom w zasadzie rower na szosie nie przeszkadza, ciężarówki miewają problem.
- W mieście na szosie jadę jak 'zwykłym' rowerem,bo w mieście (zwarta zabudowa itp) jazda szosowa jest i tak marna.
- Korzystam ze ścieżek, jeśli są dobrze zbudowane, tj.
* ciąg od Budowlanych do lotniska
* Nowatorów (zawsze do Rębiechowa, przeważnie do Gdańska)
- Ignoruję ścieżki wiejskie służące do dojazdu do sklepu i szkoły
Sprawę problematyczną stanowi Chwaszczyno- Bojano, tę sprawę omawiano w innym wątku.
DDRiP Karczemki-Chwaszczyno ma nawierzchnię średnio-słabą (kostka niefazowana) i bardzo kiepskie przejazdy przez ulice. Z reguły do Karczemek jadę szosą, (przejście na druga stronę w budach spd-sl nie jest bezpieczne i trzeba wykonać ten manewr 2 razy), z powrotem zależy od warunków. Jeśli tnę 40-50 (tam jest z górki, a i wiatry czasem pomagają), to jadę ulicą, jeśli jestem zmęczony, to zjeżdżam na ścieżkę, bo będę przeszkadzał kierowcom. W miarę zbliżania się do Chwaszczyna robi się pod górkę i tu moje działanie zależy od natężenia ruchu i mojej prędkości. Jeśli wyprzedzanie mnie stanowi problem, to tak od 30 km/h próbuje wbić się na ścieżkę. Prędkość spada raptownie o jakieś 5km/h, co razem ze zmęczeniem, górką i tymi felernymi przejazdami daje naprawdę duże spowolnienie. Jeśli stoi korek, to oczywiście jadę ścieżką dla własnej wygody. Na koniec przed rondem i tak muszę zjechać na ulicę i wcisnąć się między samochody. Remont był robiony niedawno i zamiast tej 3 metrowej ścieżki można było dać 2x 0.5m pasy rowerowe i węższy chodnik po stronie, gdzie piesi i tak chodzą tylko na przystanek.
Przez Bojano przestałem jeździć i cisnę przez Koleczkowo, żeby nie mieć dylematów.
Takie potworki jak wyjazd z Budowlanych w na Kartuską olewam, bo przejechanie 200 m po lewej, a potem próba przejścia na drugą stronę Kartuskiej, to samobójstwo i nie robiłbym tego na żadnym rowerze.
Z Kolbud w kierunku obwodnicy jechałem w XXI wieku 2 razy i czułem się zmęczony - nie jazdą, ale ruchem, zakazami i ścieżkami. Więcej tam nie pojadę.
Takie kwiaty mijam bez wyrzutów sumienia:
https://goo.gl/maps/UiijL
Istnieją ścieżki błogosławione, jak ta w Lewinie, ale to rzadkość.
Generalnie jako zwolennik przepisów mam problem z DDR na szosie. Ktoś mi kiedyś poradził: miej ze sobą te 100 zł i traktuj mandat, jako abonament na szosę.
W kraju, gdzie nie jechałem pasem rowerowym, a zakończenia pięknych inwestycji wyglądają tak jak wyjazd z tunelu na Miałkim Szlaku trudno wymagać od rowerzysty, aby pozostał ostatnim (pierwszym?) sprawiedliwym. Priorytetem jest nie dać się zabić, po drugie nie przeszkadzać innym, po trzecie własna wygoda i dopiero po czwarte przepisy i unikanie mandatów.
W Londynie wsiadłem na rower i nigdy nie mając do czynienia z ruchem lewostronnym poczułem się od razu (no, może po 20 minutach) pewnie i bezpiecznie. Ktoś mi zarzucił na tym forum, że tam jest masakryczna ilość wypadków z udziałem rowerzystów. Tak, ale przy tej ilości cyklistów i sposobie w jaki oni potrafią prosić się o wypadek, to mnie nie dziwi. natomiast infrastruktura, przepisy i zwyczaje - fantastyczne jak dla mieszkańca Gdańska.
PS. Policja jeszcze mnie nie zatrzymała, ale też nigdy na wsi nie spotkałem się z policją jadąc obok DDR. Natomiast kilka razy zostałem zbluzgany i ujrzałem obraźliwe gesty jadąc zgodnie z przepisami. Raz mnie obrzucono wyzwiskami, kiedy jechałem na zakazie jazdy rowerem, choć przed tym zakazem ten kierowca musiał się poruszać za mną powoli z powodu korka, a na samym zakazie droga do wyprzedzania była wolna i nerwy mu puściły tak po prostu.
