Trafiłem do "Wacka" w zasadzie z powodu mojego 3-letniego synka - spodobała mu się jazda konna. Próbowaliśmy w kilku miejscach, aż w końcu zachęcono nas do Wacka i znaleźliśmy miejsce na stałe. Pozazdrościłem synowi - sam zacząłem uczyć się pod czujnym okiem Ani i jestem bardzo zadowolony z przebiegu nauki. Ostatnio dołączyła do nas też żona - przypomina sobie jak się jeździ. Kończymy "lekcje" z wielkim uśmiechem na twarzy, cała trójka odprężona pomimo - bądź co bądź - godzinnnego wysiłku.