Widok
Po części się zgadzam, mnie ten film zupełnie nie wprawił w zachwyt ani niczym nie zaskoczył. Jego temat nie jest szczególnie odkrywczy (segregacja rasowa w Stanach w XX w.), a sama historia opowiedziana jest w b. amerykańskim stylu - trochę rodzinno-narodowych wzruszeń, podlanych łyżką patosu (w szególności dedykacja na końcu filmu).
Dla mnie najciekawsze było oglądanie aktorów wcielających się w kolejnych prezydentów USA i w moim osobistym rankingu wygrał Alan Rickman jako Ronald Reagan. No i małą perełką była stylizacja przyjaciółki Louisa (Yaya Alafia) na dziewczynę rodem z filmów Blaxploitation. Naprawdę "hot".
Poza tym moim zdaniem film na 1 raz. Obejrzeć i zapomnieć. Next!
Dla mnie najciekawsze było oglądanie aktorów wcielających się w kolejnych prezydentów USA i w moim osobistym rankingu wygrał Alan Rickman jako Ronald Reagan. No i małą perełką była stylizacja przyjaciółki Louisa (Yaya Alafia) na dziewczynę rodem z filmów Blaxploitation. Naprawdę "hot".
Poza tym moim zdaniem film na 1 raz. Obejrzeć i zapomnieć. Next!
ładny i poprawny
Jeszcze troszkę brakuje filmowi do oscara i samemu Forestowi. Dlaczego?
Forest zagrał oskarowo, ale scenariusz nie był oskarowy i choćby grał sam nie-wiadomo-kto, to oskara nie ujży. Owszem scenariusz bardzo ładny i nawet jak na amerykański, nieprzesycony patosem, bez dziwnych łez oraz wymuszonych uniesień.
Zabrakło prawdziwości w scenariuszu, który jest także za mało wyczerpujący.
Dlatego też uważam, że role zagrane rewelacyjnie i gdyby autor przyłożyłby się bardziej do całej opowieści, to byłby film z pewnością oskarowy. A tak mamy możliwość obejrzenia ładnie opowiedzianej historii, która stara się nas wzruszyć, ale po której kocha się bliskich troszkę bardziej. Ogólnie obraz bardzo pozytywny, na duży plus ziarno w filmie oraz całkiem dobre oddanie realiów epok. Zbyt długa historia, aby całą oddać w jednym filmie kompleksowo, stąd mamy wrażenie, że pewne etapy historii USA, są tylko historyjkami.
Obejrzałem i ostatecznie film odebrałem bardzo pozytywnie, gdyż następnego dnia chodził mi pewnymi scenami i kolorami po głowie.
Solidne 6.5/10, tylko dzięki dobrze odegranej roli Foresta.
Forest zagrał oskarowo, ale scenariusz nie był oskarowy i choćby grał sam nie-wiadomo-kto, to oskara nie ujży. Owszem scenariusz bardzo ładny i nawet jak na amerykański, nieprzesycony patosem, bez dziwnych łez oraz wymuszonych uniesień.
Zabrakło prawdziwości w scenariuszu, który jest także za mało wyczerpujący.
Dlatego też uważam, że role zagrane rewelacyjnie i gdyby autor przyłożyłby się bardziej do całej opowieści, to byłby film z pewnością oskarowy. A tak mamy możliwość obejrzenia ładnie opowiedzianej historii, która stara się nas wzruszyć, ale po której kocha się bliskich troszkę bardziej. Ogólnie obraz bardzo pozytywny, na duży plus ziarno w filmie oraz całkiem dobre oddanie realiów epok. Zbyt długa historia, aby całą oddać w jednym filmie kompleksowo, stąd mamy wrażenie, że pewne etapy historii USA, są tylko historyjkami.
Obejrzałem i ostatecznie film odebrałem bardzo pozytywnie, gdyż następnego dnia chodził mi pewnymi scenami i kolorami po głowie.
Solidne 6.5/10, tylko dzięki dobrze odegranej roli Foresta.