Czasem sobie nastawiam kamerkę do tyłu, żeby się zorientować na ile przeszkadzam kierowcom. Osobówkom w zasadzie rower na szosie nie przeszkadza, ciężarówki miewają problem.
1974 - prawie mandat za przejechanie STOP w Wejherowie
1977 - codzienne zatrzymywanie i szykany na dwa miesiące przed wprowadzeniem zakazu dla rowerów na trasie Błędnik-Opera
1980 - mandat od SOK za jazdę rowerem po peronie w Iławie
2005 - Ostrzeżenie przez megafon z radiowozu przy jeździe drogą poza ścieżką (rower trekingowy) między Juratą a Helem
Poza tym, w calutkiej Polsce od Ustrzyk Górnych po Międzyzdroje żadnych incydentów z milicją, a potem z policją, począwszy od 1970, kiedy to zdałem egzamin na kartę rowerową :)
1977 - codzienne zatrzymywanie i szykany na dwa miesiące przed wprowadzeniem zakazu dla rowerów na trasie Błędnik-Opera
1980 - mandat od SOK za jazdę rowerem po peronie w Iławie
2005 - Ostrzeżenie przez megafon z radiowozu przy jeździe drogą poza ścieżką (rower trekingowy) między Juratą a Helem
Poza tym, w calutkiej Polsce od Ustrzyk Górnych po Międzyzdroje żadnych incydentów z milicją, a potem z policją, począwszy od 1970, kiedy to zdałem egzamin na kartę rowerową :)
Ja generalnie wolę jednak sciezki, bo nie trzeba być tak bardzo skoncentrowanym jak na ulicy i jak mam ochotę to sobie zwalniam i nikomu to nie przeszkadza, bo wyjątkowo nie lubię być zawalidrogą. Na ulicę zjeżdzam w miejscach gdzie stan scieżki jest zbyt beznadziejny - czyli na odcinku między Operą, a Wiaduktem na początku Hallera, tamtejsza scieżka rowerowa jest taką tylko z nazwy - jak jest za wiaduktem zielone to jadę aż za skrzyzowanie i dopiero tam skręcam na ściezkę za przystankiem tramwajowym. To dosć wolny odcinek wiec nie ma problemu i nikomu nie przeszkadzam. Chyba, że jakimś sfrustrowanym nerwicowcom.
Czasem też w Sopocie na Bitwy pod Płowcami jadę całą trasę od Jelitkowa do Grunwaldzkiej jak mi się chce - znaczy jak mi się chce jechać szybko pod 35-40kmh. Tam z kolei ścieżką jest miejscami dziurawo, krawęznikowato i kręto.
Ogólnie też jadę ulicą jak jest pustawo - wczesnie rano w weekend, w święta.. np. Łostowicką w dół, a potem Kartuską w kierunku centrum.
W miescie nie spotkałem się z trąbieniem czy wyzwiskami w takich przypadkach, ale ze dwa razy mnie obtrąbili za Gdańskiem na trasie do Kartuz przez Przywidz, bo tam są krótkie odcinki w terenie zabudowanym ze scieżką. Takie ściezki olewam bo jak człowiek jedzie szosą 80-100km, to nie będzie skręcał na 200-300m w bok na scieżkę.
Czasem też w Sopocie na Bitwy pod Płowcami jadę całą trasę od Jelitkowa do Grunwaldzkiej jak mi się chce - znaczy jak mi się chce jechać szybko pod 35-40kmh. Tam z kolei ścieżką jest miejscami dziurawo, krawęznikowato i kręto.
Ogólnie też jadę ulicą jak jest pustawo - wczesnie rano w weekend, w święta.. np. Łostowicką w dół, a potem Kartuską w kierunku centrum.
W miescie nie spotkałem się z trąbieniem czy wyzwiskami w takich przypadkach, ale ze dwa razy mnie obtrąbili za Gdańskiem na trasie do Kartuz przez Przywidz, bo tam są krótkie odcinki w terenie zabudowanym ze scieżką. Takie ściezki olewam bo jak człowiek jedzie szosą 80-100km, to nie będzie skręcał na 200-300m w bok na scieżkę.
Przepisy przepisami, a życie i tak idzie swoją drogą.
Jak jadę szosówką, to raczej jadę w takie rejony, że już nie ma ścieżek. A jak się jakieś znajdą to je w sumie ignoruję. Bo faktycznie ciężko ich uniknąć.... trzaskają te ścieżki gdzie i jak popadnie :)
A kierowcy samochodów... jak to społeczeństwo. Większość jest normalnych. Na mnie chyba tylko dwóch się wydzierało, żebym wjechał na ścieżkę. Raz faktycznie, biegła w stronę, w którą jechałem, ale pojawiła się tak cichutko, po kryjomu, że jej zwyczajnie nie zauważyłem... za jakieś 300m się skończyła, ale niech będzie, mój błąd :)
A drugim razem to była sytuacja, kiedy jechałem ul.Potokową w stronę Moreny i tam też jest ścieżka, ale po drugiej stronie drogi, więc już nie ma obowiązku z niej korzystać. Ale zdarzy się zawsze taki, co nie lubi rowerów i już. Zresztą było by to bez sensu, bo skręcałem w prawo i gdybym chciał skorzystać ze ścieżki po drugiej stronie, to zajechanie na przejście dla pieszych, wciśnięcie przycisku do przejścia, przejście, znowu wciśnięcie przycisku na kolejnym przejściu, znowu przejście i w końcu ruszenie w drogę zajęło by mi dobrych 20 minut.
Dlatego właśnie jest mowa w przepisach o tym, że trzeba korzystać ze ścieżki, która prowadzi w kierunku, w którym jedziemy, a nie zawsze gdy jest gdzieś w pobliżu. Bo często jest tak, że gdybyśmy używali ścieżki po lewej stronie, to chcąc skręcić w prawo, zwyczajnie nie mieli byśmy szans, albo trzeba by było nadrabiać drogi. A co najważniejsze, to nie mamy szansy zorientować się, że taka ścieżka nagle się zaczęła gdzieś po lewej stronie. Jeszcze tego by brakowało, że bym miał się rozglądać za ścieżką po drugiej stronie ulicy... i jak bym miał ją niby rozpoznać? Bo sam czerwony asfalcik nie zawsze o niej świadczy. Trzeba patrzeć na znaki, a te są ustawione przodem do jadących z prawej strony drogi. Więc nie mam zbytnio szansy zauważyć jaki znak stoi po drugiej stronie.
Inna sprawa, że czasem mam prawo jechać sobie jezdnią, ale tego nie robię, bo podobnie jak ktoś tutaj pisał akurat jadę już wolniej i nie chcę przeszkadzać autom, albo taka sytuacja jak ul.Słowackiego w dół od Niedźwiednika do Wrzeszcza. Jest ograniczenie do 50km/h, a nawet koło wiaduktu do 40km/h, ale jest z góry, więc większość jedzie przynajmniej 70km/h, a pobocza nie ma. Gdybym tam wjechał rowerem, to jedynie bym narobił zamieszania, a dużo bym sobie tym nie poprawił przejazdu. Zresztą, w tym miejscu to już z reguły jadę spokojnie.
No.. to się rozpisałem, przepraszam :)
Jak jadę szosówką, to raczej jadę w takie rejony, że już nie ma ścieżek. A jak się jakieś znajdą to je w sumie ignoruję. Bo faktycznie ciężko ich uniknąć.... trzaskają te ścieżki gdzie i jak popadnie :)
A kierowcy samochodów... jak to społeczeństwo. Większość jest normalnych. Na mnie chyba tylko dwóch się wydzierało, żebym wjechał na ścieżkę. Raz faktycznie, biegła w stronę, w którą jechałem, ale pojawiła się tak cichutko, po kryjomu, że jej zwyczajnie nie zauważyłem... za jakieś 300m się skończyła, ale niech będzie, mój błąd :)
A drugim razem to była sytuacja, kiedy jechałem ul.Potokową w stronę Moreny i tam też jest ścieżka, ale po drugiej stronie drogi, więc już nie ma obowiązku z niej korzystać. Ale zdarzy się zawsze taki, co nie lubi rowerów i już. Zresztą było by to bez sensu, bo skręcałem w prawo i gdybym chciał skorzystać ze ścieżki po drugiej stronie, to zajechanie na przejście dla pieszych, wciśnięcie przycisku do przejścia, przejście, znowu wciśnięcie przycisku na kolejnym przejściu, znowu przejście i w końcu ruszenie w drogę zajęło by mi dobrych 20 minut.
Dlatego właśnie jest mowa w przepisach o tym, że trzeba korzystać ze ścieżki, która prowadzi w kierunku, w którym jedziemy, a nie zawsze gdy jest gdzieś w pobliżu. Bo często jest tak, że gdybyśmy używali ścieżki po lewej stronie, to chcąc skręcić w prawo, zwyczajnie nie mieli byśmy szans, albo trzeba by było nadrabiać drogi. A co najważniejsze, to nie mamy szansy zorientować się, że taka ścieżka nagle się zaczęła gdzieś po lewej stronie. Jeszcze tego by brakowało, że bym miał się rozglądać za ścieżką po drugiej stronie ulicy... i jak bym miał ją niby rozpoznać? Bo sam czerwony asfalcik nie zawsze o niej świadczy. Trzeba patrzeć na znaki, a te są ustawione przodem do jadących z prawej strony drogi. Więc nie mam zbytnio szansy zauważyć jaki znak stoi po drugiej stronie.
Inna sprawa, że czasem mam prawo jechać sobie jezdnią, ale tego nie robię, bo podobnie jak ktoś tutaj pisał akurat jadę już wolniej i nie chcę przeszkadzać autom, albo taka sytuacja jak ul.Słowackiego w dół od Niedźwiednika do Wrzeszcza. Jest ograniczenie do 50km/h, a nawet koło wiaduktu do 40km/h, ale jest z góry, więc większość jedzie przynajmniej 70km/h, a pobocza nie ma. Gdybym tam wjechał rowerem, to jedynie bym narobił zamieszania, a dużo bym sobie tym nie poprawił przejazdu. Zresztą, w tym miejscu to już z reguły jadę spokojnie.
No.. to się rozpisałem, przepraszam :)
Widze ze daebata nie ma sensu gdyz albo interesuje kogos co mowi ustawa i jak winno byc lub Interesuje kogos czyjes WIDZI MI SIE
Ustaw o Ruchu...$16.5 5. Kierujący ..., rowerem, wózkiem rowerowym,... są obowiązani poruszać się po poboczu, chyba że nie nadaje się ono do
jazdy lub ruch pojazdu utrudniałby ruch pieszych.
$33.1 Art. 33. 1. Kierujący rowerem jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla rowerów, jeśli są one wyznaczone dla kierunku, w którym się porusza lub zamierza skręcić.
I kompletna bzdura jest ze oznacza to iz droga dla rowerow musi byc PO PRAWEJ STRONIE jezdni WCALE NIE !!!
Ustaw o Ruchu...$16.5 5. Kierujący ..., rowerem, wózkiem rowerowym,... są obowiązani poruszać się po poboczu, chyba że nie nadaje się ono do
jazdy lub ruch pojazdu utrudniałby ruch pieszych.
$33.1 Art. 33. 1. Kierujący rowerem jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla rowerów, jeśli są one wyznaczone dla kierunku, w którym się porusza lub zamierza skręcić.
I kompletna bzdura jest ze oznacza to iz droga dla rowerow musi byc PO PRAWEJ STRONIE jezdni WCALE NIE !!!
"I kompletna bzdura jest ze oznacza to iz droga dla rowerow musi byc PO PRAWEJ STRONIE jezdni WCALE NIE !!!"
Czyli rowerzyści mają być jasnowidzami z umiejętnością teleportowania się?
Prosty przykład z Gdańska, wyjazd z Bohaterów Getta Warszawskiego w Grunwaldzką. Proponujesz przebijanie się przez 6 pasów + tramwaj byle wjechać na ddr, czy jednak płynną jazdę w Trakt Konny?
Tutaj też dobry przykład jak się marnuje pieniądze:
https://maps.google.pl/maps?ll=54.491499,18.422742&spn=0.003639,0.005021&t=h&z=18&layer=c&cbll=54.491564,18.422658&panoid=dozx1UCFFPjj_25ENb1IKw&cbp=12,289.96,,0,17.74
Na prawdę uważasz, że dla 500m chodnika (ddr ciężko to nazwać) mam narażać się na niebezpieczny manewr skrętu w lewo i włączania się do ruchu?
Człowiek jedzie kilkadziesiąt km szosą bez pobocza i nagle 500m w terenie zabudowanym jest tak niebezpieczne, że musi się teleportować na ddr...
Czyli rowerzyści mają być jasnowidzami z umiejętnością teleportowania się?
Prosty przykład z Gdańska, wyjazd z Bohaterów Getta Warszawskiego w Grunwaldzką. Proponujesz przebijanie się przez 6 pasów + tramwaj byle wjechać na ddr, czy jednak płynną jazdę w Trakt Konny?
Tutaj też dobry przykład jak się marnuje pieniądze:
https://maps.google.pl/maps?ll=54.491499,18.422742&spn=0.003639,0.005021&t=h&z=18&layer=c&cbll=54.491564,18.422658&panoid=dozx1UCFFPjj_25ENb1IKw&cbp=12,289.96,,0,17.74
Na prawdę uważasz, że dla 500m chodnika (ddr ciężko to nazwać) mam narażać się na niebezpieczny manewr skrętu w lewo i włączania się do ruchu?
Człowiek jedzie kilkadziesiąt km szosą bez pobocza i nagle 500m w terenie zabudowanym jest tak niebezpieczne, że musi się teleportować na ddr...
Napisałem wyżej, źe ustawa jest niejednoznaczna i co w niej jest kwestią interpretacji. Temat mówi o realiach, coś w rodzaju "czy zawsze jedziecie nie więcej niż 20 w strefie zamieszkania i czy zawsze respektujecie ograniczenia, gdy zostaną niezdjęte po robotach drogowych?" PORD jasno określa ograniczenia i nie na tam miejsca na interpretację. Może odpowiesz na pytanie, czy jako kierowcy bezwzględnie nie przekraczamy 90 w czasie wyprzedzania? Jak godzimy napotkanie ciężarówki jadącej 88 km/h z ograniczeniem do 90? Z kodeksu jasno wynika, że jedziemy następne 50 km z v=88 w bezpiecznej odległości od poprzednika. Co na to kierowcy z tyłu?
Jeśli chodzi o kierunek, to z matematyczno/fizycznego punktu widzenia zgoziłbym się, że ściezka nie musi być po prawej stronie aby obowiązek nas dotyczył, bo:
"Kierunek - klasa abstrakcji relacji równoległości prostych, półprostych, odcinków i wektorów.
Innymi słowy jest to zbiór wszystkich prostych lub wektorów równoległych do pewnej zadanej prostej. Mówiąc, że pewien wektor albo prosta mają dany kierunek, mamy na myśli, że należą one do tego zbioru."
Jesli chodzi o oznakowanie, to tu sprawa jest prosta, znak musi być po prawej stronie (ewentualnie wtórnik może byc po lewej)! Tylko niech mi teraz ktoś pokaże miejsce, gdzie ustawiono znak po prawej stronie, który informuje, że ddr jest po lewej.
"Kierunek - klasa abstrakcji relacji równoległości prostych, półprostych, odcinków i wektorów.
Innymi słowy jest to zbiór wszystkich prostych lub wektorów równoległych do pewnej zadanej prostej. Mówiąc, że pewien wektor albo prosta mają dany kierunek, mamy na myśli, że należą one do tego zbioru."
Jesli chodzi o oznakowanie, to tu sprawa jest prosta, znak musi być po prawej stronie (ewentualnie wtórnik może byc po lewej)! Tylko niech mi teraz ktoś pokaże miejsce, gdzie ustawiono znak po prawej stronie, który informuje, że ddr jest po lewej.
" Tylko niech mi teraz ktoś pokaże miejsce, gdzie ustawiono znak po prawej stronie, który informuje, że ddr jest po lewej."
http://goo.gl/maps/eSz4V
wygrałem coś? ;)
pozdr
http://goo.gl/maps/eSz4V
wygrałem coś? ;)
pozdr
Może to off-topic, ale tu widać, jak bardzo rower spowalnia ruch na drodze krajowej :)
http://youtu.be/MFEWMLwdpwA
najciekawsza ostatnia minuta.
A tu jak można przejechać wiadukt Słowackiego rowerem po ścieżce i bez - oba warianty zgodnie z przepisami:
http://youtu.be/a9GlVNpB7xA
Długie i bez muzyki, więc można podpędzać :)
http://youtu.be/MFEWMLwdpwA
najciekawsza ostatnia minuta.
A tu jak można przejechać wiadukt Słowackiego rowerem po ścieżce i bez - oba warianty zgodnie z przepisami:
http://youtu.be/a9GlVNpB7xA
Długie i bez muzyki, więc można podpędzać :)